Witaj! Logowanie Rejestracja
Kraków - życie, przyszłość itd



Yaguarundi
Liczba postów:480 Reputacja: 0
25-02-2010, 18:39 #41
El Duce Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Yaguarundi Napisał(a):
> --------------------------------------------------
> -----
> > A byłeś kiedyś w Warszawie na dłużej?
>
> > Jedź na dwa tygodnie to zobaczysz,
> > PRAWDZIWĄ WARSZAWE.
> > Stereotypy to na gtsie zostaw.
>
> A masz jakieś miasto ktore darzysz antypatią?
> czy może kochasz wszystkie? jesli masz to jedz
> tam na 2 tygodnie to poznasz je na prawde? chetny?
> jak nie chetny to stereotypy zostaw na gtsie i
> jedź. ja warszawy nie lubie i nie pojade tam zeby
> zobaczyc prawdziwa warszawe.

Niektóre w GOPie są przej... np. Ruda Śląska, Siemianowice, po części Chorzów (tutaj ich ratuje Tauzen i "Kukurydze"), A WWA jest sympatyczna wg mnie, lubie Warszawiaków, czy to z Polonii czy z Legii Smile
Białegostoku nie lubie, coprawda bezpośrednie rodzinne strony ale mam na nich wyjebane Tongue Aaa i jeszcze Lublina z Motorynkami.



k.u.r.w.a.m.a.ć.


El Duce
Liczba postów:840 Reputacja: 0
25-02-2010, 23:47 #42
widze że szybciutko podłapałeś Smile i u mnie właśnie warszawa jest na tej pozycji co u Ciebie Białystok



.. z Miasta Włókniarzy ..

pan kracy
Liczba postów:799 Reputacja: 5
27-02-2010, 17:55 #43
napinacz- Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> A.W.B. Napisał(a):
> --------------------------------------------------
> -----
> > BartAcid Napisał(a):
> >
> --------------------------------------------------
>
> > -----
> > > A jak mają nie mieć wyje.... jak 40%
> > > warszawiaków jak nie lepiej to przyjezdni z
> > > mniejszych wiosek?
> >
> >
> > A co mieli zrobić ?? Postawić mury wokół
> > miasta i nie wpuszczać przyjezdnych z
> mniejszych
> > wiosek ??
> > W Krakowie większość osób to krakusy 2
> > pokolenia max 3 a pierwsi do wypominania
> > Warszawie, że ma duży % przyjezdnych , ludzie
> > przecież to jakaś paranoja .
>
>
> To zadna paranoja,chłopak odbil Ci pileczke
> zresztą bardzo slusznie!
> Mają w ***** tak jak i Zygmunta na slupie dla
> nich liczy sie tylko lans,chajs i wyscig
> szczurów,a zapytaj sie o Muzeum Narodowe to Cie
> wysla na Palac Kultury Smile ,oczywiscie nie
> wszyscy,sa tacy,ktorzy pokarza Ci najpiekniejsze
> zakamarki naszej stolicy,ale sa juz w mniejszosc!


Raz po wyjściu z Centralnej Stacji Kolejowej w Warszawie kolega patrząc na pałac kultury zapytał "co to za kościół"Smile

A wracając do tematu, to jeśli chodzi o komunikację miejską to na tle Polski wypadamy bardzo dobrze!
Oczywiście mega paranoją było wybudowanie lini tramwaowej do KSW, wcześniej niż na Ruczaj (tu planowo powinniśmy czekać do 2012 roku, jak będzie zobaczymy...), ale jednak bardzo duży procent ludzi u nas porusza się MPK (w odniesieniu jest on jeden z największych w Polsce), co może o czymś świadczyć.



Polonia Warszawa

A.W.B.
Liczba postów:1,897 Reputacja: 42
27-02-2010, 18:59 #44
El Duce Napisał(a):
> 10? hm .. lepiej napisz ile pokoleń nie bedzie za
> malo zeby byc rodowitym.

Nie napiszę bo jest to dla mnie zupełnie nieistotne czy osoba mieszkająca aktualnie w Krakowie wywodzi się z tego miasta od 10 pokoleń czy przyjechała tydzień wcześniej z Boguchwały . Wątek '' ile pokoleń w Krakowie '' był odpowiedzią na argumenty, że '' 40% mieszkańców Warszawy to przyjezdni '' więc się zapytałem od ilu pokoleń w Krakowie mieszkają wasze rodziny skoro tak to krytykujecie , zakładam, że minimum 4 pokolenia bo przecież chyba nie wypominacie babci, tacie, pradziadkowi, że jest ''przyjezdnym '' . A co do rodowitych sprawa jest prosta jak drut, spotykają się co roku 1 listopada w starej części cmentarza Rakowickiego ale tak jak wyżej pisałem, to czy ktoś jest z Krakowa od 200 lat czy od tygodnia ani mnie ziębi ani grzeje . W ogóle nie rozumiem jak można traktować jako zarzut to, że część mieszkańców Warszawy przyjechała do niej w poszukiwaniu lepszego życia, przyciąganie rzeszy nowych mieszkańców świadczy wyłącznie o sile i perspektywach stolicy.


>ja nie narzekam,
> jak ktoś ma żal do Krakowa że mu coś zabiera
> to ja mu w tym nie pomoge, przypuszczam że
> działa to na podobnej zasadzie jak napierdalanie
> na Kaczyńskich (ktorych bardzo nie lubie) i
> wyjazd na wyspy

A kto tu ma żal, że Kraków '' coś zabiera'' ?? W temacie padły wyłącznie suche fakty o tym, że dystans między Warszawą a Krakowem stale się powiększa a w porównaniu z Trójmiastem czy Wrocławiem też zaczynamy wypadać blado . Jestem pesymistą co do przyszłości Krakowa pod rządami Majchrowskiego, nie podoba mi się to, że masa osób która mogłaby stanowić siłę naszego miasta czmycha do stolicy bo Kraków poza wspaniałą atmosferą centrum miasta nie jest w stanie ich niczym zatrzymać, zero skoordynowanych planów rozwoju na przyszłość, magistrat tylko dryfuje od sylwestra do wianków, od wianków do sylwestra, mała ilość inwestycji ( no chyba, że ktoś uważa, że pełnia szczęścia to Bonarka i Galeria Krakowska ), dużo firm omija nasze miasto szerokim łukiem itd itd .



El Duce
Liczba postów:840 Reputacja: 0
27-02-2010, 23:53 #45
pewnie tak jak i jak mieszkasz w Krakowie więc nie wiem skąd u Ciebie te "gorzkie żale"

mi żyje się tutaj bardzo przyjemnie, czy gdzieś indziej byłoby lepiej? pewnie tak, za granicą na pewno i to nie tylko granicą Krakowa



.. z Miasta Włókniarzy ..

A.W.B.
Liczba postów:1,897 Reputacja: 42
28-02-2010, 00:13 #46
Jakie gorzkie żale znowu ?? Gdyby mi nie zależało na tym mieście to bym w ogóle tego tematu nie zakładał, na razie nie wyobrażam sobie mieszkania poza Krakowem ale niestety wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to się zmieni. No właśnie Duce , z tym się z Tobą zgadzam, Kraków jest idealny do życia ... do spokojnego życia , trochę sennego jak w jakimś miasteczku w Prowansji ale czy każdy może na to sobie pozwolić ? A biorąc pod uwagę kwestię kluczową jak rynek pracy to Kraków wypada już dość słabo . Myślisz, że krakowscy emigranci do Warszawy wyjechali tam z własnej woli ?? Nie, zdecydowana większość chętnie by tu została ale tutaj nie są w stanie znaleźć dobrej pracy .
Kraków przesypia ( a konkretnie Majchrowski ) ostatnie lata a konkurencja nie śpi . Czy zwrócenie uwagi na problemy dręczące to miasto ( brak harmonijnej wizji rozwoju, przełomowych inwestycji,słynne poniedziałkowe poranne pociągi do Wawy to ''gorzkie żale '' ?? To już lepiej siedzieć cicho i poklepując się po plecach udawać, że wszystko jest w porządku ??
Kraków ma potencjał aby być najważniejszym polskim miastem po Warszawie ale niestety rządzący tym miastem od kilkunastu lat nie są w stanie wykorzystać jego możliwości, co gorsza widzę , że niektórym z nas taki stan rzeczy nie przeszkadza .


PS. Z zeszłotygodniowej listy średnich zarobków w kraju Kraków na 4 miejscu ( ledwo wyprzedziliśmy Poznań ) . Wawa nieosiągalna, Wrocław i Trójmiasto nam uciekają .



Dementor
Liczba postów:5,731 Reputacja: 1
03-03-2010, 21:06 #47
szansa czy zagrożenie? http://www.sport.pl/zimowe/1,64996,76224...6_r__.html



bezapelacyjnie... do samego końca... mojego lub jej... !

Oczywistym jest, że stwierdzenie "ubecki" jest wywodzącym się z wielopokoleniowej tradycji kibicowskiej tradycyjnym określeniem kibiców GTS Wisła.
Dem, 09.11.2010 r :D

A.W.B.
Liczba postów:1,897 Reputacja: 42
03-03-2010, 21:26 #48
Dementor Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> szansa czy zagrożenie?
> http://www.sport.pl/zimowe/1,64996,7622490,Igrzysk
> a_Olimpijskie_w_Krakowie_w_2026_r__.html


Raczej fantastyka .

PS. Ciekawy jestem gdzie zrobiliby trasę na zjazd . Nosal ?? Kasprowy Big Grin ?? Przecież narciarze z zagranicy to by poprzewracali się ze śmiechu a nie na stoku gdyby zobaczyli trasy ''zjazdowe'' w Polsce ( kiedyś wpierano ludziom , że do kategorii tej trasy można zaliczyć Nosal hehe ) .



gentlemen
Liczba postów:3,133 Reputacja: 350
04-03-2010, 15:24 #49
Regularnie bywam we Wrocławiu. Rozwój tego miasta jest dla mnie zadziwiający. Muszę zaznaczyć, iż czuję olbrzymią niechęć do tego miasta. Mam tysiąc skojarzeń i wizji Wrocławia jako miasta ponurego, szarego, przygnębiającego. Problem w tym, że za każdym razem, gdy się tam zjawiam, obraz jaki zastają ma się nijak do moich wyobrażeń. Wrocław się robi po prostu coraz lepszym miejscem do życia. Ściąga duże firmy z branż specjalistycznych, więc studenci kierunków technicznych mają duży komfort, jeśli chodzi o zatrudnienie. Wrocław staje się coraz silniejszym ośrodkiem akademickim. Nie wiem czy już silniejszym od Krakowa, czy jeszcze nie (do Warszawy obydwa miasta nie mają startu). Zresztą, o czym tu mówić. Miałem w ostatnich latach dużą styczność z AGH i PK, o PWr też mam spore pojęcie (wielu bliskich znajomych). Kompetencji kadry nie podejmę się oceniać. Ale organizacyjnie, to w ogóle nie ma porównania, dwie duże krakowskie uczelnie techniczne są daleko w tyle i ciężko mi uwierzyć, by były w stanie szybko i sprawnie nadrobić te straty.

Psie gówna, to jest szczegół. Nie wiem gdzie jest ich więcej (podejrzewam, że w Krakowie, bo tragicznie mało tu zieleni). Ale to jest tylko szczegół. O wiele ważniejsze czynniki, to te o których pisze A.W.B. - braku postępu w ofercie dla młodych ludzi. To o czym pomyślała Warszawa z Wrocławiem już dawno, o czym coraz głośniej mówi się w GOPie, tutaj w Krakowie jest w dalszym ciągu marginalizowane i spychane na dalszy plan.


==edycja==

Jeśli zaś chodzi o Warszawę. Spędzałem tam troszkę czasu. Ja tam lubię. Może dlatego, że nie przesiąknąłem nigdy antypatią do niej. Nie jestem pewien czy mógłbym tam mieszkać. Wolę jednak chodzić niż biegać. Ale fakt faktem, żę na Wschód od Odry to ciężko by znaleźć drugie miasto o tak wielkomiejskim klimacie, co oczywiście nie musi być plusem.



Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.


knur
Liczba postów:6,112 Reputacja: 159
06-03-2010, 21:50 #50
o Warszawie moge sie wypowiedzieć, bo tu mieszkam już czas jakiś. za miastem nie przepadam, bo ogólnie źle się czuję w miastach zniszczonych, czy to Rotterdam, Antwerpia, Warszawa czy jakieś niemieckie miasto. wiem, jaka była historia i losy miasta, ale nie zmienia to faktu, że Warszawa jest po prostu brzydka.

jeśli chodzi o ludzi, to są w zasadzie tacy sami, jak w Krakowie. laski może ciut ładniejsze, i generalnie ludzie mają więcej kasy do wydania, ale nie widzę większych różnic między krakusami a warszawiakami. poziom chamstwa czy cwaniactwa zbliżony. różnicę widzę w sposobie jeźdzenia. na początku nawet, jak miałem zielone, to sprawdzałem, czy ktoś na czerwonym nie ruszy Wink teraz sam schamiałem i dziwnie mi sie jeździ po Krakowie, gdzie przepisy są bardziej przestrzegane.

co do komunikacji miejskiej, to Warszwa jest dobrze skomunikowana na osi północ-południe, a gorzej na osi wschód-zachód. wiadomo, metro bardzo ułatwia sprawę, ale sieć tramwajowa też daje radę, podobnie jak nieźle przemyślana sieć autobusów. no i system nocnych, którego od dawna zazdrościłem stolicy - od jakiegoś czasu Kraków na szczęście skopiował rozwiązanie warszawskie. ogólnie w kategorii TRANSPORT MIEJSKI wygrywa Warszawa.

natomiast w kategorii ŻYCIE NOCNE zdecydowanie Kraków. może i kluby warszawskie jeszcze dają radę, ale jeśli chodzi o knajpy, bary i puby bezapelacyjnie Kraków. to jest coś, czego mi brakuje najbardziej. mieszkam w centrum, ale po 22 muszę kawał drogi iść do jakiegoś lokalu. często w piątki w centrum jest pustawo. dziwne. zastanawiające jest też to, że (jak mi się wydaje) Warszawiacy lubią spotykać się ze znajomymi w lokalach na osiedlach, które faktycznie, nie są złe, ale jednak brakuje im klimatu. co z tego, że siedzisz w iście toskańskiej trattorii czy też knajpce żywcem wziętej z Montmartre, kiedy dookoła masz bloki, bloki, bloki? w Krakowie to było naturalne, że ze znajomymi spotykam się w centrum, w Warszawie niekoniecznie.

no a właściwie dlaczego właściwie siedzę w Warszawie? bo tutaj dostałem ciekawą pracę (a że dobrze płacą, to tym lepiej). w Krakowie opcji, które mnie interesują, jest niewiele w porównaniu z Warszawą. owszem, sytuacja na rynku pracy tutaj jest dużo ciekawsza niz w Krakowie, ale to jest wynik takiej a nie innej konstrukcji państwa, a nie przemyślanej strategii Warszawy. np. w Niemczech kilka ośrodków ze sobą rywalizuje, ale też się uzupełnia: finanse to Frankfurt, media to Kolonia, hi-tech to Monachium, polityka to Berlin, uniwersytety to obok Monachium Heidelberg i Freiburg. u nas wszystko zagarnia Warszawa (np. TVN ma krakowskie korzenie...). dlatego faktycznie perspektywy w Warszawie są ciekawsze niż w Krakowie, ale to wynika z logiki państwa, a swoje gra fatalna infrastruktura, to wszystko sprawia, że duże firmy chcą być blisko rządu.

ale to nie znaczy, że w Krakowie ich nie ma. jest silne IT, jest mocny ośrodek akademcki, jest outsourcing, jest turystyka, jest kultura. IT i outsourcing to sektory o sporej wartości dodanej pracy, więc to, czym miasta powinny być zainteresowane. jest lotnisko, autostrada do Niemiec, szybka kolej do Warszawy. są spore atuty. poza tym Kraków moim zdaniem ma wszystkie zalety dużego miasta, jednocześnie będąc miastem średnim. w Krakowie mieszkałem na obrzeżach, ale do centrum MPK jechałem z 30 min.

zatem, jak napisałem, mamy atuty w ręku. trzeba to wykorzystać, wybrać trzy, cztery specjalizacje i mocno w to inwestować. IT - świetnie, outsourcing - OK. bankowości nie udało się utrzymać (DB, BPH juz się wyniosły), ale możnaby jeszcze powalczyć o stanie sie polską stolicą kongresów i konferencji (jak np. w Wielkiej Brytanii taką rolę pełni Birmingham).



raz dwa, raz dwa trzy, pięć sześć siedem, osiem!
[Obrazek: new_wallbash.gif]

Aston1906
Liczba postów:12,253 Reputacja: 2,936
07-03-2010, 11:37 #51
knur Napisał(a):
-------------------------------------------------------

>(...) różnicę
> widzę w sposobie jeźdzenia. na początku nawet,
> jak miałem zielone, to sprawdzałem, czy ktoś na
> czerwonym nie ruszy Wink teraz sam schamiałem i
> dziwnie mi sie jeździ po Krakowie, gdzie przepisy
> są bardziej przestrzegane.

hmmm, nie wiem jak w W-wie, ale w Krakowie jest cała masa drogowych troglodytów
naprawdę wolałbym na codzień borykać się z piratami drogowymi, niż z ludźmi, którzy w życiu nie powinni dostać prawa jazdy (a takich w Krakowie jest ZATRZĘSIENIE, wiem co mówię, bo akurat średnio jeżdżę 3 godziny dziennie po mieście w tygodniu)



Twixxx
Liczba postów:2,763 Reputacja: 113
08-03-2010, 20:43 #52
A ja najbardziej lubie tych, ktorzy maja prawka z Kraka, ale jezdzic to sie uczyli we Wszawie. Roznice widac golym okiem!
Krakus na zoltym sie zatrzymuje albo dopiero szuka "jedynki":-) Ten, ktory "powalczyl na ulicach Wszawy" na zoltym doklada do pieca bez wzgledu na to, czy nastepna bedzie zielen, czy czerwien:-)
Poza tym, w Kraku ludzie sie po ulicach SNUJA, we Wszawie trwa ciezka walka i wyscigi. Ta druga forma jazdy zdecydowanie bardziej mi odpowiada, choc w sumie juz sporo wyluzowalem w porownaniu do ostatnich 10-15 lat:-)



[Obrazek: 2cpteg6.jpg]
To marzenie Twego ojca w dniu Twoich narodzin,
że w przyszłości Ty bedziesz, tak jak on, na mecze chodził!

koriksc
Liczba postów:1,392 Reputacja: 268
10-03-2010, 23:15 #53
Kraków ma swojá magie !!!



[Obrazek: 2z8zu51.jpg]

Godziemba
Liczba postów:29 Reputacja: 0
14-03-2010, 22:02 #54
Cała Nowa Huta plus większość nowych osiedli-sypialni to byli ludzie spoza Krk ale jesteśmy pierwsi do wypominania innym , że ''przyjezdni'' .
większość myśli prosto i stereotypowo, że przyjezdni to Nowa Huta i nowe osiedla. Przyjezdni wcale nie pojawili się masowo w momencie budowy kombinatu. Każde miasto jeżeli się rozwija to przyciąga nowych mieszkańców i tak było w przypadku Krakowa zawsze i to jest zjawisko jak najbardziej pozytywne (np.Wojtyła, Maleńczuk,Leszek Mazan,Jerzy Pilch, Filipiak )
Przyjezdni w dużej liczbie w Krakowie pojawili się zaraz po wojnie, bo w Krakowie było dużo wolnych mieszkań po zamordowanych Żydach .Przed wojną Żydzi to ponad 60 tys. mieszkańców, to przecież ludność całkiem dużego miasta. Nowa Huta w pierwszych planach miała liczyć nie więcej niż 100 tys. poz tym mieszkańcy NH byli dość daleko od Krk, mieli tam pracę i wszystko bo de facto było to oddzielne miasto i w w związku z tym nie byli tak bardzo widocznie w Krk jak ci zaraz po wojnie , którzy mieszkali w Krakowie a nie gdzieś w Mogile.



Anonimowy użytkownik Gość
 
17-03-2010, 19:55 #55
w Toruniu walczą z psim gównem bilboardami

[Obrazek: Kampania_Pokochaj_Psia_Kupe_JPG_male.jpg]



Yaguarundi
Liczba postów:480 Reputacja: 0
17-03-2010, 20:13 #56
Szkoda że z rydzolem nie mają odwagi walczyć, od psiej kupy sie dużo nie różni Wink



k.u.r.w.a.m.a.ć.

zubereg Moderator
Liczba postów:8,263 Reputacja: 2,694
18-03-2010, 02:21 #57
BMSA
U nas też można by taka akcję zrobićSmile, tylko miast napisu o toruniu dać znaczek GTSuWink. To byłby szałSmile



[Obrazek: zuber.jpg]

Dementor
Liczba postów:5,731 Reputacja: 1
18-03-2010, 13:37 #58
powinni te bilbordy jeszcze sprejami gównośmierdzącymi codziennie pryskać, by przechodzący koło nich w promieniu 100 metrów czuli, to byłoby dopiero coś!



bezapelacyjnie... do samego końca... mojego lub jej... !

Oczywistym jest, że stwierdzenie "ubecki" jest wywodzącym się z wielopokoleniowej tradycji kibicowskiej tradycyjnym określeniem kibiców GTS Wisła.
Dem, 09.11.2010 r :D

Yaguarundi
Liczba postów:480 Reputacja: 0
18-03-2010, 13:49 #59
Hehe miażdżycie Big Grin

Ale śmiechy chichy ale tam coś się dzieje na większą skale, a u nas co najwyżej jakiś mały "spam" w autobusie nocnym na wyświetlaczu LCD któremu od czasu do czasu zachce się działać, gdzie ekipa z niebieskiego dżipa ma raczej średno wyjebane na to że za psią kupe grozi mandat do 500zł, liczą się zaś poimprezowe promile Smile

U nas straszą, a tam edukują, a wiadomo jaka jest mentalność Polaków, co jest zabronione to trza to zrobić Smile



k.u.r.w.a.m.a.ć.

Anonimowy użytkownik Gość
 
28-04-2010, 22:50 #60
W nawiązaniu do tytułu wątku nasunęło mi sie takie retoryczne pytanie:
jakaż to świetlana może byc przyszłość naszego miasta, jesli jest zarządzane przez takich geniuszy ekonomii, którzy przewalutowują kredyty w chwili najwyższych kursów w historii??

z GW [...]W chwili zaciągania kredytów na 370 mln zł w latach 2004-06 frank kosztował między 2,7 a 2,4 zł (największą kwotę pożyczyliśmy przy najniższym kursie). Kiedy zapadała decyzja o zmianie waluty w lutym zeszłego roku, frank kosztował ok. 3,25 zł. Dziś jest wart 2,75 zł. Miasto na zmianie waluty - wg wyliczeń, które prezentował wczoraj radny Bogusława Kośmider - straciło 120 mln zł. - Na dodatek koszt obsługi długu urósł nam o 5 mln zł na rok - mówi radny Stawowy.[...]

Ponadto chcialbym poznac nazwisk tych ekspertów:

- Dane, którymi dysponowaliśmy, porady ekspertów i wskaźniki rządowe, mówiły, że był to dobry ruch. Obawialiśmy się dalszego osłabiania złotego - wyjaśnia skarbnik Fijał.

k ...mac! ja p...!








Skocz do: