Witaj! Logowanie Rejestracja
ŚMIERĆ W BIBLIOTECE albo Najbardziej Brutalni - Kibice z Księgarni!



the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
28-05-2020, 19:24 #61
Po meczu, trzymano przyjezdnych na stadionie jeszcze przez jakiś czas, po czym odeskortowano ich,na stację New Cross Gate. Tony O'Neill był w pociągu i słyszano podobno jak mówił: "Ale miałem zajebbisty dzień."Jednak w raportach policjantów, znalazło się naprawdę niewiele. Informacja z jednego z pubów, od landlorda (osoba prowadząca pub-dop. tłum.), o planach United, dotyczących ponoć" zdemolowania Cyprus Tavern.",klubu w Manchesterze, który był jedną z ulubionych miejscówek hooltaji z MC. Miało to być rewanżem, za ostatnie spotkanie z niebieskim rywalem.
18 lutego, kwadrans po 9, dwa autokary, wyjechały z pod Papugi, na mecz do Newcastle. Parze oficerów, udało się dostać na pokład jednego z nich. W drodze widzieli O'Neilla, który podróżował srebrnym kombi. Po dotarciu na miejsce, United zaczął się gromadzić w zatłoczonym pubie.

Raport obserwacyjny GMP
Log. Newcastle Utd. v Man. Utd.
18. 02. 90

Do PH Black bull. Lokal zatłoczony ekstremalnie. W środku, mieszanka kibiców Newcastle i Man. United. W niewielkiej sali, na prawo od wejścia, spostrzegłem niedużą, ok. 20 os. grupę United Wśród nich, min. cel-NOVEMBER i cel-JULY. Nieznany mi mężczyzna powiedział: "Gary, chyba niezła liczba, co?" NOVEMBER odpowiedział: "Taa.., tylko gdzie jest Frothy i reszta tych skoorwieli?" Po ok. 10 minutach, NOVEMBER opuścił pub, narzekając na straszny tłok. Przeniosłem się na główną salę. Zauważyłem target-INDIA w czarnej kurtce w towarzystwie chyba 6 osób. Myślę, że to byli Cockneys.
Widziałem, że NOVEMBER, stoi na chodniku na przeciw PH. Razem z nim grupa ok. 20 osób z United. N/m, biały, dwudziestoparo letni, 5' 10", włosy, długie, brązowe, krępej budowy.Identyfikacja: cel-OSCAR. Biały mężczyzna, widziany wcześniej na bramce w Gray Parrot, target-PAPA i biały mężczyzna, 20+,średnia budowa, 5' 8"włosy brąz. rozczesane po środku z jasnymi pasemkami,target-QUBEC.

ŚWIEŻO MALOWANE



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.


the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
29-05-2020, 01:59 #62
Kilka minut później, zwróciłem uwagę, że grupa w całości stoi przy oknie i czegoś wypatrują. Wtedy ktoś krzyknął: "Zaczyna się!"Większość osób w środku, natychmiast ruszyło w stronę drzwi, a grupa kibiców Newcastle, ewakuowała się stamtąd. Wyszedłem również na zewnątrz i przy skrzyżowaniu z Wellington Street, na ulicy leżał nieprzytomny, biały mężczyzna. Wokół niego stali: target-NOVEMBER , target- PAPA, target-QUBEC i inni fani United. Jeden z fanów Newcastle, krzyknął w ich kierunku: "Jeden - zero w plecy! United, jeden-zero w plecy!!" Pomimo obecności funkcjonariuszy w mundurach, zarówno kibice Newcastle,jak i United, prowokowali się cały czas nawzajem. Przeszedłem przez ulicę i dołączyłem do grupy, w której stał NOVEMBER. Cel-OSKAR powiedział do niego: "Gary, jak na te liczby, to chyba było nienajgorzej. Pamiętaj, że ich było dużo więcej." Podszedł target-PAPA i zaczął
wskazywać ręką na jednego z miejscowych. Powiedział: "Gary, tamten skoorwysyn. To on go zrobił." Cel-NOVEMBER odparł: "Pjerdoli mnie kto go zrobił. Nikogo od nas nie skręcili. To najważniejsze. Trafimy ich."
Gdy tam stałem, udało mi się, nawiązać krótką rozmowę, z nieznanym mi członkiem grupy MU. Zapytałem go o to, co się wydarzyło. On odparł na to: "Było starcie i dojechali Erniego.Zobacz sobie. Niepytomny leży. Tam."
Do tego czasu, na rogu zebrało się, ok. 50 fanów United. Grupki miejscowych przesuwły się w ich kierunku. Zbliżył się do nich młody fan NU FC i krzyknął: "No co jest? Zbierzcie swoją bandę tutaj. Come on!" Było oczywiste, że jest to zaproszenie do walki. Znaczne siły policji pojawiły się na miejscu. Wśród nich, wielu przewodników z psami służb. Wtedy cały tłum United przeszedł przez ulicę, kierując się w stronę parku, w którym zbierała się grupa Newcastle. Nie widziałem kto, ale parę osób w grupie, zaczęło wznosić okrzyki: "Dawać Czerwoni!", "Rozpizgajmy ich!!!" i podobne. Sytuacja stawała się coraz groźniejsza i nieprzyjemna. Zmasowane siły policji, zdecydowanie wkroczyły pomiędzy obie grupy, zmuszając United do marszu w stronę stadionu.

ŚWIEŻO MALOWANE



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
29-05-2020, 11:23 #63
Gdy fani przyjezdni niechętnie przesuwali się wdół ulicy, kibice Newcastle z góry, z nasypu, prowokowali ich i zachęcali do walki. Gdy zbliżaliśmy się do stadionu, stał tam na chodniku, pojedynczy kibic NU i kierował groźby pod adresem mijających go kibiców z Manchesteru. Fani United, zaraz przed nami, zaczęli go kopać, gdy przechodzili obok niego. Nie próbował nawet im się rewanżować. Kibice Newcastle, szli za nami, po nasypie, po lewej. Na ulicy po prawej, też było kilka mniejszych grup miejscowych. Niektórzy z Man. Utd., próbowali wyjść poza eskortę i wspiąć się na nasyp, byli jednak spychani z powrotem do grupy przez policję. Jeden z Newcastle, na nasypie, wykrzykiwał w naszą stronę: "No dalej! Co jest koorwa z wami, obsrańce?!" Gdy posuwaliśmy się dalej pod naporem policji, fani Newcastle, zaczęli rzucać w nas z góry butelkami. Jedna z nich, przeleciała tuż obok nas i trafiła w głowę jednego z kibiców, którzy szli zaraz przed nami. Policjanci ruszyli w pościg, za tym, który rzucał i został on zatrzymany. Wtedy część United przebiegła przez drogę i rozpoczęła bijatykę z Newcastle na poboczu. Doszło do wymiany ciosów i kilkunastu kopnięć, zanim policji udało się ich rozdzielić. W grupie tej, byli cel-OSCAR i cel-QUEBEC. Po dojściu pod stadion, United zformował jedną, dużą grupę i wydawało się, że dalsze walki są niedouniknięcia. Policja jednak interweniowała na czas i zmusiła MU, do przejścia pod sam obiekt.
Na parkingu przy stadionie, widziałem target-INDIA i target-MARCH, idących razem. Na trybunie zarezerwowanej dla kibiców United, zobaczyłem siedzących na krzesełkach przed nami, target-NOVEMBER, HOTEL, OSCAR i QUEBEC.
W czasie pierwszej połowy, podczas której dało się odczuć, że fani United są bardzo mocno podekscytowani, doszło do bójki i policjanci tam obecni, rozmawiali krótko z celem-QUEBEC.
W przerwie, na dole, pod trybuną, widziałem cele: KILO, BRAVO, INDIA, JULY, NOVEMBER, OSCAR i QUEBEC. Rozmawiałem chwilę z dwoma nieznajomymi mi mężczyznami, o walkach przed spotkaniem. Z powrotem na trybunach, w czasie drugiej połowy, wciąż dało się odczuć, że tłum jest nastawiony bardzo agresywnie i panuje tam wybuchowa atmosfera. Kibice Newcastle kilkukrotnie wtargnęli na murawę, efektem czego były aresztowania i usunięcia poza obiekt.
Po zakończeniu spotkania wyszedłem ze stadionu. Żadnych dalszych incydentów.

------------------------



ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2020, 17:35 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
29-05-2020, 18:15 #64
Raport obserwacyjny GMP
Log. Chelsea v. Man. Utd.
20.02.90

Do pubu Trafalgar,[ na Kings Road, w zach. Londynie]. W środku pełen sympatyków United. Wielu z nich, to Cockneys. Z tego co naliczyłem, było tam ok. 150 United. W środku spostrzegłem cel-KILO, wraz z dwójką mężczyzn. Cockneys. Z ruchów ich rąk i gestów, wyglądało to, jak gdyby tłumaczyli mu, jak gdzieś trafić. Udzielali mu wskazówek.
Jeden z tych mężczyzn, wiek ok. 40, typ-śródziemnomorski [zob. raport obserwacyjny Hereford]. Ten drugi, wiek ok. 30-35, cera śniady, 6" 2' wzrost, proporcjonalna budowa ciała. Włosy czarne, lekko siwiejące. Ubrany-elegancko, na sportowo. Smart casual. Także obecni w pubie cele:INDIA, JULY, ROMEO, TANGO,SUMMERFIELD, mężczyzna z tatuażem "MU FC" na karku. Grupa United z Yorkshire.
Potem KILO przeszedł na drugą stronę pubu. Tam usiadł koło młodego mężczyzny +/-20,biały, włosy do ramion. Po chwili dołączyli do nich:SUMMERFIELD, DELTA, BRAVO. Gdy staliśmy przy drzwiach, wszedł młody mężczyzna, +/-20,jasne kręcone włosy, w okularach, akcent z Yorkshire. Po wejściu, zaczął rozmawiać z grupą stojącą obok nas.
Agent John O., zapytał go: "Co się dzieje?" Na to, ten młody, od teraz target-UNICORN, odparł: "Oni wiedzą, że tu jesteśmy. Byłem aż w ManOntheMoon (nazwa pubu CFC-dop. tłum.). Jest ich tam ze dwie stówy." Odszedł. Idąc przez pub, zatrzymywał się na chwilę, przy kolejnych grupkach.
Przez cały czas, na zewnątrz przy drzwiach, stała gr. 20-30 mężczyzn. Pilnowali oni drzwi i prowadzili obserwację tego co działo się na całej ulicy. Było jasne, że grupa United, spodziewa się ataku.

Caution! WET PAINT
Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2020, 18:24 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
30-05-2020, 01:43 #65
Przenieśliśmy się bardziej w kierunku środka sali. Cel-UNICORN dołączył do dwóch innych mężczyzn z Yorkshire:
1) biały mężczyzna, 25 lat, włosy ciemne,wąs,koszulka XTG
Target-VOLE
2) biały,18 lat, włosy blond
Target-WHISKY
Potem wyszedłem do toalety i tam było dwóch nieznanych mi mężczyzn. Jeden śmiejąc się powiedział do tego drugiego: "Musiałem się odlać, zanim się zacznie." Wróciłem na salę. Do tego czasu, wszyscy, co wcześniej stali na zewnątrz, byli już w środku i zgromadzili się przy barze. Ktoś z sali krzyknął: "Dawać! Idziemy!" Na ten sygnał, cały gang opuścił pub, a kilkunastu zabrało ze sobą wychodząc, puste butelki i kufle ze stołków.
Po wyjściu, grupa w sile ok.150, skręca w prawo i porusza się w dół Kings Road. Kilka policyjnych vanów, podjeżdża i zrównuje się, zwalniają i monitorują grupę. Gdy pojawiła się policja, prawie natychmiast jakieś 20 os. odłączyło się i przeszło na drugą stronę ulicy. Trzymaliśmy się z tyłu grupy. Bezpośrednio przed nami szli cel-KILO, cel-BRAVO i CHAZ. Gdy doszliśmy do Beaufort Street, KILO +ok.10 innych, też przeszli na drugą stronę. Posuwali się bardzo szybko i po chwili wysunęli się na czoło. Niedługo potem, cała reszta grupy też przekroczyła ulicę, podążając, za tą mniejszą, prowadzącą, w której znajdowali się:KILO, BRAVO, DELTA, CHAZ, UNICORN i MARCH. A także VOLE i WHISKY. Nie uszliśmy zbyt daleko, gdy od przodu rozległy się okrzyki i cały gang, zaczął biec ukośnie przecinając ulicę, w stronę pubu ManOntheMoon. Kilka policyjnych słupków, ze znakiem "zakaz postoju", oraz kilkanaście butelek, zostało rzuconych, przez tych na przedzie. Celem były okna w pubie.Pękła szyba jednego z okien od frontu. Po krótkiej chwili zawahania na środku drogi, czoło grupy ponownie ruszyło w stronę pubu. Jeden małoletni, znów podniósł policyjny, żółty pachołek i zaczął nim uderzać w pękniętą szybę raz za razem, próbując ją rozbić ostatecznie. Widziałem kilka osób wewnątrz pubu, a na ulicy, przewalały się tłumy, robiące sobotnie zakupy. Tak samo szybko, jak to całe szaleństwo się zaczęło, tak samo szybko się skończyło, co było efektem zdecydowanej interwencji, licznych sił stołecznej policji, które pojawiły się niemalże natychmiast.

Caution! WET PAINT



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
30-05-2020, 13:00 #66
Grupa kontynuuje marsz w dół Kings Road. Wszyscy skandują "MAN-CHE-STER!" Co chwilę słychać okrzyki:"Trzymać się kupy! Ciasno razem! Blisko do siebie!!". Ci z tyłu krzyczą, żeby czoło zwolniło i poczekało. W pewnym momencie, ci z tyłu, zatrzymali się i odwrócili, stając do konfrontacji z kilkoma fanami Chelsea, którzy pojawili się za ich plecami. Jeden z grupy, Cockney,krzyknął: " Dawać! Zróbmy ich jeszcze raz!" Czoło posuwało się jednak dalej, więc ci z tyłu dołączyli i kontynuowali marsz w grupie. Widziałem, że cel-TANGO, został zatrzymany.
Pod stadionem. Przed bramkami spotykam cel-KILO, cel-BRAVO, INDIA, CHAZ. Stoją pośród dużej grupy, przed wejściem dla kibiców przyjezdnych. Większość z gr. nie posiadają biletów. Wyczuwa się silną ekscytację. Tłum jest pobudzony. Jeden z Red Cockneys powiedział krzykiem: 'Zróbmy rozpirdoowe! To nas będą musieli wpuścić!!'
Stałem obok jednego Cockney Red, typ- Śródziemnomorski . Podszedł do niego młody mężczyzna, przed 20, też Cockney i powiedział: "Koorwa! Ich jest tylko kilku. Jak znikniemy w boczną uliczkę, oni pójdą za nami. Wtedy nawrotka i znów ich jebbniemy.Come on." Potem zaczął pokazywać kibiców Chelsea, których znał.
Wchodzę na trybuny. Na zewnątrz pozostaje grupa około 70 osób.

Inny z oficerów policji, również zawarł opis ataku na pub, w swoim raporcie obserwowacyjnym:
"Kiedy groupa dotarła do Beaufort St., target-KILO, przeszedł przez ulicę. Wraz z nim ok. 10 os. Przyśpieszył by znaleźć się na samym przedzie gł. grupy. (prowadzących). Po jakimś czasie, cała gł grupa przeszła ulicę i dołączyli do grupy target-KILO. Cel szedł na samym początku grupy. Byli tam też: Cele-BRAVO, DELTA, CHAZ, JULY, INDIA MARCH, UNICORN i target-VOLE. Również wielu Cockneys.
Od czoła grupy usłyszeliśmy okrzyk i cały gang przebiegł na drugą stronę, w kierunku pubu ManIntheMoon. Widziałem, jak pachołki drogowe, były rzucane w okna pubu i słyszałem brzęk rozbijanych szyb. Widziałem cel-MARCH, w samym środku zamieszania, pod wejściem do pubu. Potem zablokowano mi widok. Grupa szła dalej, w dół ulicy. Widziałem target-CHAZ, jak zrobił wyskok i kopnął w wystawę sklepu. Cała szyba zatrzęsła się, ale nie rozbiła. Na Kings Road, przebywało wtenczas mnóstwo zakupowiczów i musieli oni wszyscy być pełnił obaw i sparaliżowani grozą, widząc zachowanie fanów United, budzących postrach na ulicy, zastraszających zwykłych obywateli.

Caution! WET PAINT
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-05-2020, 14:53 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
31-05-2020, 02:36 #67
Na miejsce dołączyły liczne posiłki policji i służby próbowały zaprowadzić jako taki porządek i spacyfikować gr. United."

Oficerowie biorący udział w Operacji Mars, poczuli, że chociaż powoli, to jednak zaczynają się posuwać we właściwym kierunku. Małym sukcesem w tej wielkiej wojnie, miało być podsłuchanie rozmowy, przed meczem z Luton Town,.wewnątrz pubu Dog&Partrige, w której Tony O'Neill, miał rzekomo dowiadywać się, o stan zdrowia kibica MU, przebywającego w szpitalu.Chodziło o tego ciężko pobitego chłopaka, który ucierpiał mocno podczas walk z City, na ostatnich derbach. "Jak się ma ten biedny dzieciak? Koma i respirator non stop?" - dopytywał się Tony. Wspomniana miała być też ostatnia wizyta w stolicy, na Chelsea. Tony miał referować pokrótce: "Rozjebbaliśmy ich na Euston. Pojechaliśmy po Chelsea i po Tottenhamie. Grubo, co nie? W metrze, to samo. Jazda. Psy były wszędzie, a my swoje. Jebbać ich. Uderzyliśmy do Trafalgar. Wszyscy się stamtąd ewakuowali, jak tylko usłyszeli, że lecimy. Nikt nie został. Jak szliśmy koło ich pubu z obstawą,jebbać to, atakujemy ich boozer. Potem pały już na zaprowadziły na stadion. Wesoły dzionek."
Wielu Czerwonych, pomimo braku biletów, odbyło niedaleką podróż do Sheffield. 10 marca 90 roku, na mecz z SU FC. Banda Sheffield United, Blades Business Crew, była w tamy okresie, jednym z najaktywniejszych chuligańskich gangów. Przewidywano więc zamieszki na pełną skalę i spodziewano się poważnych kłopotów.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, było wiadomo, że siłom Man. Utd. udało się cichaczem, zinfiltrować Spion Kop, sektor miejscowych fanów. Blisko 70 osób, zebrało się w lewym dolnym rogu trybuny i rozpoczęli skandowanie. Tuż po rozpoczęciu spotkania, doszło tam do pierwszych rękoczynów. Eskalacja walk postępowała dość szybko i po paru minutach, można było zobaczyć pierwszych fanów z Manchesteru, wspinających się na kilkumetrowe ogrodzenie boiska. Próbowali się stamtąd ewakuowć dość gorączkowo. Policja odeskortowała wycieczkiwiczów-ucieczkowiczów i usadziła na pustym sektorze pod zachodnim skrzydłem, od strony Bramhall Lane. Gdy byli prowadzeni wzdłuż murawy przez policjantów, ich mankunian towarzysze broni z sektora gości, pogratulowali im występu rzęsistymi oklaskami. Jakieś 10 minut później, kolejna grupa kibiców z Manchesteru, została wyprowadzona z trybuny przy St. John's Street. Gdy sędzia odgwizdał koniec meczu,wygranego przez gości 0:1,fani MU, zebrali się by szydzić z miejscowych opuszczających St.John's tarrace. Przez ogrodzenie w stronę miejscowych fanów, leciały nie tylko prześmiewcze docinki, ale też pięści fanów United, o ile ktoś z Sheffield znalazł się dostatecznie blisko płotu. Znów musiała interweniować policja. Obie strony oddzielono od siebie. Później gang Man. Utd., z dużą liczbą celów Operacji Mars na frontowej lini, był namierzany w trakcie marszu w kierunku dworca przez policyjnych spotterów. Nagle około 50 osobowe komando, oddzieliło się od reszty i skieroło się na dworzec autobusowy,wciąż głodni atrakcji, w poszukiwaniu przeciwników. Później widziano, jak zostali rozgonieni przez policjantów na koniach. Na dworcu kolejowym pojawiła się ekipą SU FC, z okrzykami: "No co jest United? Dawać!", ale oficerowie z psami służbowymi i psy z oficerami, zapobiegli do spóły awanturom.

[Obrazek: 323484241d488aa9b737df56aa98e00c.jpg]


Caution! WET PAINT
Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-05-2020, 02:55 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
31-05-2020, 12:16 #68
W dniu 18. marca, Liverpool grał na Old Trafford. Podczas trwania meczu, pojedynczy kibice LFC, byli terroryzowani na trybunie B., a po zakończeniu spotkania, policja obserwowała, jak 200 chuliganów United, zbiera się na skrzyżowaniu Warwick i Chester Road,pod smażalnią. Gdy kibice przyjezdni w eskorcie policji, ruszyli w dół Warwick Road,grupa pod smażalnią, zaczęła skandować:"U-ni-ted!!", i ruszyli w kierunku kibiców Liverpoolu i ich obstawy. Policja zepchnęła ich, ale wciąż stali na pasie zieleni, wzdłuż bariery rozdzielającej jezdnie. Około 10 fanów LFC, wymknęło się poza policyjny kordon i ruszyli w górę Chester Road,w stronę Stretford. "To nie mogło ujść uwadze ekipy United, która natychmiast przeskoczyła bariery i ruszyła w tym samym kierunku, co grupka kibiców gości."-zanotował jeden ze spotterów. Podążali za nimi jak cienie, aż do niebieskiego mini-busa, zaparkowanego przed Charlie Brown-Centrum Systemów Wydechowych. "Gdy tam dotarli, przez chwilę, obie ekipy stały w wyczekiwaniu na przeciwko siebie, do momentu, aż fani United z okrzykiem zaatakowali przeciwników."-dowiadujemy się z raportu oficera Johna O. "Cel-UNICORN, był zaraz koło mnie i krzyczał: 'Dawać!Jedziemy z koorwami!!', gdy przechodził przez pas zieleni. Trochę utykał [sic!], bo przewrócił się, rozsypując swoje frytki i fasolę, przechodząc przez barierę na środku drogi."
Dwudziestu, może trzydziestu z United, zaatakowało grupkę z Liverpoolu."Widziałem, jak kibic LFC, ubrany w białą koszulkę, był bity pięściami i kopany."-czytamy w notatkach innego oficera undercover, Dereka M. "Stał obrócony plecami do warsztatu samochodowego i próbował się bronić, ale przewaga liczebna napastników, była miażdżąca. Prawie natychmiast ,pojawili się tam umundurowani funkcjonariusze policji...
W przeciągu kilku następnych kolejek ligowych, oficerowie z Operacji Mars, nie mieli zbyt wiele do zanotowania. No może poza, niemal komicznym incydentem,podczas niedzielnego meczu pucharowego, przeciwko Oldham Athletic, na Maine Road. Oficerowie operacyjni zauważyli na trybunach Tony'ego O'Neilla, opisując jego stan jako "Pijany, lub naćpany jakimiś prochami. W każdym bądź razie, mocno nakręcony." Jeden z nich, twierdził nawet w swoim raporcie, że O'Neill zbliżył do do niego, obejmując ramionami i powiedział: " 'Co jest? Siemano ziomek. W porząsiu?'
Zapytałem go o nasz występ przeciwko Liverpoolowi, chcąc nawiązać do pomeczowych wydarzeń.'Jebbane scouse-gnoje. Rozjebbiemy każdego jednego Scousersa, który nam stanie na drodze.'-brzmiała jego odpowiedź."[Obrazek: cdc4f816a1029be0272e7c24ed45084e.jpg]

Caution! WET PAINT
Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-05-2020, 12:28 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
31-05-2020, 16:28 #69
Następne dwa miesiące, to była posucha, jeśli chodzi o jakieś brutalne wydarzenia na United. Tak było też na finale Pucharu Anglii, przeciwko Crystal Palace na Wembley, 12 maja.
Target-KILO, był widziany w kwietniu, na Tottenhamie, gdy trzech funkcjonariuszy Met. (komenda stołeczna-dop. tłum.),wyprowadzało go z sektora. Jednak operacyjni z Manchesteru, nie dowiedzieli się, co było powodem jego zatrzymania.
Drużyna MU zakończyła sezon, grając na wysoką nutę i zdobyła FA Cup, ale w lidze grali dość słabo i ostatecznie skończyli nisko, na 13. pozycji. Rozczarowanie.

Rozdział III
Skrętka

Sezon 90/91, rozpoczął się tradycyjnym akcentem, czyli pojedynkiem mistrza, ze zdobywcą pucharu, czyli meczem o Tarczę Dobroczynności. Na przeciw siebie stanęły na Wembley jednastki Manchesteru United i Liverpoolu FC. Spotkania tych dwóch klubów, dały się do tej pory zapamiętać, jako obfitujące w emocje, nie tylko na murawie. U policjantów zabezpieczających pojedynek tej pary, skojarzenia pod służbowymi hełmem, było jedno, zamieszki. Albo koszmar, ale to prawie to samo. Jednak od pamiętnego meczu na Hysel, w 85, a zwłaszcza po okropnej tragedii na Hillsborough w 89, prawdopodobieństwo, że ekipą LFC, będzie szukać jakichś kłopotów, że wogóle będzie, zmieniło się w nieprawdopodobieństwo.

Caution! WET PAINT



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
01-06-2020, 01:11 #70
Pomimo tego, policjanci z Marsa, byli tego dnia w pełnym składzie, na stanowiskach obserwacyjnych. Rozlokowanie one były zwłaszcza wokół irlandzkich pubów na Kilburn, w płn.-zach. Londynie. Powodem, który skupił uwagę spotterów, była spora liczba fanów United, gaszących tam właśnie pragnienie. Widziano Tony'ego O'Neilla i ".. wydawał się być w bardzo dobrym nastroju, zatrzymywał się i rozmawiał z kilkoma grupami, będąc tam [w pubie]" Ale tak jak się tego spodziewano, meczowi nie towarzyszyły, żadne wybryki na tle chuligańskim.
Pierwsze kilka gier w nowym sezonie, również były mało obfitujące w wydarzenia okołoboiskowe.Oficerowie operacyjni, dreptali wokół tych samych pubów, przed każdym meczem u siebie, a ich frustracja, narastała, bo nic się tak naprawdę tam nie działo Później próbowali się przyklaić do jakiejkolwiek znanej im twarzy, licząc, że może, jednak, coś... Ale przeważnie nigdy, nic i wogóle. Zdawali sobie sprawę z tego faktu, że do tej pory, progres jaki uczynili na poletku, penetracji, wewnętrznych, zamkniętych kręgów kibolskich, był bardzo nikły. Choć potrafili już rozpoznać twarze kluczowych zawodników z trybun Old Trafford i nieraz udawało im się znaleźć na tyle blisko, by podsłuchać strzępki jakichś konwersacji, a nawet zdarzała im się jakaś dziwna wymiana zdań z którymś z targetów, to w temacie pozyskiwanie zaufania grupy, a zwłaszcza decyzyjnych, nie zbliżyli się nawet do miejsca, które można by nazwać początkiem tego skomplikowanego procesu.

Caution! WET PAINT



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
01-06-2020, 10:56 #71
Jednak pierwszy wyjazd, Leeds United, miał być długo oczekiwanym przełomem. Fani Leeds, nienawidzili Manchesteru United pasjami. Ich drużyna, właśnie powróciła do najważniejszej klasy rozgrywkowej, co miało być dla nich okazją, do przypomnienia swoim śmiertelnym wrogom z MU, jak bardzo ich nienawidzą. Mecz był rozgrywany 28 sierpnia, wieczorem. United zebrał wszystkich swoich najlepszych pięściarzy, na stacji serwisowej, przy autostradzie M62 i nie ma co ukrywać, była to konkretna siła uderzeniowa. Gdy zbiórkę uznano za zakończoną, cały ten tłum ruszył kawalkadą na wojnę, w kierunku na Leeds. Mimo tego,że się specjalnie z tym nie kryli, oficerom policji i tak udało się przegapić, dwie największe awantury, w przeciągu ostatnich kilku sezonów.

Raport obserwacyjny GMP
Log. Leeds v. Man. Utd.
28. 08.90

Wyruszamy spod dworca [Victoria]. Jedziemy na Hartshead Moor Service, kierunek wschodni M62. Na parkingu zbiera się około 150-200 kibiców MU. Obserwuję target-KILO, target-BRAVO, target-LIMA, target-NOVEMBER, target-OSCAR i target-QUEBEC. W kilka minut po naszym przybyciu, cała grupa wsiada do swoich samochodów i wyruszamy kolumną ok. 20-25 pojazdów. Docieramy do Leeds i przy drodze A38 Halifax - Leeds, obserwuję, jak gang złożony z ok.150-200 mężczyzn, rusza w kierunku LU FC. Na samym przedzie cele KILO i OSCAR. Grupa skierowała się wtedy w lewo, w Gelderd Road, a potem w prawo, do przejścia pod autostradą, w stronę LU FC. Najpierw, zająłem pozycję, z której mogłem obserwować jak gang przechodzi przez kołowrotki, a potem razem z nimi, przeniosłem się na Trybunę Południową. Od tej chwili cel-KILO odseparował się od głównej grupy, która zatrzymała się przed trybuną. KILO przeszedł na drugą stronę ulicy i wszedł na parking, idąc pomiędzy zaparkowanymi autami. Zatrzymał się i zaczął się rozglądać, po czym dołączył znów do grupy.
Cała gr. ruszyła, maszerując obok the Peacock public house, gdzie przebywało wielu kibiców Leeds Utd. Mijając rząd sklepów, widziałem jak członkowie gangu United, zapraszająco wymachują rękoma w stronę fanów Leeds.

Caution! WET PAINT
Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-06-2020, 11:02 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
01-06-2020, 14:39 #72
Następnie grupa przeszła przez bramę, prowadzącą pod Trybunę Zachodnią. W miejscu tym, tłoczyli się fani Leeds. Po kilku minutach, gang United wyszedł stamtąd, ponownie prowadzony, przez target-KILO i target-OSCAR. Tuż za nimi, byli NOVEMBER i BRAVO. Gang wrócił pod bramki dla kibiców gości.
Akcja grupy MU, wywołała wściekłość w tłumie Leeds Utd. Byli bardzo poruszeni i poddenerwowani dywersją w wykonaniu ekipy United. Wielu narzekało i pytali: 'Jak to możliwe, że oni [gang United] ,ot tak sobie, z pod swoich bramek, przeszli na ich sektor.' oraz, że: 'gdyby oni [LU FC], dopuścili się czegoś podobnego na Old Trafford, z pewnością nie spotkałoby się to z ciepłym przyjęciem.
Potem grupa United zebrała się na ulicy, przed bramkami dla przyjezdnych. Wyszedłem na South Stand. Zobaczyłem cel-KILO w okolicach toalet. Przez cały czas wyglądał przez okno w umhwalni, z którego widać było główną ulicę...
Wyszedłem kilka minut przed końcowym gwizdkiem. Na tyłach parkingu, zebrał się gang LU FC, ok. 60-80 osób. Policja kazała im opuścić tamten rejon.Podsłuchałem jak jeden z Leeds, mówił do swojego kolegi: 'Jaki jest sens jechać do miasta? Przecież oni nie przyjechali pociągiem.'
Ostatecznie dotarliśmy na Gelderd Road i przeszliśmy obok Wheatsheaf pub. Na zewnątrz stali fani Leeds w dużej liczbie. Gdy wróciliśmy tam chwilę później, grupa Leeds już zniknęła i stało tam tylko kilka policyjnych radiowozów. Jadąc wzdłuż Halifax Rd.,na poboczu, pomiędzy domami, wyglądało jakby tam było jakieś zamieszanie, między mieszkańcami i grupą młodych mężczyzn. Nie udało mi się zidentyfikować żadnego z nich. Postój na Hartshead serwis. Target-OSCAR , z grupą około 20, opuszcza stację.

Caution! WET PAINT



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
01-06-2020, 22:29 #73
TONY: Dobra. Jeśli mamy jechać do Leeds, musimy zmienić taktykę na ten wieczorny mecz, bo już mi się przejadło słuchanie kocopołów tych pjerdolonych sheepshaggers, twierdzących, że znów nam chcieli poskakać butami po głowach, a kończy się jak zwykle, że wyżywają się na jakiejś garstce normalnych kibiców Czerwonych,albo na pojedynczych, przypadkowych osobach. Więc, my to mamy na głowie. Musimy tam jechać i ich sprać. Musieliśmy sobie przygotować miejsce zbiórki, obczaić najlepszą trasę dojazdową, a na miejscu, mieć jakieś pewne miejsce zrzutu. No to jeden z naszych chłopaków, wybrał się tam parę tygodni wcześniej, na rekonesans i rozpoznanie terenu, na którym przyjdzie nam działać. Typ przejechał trasę w kilku wariantach, znalazł miejscówę do zaparkowania. Naszym celem był pub Wheatsheaf. Kawał drogi od stadionu i łatwo dostępny. Nie powinniśmy mieć problemów z dotarciem tam, bez odpalania systemów alarmowych. Na szalę rzucaliśmy własne zdrowie, a byćmoże ryzykowaliśmy naszymi cennymi żywotami, jako że pokłady nienawiści nagromadzone, między nami i Leeds, sięgają chyba samego jądra naszej planety. Tak więc, jasyr raczej nie będzie brany tego wieczoru.
Żeby tego dokonać, musieliśmy przechytrzyć psiarnie. Przechytrzyć psiarnie z Północnego Yorkshire, to nie jest żadne skomplikowane zadanie. O to się nie turbuję. Nie da się ich nie przechytrzyć, ale pozostawiam to Waszej ocenie, drodzy czytelnicy. Nasz problem, to nasza policja. Manchesterska. Jak to zrobić, żeby się nie zjarzyli, co, kto i gdzie? Dyskutowalibyśmy nad różnymi opcjami. Studiowaliśmy atlas samochodowy. W końcu zostało ustalone, że jedziemy prywatnym transportem. Punktem zbornym, będzie stacja serwisowa na Hartshead Moor przy M62. Zaraz potem, zjeżdżamy na następnym węźle, w A58. Skręcamy później w prawo i jedziemy tą drogą już do końca. A gdzie jest koniec? O to się nie martwcie, bo w pierwszym samochodzie, który wyjechał z Hartshead Moor, siedzi wujek Tony,a za kierownicą, jego ziomek Mario. Wujek Tony, zaplanował akcję szczegółowo. O nic niech was głowa nie boli.

Caution! WET PAINT



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
02-06-2020, 00:56 #74
Na Hartshead Moor Service station, zbiera się ponad 180 głów. Gotowi wykonać ruch. Właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Wiesz, że będzie się działo. Spotykasz chłopaków, których znasz. Nie znasz liczby przeciwnika. Nie wiesz, czy będą ze sprzętem, a jeśli tak, to jakim. To sprawiało, że kontrolka w moim układzie nerwowym, zaczynała się jarzyć na czerwono. Overload! Mój organizm był bliski nerwowego załamania. Nogi jak z waty. Żołądek wywróciło mi na lewą stronę. Czułem, że zaraz się pożygam. Nie było tam wiele gadane.Na tej stacji serwisowej, nikt specjalnie nie miał ochoty na konwersacje. Pewnie dlatego, że wszystkich mdliło, podobnie jak mnie. No może z wyjątkiem jednego osobnika. Wing (Dowódca Skrzydła, Wing Commander-dop. tłum.)Ten koleś od 25 lat nie zamknął jadaczki. Gada non stop. O wszystkim. W każdej sytuacji i jest mu obojętne z kim. Byle gadać. Mógł gadać nawet do kota, ale nawet one, miaucząc głośno, zeskakiwały mu z kolan i szły w długą. Futbolowa przemoc, to jego ulubiona gra. Rozmowy o przemocy na meczach, to jego pasja. 60 sekund w jego towarzystwie i masz burdel w głowie jak po psychotropach. Ruszamy. 180 chłopaków w drodze na ostateczną walkę dobra ze złem. Jechaliśmy tam, bo tak właśnie robiliśmy od lat. Jechaliśmy. Bez kitrania się za tarczami policyjnej obstawy. Bez wymyślania pojebbanych wymówek. To właśnie my. United. [Obrazek: d491422c94ee634a7b1ea4fdc116f53b.jpg]

Caution! WET PAINT



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
02-06-2020, 10:43 #75
Na ten mecz przeznaczono 800 biletów, dla fanów Man. Utd., więc nieźle żeśmy się sprawili, nawet w kwestii wejściówek. Drogę do Leeds, przebyliśmy bez żadnych dodatkowych atrakcji, z wyjątkiem paru czerwonych świateł na skrzyżowaniach, na które i tak nikt nie zwracał uwagi. Zatrzymywanie się, nie wchodziło w grę tego wieczoru, bo mogło oznaczać rozczłonkowanie naszej kolumny transportowej i w efekcie, zakończyć się dla nas, kompletną katastrofą. Stanęliśmy jakąś milę przed Wheatsheaf, na skraju takiego mini-osiedla. Tuż obok parku industrialnego, lub czegoś w tym rodzaju.
Wysiadłem z samochodu jako jeden z pierwszych, gdy inni jeszcze parkowali. I wtedy mnie dopadło. Stres przez ostatnie kilka godzin i wciąż narastające podniecenie, zresztą pisałem Wam już, jak się czułem. Efekt? Gdy wysiadłem z auta, zrobiłem krok, może dwa, w kierunku trawnika... i tam padłem nieprzytomny na glebę. Leżałem i nie mogłem się podnieść. Tak to jest. Nie ma znaczenia, w ilu walkach brałeś udział w życiu. W sytuacjach takich jak ta, stres i napięcie, mogą z tobą zrobić różne dziwne rzeczy, tak jak wtedy w moim przypadku. Leżałem tam, jak przedszkolak w trakcie ciszy poobiedniej i przez kilkadziesiąt sekund, nie tylko nie mogłem się podnieść, ale wogóle, nie byłem w stanie wykonać żadnego ruchu. Cała ta sytuacja, miała też trochę komiczny charakter i gdy jako-tako powróciłem do rzeczywistości, razem z moim kumplem Mariem, wybuchnęliśmy gromkim śmiechem. Po chwili przeszło mi już kompletnie. Kolejne fury parkowały, a z nich wysypywał się nasz skład. Chłopaki wyskakiwali ze swoich samochodów i nie przestawali skakać ani na moment. Tak byli podkręceni perspektywą zbliżającego się starcia. Pół godziny do meczu, ciemno, głucho, zero psów i konkretna ekipa, gotowa na walkę wieczoru. [Obrazek: 3eec03142765d967e1ff890e261656e0.jpg]

Caution! WET PAINT



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
02-06-2020, 13:42 #76
Leeds miało powiedziane i to więcej niż jeden raz, że przyjeżdżamy i, że dotrzemy tam gdzie trzeba, niezależnie od pogody i wbrew wszystkiemu. Nie muszą się trapić. Niech tylko tam będą i niech czekają.
No, ale ich, też musiała dopaść przedpojedynkowa gorączka i zmogło ich napięcie, bo gdy wyszliśmy zza winkla i wyłoniliśmy się z mroków, mając jeszcze dobre 500 jardów marszu, zobaczyliśmy ich, jak przechodzą przez ulicę i szybciutko spjerdalają w stronę stadionu. Dlaczego? Czemu nie poczekali? Nie wiem tego do teraz. Może myśleli, że to blef, że już sobie siedzimy wygodne na trybunach? Nie wiem. W każdym bądź razie, my tam byliśmy. Gotowi, twarzą do przeciwnika. I tak jest zawsze z nami. Myślę, że to jest jednym z głównych powodów powszechnej nienawiści, jaka otacza Manchester United. Gdyby nie było United, wogóle nie byłoby zabawy.
Zebraliśmy się na chodniku w ciasnej grupie i przez parę minut rozkminialiśmy o co kaman. Ostatecznie, doszliśmy do wniosku, że oni nas wogóle nie zauważyli. No to ruszamy. Po prawdzie to tak z kopyta i z pichami, byle ich złapać, zanim wejdą na stadion. Dużo czasu nam nie zajęło, gdy zobaczyliśmy ich pierwszych maruderów, czyli tych, co szli ostatni. Oni też nas przytyczyli, ale już niewiele mogli zrobić. Byliśmy tuż, tuż. Poczuli nasz oddech na plecach. Leeds próbowało robić nawrotkę i stanąć do pojedynku z nami, ale w ciemności i przy całkowitym braku organizacji, nie była to zbyt udana próba. Nie mogli nas powstrzymać. Siedzieliśmy im na karkach i rozdawaliśmy ... karki, na lewo i prawo. Każdy kto próbował się postawić, był bombardowany i padał na glebę, albo byli po prostu przewracani przez biegnących. Jedyna rzecz jaką mogli zrobić w tej sytuacji, to biec dalej. A my biegliśmy za nimi, ścigając ich pod most. Tam pojawiło się kilku pałkarzy, którzy próbowali interweniować, wymachując swoimi pałkami. My, kontynuowaliśmy jeszcze jakieś 200 jardów, aż psów pojawiło się jeszcze więcej i pałami machali jeszcze gęściej. Musieliśmy skręcić w prawo, w stronę stadionu. [Obrazek: 547b7a930bfc4f09779d0d8703d7615f.jpg]

Caution! WET PAINT



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
02-06-2020, 15:42 #77
Psy kazały nam się zatrzymać. Zatrzymujemy się. Nikt nie oponuje. Nie ma sensu podkoorwiać wąsów. Jeszcze bardziej podkoorwiać. Zrobiliśmy to, po co żeśmy tu przyjechali. Nikogo nie skręcili i to był ekstra bonus. Czego chcieć więcej? Po co się szarpać?
Leeds nie mogło się zatrzymać. Wciąż biegli, aż do przejścia podziemnego pod stadionem. Tak się pechowo złożyło, że my też musieliśmy iść tą trasą. Wiedzieliśmy, że od momentu, jak pojechaliśmy po nich, atmosfera nie będzie zbyt przyjazna dla nas, ale chooj w to wbijaliśmy. Wiedzieliśmy, że jesteśmy nie do ruszenia.
Psy próbowały utworzyć kordon i nas odseparować, ale gdy szliśmy tam przez ten tłum, Leeds zrobiło, to co zawsze. Odegrali to swoje żałosne przedstawienie z rzucaniem połówkami cegieł i kamienowaniem. Elland Road-business as usual. Paru od nas, przyjęło parę pocisków, więc brawo dla chłopców z Leeds. Przynajmniej jedna rzecz im się udała tego wieczoru. Trafić połówką cegły z 10 metrów, w 180 osobową grupę. I to nie raz. Kilka razy. Gromkie brawa. Tym kilku Yorkie-kamikaze, co się próbowali wmieszać między nas, momentalnie było wyjaśniane. Oraliśmi nimi glebę. Hałas, zamieszanie, psy, radiowozy. No konkretny rozpiździej się tam zrobił.
Z wejściem na stadion nie było problemu, bo policja otoczyła cały teren przed bramkami. Gdy już byliśmy na sektorze, wszyscy zrelaksowani, komentowali i dowcipkowali na temat wydarzeń z ostatniej godziny. Ciśnienie zeszło z nas zupełnie. Każdy chciał wiedzieć, gdzie był ktoś inny i czego dokonał. Pytania i odpowiedzi padały niemal jednocześnie i wszyscy gadali na raz ze wszystkimi. Rozgardiasz straszny, ale humory szampańskie. Ci, którzy się nie załapali, chcieli oczywiście wiedzieć jak wyszło. Ze szczegółami. Wyszło świętnie. Nasz plan zadziałał. To mnie szczególnie cieszyło. [Obrazek: 4b75acb680f65baaddfaf81402505d46.jpg]

Caution! WET PAINT



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
03-06-2020, 11:13 #78
Nie pamiętam wogóle przebiegu meczu, ani końcowego rezultatu, ale to bez znaczenia. Najważniejsze wtedy było, by wszyscy bezpiecznie wrócili do domów. To, że będą nas trzymać na trybunach 20 minut, albo coś koło tego, to była pewka. To, że Leeds będzie czekać, wzdłuż trasy naszego przemarszu i będzie się nam próbowało zrewanżować, co do tego nie było absolutnie żadnych wątpliwości.
Zabrzmiał ostatni gwizdek sędziego i przed wyjściem z trybuny, z której "oglądaliśmy" mecz, zebrały się tysiące autochtonów, wyjących z żądzy naszej krwi. Nikogo nie powinno to dziwić, bo oni tam w Leeds, cały czas myślą, że wciąż trwają lata 70te.
Trzymali nas trochę dłużej niż 20 minut, ale ostatecznie teren został oczyszczony. Zebraliśmy się w zwartą grupę i za bramkami, skręciliśmy w lewo, pod przejście podziemne. Z drugiej strony, stały zaparkowane autokary, więc poszliśmy odprowadzić tych, co nimi przyjechali. Od psów wokoło, aż się roiło i myśleliśmy, że do końca zostaną, by ewentualnie rozgonić tą tłuszczę czekającą na nas. Ale tego co nastąpiło chwilę potem, tego żeśmy się raczej nie spodziewali. Wraz z policją, dotarliśmy na parking, gdzie funkcjonariusze czekali, by się upewnić, że wszyscy pasażerowie autokarów, udających się z powrotem do Manchesteru, bezpiecznie znaleźli się na ich pokładzie. A reszta... Reszta jest milczeniem.. owiec. Na całą resztę, panowie policjanci mieli wyjebbane, włącznie z naszą bandą. I ot tak sobie, po prostu nas zostawili. Takie tam geniusze służą w Yorkshire. To jest właśnie główny problem w odniesieniu do policjantów, zajmujących się obstawianiem meczy. Wykonuj rozkazy i nie próbuj myśleć samodzielnie.
Nie zamierzam wam żenić kitów, więc powiem wprost. Tam i wtedy, zarówno ja, jak i wielu chłopaków z firmy, mimo, że mieliśmy świetny skład, mieliśmy też pewne obawy. Całkiem spore obawy. Rzeczy mogły się ułożyć zupełnie nie po naszej myśli. Więc po udzieleniu sobie nawzajem kilku instrukcji i po całej kupie nerwowych podśmiechujek, zbiliśmy się w ciasną gromadkę i ruszyliśmy ulicą, skręcając na końcu w lewo, na tą samą drogę, na której wcześniej spraliśmy Leeds.

Caution! WET PAINT
Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-06-2020, 11:18 przez the Painter.



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
03-06-2020, 13:49 #79
Zeszliśmy wszyscy na chodnik i w oddali zobaczyliśmy, po raz kolejny, pub Wheatsheaf. Ulica była pusta, ale nie przeszliśmy jeszcze pod mostem i cały czas skrywały nas ciemności. Gdy mijaliśmy, te wszystkie boczne uliczki,myśleliśmy, że się zacznie, ale nic się nie wydarzyło. Dopiero,, kiedy przeszliśmy pod mostem, zaczęli wytaczać się z pubu i zza pubu. Z jednej i z drugiej strony. Chmary. Zaczęłli przyśpieszać i przeszli do szarży. Widok ten mroził krew w żyłach i można było poczuć, że pikawa pompuje coraz gęstszą juchę, z narastającym wysiłkiem. Atak serca gwarancja sto procent, gdyby nie prężna szpryca adrenaliny. Te biegnące na nas hordy, to była też potężną ekscytacja, która sprawia, że kochasz ten sport. Przenieśliśmy się szybciutko na ulicę i stanęliśmy dosłownie stykając się łokciami. Ramię w ramię. I wtedy ruszyliśmy w ich stronę. Nie biegliśmy. Szliśmy spokojnym, równym krokiem. Jak na niedzielnym spacerze. Dzielnie podniesiona głowa i dziarski krok. A przed nami atakujący tłum z Leeds. Każdy z nas wiedział, że przy tej okazji, nie będzie miejsca na żadne uniki. Leeds nadciągało całą szerokością jezdni, ale nie tworzyli zwartej formacji. Biegli w małych i większych grupach, pomiędzy, którymi sprintowało całe mnóstwo samotnych wilków, a raczej pawi. Na sam przód wysunęła się grupa około 20-30 typa, zostawiając peleton w znacznej odległości za plecami. Nam to było jak najbardziej na rękę i poderwaliśmy się do biegu, rzucając się na nich, niczym ośmiornica, która w ułamku sekundy, ze skazanej na pożarcie ofiary, przeistoczyła się w drapieżnika. Bardzo głodnego. Przebiegłem przez ich pierwszą linię, a za mną inni. W przelocie rozdawaliśmy klapsy i kujawiaki. Leeds nie pozostawali nam dłużni, tyle że oni stanęli, a my parliśmy cały czas do przodu. Nie ustali i w pewnym momencie, rozbiegli się na wszystkie strony. Głową jednego typa, próbowano wykrzywić barierę drogową, taką antykolizyjną, ale wytrzymała. Bariera. Nie żal mi było go zbytnio. Skoro tam przyszedł, to chyba wiedział, co jest w programie. Nie ma się co mazać. Była tam mała przekopka. Zwłaszcza ci na froncie, wyłapywali kilka wysokich kopnięć, a potem kilkanaście niskich, już na glebie. Byliśmy wszędzie. Na drodze,na parkingu, przed pubem. Ścigaliśmy ich jak psów po całej okolicy dopóki nie pojawiły się przeinteligentne siły policyjne z Płn. Yorkshire. [Obrazek: fa2ef3cb070a680ac9c6cf8097086533.jpg]

Caution! WET PAINT



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.

the Painter
Liczba postów:1,030 Reputacja: 5,037
04-06-2020, 09:53 #80
Myślę, że ich kilkukrotna przewaga liczebna, zadziałała akurat na naszą korzyść. Byliśmy bardziej skoncentrowani. Na pewno bardziej zdeterminowani. Co z tego, że mieli zasoby ludzkie, skoro zabrakło im organizacji. I to jest wina ich top-boyów, bo to oni są od organizowania i od dowodzenia bandą. Dla nich straciłem całkowicie szacunek tamtego wieczoru. Nie, nie dlatego, że spjerdalali, bo każdy z nas, kiedyś, przed kimś uciekał. Nie szanuję już tych ludzi dlatego, że gdy wsiedliśmy w swoje fury i obraliśmy kurs na Hartshead Moor Station, na tzw. debriefing (to nie ja wymyśliłem tylko Wing,. Wiem. Niezła beka), te tzw. osoby decyzyjne z Leeds, upatrzyły sobie jedno autko, z czterema chłopakami od nas i postanowili je ustrzelić. Powiem tak. Ta decyzja, z pewnością na zdrowie tym osobom, mającym się za cream de la cream, co tam LU FC, całej krajowej czołówki, nie wyszła. Żeby już nie przedłużać. Nasi się nie zpietrali i Leeds nacięło się strasznie. I wcale nie mam tu na myśli przedłużaczy. Do przechylenia, po raz kolejny tego dnia, szali zwycięstwa na naszą korzyść, wystarczył naszym walczakom podnośnik i kilka innych narzędzi samochodowych. Spierdallała ta ich czołówka, ponoć jak zające. I teraz się zaczyna. Przyjechały na miejsce psy. Co robi Leeds? Pomaga ująć sprawców, to znaczy tych czterech od nas. Mało tego. Jeszcze się potem stawili na komisaricie i złożyli szczegółowe zeznania, którymi grubo obciążyli swoich prześladowców.
Randezvous z powrotem na Hartshead Moor, 30 minut później, wyglądało niesamowicie. Każdy, kto kiedykolwiek był zaangażowany w tego typu proceder i był na podobnym wyjeździe, jak ten nasz do Leeds, łatwo może sobie wyobrazić, co tam się działo na tej stacji. Uściski, gratulacje,śmiechy. Całkowity upust emocji, nagromadzonych przez cały dzień. Nawet tym zakrwawionym, albo raczej, zwłaszcza im, podobało się bardzo i tryskali radością. Zrobiliśmy Leeds. Zrobiliśmy po całości.
Policja, która obserwowała nas z ukrycia od samego początku, miała nasze zdjęcia, ze zbiorki na Hartshead Moor, ale nie mogli zrobić nic tamtego dnia, by zapobiec poczynaniom naszego gangu. A może właśnie o to im chodziło? Praca tajnego, policyjnego wywiadowcy, to nie to samo, co robota w piekarni. Oni wiedzieli, że my wiemy, kim oni są. I jeśli nie mogliśmy dostrzec ani jednego z nich, to prawdopodobnie oznaczało, że czają się gdzieś w pobliżu.
[Obrazek: 42c9ab9f082b71e7a825254f51f0d357.jpg]

Caution! WET PAINT



Róże są czerwone, a fiołki niebieskie.
Lepiej być byle kim, niż psim być wytryskiem.






Skocz do: