Witaj! Logowanie Rejestracja
Damian Dąbrowski - witamy w Cracovii!

Wątek zamknięty


hank
Liczba postów:12,331 Reputacja: 18,911
03-09-2018, 11:48 #1,521
(03-09-2018, 09:21)Khalid napisał(a):  Niech spokojnie dochodzi do zdrowia. Nic za szybko. 
Zdrowy DD będzie nam OGROMNIE potrzebny w desperackiej walce o utrzymanie jaka się 
szykuje.
Będzie bardzo potrzebny ale w pełni zdrowy i w formie .



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy


morata
Liczba postów:2,123 Reputacja: 1,905
03-09-2018, 12:29 #1,522
No niech się wzmacnia i trenuje . Zrresztą zanim wróci do formy i będzie czuł grę.. Końcowka wiosny , mówię wam .



kaleb
Liczba postów:4,844 Reputacja: 2,487
03-09-2018, 12:41 #1,523
Dobrze, że nie musimy czekać na niego, jak na zbawienie. Może sobie spokojne dochodzić do formy i na pewno nie powinien za wcześnie wchodzić w grę.



xyzKSC
Liczba postów:958 Reputacja: 1,096
03-09-2018, 12:42 #1,524
A on już trenuje? Coś więcej?



hank
Liczba postów:12,331 Reputacja: 18,911
06-09-2018, 10:22 #1,525
Wg oficjalnej właśnie wznowił treningi .
https://cracovia.pl/pilka-nozna/news/wia...ningi_foto



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

Sehtan
Liczba postów:2,625 Reputacja: 1,527
06-09-2018, 11:56 #1,526
Proponuję aby wraz ze wzmacnianiem kontuzjowanego kolana wzmacniano też to zdrowe Smile



hank
Liczba postów:12,331 Reputacja: 18,911
06-09-2018, 12:09 #1,527
Przede wszystkim nie ma się co spieszyć , trzeba pracować w spokoju i z wielką cierpliwością .



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

morata
Liczba postów:2,123 Reputacja: 1,905
06-09-2018, 12:37 #1,528
Kurczę , rehabilitacja potrwa.. Nie mówię o samym kolanie , ale odbudowa mięśniowa wokół nogi też potrwa . Damian musi złapać też to czucie , dlatego apeluje o spokój we wprowadzaniu do gry.



MakuKSC Banned
Liczba postów:2,923
06-09-2018, 13:00 #1,529
Ja apeluje o zupelne pominiecie go do konca rundy zasadniczej, niech sobie MP gra autorska druzyna i pokaze swoj kunszt.



Sehtan
Liczba postów:2,625 Reputacja: 1,527
06-09-2018, 13:23 #1,530
Dokładnie - niech sobie gra Culiną, Zenjovem czy Serderovem ;]



link
Liczba postów:293 Reputacja: 138
06-09-2018, 20:04 #1,531
Mamy tak mocny sklad, ze w sumie nie wiem czy on jest nam w ogole potrzebny. Ale niech dochodzi do zdrowia, przyda sie jako 3-4 zawodnik do zmiany. Smile



szaleniec
Liczba postów:2,270 Reputacja: 2,237
07-09-2018, 06:48 #1,532
(06-09-2018, 20:04)link napisał(a):  Mamy tak mocny sklad, ze w sumie nie wiem czy on jest nam w ogole potrzebny. Ale niech dochodzi do zdrowia, przyda sie jako 3-4 zawodnik do zmiany. Smile

Za zasługi trzeba go kilka razy wpuścic, żeby miał udział w zdobyciu mistrzostwa



squier strat
Liczba postów:5,328 Reputacja: 5,062
07-09-2018, 09:27 #1,533
i jak najszybciej przedłużać kontrakt bo w innym wypadku Filipiak nic nie zarobi



hank
Liczba postów:12,331 Reputacja: 18,911
13-09-2018, 10:41 #1,534
Damian Dąbrowski wraca po ciężkiej kontuzji. Już trenuje z Cracovią
Damian Dąbrowski wreszcie wrócił do zdrowia. Jednokrotny reprezentant Polski minione czternaście miesięcy kompletnie stracił, bo dwukrotnie zerwał więzadła krzyżowe. Pierwszy raz stało się to w czerwcu 2017 roku. Wrócił na siedemdziesiąt jeden minut w marcu 2018 roku, ale w starciu w Niecieczy znów zerwał więzadła. Teraz zaczął ponownie trenować z drużyną Cracovii. - Normalnie uczestniczy w zajęciach z zespołem, choć jeszcze nie z takimi obciążeniami jak wszyscy inni. Nie grał w sparingu z Podbeskidziem, bo nie chcieliśmy ryzykować, ale widać, że jest bardzo dobrze nastawiony - mówi Michał Probierz.
W kontekście meczu z Jagiellonią 26-latek nie będzie jeszcze brany pod uwagę. Podobnie jak Marcin Budziński, który pauzuje jeszcze za czerwoną kartkę wszyscy inni zawodnicy są już zdrowi. W czwartek mają wrócić do treningów gracze, którzy byli na zgrupowaniach reprezentacji Polski. W zajęciach uczestniczy już też Adrian Danek, który leczył od lipca uraz łokcia, lecz jeszcze widać po nim przerwę i w meczu w Białymstoku raczej nie wystąpi.
Cracovia jeszcze w tym sezonie nie wygrała, więc zespół musiał pracować także nad psychiką. - W poprzednim roku nie potrafiliśmy dowieźć zwycięstw, mimo że strzelaliśmy gole. Teraz nawet jeszcze nie prowadziliśmy. Z zespołu, który grał w ostatnich meczach wiosny, nie ma pięciu zawodników. To praktycznie nowa drużyna. Ambicji nie można odmówić, ale dużo pracujemy nad tym, by zawodnicy wierzyli w siebie - kończy Michał Probierz.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ia/ttqzp7z



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:12,331 Reputacja: 18,911
02-10-2018, 14:31 #1,535
Damian Dąbrowski: Telefon od menedżera nie wywołuje już we mnie żadnych emocji .
Rozmowa. - Wierzę, że jeszcze zdołam nadrobić stracony czas - mówi Damian Dąbrowski, piłkarz Cracovii, który wrócił na boisko po dwóch poważnych kontuzjach kolan. I wierzy, że wrócił na dobre.
Wrócił Pan do gry w ligowym meczu z Wisłą Płock - epizod, ale Cracovia wygrała pierwszy raz w sezonie. Kilka dni później wyszedł Pan w podstawowym składzie w spotkaniu Pucharu Polski w Rybniku - znów zwycięstwo. Przypadek?
Są takie żarty, ale lepiej tak niż w drugą stronę. Poza tym, Piotrek Giza dołączył niedawno do sztabu i ma podobną statystykę.
Jak trudno jest wrócić po tak długiej przerwie? Na dobrą sprawę można by powiedzieć, że trwała rok. Jedna kontuzja kolana po drugiej, w ubiegłym sezonie zagrał Pan raptem przez 71 minut.
Nie jest kolorowo. W tym momencie najważniejsze jednak dla mnie jest to, że dyspozycja fizyczna jest na dobrym poziomie. To jest główny fundament, do którego teraz trzeba dołączyć dyspozycję piłkarską. Nad tym codziennie teraz pracuję, jednemu to szybciej przychodzi, drugiemu wolniej. To przetarcie w Pucharze Polski, gra od początku, było dla mnie supersprawą. Poczułem, że fizycznie daję radę oraz przede wszystkim, że z nogami jest wszystko w porządku.
A te cztery minuty z Wisłą Płock? Z jakimi uczuciami wchodzi się w takiej sytuacji na boisko?
Nie ma tu uniesień. Mi towarzyszyło uczucie, że to tylko cztery minuty. Choć to naturalne, po takiej przerwie do formy trzeba dojść małymi krokami. Dla mnie to nie było jednak nic specjalnego. Wyjątkowe było tylko przywitanie kibiców. To był taki sygnał, że nie jestem w tym wszystkim sam, że ludzie mnie wspierają. I to było fajne uczucie. A sam fakt powrotu? Każdy dzień, który spędziłem w trakcie rehabilitacji, był równie ważny.
Stan kolan można najlepiej zdiagnozować takim pytaniem: jest Pan gotowy na walkę w derbach Krakowa?
Na pewno tak. Jeśli zagram, to bez cienia bojaźni. Wiem, co mnie czeka na boisku.
Jest Pan pewnie już tym zmęczony, że od pewnego czasu wywiady są na jedno kopyto. Co pół roku prośba: porozmawiajmy o powrotach, emocjach, bólu. Oczywiście, że jestem na to zły, ale tak to się potoczyło. Co zrobić? Choć jeszcze niedawno do naszego rzecznika prasowego mówiłem jasno: poczekajmy z wywiadami. Wiedziałem, że mogę zagrać w Pucharze, a to już jest jakaś podstawa do rozmowy. Również o piłce, perspektywach, a nie tylko o szczegółach rehabilitacji.
Znalazł Pan medyczne wyjaśnienie tych urazów czy to po prostu niewiarygodny pech? Pan jest mocno zbudowanym zawodnikiem, takich sportowców poważne kontuzje raczej nie prześladują.
Nie ukrywam, że szukałem rozwiązania. Pech - na pewno, ale doszukałem się też czegoś takiego, że przez wiele lat, już od wieku trampkarza, miałem złe wzorce ruchowe. Po prostu uważałem, że są dobre, a wcale takie nie były. Bo rzeczywiście, ta fizyczna strona u mnie jest dobra, nigdy nie zaniedbywałem treningów, wręcz przeciwnie, ale jest też kwestia, jak ćwiczenia wykonywałem.
Czyli na przykład nieprawidłowo wykonywane przysiady ze sztangą?
Właśnie. Chodzi o te pozaboiskowe sprawy, choć to również miało potem przełożenie na technikę biegu, sposób poruszania się, itd. Ten bilans zrobiłem jednak z myślą o przyszłości, a nie po to, żeby grzebać w trupach i rozważać, co by było gdyby. Najważniejsza była wiara w to, że wrócę na boisko.
I te stare błędy są dziś do skorygowania? Tak, oczywiście. Miałem cały rok, żeby wprowadzić różne zmiany. Myślę, że teraz jestem na właściwych torach. Przede wszystkim zyskam, w co wierzę, na tym zdrowotnie, na dodatek jestem w stanie coś podpowiedzieć innym chłopakom. Widzą, co robię, więc z ciekawości pytają, co to są za ćwiczenia i jak je wykonuję.
Po pierwszej kontuzji kolana opowiadał Pan, że żona miała z Panem urwanie głowy. Drugie pół roku było jeszcze trudniejsze?
To ciekawe, ale nie. Nie miałem w sobie aż tyle emocji. Od początku byłem pozytywnie nastawiony, może też z tego względu, że wiedziałem, co mnie czeka, jak będzie wyglądał mój harmonogram. Dużo szybciej i gładziej poszło. Trudno przestawić myśli na opcję: ważne, co przede mną? Nie musiałem się przestawiać, bo nie miałem myśli, że coś straciłem. Często słyszałem te pytania, że coś mi uciekło. Euro uciekło, mundial uciekł. Może tak było, ale ja naprawdę się nad tym nie zastanawiałem. Pracowałem i pracuję ciężko, bo wierzę, że jeszcze jestem w stanie to nadrobić.
Trudniejsze jest opanowanie ciała czy umysłu?
Decydujące jest wiele rzeczy, które schodzą się w jedną całość. Dobre nastawienie, dobry chirurg, dobry rehabilitant. Teraz miałem wszystko ustalone. Operacja w Rzymie, wiedziałem, gdzie będę kontynuował rehabilitację, nie musiałem się niczym martwić. Przy pierwszej kontuzji bardzo dużo myślałem, gdzie i co robić. Za dużo nałożyłem sobie na głowę, kolano nie goiło się w takim tempie jak powinno. A teraz miałem w sobie spokój.
Takie perypetie zdrowotne oduczają piłkarza marzyć?
Ubrałabym to w inne słowa. Takie perypetie uczą, przynajmniej mnie, żeby mieć całkowicie chłodną głowę. Żeby nie podniecać się tym, że jest się w fenomenalnej formie. Żeby nie ekscytować się telefonem od menedżera, że coś się będzie działo. Kiedyś mnie to rajcowało, a teraz po tym okresie rekonwalescencji mam do tego wielki dystans. Wiem, że tylko rzetelnym wykonywaniem swojej pracy jestem w stanie sobie pomóc, a na niektóre sprawy nie mam wpływu.
Wrócił Pan do zespołu, a tu prawie całkiem nowa ekipa.
To prawda. Nawet niedawno rozmawiałem z drugim trenerem, że jedno to forma fizyczna, drugie forma sportowa, a trzecie to nowi partnerzy. Gdyby tak cofnąć się o rok i porównać… Niewielu chłopaków zostało. Trzeba znaleźć wspólny język. W szatni panuje jednak niezła atmosfera, więc będzie o to łatwo. Konkurencja jest dziś większa niż wcześniej?
Jest podobnie. Poza tym, moje podejście jest takie, że największym konkurentem jestem sam dla siebie. To ja muszę zapracować sobie na prawo gry. A że są mocni zawodnicy, to tym lepiej. Tylko dzięki temu drużyna może się rozwijać.
Bez Miro Covilo jest teraz smutniej w szatni?
Nie jest smutniej, przyszli nowi, z nowymi kawałami i pomysłami. Powiało trochę świeżością, ha ha. A co do Mira, to jestem z nim w stałym kontakcie. Często rozmawiamy przez telefon, żartujemy sobie, więc nic nie uciekło.
Wakacje w Szwajcarii Pan już planuje?
Bez przesady, że od razu wakacje, ale chętnie - i o tym już rozmawialiśmy - bym go tam z synkiem odwiedził, gdyby nadarzyła się okazja. Złapaliśmy taką więź, taki kontakt, że o sobie nie zapomnimy.
A Cracovia złapie w końcu rytm?
Mam nadzieję. Mam wrażenie, że weszliśmy na lepszą ścieżkę i wierzę, że nią teraz pójdziemy.
Pan w Cracovii gra już od pięciu lat. To budowanie lepszej przyszłości zawsze idzie wam z mozołem, więcej było rozczarowań niż powodów do euforii.
I mam nadzieję, że to się zmieni. Mam marzenie, żeby przyszły tu sezony, gdy regularnie będziemy grać w czołówce. Wtedy wszyscy ludzie związani z klubem uwierzyliby w to, że się da. Z trenerem Jackiem Zielińskim wywalczyliśmy czwarte miejsce i europejskie puchary, poczuliśmy smak czegoś lepszego, ale to bardzo szybko uleciało. Gdybyśmy zagrali jeden dobry sezon, potem przypieczętowali to dobrym wynikiem w kolejnym, to dużo łatwiej byłoby utrzymać się na właściwych torach.
I wtedy telefon od menedżera mógłby wywołać większe emocje.
Ha ha, wtedy może tak.

za https://gol24.pl/damian-dabrowski-telefo...r/13538740



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:12,331 Reputacja: 18,911
22-10-2018, 15:27 #1,536
Czas Dąbrowskiego. Po szesnastu miesiącach praktycznie wyjętych z życiorysu znów jest na boisku
Po drugim zerwaniu więzadeł krzyżowych zdałem sobie sprawę, że nie ma już miejsca na złe decyzje – mówi pomocnik Cracovii.
Była tegoroczna Wielka Sobota, gdy Cracovia rozgrywała w Niecieczy kluczowy mecz w walce o awans do grupy mistrzowskiej. Tuż przed przerwą Damian Dąbrowski, dla którego był to pierwszy występ w podstawowym składzie w sezonie, wyskoczył do piłki z Vlastimirem Jovanoviciem z Bruk-Betu. Bez udziału rywala upadł na murawę i już wiedział, co mu się przytrafiło. To uczucie poznał doskonale dziewięć miesięcy wcześniej, gdy na pierwszym treningu pod wodzą trenera Michała Probierza zerwał więzadła krzyżowe w lewym kolanie. Tym razem nie wytrzymało prawe. Po szesnastu miesiącach praktycznie wyjętych z życiorysu Damian Dąbrowski znów jest na boisku. I wierzy, że najgorsze ma już za sobą.
Choć wydawało się, że drugie zerwanie więzadeł krzyżowych, po zaledwie siedemdziesięciu jeden minutach spędzonych na boisku, może 26-latka totalnie przybić psychicznie, było zupełnie inaczej. – Nie myślałem o końcu kariery. Wiadomo, że nie jest to wszystko proste, ale zdałem sobie sprawę, że skoro to już drugi raz, mam nie za szerokie pole manewru. Nie mogę pozwolić sobie na jakieś pomyłki i złe decyzje. Starałem się wszystko dobrać tak, by nie mieć sobie nic do zarzucenia. Po pierwszym zerwaniu byłem bardziej przejęty, a tym razem jakoś dziwnie spokojny. Może pewność, że będzie dobrze, wpłynęła na podświadomość i sprawiła,
ym razem wychowanek Zagłębia Lubin nie potrzebował dziewięciu miesięcy, by wrócić na boisko i pół roku po kontuzji zaczął trenować z zespołem. Zaliczył już pierwsze epizody w ekstraklasie, wchodząc z ławki rezerwowych, zagrał w podstawowym składzie w Pucharze Polski przeciwko ROW-owi Rybnik (3:1), a w trakcie kończącej się przerwy na mecze reprezentacji po raz pierwszy wystąpił przez dziewięćdziesiąt minut w spotkaniu z Piastem (0:0). Skąd tak szybki powrót do zdrowia?
– Po pierwsze, tym razem łąkotka wyszła z urazu bez szwanku, a wcześniej była uszkodzona. Po drugie, miałem lepsze warunki, by wrócić, bo trenowałem przy świetnej pogodzie, na dobrych, naturalnych nawierzchniach. Po trzecie, za pierwszym razem zmieniałem miejsca, w których przechodziłem rehabilitację. Tym razem od początku skoncentrowałem się na jednym. Byłem bogatszy o doświadczenia i z góry wiedziałem, gdzie i jak mam trenować – tłumaczy piłkarz Cracovii.
Najważniejsze było jednak jak przebiegnie operacja. – Tym razem zabieg został wykonany w sposób bardziej zbliżony do optymalnego – wyjaśnia Dąbrowski, którego operował profesor Pier Paolo Mariani w słynnej rzymskiej klinice. – Z perspektywy czasu można powiedzieć, że szkoda, iż przy leczeniu kontuzji pierwszej nogi tam nie trafiłem – nie ukrywa piłkarz Pasów.
W zeszłym roku, kiedy Dąbrowski doznał kolejnej ciężkiej kontuzji, bo już wcześniej miał dużo problemów ze zdrowiem, wraz ze specjalistami zaczął się zastanawiać, skąd u niego tyle urazów. Doszedł wówczas do wniosku, że wcześniej żle trenował i przy niektórych ćwiczeniach miał nieodpowiednią postawę ciała.
– Drugie zerwanie więzadeł nie doprowadziło mnie do nowych wniosków. Po prostu wiedziałem, w którą stronę mam brnąć i tego się trzymałem. Sprawnościowo jestem teraz na bardzo wysokim poziomie. Kontynuuję pracę nad tym i liczę, że będzie to miało wpływ na moją postawę na boisku. Wierzę, że kontuzje będą mnie już omijać. Choć czasami wcale nie idzie to niestety w parze. To jest najgorsze, że nigdy nie można mieć pewności, że już nic się nie stanie – zaznacza środkowy pomocnik.
W ostatnich latach z Cracovii wyjechało za granicę za duże pieniądze kilku dobrych zawodników, jak Bartosz Kapustka, Paweł Jaroszyński, czy Krzysztof Piątek. Dąbrowski grał z każdym z nich i to jemu wróżono, że lada chwila będzie grał w silnej zachodniej lidze, jak teraz Piątek. – Pewnie, że mogłoby tak być. Ale nie podchodzę do tego w ten sposób. Wierzę, że jeszcze mnie na to stać. Zachowuje spokój. Mam jeszcze trochę czasu i liczę, że dostanę szansę. Będę robił swoje i zobaczymy, dokąd dojdę. Jestem już mądrzejszy, by w takich sytuacjach się nie podpalać i twardo stąpać po ziemi – podkreśla Dąbrowski. Czas rehabilitacji przy pierwszym zerwaniu więzadeł poświęcił na intensywną naukę angielskiego. Tym razem takich postępów już nie zrobił. – Gdyby nauka szła mi tak, jak leczenie kontuzji, byłoby fenomenalnie – kończy Dąbrowski.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ch/k418vmh



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

kraker87
Liczba postów:353 Reputacja: 23
28-10-2018, 21:05 #1,537
Damian, bardzo się cieszę widząc cię na boisku. Nareszcie pełne 90 minut. Wydaje mi się że to nie przypadek, iż lepsza forma drużyny zbiegła się twoim powrotem na boisko. Twój silny charakter, ambicja i wola walki mają według mnie istotny wpływa na resztę drużyny. Jesteś jednym z zawodników z najdłuższym stażem w Pasach. Oby tak dalej i aby Cię kontuzje omijały gdyż widzę cię jako kapitana i serce drużyny. Oczywiście do czasu transferu, gdyż wieżę że możesz być bardzo dobrym piłkarzem, nawet z pożytkiem dla reprezentacji.

Powodzenia



gaudeamus
Liczba postów:2,407 Reputacja: 950
28-10-2018, 21:10 #1,538
Damian przyszedł i jakoś powoli zaczyna się to zazębiać.



CRACOVIA ZAWSZE PANY!

morata
Liczba postów:2,123 Reputacja: 1,905
28-10-2018, 21:15 #1,539
Damian ma 26 lat ,jest więc doświadczonym zawodnikiem . Gdyby nie kontuzje to pisalibyśmy o nim pewnie w wątku o dalszych losach naszych zawodników.
Probierz próbował slepić środek Dimumem , który nie podołał zadaniu bo rozegrał dopiero jedną rundę wcześniej na senioskim poziomie !!! Nie dziwi mnie to , w środku akurat ważne jest exp i cwaniactwo a takich Żurkowskich z ksg mamy jednego na 1000. Dla optymistów jedna uwaga , od lata środek pewnie będzie budowany od nowa .



ian thorpe
Liczba postów:10,923 Reputacja: 11,622
28-10-2018, 23:27 #1,540
jejku, jak się cieszę że wrócił, to jest duże wzmocnienie Cracovii. Dzisiaj już to był TEN Damian, cieszyła oko jego gra.



JESTEM DUMNY Z BYCIA POLAKIEM !
Nie z każdym "krzyżuje" się opiniami, chociaż to lubię, cenię swój czas.




Wątek zamknięty


Skocz do: