Witaj! Logowanie Rejestracja
Koronawirus - siedzimy w domach i gramy w psychopatyczną planszówkę.



the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,175
20-03-2020, 01:56 #61
Rzucam kostką. Mam tylko jedną, bo jedną porwał pies. Wyglądał jakby połknął księżyc. Pies, który połknął księżyc. Śmiejcie się naprawdę tak wyglądał. Księżycowy pies. Tak go przezwałem w myśli. No, więc ja mu tą kość odebrałem, bo zasadniczo to ja sram i szczam na psy. Zwalam je z chooja, bejzikli. I teraz będę nią właśnie rzucał. Nie ukrywam z obrzydzeniem. Lekko obgryziona. Tak, miałem komplet, ale drugą kość sroka (taki ptak) mi dźwignęła. Gordie cunt. No jak? Normalnie. Tutaj kaszkę ważyła, zobaczyła i dźwigła. Teraz się gapi na nią, jakby goła Roksana Węgiel miała z niej wyskoczyć. Wiem, wiem. Taka sroka, staremu krukowi nie wykole oka, ale młodego gawrona może dziabnąć.(A ja taki znów stary nie jestem. Jak colt automat. W kwiecie wieku.) Śmiejcie się. Kiedyś widziałem jak taka sroka broniła jajek przad lisem. Śmiałem się, że Newcastle United i Baby Squad Leicester, grzybobranie urządziły.
No więc rzucam tą jedną, co mam No pięknie, fuckin'cunt. Stanęła na kant. Bo ten zapchlony Emanuel z Księżyca ją obgryzł. Mogłem go koorwa kopnąć. Akopalipsa. I co teraz? Co tu je? Między 3 a 5,To co, 8 do przodu!? Nie? A ile? Dwa do tyłu?! Jakaś dziwna ta matematyka. Inaczej mnie uczono na Młodej gwardii. Co tu jest? Szansa. Blue is the color. Co tu jest? You will never wank alone. Rzucasz jeszcze raz. Masz urodziny, ale za dwie godziny. Nie przechodzisz przez start. Nie otrzymujesz 400£.Płacisz dwieście, albo wręczasz dyskretną stówę. Ale jak wyrzucisz 6, to rzucasz jeszcze raz. Dopóki nie wyrzucisz czegoś innego. Możesz też puścić bączka. Push tego jumbo-bee. Wiruje i wiruje. Szóstka. Jeszcze raz. Wiruje, wiruje. Znowu 6. Rzucam kostką. No proszę. Szóstka. Czy jest to sprawka szatana?
-Przypadek. Czysty przypadek proszę pana-rzuca ktoś za moimi plecami. Oglądam się. Spory tłumek się zebrał. Ten nie wierzący, wygląda dziwnie znajomo. Jak jeden ordynator ze szpitala specjalistycznego w południowym Krakowie. Krupier patrzy na mnie podejrzliwie. Podejrzane.
-Przypadek. Prawda?
-Powiedz, że przypadek. Tak? Przypadek - powtarza ten typ za plecami jak nakręcony. Ruleta zaczyna się kręcić. Kulka podskakuje jak po dobrej łupie.
-No more bets. - oznajmia krupier Lloyd. Taką miał tabliczkę przyczepioną do kamizelki.
Boże, byle nie szóstka. Ten za mną dostanie kociokwiku. Jak tu duszno. Gdzie ja jestem? W kasynie?
-Nie. W Kobierzynie. - zimny głos pani doktor prowadzącej, przerywa tripa. Game over. Na razie.
-Wróćmy do tych twoich snów. Śnią ci się ludzie, tak?
-Tak.
-Co to są za ludzie?
-Normalni.
-Wszyscy ludzie są normalni. Ty też Painterku. Ale powiedz mi coś więcej o nich. Znasz ich?
-No.. Tylko z widzenia.
-Z patrzonka?
-Co?
-Znasz ich z więzienia? Widziałeś ich na widzeniu?
-Nie nie. Nigdy ich nie widziałem, tylko we śnie. Jak w tej piosence - Znamy się tylko z widzenia...
-Na ulicy spotkałem cię kiedyś. - dokończyła - Dobrze. Na dzisiaj wystarczy..
-A jeszcze chciełem o barmicwie..
-Co? -
-No o mojej barmicwie.
-Nie wysterczy. Naprawdę. Straszny mam mętlik w głowie po tych rozmowach z tobą. Już nawet yoga mi nie pomaga.
-Ale proszę. Pliz, pliz, pliz.
-Jutro.
-Jutro nie mogę. Jutro mnie tu nie będzie.
-Będziesz.
-Nie.
-No dobrze. Tylko się streszczaj.
-No, więc w tym śnie jestem na barmicwie. Ale nie na swojej, tylko syna mojego bratanka.
-Azazela?
-Ezechiela. Proszę mi nie przerywać.
-To miała być twoja barmicwa.
-Moja też będzie. Cicho
-No i jest tam taki stary, starusieńki rabin. Prawdziwy Matuzalem. Rabin Laden. Ten, który był na mojej barmicwie. I on się mnie pyta:
-Kim Painterku chciałeś zostać, jak byłeś mały?
-Już się Rabbi kiedyś o to mnie pytał.
-Kiedyś się pytałem, a teraz chce znać odpowiedź.
-As far as I can remember, I've always wanted to be a gangster. Takim jak na Dawno temu w Ameryce.
-No i? Jak ci poszło?
-Forever young, forever gang. Jak mówią u nas na Brooklinie.
-Uderzam na perkiet. Idzie rabbi. Zaraz będą puszczać Beastie boys.
-E tam. To wasze techno. Można od tego z nudów zdechnąć.
-Dobrze. Jutro skończysz. - pani doktor łapie za torebkę.
-Ja muszę dzieci odwieźć na hiszpański. Panta rei. Ciaau!
- Ciao. Bella

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-03-2020, 18:03 przez the Painter.



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME


Camron
Liczba postów:2,491 Reputacja: 643
20-03-2020, 02:47 #62
Cóż! - powiedział niezmordowany lekarz. To jeszcze nie koniec, Bella - Ciao!, bo epidemia się tak szybko nie skończy. W trakcie rozmowy, kątem oka przez okno (windows) widzę biegnącego dość szybko psa i ma dziwny szeroki uśmiech, jakby połknął dopiero pół księżyca. Całe szczęście bez pana Twardowskiego. Dobrze, że nie mam doskonałego wzroku. Słuch mam jeszcze gorszy. Więc nic już nie mówię, bo w końcu to tylko zabawa w oparciu o wariackie reguły gry. Rzucam dwoma kośćmi na raz i jest jedna jedynka. Dla Cracovii. Smile



Kibic Cracovii traci cierpliwość w niedzielę wieczorem, ale koło środy powinien znów być cierpliwy.

sterby
Liczba postów:8,429 Reputacja: 11,150
20-03-2020, 08:28 #63
Santo chwilowo pozamiatał Big Grin



[img][Obrazek: 0397d37f68c03aeem.jpg][/img]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

sterby
Liczba postów:8,429 Reputacja: 11,150
21-03-2020, 08:59 #64
Rzucasz 2 i stajesz na polu szansa. Wyciągasz kartę "wygrałeś wino Cracovia". Niby wygrałeś, ale R. każe ci zapłacić. Płacisz i wypijasz duszkiem, nagle porywają cię twitterowe pelikany do swojego gniazda. Przerażony myślisz, że teraz całymi dniami będziesz musiał czytać poezje Ireneusza, ale nie... pelikany są miłosierne, wystarczy, że 10x na dzień wyślesz do prezesa maila z prośbą o podwyżkę dla Jakuba.
Ubierasz na głowę kondom i udając pingwina uciekasz do Kobierzyna, niestety na Górze Borkowskiej policja zablokowała ruch. 20 tysięcy pasiastych wariatów kłębi się przez całą długość ulicy Zawiłej. Skręcasz w Jugowicką i idziesz do domu wypić trzy kolejki.



[img][Obrazek: 0397d37f68c03aeem.jpg][/img]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

sterby
Liczba postów:8,429 Reputacja: 11,150
21-03-2020, 13:06 #65
Binarny Jarosław zajebał ci kostkę, a tu twoja kolejka. No nic sięgasz głęboko do szuflady, gdzieś masz schowanego małego bączka, którym na przerwach w liceum wygrałeś płytę zespołu RSC. Kręcisz bączkiem, ale ta cholera nie chce się za nic zatrzymać. Powieki ci opadają zasypiasz. Budzisz się po kilku godzinach w jednym łóżku z Hanką. Niestety nie jest to Andrea Hanca, a Hanka od Rumcajsa. Brodaty małżonek wpada do pokoju i strzela do ciebie ze swojego skałkowego pistoletu. Trafia cię w *****ę. Stoisz trzy kolejki, bo nie możesz siedzieć.



[img][Obrazek: 0397d37f68c03aeem.jpg][/img]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

SaNtO
Liczba postów:17,452 Reputacja: 6,381
21-03-2020, 15:46 #66
Rzucam kostką i wypada oczko. Wyczuwam farta. Ruszam 21 pól do przodu a tam:

Tym razem masz farta, 12 dzień kwarantanny i Twoja żona od wczoraj wieczór się do Ciebie nie odzywa. Co lepsze to myśli, że to kara dla Ciebie. Od samego rana ani słowa, co prawda nie uwzględnia Cię przy śniadaniu ale wybija 15 a nie dostałeś jeszcze żadnego polecenia. Leżysz w łóżku do 12 i grasz na komórce, zgłodniałeś więc wsiadasz w samochód i jedziesz do mcdonalna. Wracasz a żona dalej sama sprząta a Ty lądujesz w łóżku i odpalasz telewizję.



the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,175
21-03-2020, 20:53 #67
A ja wręcz przeciwnie. Powiedziałem sobie STOP i nie gram. Najważniejsza  silna wola. Żona mi mówi:Idź sobie pograć w tą swoją gierkę dla psyccholi, a ja nie. Posiedzę tu z tobą, posłucham, która mamusia twoich koleżanek,jest najbliżej grobu.Silna wola. O proszę. Siedzę sobie, czytam i śmieję się z tego co inni piszą, a sam nic. Wogóle mnie to nie ciągnie. Silna wola. Jak pięknie. Boże, jaki spokój. Żadnych wariatów, komisariatów, noży, rabinów, czołgów, karabinów. Nic. Nada. Dziwię się sobie, że tak długo z tym zwlekałem.
-Mama Elizy
-Co?
- Mama Elizy kopyrtnie pierwsza.
-Spadaj idioto do tego swojego wirtualnego psychiatryka.
-Nie, to nie do Ciebie kochana. Do mojego chłopa debila.
Chciałabyś. Silna wola. Jak Duchacka kiedyś. O! Kostkę sobie nawet wziąłem. Podrzucam, ale nie pozwalam żeby spadła. Niech pracuje. Niech oddziaływuje na zmysły. Inni się męczą a ja nic Silna w.. O w mordę. Spadła mi! To się nie liczy. Albo dobra. Przemknę tak szybciutko. Nikt nie zauważy.. Albo nie. Niech widzią. Gram tylko wtedy kiedy chcę, a nie, że muszę. Mam kontrolę i ogarniam. Silna wola właśnie tak działa.
Ile tam jest. 5. No to bach. 1,2,3 o zaraz, zaraz. Zaraza. Tu się drogi rozchodzą. Co mówi instrukcja? Pójdziesz na wschód, nie wrócisz. Pójdziesz na zachód, zginiesz. Pójdziesz na południe, to cię popjerdoli... Super. Gdzie teraz? O tam jakieś trzy przemiłe stersze panie,raczą się w wiosennym słonku jabłecznikiem. No, mają trochę haczykowate nosy, jak mama Terry'ego, ale co, mam je pławić. Zapytam, może pomogą.
-Dzień dobry paniom. Przepraszam może...
-Błłeeeepp!!! - jedna beka potężnie. Na tyle, by uruchomić alarmy w zaparkowanych w okolicy furach. Czekam, aż alarmy przestaną wyć. Pauzuję jedną kolejkę..
-No więc, czy byłyby panie tak uprzejme i mogłyby mi panie wskazać drogę...
-Że jak??!!!
- Jak się dostać...
-To Sezamie Street?
-Nie na metę!!
-Heee, heeee, heeee! - wszystkie trzy zaczęły rechotać głośno, jakby w kotle pod pokrywką, gotowały diabła.
-Na metę powiadasz,ale którą? Zapytała ta najgrubsza, z wielką pieczarą na kartoflu, który robił u niej za nos.
-Obojętne.
-Do Wielkiego Ryśka? Rysiek ma melinę. Całkiem niedrogo bierze. - zapytała ruda, chuda, powyginana.
-A może do starego Mordziatego? Zna Ppan, błłeepp! - też bekła, ale nie tak potężnie jak tamta. -.. starego Mordziatego? On też ma melinę tylko droższą.
-Obojętne. Może być Mordziatego. Byle szybko.
Ta trzecia, która do tej pory nic nie mówiła i wyglądała na pogrążoną w letargu, nagle otworzyła szeroko oczy i gębę.
-Idźcie przez zboże. We wsi Moskal stoi.
-Moskal Kazimierz..! - zaczęła zawodzić chuda ruda. A gruba wyszeptała jadowicie:
-Omiń Kazimierz. Bo zginiesz.
Odddalam się stamtąd bez zwłoki. W pośpiechu. Jeszcze tylko:
-Well done, Cutty Sark. - w stronę tej najmłodszej. Zza plecami dobiega mnie wesoły niewieści chór.
Omijaj Wesołą. Omijaj Kazika.
Co tam jest nie przyspawane,
W biały dzień tam znika.
Wszystko nagle znika. Wszystko jest białe. Jak w szpitalnej sali. O nie.. Tylko nie..
-Tak, tak. Łejki, łejki. Budzimy się Painterku. Mamy gości.
-Pani doktor. Budzikom śmierć.
-No wstajemy. Żonka przyszła.
-Jaka żonka to nie jest moja żona!
-Ja jestem kawalerem!
-Chyba orderu uśmiechu. Zobacz. I synek twój jest. Przywitaj się ładnie.
-Zabieraj się z tym bahorem! To nie jest moja żona!!
-Mówi, że nie jego, że w więzieniu siedział. Jak ja u niego trzy razy byłam, to jak nie jego..
-No powiedz Robercik, kto to jest? Tatuś?
-Ta-ta.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-03-2020, 21:50 przez the Painter.



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

sarmata
Liczba postów:829 Reputacja: 1,002
21-03-2020, 21:37 #68
Powoli tworzy się w tym wątku taki cracoviacki Dekameron XXI w. Smile



Stadion sercem, a Salvator ciałem. Cracovia 100 %.

sterby
Liczba postów:8,429 Reputacja: 11,150
22-03-2020, 09:28 #69
Nie wiem czy to skutek polityki zdrowotnej Borisa Johnsona czy też czarnuchy na White Hart coś dodają do trawy, ale the Painter orbituje już na wysokości Pasa Kuipera Big Grin



[img][Obrazek: 0397d37f68c03aeem.jpg][/img]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,175
22-03-2020, 15:51 #70
Either. 
No, widzę już zakrzywienie horyzontu. Jednak nie jest płaska.

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,175
22-03-2020, 19:25 #71
-Zawołajcie mi tu tego faceta, co tu był przed chwilą.
-Witajcie, cześć i czołem!
Pytacie skąd się wziąłem.
(Zaraz odwiozą mnie do Tworek, bo personel na
 Babińskiego, ma mnie już serdecznie dosyć)
Jestem wesoły Malarz.
Mam na przedmieściu garaż.
-A co jest w garażu? W środku?
-Nie wnikaj kotku. Nie zaglądaj do beczki, bo ci spadną majteczki. Pamiętaj. Curiosity killed the cat.
-A zapomniałem. Ty jesteś za gts.To pamiętaj, że w
odróżnieniu od kotów, masz tylko jedno życie. Nie
włócz się koło mojego garażu. Jeszcze ci ktoś łapę
przetrąci.
-Czy to już wszystko panie komisarzu?
Przypominam, że mój klient jest w trakcie leczenia.
Powinien już wrócić do szpitala.
-Ta.. To wszystko. Może Pan zabrać mecenasie Pana
Malarza z powrotem na oddział.

 - Ty, skąd ty się wogóle tu wziąłeś?
-Gdzie na Ziemi?
-Nie no, tu w szpitalu?
-Papug mnie przywiózł z psiarni.
-Ale tak wogóle, jak tu trafiłeś?
-A, wogóle.Zapisali mnie do jakiejś sekcji.
-Wiem. Do em-es-wu. Czy jakoś tak.
-Nie. Nie do te-es-wu.
-Masz. Czytaj.
-Sąd usa u-san usan-kcjo usankcjonował twoje ube u-be zwła zwłasno- wolnienie. Decyzję tą sąd mo-ty moty-wu-je, pro pro-ble mami, ja ją-kich do doś doświadczało two-je o o-to-czenie i naj i najbliżsi,co potwier-dza potwierdzają ra raporty po-liicji.
-No to taka sekcja. Sankcja. Ładnie wpadłeś. Ale żyć trzeba. Twoja kolej.
-Rzucam?
-Nie pijesz. Potem polewasz, a potem rzucasz. Celuj w polę przepita, bo strasznie pali ta twoja tequila.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-03-2020, 19:57 przez the Painter.



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

Miszczu2007
Liczba postów:7,520 Reputacja: 3,304
23-03-2020, 09:51 #72
Wyrzucasz 1 i lądujesz na Kazimierzowskim,
wyskakujesz zza rogu jakimś kutwom zomowskim
którzy tam jakoś przypadkowo stali
i widząc, że idziesz sam, we dwóch się przysapali
Tłumaczysz im grzecznie, że mają wypyerdalać
Że yebnie gwiazda biała i będzie wciąż spadała
Jeden mówi, że yebnie lecz jak policyjna pała
Popiera go ten drugi niedoyebany balas
I akurat właśnie wtedy przechodził tamtędy Malarz
Zobaczą zaraz śmiecie jaka czeka ich kara
Wtem nagle tutaj jedzie radiowóz na sygnałach
Niestety znowu będzie wisełka uratowana
A jednak nie, nie będzie, yebana kurtyzana
Policja se pojechała, to był fałszywy alarm
A Malarz się nie podzielił - rozyebau obu naraz
Obaj byli na strzała, nie zdążyłem zadziałać
Morał jest z tego taki, że trzeba być szybkim jak Kapi
Trzeba być silnym jak Wiśnia i chooy z tym czy jedzie policja
Trzeba pyerdolić szmaty, a zwłaszcza takie jak wisła
I strzelać do nich z armaty jak tli się tam choćby iskra
Nie piszcie se do szuflady skoro możecie ich pizgać
Yebany pies blady kudłaty to może se faje sam wyssać



the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,175
23-03-2020, 17:51 #73
I go harder!!

Co to pusta chata? Moje Troubles, znaczy me wife, mój Ponszuszek,Moja Jagodzianka z białą czekoladą (sorki, ale ona czasami czyta te "moje bzdety" na forum) poszło na shopping? Znowu przywlecze tuzin andrexów. Mówię jej Andrusy sobie puść, Ludwinowskie tango, to nie zachorujesz. Przecież Covid-19 nie objawia się sraką (durchfallem Pupółko) Po co jej tyle srajtaśmy? Przeraża mnie to. Gapią się na mnie te kundle jak sram, tak smutno. Wiedzą co je czeka. I jeszcze cały kibel biały. Nie wie głupia krowa, że znaczy Jałóweczka moja łaciata, że mam alergię na białe pomieszczenia. A taką mieliyśmy śliczną bardaszkę. Burgundy i orzech. No, ale My tu gadu, gadu, a herbatka stygnie. Ciupniemy parę kolejek? Póki starej nie ma (to tytuł honorowy, w dawnej Polsze przynależał także młodym kobietom, chodziło o to, że miały najwięcej do powiedzenia, tzn. były najważniejsze. Boziu)? Fortis fortuna adviuat. Co? Łapiemy dzień?
Dobra, to ja zaczynam.4.Byle nie Królewska. Jedziesz do Brzeska. Allright!! We're now ready to take off. Lecim! Boom! Boom, boom boom boom! BOOM! BOOM! Miejscowi rozmontowani, ich pożal się Boże stadionik, też.Miejscowi są Nam wdzięczni (browar postawi im nowy, nielepszy, ale nowy). No proszę. Z Cracovią każdemu po drodze. Bo jak nie, to niech lepiej wypjierdala. I co My tu teraz mamy. Premia kolarska. Bierzesz udział w wyścigu wieloetapowym-W 80 dni dookoła świata. O! To będzie wyścig wielo-wieloetapowy. Myślę, że 365 dni to może być mało. Po równiku? A, zresztą to są czcze rozważania. Z bazy startowej Wielkiego Tour'u - Śladami Fillasa Fogga, jak okrzyknęły go już media, z Naszej rodzimej grupy zawodowej Zryw Facimiech, dotarły do Nas bardzo niedobre wieści. Lider grupy, the Painter, nie wystąpi w wyścigu. Oba jego rowery mają kapcia z tyłu, a B-boyek-"Synek", ma dodatkowo zyebane hamulce. Oba. A takie wiązaliśmy z jego startem nadzieje.
No nic. Pauzuję kolejkę. Nie! Nic nie polewamy! Nie palimy żadnego gówna! Pure fun. Czysta zabawa. Jak wtedy, w 94.na Głównym, co Śląsk przyjechał do swoich zgodowiczów. Od jednego malinosa, dostałem wtedy czapeczkę z napisem Śląsk Wrocław - The Best Fan! Na pamiątkę tego zabawnego spotkania. Później było jeszcze zabawniej, bo jak się pochwaliłem tą czopką jednemu znajomemu pieskowi, to powiedział, że w identycznych widział kibiców z Wrocka na meczu, tylko zamiast the best fan, było the best fun. Tak szybko przerobili, czy to może był jakiś pomarańczowy Mauritius? Do dzisiejszego dnia nie wiem. A jak jeden artysta angielski zadzwonił do recepcji po fan, w hotelu we Lwowie, bo mu było duszno w pokoju, to uprzejmy wkurwe recepcjonista, zapytał, żeby nie było nieporozumień:Znaczij? Prostitutkie, pan szanowny zażąda?
-Dobra pauzuję jedną kolejkę.
-Nic nie polewamy!
-Teraz ja.
-Rzut. Trójca. 1,2,3. Co to za pole?Nic nie palimy! PURE FUN!
-Co to za pole? Pole walki?
Jesteś na Mazovii. Nie na żadnym polu, tylko na dworze. Ziąb jest sakramencki, piździ jak na psiarni, dwór jest straszny(Boisz się? Nie. Zażyj ...
-Nic nie zażywamy! PURE FUN.
Jeśli chcesz wejść do środka, musisz wrzucić dwójkę. Wrzucam jedynkę. Puszczam sprzęgło,
Nie szkodzi. I tak wchodzisz.
Spożo.. Wrzuciłbym tą 2..Powoli. Po kolei.
No pięknie na tym dworze. Jak w Windsorze. I nie wieje. Elegancja. Późne koko-jumbo. A to co u licha! Que fallus? A nawet dwa. W korytarzu stoi dwóch bliźniaków. Krótkie spodenki na szelkach, koszulki w grochy, z okrągłym Kołnierzem.Włosy w kolorze kogiel-mogiel. Śmiało po czterdziestce. Trzymają się za ręce.
-Cześć Painter ku-witają mnie chórem.
- Chodź pobaw się z nami. Już zawsze. Na zawsze. I zawsze. - recytują jak automaty.
-Może kiedy indziej. Teraz mam inny fun na głowie. Wy też moglibyście coś zrobić z tymi włosami.
Przez ich twarze przebiega grymas gniewu.
-Bawcie się z nami! Cracovio, bawcie się nami!-rozpoczynają demoniczny zaśpiew.
Ja też już powoli się w koorwiam i jadę swoje głośno:
-Bijcie się z Nami!!wisełko bijcie się z Nami!!
I jeszcze głośniej.
-Bijcie się z Nami!!! - dre mordę na całą pytę.
-Zamknij ryj!
-Co?Co to?
W koryterzu słychać, że w którychś drzwiach, zazgrzypiał przekręcany klucz. Które to drzwi. Koorwa! Moje?! Panowie koniec gry. Dziubasek wraca z zakupów. Wszyscy otwieramy pornostrony. No już! Chop-chop!

ŚWIEŻO MALOWANE

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

Miszczu2007
Liczba postów:7,520 Reputacja: 3,304
23-03-2020, 18:51 #74
Rzucam kostką. Wypadło 0. Biorę kostkę, a tu wszystkie ściany puste. Oho, spółdzielnia zamalowała wrzuty i kostce też się dostało. Kto to teraz odmaluje? Dzwonię do ziomków i idziemy po keny, ale wszystkie sklepy są pozamykane. Trzeba coś namalować, bo bez tego nie będzie kostki i skończy się nasza piękna gra, a wtedy pasiaste wariaty wyjdą SFLUSTROWANI na ulice. Plan już gotowy. Sklep znaleziony, szyba poszła na popych i ziomeczki już biorą wszystko co potrzebne, a także inne fanty na zapas. Jeden macha flagą Polski i co chwilę mówi "mordo człowieku, nie mogę mieć przypału, mordo, wiesz o tym". Miał rację. Idę 2 ulice dalej i krzyczę "tylko wisłaaaa teeeees, tylko wisłaaa teeeees!". Przyłącza się dwóch kolesi.
- my też jesteśmy za wisłą
- to chodźcie pomalujemy wrzuty
- no co ty, my się troche boimy, poza tym jesteśmy tak za wisłą żeby iść sobie na mecz, jeść kiełbasę i śpiewać, ale nie tak żeby malować
- spoko, pomożecie nam trochę i przy okazji czegoś się nauczycie
- nieeee no co tyyyy...
- no dobra, dostaniecie trochę mefki
Tak się podjarali, że poszli za mną.
- dobra, w kiermanach macie mefe, zajedzcie ją sobie na blacie w sklepie i weźcie sobie keny
Moje ziomki wychodzą ze sklepu obładowani do granic niemożliwości. Ustawiam się z nimi na miejscówce pod zamalowanymi blokami, a nowym kolegom wołam:
- idźcie na zaplecze i sprawdźcie czy są jeszcze czerwone keny, tylko dobrze poszukajcie! nie wracajcie bez nich!
Poszli. Temat wysypany na blacie. Z oddali słyszę już policyjne koguty, więc odbijam w swoją stronę.

Na pewno ich złapali, ale ciekawe czy smakował im środek na przeczyszczenie z solą do kąpieli i resztką mefy zabraną im wcześniej z kiermany. Idę zobaczyć co na blokach. Niedobrze, coś tam się błyska na czerwono i niebiesko. Podchodzę, a tam kabaryna, z której wysiadają potter i Kajak w mundurach. Potter mówi, że teraz jesteśmy bezpieczni bo prawdziwa policja ominie to miejsce widząc, że już trwa interwencja, a sąsiedzi nie zadzwonią na policję. Można malować bezpiecznie. W sumie dobry pomysł o 14, ale skąd ten samochód i mundury? Pożyczone z planu filmu o Cracovii, który właśnie powstaje - "PasJonasz". Wrzuty zostały dokończone, więc wróciłem do domu rzucić kostką.

Wypadło 5 oczek czyli dwóch psów i jedna kamerka. Oczka były kaprawe więc mordo człowieku nie ma przypału. HA! Nie ma przypału, więc mam dodatkowy rzut. Wypadło 3. Niebiesko-białe pole POZNAŃ z narysowanym drzewem. Już czas poznać prawdę, więc przenoszę się do jakiegoś ogródka. Kiełbaski skwierczą na grylu, obok kilka krat browara, a nieopodal ziomki w niebieskich koszulkach biją się z ziomkami w białych.  Najpierw zaczęły latać kiełbasy, potem poleciał rozżarzony gryl, a na końcu była bitwa na butelki z pełnymi browarami. Wszyscy już leżą oprócz 3 największych kolesi.
- I tak nie powinni pić tego piwa, dobry miałeś pomysł Czacha. Na sportowo to na sportowo.
- No wiesz... to było nieprzemyślane z mojej strony, a wolałbym tak jak ostatnio.
- Czyli zjeść 3 kiełbasy i ustawkę spędzić w kiblu?
- Nie. Chodziło mi o przedostatnio.
- Czyli żebym znowu dostał w łeb kryształem babci Adriana, a potem musiał szukać takiego samego, bo to moja wina?
- Nie. To o jeszcze wcześniejsze. To co przyjechała Arka i poszliśmy szukać Legii.
- No ale przecież nie znaleźliśmy. Wróciliśmy tutaj zmęczeni i był melanż z Arkowcami.
- Eee nie znasz się. Ty to chyba powinieneś być z Gdyni albo Cracova. Im jeszcze można wybaczyć, ale tobie? Ty chu... eeee, zaraz, a ty, kurva, kim jesteś? - nagle mnie zauważył
- Ja jestem reżyserem kina akcji - odpowiedziałem - a właściwie, to wszystkie akcje fachowe kojarzą się z Krakowem, tu pośród starych murów rodzą się myśli nowe.
- No i co wymyśliłeś? Kolejny ziomek z Krakowa, który przyjechał żeby zapytać czy na coś pozwalamy?
- Nie, nie.
- Przyjechałeś zobaczyć miny Arkowców? W tym roku zaprosiliśmy ich na jutro, żeby jeszcze odbyć ustawkę między swoimi.
- Tym razem też nie to. Szukam Drzewa Poznania.
Kibole Lecha zamarli. Popatrzyli po sobie porozumiewawczo.
- Tylko nieliczni mają zaszczyt otrzymać do niego dostęp. Porywasz się z motyką na słońce.
- Po pierwsze nie z motyką,  Zwykły motylek wystarczy na dłuższe podróże. Po drugie nie na słońce...
- No to masz pecha, bo Drzewo Poznania jest teleportem na Słońce i jak nie masz motyki, to nie przejdziesz przez bramkę. Zawijaj mandżur małolat i powiedz u siebie, że Lech się nie zgadza.
- Niech będzie. Nawet tam nie chciałem iść, ale w grze mi kazali. Grałem w pasiastą psychopatyczną planszówkę.
- Spoko, napijmy się wódki i nauczysz nas zasad.

Pijemy.
- Eeeeej, maaaolaat, pooowedz jak to est, że eeesteeś tłuuutaaj naaajchłuddszyyy, a naaajtrzeeeźwejszy. Przeeecież (beeek) wszyyyscyy piieemyy tyle saaamooo i tłooo saaamo.
- Normalnie, ale nie chce mi się tłumaczyć pasiastych zasad Ninjutsu, bo to tajemnica.
- poeedz, to wpuuszczeee ciee do drzeeewka Poooznania
- najpierw pokaż drzewko, to powiem i przy okazji wytłumaczę zasady gry
- ok

Czacha zaprowadził mnie do sadu. Tam zeszliśmy po schodach nad rzeczkę, wokół której były kamienne wały i właśnie w takim wale były drzwiczki zamknięte na kłódkę. Czacha wybełkotał, że jeszcze nikomu nie udało się rozwalić tej kłódki, a dopiero za tymi drzwiami jest wskazówka jak dotrzeć do drzewa. Próbowano już wszystkiego - rozwalania kłódki na wszelkie sposoby, rozwalenia drzwi, przebicia się przez ścianę od drugiej strony i wykopania dziury od góry. Nie dało się, a każdy kto tego próbował, kończył marnie, a jego życiem zaczynało kierować fatum. Legenda głosi, że może się tu dostać tylko wielki niepokonany mistrz, który nie wie, że nie da się tam dostać i będzie miał niekonwencjonalny sposób żeby złamać czar założony tysiące lat temu przez wybitnego włoskiego Czarnoksiężnika Scurviettiellego.

Hmm czyli jest tu jakiś duchowy cerber, który pilnuje tego pyerdolneeka. Chroni ludzkość przed prawdą i zsyła fatum na każdego kto będzie chciał tam wejść. Jak go przechytrzyć? Musiałbym mieć coś w zamian, hmm...

- Dobra, pokazałem. Teraz wracamy i opowiesz nam o tym co obiecałeś - powiedział Czacha
- Nie pokazałeś mi drzewa, tylko jakieś zardzewiałe drzwiczki z zardzewiałą kłódeczką, a w zamian chcesz czegoś naprawdę cennego. Wybacz więc, że moja odpowiedź będzie nie wprost i wszyscy odczujecie to na swojej skórze, ale najpierw rozprawie się z tym miejscem.
- Hola, hola, nie bądź taki do przodu - powiedział cerber, który właśnie pojawił się znikąd, a twarz też miał dziwnie podobną, ale jeszcze nie skojarzyłem skąd ją znam - zadarłeś ze mną i siłami, które za mną stoją i teraz nie masz szans. Zadam ci kilka pytań, na które jeszcze nikt nie odpowiedział prawidłowo przed tymi drzwiami. Masz klub piłkarski w polskiej ekstraklasie i zajmujesz drugie miejsce z przewagą 10 pkt nad trzecią drużyną i masz 5 pkt straty do lidera. Jakie działania podejmujesz, skoro jest okienko transferowe w przerwie zimowej?
- Ja wiem! - wyrwał się Czacha - kupujesz trzech sprawdzonych piłkarzy na najsłabsze pozycje i walczysz o mistrzostwo, a potem masz szansę zagrać w LM i dzięki temu zarabiasz więcej. Kurczę, przecież to bardzo łatwe!
Cerber popatrzył na niego z politowaniem.
- A ty co robisz? - zapytał mnie z cynicznym uśmieszkiem
- To proste. Dbam o dobry PR, więc każę mówić trenerowi, że celem jest mistrzostwo i zapewniam go, że mamy pieniądze na transfery. Wszystkie pomysły każę mu konsultować ze mną i składam zapytania do piłkarzy z jego listy. Jeśli są za drogie, mówię trenerowi, że negocjowaliśmy, ale nie udało się dojść do porozumienia. Następnie sonduję w szatni czy któryś z zawodników nie chciałby odejść za granicę. Jeśli tak i jest to czołowy piłkarz, to super, bo potem powiemy, że nie dało się go zatrzymać, a będzie wytłumaczenie czemu nie wygraliśmy ligi. Jeśli to nie jest czołowy piłkarz, to i tak się go pozbywasz żeby nie płacić mu pensji, a kibicom powie się, że to i tak nie był nikt ważny. Jeśli nikt nie chce odejść, kopiesz dołki pod gwiazdą zespołu żeby sama chciała, a jeśli się nie udaje, to proponujesz mu podwyżkę i go unikasz, a jeśli potem upomni się o swoje, cynicznie go wyśmiewasz i sam zgłasza się, że chce odejść - cyk, dajesz mu karę finansową i mówisz kibicom, że chciał wyłudzić pieniądze od klubu i odmówił gry.
Cerber w szoku. Nie spodziewał się, że ktoś zna tak ukrywaną wiedzę ezoteryczną, ale są jeszcze kolejne pytania.
- Chcesz zapalić papierosa, ale nie masz. Wyglądasz jak ja, więc nikt nie chce cię poczęstować, a przy sobie masz tylko 5 zł.
- No jak! Przecież wiadomo, że kupujesz w kiosku na sztuki i przepłacasz, ale masz co palić! - wypalił Czacha
Cerber aż zgrzytnął zębami. Chyba nie zaliczyłby mi odpowiedzi, że najlepiej wziąć na zrywkę w małym kiosku.
- Kupujesz lufkę i zbierasz kiepy. Resztki wsypujesz do kartki i możesz sobie palić z lufki.
Cerber w jeszcze większym szoku. No ale jest jeszcze jedno pytanie. Zadał je po dłuższej chwili namysłu:
- Idziesz za te drzwi. Co zabierasz ze sobą?
- Niczego nie zabieram! Tak jest taniej - powiedział Czacha
Cerber nawet nie popatrzył w jego stronę. Hmm za drzwiami jest podobno teleport na słońce. Nie ma skafandra, który chroniłby przed taką temperaturą ani okularów, które chroniłyby przed takim światłem. Wiem!!!!!!
- Zabieram ciebie i dzięki temu będziesz mógł sobie zobaczyć co jest za teleportem, więc opłaca ci się mnie wpuścić. Na pewno tam nie byłeś, bo nie jesteś oświecony i na pewno tego chcesz, więc przepuścisz tylko tego kto weźmie cię ze sobą.
- W takim razie chodźmy, a Czachę i jego klub czeka fatum, które będzie trwało aż do końca jego życia.
Kłódka rozsypała się od rdzy, Czacha zemdlał, a ja wszedłem do środka razem z cerberem.
- Wiesz - nagle zaczął mówić milszym tonem - byłem przekonany, że na całym świecie nie ma nikogo kto zdałby ten test. Jedynie mój kuzyn Kuba Tabisz mógłby odpowiedzieć na 2 pierwsze pytania, ale na pewno nie zgadłby ostatniego. Nikt nie był godny żeby się tu dostać.

Za drzwiami znajdował się malutki pokoik, a w nim pusto. Na ścianie namalowane było drzewo, a na jego pniu dwa symbole - słońce i przekreślona biała gwiazda. Nad obrazkiem wrzut "Drzewo Poznania PrAWdy". Nagle poczułem, że jestem wsysany do ściany i od razu pojawiłem się w innym miejscu. Rosło tam wielkie drzewo, a jego owocami były małe rażące słońca z ludzkimi twarzami. Doznałem takiego stanu, który mistycy nazywają oświeceniem lub iluminacją. Jeszcze nie wiem co to znaczy, ale nAWet w Kobierzynie stwierdzili, że już jestem zdrowy, kiedy przyszedłem na wizytę kontrolną. Przestałem interesować się wynikami Cracovii. Po tygodniu takiego życia zrozumiałem czym jest dobro. Teraz czas na poznanie zła. Rzucam kostką. 2. "Sprawdzasz swój progres w grze", a tam ukończone 6% - chapter 1 pasopsychoza 100% (5%całości), chapter 2 dobro 100% (1%całości).



sterby
Liczba postów:8,429 Reputacja: 11,150
23-03-2020, 21:26 #75
Psychodelia level master, chyba muszę wziąć coś na uspokojenie Big Grin

Rzucasz sześć, stajesz na niebieskim polu wyjazdowym, wyciągasz kartę - wyjazd do Poznania. Umawiasz się z kumplami na Kałuży, ubieracie koszulki i ruszacie najkrótszą drogą na Poznań. Najkrótsza droga wiedzie przez al. 3-ego Maja. Pech chce, że w czasie waszego przejazdu psy tłumnie podążają na swój mecz. No nic, sam wybrałeś tę trasę, musisz ponieść konsekwencje, koledzy mocniej chwytają się klameczek nad oknami, a ty dodajesz gazu. Nagle dajesz po hamulcach bo widzisz jak przed wiślacką sforą ucieka Potter z dwoma sześciopakami Lecha Pilsa, Potter wskakuje przez tylne okno kombiaka. Następny postój przy Bułgarskiej.
Masz dodatkowy rzut, rzucasz 3 i nasi strzelają 3 bramki, teraz  już z górki wystarczy, że wyrzucisz co najmniej 1, a 3 pkt jadą do Krakowa. Rzucasz rozluźniony, ale kostka staje na kancie, Lech strzela 4 gole. Ni *****, nikt nie strzela 4 bramek jak przegrywa 0:3.
Wyciągasz z rękawa asa karo i dzięki temu masz dodatkowy rzut, tym razem pada wymarzona jedynka i Cracovia wygrywa 4:3.
Nagle za plecami słyszysz potężny ryk, nie nie siedziałeś na kotle, tylko z lenistwa wybrałeś pikniczy sektor, dwa tysiące Lechitów wrzeszczy "***** lajkoniki".

Budzisz się na Babińskiego, na łóżku obok siedzi Potter, obrócony do ciebie plecami kończy pić ostatniego Lecha Pilsa. Mówi "wiesz chciałem ci się do czegoś przyznać. Mam kilka nicków na forum, Santo, Miszczu, leszeczek, Kruszyna, sterby to wszystko ja..."

Siostro basen!!!



[img][Obrazek: 0397d37f68c03aeem.jpg][/img]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

Camron
Liczba postów:2,491 Reputacja: 643
23-03-2020, 22:24 #76
Za dużo tych rzutów kośćmi i łażenia po planszy. Może to kolejny symptom choroby, a może to głębsze stadium. Nogi mnie bolą i nie mogę przewidzieć tej loterii. Źle się czuję i zaczynam się denerwować, a to prowadzi do wejścia w kaftan. Kolory są czarno-czerowne tak samo jak te biało-czerwone ale nikt tego nie rozumie. Rzuć kośćmi i nie graj na loterii, co wypadnie to będzie. Que sera sera....Nie bierz nic na uspokojenie, bądz sobą! Pier...rzucaj dalej...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-03-2020, 23:41 przez Camron.



Kibic Cracovii traci cierpliwość w niedzielę wieczorem, ale koło środy powinien znów być cierpliwy.

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,175
24-03-2020, 15:47 #77
Kto gra? Gra ktoś?
To może ja, wykonam taki szybki rzut wolny, póki jestem wolny.
5
Raz, dwa, trzy. Droga prosta. 3-4 tutaj skręcam do parku. Piszę posta. Skręcam sobie. Papieroska. Co mam skręcać na takim przypale. W tym upale. Słonko się zieleni. Zieleni. Trawka Nam przygrzewa. Szumią drzewa. Nagle z tyłu z alejki dobiega mnie dziwny odgłos:pata-taj, pata-taj, Pata-taj! Koorwa! Mamy XXI wiek. Zdążyłem się odzwyczaić od tego odgłosu. Konie już raczej nie spacerują po centrum miasta. A więc to psy.
Obracam się. Bulls eye. Na dwóch potężnych ogierach, siedzą dwa psy. Właściwie to parka. Mieszana ekipa. 1chuj, 1cipa.Płci koni wolę nie sprawdzać. Policyjnemu koniowi nie zagląda się nawet tam. Zwłaszcza tam. Może kopnąć.
-Co tu robisz?
-Nic spaceruję.
-Kręcisz coś?
-W takim miejscu? Na przypale? Nic nie kręcę.
-Ty coś kręcisz?
-Trzymaj za uzdy! Chcę widzieć twoje ręce.
-A jak mnie, który upjerdoli?
-spokojnie - uspokoił mnie z wysokości sierżant - to konie policyjne atakują tylko na rozkaz.
-Ale na mojego uważaj!-zarżała perliście WPC, znaczy robocop-babochłop, a koń zawtórował jej niemal równie donośnie.
-Od niedawna w służbie. Może kopnąć.Dziki trochę jeszcze.
-Lepiej żeby nie.
-Bo co? - twarz sierżanta gwałtownie spochmurniała.
-Bo. Mogę oddać. Taka reakcja zwrotna tego się nie kontroluje.
-Ty.. Uważaj!
-Czemu się tu kręcisz?
-Tu jest park.
-Co tam kręcisz?
-Papieroska. Palenie nie jest jeszcze zabronione w parkach,choć ma wielu wrogów, a kręcenie to już na pewno.
-Co masz w kielni? Sianko?
-Nie.
-Suchy chleb dla konia?-nie odpuszczał sierżant
-Nie, nic z tych rzeczy.
Policjantka nachyliła się w moim kierunku i teatralnym szeptem zapytała:
-A może masz koński trankuilajzer, tak popularną wśród młodzieży ketaminkę?
-Też nie.
-Nic nie masz dla koników? - zapytał sierżant, a w jego głosie pobrzmiewała wyraźna nuta rozczarowania.
-Niestety. Ale słyszałem, że górale zasiali owies.
-Gdzie? - zakrzyknęła chórem para policyjnych kundli, a konie pod nimi zachrapały i zastrzygły uszami.
-No tam gdzie górale zwykłą koleją rzeczy bytują. W górach. W Szkocji.
-W konie!!!
Poszli.
Jadą czterej, jeźdźcy jadą.
(dwóch się zgubiło)
Jadą czterej jeźdźcy, jadą
Czterej jeźdźcy jadą.
Ten pierwszy niesie Ci głód.

Idę coś szamnąć. Nie wiem, kto teraz rzuca.

[Obrazek: 92a1e08492de61db4ebee183785ac9ba.jpg]

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-03-2020, 13:14 przez the Painter.



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

Miszczu2007
Liczba postów:7,520 Reputacja: 3,304
24-03-2020, 21:15 #78
Rzucam 4. Przenoszę się w czasie o pół roku. Obok mnie parawan jakbym na plaży w Gdańsku. Stoję w jakiejś szkole z długopisem. Przede mną karta wyborcza. Znajduję nazwisko swojego kandydata na liście i zakreślam krzyżyk przy nazwisku Janusz Filipiak. Nawet nie zdążyłem zobaczyć kto jeszcze kandydował. Zmusiła mnie wyższa siła - broń psychotroniczna. Oni już tu są, a Janusz jest z nimi. Będzie dobrze, a ja chciałem postawić krzyżyk na Filipiaku i obrócili to przeciw mnie. Znów jestem w Kobierzynie. Wchodzę na forum Cracovii, a tu wpis, że komuna jest spoko. Krztuszę się ze śmiechu. Miałem zapalić lolka, ale odkładam go na później. Pauzuję kolejkę.



the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,175
26-03-2020, 02:27 #79
Kolejny, któryś tam dzień kwarantanny, więc może dla poprawy nastrojów i wbrew ponurej i depresogennej rzeczywistości, cytat dnia (poniekąd związany z tematem wątku, biorąc pod uwagę tytuł dzieła, z jakiego został zaczerpnięty).

"A ja-odezwał się giermek Wojciech-myślę , że jeśli czary są, to lepiej się na nich znać, niż nie znać. Myślę ...
Zamilkł widząc groźny wzrok Zawiszy.
-A ja myślę, - rzekł ostro rycerz z Garbowa-że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi, całkiem ku temu nie mających predyspozycji."

A.Sapkowski Narrenturm
Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-03-2020, 12:14 przez the Painter.



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

Camron
Liczba postów:2,491 Reputacja: 643
28-03-2020, 16:03 #80
Nie jest źle w ten czas, ponieważ nie brak nam inspiratorów. Smile Albo respiracji. Sami wiecie lepiej.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-03-2020, 16:05 przez Camron.



Kibic Cracovii traci cierpliwość w niedzielę wieczorem, ale koło środy powinien znów być cierpliwy.






Skocz do: