Witaj! Logowanie Rejestracja
ŚMIERĆ W BIBLIOTECE albo Najbardziej Brutalni - Kibice z Księgarni!



the Painter
Liczba postów:1,045 Reputacja: 5,120
18-05-2020, 16:01 #1
Ot tak, z nudów.

Na początek taki samplomat, bo jeszcze nic nie mam na półce. Ale jak się Wam któraś pozycja spodoba wyjątkowo, to sygnalizujcie,nieomieszkając. Wtedy pojedziemy po całości.
Ja mam chrapkę na coś z tematyki damn United, więc na przystawkę fragment -


FACECI W CZERNI (THE MEN IN BLACK)
autorstwa Tony'ego O'Neilla, z pomocą Petera Welsh'a

[Obrazek: 9be61e29e882121ee23fb090159e410f.jpg]

Spis treści

Wstęp
Cel- Kilo
Operacja Mars
Skrętka
Witamy w piekle
Antychuliganka-policyjny wywiad
Konkurenci
Gangchester United
Pocięty
Noc kominiarek
Łobuzerki i usterki poza granicami kraju
Faceci w czerni
Na wyjazdach
Super-firma
Stara miłość nie rdzewieje
Końcowy gwizdek

Wstęp

"Cześć Pete, to ja, Debbie. Słyszałeś o Tonym?"
"Nie."
"Został postrzelony."
"Postrzelony?!"
"Żyje?"
"No.., jest na Intensywnej w MRI (szpital w Manchesterze, Manchester Royal Infirmary-dop. tłum.). Po operacji. Powinien wyjść z tego."
Za kilka dni, na rynku wydawniczym, miała się ukazać pierwsza książka Tony'ego O'Neilla "Czerwonoskóry Generał"(org. Red Army General) , a ja byłem jej wydawcą. Był to literacki portret Tony'ego, w roli czołowego chuligana Manchesteru United i opis jego dokonań na tym tle .
Byłem przyzwyczajony do problemów z ostatniej chwili, które pojawiają się zawsze przed publikacją. Opóźnienie w drukarni, normalka. Błąd zecerski w jakimś cytacie, nic nowego. Ale telefon od jego żony i info o tym, że "mój" autor wyłapał kulkę w weekend i leży w stanie krytycznym na Oiomie, to nie była codzienność w mojej pracy wydawcy. Wiedziałem też, że dla Tony'ego to nie był pierwszy raz. 11 lat wcześniej, został postrzelony z obrzyna, w klubie nocnym w Manchesterze. Zaraził się wtedy sepsą, co o mały włos nie kosztowało go życia. Tym razem był w lepszym stanie. Taką przynajmniej miałem nadzieję. Kilka dni później pojechałem odwiedzić go w Manchester Royal Infirmary. Leżał tuż przy wejściu na oddział, w plątaninie, przewodów, rurek i monitorów. Debbie czuwała przy jego łóżku. Potworny rząd szwów biegł przez cały jego obojczyk. Nigdy nie był specjalnie opalony, ale teraz leżał tam blady, jak sama śmieć. Przyniosłem ze sobą kilka gorących kopii, pachnących jeszcze świeżą farbą drukarską. Kilku osobom obiecałem egzemplarze z autografem autora. To była pierwsza okazja, żeby mi je podpisał. Tony stwierdził, że to ostateczny dowód mojej pazerności i łajdactwa. Gdy on wydaje ostanie tchnienie i wygląda księdza z ostatnim namaszczeniem, jego chciwy wydawca podsówa mu do podpisu książki. Liczył się tylko zysk. W jego słabym głosie było słychać nutkę tryumfu. Wiedziałem, że żartuje. Że rozumie, że tak trzeba i akceptuje moje zachowanie. "O proszę, - wycharczał ledwo, ledwo, z silnym mankuniańskim akcentem. Jest pan Przepadlisty. Ja tu wydaję ostatnie tchnienie, ale co tam. Scruge wydaje książkę. Jak będzie trzeba, nawet z nieboszczyka wyciśnie parę szylingów.Bezgraniczne skoorwysyństwo i brak litości, kompletny." W porządku, pomyślałem. Skoro ma ochotę do żartów, to chyba nie jest z nim aż tak kiepsko.
Pierwszy raz, spotkałem Tony'ego "Świra" ( org. Buckethead) O'Neila, w Więzieniu Jej KrólewskiejMości, HMP Sudbury.Przy trasie A50, pomiędzy Derby i Stoke. Odsiadywał tam wyrok za udział w burdach przed meczem reprezentacji Anglii w Manchesterze. Prokuratura oskarżyła go o przewodzenie grupie chuliganów, którzy pod jego kierownictwem wtargnęli do jednego z pubów w Manchesterze, by stoczyć tam walkę z konkurencyjnym gangiem, z innego miasta. Tony wszystkiemu zaprzeczał, ale ława przysięgłych, nie dała temu wiary. Sędzia wlepił mu 3 lata i 9 miesięcy. Sadbury to zakład karny z kategorii półotwartych. "Świru" pracował w kantynie dla Służby Więziennej. Siadłem tam z nim przy blacie, w otoczeniu tych wszystkich klawiszy wcinających lunch i przedyskutowaliśmy moje plany na wydanie książki opowiadającej historię jego samego. Jego wspomnienia były w pewnym sensie wyjątkowe. Rozciągały się na prawie cztery dekady, zaczynając się we wczesnych latach 70tych i ciągnęły się, aż po początek lat 90tych. Przez te wszystkie lata, Tony był na pierwszej linii chuligańskiego frontu. Organy ścigania, wyselekcjonowały go jako jednego z "członków Zarządu" w firmie MU. Miało to miejsce pod koniec lat dziewięćdziesiątych i było jednym z ustaleń tajnej operacji policyjnej. Od tamtej pory, był on stale obecny na liście celów priorytetowych,policji w Greater Manchester. Ostatnio zajmował się organizacją wypraw na mecze wyjazdowe, w kraju i zagranicą, po przez firmę Champions Sports Travel, której był właścicielem i której skromnie umeblowane biuro, znajdowało się rzut beretem od Old Trafford. Jego sława i niesława sięgały daleko poza granice aglomeracji Greater Manchester, a jego nazwisko i ksywa, były bardzo dobrze znane wszystkim, obracającym się w chuligańskich kręgach brytyjskiego futbolu. Co raz więcej tytułów tego typu pojawiało się na księgarskich półkach, ale jeszcze nikt z chuliganów Manchesteru United, nie spisał swoich memoir, choć każdy jeden miałby na pewno co wspominać. Jednak to Tony był dla mnie kandydatem nr1, do spłodzenia takiego dzieła. Pewnie nigdy by do tego nie doszło, gdyby nie surowy wyrok i dłuższa odsiadka będąca efektem drobnego incydentu, w którym nikt nawet nie ucierpiał. Drobnego w jego ocenie, ale nie w ocenie sędziego w Sądzie Koronnym. Był rozżalony, że spotkała go taka krzywda, ale chyba sobie zdawał sprawę, że złota epoka chuligaństwa na stadionach, to już śpiewka przeszłości. Prawdopodobnie spisanie wspomnień było dla niego swego rodzaju benefisem, ukoronowaniem jego kariery jako chuligana.. Pracował nad rękopisem w więzieniu i przez kilka miesięcy po wyjściu, na zwolnieniu warunkowym. Jego osobowość i charakter, poznawałem czytając kolejne stronice jego zapisków, ale też podczas licznych rozmów, na widzeniach i w trakcie wielu spotkań, już po opuszczeniu zakładu karnego. Obserwując go, stawało się dla mnie oczywiste, że to jemu właśnie przypadła rola przywódcy. Był konkretnie zbudowany, zarówno fizycznie jak i w sferze psychiki. Silna osobowość, potrafiąca narzucić swój autorytet w grupie podobnych jednostek. Można powiedzieć, że był człowiekiem posiadającym własny pogląd na każde zagadnienie i nie mającym problemów z wygłaszaniem swoich opinii. Czasami bardzo głośno. Ale w jego wybuchach była pewna metoda, której głównym celem było ukrycie tego ,co myślał w rzeczywistości. Gdy się go słuchało, miało się czasami wrażenie, że on cię sonduje i sprawdza twoje reakcje. Takie metody charakteryzują cwaniaków z ulicy. Był jak Top-kocur, władca ciemnych zaułków. Jedno zdanie, jedno pytanie i on już wie kim tak naprawdę jesteś.Choćbyś próbował nie wiem jak, jego nie oszukasz. A jeśli jemu nie uśmiechało się drążyć jakiegoś tematu. bez ogródek zmieniał przedmiot dyskusji, do poprzedniego już nie powracając.


ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-10-2020, 13:37 przez the Painter.



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.


MakuKSC Banned
Liczba postów:3,602
18-05-2020, 16:26 #2
Ja juz czekam na kolejna czesc przekladuWink



sterby
Liczba postów:8,802 Reputacja: 12,793
18-05-2020, 17:37 #3
No wreszcie, no to jedźmy z koksem (tylko ostrożnie).
A tak w ogóle to buckethead to nie będzie bardziej zakuty łeb?
Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-05-2020, 22:23 przez sterby.



Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.

the Painter
Liczba postów:1,045 Reputacja: 5,120
19-05-2020, 01:30 #4
Boże, mój Boże! Czemuś mnie opuścił?!
Nie będzie koksu. Będzie antracyt. Sterby chcesz potłumaczyć? Lepiej znasz mowę Szekspira? Tak. Jak ktoś ma jakieś metalowe naczynia w które zmieścił mu się łeb, to można powiedzieć o takiej osobie, że ma zakutą pałę, ale, czy to będzie tępak, ograniczony umysłowo, odporny na wiedzę i wszelakie argumenty? Niekoniecznie. Może to być profesor Akademi Krakowskiej, Akurat znam jednego, który szedł przez całą Warszawę w nocniku na głowie. Szedł z matką do ślusarza, żeby mu ten nocnik ściągnął.You're catching my drift mate, ain't ya?

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-05-2020, 01:37 przez the Painter.



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

the Painter
Liczba postów:1,045 Reputacja: 5,120
19-05-2020, 02:41 #5
Zdecydowaliśmy, że powinny powstać dwie osobne książki. Pierwsza będzie się kończyć gdzieś około roku 1987.W drugiej, będzie wszystko o tajnej Operacji Mars i okolicznościach, których była efektem. W drugiej książce historia zostanie dociągnięta do roku 2003.
Prace nad pierwszą z książek, zakończyły się bez większych zakłóceń i gdy wraz z jej pojawieniem się na rynku, narastał szum medialny, można było przystąpić do pisania pozycji numer 2, zatytułowanej Faceci W Czerni.
A potem padły strzały. W dość niejasnych okolicznościach i jestem przekonany, że wszystkie szczegóły tamtego wydarzenia, nigdy nie ujrzą światła dziennnego i nie trafią do publicznej wiadomości. Ze szpitala wypisano go nawet dość szybko, mimo, że obrażenia jakich doznał, należało zakwalifikować jako poważne. Pocisk przebił mu jelito i wątrobę, oraz nieodwracalne uszkodził niektóre z nerwów na jego plecach. Po krótkim pobycie w domu, wrócił do szpitala na sygnale. Miał obfite krwotoki wewnętrzne. Był w stanie agonalnym. Znów się wylizał jako tako, ale następne miesiące pokazały, że jest on jednak wciąż poważnie chory. Tony nie należy do grona osób, które nie wstydzą się swojej słabości. Nie był chętny, by ktokolwiek ją widział. Ale tego po prostu nie dało się ukryć. Dieta z tabletek przeciwbólowych na bazie morfiny, robiła robotę. Efekty były aż nadto widoczne. Odbierała energię życiową, której zawsze miał całe pokłady i którą emanował na całe otoczenie. Najgorsze było jednak to, że w bardzo negatywny sposób, wpłynęło to na jego osobowość. Trudno było uwierzyć, że ktoś może się aż tak bardzo zmienić pod wpływem terapii farmakologicznej. Jednak pozbierał się jakoś, a punktem zwrotnym, nie wkręcam was, poważnie, okazała się wizyta u chińskiego specjalisty od nakłuwania, na którą udało się namówić Tony'ego. Chiński mistrz i starożytna wiedza o akupunkturze, jaką ów posiadał,pozwoliły znacznie ograniczyć stosowanie opiatów, w walce z hronicznym bólem, który toczył jego organizm. Dzięki zręcznie wbitym szpilom, powróciła tam pewna równowaga. A Tony powrócił za biurko, w ofisie swojej Sports Champions Travel i steruje nią, głównie za pomocą telefonu, dzięki wrodzonemu talentowi do konwersacji z użyciem wynalazku mr. Bella. Jedyna osoba, która gdy mówi do słuchawki:Haalloo?!?Co koorwa?? - to nie wiesz, czy to zaproszenie na solo, czy początek 40 godzinnego przesłuchania, przed trybunałem Świętego Oficjum. Ma zdrowe podejście i dystans, do wszystkiego co go spotkało. Wszystko podsumowuje swoim mottem życiowym, odpowiednim jak najbardziej, dla takiego fatalisty, jak autor tej książki.
To co się dzieje, się dzieje. Po prostu wstajesz, otrzepujesz się z kurzu i napjerdalasz się dalej.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-10-2020, 13:47 przez the Painter.



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

the Painter
Liczba postów:1,045 Reputacja: 5,120
19-05-2020, 10:25 #6
I taki właśnie był Tony. Czy to podczas masowych zamieszek, czy też w życiu prywatnym.
Są osoby, które przyczyniły się do powstania tej książki, choć w trakcie "działań wojennych", znajdowali się po drugiej stronie barykady. Steve Barnes, oficer-wywiadowca, z komendy policji Greater Manchester. Przez lata kierował wydziałem antychuligańskim. Był to okres wzmożonej aktywności Facetów w Czerni z United. Jakiś czas temu, musiał opuścić służbę w policji, gdy lekarze wykryli u niego nowotwór. Uprzejmie zgodził się podzielić z nami, swoimi wspomnieniami ze służby, gdy przez blisko dekadę, zwalczał chuligański element na stadionach. Opowiedział, jak to wszystko wyglądało z jego strony i o tym jak mu się powodziło w konfrontacji z tymi, którzy byli dla niego celem.
Także Poul Doyle, który jak sam przyznaje, przez większość swojego życia był gangsterem. Albo jak mówią niektórzy w mieście o najwyższej liczbie grup przestępczych, nie gangsterem, tylko Gangsterem. Dla niego chuliganka, to był czysty relaks. Odskocznia od tych wszystkich naprawdę niebezpiecznych biznesów, którymi zajmował się na co dzień. Takie osoby, są sztandarowymi przykładami, jak szerokie spektrum społeczne, miało swoich reprezentantów, w grze, zwanej futbolową chuliganką.
Oczywiście historia Tony'ego, nie każdemu musi przypaść do gustu. Większość ludzi potępia awantury na meczach piłki. Niektórzy czują wręcz odrazę do stadionowych hooltaji, a inni, tylko udają, że ją czują. Zdrowa większość społeczeństwa, zwykle nie może pojąć, jaki jest sens tego wszystkiego. Stawać w jednym szeregu z ludźmi zdeterminowanyni w tym kierunku i walczyć z nimi ramię w ramię, w bitwach i bataliach z podobnymi grupami troglodytów. Nawet gdy obie strony są chętne do konfrontacji. O co w tym wszystkim chodzi? - stawia sobie pytanie, przeciętny obywatel.Pomimo tego wszystkiego, wiele osób przyznaje jednocześnie, że tacy O'Neillowie tego świata, mają w sobie to coś, co sprawia, że są postrzegani jako charaktery nietuzinkowe, a ich życiorysy, pełne są rzeczy, które oni widzieli i których dokonali, a które raczej nie są udziałem przeciętnego obywatela. Nigdy.
Chuligaństwo w brytyjskim futbolu wymarło i raczej wielkiej żałoby w narodzie to nie wywołało. Ale czasem, wciąż się przytrafi. O to historia tych, którzy siedzieli w tym po uszy.

[Obrazek: 4c25e8ab1d532458ca74c69e90cd3c94.jpg]

Armia Czerwona u zarania.
To chyba jeszcze z czasów, przed rewolucją odzieżową(dop. tłum.)

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-10-2020, 13:52 przez the Painter.



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

the Painter
Liczba postów:1,045 Reputacja: 5,120
19-05-2020, 14:59 #7
Rozdział I

CEL- KILO
Trzy niezwykle miesiące w 1985, zapisały się w historii, jako znaki tamtych czasów i wydarzenia, które wtedy miały miejsce, wyróżniały się na tle i tak potężnej fali chuligaństwa, która niczym tsunami przelała się przez cały kraj. W nowoczesnym chuligaństwie stadionowym nadeszła pora żniw.
13 marca telewizja pokazała dantejskie sceny, jakie rozgrywały się na obiekcie Luton Town, gdzie bandyci mieniący się kibicami Millwall FC, ścigali wściekle funkcjonariuszy policji, po całej murawie przy Kenilworth Road. Dzięki transmisji TV, świadkami tego horroru był cały kraj. Wśród telewidzów, znalazła się też zszokowana pani premier Margaret Thatcher.
Dwa miesiące później,11 maja, kolejny akt dramatu. Upłynęły dwa miesiące i w Birmingham, przy okazji meczu pomiędzy tamtejszym City i Leeds United, hordy agresywnych kiboli z obu stron, wywołały potężną bijatykę na trybunach St. Andrews. Brutalny charakter wydarzeń, przyćmił nawet to, co działo się w Luton, a skala przemocy użytej podczas tej awantury, musiała przerażać każdego uczciwego obywatela. Po zakończeniu spotkania, zawalił się fragment muru na stadionie,czego wynikiem była śmierć nastoletniego kibica.
Ale to i tak nie były najtragiczniejsze wydarzenia tamtego ponurego dnia. W Bradford, na trybunach stadionu Valley Parade, chuligani wywołali pożar, który kosztował życie 56 widzów,. Przyszli tylko obejrzeć mecz. I wtedy nadeszło najgorsze.29 maja, napór tłumu kibiców Liverpoolu, próbujących się dostać na sąsiedni sektor, w którym przebywało wielu kibiców włoskich, przybyłych, by dopingować Juventus Turyn, staje się zarzewiem powszechnej paniki. Kibice z Italii próbują się histerycznie ewakuwać poza zasięg zagrożenia. Przewracający się fragment muru, jeszcze potęguje chaos . Przerażona ludzka masa, zgniata się i zadeptuje nawzajem. 39, to ostateczna liczba ofiar śmiertelnych, tragedii na stadionie Hysel.
Coś trzeba było z tym zrobić i to raczej szybko. Nie ulegało wątpliwości, że poziom bezpieczeństwa na wielu stadionach, jest niewystarczający.Za równie ważne, uznano rosnącą skalę przemocy. Początek tego procesu zbiegał się w czasie z upowszechniem się na trybunach stadionów, trendu, znanego pod nazwą subkultury Casual. Miało to miejsce na początku dekady. Uznano, że powstrzymanie tej tendencji, to absolutna konieczność. Pierwszym posunięciem angielskiej Federacji Futbolu, było bezterminowe wycofanie klubów angielskich z rozgrywek w europejskich pucharach. Wtedy wkroczył rząd. "Musimy oczyścić ten sport z chuligaństwa i wtedy być może, znów będziemy mogli grać poza granicami." - mówiła Margaret Thatcher. Osią jej programu naprawczego, miała być nowa ustawa, wprowadzająca poza innymi licznymi ustaleniami, obligatoryjny, zkomputeryzowany system rejestracji i identyfikacji kibiców, którzy wchodzą na trybuny. (Z pomysłu tego jednak szybko się wycofano,po sporządzaniu raportu lorda sprawiedliwości. Tzw. Raport Taylora powstał po tragedii na Hillsborough). Zasygnalizowano też sądom, konieczność zastrzenia kar wobec osób łamiących prawo na meczach piłki nożnej. Jednakowoż, chyba najbardziej znaczącym posunięciem, które początkowo nie przyciągnęło większej uwagi, komentatorów i obserwatorów, była decyzja podjęta przez pewną liczbę komend policji, o organizacji tajnych operacji śledczo-wywiadowczych, skierowanych przeciwko futbolowym chuliganom. Specjalnie przeszkolone specgrupy oficerów śledczych, podając się za kibiców, a nawet pozując na chuliganów, miały zinfiltrować środowisko, gromadzić wiedzę i materiał dowodowy, głównie obciążający osoby, które w sposób ciągły, zajmowały się organizacją tego przestępczego procederu i wchodziły w skład ośrodków decyzyjnych w poszczególnych grupach chuligańskich. Dla wielu sił policyjnych było to nowe i trudne wyzwanie, wymagające też znacznych środków finansowych. Techniki przypominające, dla przykładu zakup kontrolowany od narkotykowych dilerów, próbowano adoptować także tutaj. Do tej pory jedynie British Transport Police, udało się zgromadzić pewien zasób wiedzy o gangach futbolowych bandytów, głównie z tej racji, że wiele problemów przez nich wywoływanych, miało miejsce w środkach transportu, na dworcach, przystankach i na terenie węzłów komunikacyjnych.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-08-2020, 13:50 przez the Painter.



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

the Painter
Liczba postów:1,045 Reputacja: 5,120
19-05-2020, 19:46 #8
Większość komend miejskich, wiedzę o chuliganach posiadała szczątkową, albo nie posiadała jej wcale. Manchester United, pomimo, że był jednym z największych klubów i wszystko było tam proporcjonalnie duże, włącznie z problemem chuligaństwa, początkowo nie znalazł się na liście celów prioryretowych. Już w latach 70tych Armia Czerwona Manchesteru United, okryła się taką niesławą, że wieści o jej poczynaniach docierały na stadiony całego świata. Ale gdy nadeszły lata 80.,okazało się, że gangi innych zespołów, zdominowały ich. Przynajmniej pod względem zawziętości. Zwłaszcza ekipy z czterech klubów, West Ham United-InterCity Firm, Chelsea Headhunters, Bushwackers z Millwall i i Leeds Service Crew, gwieździły w tamtym okresie na chuligańskiej scenie . W okresie, który przez wielu, uważany jest za złoty wiek chuligaństwa na stadionach Wszystkie te cztery kluby, zaliczyły w tamtym okresie krótkie lub dłuższe pobyty w drugiej lidze,gdzie na mniejszych obiektach z gorszym zabezpieczeniem i słabszą prezencją sił porządku, szansa na dobrą awanturę, była o wiele większa. Wszyscy oni mieli znane szeroko i chwytliwe nazwy dla swoich gangów, podczas gdy United, nie miał. I jednocześnie ich główne postacie, zaczynały być co raz szerzej znane i łatwiej rozpoznawalne. Przykład pierwszy z brzegu. W sierpniu 1985 roku, Telewizja Thames, przez jakiś czas jeździła za ekipą InterCity Firm, dokumentując ich poczynania na taśmie filmowej. Tak powstał dokument zatytułowany Hooligans. Znalazła się tam też, obfitująca w wydarzenia, podróż na Old Trafford.
Wydający grubą kasę United, nieprzerwanie brał udział w rozgrywkach, na najwyższym szczeblu ligowym. Co jakiś czas udało się zdobyć Puchar i co sezon, byli jednym z kandydatów do mistrzostwa. W 1986, klub zatrudnił nowego menadżera, Alexa Fergusona, któremu wraz z drużyną Aberdeen, udało się przełamać dominację Old Firms w lidze szkockiej. Początek jego rządów nie należał jednak do tych udanych. Jeśli chodzi o trybuny, to element chuligański na United, był prawdopodobnie wciąż najliczniejszy w całym kraju. Byli tak liczni, że nieunikniony był podział na kilka ekip. Decydowały zwykle kryterium wiekowe, lub miejsca zamieszkania. Cockney Reds (fani MU z Londynu-dop. tłum.), zawsze byli sporym fragmentem tłumu z Old Trafford.
W okresie od marca '86,do kwietnia ' 88,Chelsea, West Ham, Millwall, Birmingham City, Cristal Palace, Luton, Bolton, Leeds i Wolves, w pierwszej kolejności, stały się celami,w które wymierzone zostały działania sił policji, oparte na nowej taktyce, której głównym elementem, miała być działalność operacyjna tajnych oficerów-wywiadowców, działających pod tzw. przykrywką.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-10-2020, 14:04 przez the Painter.



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

the Painter
Liczba postów:1,045 Reputacja: 5,120
20-05-2020, 02:06 #9
Kolejno odbyły się operacje pod takimi kryptonimami jak:Own Goal, Wild Boar, Spoonbilll, czy Red Card. Co ciekawe, z całej tej grupy, tylko Luton i Chelsea grały w najwyższej klasie rozgrywek. Gdy wzięto się za Manchester, tendencja się powtórzyła i pierwszy na policyjnym widelcu, znalazł się nie United, ale ich odwieczny rywal City, grający wtedy w II lidze. Zwykle w cieniu United, zarówno na boisku, jak i na trybunach. Ich agresywna frakcja czyniła pewien zament na drugim froncie. Zwłaszcza aktywnością, wykazywała się ich młodzieżówka z grupy Young Governors, albo po prostu Governors.
W 1987, w komedzie policji Greater Manchester, zapada decyzja o utworzeniu tajnej komórki zajmującej się walką ze stadionowym chuligaństwem. Sformowana zostaje Omega Squad, a jej pierwszym celem stali się Young Governors. Mimo, że świetnie wyszkoleni i wytrenowani, ich zadanie było raczej z tych niebezpiecznych. Szeregi tej jednostki, zasilili młodzi policjanci, po specjalnych treningach, mających na celu, wyrobić u nich specjalny instynkt zachowawczy, który pozwoli zachować się odpowiednio do każdej sytuacji, w jakiej się znajdą pracując wewnątrz organizacji przestępczych. Doświadczenia, jakie dała im praca na polu walki z chuliganką, przydały im się później wielokrotnie, z tym, że celem były już grupy przestępcze dużo większego kalibru, niż gang pseudokibiców. Wtedy jeszcze nie mieli, tak jak komendy innych większych aglomeracji, oficeów wywiadu antychuligańskiego (org. Fi-Football Inteligence-dop. tłum.) W Manchesterze nie mieli nikogo takiego. Był jedynie oficer funkcyjny, odpowiedzialny za relacje z klubami piłkarskimi, ale jego zadaniem było zabezpieczenie meczu od strony technicznej. Funkcjonariusze Omegi musieli zaczynać wszystko od zera. Sami musieli biegać więc po stadionach i polować na choćby strzępy informacji. Kto jest kto?Co za co? Wszystkiego musieli się sami wywiedzieć. Pierwsze owoce swojej pracy, przyszło im zbierać na Main Road. Przez 7 miesiący, jeżdżone było za gangami, stopniowo zdobywano zaufanie ich członków i nawet jeden z oficerów, zabierał czasem tamtejszych chłopaków swoim vanem na mecze. I gdy oceniono, że zebrany materiał dowodowy jest już wystarczający, do drzwi sporej grupy członków Young Governors i Governors, wczesnym rankiem zapukano dość mocno.

Men at work
[Obrazek: d591a71f90a12cd45b7f3931d1eb76ba.jpg]

Na robocie
[Obrazek: 8fc949b1c83e133094dd18509d821c52.jpg]
I na relaksie, po fajrancie

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-10-2020, 14:05 przez the Painter.



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

Diabel
Liczba postów:6,670 Reputacja: 6,854
20-05-2020, 09:47 #10
znowu se czlowiek bedzie psul wzrok czytajac knizke na telefonie...Smile
jak zwykle kapelusz nisko Malarzu
przypomniales mi o poprzedniej, do ktorej podejscie (do zakupu paperbacka) robilem juz kiedys ale zwyczajnie nigdy nie dotarl, teraz znalazlem znowu gdzies w uzywankach na amazonie, moze dojdzie
sprawdzalem tez O'Neilla, to sa naprawde biale kruki, nie biore oczywiscie pod uwage wydan kindlowskich

Moze, Pasiackie wydawnictwo Malarzu? Wink



= sietniok na Madagaskar, won z Cracovii!! ===
To My

the Painter
Liczba postów:1,045 Reputacja: 5,120
20-05-2020, 10:14 #11
Na razie czekam, kiedy mi wjadą smutni panowie, w przyciasnych garniakach z MILO Publishing i retorycznie zapytają - Copyright ma?

ŚWIEŻO MALOWANE



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

Diabel
Liczba postów:6,670 Reputacja: 6,854
20-05-2020, 10:17 #12
trzeba to podciagnac pod dzialalnosc spoleczna Smile



= sietniok na Madagaskar, won z Cracovii!! ===
To My

sterby
Liczba postów:8,802 Reputacja: 12,793
20-05-2020, 11:19 #13
A może prof. Miodek z Tottenham oświeci mnie co znaczy Bushwackers?



Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.

MakuKSC Banned
Liczba postów:3,602
20-05-2020, 11:26 #14
Przez chwile pomyslalem ze to literowka od "whacked" co mogloby miec pewne mordercze konnotacje.
Gorzej z tym bush, bo kojarzy mi sie z "bushmen of the Kalahari" albo "muff"
"whistling to the wheat field"
Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-05-2020, 11:29 przez MakuKSC.



the Painter
Liczba postów:1,045 Reputacja: 5,120
20-05-2020, 11:49 #15
Ostatecznie 26 osób zostało postawionych w stan oskarżenia. Większości postawiono zarzut o udział w spisku, mającym na celu wywołanie zamieszek i próbę zakłócenia porządku publicznego przy użyciu przemocy.
Wkrótce po tych zatrzymaniach, poważnie ranny w głowę, został funkcjonariusz British Transport Police, który na dworcu Piccadilly Station, próbował powstrzymać ekipę Young Governors, przed atakiem na znajdujących się tam fanów United,powracających z meczu na Arsenalu. A potem jeszcze, w maju 1988.,psy sfilmowały na Old Trafford, starcie na Chester Road, pomiędzy młodzieżowcami United i grupą YG. To było po pożegnalnym meczu obrońcy MU, Arthura Albistone'a. Na filmie widać, jak jeden z uczestników leży nieprzytomny na ziemi, mimo to, wciąż jest przekopywany i ma skakane po głowie. Ostatecznie zapadły wyroki skazujące, zarówno dla tych 26, zatrzymanych przez Omegę, jak i dla uczestników tych dwóch zajść, przywołanych powyżej, ale niech to Was nie zwiedzie. Problem wojny gangów kiboli i futbolowego chuligaństwa w mieście Manchester, jeszcze ostatecznie nie został rozwiązany.
W sierpniu 1988, lepiej późno, niż wcale, utworzono wreszcie w komedzie głównej GMP (Greater Manchester Police-dop. tłum.), komórkę wywiadu antychuligańskiego, która była częścią wydziału rozpoznania i inwigilacji. U steru tej jednostki, postawiono sierżanta Stephena Foxa, a do jego zadań należało gromadzenie informacji i przygotowywanie regularnych raportów o aktywnych i potencjalnych sprawcach czynów przestęczych na tle futbolowego chuligaństwa. Miały one dostarczać aktualnych informacji, dla oficerów z lokalnych komend. Jego działania miały obejmować wszystkie stadiony w obrębie aglomeracji Manchesteru,wliczając w to: United, City, Bolton Wanderers, Oldham Athletic, Stockport County, Rochdale, Bury i Wigan Athletic. Jedna teczka osobowa, wylądowała na jego biórku, dosłownie chwilę po tym, gdy po raz pierwszy wszedł do swojego pokoju. Chodziło o chuligana United, Tony'ego O'Neilla. Sygnały napływały z więcej, niż jednego źródła. Oficer FI (Antychuliganka, Football Inteligence-dop. tłum.), z oddziału M, z lokalizacją na Stretford,który miał w swojej pieczy Old Trafford,donosił w swoim raporcie, o udziale O'Neilla w niewielkiej awanturze pomiędzy kibolami. Osoba ta, znalazła się też w kręgu zainteresowania British Transport Police, z komendy na Piccadilly Station, po tym jak został on zatrzymany, w 1985, za nielegalne posługiwanie się okresowym biletem kolejowym.

ŚWIEŻO MALOWANE



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

the Painter
Liczba postów:1,045 Reputacja: 5,120
20-05-2020, 12:15 #16
@sterby - pozwolisz spokojnie popracować? Społecznie?

[Obrazek: 76d9b88351016bc57262d7f85d557cef.jpg]

Ten kto buszwakuje.
Myśleć. Myśleć trzeba.

[Obrazek: 655de54674d1f297e827fe85b6ce6518.jpg]
Partyzant Konfederacji podczas wojny secesyjnej

[Obrazek: 5d9bdb94014cd2e50c3432eb5a7f5e81.jpg]

Każdy partyzant, lub wywołaniec.
Ktoś kto czai się w krzacurach, zasadza się na kogoś, z zamiarem spuszczenia wpjerdolu. - dop. tłum.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-05-2020, 12:16 przez the Painter.



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

sterby
Liczba postów:8,802 Reputacja: 12,793
20-05-2020, 13:33 #17
Czyli tacy wcześni Łowcy Psów Big Grin



Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.

the Painter
Liczba postów:1,045 Reputacja: 5,120
20-05-2020, 14:00 #18
Sierżant Fox wspomniał później, że o ile w kartotece O'Neilla, nie było zbyt wielu wykroczeń i przestępstw bezpośrednio związanych z futbolową przemocą, to dał on się jednak poznać, jako osoba o skłonnościach agresywnych, regularnie bywająca na meczach MU, zarówno na Old Trafford jak i na meczach wyjazdowych. Wiedziano też, że jest w jakimś stopniu zaangażowany, w organizację wyjazdów. Jednak jeszcze wtedy srg. Fox, nie posiadał fotografii O'Neilla i nigdy wcześniej go nie widział. W rzeczy samej, ich ówczesna baza danych, nie przypominała nawet budy dla psa. Nie wiedzieli nawet, że całkiem niedawno, O'Neill odsiedział 4 miesięce, po tym jak został aresztowany po meczu na Tottenhamie w 1986. Ale jedno było pewne. Na United, wciąż przychodzi liczny element chuligański.
W styczniu 1989, Old Trafford odwiedziła jedna z ekip z samej czołówki. Światowej czołówki. Jeden z chłopaków z United, tak wspominał tą wizytę na łamach zina Red Issue.
RED ISSUE:Millwall próbował zlać kiedyś United, w latach 70tych. Na Old Trafford, nigdy nie wykazali się niczym, co byłoby godne zapamiętania. Niewiele o nich było wiadomo, poza tym, że to bardzo zwarta społeczność, oparta na strukturze klanowej, wywodząca się z najgorszych slumsów jakie oglądał ten świat (przynajmniej do końca XIX stulecia - dop. tłum.) w południowo-wschodniej części Londynu. Wśród nich nie brakowało najgorszych szumowin z tamtych okolic. Typy, mające dość lat, by pamiętać tamten wyjazd na the Den w II lidze, przyznają, że rzeczywiście, fani United, zostali brutalnie sterroryzowani tamtego wieczoru. Trzeba jednak pamiętać, że do Londynu nie dotarł na czas, specjał, wiozący główne siły United. Kolejarze zhaltowali go na semaforze i trzymali dłuższą chwilę,gdzieś w okolicach Milton's Keys. Gdy w końcu pociąg wtoczył się na Euston, było tak późno, że tylko przeczepiono lokomotywę i Policja zawróciła cały skład z powrotem do Manchesteru. Nie ma co zaprzeczać przebiegowi wypadków tamtego wieczoru, podkreślamy tylko, że mogło być różnie. Na bank nie mieli jeszcze wtedy tak liczebnej bandy, jakiej dorobili się w późniejszych latach, jak choćby w drugiej połowie lat 80tych.
Więc gdy nadszedł 89,, mówiło się o tym, już dużo wcześniej i mówiło się. Czekaliśmy na tą wizytę, przebierając nogami z niecierpliwości. Nareszcie. Po piętnastu latach, otrzymaliśmy szansę, by wyprostować sprawy i zbalansować nasz rachunek.


ŚWIEŻO MALOWANE



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

the Painter
Liczba postów:1,045 Reputacja: 5,120
20-05-2020, 16:41 #19
Millwall, trzeba im to oddać, cieszył się na to spotkanie, tak samo jak my. Do tej pory, o ile mnie pamięć nie zawodzi, tylko Glasgow Rengers w '74,pojawili się na naszym sektorze w pełnym składzie i wcale się z tym nie kryli. To było przy okazji meczu towarzyskiego, pomiędzy naszymi klubami. Sunderland się pojawił w Pucharze Ligi w 76,ale nie po to, żeby próbować się nam wbić na sektor, tylko obejrzeć mecz. Zaniedbali jednak swój kamuflaż, myśląc naiwnie, że na padoku pod zegarem, jako że jest to trybuna na przeciw naszego sektora, Stretford End, to atmosfera tam, nie będzie tak wroga. To tak jakby przyjezdni na Liverpoolu, stwierdzili: "Nie idziemy na the Kop, idziemy na Annie's Road End. Bolesna pomyłka. Zostali konkretnie zrobieni pod zegarem, ci co jeszcze mogli uciekać, zostali stamtąd wygonieni. Ewakuowali się, zahaczając o narożnik boiska, przemknęli przez Old Trafford padok i zniknęli w starym tunelu dla piłkarzy. Tam znów zostali podpięci i to do tego stopnia, że jeszcze przez 15 minut, policja nie mogła przywrócić porządku. Ktoś podsłuchał jak jeden z policjanów interweniujących, mamrotał pod nosem narzekając: "Po co oni tutaj, wogóle przyjeżdżali? Mogli sobie darować i zaoszczędzić wszystkim kłopotów."Tak więc przez lata, wiele ekip, po cichutku, wślizgiwało się na nasze trybuny, ale nikomu nie marzyło się nawet, zajmowanie części naszych trybun. Nikt nie przyjął naszego zaproszenia. O obnoszeniu się z takim zamiarem, to już wogóle można było zapomnieć.
Ani Liverpool, ani Chelsea, West Ham, czy Everton. Nikt z tej opcji nie skorzystał. To, że z frekwencją w latach 80tych bywało różnie, jest dowodem, że problem z zakupem biletów, na bank nie był tego powodem. Parkiet był, orkiestra też brakowało tylko chętnych do tańca. Dopiero Millwall. To im trzeba przyznać. Wiedzieli, że nikt wcześniej nie dokonał tego i oni chcieli być pierwszymi. Chcieli przyćmić wszystkie inne topowe ekipy ze stolicy. Najbliższej tego było chyba Leeds, które w 81. zaprezentowało się dość konkretnie, ale prawdę mówiąc, to nie byli nawet blisko. Spodziewaliśmy się lepiej.

ŚWIEŻO MALOWANE



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

sterby
Liczba postów:8,802 Reputacja: 12,793
20-05-2020, 18:39 #20
A ten dziadek z Millwall jeszcze z Tobą pracuje, może jakiś wywiad z weteranem? Wink



Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.






Skocz do: