Witaj! Logowanie Rejestracja
Filozofia



Miszczu2007
Liczba postów:7,582 Reputacja: 3,417
30-08-2017, 06:22 #1
W temacie o ś.p. Grzegorzu Miecugowie wywiązał się mały off topic warty założenia nowego wątku.

(29-08-2017, 14:42)Geopijatyk-Fan Oderki napisał(a):  Mój kolega, fizyk-fillozof, professor pewnej starej uczelni, powiedział mi, że z duetu Heller-Życiński to Hellera można czytać, ale Życińskiego się nie da. Miecugow też ponoć filozof, jak wynika z Wikipedii. Prymitywny, nie prymitywny, w końcu wywiad nie jest kierowany do specjalistów, więc mówił prosto, do zwykłego człowieka.

Pochopnie nazwałem profesora prymitywnym, ale to bardzo nietrafione określenie, za co należą mu się moje przeprosiny. Pisząc te słowa chodziło mi o te stwierdzenia:
Cytat:Nie lubimy gdy coś jest dla nas niezrozumiałe. Proszę zwrócić uwagę, że często wymyślamy pseudo tłumaczenia niż rezygnujemy w ogóle.
Religia idealnie wpisuje się w te słowa. Profesor Heller jest inteligentny, ale ślepa wiara go ogranicza, przez co jego filozofia jest moim zdaniem prymitywna.

I racjonalizuje sobie teorię ewolucji po swojemu:

Cytat:Nasz mózg powstał na drodze oddziaływania naszego organizmu ze środowiskiem, kosmosem. Biologowie mówią, że te cechy się utrwalają, które w jakimś sensie są pożyteczne do przetrwania gatunku. Czy zrozumienie kosmosu, czy atomu, czy jakiejś struktury fraktali - czy to jest potrzebne człowiekowi do przetrwania? Chyba nie. [...] Mi się wydaje, że znajomość takiej intuicyjnej mechaniki na takim poziomie żeby wiedzieć kiedy uchylić głowę jak maczuga leci, to by wystarczyło.
Mózg nie powstał w wyniki oddziaływania organizmu ze środowiskiem. Jest częścią tego środowiska i powstał w wyniku ewolucji, czyli losowych mutacji, które z kolei zostały zweryfikowane przez środowisko. Niektóre negatywne cechy są eliminowane, a inne przetrwały pomimo tego, że są niekorzystne. Inne ewoluowały w celu uchylenia głowy przed maczugą, co było zalążkiem logiki, ale nadal się rozwijały, czego skutkiem ubocznym stała się umiejętność naukowego postrzegania świata, co dało naszemu gatunkowi ewolucyjne korzyści. Organizmy nie ewoluują po to żeby przetrwać, tylko przetrwają jeśli dobrze ewoluowały.




the Painter
Liczba postów:1,017 Reputacja: 4,371
30-08-2017, 09:43 #2
Może ja jestem zbyt skomplikowany, ale nie bardzo mi wychodzi 3tanie ze zrozumieniem tego profesora. Polsz3zna jak u agenta Bolka.Kto to są biologowie(co za tekst w ogóle "biologowie mówią",a filozofiarze bełkoczą.)I jeszcze jakby ktoś mógł przetłumaczyć na polski zdanie (...),że często wymyślamy pseudo tłumaczenia niż rezygnujemy w ogóle. Niż intelektualny, myślę, że taką diagnozę postawiłaby moja polonistka. Jeżeli prof. Heller na prawdę jest inteligentny (co trochę kłuci się ze ślepą wiarą) ,to w takim razie skrzętnie to ukrywa.No i jeszcze Geopij tłuma3 ,że jak nie godosz do prostaków ich prostym językiem używając prostackich określeń typu struktura fraktali ,to oni nic fersztejen i nawet cię winem nie poczęstują.
Wzruszą ramionami i powrócą do przerwanej dysputy o transcendentaliźmie.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-08-2017, 09:46 przez the Painter.



Chociaż jesteś chłopak w dechę
Nie dostaniesz nic na krechę

gentlemen
Liczba postów:3,133 Reputacja: 350
30-08-2017, 10:15 #3
Posłuchajcie wykładów profesora nt. matematycznej teorii kategorii i dopiero wtedy piszcie o skrzętnie ukrywanej inteligencji oraz o ślepocie wiary.



Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.


the Painter
Liczba postów:1,017 Reputacja: 4,371
30-08-2017, 11:10 #4
Jakoś nieciekawym. Zresztą kret mnie w ***** pie ciśnie. Ale jak się wysram,chętnie prze3tam co mówią same matematyki odnośnie tej teorii. 3 na ostatnim światowym kongresie matematykowców ustalili wspólne stanowisko w tej sprawie, albo 3 tak.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-08-2017, 11:12 przez the Painter.



Chociaż jesteś chłopak w dechę
Nie dostaniesz nic na krechę

gentlemen
Liczba postów:3,133 Reputacja: 350
30-08-2017, 11:45 #5
Ja jestem za głupi, żeby te zagadnienia rozumieć. Ale przyjdzie Miszczu, to wytłumaczy.



Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.


the Painter
Liczba postów:1,017 Reputacja: 4,371
30-08-2017, 14:22 #6
Szczerze?Nie podzielam Twojego optymizmu. Już łatwiej by chyba było przetłuma3ć "z francuska brzmiące" teksty piosenek w niby-języku ,tego rappera z yt.,polskiego cygana Rocha 3 jak mu tam.

ŚWIEŻO MALOWANE



Chociaż jesteś chłopak w dechę
Nie dostaniesz nic na krechę

Geopijatyk-Fan Oderki
Liczba postów:708 Reputacja: 373
30-08-2017, 15:09 #7
Pozwolę sobie zauważyć, że tłumaczenie textów piosenek, albo textów z powszechnie czytanej literatury jest znacznie trudniejsze niż tzw, "trudnych" textów filozoficznych.
Załóżmy, że "średnio" znasz język niemiecki. Co ci będzie łatwiej zrozumieć, podaję dwa kawałki textów z obu kategorii:

Kawałek textu Heideggera:
"Byt bytuje swoim bytowaniem w nicość"

Czy też kawałek textu z opowiadania Tomasza Mana:
"Weszli do zacienionego pokoju pokrytego rdzawą farbą złocistej barwy. Z sufitu staczał się kryształowy kandelabr mieniąc się odbitym od szyby blaskiem. Ich serca zaczęły pulsować mocniej. Hans objął Judytę i na jej szmaragdowym policzku odbił swój pocałunek, zbliżył swoje wargi do jej ust wysączając z wnętrza wiotkiego ciała naręcze miodowej słodyczy".

Oba texty wymyśliłem, bo mi się nie chce szukać w Internecie czy na półce. Ale jasne jest, że trudniej się czyta po niemiecq Karola Maya lub opowiadanka o miłości dla nastolatek niż Martina Heideggera.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-08-2017, 15:12 przez Geopijatyk-Fan Oderki.



Za treść postów mojego męża nie odpowiadam.

Barbara M.M.

the Painter
Liczba postów:1,017 Reputacja: 4,371
30-08-2017, 17:26 #8
3tam już chyba 5. raz a w głowie kołacze tylko jedna myśl,właściwie powiedzonko ulubione zapoznanej kiedyś Rosjanki. O CH-UJ TJEBIA CHADIT?
Ja się pytam grzecznie 3 na wakacjach niebo było szmaragdowe 3 może morze, Ty jak zwykle "wprost"bez p-er do lenia odpowiadasz, że wczoraj na kolację owszem chleb podano czerstwy ,b.smaczny,absolutnie nienadający się do spożycia. Jakbym z jakimś gejo-psychiatrykiem gadał .
Ja napisałem, że w tekstach genialnego Rocha jest tyle samo, a może ciut więcej francusz3zny, co mądrości i sensu w filozoficznych wywodach owego profesura i jemu podobnych. Polski cygan Roch nie ukrywa, że o języku Zinnedina Z.,bladego pojęcia nie ma. Tak samo jak 99.9% tych co go słuchają.Dla nich to bez różnicy co ten Roch tam nawija.Osłuchał się tych rapowców z nad Sekwany i naśladuje gadkę żabojadów jak jaki bad boy z Marsylii,lepij niż Solar,o Pascalu prostackim kucharzu nie wspominając.To co Rochu robi otwarcie, filozofiarze kręcą po cichutku. Pi Er do lą jak potłuczeni zdając sobie sprawę, że dla słuchających (3tających) idiotów ,gęsto przemieszanych debilami to kompletnie bez znaczenia. Ważne by brzmiało fizoloficznie. Sens wypowiedzi nie ma tu nic do rze3.
Jeszcze takie pytanko. Dlaczego Judyta ma poliko szmaragdowe?Zupa zasłona była, 3 przyszła się ruchać a się nie podmyła?
I mała refleksja. W dzieciństwie, zamiast spróbować odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie dlaczego na płasz3źnie koegzystencji werbalnej jednostkowe byty rodzą w sobie wątpliwości, 3 przypadkiem nie są tylko mrówką zagubioną w przestrzeni międzyplanetarnej.Skąd się wzięła mrówka w kosmosie?Jak mogła się zgubić skoro biologi udowodniły, że mrówki zAwsze znajdują drogę do mrowiska. Mnie zastanawiało zupełnie co innego. Dlaczego mama Majki Jerzowskiej ma włosy jak atrament a o3 żółte(bo moja mama miała żółte włosy w kolorze zbliżonym do sierści mojego misia i o3 o barwie nieco rozcięczonego atramentu)3 starsza pani Jeżowska jest chora?Cierpi na straszliwą żółtaczkę zakaźną typu C? A może to od picia tego żółtego świństwa co dorośli piją?Od Barbakanu jej padła wątroba i ślipia ma jak siki żółte?
Znasz odpowiedź Geo piusie?3 znów potraktujesz mnie zmyślonym cytatem z Ullysesa Jamesa Joysa po irlandzku lub szkocku bez lodu.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-08-2017, 17:38 przez the Painter.



Chociaż jesteś chłopak w dechę
Nie dostaniesz nic na krechę

Miszczu2007
Liczba postów:7,582 Reputacja: 3,417
30-08-2017, 20:32 #9
(30-08-2017, 09:43)the Painter napisał(a):  Kto to są biologowie(co za tekst w ogóle "biologowie mówią",a filozofiarze bełkoczą.

Chodzi mu o teorię ewolucji. Cóż, może Heller jest dobrym fizykiem, ale w podstawówce nie uważał na biologii, a filozofem jest tragicznym.

(30-08-2017, 09:43)the Painter napisał(a):  I jeszcze jakby ktoś mógł przetłumaczyć na polski zdanie (...),że często wymyślamy pseudo tłumaczenia niż rezygnujemy w ogóle

Szukamy teorii opisujących fakty, ale wiedza naukowa poparta doświadczeniami ma swoje ograniczenia, więc ludzie często konfabulują i w ten sposób powstaje wiara.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Racjonalizacja

Ludzie religijni wierzą w informacje, których nie sprawdzili. Dochodzi do emocjonalnego utożsamienia, a przekonania są racjonalizowane. Człowiek łykający bez zastanowienia cudze przekonania nie chce czuć się głupi, więc dochodzi do wyparcia:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wyparcie



Cytat:Jeżeli prof. Heller na prawdę jest inteligentny (co trochę kłuci się ze ślepą wiarą) ,to w takim razie skrzętnie to ukrywa


Ślepa wiara to głupota, ale dotyka też ludzi inteligentnych. To kwestia emocji, którą porównałbym do nałogów.



Geopijatyk-Fan Oderki
Liczba postów:708 Reputacja: 373
30-08-2017, 21:07 #10
Wszystkie religie mają to do siebie, że są podobne. Mircea Eliade posunął się do tego, że twierdził wręcz, że istnieje tylko jedna religia. To jest bardzo umocowana w pewnej realności dziedzina ludzkiej działalności i poznania, choć inna od nauki. Jakbym miał kiedyś czas to bym przeczytał "Logikę wiary" J. Newmana.
Architekt, który planowałby wieś i nie uwzględnił w niej kościoła byłby tak samo nierozsądny jak ten, kto nie zaplanowałby we wsi szkoły, poczty i knajpy.\
Najgorzej jak się myli zakresy religii i nauki.



Za treść postów mojego męża nie odpowiadam.

Barbara M.M.

Miszczu2007
Liczba postów:7,582 Reputacja: 3,417
30-08-2017, 22:15 #11
(30-08-2017, 21:07)Geopijatyk-Fan Oderki napisał(a):  Wszystkie religie mają to do siebie, że są podobne.
Są podobnie głupie, ale porównywanie judaizmu do np islamu jest jeszcze głupsze.

(30-08-2017, 21:07)Geopijatyk-Fan Oderki napisał(a):  Mircea Eliade posunął się do tego, że twierdził wręcz, że istnieje tylko jedna religia
Nie wiem co to za gość, ale się z nim zgadzam. Istnieje tylko jedna religia - bezmyślne przekonania, zazwyczaj narzucone z góry i bezkrytycznie uznawane za prawdę i dobro. Religią jest judaizm, chrześcijaństwo, islam, popieranie PO, PiS, lewactwo, socjalizm, liberalizm etc.

(30-08-2017, 21:07)Geopijatyk-Fan Oderki napisał(a):  To jest bardzo umocowana w pewnej realności dziedzina ludzkiej działalności i poznania, choć inna od nauki

Poznania? Działalności owszem, należy na to patrzeć jak na plemienne rytuały sztucznie spajające grupę i usprawiedliwiające moralność (nieprzemyślaną, narzuconą z góry), czyli na mechanizmy zwierzęce charakterystyczne dla ludzi o bardziej emocjonalnej niż racjonalnej naturze.




(30-08-2017, 21:07)Geopijatyk-Fan Oderki napisał(a):  Architekt, który planowałby wieś i nie uwzględnił w niej kościoła byłby tak samo nierozsądny jak ten, kto nie zaplanowałby we wsi szkoły, poczty i knajpy.\

Nieprawda. Religię (każdą) należy eliminować u źródeł. Lekarstwem jest edukacja od wczesnych lat. Człowiek myślący racjonalnie i rozumiejący swoje emocje nie zachoruje na religijność. W przyszłości religia będzie uznawana za relikt przeszłości i chorobę (zaburzenia poznawcze).


(30-08-2017, 21:07)Geopijatyk-Fan Oderki napisał(a):  Najgorzej jak się myli zakresy religii i nauki.
Wtedy mówimy o dezinformacji.



sterby
Liczba postów:8,519 Reputacja: 11,605
02-09-2017, 21:15 #12
W przeciwieństwie do powyższych bredzeń trochę prawdziwej filozofii.

http://www.fronda.pl/a/prof-jacyna-onysz...98895.html



[Obrazek: Puchar-Polski-678x381.jpg]

Miszczu2007
Liczba postów:7,582 Reputacja: 3,417
03-09-2017, 20:10 #13
Te propagandowe brednie z frondy to nie filozofia.



Geopijatyk-Fan Oderki
Liczba postów:708 Reputacja: 373
04-09-2017, 05:21 #14
Co za żenujący text zamieścił Sterby. Masakra.

*Facet pisze o „naturalistach”, którzy nie przywołują Boga: „Wszystko można wyjaśnić w sposób naturalistyczny bez odwoływania się do czynników ponadnaturalnych, tj. jakby Bóg nie istniał”.
A kto mówi, że wszystko? Dla mnie oczywiste jest istnienie „irracjonalnej reszty”, która jest poza zasięgiem poznania. To jest przecież postulat Nicolae Hartmanna, który był realistą i skategoryzował rzeczywistość w sposób ścisły jak rzadko kto. I taki człowiek mówi o „irracjonalnej reszcie”!!! Albo inaczej: ”O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć” („Traktat” Wittgensteina). Też chyba oczywiste, że jak o czymś nie można mówić, to trzeba milczeć. Bardzo często milczę i wiem, że mam milczeć, np. jak ktoś powiedział za dużo po pijanemu, albo jak mi się nasunie jako natręctwo problem typu „Jak pogodzić wszechwiedzę Boga dotyczącą (też) przyszłości z moją wolną wolą” i w innych okolicznościach.

*Ateistów nie było do czasów Newtona? W średniowieczu się nie pojawili? Facet Biblii nie czytał (Psalm 53, 2), o Łyszczyńskim nie słyszał? Filozofia starożytna i średniowiecza generowała stanowiska gorsze od ateizmu (Dawid z Dinant utożsamiał Boga z materią, był więc nie tyle ateistą, co teistą – materialistą).

*O tym, że Słońce jest gwiazdą wiedział już Giordano Bruno, na długo przedtem niż się system heliocentryczny utrwalił.

*Z tego co facet nazywa naturalizmem metodologicznym (chodzi chyba o nowożytną metodę nauk przyrodniczych, która oczywiście nie zakłada istnienia Boga – bo po co? - „Sir, ta hipoteza nie jest mi potrzebna” – powiedział Laplace do Napoleona, gdy ten pytał się dlaczego w jego dziełach naukowych nie występuje Bóg) do naturalizmu metafizycznego (według autora mającego twierdzić, że istnieje tylko przyroda) przejście jest nieuprawnione. Z jednego nie wynika drugie. I wcale w historii nauki nowożytnej nie wynikało. Nawet metodologia pierwszych fizykqw nowożytnych była przesiąknięta metafizyką spirytualistyczną, a nie naturalistyczną, na szczęście nie za bardzo (pacz: światopoglądy Keplera, Newtona). Galileusz wręcz przeciwnie nie wierzył w związki pływów morskich z fazami Xiężyca, bo mu się taka korelacja źle kojarzyła (chyba bał się, że go posądzą o mistycyzm).

*Dalej mamy zdaje się wykład stanowiska idealizmu immanentnego, tyle że w swoisty sposób uzasadniony mechaniką kwantową. Z takim stanowiskiem jakie prezentuje autor można jeszcze (z powodzeniem) walczyć, ale po co się rozdrabniać. Pójdźmy na całego, nawet dalej niż Berkeley. (Klasyczna krytyka takiego stanowiska występuje w Wikipedii pod hasłem „solipsyzm”.) Nie ma materii, nie ma nawet duszy, jest tylko strumień świadomości, któremu na zewnątrz nic nie odpowiada (świata nie ma) i który się na niczym nie opiera (duszy nie ma) i na dodatek tylko mój strumień świadomości.
No querwa może tak jest, ale nic z tego dla mnie nie wynika. Jestem raczej głodny niż niegłodny, traktuję ten komputer jako byt rzeczywisty (choć może nie istnieje). Na tej zasadzie sceptyk jak zobaczy jelonka, to będzie głosił izostenię (równoważność) sądów: prawdopodobieństwo, że jelonek jest i go nie ma jest takie samo. Ale jak zamiast jelonka pojawi się lew, to argumentację słowną zastąpi ucieczką na drzewo. Metafizyka w życiu codziennym jest bezużyteczna, człowiek się kieruje rozumem praktycznym (Kant).

*Facet głosi megasolipsyzm: nie było Homo sapiens, więc nie było świata, tylko czyste możliwości, bo świata nikt nie obserwował. Ja pierdzielę. Ale dobra, bądźmy konsekwentni. W takim razie te części świata, których teraz nikt nie obserwuje, na przykład dzik w dolnym lasq, bo grzybiarze o tak wczesnej porze (jest 5.20) raczej mnie z grzybów nie okradają jest czystą możliwością. Taki dzik Schrodingera (jak kot): jest i nie jest zarazem, wybucha i nie wybucha.

*Skamieniałości, ogony i megakły u niektórych ludzi i inne dowody ewolucji to dowód na to, że Bóg ma poczucie humoru, albo wystawia nas na próbę (taka interpretacja skamieniałości już dawno temu była). Albo taka antylopka, która rozwija taką szybkość, że żaden drapieżnik ją nie dogoni. No to dlaczego rozwija aż taką szybkość, skoro nie jest jej w życiu potrzebna? Bo gdy wyewoluowywała był drapieżnik, który ją doganiał, ale już dawno wymarł. Świat powstał wraz z człowiekiem. Łomatko, ratujcie mnie! No to qrna skąd się wzięły kości dinozaurów na Pustyni Gobi? Czy ewolucją dinozaurów rządzi mechanika kwantowa?

Sorry, wybaczcie, ale nie chce mi się dalej pisać. Tak żenującego textu dawno nie czytałem. Facet pisząc ten text popełnił kardynalny grzech z którego powinien się wyspowiadać. Grzech przeciwko przykazaniu: Nie będziesz wywoływać imienia Pana Boga twego na daremno. (Zajmij się nauką przyrodniczą i zostaw Boga w spokoju.)
Znalazłem jeszcze dwóch krytyków tego textu w Internecie – zamieszczam. Zdaje się są ateistami, bo piszą Boga z małej litery, ale w świetle tego co napisałem, nie ma to żadnego znaczenia.


https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&...Oml-lLgraw

Drugi text, który chciałem zamieścić mi zaginął, sorry.
Przeczytać słowa prof Lukierskiego:

https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&...4ZsEOJ_hsw

Głupszej gazety niż Fronda na świecie nie ma. Dotyczy to wszystkich zagadnień o jakich się tam pisze, również społecznych. Texty Jacka Bartyzela (karlisty i monarchisty hehe) mogą być tego dowodem.

Polecam liczne artyqły o wyższości kreacjonizmu nad teorią ewolucji.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-09-2017, 06:09 przez Geopijatyk-Fan Oderki.



Za treść postów mojego męża nie odpowiadam.

Barbara M.M.

Miszczu2007
Liczba postów:7,582 Reputacja: 3,417
04-09-2017, 13:11 #15
To i ja popastwię się trochę nad tymi wypocinami. Schizofrenicznymi wypocinami, podyktowanymi strachem, bo właśnie tym są religijne urojenia.

Cytat:Podstawowym założeniem metody badawczej stosowanej w naukach przyrodniczych jest przyjęcie, że wszystko można wyjaśnić w sposób naturalistyczny, bez odwoływania się do czynników ponadnaturalnych. Inaczej mówiąc, nauki te prowadzą badania tak, jakby Bóg nie istniał

Sięgnijmy po słownik, bo zeschizowani obrońcy religii mają problem z rozumieniem znaczeń słów. "Rozumieją" język emocjonalnie, zamiast rozumieć go logicznie.

naturalizm - w filozofii: kierunek filozoficzny tłumaczący całość zjawisk, również duchowych, działaniem praw przyrody;
https://sjp.pl/naturalizm

Dla naturalisty przeciwieństwem naturalizmu jest nienaturalizm. Od razu nasuwa się pytanie jak coś nienaturalnego miałoby istnieć? Bóg miałby być nienaturalny i jednocześnie istniejący? Czym byłaby więc natura? Każda inna idea niż naturalizm jest po prostu nienaturalna i jako taka nie ma miejsca w filozofii.

nienaturalny
1. «niewynikający z praw natury, przyrody»
2. «niebędący właściwością czyjejś natury»
3. «niezgodny ze zwykłym porządkiem rzeczy»
4. «niewynikający z czyjejś natury, nieszczery»
https://sjp.pwn.pl/sjp/nienaturalny;2489068.html

Próby oddzielania Boga od natury to językowy bełkot. Sami wierzący w to nie rozumieją tego co mówią. Naturalne jest wszystko co istnieje, więc jeśli Bóg istnieje, to jest on naturalny. Nie ma wtedy także niczego co byłoby bardziej naturalne niż sam Bóg.

Cytat:W średniowieczu nikt nie myślał o ateizmie, o tym, że istnienie Boga można kwestionować. Wystarczy wspomnieć wielkiego fizyka Isaaca Newtona, który twierdził jeszcze w XVII w., że ateizm – czyli niewiara w Boga – jest tak niedorzecznym poglądem, iż w zasadzie nie ma on zwolenników. I tak było.

Fragment mówiący, że wiara w Boga jest charakterystyczna dla mentalnego średniowiecza i cechuje ją brak refleksji i podważania własnych wierzeń. Nic dziwnego, że średniowiecze jest kojarzone z bezmyślnością i ciemnogrodem.

Cytat:Natomiast teraz ateizm jest jedną z religii na świecie, mającą swoich wyznawców.

Skrajnie głupie zdanie, świadczące o tym, że autor tekstu z frondy to półgłówek, próbujący nieudolnie emocjonalnie deprecjonować ateizm, co wynika z potrzeby przynależności do grupy. Podobnie kibice Wisły mówią o Cracovii, że jesteśmy żydowskim klubem. Ponadto autor uważa najwidoczniej wiarę za coś złego i wstydliwego skoro zarzuca ją ateistom. Mówi im w ten sposób "ja wierzę, ale ty też, więc jedziemy na tym samym wózku".

Ateizm to brak wiary. Nie wierzę w krasnoludki, nie wierzę w Jahwe, ani Allaha. Czy każdy chrześcijanin wierzy w niewiarę w Allaha? Widocznie wg "logiki" wierzących tak właśnie jest, więc każdy katolik to ateista wobec Allaha, Zeusa, Odyna czy Kryszny.

C.D.N. bo fajnie się wyśmiewa tak żenujące tekściki jak ten z frondy Smile



Geopijatyk-Fan Oderki
Liczba postów:708 Reputacja: 373
04-09-2017, 23:15 #16
Cytat z Frondy:
Podstawowym założeniem metody badawczej stosowanej w naukach przyrodniczych jest przyjęcie, że wszystko można wyjaśnić w sposób naturalistyczny, bez odwoływania się do czynników ponadnaturalnych. Inaczej mówiąc, nauki te prowadzą badania tak, jakby Bóg nie istniał.

A jakie metody ma się stosować badając przyrodę (naturę)? Skoro przedmiotem tych badań ma być przyroda, to dlaczego mieliby badać tymi metodami Boga. Badając przyrodę po prostu nie uwzględnia się Boga (bo po co?), a nie twierdzi że istnieje/nie istnieje.

Tu jest raczej przeciwieństwo naturalizm vs supranaturalizm. Słowa mają wiele znaczeń, np. naturę się przeciwstawia qlturze.

Miszczu: Są różne kategoryzacje rzeczywistości, najczęściej: świat realny (świat duchowy, psychiczny, materialny) vs świat idealny (twory matematyczne, uniwersalia, transcendentalia). Idee przed stworzeniem świata były w umyśle Boga. Był tylko Bóg i nic więcej. Jeżeli Cię interesuje kategoryzacja to, poczytaj sobie Hartmanna (oczywiście nie tego z Ujotu).

Co się tyczy religii, to zwraca uwagę ich powszechność (etnografowie nie stwierdzili ludu nie wyznającego żadnej religii) i podobieństwo (np. zawsze było rozróżnienie sacrum-profanum i pewne inne uniwersalia religijne). Religia jest poznaniem rzeczywistości transcendentnej (najczęściej Boga, ale niekoniecznie - buddyzm jest religią ateistyczną).

Bóg istnieje z konieczności (nie może nie istnieć), zaś wszystkie byty naturalne mogą istnieć, ale nie muszą. Tak twierdzą filozofowie zwiazani z religiami monoteistycznymi (np. Awerroes, Tomasz).

Sorry za chaos wykładu, ale odniosłem się wybiórczo do kilq myśli, na więcej nie mam czasu.



Za treść postów mojego męża nie odpowiadam.

Barbara M.M.

Miszczu2007
Liczba postów:7,582 Reputacja: 3,417
04-09-2017, 23:56 #17
Te kategorie to właśnie błędy poznawcze, które opisują coś niedostępnego zmysłom, poznaniu i metodzie naukowej.

supranaturalizm «koncepcja głosząca istnienie świata nadprzyrodzonego, odmiennego od świata naturalnego i wywierającego na niego wpływ»
http://sjp.pwn.pl/sjp/;2576629

Czyli zamiast jednego świata pojawia się jeszcze jakiś drugi, schizofreniczny. To może takich światów jest milion, albo dziesięć? Wolę przyjąć, że jest jeden świat i jeśli istnieje w nim element duchowy, to jest on częścią świata. Jeśli istnieje dusza, to istnieją też mechanizmy odpowiadające za duszę. Wszystko jest mechanizmem, a przeciwieństwem mechanizmów jest nieistnienie. Mechanizmy mają naturę przyczynowo-skutkową, a za skutki bez widocznych istniejących przyczyn odpowiadają ukryte mechanizmy, albo losowość. Jeśli ukryte mechanizmy takie jak dusza, Bóg itd, to i tak coś odpowiada za ich działanie. Jeśli nic nie odpowiada i mamy pierwsze przyczyny same w sobie (fluktuacje kwantowe), to mówimy, że odpowiada za nie losowość.

Uważam, że losowość jest ponad matematyką i zależnościami i to z niej musi wynikać wszystko co jest. Jeśli ktoś twierdzi, że istnieje Bóg to moim ulubionym pytaniem jest to o jego pochodzenie. Russel dobrze to wyjaśnił, tłumacząc, że jeśli wszystko musi mieć swoją przyczynę, to Bóg także musi ją mieć, a jeśli ktoś dopuszcza wyjątek dla Boga, to powinien zastosować brzytwę Ockhama i uznać, że sam świat może nie mieć przyczyny.

Nie da się logicznie wytłumaczyć z wiary w Boga, ale jeszcze bardziej druzgocąca jest ocena moralna religii i faktycznie pod tym względem wszystkie religie są do siebie podobne (buddyzm to nie religia, tylko filozofia i to kwintesencja filozofii). Buddyzm mówi, że grzechy wynikają z nieświadomości i karma powtarza się, dopóki błąd nie zostaje zrozumiany, a postępowanie skorygowane. Już tutaj jest ciężko, bo czasem trzeba zrezygnować ze wszystkiego po co się żyje, by żyć właściwie (konflikt estetyki i etyki), ale przynajmniej mamy grzech rozumiany bezosobowo jako błąd, brak świadomości, brak jakiegoś programu jaki powinno się dostawać w standardzie. Podejście buddyjskie mi się podoba, bo dzięki niemu pozbywam się pogardy do większości osobników zamieszkujących ten świat. Jezus niby też mówił "wybaczcie im, bo nie wiedzą co czynią" i "kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem", a katolicyzm niby mówi o grzechu pierworodnym, za który nie zawiniliśmy, ale kluczowa kwestia uderzająca w naszą wrodzoną niewinność jest tam potraktowana po macoszemu. Na pierwszy plan wychodzą urojenia związane z podmiotowością i tzw wolną wolą, która nie wiadomo czym miałaby być, ale wiadomo, że służy wmówieniu ludziom poczucia winy, by łatwiej się nimi sterowało i by wiara miała warunki do rozwoju. Człowiek szczęśliwy nie żałuje za grzechy, tylko zazwyczaj jest z nich dumny w podobny sposób w jaki ja jestem dumny z bycia kibicem Cracovii, gdy większość zwierzobotów ma defaultowo zaprogramowaną "miłość" do gts, która wiąże się z tym, że gts częściej wygrywa.



Miszczu2007
Liczba postów:7,582 Reputacja: 3,417
17-04-2020, 16:59 #18
Kontynuacja dyskusji z wątku o wirusie:

(17-04-2020, 12:52)Camron napisał(a):  Nie licz na to, że urodzisz się drugi raz. Życie jest jedno. Dlatego warto je przeżyć tak jak się chce, ale masz wybór i jesteś odpowiedzialny za to co myślisz i robisz. W zależności w co wierzysz, to spowoduje jakie Twoje życie będzie.
Życie to największa wartość. Czasem 2+2=4, i widzisz że to nie jest pewne?

Nie wiadomo czy życie jest jedno. To tylko utarty slogan, który na pewno nie jest źródłem wiedzy. Życie może być jedno w rozumieniu potocznym ateistycznym (umieramy i nic nie ma), buddyjskim (śmierć nie kończy życia tylko "wcielenie"), chrześcijańskim (po śmierci trafiamy do czyśćca i czekamy na sąd ostateczny), solipsystycznym (wtedy jest dosłownie jedno, Twoje, a wszyscy inni ludzie to tylko projekcja jedynego umysłu), panteistycznym (wszystko jest życiem). Co to znaczy, że jest jedno? Skąd to wiesz? Ok, wierzysz w to, ale mnie ta wiara nie obowiązuje bo nie jestem chrześcijaninem. Nie wierzę w żadną karmę, ale najprawdopodobniejsza wydaje mi się "reinkarnacja", tylko nie na zasadzie istnienia jakiegoś nieśmiertelnego komponentu, który przechodzi z ciała na ciało, lecz na odradzaniu się na nowo, w nowej formie. Teraz mniejsza z tym.

Nikt nie jest odpowiedzialny za swoje myśli, intuicję i swobodę umysłu. Kiedy myślę ściśle logicznie też nie jestem za to odpowiedzialny, bo logika prowadzi do jakiejś wiedzy, a to wyklucza swobodę. Możemy mówić o dwóch rodzajach odpowiedzialności: 1. przed społeczeństwem, za swoją pracę, postępowanie czyli uczucie odpowiedzialności. 2. przed Bogiem/światem - odpowiedzialność absolutna. To pierwsze jest zdrowe ale nie zależy od nas. Są ludzie pozbawieni tego uczucia i przez to zachowują się nieodpowiedzialnie. To drugie to fałsz i coś co najbardziej przeszkadza mi w religiach. W takim absolutnym rozumieniu nic nie zależy od nas bo nasze działania, myśli, wybory i uczucia są uwarunkowane działaniem mechanizmów, które tworzą świadomość, więc nic od nas nie zależy. Dla zdrowia psychicznego powinno się być tego świadomym i jednocześnie mieć poczucie odpowiedzialności i wolności wyboru. Istotą człowieczeństwa jest umiejętność spojrzenia z różnych perspektyw. Pierwotnie pojęcie wolnej woli wywodzi się z typowego dla ludzi stanu, w którym odczuwamy możliwość działania zgodnie z wewnętrznymi kategoriami: zachciankami, wartościami wyższymi i swobodą umysłu, która z natury i definicji nie podlega kontroli. Oznacza to, że ludzki umysł przekracza świadomość. Nie jest też stały/niezmienny. Nikt nie odpowiada za to kim jest. Skuteczność jest kwestią odpowiedniego sposobu, a każdy chciałby mieć optymalny.

Zmieniono pierwotne, prawdziwe znaczenie wolnej woli i wmówiono ludziom, że wszystko od nich zależy i będą karani lub nagradzani za to co płynie ze swobody umysłu. Nałożono na ludzi poczucie odpowiedzialności za swoje myśli i uczucia. Dzięki temu najważniejsze stało się ego. Nawet religia chrześcijańska pośrednio o tym mówi. Wygnanie z raju to początek myślenia kategoriami podziału na dobro i zło. Umysł cenzuruje sam siebie przed świadomością i tworzy ego, które wydaje się być stałe, a ludziom wydaje się, że dosłownie są tym ego, a nie świadomością umysłu, która tego doświadcza. Świadomość zamiast być częścią umysłu zaczyna być częścią "ja", a swoboda umysłu jest wtedy ograniczona.

Życie jest takie jakie się trafi. Jeden rodzi się w rodzinie narkomanów, jest bity i gwałcony, a następnie trafia do adopcji do homoseksualnych pedofilów, by potem zachorować na białaczkę i umrzeć w męczarniach, drugi rodzi się z uyebanym mózgiem, jest psychopatą i nie rozumie tego co naprawdę robi. Zaspokaja swoje brudne zachcianki, a jego zwichrowany umysł oszukuje go, że tak jest dobrze. Ktoś inny chce być dobry, ale podejmuje błędne decyzje, przez które cierpią inni ludzie, albo nie kontroluje złych impulsów by następnie cierpieć z powodu krzywd, które wyrządził. Zwykle to w co wierzysz nie przekłada się bezpośrednio na życie. Optymiści mają skłonność do przeliczenia się i upadania z hukiem, by potem udawać, że właściwie nic się nie stało, a pesymiści mogą się pozytywnie zaskoczyć. Bardzo dobrzy ludzie trafiają na sytuacje bez wyjścia. Nie ma tak łatwo.

"Życie to największa wartość" = "byle jakie życie to największa wartość, ważniejsza od miłości, sprawiedliwości i komfortu życia" = "żyć byle jak, ale tylko by żyć" = "lepiej żyć w brudzie, smrodzie, ubóstwie i w ciągłym bólu niż umrzeć w walce o lepszy byt i wartości".

Nie możesz sądzić, że życie to największa wartość i jednocześnie wyznawać wartości wyższe, bo to sobie przeczy. Jeżeli twierdzisz, że życie jest najwyższą wartością, to

1. Przed życiem aniołowie pokazują Ci, że będzie ono wyglądało okropnie. Będziesz czuł tylko ból i cierpienie psychiczne. Będziesz się męczył kilka lat i umrzesz. Ale masz wybór. Możesz zadecydować, że po prostu się nie urodzisz. Wybierasz życie. Serio?

2. Gdybyś musiał zadecydować czy zginie grupa 100 osób czy 90 osób, bez wahania wybierasz opcję, w której ginie mniej ludzi, bo jeśli najwyższa wartość to życie = 1 (wszystko pozostałe do kupy ma dla Ciebie wartość mniejszą niż 1), to 100 jednostek najwyższej wartości to więcej niż 90 jednostek. Bez znaczenia kim są ci ludzie, co czują, czy wyrządzą dobro czy zło itd. Co jeśli te 100 osób to ludzie bardzo schorowani, którzy modlą się o śmierć bo nie chcą więcej cierpieć, a te 90 osób to małe, zdrowe dzieci z dobrych rodzin, z perspektywami? Nadal wybierasz żeby zginęły te dzieci, bo 90<100. Serio?

3. Uważasz, że każdy powinien być szczęśliwy niezależnie od sytuacji bo przecież i tak ma już najwyższą wartość czyli życie. W połączeniu z Twoim rozumieniem odpowiedzialności wychodzi na to, że każdy kto cierpi sam jest sobie winny i nie docenia tego co ma. Nawet to gwałcone dziecko, które umiera na białaczkę. Serio???

4. Uważasz, że wolność jest tylko dodatkiem do życia czyli dałoby się bez niej obejść, byle tylko żyć. I należy się przyzwyczaić do tej sytuacji. Serio?

5. W przypadku gdy najeźdźca napada na Twój dom, kraj, uciekasz jak najszybciej żeby tylko nie zginąć ani kogoś nie zabić. Serio?

Myślę, że na każdy z tych 5 punktów masz odmienne zdanie i nie postawiłbyś tu życia na pierwszym miejscu.

Miłość i sprawiedliwość służą życiu, a wyrażając się precyzyjniej jakości życia, bo życie się bez nich obejdzie. Wartościowe życie nie.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-04-2020, 17:33 przez Miszczu2007.



Camron
Liczba postów:2,530 Reputacja: 699
19-04-2020, 02:01 #19
Teoretycznie nie wiadomo czy życie mamy jedno, ale Ty zakładasz, że nic nie wiadomo, bo u Ciebie jest wszystko względne. Wierzysz w odradzanie, ale do czego miałoby takie odradzanie prowadzić jeśli odrzucasz karmę? A gdy założyć, że życie jest jedno i niepowtarzalne to wtedy wynika z tego że jest wyjątkową wartością.

Nie każdy chce być taki sam i optymalny dlatego są różni ludzie, bo kierują się różnymi wartościami i w różne rzeczy wierzą. Na pewno każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny itd inaczej cóż by to była za jednostka jeśli nie ma możliwości dokonywać wolnych wyborów. Różne czynniki wpływają na osobowość, i nikt nie jest nieskazitelny, ale nie można rozmywać, że nie ma się wpływu na to kim jesteśmy.

Życie jest takie jakie się trafi, ale niektórzy ludzie mają taki sam start i pomimo tych samych warunków wybierają odmienne drogi. Nauka i wiedza tutaj wymięka, bo wynik powinien być powtarzalny, prawda?

Generalnie rozmowa nie na czat i do gorzały. No ale, mamy w końcu kwarantannę i maski to można głupio podyskutować. Smile
Odpowiem na podpunkty:
1. Jakbym miał czas się zastanowić to bym wybrał życie, żeby sprawdzić czy aniołowie nie oszukują. Poza tym 9 poprzedników nie chciało się urodzić i siedzą bezczynnie więc ja spróbuję inaczej.
2. Grupa 100 nie chciałbym żeby zginęła. Wink Gdybym musiał wybrać z mniejszego zła, ocalił bym tą grupę gdzie mam kogoś bliskiego. Chciałbym żeby nikt nie umierał bo każde życie jest warte tyle samo choć to nie matematyka. Samo pytanie nie dla mnie bo to zabawa w Boga.
3. Dla każdego szczęście znaczy coś innego więc ciężko odpowiedzieć, ale życie to szansa. Niesprawiedliwość przecież istnieje więc niektórzy cierpią niezasłużenie ale mimo to nie chcą umierać. Dzieci gwałcone itd to daj spokój bo za duże skrajności. Nie potrafię się odnieść.
4. Wolność jest częścią składową życia. Tak samo jak godność itp. To dość oczywiste.
5. Staramy się nie zabijać, ale jak jest wojna to się idzie w kamasze i ginie za swój kraj na wojnach. Zauważ jednak że większość przeciętnych ludzi chce życ w dostatku i spokojnie. Patrz choćby na Ukrainców ktorzy przyjechali do nas pracować. Czemu nie poszli na wojne?



Kibic Cracovii traci cierpliwość w niedzielę wieczorem, ale koło środy powinien znów być cierpliwy.

Miszczu2007
Liczba postów:7,582 Reputacja: 3,417
19-04-2020, 14:49 #20
Coś tam jednak wiadomo i nie wszystko jest względne. Zwykle jednak są rzeczy, które wiemy na pewno, ale dochodzimy do nich negując coś co na pewno nie jest prawdą. Zostaje kilka rozwiązań, których nie da się obalić, więc ludzie wierzą w różne rzeczy, albo w ogóle nie ma takich rozwiązań więc ludzie je wymyślają i o niektórych pomysłach można powiedzieć "o kurde, to brzmi sensownie". Nauka też opiera się na takich wymysłach, ale sprawdza czy się potwierdzają i jeżeli doświadczenia są z tym zgodne, to taka teoria jest uznawana za prawdę. I tutaj widać, że nie ma takiej, że tak powiem, sztywnej logiki pozytywnej. Konstruktywne teorie nie mogą powstać bez fantazji, a z kolei fantazja jest cechą, której nie da się kontrolować. Zanim zaczniemy myśleć nie wiemy co wymyślimy i nie potrafimy nadać myślom odpowiedniego kierunku. Za myśli na pewno nie jesteśmy odpowiedzialni, a za czyny też nie do końca. Tu jest dwoistość i na pierwszy rzut oka wydaje się, że to sprzeczność. Jesteśmy odpowiedzialni za swoje czyny, ale jednocześnie nie jesteśmy ich prawdziwymi twórcami. Z tych nieprzewidywalnych myśli wyłania się coś bardziej stałego, a w podejmowanych przez nas decyzjach jest jakiś klucz. Też nie jesteśmy za to odpowiedzialni i widać to na przykładzie błędnych decyzji i złych ludzi. Oni są tacy bo czegoś im brakuje, a tego braku nie da się wybrać. Coś wydaje nam się słuszne, ale nie decydujemy co.

Życie jest niepowtarzalne, z tym się zgadzam, bo nawet jeśli rodzimy się jako ktoś inny, to nie powtórzy się już bycie tym kim jesteśmy teraz, ale to ma dobre i złe strony Big Grin Sądzę, że takie odrodzenie nie prowadzi do niczego, tak jak to, że teraz żyjemy. To karma do niczego by nie prowadziła bo karanie kogoś za niedojrzałość może mieć sens tylko jeżeli wyciągamy z tego wnioski. Zakładając, że na końcu jest jakieś oświecenie to karma raczej by je oddalała. Dużo lepsze byłoby coś co boostuje naukę żeby oświecenie było naturalnym stanem dojrzałego człowieka i wszyscy by je osiągali w pewnym momencie życia. Nie da się żeby jakaś karma mogła być sprawiedliwa. Po prostu życie powstaje z niczego i przeradza się w nicość, by znów przerodzić się w życie. Skoro raz się tu pojawiłem to czemu jako niewierzący w Boga miałbym umrzeć na zawsze? Zniknie niepowtarzalna postać którą jestem i będę inną niepowtarzalną postacią. Nic nadzwyczajnego, a o wartości stanowią moim zdaniem powtarzalne cechy, które są pozytywne. Uważam, że jedyne co istnieje na świecie to tak naprawdę mechanizmy, które dają się zrozumieć jako informacje. Żeby coś działało poprawnie musi spełniać jakieś warunki, a niepoprawność jest dowolna. Masz kilka kabelków w różnych kolorach i musisz je podłączyć do gniazdek w tych kolorach. Z matematycznego pkt widzenia jest jeden poprawny sposób podłączenia i wiele niepoprawnych, a im więcej kabelków, tym więcej niepoprawnych połączeń i rośnie to nie liniowo, a wykładniczo.

Każdy czyn można przyporządkować do kategorii "dobry" "zły" "neutralny" lub "nie wiadomo". Złych jest mnóstwo, a dobrych jest kilka, a w niektórych sytuacjach jest tylko jedno dobre rozwiązanie. Wszystko wyłania się z losowości i dąży do uporządkowania czyli mnogość niepowtarzalnych żyć wynika z wysokiego stopnia skomplikowania (który rośnie z czasem) połączonego z losowością. Do niczego to nie dąży bo optymalność wszystkich bytów kończy ludzkość i świat jako taki i pojawiłby się konflikt bo same idealne byty nie mogłyby tworzyć idealnego świata, bo nie mogłyby tworzyć żadnego.

Życie nie jest wyjątkową wartością tylko powszechnym zjawiskiem. Chomik też żyje. Człowiek różni się od zwierząt czymś innym niż życie. Różni się formą czyli jakością i idącym za tym stopniem skomplikowania. To nie życie jest wyjątkowe tylko formy życia. W dodatku nie jesteśmy w stanie pojąć samych siebie. Gdybyś pojął siebie w pełni, automatycznie stałby się czymś więcej, czego znów nie byłbyś w stanie pojąć. Gdyby głupi był w stanie pojąć swoją głupotę, z automatu stałby się mądry. Nikt nie jest odpowiedzialny za to jaki jest. To jest ciągle gonienie punktu, który zawsze ucieka z prędkością, która jest wielokrotnością prędkości goniącego, ale i tak nie możesz przestać go gonić.

Dla mnie to oczywiste, że nie możemy mieć wpływu na to kim jesteśmy bo musielibyśmy wyprzedzać swoje istnienie i pojmować się w całości, co jest niemożliwe. Jesteśmy sumą procesów, które nas tworzą (w rozumieniu, że ja=postać) oraz życiem, które doświadcza bycia daną postacią, przy czym każde "życie" to wspólny czynnik istniejący w każdej żywej postaci (odbieranie bodźców zmysłami). Tutaj właśnie postać jest wyjątkowa, ale nie zależy od nas, tylko od procesów (musielibyśmy przestać być postacią żeby móc z niej wyjść i nią sterować), a życie jest pospolite. Życie jest składnikiem, bez którego nie istnieje postać tak jak światło jest składnikiem, bez którego nie istnieje obraz, ale światło nie jest najwyższą wartością w obrazach ani nie świadczy o ich wyjątkowości.

Nie ma dwóch ludzi, którzy mieliby taki sam start i takie same warunki. Wybieranie odmiennych dróg wynika z innych uwarunkowań (pozornie mogły się wydawać podobne kiedy nie znamy wszystkich danych i patrzymy powierzchownie) i ze swobody umysłu, która oznacza, że jakbyś się sklonował, to w początkowym momencie Twój klon miałby faktycznie identyczne warunki i zacząłby dokonywać innych wyborów, bo losowość odegrałaby tu swoją rolę. Znaczy to tylko, że z tego samego może wynikać co innego tak jak można nie zapisać gry w FM po meczu, wczytać i włączyć mecz od nowa i za każdym razem scenariusz będzie inny (niepowtarzalny Big Grin ), choć gra i komputer ten sam (a nikt przecież nie sądzi, że FM ma wolną wolę i jest odpowiedzialne). No chyba, że nic nie jest losowe i wszystko jest idealnie ustalone, ale to by znaczyło, że przyszłe decyzje są wpisane w człowieka jeszcze przed ich podjęciem czyli ludzie musieliby być robotami. Z kolei roboty i sztuczna inteligencja będą mogły stać się jak człowiek, myśleć i zachowywać się dokładnie jak on, gdyby podlegała rzeczywistej losowości. Mimo identycznego zachowania nie moglibyśmy w żaden sposób ustalić czy żyją i nigdy nie będzie mogła powstać metoda sprawdzenia tego.

Podpunkty:
1. Hehe rzuciłeś kostką? Chodziło mi o sytuację, w której widziałbyś, że życie na pewno tak będzie wyglądało, ale mógłbyś wybrać też opcję rezygnacji z niego. Czyli wybór między okropnym życiem, a całkowitym brakiem istnienia. W tej sytuacji (i nie tylko takiej bo są różne możliwości goownianego życia) wybrałbym nicość, bo takie życie nie jest warte żeby je przeżyć.
2. A gdyby ten bliski był złym człowiekiem i w dodatku byłby w grupie z najgorszymi ludźmi gts-u i politykami, których nienawidzisz? A gdyby razem z nimi była Twoja ukochana? No i jednak decyzja nie zależy od tego, że życie jest najwyższą wartością, tylko od jakości tych ludzi i przebiegu sytuacji, bo to nie pytanie do Boga tylko do człowieka, który musi podjąć jakąś decyzję np masz dużą sumę pieniędzy i możliwość wykupienia zakładników i decydujesz których uratować, bo starczy tylko na jedną grupę. Być może uda się rozkminić drugie tyle poprzez działania, które podjąłeś, ale na pewnym etapie nie wiesz czy się uda i musisz decydować kogo ratować w pierwszej kolejności, bo potem może być za późno i nie uratujesz nikogo. Jeżeli faktycznie uważasz życie za najwyższą wartość to musisz wybrać większą grupę, a jeśli nie, to wybierasz tą, którą wolisz czyli postawisz jakość ponad życiem jako takim.
3. Chodzi o to, że gdyby życie faktycznie było najwyższą wartością to każdy powinien być szczęśliwy z natury bez względu na sytuację. Tylko dlatego, że żyje. Ale życie może być też cierpieniem i niczym więcej. Czy wtedy też jest najwyższą wartością? Celowo piszę o najwyższej skrajności bo wtedy bardziej staje się jasne, że jakość życia jest ważniejsza od samego życia.
4. Ale jeżeli życie jest najwyższą wartością, to gdyby totalitarny reżim odebrał nam wolność, to i tak powinno być warto żyć. Ludzie żyją w więzieniach nawet jak idą na dożywocie to większość odbywa wyrok i nie popełnia samobójstwa. Dużo ludzi w ogóle wyrzeka się godności dla materialnych korzyści i zewnętrznego wizerunku przed motłochem.
5. Gdyby ci Ukraińcy mieli przedtem dobre warunki, to więcej osób chciałoby walczyć, a tym co uciekli nie ma co się dziwić. Ale jeśli jest możliwość to w pierwszej kolejności broni się własnego terytorium i w tym celu zabicie wrogów jest czymś normalnym, a de facto stawia się wtedy jakość swojego życia i sprawiedliwość ponad życiem tych najeźdźców i to jest wg mnie prawidłowa postawa, ale gdybym uważał życie za najwyższą wartość, to musiałbym się godzić na każdą niedogodność byle tylko przeżyć. A teraz gdybym chciał podejmować tylko takie środki żeby żyć jak najdłużej to musiałbym żyć w taki sposób, że już wolałbym nie żyć Smile)) A tak w ogóle ważniejsze jest dla mnie żebym nie stał się szmatą i nie był sqrwiały skoro już żyję niż żebym w ogóle żył. Dla mnie życie jest lepsze dzięki temu, że są wartości ważniejsze niż samo życie i że jestem pogodzony z własną śmiercią. Kurczę, musiałem się pogodzić bo inaczej chyba bym umarł ze strachu.








Skocz do: