Witaj! Logowanie Rejestracja
Ciekawostki historyczne



Dinth
Liczba postów:977 Reputacja: 0
03-06-2006, 21:59 #1
Najdłuższy okres, kiedy husaria nie przegrała żadnej bitwy wynosi 126 lat (od 1500 do 1626 r.), a walczyła w tym czasie wielokrotnie z o wiele liczniejszym przeciwnikiem.
Początek XVII wieku to czas największych i najpiękniejszych bitew husarii. Wtedy zdobyła ona przydomek najgroźniejszej jazdy świata. Dzięki wybitnym wodzom i stosowanej przez nich taktyce możliwe były tak miażdżące zwycięstwa jak pod Kircholmem w 1605, gdzie za cenę 100 zabitych i kilkuset rannych położono trupem ok. 6000 Szwedów, przy stosunku sił 1:3 na własną niekorzyść; czy pod Kłuszynem w 1610 gdzie ów stosunek był jeszcze gorszy, bo 1:5. Właśnie w tej bitwie najbardziej uwidoczniła się wartość bojowa husarii. Husarzy było pod Kłuszynem 5556 (na całą liczbę wojska 6800), a niektóre roty musiały szarżować po 8-10 razy by pobić pięciokrotnie liczniejszego wroga.



.


tacy dwaj
Liczba postów:7,333 Reputacja: 1
03-06-2006, 22:15 #2
skoro ciekawostki historyczne...
no to też coś o Szwedach ale tym razem ich związkach z Krakowem i wielkim wplywem na nasze Miasto.
Zagadka: dlaczego rzeka noszaca nazwę Prądnik od pewnego momentu nazywa się Białucha? Co Szwedzi mają do tego?



[Obrazek: armoiriesperchelk5.png]
Re: Twój ulubiony forumowicz
Autor: knur (IP zapamiętane)
Data: 16 wrz 2003 - 11:27:25
dwa słowa: tacy dwaj

ODRZUCONA MIŁOŚĆ PO LATACH POTRAFI SIĘ MŚCIĆ

traba
Liczba postów:671 Reputacja: 54
03-06-2006, 22:55 #3
Nazwa Białucha pochodzi od mlecznego koloru wody bogatej w osady wapienne a co Szwedzi mają do tego to nie wiem
Wątek Szwedów w historii rzeki Prądnik znalazłem tylko taki,że w 1655 r., wojska szwedzkie, dla odcięcia wody pitnej oblężonemu Krakowowi, skierowały główny nurt rzeki Prądnik przez drugą odnogę na Dąbie, gdzie do dzisiaj znajduje ujście w Wiśle.



Cracovia Pany!

Dinth
Liczba postów:977 Reputacja: 0
03-06-2006, 23:13 #4
Teraz coś o roli polskich pułków ułańskich w kampanii wrześniowej.
Cytat z forum historycy.org:
Cytat:Rola kawalerii jest mocno niedoceniana. Większość uległa propagandzie, że kawaleria polska była rodzajem wojsk drogim i mocno przestarzałym. Zapominamy o jednym kawaleria w armii radzieckiej była używana do końca II wojny na równi z wojskami pancernymi. Armia niemiecka posiadała kilka dywizji kawalerii w tym jedną SS.
Kawaleria polska była świetnie wyszkolona, owiana duchem wielowiekowej tradycji. Dowódcy kawalerii nie byli głupcami i nie wysyłali swoich oddziałów w beznadziejnych szarżach na czołgi niemieckie. Wiele szkody w obrazie kawalerii polskiej dokonał film "Lotna" Wajdy. Nadmieniam, że pierwowzór rzekomej szarży na czołgi czyli szarża pod Krojantami dokonana przez 2 szwadrony 18 puł miał nieoczekiwany skutek. Można o tym przeczytać we "Wspomnieniach żołnierza" Guderiana. Pisze on, że gdy wieczorem dnia 1 września wrócił do sztabu XIX korpusu, zastał sztab okopany i przygotowany do obrony przed polską kawalerią która się przerwała przez front (rzekomo cała brygada). 20 DZmot tego korpusu przez cały dzień 2 września została na miejscu i nie posuwała się do przodu, gdyż obawiała się uderznia od tyłu kawalerii polskiej. Wpływ psychologiczny kawalerii na piechotę i wspomnienie jej dawnych sukcesów były jeszcze wtedy bardzo silne i należy je doceniać .
Bitwa pod Mokrą:
Cytat:1 września 1939 Wołyńska Brygada Kawalerii pod dowództwem płk. J. Filipowicza we wsi Mokra powstrzymywała przez cały dzień niemiecką 4 Dywizję Pancerną gen. Reinhardta wspieraną przez lotnictwo (m.in. bombowce nurkujące Stukas).
(...)
Straty Wołyńskiej BK to około 500 żołnierzy (rannych, zabitych i zaginionych, w tym kilku oficerów), 5 dział i 4 armatki p-panc. kilkanaście karabinów maszynowych, oraz 500 koni. Niemcy stracili ponad 100 czołgów i samochodów pancernych (z których wiekszość naprawiono w ciągu dwóch dni) i kilkuset żołnierzy. 4 DPanc po tej bitwie 2 dni była niezdolna do zdecydowanej akcji.



.

Milus
Liczba postów:195 Reputacja: 0
04-06-2006, 07:29 #5
Po jednym z najazdów tatarskich ks. Jeremii Wiśniowiecki uzbroił 20.000 swoich chłopów i wyruszył z dodatkowymi 8.000 prywatnymi żołnierzami na pohańców. Zasadził się gdzieś po rosyjskiej stronie i czekał na niespodziewające sie niczego czambuły. Oczywiście Tatarzy
oddali pole i gubiąc łupy i jasyr pognali na Krym. Gdyby nie głupota Władysława IV, który
parł do wojny z Turcją mozna było wtedy całkiem realnie podbić sam Chanat Krymski i umocnić
na długo pozycje Rzepy w tym regionie. Morze Kaspijskie i szlaki na Syberię stanęły by otworem, co wykorzystała potem Rosja.



Geopijatyk-Fan Oderki
Liczba postów:703 Reputacja: 318
04-06-2006, 10:38 #6
Ciekawostki historyczne? Nie znam za wiele, ale z kilkoma, które mi się teraz przypomniały się podzielę:

- Na samym początku XX wieku poszukiwacze złota na Alasce przekroczyli cieśninę Beringa, co tak przestrzaszyło cara, że wysłał do północno - wschodniej Syberii expedycję naukowo - wojskową;

- Kałmucy, którzy w XVII wieku wyemigrowali z Mogolii do południowo - wschodniej Europy (dolny bieg Wołgi) byli jedynymi w Europie ludźmi mowiącymi jezykami z grupy mongolskiej i jedynymi wyznawcami buddyzmu (w wersji lamaistycznej), co spowodowałło ich notoryczny konflikt z muzułmańskim Chanatem Krymskim, co polska dyplomacja starała się wykorzystać szukając sojuszu z Kałmukami przeciw Tatarom;

- Lapończycy antropologicznie są prastarą ludnością środkowoeuropejską, która została w wyniku napływu indoeuropejczyków zepchnięta na północ Skandynawii, gdzie przyjęła język od ugrofinów;

- Piktowie nie byli prawdopodobnie Celtami, ale mieli etnicznie coś wspólnego z prastarą ludnością przedindoeuropejską zachodniej Europy, być może z Baskami;

- Osadnictwo łemkowsko - wołoskie bynajmniej nie skończyło się na okolicy Piwnicznej; poszczególne grupy pasterskie dochodziły do Beskidu Śląskiego a może i dalej na Zachód, gdzie jednak asymilowali się z ludnością miejscową, tak np nazwa miejscowości Istebna koło Wisły jest pochodzenia wołoskiego;

- W Swoszowicach wydobywano siarkę, jest to ta sama siarka pochodzenia mioceńskiego (miocen morski), co siarka tarnobrzeska, nawiasem mówiśc małe złoża tej siarki są też koło Wodzia, jest tam nawet wychodnia, a ulica, ktora tam prowadzi nazywa się siarkowa;

- Ojciec niemieckiego działacza robotniczego pochodzenia żydowskiego Ferdynanda Lassala pochodzil z Wodzisławia, skąd przeniósł się do Wrocka;

- Niemcy w przedwojennej Czechosłowacji byli drugą narodowością po Czechach a przed Słowakami, jak ich wypędzono z tzw Sudetenlandu, to było za mało Czechów, by zasiedlić tamte tereny i dlatego Czesi sprowadzali Słowaków, stąd we współczesnych Czechach więcej jest Słowaków, niż na Słowacji Czechów;

- Księstwo Oświęcimskie i Zatorskie nie od razu należało do Galicji;

- Przed wojną między Sosnowcem a Zawierciem w biedaszybach wydobywano węgiel brunatny (nie kamienny!);

- Walijczyk potrafi zrozumieć Bretończyka, ale nie Szkota i Irlandczyka;

- W Kornwalii rekonstruuje się jako mowę potoczną język kornwalijski, wymarły tam pod koniec XVIII wieku;

- Języki bałtyckie sięgały o wiele dalej na Wscód niż dziś, około roku 1000 koło dzisiejszej Moskwy żyło plemię Goliadź mówiące językiem z grupy baltyckiej;

- Litwin, mimo tego, że jego język wraz z łotewskim należy do grupy bałtyckiej rodziny indoeuropejskiej słabo rozumie Łotysza, można powiedzieć, że prawie wcale, natomiast w łotewskim jest dużo słów duńskich i niemieckich, tak że Łotysz rozumie niektore wyrażenia duńskie;



Za treść postów mojego męża nie odpowiadam.

Barbara M.M.

zubereg Moderator
Liczba postów:8,179 Reputacja: 2,518
04-06-2006, 12:00 #7
W syryjskiej miejscowości Inmestar, w trakcie święta Purim w 415 roku n.e., pijani Zydzi powiesili na krzyżu chrześcijańskiego chłopca i zadręczyli go na śmierć Sytuacja powtórzyła się jak donoszą kroniki, również w północnej Francji w miejscowości Bray. Prawdopodobnie nie były to przypadki odosobnione, skoro cesarz Teodozjusz II zabronił palenia kukł;y Hamana i szydzenia z krzyża w trakcie święta Purim. Dość łatwo sobie wyobrazić u średniowiecznych chrześcijan reakcję na widok pijanych Z;ydów palących krzyż symbol męki pańskiej (dla Zydów symbol zwycięstwa Mordocheusza nad Hamanem). W starożytności nieprzychylnie wypowiadali się o Z;ydach między innymi: Tacyt, Diodor, Kasjusz Dio, Lucjusz Flawiusz Filostratus czy Hekatoniusz z Abdery. O ile mamy w tym przypadku kłopoty z liczbą źródeł – skutek znikomości przekazów, które przetrwał;y do dzisiejszych czasów, o tyle lista nazwisk "antysemitów" nowożytnych jest już naprawdę imponująca. Listę luminarzy kultury europejskiej niechętnych Zydom otwierają takie osobistości, jak synonim tolerancji i wolności – Wolter, sztandar romantyzmu J.W. Goethe, ojciec komunizmu K. Marks, najsławniejsze rosyjskie pióro F. Dostojewski czy najwybitniejszy z filozofów – I. Kant. Większość z nich to najbardziej światłe umysły swoich czasów, skąd więc w ich umysłach taki "ciemnogród"?



[Obrazek: zuber.jpg]

Dinth
Liczba postów:977 Reputacja: 0
04-06-2006, 12:13 #8
Bitwa pod Ochmatowem - 29 stycznia - 1 lutego 1655, jedna z najkrwawszych bitew w czasie wojny polsko-rosyjskiej 1654-1667. 20 tysięczna armia polska pod wodzą hetmana wielkiego koronnego Stanisława Rewery Potockiego i hetmana polnego koronnego Stanisława Lanckorońskiego, posiłkowana przez 15 tys. Tatarów krymskich, rozgromiła 50-tysięczną armię rosyjsko-kozacką dowodzoną przez Bohdana Chmielnickiego i rosyjskiego wojewodę Andrzeja Buturlina. Poległo 9000 Rosjan, zdobyto 30 armat, lecz wskutek siarczystego mrozu Polacy musieli przerwać operację.



.

Geopijatyk-Fan Oderki
Liczba postów:703 Reputacja: 318
04-06-2006, 14:00 #9
Marks bardzo nie lubił Żydów, a pośród kibiców najbardziej nieprzejednanymi wrogami Żydów byli zawsze, jak powszechnie wiadomo, kibice Cracovii. A taki Heydrich to jak się upił to ponoć nawet strzelał do lustra.



Za treść postów mojego męża nie odpowiadam.

Barbara M.M.

Gość Gość
 
04-06-2006, 17:12 #10
jakby ktos nie zrozumiał, to Geopijatykowi biega o to, ze Marks był Żydem Wink

zasymilowanym, ale w myśl ustaw norymberskich Żyd ja sie patrzy

co do Ochmatowa to warto dodac trzy rzeczy:
11 lat wczesniej hetman Koniecpolski pokonał tam Tatarów - chyba wszystkim znanego ze słyszenia - Tuhaj-beja

w 1655 nie zdobyto taboru, gdyz w newralgicznym czasie na wojska polsko-litewskie uderzył oddział Iwana... Bohuna Big Grin

główną czescią wojsk rosyjskich (tą rozbitą) dowodził nijaki... Szeremietiew Big Grin



Milus
Liczba postów:195 Reputacja: 0
04-06-2006, 17:46 #11
Tak czy inaczej Kłuszyna nikt nie przebije. Tym bardziej że Żólkiewski załatwił
ruskich nie tylko militarnie ale i politycznie (przekupienie korpusu zachodniego),
czysty cymes, Bóg Wojny! Żółkiewski jest lepszy od Napoleona. Moskwa wzięta bez
jednego wystrzału Big GrinDD



SaNtO
Liczba postów:16,400 Reputacja: 3,634
04-06-2006, 19:34 #12
1212 - krucjata dziecięca

powszechnie uznano ze ziemie swieta moga zdobyc jedynie rycerze nie obciazeni grzechami. w ten sposób narodził sie pomysl na poslanie do palestyny dzieci. kilka tysiecy z nich umarlo w czasie podrozy z wyczerpania i głodu a reszta zostala sprzedana na targu jako niewolnicy

poprostu swietny pomysł Smile



haec habui dicere
Gdybym miał dwa życia oba oddałbym tylko Tobie
[Obrazek: 2iihgnm.jpg]

Dinth
Liczba postów:977 Reputacja: 0
04-06-2006, 22:17 #13
Cichociemni – żołnierze Polskich Sił Zbrojnych zrzucani na spadochronach do okupowanej Polski podczas II wojny światowej w celu walki z hitlerowskim okupantem oraz organizowania i szkolenia polskiego ruchu oporu w kraju.

Na kurs cichociemnych wytypowano 2213 kandydatów spośród samych ochotników. Z pozytywnym wynikiem ukończyło go 605, do skoku skierowano 579 osób, a skoczyło do kraju 316. Początkowo odlatywali z bazy pod Londynem, a od 1944 z Brindisi. Cichociemni zasilali struktury Armii Krajowej. Imię "Cichociemnych" nosi najsłynniejsza polska jednostka specjalna Wojskowa Formacja Specjalna GROM im. Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej.

Pierwszy skok do Polski miał miejsce w nocy z 15 na 16 lutego 1941 w Dębowcu. Operacja lotnicza nosiła kryptonim "Adolphus". Ostatni zrzut miał miejsce 28 grudnia 1944. Przeprowadzono także 2 operacje "Most", podczas których dochodziło do lądowania samolotów w okupowanej Polsce.

Z 316 cichociemnych zginęło 112 (9 podczas lotu lub skoku, 84 zginęło w walce lub zostało zamordowanych przez gestapo, 10 zażyło truciznę po aresztowaniu, na 9 wykonano po wojnie karę śmierci na podstawie wyroków sądów Polski Ludowej w okresie stalinizmu). Spośród 91 cichociemnych, którzy brali udział w powstaniu warszawskim, 18 zginęło w walce.



.

rocko
Liczba postów:33 Reputacja: 0
04-06-2006, 22:51 #14
W latach 1642-1681 panował w Kurlandii książę Jakub Kettler, wnuk Gotharda. Był władcą ambitnym. Nim objął tron, w młodości sporo podróżował po Francji, Anglii i Holandii. Ta ostatnia stała się dla niego wzorem. Niewielkie państwo, wciśnięte między Anglię, Francję i posiadłości Habsburgów, lawirujące między nimi, zbudowało w XVII w. potężne imperium kolonialne. Doszedł do wniosku, że nie rozległe i ludne terytoria decydują o sile, ale miasta, rzemiosło i handel! A przecież Kurlandia, też wciśnięta między Rzeczpospolitą i Szwecję, też niewielka i nie mogąca prowadzić wielkiej polityki światowej, dysponowała portami morskimi w Lipawie i Windawie! A władztwo Rzeczypospolitej nie było uciążliwe, nie wtrącała się ona w wewnętrzne sprawy Kurlandii, cieszącej się autonomią, ba! - swobodą. Ale małemu księstwu lennemu przydałoby się jakieś wsparcie.

Książę Jakub lojalnie zwrócił się o nie do zwierzchników. W latach 1647-1648 zaproponował założenie kompanii dla prowadzenia handlu z Indiami Wschodnimi i Zachodnimi oraz Afryką. W spółce, oprócz księcia, mieli uczestniczyć Władysław IV oraz kupcy kurlandzcy. gdańscy i królewscy. Ale król ani kupcy z Polski nie podjęli inicjatywy.


Wobec tego rzutki książę w 1650 r. zlecił swojemu agentowi w Amsterdamie, Henrykowi Momberowi, zorganizowanie Kompanii Gwinejskiej i wysłanie dwóch statków do Afryki na poszukiwanie miejsca dogodnego dla założenia faktorii. W 1651 r. z portu w Windawie ruszył w rejs statek dowodzony przez Joachima Denigera i obsadzony setką żołnierzy. 25 października dotarł do okolic dzisiejszego Banjul (d. Bathurst) - stolicy Gambii. Tam Deniger od niejakiego Cumbo, wodza miejscowego plemienia Barra mieszkającego na północnym brzegu rzeki Gambii, nabył na rzecz Kurlandii bezludną wysepkę położoną około 10 mil w górę rzeki. Nazwano ją Wyspą Św. Andrzeja. Oprócz tego zakupił skrawek lądu w kraju Barra, naprzeciw Wyspy Św. Andrzeja i dokonał dalszych transakcji - nabył wyspę Banjul (gdzie obecnie leży stolica Gambii) przy południowym brzegu ujścia rzeki Gambia do morza, oraz pas lądu w pobliżu Gassan, ok. 60 mil w górę rzeki

Na Wyspie Św. Andrzeja wzniesiono Fort Św. Andrzeja z kamienia sprowadzanego z Europy; komendant fortu był zarazem gubernatorem kolonii. Książę Jakub wydał zarządzenie, że kto uda się do kolonii, ten będzie zwolniony z poddaństwa. Z Kurlandii ruszyli tam osadnicy; część zaciągała się do wojska, jako żołnierze obsadzający tę kolonię.

W Ameryce Środkowej i Południowej trwały walki między państwami europejskimi o panowanie nad tymi obszarami. Mniejsze państwa europejskie też chciały pozyskać tam choćby jakieś skrawki. Książę Jakub skierował więc swój wzrok i w tamtą stronę.

Tu źródła historyczne są sprzeczne. Jedne mówią, że w 1652 r. kupił od Danii wyspę Tobago na Morzu Karaibskim (dziś wraz z Trynidadem niepodległe państwo). Źródła archiwalne w Kopenhadze podają, że w latach 1632-1662 wyspa należała do Danii. Wobec tego Duńczycy sprzedali księciu Jakubowi tylko część wyspy

Według źródeł brytyjskich wyspą wcześniej zainteresowali się Anglicy i w 1608 r. król Jakub I Stuart (ojciec chrzestny księcia) ogłosił swoje zwierzchnictwo nad Tobago, po czym przyznał prawo do jej kolonizacji księciu Jakubowi w 1642 r. (jako prezent dla chrześniaka). Ruszyła wyprawa z Kurlandii, a jej komendant Cornelius Caroon założył nad dzisiejszą Zatoką Kurlandzką (płd-zach. Tobago) osadę, lecz ataki Indian zmusiły kolonistów do ucieczki, a na dobre Kurlandczycy zainstalowali się tam po drugiej wyprawie w 1654 r.

Inne źródła powiadają, że król Jakub I Stuart scedował wyspę na rzecz hrabiego Warwick, który popadł w tarapaty finansowe, więc transakcję sfinalizowano w 1652 r. Jednak wcześniej obalona została w Anglii monarchia, a władzę sprawował lord-protektor Oliver Cromwell. On to miał potwierdzić prawa Kurlandii do Tobago

Inni badacze utrzymują, że w czasach Cromwella Anglia zajęta była wewnętrznymi sprawami i nie interesowała się tym, co za morzami, więc po upadku Cromwella król Karol II Stuart w 1664 r. ponownie przyznał księciu Jakubowi prawo do kolonizacji Tobago.

Hipotez jest więcej, dosyć, że Kurlandczycy od 1654 r. umocnili się na wyspie. Powstał fort i liczne osady, z których główna nosiła nazwę Nowa Mitawa, a liczba kolonistów z Kurlandii wynosiła ogółem ponad 12 tys. osób.

Dodajmy, że książę Jakub Kettler proponował udział w karaibskim interesie naszemu Janowi Kazimierzowi, ten jednak, podobnie jak jego poprzednik i brat na tronie, nie wykazał zainteresowania.

Nim nasz monarcha wykazał désinteressment wobec spraw zamorskich, książę Jakub Kettler snuł przed swym zwierzchnikiem wielkie plany.

Zamierzał przy poparciu Jana Kazimierza i papieża Innocentego X zorganizować wielką flotę złożoną z czterdziestu okrętów, dla pozyskania znaczniejszych terenów do kolonizacji w Afryce i Ameryce (sama Kurlandia była zbyt mała i słaba na takie zamierzenia, stąd szukanie "sponsorów"). Faktorie w Gambii i wyspa Tobago, miały być tylko punktem wyjścia do wielkich planów kolonizacyjnych. Polsce w Ameryce Południowej miały przypaść bezpośrednio obszary na północ od równika - obecnej Gujany i północnej Brazylii. Na początek książę Jakub chciał zwerbować dla przedsięwzięcia 24 tys. żołnierzy i marynarzy.

Ale Jan Kazimierz zajęty był wojnami kozackimi, wkrótce zmarł papież Innocenty X (1574-1655), a niebawem najazd szwedzki na Polskę przekreślił te inicjatywy.

Szwedzki potop ogarnął Kurlandię w 1658 r. Książę Jakub Kettler, jako dobry lennik (obawiał się szwedzkiego despotyzmu, wolał swobody w Rzeczypospolitej) stanął wiernie po stronie polskiego monarchy. Pojmany do niewoli, przebywał w niej dwa lata. Kolonialne imperium Kurlandii zaczęło się sypać.

W 1660 r. francuski korsarz w służbie szwedzkiej zdobył w Gambii Fort Św. Andrzeja i sprzedał go holenderskiej Kompanii Zachodnioindyjskiej. Zrazu Holendrzy nie przyjęli nabytku, uznając władztwo księcia Jakuba nad tym obszarem. Później zmienili zdanie i wysłali tam swoją załogę dla obsadzenia fortu. Jednakże władcy plemion Barra i Kombo, uważający Kurlandczyków za swoich lenników (bo ci płacili kacykom trybut z tytułu posiadania włości) uniemożliwili Holendrom zaopatrzenie w wodę, drewno i żywność, więc ci opuścili Gambię. Ale w 1661 r. przybyli tam Anglicy i od załogi Fortu Św. Andrzeja (liczyła 7 osób!) zażądali opuszczenia placówki. 19 marca 1661 r. skończyło się panowanie Kurlandii nad tym obszarem. Książę Jakub próbował jeszcze dyplomatycznie coś wytargować - wytargował tyle, że w 1664 r. Anglicy w zamian za formalne zrzeczenie się Gambii uznali władzę Kurlandii na Tobago.

Ale część Tobago należała do Holendrów. Na wieść o aresztowaniu w 1658 r. księcia Jakuba, zajęli kurlandzkie obszary wyspy. Utrzymali się tam do 1665 r., wyparci przez Anglików. Kolonię angielską zniszczyli z kolei Francuzi (podczas tzw. II wojny angielsko-holenderskiej Holendrów wspierali Francuzi). Ostatecznie w 1677 roku Holendrzy opuścili na zawsze Tobago, chociaż pokój w Nijmegen w 1678 r. przyznawał im wyspę.

Książę Jakub w latach 1668, 1670, 1675, 1677 i 1681 próbował jeszcze coś zdziałać, lawirując między Anglią, Francją i Holandią, które toczyły wojnę. Organizował kolejne wyprawy do Gambii i na Tobago. Ba, zamierzał od Hiszpanii odkupić wyspę Trynidad i obmyślił dla niej nawet nazwę: Nowa Kurlandia. Ostatecznie jednak po niepowodzeniach, odsprzedał w 1681 r. kompanii kupców londyńskich prawo do kolonizacji Tobago.

Były wcześniejsze i późniejsze polskie próby zamorskich wypraw kolonizacyjnych, były, legendarne (Beniowski na Madagaskarze) i rzeczywiste, gdy, zwłaszcza w czasie rozbiorów, niektórzy przedsiębiorczy patrioci szukali możliwości założenia gdzieś "Nowej Polski". Aż po lata 30. XX wieku, gdy niepodległa Rzeczpospolita Polska zainteresowała się Liberią. Lecz to odrębne sprawy. Natomiast okres od połowy XVII w. aż po jego koniec, to czas, gdy można zastanawiać się, czy Polska miała kolonie. Przecież - powtórzmy - Kurlandia, która próbowała i to czasowo z niezłym skutkiem, posiąść terytoria zamorskie, była lennem Rzeczypospolitej, zatem... No właśnie - miała Polska kolonie, czy nie?





Gość Gość
 
04-06-2006, 23:37 #15
Miała ! Nawet niedawno o tym ksiązka wyszła ,jak sobie przypomnę tytuł i autora to napiszę .



zubereg Moderator
Liczba postów:8,179 Reputacja: 2,518
04-06-2006, 23:57 #16
Mamy nawet teraz.....Na Antarktydzie....jest to w jakimś sensie Kolonia.



[Obrazek: zuber.jpg]

Geopijatyk-Fan Oderki
Liczba postów:703 Reputacja: 318
05-06-2006, 00:06 #17
Ja natomiast chętnie qpiłbym sobie działkę na Księżycu.



Za treść postów mojego męża nie odpowiadam.

Barbara M.M.

nurek
Liczba postów:4,929 Reputacja: 0
05-06-2006, 00:09 #18
Michnik kiedyś sprzedawał. Ciekawe na co poszła ta kasa ze sprzedaży przez gw księżycowych działek



Geopijatyk-Fan Oderki
Liczba postów:703 Reputacja: 318
05-06-2006, 00:38 #19
Chętnie bym sobie kupił też świadectwo wysłuchania hejnału mariackiego, ale jak sobie uświadomię, że jest to kilka piw, to rezygnuję. Akcydentalnie: czy hejnał jest grany na okrąglo całą noc, np o 3.00 też?



Za treść postów mojego męża nie odpowiadam.

Barbara M.M.

knur
Liczba postów:6,112 Reputacja: 159
05-06-2006, 09:27 #20
szanowni historycy piszą z głowy, czy przepisują/przeklejają skądś? jeśli tak, to czy można prosić o źródło?

a żeby nie było wpisu bez ciekawostki:

w 1812 roku, kiedy wybuchła wojna amerykańsko-brytyjska, na każde działo na okręcie USA przypadały trzy okręty wojenne Wielkiej Brytanii. wojna jednak zakończyła się remisem.
[W. LaFeber, The American Age]



raz dwa, raz dwa trzy, pięć sześć siedem, osiem!
[Obrazek: new_wallbash.gif]






Skocz do: