Witaj! Logowanie Rejestracja
ŚMIERĆ W BIBLIOTECE albo Najbardziej Brutalni - Kibice z Księgarni!



the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
24-05-2020, 03:12 #41
To był fajny dzień i przyjemny wypad, ale atmosfera na meczu była kiepska. I tak na meczach repry jest dość często. Komu się chce słuchać tych gównianych przyśpiewek politycznych, albo oglądać błaznów robiących hitlerowskie pozdrowienia, byle do kamery. Zjebbane łby. Każdy jeden.

------------------------------


Sierżant Fox otrzymał zdjęcie Tony'ego, zrobione po jego aresztowaniu na Forest. Jedno spojrzenie i od razu wiedział, że zna tego gościa. Widział go podczas przedmeczowej obserwacji, 18 września 89'.To było spotkanie, Man. Utd.- Millwall. Tak się złożyło, że Tony zapamiętał też ten mecz. Z różnych powodów, ale jeden z nich był taki, że to był pierwszy raz, gdy zauważył, że policja po meczu, filmuje fanów MU, z bezpiecznych pozycji w swoich okratowanych vanach. Na początku tamtego sezonu, przebiegły sierżant Fox, wprowadził też nową taktykę. Zdjęcia osobników , którzy znajdowali się na celowniku Antychuliganki, publikował w swoim przedmeczowym biuletynie informacyjnym. Miały być one pomocą dla funkcjonariuszy biorących udział w zabezpieczaniu imprezy,, zwłaszcza dla budzących grozę, patroli Tactical Aid Group. TAG, to miała być szokowa terapia, komendy manchesterskiej, która będzie leczyć, w każdej chorej sytuacji. Zwłaszcza z burd ulicznych i zamieszek- choroby , na którą miasto cierpiało od wielu lat. Te typy z TAG, to nie były jakieś łby z pierwszej łapanki. Profesjonaliści. Potrafili wygrać z każdą ekipą chuligańską i to w dodatku w ich własną gierkę i według ich własnych zasad. Wszyscy powinni sobie zdawć sprawę, że przy spotkaniu z Tactical, zostaną przeorani gruntownie. Zero wątpliwości.
Jeśli policja nie była jeszcze przekonana o konieczności rozpracowania chuliganki na United, to po 23 września 1989, ten stan z pewnością uległ zmianie. Po wydarzeniach na Main Road byli już przekonani. City było świeżo po awansie do, jak to się wtedy nazywało, Barclays First Division. I tak dwaj giganci z miasta Manchester, spotkali się w ligowych derbach, po raz pierwszy od dwóch i pół roku. Mecz zakończył się zwycięstwem City 5:1,ale nie to było informacją wieczoru. Piłkarskie święto, stało się okazją dla stadionowych bandytów, do wywołania potwornych awantur, Przed, w trakcie i po zakończeniu spotkania. Walki trwały zarówno na zewnątrz jak i na trybunach stadionu MC, gdy agresywna grupa hooltaji z United, spenetrowała po partyzancku sektor City na North Stand.

[Obrazek: 05d4e07ee3159c5c53fb8462f5aa3b53.jpg]

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-05-2020, 03:22 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.


hank
Liczba postów:13,565 Reputacja: 22,726
24-05-2020, 13:17 #42
(23-05-2020, 17:04)the Painter napisał(a):  Talentów ci u nas dostatek.
Ale jak w tej przypowieść biblijnej,jeden swe talenty zainwestował, drugi talenty zakopał, a Malarz część swoich zepsuł, a resztę zgubił.

ŚWIEŻO MALOWANE
Dobrze, że nie wszystkie .  Smile



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
24-05-2020, 14:46 #43
TONY: Pub Gray Parrot na Hulme, prowadził jeden mój ziomek, który kiedyś był za City, ale zmądrzał i nawrócił się na prawdziwą wiarę. To był dość obszerny lokal, położony w samym środku czarnej doopy, na kompletnym odludziu. Uwierzcie mi jednak. Bywało, że 1000 chłopaków, zbierało się tam, szykując atak na kolejnego przeciwnika. Nawet gdy mecz zaczynał się w południe, nie miało to dla nas większego znaczenia, bo wtedy otwierano go nam o siódmej rano, a o 9.,nie dało się już wejść. Taki był w środku tłum. Przy takich okazjach, ogromny parking przed pubem, stawał się naszym biurem na otwartym powietrzu.
Raz,właśnie w takich okolicznościach, we wrześniu 89, zaplanowaliśmy wizytę na North Stand, na stadionie City. To się nie zdarzało zbyt często. Okazja była wyjątkowa. Pierwsze ligowe derby od kilkunastu lat. Wszyscy mieli zakomunikowane, żeby nie kupować innych biletów, tylko na trybunę północną. Nie udałoby nam się dostać tyle wejściówek, ile potrzebowaliśmy, gdyby nie pomoc jednego z obrotniejszych koni na mieście, który był w ekipie z Maine Road, więc chłopaki z City, nie mogli mówić, że zaskoczyły ich nasze odwiedziny. Dobrze wiedzieli, że się tam wybieramy i mamy w planach konkretny rozpiździej. Od świtu, do zmierzchu. Albo i nawet dłużej.
Jedynym problemem była policja, która czuwała nad nami, już w okolicach naszej miejscówy na Hulme, w oczekiwaniu na nasz prawdopodobnie, obfitujący w atrakcje przemarsz na Maine Road. Papuga pękała w szwach, jako że zebrało się nas tam z tysiąc głów na bide. Większość dryniła na zewnątrz, bo w środku nie wsadziłbyś przysłowiowej szpili. Wielu z tych, co zaczęli pifkować o szóstej, siódmej rano, było już zdrowo porobionych. Taki dobrze najebbany skład, którym kieruje trzeźwe dowództwo, to gotowy przepis, jak chcesz wywołać zamieszki na pełną skalę. Jeśli masz te składniki, to nieważne jak bardzo psy będą się starać kontrolować ten tłum i czynić wszystko, by do niczego nie doszło. Ich działania w takim przypadku, były skazane na niepowodzenie i to prawomocnym wyrokiem. No dobra, reprezentowaliśmy raczej bezprawie.
Gdy już dotarliśmy w okolicę stadionu, spora grupa, na prędkości wyrwała się z objęć troskliwej obstawy, znikając policyjnemu pościgowi w bocznych uliczkach. Mieliśmy w doopie, czy nas gonią, czy nie, bo wiedzieliśmy, że tamtego dnia, dotrzemy na North Stand i nie powstrzyma nas żadna siła, nawet nadprzyrodzona. Jedyną kwestią, na którą nie znaliśmy jeszcze odpowiedzi, było to, czy napotkamy zaraz za bramkami, komitet powitalny. A jeśli tak, to jak liczny. Ci, którzy wejdą na początku, mieli otrzymać odpowiedź na to pytanie jako pierwsi. Być może, to oni dostąpią zaszczytu, by się wykazać w imieniu całego United.

ŚWIEŻO MALOWANE



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
24-05-2020, 20:49 #44
Wiedzieliśmy, że oni wiedzą, że się tam zjawimy, bo przecież typ od nich, załatwiał nam większość biletów. Wiedzieli jaki jest cel naszej wizyty i w tak pięknych okolicznościach okołomeczowych, nie mogło się obejść bez oficjanego powitania z ich strony. Z udziałem kompanii reprezentacyjnej MC i wszystkich najwyższych dostojników na Maine. Spodziewaliśmy się Governors w pełnym składzie. Młodych, dojrzałych i emerytowanych. I chooj wie kogo jeszcze. Komitet powitalny musiał być. Liczny i agresywny. Tak nam się wydawało. Spore zamieszanie, wywołało nasze pojawienie się przed bramkami z bocznych uliczek, gdy wszyscy zbieraliśmy się do kupy, żeby wejść jak najbardziej zwartą grupą i to w miarę sprawnie i szybko. Psy zgłupiały nie mając pojęcia ocb. Jedni kibice się gromadzili i przybywało ich dość szybko. Inni wręcz przeciwnie. Oddalali się dość nerwowo i śpiesznym krokiem, tylko co jakiś czas, oglądając się za siebie. I zero przemocy. Gdy oni podziwiali w osłupieniu tą całą pantomimę, my jeden za drugim wbiliśmy na North Stand.
I tu niespodziewanka. Nikt nas nie wita. Pustki. Spore zaskoczenie. Wszyscy więc, jak jeden mąż, udaliśmy się centralnie za bramkę, bo to był fragment ich trybuny, gdzie zawsze zbierali się najgęściej. Stoimy tam już dobrą chwilę, rozglądamy się na boki. Koorwa, nic się nie dzieje. Żadnych ataków. Żadnych manewrów. Nic. Zero reakcji. Nie wiedzieli jak się zachować. Tak to wyglądało. Kompletnie nieprzygotowani.
Dopiero gdy zaczął się mecz, zaczęła się zabawa. Tu i tam, drobna wymiana ciosów. Przeróżne pociski zaczynają latać coraz gęściej w naszym kierunku. My przemieszczamy się w ich stronę i nagle potworny ryk. Cała trybuna eksploduje. Wszyscy dookoła ruszają na nas, ale jest to atak chaotyczny. Ich główna ekipa idzie jakoś bokiem, wywracając osoby, które próbują się stamtąd ewakuwać. My kierujemy się na nich, ale musimy się przedzierać przez typów, którzy powpadli między rzędy krzesełek, próbując nam jak najszybciej zejść z drogi. Potężne ogrodzenia nie pozwalają się wydostać stamtąd tym, którzy nie mają ochoty być w centrum tego koszmarnego chaosu. Obie strony w tej sytuacji, która przypomina pożar w burdelu, napjerdalają w sumie nie tych co powinni, ale co robić? Napjerdalamy.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-05-2020, 20:55 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
24-05-2020, 23:57 #45
Dookoła trwa młócka na całego. Nie oszczędza się nikogo. Nikt się nie oszczędza. Wszyscy młócą równo. Policja próbuje gorączkowo zaprowadzić porządek, ale jest tam taka gęstwa i taki rozpiździej, że nawet nie mogą się przedostać w rejon najcięższych walk. Ich zadanie jest awykonalne, cokolwiek by nie robili. My trzymamy się hardo i twardo. Ostatecznie wokół naszej ciasno zwartej formacji, wytworzyła się wolna przestrzeń. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nasza pozycja,nie zapewnia nam bezpieczeństwa wogóle. I nie chodziło tu wcale o ataki niebieskch, którzy widząc naszą determinaję, mocno zluzowali i nie wykazywali specjalnie ochoty do dalszych akcji bezpośrednich. My tak samo, bo naiwiększym dla nas zagrożeniem w tamtym momencie, było oko stadionowej kamery, rejestrujące nasz najdrobniejszy ruch. Staliśmy tam sami, jak aktor grający główną rolę w jakimś scenicznym dramacie. Oczy całej widowni utkwione w nas samych. A do tego "teatr telewizji" rejestruje całe przedstawienie.
Show must go on. Przy samym ogrodzeniu nie przerywają ani na chwilę. Buty i pięści latają tam bez przerwy, a ścisk taki, że nie ma spjerdalania. Więc walczą tam wszyscy bezustanku, a zapas energii, jak u czarnuchów zrywających bawełne. Uspokaja się tam dopiero, gdy mecz został przerwany i sędzia nakazał zawodnikom opuścić boisko. Gra zostaje wstrzymana na 9 minut, ze względu na brutalne wydarzenia na trybunach. W międzyczasie przez bramki, kibice wydostają się na murawę i jest ich tam coraz więcej. City nie odpuszcza nikomu i bombardują nawet ludzi próbujących się tylko stamtąd ewakuować. Słabe strasznie. Słyszałem później dobre kilka historyjek, o kibicach United walczących wściekle jak o życie, z... innymi fanami Czerwonych. O typach z City, którzy zostali dojechani i to dobrze, przez swoich braci po szalu, słyszałem chyba nawet więcej. Taki tam był zamęt i chaos, król chaosów.

ŚWIEŻO MALOWANE



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
25-05-2020, 12:32 #46
Trwało to dobre 15 minut. Policja wyrzuciła ze stadionu kilka osób, ale wciąż było nas tam ze dwie stówy. Usiedliśmy na krzesełkach, otoczeni ze wszystkich stron pasem ziemi niczyjej i tak wytrwaliśmy do końca pierwszej połowy. Gdy sędzia zagwizdał na przerwę, jeden z naszych chłopaków Dowódca skrzydła, sprowadził większość naszej bandy pod trybunę, gdzie czekały psy. Otworzyli bramę i z zachęcającym butem w doopę, "poprosili" nasz skład o opuszczenie stadionu. Sytuacja tych, co zostali na North Stand, nie przedstawiała się zbyt pięknie, ale przez całą drugą połowę, niewiele się wydarzyło. Wiedzieliśmy, że coś się wydarzy na bank, po zakończeniu spotkania.
Wymknąłem się stamtąd, jakieś pięć minut przed końcem, po to tylko, żeby zaraz nadziać się na kilkaset osób z United, szarżujących właśnie w kierunku, z którego przyszedłem. Dołączyłem do nich i z powrotem jazda. Nie było szans przebić się przez niebieski kordon policyjnych koni i funkcjonariuszy, by dostać się znów na trybuny, ale przytyczyliśmy niewielkie grupki City, wychodzące bocznymi bramkami. Wjechaliśmy w nich i wtłoczyliśmy ich z powrotem na Kippax (jedna z trybun na starym obiekcie City-dop. tłum.). To był bardzo przyjemny akcent tego popołudnia, bo już dawno siły United nie gościły na tej trybunie. Awantura rozkręcała się bardzo prężnie, jako że coraz więcej naszych chłopaków, dołączało do tańca. Zepchnęliśmy City w stronę narożnych schodów. To nie był mecz do jednej bramki, ale przeważnie to my byliśmy przy piłce, kontrolując przebieg gry. Kochaliśmy to.
W tym momencie, największą przeszkodą dla nas, była policja konna. Non stop funkcjonariusze podrywali przednie kopyta swoich rumaków w powietrze i rzucali ich cielska wprzód, celem rozpraoszenia tłumu. Mówcie co chcecie, ale te bestie, to nie kucyki z plaży i trochę sobie ważą. Kończyny z pewnością ci mogą połamać, więc każdy się srał i starał się trzymać od nich na dystans. Ostatecznie zabraliśmy się stamtąd i nabiegowo uderzyliśmy w boczne uliczki. Tam piekło ponownie pokazało swoje oblicze i wyglądało jeszcze wredniej, niż podczas walk na trybunach. Napjerdalanka po całości. Gdzie nie popatrzyłeś, leżeli znokautowani zawodnicy. Gwałt i przemoc panowały nad całą tą okolicą.

ŚWIEŻO MALOWANE



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

MakuKSC
Liczba postów:3,598 Reputacja: 6,266
25-05-2020, 13:29 #47
Szperam po necie za jakims footage I znalazlem jeden filmik. Nie oddaje do konca tego co zostalo opisane, ale cos tam sie dzieje:
https://www.youtube.com/watch?v=MzLh5yO-z4M
A tu ustawka po angielsku(Young governors), widac ze cos kiepsko im idzie wynajdywanie dobrych miejscowek, zamiast tego umawiaja sie na glownej ulicy przy monitoring:
https://www.youtube.com/watch?v=TEVFSIYd...index=3842
Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-05-2020, 13:33 przez MakuKSC.



"Cracovio ma, tyś dumą mego miasta...."
Activity.Sleep(Timeout.Infinite);

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
25-05-2020, 15:22 #48
Dokładnie. Nawet to spotkanie Bushwackers z Evertonem, na Surrey Quays 2 lata temu, nagrała kamera.
Czarnuchy też, rąbią fury na kozaku, recording,albo filmują bitwę na "poduszki"5 kg.worami z towarem i upload na fejsie.
Psy dzisiaj nie wychodzą z neta nawet na siku.

ŚWIEŻO MALOWANE



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
25-05-2020, 17:39 #49
W końcu wylądowaliśmy pod Social Clubem City, gdzie zebrało się już sporo chłopaków od nas. Jeśli ktoś był wtedy na Claremont Road, mógł zobaczyć, jak jakieś 500-600 chuliganów z United serwuje wpjerdol, każdej ekipie City jaka się pojawiła w zasięgu wzroku. Walczyliśmy na całej długości ulicy i nic nie mogło powstrzymać tej maszerującej destrukcji, jaką uosabiaialiśmy, tam i wtedy. Ostatecznie dotarliśmy na parking na Princess i nigdzie nie było już widać City. Rozjebbaliśmy ich. Nie mając tam już nic do roboty, skierowaliśmy kroki do naszego pubu na Hulme. Szanse, że City się tam zjawi, były zerowe. Nigdy tam nie zawitali. Zabawne, bo to była kiedyś ich miejscówa, na ich terenie. Kiedyś.


---------------------------


Prasa szeroko opisywała zajścia podczas derbów, uznając zgodnie, że od wielu lat w Manchesterze, nie było awantur na taką skalę. Z pewnością nie na meczach piłki nożnej. "Walczyli ze sobą jak wściekle psy, a na Kippax, na Głównej i na Północnej, normalni kibice, świadkowali prawdziwemu pandemonium.", tak to relacjonował Chief Superintendent Ray Sherratt z GMP, na spotkaniu z dziennikarzami. "Gdy zauważyliśmy, że przed nami, na trybunie północnej, na którą skrycie dostali się fani United, zaczęły się kłopoty, już z kilku innych miejsc na obiekcie, nadchodziły od moich ludzi meldunki z prośbą o wsparcie." 39 osób, usunięto ze stadionu podczas meczu. W policyjnych izbach zatrzymań, znalazło się 26 "najagresywniejszych" chuliganów.
City mogło tłumaczyć swoją słabą postawę, aresztowaniami w wyniku Operacji Omega. Coś, co dopiero czekało ekipę United. Operacja Mars, miała się rozpocząć lada dzień i wisiała już nad ich głowami. Wykorzystując doświadczenia z Omegi, policyjny undercover skład, planował sklonować na Old Trafford, operację, jaką przeprowadzili przeciw gangowi City.

ŚWIEŻO MALOWANE



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
26-05-2020, 02:27 #50
Wkrótce uda im się zidentyfikować lidera, kierującego poczynaniami ludzi z United. Determinacja, z jaką organy ścigania, będą próbowały wciągnąć tego człowieka do rejestru skazanych, nie może być przyrównana, do żadnego innego chuligańskiego przypadku, czy sprawy. Chodziło im o Tony'ego O'Neilla -codename:TARGET KILO.

Rozdział II
OPERACJA MARS

OFICJALNIE RAPORTY Z OBSERWACJI będących częścią Operacji Mars, zaczęły trafiać do akt śledztwa, dnia 9. grudnia 89' roku. MU grało u siebie, podejmując Crystal Palace. Czterech oficerów policji, funkcjonujący w dokumentach tylko jako: Derek M., John O., Poul G. i Poul D., odwiedziło kilka manchesterskich pubów. Międzyinnymi Marchant's Wine Bar i Kings na Oldham Street,oraz The Dog&Partrige niedaleko stadionu na Old Trafford,rejestrując to co widzieli. Niewiele się tam wydarzyło.Oficerowie policji odnotowali, że przez cały czas trwania meczu, dało się słyszeć kilka ".. wulgarnych przyśpiewek, pod adresem przeciwników. Niektóre z nich, miały charakter groźby."Pod zegarem na trybunie K, wywieszono też transparent, wyrażający niezadowolonie z pracy menadżera Alexa Fergusona. Efektem tego była interwencja policji na sektorze. Baner zwinięto i jego właściciela też. O tym, też było w raportach policjantów undercover. Publiczność przez cały mecz, skandowała hasła przeciwko zarządowi i przeciw trenerowi. Po meczu policyjni agenci udali się w okolicę dworca Piccadilly, ale nie wydarzyło się już tam nic godnego odnotowania.
I tak wystartowała Operacja Mars, by wkrótce nabrać rozpędu, rozkręcając się na pełnych obrotach. Przez następne 12 miesięcy, zakonspirowani policjanci podążali za ekipą United wszędzie. Pośród hardcorowego elementu z OT, próbowali nawiązać znajomości, podsłuchać chociażby strzępy ich rozmów i jeśliby się udało, obserwować ich udział w walkach, najlepiej dokumentując go na wykonanych fotografiach. Choć początek był mało obiecujący, bo na meczu z Palace praktycznie nic się nie wydarzyło, to następny mecz u siebie,16 grudnia z Tottenhamem Hotspurs, był o wiele bardziej obiecującym początkiem dla Operacji Mars. Udający zwykłych fanów, policyjni wywiadowcy, zaobserwowali w przerwie meczu, jak 6 lub 7 kibiców Tottenhamu, stało w kolejce do stoiska z zapiekankami, pod trybuną B.Do fanów z Londynu zbliżył się wtedy niski, krępej budowy mężczyzna, ubrany w ciemno brązową skórzaną kurtkę i nagle chlusnął zawartością swojego plastikowego kubka na piwo, w twarz jednego z przyjezdnych fanów. Najprawdopodobniej, było to sygnałem dla innych napastników,bowiem w jednej chwili, wiele osób które wcześniej normalnie stało w kolejce,lub zastanawiało się nad zakupem, ze wszystkich stron, rzuciło się na kibiców Tott'am. Atak był gwałtowny i bardzo brutalny. Fani United, do tego momentu, stojący spokojnie obok przyjezdnych, w jednej sekundzie przeobrazili się w agresywnych zbirów, próbujących wyrządzić jak najszybciej, jak największą krzywdę swoim ofiarom i spowodować obrażenia tak poważne, jak tylko im się uda.


ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-05-2020, 02:30 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
26-05-2020, 10:40 #51
Jeden z mężczyzn, prawdopodobnie należący do ekipy United, ścigał jeszcze pobitych kibiców THFC, po schodach, prowadzących na trybunę, wykrzykując za nimi:"Gdzie spjerdalacie cykory jebbane?!!Wracajcie i bijcie się z nami!Zobaczymy, czy jesteście tacy twardzi!"-odnotowali w raportach policyjni agenci. Gdy ostatecznie interweniował tam jeden z policjantów mundurowych, pełniący służbę na OT, inny z napastników, wykrzykiwał:" Dawać tego łysego chooja! To jest ich jebbany guru! Chcemy tylko łysego!"Jeden z tajnych oficerów zapisał w swoim raporcie, że w grupie, która zaatakowała kibiców gości, widział mężczyznę, odpowiadającego rysopisowi Tony'ego O'Neilla i najprawdopodobniej (sic!), był to on sam. Pozostali fani Spurs, nie zdążyli uciec. Atak był błyskawiczny, gwałtowny i świetnie zkoordynowany, tak, że: "ofiarom nie pozostawiono szans na ucieczkę." -zanotował jeden z oficerów śledczych. Inny zarejestrował:"Wszyscy fani Spurs, wyglądali na przerażonych napaścią."
W następnych tygodniach policjanci z grupy undercover obecni byli na Liverpool, na Aston Villa i na Wimbledonie, gdzie MU rozgrywało swoje mecze wyjazdowe.. W notatkach odnotowali, że kilka razy mignęła im w tłumie, jakaś znajoma twarz, albo, że raz słyszeli, jak ktoś, coś powiedział. Jak na przykład, młody skinhead, mówiący: "Musimy wyjść wcześniej na awanturę. Inaczej ominie nas starcie".Nie było to jednak coś, co mogłoby być wartościowym materiałem dowodowym użytym w sądzie. Oczywiste było, że na tym wczesnym etapie operacji, wiedza sił policji, o osobach decyzyjnych z United, była jeszcze mocno ograniczona.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-05-2020, 10:47 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
26-05-2020, 15:03 #52
Na meczach w Manchesterze, odwiedzali wciąż te same puby, Gray Parrot na Hulme, the Tollgate, the Mother Macs, the Wagon&Horses, licząc na to, że uda im się przykleić, do któregoś z top boys. III runda Pucharu Anglii, wydaje się być punktem zwrotnym, zarówno dla Operacji Mars, jak i dla klubu. Na tym szczeblu rozgrywek, 7.stycznia 1990 roku, Man. Utd. spotkał się z Nottingham Forest na wyjeździe. Spotkanie to, zapisało się w annałach United, ponieważ, nie tylko sięgnęli wtedy, po to trofeum, ale był to też, prawdopodobnie, mecz ostatniej szansy, dla trenera Fergusona. Początek jego pracy w klubie był katastrofalny, więc gdyby, znów przegrał, z dużą dozą prawdopodobieństwa, zostałby zwolniony. Szkot jednak wykorzystał szansę i uratował, wiszącą na włosku karierę. Jakkolwiek prezes zarządu, Martin Edwards, zawsze zaprzeczał tej informacji, powszechnie uważa się, że bramka rezerwowego, Marka Robinsa, sprawiła, że Ferguson został na Old Trafford na wiele kolejnych sezonów.
Na tym meczu "Marsjanie", zaczęli w końcu dopasowywać twarze z ekipy, do nazwisk i pseudonimów. Cel-ALPHA, cel-BRAVO, identyfikacja. Bracia Chaz, identyfikacja. Cel-ECHO, cel-DELTA, NOVEMBER, no i jakże by inaczej, cel-KILO.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-05-2020, 15:05 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
26-05-2020, 17:30 #53
Spoterzy z grupy operacyjnej, od 8.15 rano, wypatrywali znajomych twarzy na dworcu Piccadilly. Para oficerów, udających fanów, wsiadała do pociągu z liczną grupą kibiców Czerwonych. W drodze, rzuciło im się w oczy, że ośmio osobowa "nowa" grupa fanów United, wysiadła w Sheffield. W Nottingham, grupa z pociągu, podzieliła się na dwie mniejsze. Jedna z nich, liczącą mniej, więcej 50 osób, udała się prosto do pubu, Queens, w którym spotkali się z grupą mężczyzn, mówiących z południowym akcentem. "Dla nas wyglądało to, na nic innego, jak na wcześniej umówione spotkanie."-odnotował jeden z oficerów. Udało się też podsłuchać fragment rozmowy dwóch chłopaków. "Jak na Puchar, to frekwencja tragiczna." - zauważył jeden z kibiców. "Nas w nocy, przyjechało 15 i tu się zatrzymaliśmy. Jeszcze ze trzy dychy jest w drodze. Gdyby coś było, to połowa z tych 15 tutaj, to nie są walczaki. Nie nadają się." Kilka osób, z przebywających w pubie, raz za razem, wychodziło, na krótko, na zewnątrz. Wracali, by po chwili znów wyjść przed lokal. Ewidentnie wyglądali czegoś i na coś czekali.

PC John O.
Raport obserwacyjny GMP
Log. Notts Forest v. Man. Utd.
9.01.90

Atmosfera w środku PH (w PUBlic House, w pubie- dop. tłum.) była bardzo napięta. W pewnym momencie, jakiś mężczyzna w kurtce z kożuszkiem, wszedł z powrotem do PH i wziął pustą butelkę po pilsie, po czym znów wyszedł, trzymając ją blisko siebie, z boku, za szyjkę. Na tamtą chwilę, w PH było obecnych około 100-120 sympatyków Man. Utd.
Trzech mężczyzn stojących przy barze, zwróciło moją uwagę. Jak mi powiedziano, jeden z nich, około 30letni, biały mężczyzna, włosy ciemne, noszący wąsa, to był "Scarett" [owiany złą sławą, czołowy chuligan Forest-Poul Scarrott ]. Kilku chuliganów United, wśród nich Chaz i BRAVO, wyszli na chwilę przed PH, ale zaraz weszli z powrotem i zaczęli zwoływać wszystkich do siebie. W następnej chwili pojawło się dwóch kolorowych, lat około 25, jeden w kurtce w kratę. Stanęli w drzwiach, ale nie wchodzili do środka. Ten noszący kratkowaną kurtkę, zaczął szydzić z fanów United. "Oj! Oj! Ale przywieźli bandę. Oj! Oj! Chyba będzie trzeba uciekać oj, oj." Ale fani United od razu ruszyli do konfrontacji z tymi dwoma kolorowymi... . Na zewnątrz wciąż przebywał target Chez. Ten w kratę zwrócił się do niego: "Strasznie darłeś mordę, jak stałeś po drugiej stronie ulicy. A teraz? Co zamierzasz zrobić?" Ten, który to mówił trzymał w ręce, pusty, szklany kufel pół-pajnty. Chaz odpowiedział "Pjerdol się czarna koorwo!" Rozłożył ręce w powietrzu i krzyknął zachęcająco do reszty: "Dawać! Zróbmy te czarne ścierwa!" Wtedy ten czarny odpowiedział:"Ilu was tu jest, 15?Lepiej sobie darujcie." W tym momencie, z tłumu United, wyszedł mężczyzna w kożuszku trzy/czwarte... ,trzymający kufel pół-pajnta [pusty]. Chaz też wziął pustą szklankę pajntową. Chaz zwrócił się do nastolatka z nieporządnymi włosami do ramion, w kurtce typu Flyers. "A ty co? Będziesz tak siedział i pierdział w stołek do wieczora? No rusz się! Zrób coś!"Mężczyzna w kożuszku trzy/czwarte, zamachnął się i rzucił szklanką w drugiego z tych dwóch kolorowych, trafiając go w okolicę twarzo-czaszki.

ŚWIEŻO MALOWANE



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
27-05-2020, 02:07 #54
Potem, w stronę tych dwóch kolorowych, poleciało jeszcze kilkanaście szklanek i butelek. W wyniku tego, obaj zaczęli się powoli wycofywać poza lokal. Szyba w drzwiach wejściowych, została rozbita jedną z rzuconych butelek.
Niemal natychmiast, do lokalu wszedł inspektor miejscowej policji, w asyście umundurowanych funkcjonariuszy i nakazał wszystkim opuścić pub. Fani United, wylali się na ulicę przed pubem,ruszając nią w stronę centrum. Od razu jednak skręcili w prawo. Przed nami szli ci dwaj kolorowi i jeszcze dwóch innych białych mężczyzn. Na czele grupy United, poruszającej się wzdłóż ulicy, szli Chez, DELTA i BRAVO. Wyszliśmy zza rogu i ci przed nami, odwrócili się do nas, zmuszając nas do zatrzymania. Było tam tych dwóch kolorowych z pubu i jeden biały mężczyzna. Zaczęli oni prowokować fanów United i zachęcać ich, by poszli za nimi chociaż do końca tej ulicy. Wszystko to było poparte zachęcającymi gestami rąk w powietrzu. Jeden z kibiców United, powiedział wtedy: "Nie chodźmy za nimi. Przecież widać, że to pułapka. Po to tylko przyszli do pubu, żeby nas wyciągnąć. Pewnie jest ich tam setki. Rozjebbią nas."
Wtedy pojawili się miejscowi policjanci, w dużej liczbie. Otoczyli fanów United i odeskortowali na stadion.
Rozmawiałem krótko z jednym z mężczyzn. Około 6“0`(chyba jakieś 1.85m-dop.tłum.),południowy akcent, szczupłej budowy. Powiedział: "Tak jest za każdym razem. Nie powinniśmy się rozdzielać, tylko cały czas trzymać razem."


Policja odeskortowała United, pod stadion, ale wtedy zostawili ich samych sobie pod bramkami. Niektórzy znów włóczyli się w stronę centrum, ale wkrótce wszyscy spotkali się pod trybuną Forest. Ktoś powiedział:" Ustawmy się w tym miejscu po meczu. Zrobimy Forest na tym moście, jak będą wychodzić. "United wygrał 0-1i gdy wychodziliśmy, jaden z gliniarzy informował fanów United, że ci, którzy chcą iść na pociąg, powinni się kierować na lewo. Chaz i jego grupa, wraz z paroma setkami innych udali się od razu w prawo,prosto na Trent Bridge." - odnotował jeden z policjantów. Ale gang zgubił ich w bocznych uliczkach i zniknął.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-05-2020, 02:10 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
27-05-2020, 10:35 #55
Inny z policyjnych agentów, Poul D., udał się na mecz prywatnym samochodem. Udało mu się porozmawiać z kilkoma fanami MU, w pubie Grunbie Hotel, w Nottingham. Powiedzieli, że: "Tony O'Neill, organizuje autokary, które wyjeżdżają z pod Grey Parrot." Gdy zapytał ich, czy O'Neill, będzie na meczu w Nottingham, jeden z nich zaprzeczył mówiąc: "Nie, nie. O'Neill musiał się przyczaić. Policja się nim interesuje. Myślą, że to on kręci wszystko na United, dlatego się nie pokazuje."Poruszono też temat Cockney Reds (fani MU z Londynu-dop. tłum.)Powiedziano mu,że: "Podzielili się teraz na dwie bandy. Wytworzyła się nowa frakcja złożona z młodych. Oni są zorientowani głównie na walkę, ale nie ograniczają się tylko do fanów przyjezdnych."
Oficer ten trafił też na chłopaków MU, których zgubili, tamci dwaj gliniarze po meczu i był świadkiem starcia pomiędzy 60 fanami United i około setką Forest:

Pod stacją. Grupa mężczyzn na placu przed i na Carrington Street. Dużo fanów Notts. Forest. Wybiegają prosto [sic!] z dworca autobusowego na Carrington. Atakują kibiców United. W grupie Forest, jest znaczny procent kolorowych. Grupa fanów United z dworca, rusza na Forest. Na czele znajduje się Stephen Ashton, target-ALPHA. Jest tam też Martin Gallagher.Cel-CHAZ. Obie grupy starły się ze sobą i rozpoczęła się bijatyka. Przechodnie, uciekają do wejścia na stację, po drugiej stronie ulicy, by uniknąć walk. Mogłem podejść blisko. Interwencja policji. Walki przerwane.Fani United, zepchnięci z powrotem na stację.

Na następnym meczu u siebie, jeden z policjantów undercover, zamienił parę zdań z celem-ECHO, który rzucił szklanką do kibica Forest, w pubie, w Nottingham. Oficer, chcąc pozyskać jego zaufanie, posługiwał się rasistowskim żargonem w czasie tej rozmowy. Powiedział: "Niegrzeczne skoorwysynki z tych czarnuchów w Nottingham, w zeszłym tygodniu, co?" ECHO odpowiedział: "No, mieli jaja, co nie? Żeby tam wbić do nas, do pubu? Chodziło tylko o to, żeby nas wyciągnąć stamtąd i podholować na pobliską ośkę." Zapytany o incydent ze szklanką, odpowiedział: "Pytałem się ich, czy mają sprzęt, to zrobili tak -[tu wykonał dyskretny ruch, wkładając rękę do kieszeni], więc nie miałem innego wyjścia."

ŚWIEŻO MALOWANE



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
27-05-2020, 14:42 #56
Kolejny raz, wybuch agresji, miał miejsce na niewielkim Hereford United, w Pucharze. Był 28. stycznia. Kibice Hereford United, stojący pod pubem Old Harp, w liczbie około 100, zaczęli rzucać wyzwiskami w stronę kibiców MU, którzy znajdowali się wtedy na piętrowym parkingu. Kibice z Manchesteru, zaczęli rzucać z góry w Hereford, monetami, puszkami i innymi drobnymi przedmiotami, aż w końcu zbiegli na dół, atakując Hereford. To sprawiło, że wielu miejscowym, z miejsca włączył się tryb-ucieczka. Gdy już miało dojść do wymiany ciosów między obiema grupami, od strony Wellington pub, wyłoniło się kolejne 30 osób z Hereford. "To spowodowało, że kibice Man. Utd. zawahali się na moment." - odnotował jeden z oficerów. "Jeden z mężczyzn w grupie powiedział: 'Uważajcie! Tamci są z CID.' I wskazał na dwóch mężczyzn na skrzyżowaniu, z których jeden nosił czapkę deerstalkera. (taką jak Sherlock Holmes. - dop. tłum.) Wtedy cała grupa udała się w stronę parkingu dla autokarów."
2 lutego, okazja do zamieszek, była o wiele większa. Wizyta City na Old Trafford. Mając w pamięci, całkiem niedawne brutalne zajścia pomiędzy rywalizującymi gangami pseudokibiców obydwu klubów i nienawiść panująca między nimi, kierownictwo Operacji Omega (nie pytajcie mnie skąd się znowu wzięła Omega, powinien być chyba Mars-dop. tłum.)skierowała do służby na ulicach, aż pięciu swoich ludzi. Oczywiście undercover. Jeden z nich, obserwował przybycie Cockney Reds na dworcu Piccadilly. Inny znów obserwował pub Marchant's, na Oldham Street. Pozostali mieli na oku chłopaków z United, zbierających się pod Imperial, którzy potem przenieśli się do Wheterby's
Na stadionie, jeden z nich, zauważył niewielką grupę, trzymającą się blisko wyjścia. Wśród nich, oficer policji spostrzegł Tony'ego O'Neilla. "[Target-] KILO, wykonywał gest, uderzając pięścią lewej ręki, w otwrtą prawą dłoń."-zarejestrował w swoim raporcie obserwowacyjnym. Inny odnotował: "Atmosfera była przepełniona wzajemną wrogością i nic nie wskazywało, by ten stan uległ zmianie. Jeśli już, to na gorsze. Obie strony wymieniały się przyśpiewkami, pełnymi wyzwisk pod adresem rywali. Wielu pseudokibiców wykonywało w kierunku przeciwników, obraźliwe gesty.

ŚWIEŻO MALOWANE



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
27-05-2020, 18:10 #57
W drugiej połowie, gdy City zdobyło bramkę, wybuchło kilka mniejszych bójek. Po zakończeniu meczu, policyjni spotterzy, zauważyli Tony'ego ,w grupie około 180 chuliganów, jak idą w górę Chester Road i zatrzymują ruch uliczny na skrzyżowaniu. Wkrótce jednak wraz z trzema, lub czterema innymi, odbił od grupy i poszli dalej, prosto Chester Road. Reszta grupy kontynuowała marsz Stretford. Ponownie jeden z oficerów, wypatrzył go z pozostałymi na City Road. Kierowali się w stronę Szarej Papugi, na Hulme. Oficer Poul D. wszedł do lokalu. "Pub pełny."-zanotował w raporcie. "W głównej sali, ALPHA, KILO i HOTEL. Stali między barem i wyjściem. Od drzwi dobiegał krzyk: 'Dawać! Dawać koorwa!!' Spojrzałem. KILO stał w drzwiach, odwrócony do środka.'Już pora. Ruszamy koorwa! No dawaj! Ruchy!!' Wszyscy zaczęli kierować się w stronę drzwi. ALPHA krzyknął: 'Dawać!Na prędkości, bo przegapimy niebieskie gówno!!'."
Pub praktycznie opustoszał. Na zewnątrz ALPHA, KILO i HOTEL ,grupowali swoje oddziały. Wyruszyli jedną zwartą grupą i zaczęli przechodzić przez mieszkania na Crescent. The Crescent, to było kilka opuszczonych, zdewastowanych, łukowatych bloków. Takie mini-osiedle na Hulme.

Raport obserwacyjny GMP
Log. Man. Utd. v Man. City
3.02.90

Liczebność obserwowanej grupy, wynosiła w przybliżeniu 300-400. Poruszając się, podzielili się na mniejsze grupy. W grupie środkowej, zauważyłem cel-BRAVO, CHAZ i DELTA. Target-ECHO szedł na końcu grupy. Na samym przedzie, szli cel-KILO i cel-HOTEL. Gdy przeszli przez Crescent i dotarli do Otterbank Close, byli już mocno rozproszeni.
[Obrazek: 1b53ffc468303b60cdf451cbd4cfed1b.jpg]
Here come the Men In Black

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-05-2020, 18:17 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
27-05-2020, 21:12 #58
Zobaczyłem, jak target-KILO odwraca się twarzą do grupy, podnosi obie ręce i krzyczy: 'Stop! Stop!' Niektórzy z grupy zaczęli skandować. Wtedy KILO krzyknął: 'Zamknąć ryje, bo nas dacie!'. HOTEL stanął całkiem z boku i krzyczał na spóźnionych, żeby dołączyli szybciej do reszty. Inni też ich poganiali. Gdy już zbili się do kupy, KILO i HOTEL, znów zaczęli ich prowadzić. Wiele osób w grupie miało puste butelki, kije, sztachety, albo puste szklanki pajntowe. Wszyscy dokoła, rozmawiali tylko o ataku na City, o policji i o tym co policja widziała i co robić, gdyby się rozproszyli. Słyszałem jak ktoś zapytał: 'To gdzie w końcu uderzamy?', a ktoś inny odpowiedział: 'The Falcon.' Cała grupa weszła na kładkę dla pieszych i zeszli na Epping Walk. KILO i HOTEL, wciąż szli na czele grupy.
Na końcu Epping, KILO znów podniósł ręce i zatrzymał wszystkich. Zaczekano na idących z tyłu. Słyszałam Jak HOTEL powiedział do tych, co stali wokół niego: 'Zróbmy to. Zapjerdolmy ich raz, a dobrze.' Wtedy znów ruszyli prowadzeni przez KILO i HOTEL. Szli wzdłuż the Ardi Club. Doszli do Cambridge Street, gdzie miejski autobus musiał się zatrzymać i czekać, aż większość grupy przejdzie na drugą stronę ulicy. Doszli pod szpital dentystyczny i cel-KILO znów kazał im się zatrzymać i czekać aż wszyscy dołączą. Słyszałem jak KILO powiedział: 'Idziemy aż tam, skręcamy w prawo, tylko trzymajcie się w kupie, trzymajcie mordy krótko. Już prawie jesteśmy.' W tym momencie, usłyszałem jak ktoś krzyknął:' Tony! Tony! Dawaj tutaj! Szybko!' Zobaczyłem postać mężczyznę/kobietę, szczupłej budowy ciała, wiek około 20,jasne włosy, ubraną w bluzę. Stała na lewo odemnie. Osoba ta wskazywała na mnie i na Poul'a, mówiąc: 'Powoli chłopaki, bo mamy tu chyba ze sobą dwa cukiery.' Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że termin "cukierek", odnosi się do oficerów policji. Tłum natychmiast rozstąpił się wokół nas. KILO krzyknął: 'To są psy. Jebbiemy ich!'
Próbowałem uciekać, w kierunku, z którego przyszliśmy, ale zaraz poczułem, że ktoś złapał mnie za kaptur mojego płaszcza. Następnie zostałem zasypany ciosami i kopano mnie ze wszystkich stron. Większość uderzeń otrzymałem w głowę i w twarz. Jakiś czas potem, nie wiem jak długo, usłyszałem głos mówiący: 'Dobra, starczy im.'Ledwo idąc, oddaliłem się trochę od grupy. Zobaczyłem Poul'a, jak też podnosi się z ziemi i powoli próbuje iść, w tym samym kierunku co ja. Dołączył do mnie i razem jakoś udało nam się dotrzeć pod Grey Parrot, gdzie zostawiliśmy nasze auto.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-05-2020, 21:22 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
28-05-2020, 09:15 #59
(18-05-2020, 16:01)the Painter napisał(a):  Ot tak, z nudów.

Na początek taki samplomat, bo jeszcze nic nie mam na półce.

A nieprawda, bo obie pozycje dotarły wczoraj i są już na półce to znaczy na internal memory w telefonie.

[Obrazek: 61dd44784fbf79493ab3b9a487f361ad.jpg]



ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-05-2020, 09:22 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
28-05-2020, 10:26 #60
Najpierw do biura, a potem do szpitala. Tam udzielono nam pomocy.Mi założono trzy szwy, na dolnej wardze.


Walki tego wieczoru, trwały jeszcze do późnych godzin nocnych, gdy obie ekipy, bezustannie przeczesywały okolice centrum w poszukiwaniu przeciwników. Kilka pubów, w tym Crown&Kettle, oraz Land o'cake, zostało zdemolowanych. Rozróby i bijatyki tego dnia, o mały włos nie doprowadziły do ofiar śmiertelnych. Podczas ataku 60 osobowego gangu City na klub nocny Wetherby's, 25 letni kibic Man. Utd., Gerald O'connor, został bezlitośnie skatowany. Nieprzytomną ofiarę, tej beztialskiej napaści, znaleziono leżącą na ulicy, przy krawężniku. Natychmiast został on przewieziony do szpitala w stanie krytycznym. Po kilku zabiegach operacyjnych, z implantem w kości czaszki, został poddany wielomiesięcznej rehabilitacji, podczas której, chłopak musiał się między innymi, nauczyć od nowa chodzić.
Następny mecz, Millwall na wyjeździe, wcale nie wyglądał dla policyjnych spotterów undercover,na zadanie łatwiejsze, od derbów na Old Trafford. O 9.00 rano ,wsiedli wraz z kilkoma ze swoich targetów, do pociągu relacji Manchester Piccadilly-London Euston. Na miejscu kręcili się wokół kilku pubów. Nie mogąc znaleźć nikogo, kto by ich interesował, wsiedli do metra i pojechali nim na stację Whitechapel. Podczas podróży londyńskm underground, policjanci znaleźli się w jednym wagonie, z kilkoma fanami West Ham, którzy głośno dyskutowali na temat filmiku z kamery ulicznej, która nagrała starcie pomiędzy City i United na Chester Road i który został wyemitowany w ogólnopaństwowej telewizji. Wspomniano też, że jeden z członków gangu ICF, zajmuje się organizacją wyjazdu na Mistrzostwa Świata we Włoszech, które miały być rozgrywane tego lata.
Na stadionie, jednemu z policjantów w cywilu, udało się wyszukać w tłumie, około 100 osobową grupę, w okolicach bramek dla kibiców przyjezdnych. Wśród nich, znów zidentyfikowano kilka osób, znajdujących się, na policyjnych listach celów inwigilowanych. W przerwie, pewna liczba osób z pośród przyjezdnego kontyngentu, wydostała się poza strefę buforową i próbowali usiąść między kibicami Millwall. Policja, usunęła ich stamtąd i odprowadziła, z powrotem na sektor gości.







ŚWIEŻO MALOWANE



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.






Skocz do: