Witaj! Logowanie Rejestracja
Książka, której nie chcieli dopuścić do druku!!!



the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
29-01-2019, 02:32 #301
Snorty 40 była w mieście.
Wpadłem w panikę. Myślałem, że nie zdążę zanim wyważą drzwi, więc zacząłem zagęszczać ruchy.

Każda historia ma dwie strony chyba, że jesteś ze stolicy. Mam nadzieję, że wśród osób czytających te krótkie story z różnych zakątków kraju, znajdą się tacy, którzy również byli świadkami, bądź brali udział w opisywanych wydarzeniach. Pewnie wtedy z uśmieszkiem na twarzy przywołacie te sceny z pamięci. Niejeden pomyśli "Aha! To ten gnój mi jebbnął wtedy z grzywy.", a może w kilku przypadkach, będzie to "A więc to ciebie bratku wtedy przekopaliśmy." A ja zapewniam was, śmieję się z tego wszystkiego. Z tych dobrych i z tych złych wspomnień,bo w kupa się trafi na każdej ścieżce życia. W 30 letniej karierze chuligana, nie brakuje kiepskich dni, ale do pary z nimi, są też te udane. Myślę, że jedne i drugie są tak samo ważne. Zatytułowałem ten ostatni rozdział "U siebie i na wyjeździe". Ale w odróżnieniu od innych chuligańskich pozycji księgarskich, ta tutaj na pewno nie jest mydlaną operą.

Aston Villa
Przez lata, sezon po sezonie, mieliśmy mnóstwo spotkań z tak zwaną Villa Youth. Jako ekipę, umieściłbym ich gdzieś po środku tabeli. W sąsiedztwie takich firm, jak Coventry i Derby. Właśnie tam, niewyżej. Co mnie zawsze zadziwia? Birmingham to bardzo duże miasto, a w większości dużych miast, gdzie funkcjonują dwa duże kluby, takie jak Liverpool, Manchester, czy Glasgow, różnica w liczbach jakie reprezentują element "h" pomiędzy oboma klubami jest niewielka. Tymczasem Villa, pomimo olbrzymiej liczby widzów na trybunach, może wystawiać tydzień w tydzień tych samych 50 gości, natomiast przez szeregi Zulusów, przewinęły się przez lata setki chuliganów.

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME


the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
29-01-2019, 12:34 #302
Pierwszy raz miałem z nimi doczynienia, w sezonie, w którym wywalczyli mistrzostwo. W 1981. Zawsze przyjeżdżali liczną grupą na Goodison.W tym departamencie nie można się do nich przypjerdolić. Tego roku przyjechało ich dobre parę koła i wypełnili cały Park End, zmuszając wiele osób, do poszukiwania sobie innego miejsca. Niewielka ekipka od nich poszła na dolną trybunę na Bullens Road End. Samobójcze posunięcie. W tamtych czasach wielu chłopaków od nas chodziło na Paddock, z którego wtedy jeszcze, bardzo łatwo można się było wspiąć na trybunę. Gdy wynik na tablicy świetlnej pokazał 1:3,wjechaliśmy tam wszyscy. Villa nie miała gdzie spjerdalać i byli tam masakrowani metodycznie. W pewnym momencie zmieniło się to w brutalną rzeź, jako że było tam też sporo zwykłych fanów, którzy widząc jak chłopaki od nich są bezlitośnie demolowani, próbowali im pomóc, a przez to sami stali się celem zmasowanych ataków. Lekcja do zapamiętania. W tamtych czasach, jeśli nie trzymałeś się grupy, której liczebność zapewniała bezpieczeństwo, momentalnie stawałeś się ofiarą i było to bardzo nieroztropne i niebezpieczne. Później, nie poszło im też wcale lepiej.
Kilka lat po tym graliśmy na ich terenie i weszliśmy kozacką bandą na trybunę Witton Lane.Parę minut przed końcem, te osoby, co stały za bramką, podeszły do nas i mówią, że na zewnątrz Villa czeka sporą grupą. Rzeczywiście. Mieli tam kilku niezłych czarnych, co dzisiaj jest już raczej nie do pomyślenia, jako że ich ekipa kojarzona jest z NF (National Front-dop. tłum.). Wyszliśmy i całą drogę na dworzec, była z nimi jazda. Myślę że ich trochę ztłamsiliśmy, ale i tak, to był ich najlepszy występ jaki widziałem. Mieliśmy też ofiary po naszej stronie. Zwłaszcza chłopak z Wigan, nasz najbardziej znany fan w tamtym rejonie. Został wysłany na mimowolne zakupy i przeleciał przez szybę wystawy sklepowej. Nie wyglądał później zbyt dobrze. Na pewno nie jak zaspokojony shopoholik.

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
29-01-2019, 20:02 #303
Ale wytargał później niezłe odszkodowanie, więc koniec końców, wszyscy odnotowaliśmy tam całkiem dobry rezultat.
Najbardziej gwałtowne były zajścia, przy okazji spotkania w półfinale Milk Cup, w 1984. Przyjechała ich taka chmara, że chyba nikt inny nie przyjechał do nas, w takiej liczbie w latach osiemdziesiątych. Pośród tysięcy przyjezdnych, były setki chłopaków. Wiecie, takich boys to fight. Przyjechali dość wcześnie i rozsiedli się w Blue House. Gdy zaatakowaliśmy ten lokal, nastał tam czas apokalipsy. Czas, który ciągnął się przez wieki. Czas agresji. Czas przemocy i gwałtu. Na litość zabrakło tam czasu. Musieliśmy się nieźle nawywijać i wystawić w pierwszej linii wszystkich naszych ówczesnych top boyów, żeby ich zrobić. Jak podało później Liverpool Echo, w szpitalu udzielono pomocy dziesięciu poszkodowanym z ranami ciętymi. Wśród nich, byli też kibice Evertonu. Blue House to niebezpieczna miejscówa, jak zdarzy ci się tam utknąć. Jest tam duża sala główna i niewielki bar. Zwykle dzieliliśmy się na dwie jednostki operacyjne i wbijaliśmy do środka jednocześnie, zarówno przez lounge, jak i przez bar. Gdy zaczynała się młócka miejsce wypełniało się chaosem, ojcem wszystkich chaosów. Jeśli zostałeś złapany z jednej strony, mogłeś mieć problemy z przejściem na drugą. Tego wieczoru lokal został zdemolowany doszczętnie, a jednego typa z Villi podziobano kosami i wyrzucono go na zewnątrz, wbijając nim ogromne okno w lokalu.
To co się wydarzyło na meczu rewanżowym, opisałem już wcześniej. Gdy około 17 z nas zostało zatrzymanych. Chociaż nie było tam aż tak gorąco jak na Evertonie, żałuję, że nie mogłem być na tym meczu. Ilość chłopaków i jakość naszej firmy, była na poziomie, którego nie udało nam się osiągnąć ani nigdy wcześniej, ani też nigdy potem,a 16 tysięcy kibiców Evertonu, którzy się tam wybrali, zawładnęli Villa Park.

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
30-01-2019, 01:24 #304
Niezły najazd zrobili też kilka lat później, gdy pod wodzą Grahama Taylora, mieli szansę wygrać ligę w 1990. Znów wypełnili cały Park End i wielu z nich musiało iść na górny balkon. Ciężko to wszystko było obstawić i upilnować. Dla wąsów prawdziwy koszmar. Przed meczem przyjezdni wałęsali się w małych grupkach i byli łatwym celem licznych napaści. Po też wyglądali na mocno nieogarniętych. Było już dobrze z godzinę po zakończeniu spotkania, staliśmy wszyscy przed Red Brick, patrzymy, a County Road sunie sobie autobus pełen Villi. Nie wiem czy szukali wrażeń, czy zgubili drogę. Na pewno nie był to przemyślany ruch z ich strony. W przeciągu kilkunastu sekund urządziliśmy zasadzkę, w którą wpadli jak przećpana dziwka w kompot. Próbowali nawet wysiąść do nas, co pozwala mi myśleć, że było to coś w rodzaju ekipy,ale zanim im się to udało,ich autobus przedstawiał już żałosny widok. Żałosny ów widok, odebrał im zupełnie serce do walki i zmroził bojowy zapał. Widocznie nikt tam nie miał ochoty, podzielić losu pojazdu, którym przybyli na to zapomniane przez Boga miejsce. Znaczy mam na myśli County Road.
Kilka sezonów temu, Aston Villa wyeliminowała nas z Pucharu Anglii. Znów się niebardzo wykazali na ulicach wokół Goodison. Otoczyliśmy kilku gostków od nich, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się im odpuścić. Zamiast spuścić typom łomot, zabraliśmy ich na browar. A że okazali się całkiem w porządku, na jednej kolejce się nie skończyło. Wciąż mam z nimi kontakt. Okazało się, że mają taką samą zagwozdkę jak ja. Też się zastanawiali, co jest powodem, że tak odstają pod względem ilościowym od Birmingham City. Spotkaliśmy się z nimi też, gdy graliśmy tam u nich. Obeszliśmy wspólnie kilka kuflotek. Ich główny mąciciel,Fawler wywiedział się o nas, nakręcił się sam strasznie i ponoć się odgrażał, że jak nas trafi, to nas ustawi do pionu. Nie znalazł nas, za to całe mnóstwo wściekłych psów tak i musieliśmy się zawijać na prędkości. Mają tam najbardziej przeyebaną psiarnie w skali całego kraju. Jeden z nich podbił do mnie po sprawdzeniu moich danych:
- Byłeś tu aresztowany w 84. Nicholls, zgadza się?
- Owszem byłem. Miał pan wtedy służbę szefie?
-Nie, nie miałem koorwa. Chodziłem wtedy do pieprzonej podstawówki. Może już czas wydorośleć? Dać sobie spokój?

Tym razem nie miałem nic do powiedzenia. Gdzieś bardzo głęboko, przyznałem mu rację.
Gdy reprezentacja grała mecz na Anfield, Villa dopadła jednego z naszych najlepszych zawodników na mieście. I znów Fawler gwieździł tam niemalże olśniewająco. Znany jest z tego, że na meczach Anglii, lubi się powyżywać i poznęcać. Potwierdziło się to i u nas, gdy się nadziałem na niego i jego bandę chooja w Koronie, na przeciwko dworca Lime Street. Po meczu jechałem na przyjęcie weselne, więc wybiłem ze stadionu równo z końcowym gwizdkiem i poszedłem prosto na stację. No, nie tak prosto. Zahaczyłem jeszcze właśnie o the Crown, w celu konsumpcji szybkiego bronka przed podróżą. Pomysł okazał się kiepski, bo gdy wszedłem, okazało się, że siedzi tam ze cztery dychy Villi, włączając w to tego błazna i jego pożal się Boże cappo di tutti cappi. No, ale co robić. Na luzaku podszedłem do baru i zamówiłem piwko. Podbija do mnie typ, który mnie przyciął jak wchodziłem.
-Ty jesteś Kelly, co nie ziomuś?
-Nie. Ziomuś.
-Nie? A już wiem. Bruce?
-Nie.
-Nie? A jak się nazywasz, bo ja cię znam na bank?
-Nicholls.
-No proste. Nicholls, wiedziałem. Znaczy się kojarzyłem cię. Tylko nie pamiętałem jak się nazywasz. Gdzie masz dzisiaj swoją bandę?
-Pokazują się tylko, jak przyjeżdża jakaś konkretna ekipa.
Raczej nie takiej odpowiedzi spodziewał się mój nowy ziomuś i zaraz potruchtał do swojego tłustego bossa, przekazać mu wieści.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-01-2019, 01:31 przez the Painter.



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
30-01-2019, 15:36 #305
Zebrali się w kółeczko i zaczęli naradzać. W końcu wysłali do mnie delegację z przesłaniem. Nie chcą, żadnych problemów z Evertonem. Czekali tam na Huddersfield wracające z Tranmere. Ale nie powinienem sobie robić z nich jaj i jak chce się spróbować, to mam przyprowadzić ekipę. Wyjaśnili, że wszyscy mają bana na reprę i siedzą cały dzień w tym pubie i piwkują non stop. Patrząc na Fawler'a, to piwkuje non stop, odkąd skończył 9 lat, ale kim ja jestem, żeby to stwierdzić. Już miałem się stamtąd zabierać, gdy spostrzegłem na zewnątrz Kelly'ego z żoną. Podbiłem więc zaraz do niego i mówię mu, żeby się nie palętał, bo Villa jest w środku i nawet pytali o niego. Atmosfera wcale się tam nie poprawiała. Poszedł do Spoons, gdzie miałem się z nim spotkać za chwilę, tylko chciałem wydzwonić kilku kumpli i ostrzec ich, żeby przypadkiem nie wpadli do Korony.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-01-2019, 18:20 przez the Painter.



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
30-01-2019, 20:08 #306
Chyba, że ekipą. Nie bardzo sobie mogłem wyobrazić to towarzystwo w środku, atakujące grupę większą niż jakieś dwie, trzy osoby. Gdy tak stałem na zewnątrz z telefonem, pod pub podjechała taryfa, z której wsiadło pięciu chłopaków i zanim zdążyłem ich ostrzec, weszli do środka. Gdy tam wkroczyłem za nimi, już się zaczęło i tak jak przewidywałem,Villa była odważna w 40 na 5.
Teraz, w tej sprawie toczy się policyjne śledztwo i chyba parę osób wyłapało już za to wyroki. Nie wiem, co zostało powiedziane w sądzie, ale oto moja wersja wydarzeń. Gdy tam wszedłem, przy barze już trwała młócka. Jakieś 10 typa z Villi prało 2 gości z Evertonu. Nie dość, że Brummies atakowali w przewadze to jeszcze byli uzbrojeni w krzesła, szklanki i butelki. Rzucali czym się dało i gdzie się dało. Gdy tylko zobaczyli, że wchodzę, wszyscy zaczęli napjerdalać w moim kierunku. Złapałem za stolik i zasłoniłem się blatem jak tarczą. Przedarłem się pod bar, złapałem jednego z naszych chłopaków, który był już pochlastany i próbowałem go wytargać stamtąd. Jeden typek od nich, krzyknął nagle, żeby przestali rzucać. Myślałem, że wreszcie sobie uświadomili, że nie jesteśmy bandą i wychyliłem się zza mojej opoki. Wtedy jeszcze ktoś krzyknął:Celujcie w nogi! W moje, nie od stolika. I znów zostaliśmy zasypani pociskami wszelakiej maści. Przez kilka następnych dni, wyciągnąłem z siebie kawałki szkła. Już prawie byliśmy przy drzwiach, gdy jeden skoorwiel wsadził temu chłopakowi co go taszczyłem, tulipana w policzek i otworzył go szeroko. Inny kolo od nas padł przy drzwiach i został przekopany do nieprzytomności. No więc, gdyby było nas tam dziesięciu i obskoczylibyśmy taki łomot, nie miałbym z tym żadnego problemu. Ryzyko zawodowe. Raz na wozie, raz na pogotowie. Mój problem jest taki, że ci kolesie, którzy tam weszli, nie szukali kłopotów,a skończyli w bardzo złym stanie. Jednemu z nich załóżono 160 szwów na twarzy. Starcie przeniosło się na zewnątrz, ale tylko kilku z Villi wyszło do nas. Za chwilę pojawili się OSD (policyjne wsparcie taktyczne-dop. tłum.) i zagazowali cały Everton. Musieliśmy się ewakuować do Yankee Bar.

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
31-01-2019, 00:00 #307
Za chwilę zjawiły się tam trzy taksówki pełne chłopaków od nas i policja musiała eskortować Ville na dworzec. U mnie nie mają za grosz szacunku, po tym tchórzliwym ataku. Psy próbowały wyciągnąć od nas jakieś zeznania, ale jak zwykle nikt nic nie widział, nie słyszał i nie miał nic do powiedzenia w tej sprawie. W związku z tym, ten pocięty kolo, nie mógł liczyć na żadne odszkodowanie. I tak w zamieszaniu bitewnym, mało kto sobie zdawał sprawę z tego, co się wydarzyło. Na następnym meczu na Goodison, pies z evertońskiej antychuliganki, wyciągnął mnie z tłumu i mówi, że mają nagranie z monitoringu, na którym widać, jak stoję przed the Crown i że pływam po uszy w gównie. Powiedziałem mu, żeby mi pokazali to nagranie, wtedy będę gotowy iść do każdego sądu. Miałem nadzieję, że nie ma w kraju takiej ławy przysięgłych, która próbę pomocy dwóm osobom, napadniętym w pubie przez grupę 40 osobową, uzbrojoną w szklanki, krzesła i butelki i wyciągnięcie jednej z nich z opresji, uznałaby za zbrodnię. Myliłem się niestety. 12 miesięcy później, policja pokazała ten filmik w sądzie, próbując wywalczyć nałożenie na moją osobę bana na wyjazdy na mecze zagranicą. Dobrze zgadujecie. Udało im się to.

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
31-01-2019, 12:35 #308
Barnsley
Jodno z najlepszych awanti, jakie mieliśmy, miało miejsce na Oakwell, w 1989 roku, w piątej rundzie FA Cup. Chłopaki pamiętają tamte walki, a tysiące fanów pamięta ścisk i tłok na trybunach, które o mało nie doprowadziły do tragedii takiej, jak ta Hillsborough. Sektor dla gości był ciasny i oczywiście grubo przepełniony. Było do niego tylko jedno wejście i te osoby z przodu, były zgniatane, bez jakichkolwiek możliwości ucieczki. Na szczęście, pomiędzy naszym sektorem a trybuną, była jeszcze taka przestrzeń buforowa, gdzie przeszło dużo osób i ścisk został nieco rozładowany, zanim komuś coś poważnego się stało. Lokalne rozgłośnie radiowe, mówiły o tym później przez kilka dni i federacja miała wszcząć śledztwo w tej sprawie, ale najpewniej skończyło się na gadaniu. Parę tygodni później, na stadionie w Sheffield, nie było już wolnej przestrzeni, gdzie mogliby schronić się kibice Liverpoolu i piłka na Wyspach, już nigdy nie była taka sama.Wszyscy później obwiniali wszystkich, ale prawda jest taka, że tragedia na Hillsborough zbliżała się wielkimi krokami i nie widzieli tego, tylko ci, którzy nie chcieli widzieć. 96 kibiców the Reds musiało stracić życie, by otworzyć oczy ślepcom i przekonać ich, że ciasne klatki i 6 metrowe ogrodzenia z drutem kolczastym, nie powinny być elementem stadionów.

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
31-01-2019, 19:59 #309
Gdyby po Burnsley sprawę potraktowanoby poważnie i zastosowano radykalne środki, tragedii można byłoby uniknąć.
Wygraliśmy i po meczu, nie szliśmy na dworzec ekipą, tylko wymieszani ze zwykłymi kibicami. Gdy wychodziliśmy z ogromnego parkingu na wzgórzu, Burnsley przyatakowało konkretną liczbą i przez dłuższą chwilę, lali nas dość mocno. Na szczęście, wielu chłopaków od nas poparkowało tam i stopniowo przybywało nam sił, aż w końcu udało nam się to ogarnąć. Burnsley nie dbali o psy, czy o naszą liczbę. Ponawiali ataki raz za razem. Trwało to i trwało. Raz na tym, raz na tamtym końcu ulicy. Skończyło się raczej na remis. Po tym dniu i występie jaki przygotowali miejscowi, Burnsley zawsze będzie cieszyć się szacunkiem naszej ekipy. Mieliśmy tam wszystkich najlepszych chłopaków, a i tak o piczy włos, a by nas zrobili. Żaden inny klub z Yorkshire, nie dokonał tego od czasów Leeds, w latach siedemdziesiątych. Parę lat później wywalczyli awans i pojechaliśmy tam do nich niewielką, ale zgrabną bandą. Goście od nich, czekali już w Wakefield na obczajce i upewnili nas, że jesteśmy oczekiwani. Po meczu przyszli w zgrabnej liczbie na tą samą ulicę, co wtedy. Gdy podeszliśmy bliżej, widać było, że to sama młodzież. Trochę domowe przedszkole. Widać było, że się nas obawiają i niebardzo przejawiali chęci do ataku. Parę razy przystanęliśmy, czekając na ich ruch, ale oni tego nie zrobili. Ruszali dalej, a mogli nam stanąć, bo eskortę mieliśmy mało zapalczywą.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-01-2019, 20:03 przez the Painter.



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
01-02-2019, 12:06 #310
Tamtego dnia uświadomiłem sobie, że football fashion, zaszła za daleko. Jeden typek od nich miał na głowie skórzaną pilotkę z wszytymi w nią goglami. Dopadłem go i zdiąłem mu ją z głowy. Krzyknął żałośnie:"Ej! To tylko moda!" Na więcej nie było go stać. W końcu dotarliśmy do stacji i siedzieliśmy tam jeszcze całe wieki. Ekipa od nich, wciąż była widoczna na horyzoncie, ale nikogo starszego tam nie widzieliśmy. Olaliśmy ich, bo to raczej były te same przedszkolaki, które szły za nami na stację. Może ja i chłopaki, postarzeliśmy się tak strasznie, ale nie mogłem sobie wyobrazić tej ich ekipy, jak nas atakuje. Szkoda na nich czasu. Mimo to, poprzednia wizyta na the Oakwell, to było coś. Coś co sprawiło, że zawsze będę ich cenił.

Birmingham City
Jako że przez 15 lat Birmingham grało w niższych ligach, można śmiało stwierdzić, że ich ekipa spóźniła się na autobus. Autobus, którym jechały wszystkie konkretne firmy i na który mieli wykupiony bilet. Tak się poskładało, że gdy drużyna znów powróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej, ich banda rozpłynęła się gdzieś we mgle.

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

sterby
Liczba postów:8,430 Reputacja: 11,155
01-02-2019, 19:21 #311
To teraz będzie opis ekip ze wszystkich wiosek na B,C,D,E,F,G,H,I,J,K,L,N,MO,P,R,S,T,UW,Y,Z???



[img][Obrazek: 0397d37f68c03aeem.jpg][/img]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
01-02-2019, 23:01 #312
Nikt tu nikogo ze Staszkiem w łapie do czytania nie zmusza.
Tak teraz będą opisy z wiosek. Birmingham to druga co do wielkości wioska na Wyspach geografie.

Niespodziewanka. Wszyscy myśleli wtedy, że po awansie zaszaleją w całym kraju. A tu kupa. Zamiast spodziewanej konsolidacji i mobilizacji, które zwykle następują po awansie, degręgolada, demobilizacja i w ogóle wszystko dd. Nawet Villa zaczęła ich dominować, w drugim mieście w kraju, a to już były pańskie jaja!
W latach osiemdziesiątych spotkaliśmy się z nimi kilkukrotnie. Pierwszy raz, jaki zapamiętałem, to było rozpoczęcie sezonu, rok zamieszek na Toxteth.Gorące lato 1981'.Po tym co się wydarzyło na Tocky, wszyscy zwalali policję z chooja. Po meczu dosłownie setki od nas, próbowało się dobrać do relatywnie niewielkiej bandy Brummies (mieszkańcy Birmingham-dop. tłum.). Jeden tajniak, który się ciągnął za nami, został wysłany do szpitala na kilka tygodni. Mundurowych i konnych też napjerdalaliśmy jak nigdy. Za co? Bo stali nam na drodze, gdy szliśmy w stronę dworca, mając nadzieję tam dorwać Birmingham. Zulusi próbowali wyjść tuż przed końcem, ale czekaliśmy na nich przed padokiem i długo tam nie wytrzymali. Później w drodze na stację już nie próbowali się wymknąć eskorcie. Wcale się im nie dziwię, mając na uwadze nastroje jakie panowały w tamtym czasie w Liverpoolu. Scousersom wciąż wrzała krew po zamieszkach, a poszanowanie prawa na mieście było na poziomie zerowym. Wkrótce więc pana dzielnicowego na patrolu, zastąpili zawsze pomocne, dobre dusze z Operational Support Division. Śmiem twierdzić, że w starciach z OSD, byliśmy na remis.
St. Andrews, to nie jest miejsce, gdzie zawsze mieliśmy z górki, jeśli chodzi o rywalizację pozaboiskową. Czasami bywało tam bardzo niebezpiecznie i równie niegościnnie jak na West Hamie. Jeździliśmy tam ekipą, ale nigdy nie było tam starć na taką skalę jak na innych stadionach, które odwiedzaliśmy. Mam kilka wspomnień stamtąd. W większości niezbyt przyjemnych.
[Obrazek: ea4749b4e88d48629190d941d595947b.jpg]

Zamieszki na Toxteth

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

sterby
Liczba postów:8,430 Reputacja: 11,155
01-02-2019, 23:42 #313
Birmingham to duże miasto, ale Birmingham to mały klub, politologu.



[img][Obrazek: 0397d37f68c03aeem.jpg][/img]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
02-02-2019, 09:48 #314
Ale to nie jest książka o klubach, tylko o kibicach, jak ktoś się jeszcze nie zorientował.
Dopust boży z tym Sterbym.

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

Iniemamocny2
Liczba postów:1,082 Reputacja: 256
02-02-2019, 17:37 #315
(01-02-2019, 23:42)sterby napisał(a):  Birmingham to duże miasto, ale Birmingham to mały klub, politologu.
Zulus to jedna z najstarszych i od lat 70-tych zazwyczaj topowych firm w Anglii.



,,Hej mała, dosyć o mnie! Porozmawiajmy o Tobie! Co myślisz o mnie?''
Johny Bravo

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
02-02-2019, 18:45 #316
Małe porównanie na marginesie (dla laików).
Pierwsza połowa lat 80tych.
Liverpool jedzie na West Ham. Pociąg specjalny zostaje odwołany z powodu niewystarczającej ilości chętnych. Na dworcu zjawiło się dosłownie kilka osób.
Birmingham jedzie na West Ham.
W drodze policja otacza kordonem 300 Zulusów i zawraca z powrotem do Birmingham. Patterson (taki Chakka wśród Brummie-Zulu) ,i jeszcze 3, albo 4 osoby, wyrywają się z policyjnej obławy i w pięciu jadą na the Boleyn. Na trybunach, szybko zostają rozkminieni i Baz Patterson zostaje zaproszony na parkiet w ustronnym miejscu. Stoczył 4,czy 5 solówek. Wszystkie wygrał, gdy zabrakło kolejnych chętnych na sparing, Cockneys w uznaniu. odpuszczają Brummies.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-02-2019, 22:13 przez the Painter.



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
03-02-2019, 19:10 #317
Raz zostałem wypatrzony przed bramkami i musiałem się szybko ewakuować. Wkręciłem się z moim biletem na główną trybunę, ale i tutaj niemalże natychmiast, otoczono mnie gorącą opieką, od której, aż pot spłynął mi po plecach. Na szczęście obecne tam psy, zorientowały się co się kroi, a raczej kogo będą kroić za moment i zostałem zatrzymany, dla mojego własnego bezpieczeństwa. Nie oponowałem.Jeszcze raz, wybrałem się tam autobusem, w środowej kolejce. Przed meczem się nie pokazali ani na moment, ale po zakończeniu spotkania, kilka osób od nas, ścigano całą drogę do autokaru. Ostatni sezon przed spadkiem (mam na myśli ich poprzedni pobyt, przed tym niedawnym powrotem - pisane około roku 2001-dop.tłum.), przyjechali do nas, ekipą na światowym poziomie. My zebraliśmy się dookoła Blue House'u. Patrzymy, a tu zapjerdala suka na sygnałach. Następna. Jeszcze jedna. Potem jeszcze kilka. W stronę the Abbey. Wiedzieliśmy, że są i zaraz tu będą. Zaraz upłynęło w kilkanaście sekund i zanim pomyśleliśmy co robić, Birmingham wyłoniło się zza winkla. Prowadził ich wielki czarny koleś w kapeluszu deerstokera (obserwatora jeleni, model preferowany też przez słynnego detektywa z Baker St. - dop. tłum.) w kratę Burrberry (prawdopodobnie był to właśnie Baz Patterson znany z upodobania do noszenia ubrań tej marki - dop tłum.) Wyglądali bardzo fachowo. Widać było, że to nie są żadni przypadkowi ludzie. Skończyło się na stójce i mierzeniu wzrokiem przeciwnika. Potem rozdzkeliły nas psy. Zulusi zostali wepchnięci na trybuny siłami porządku.
Parę sezonów temu, graliśmy u nas w pucharze i przyjechali pełnym składem. Kompletna firma. Było ich mnóstwo i byli wszędzie. Kilku z nich, przekazano wiadomość, że Everton będzie czekał gotowy pod stadionem, ale żadnych nerwowych ruchów w centrum miasta. Wielki brat patrzy. [Obrazek: fda1ceae9fae7cdc3b395c0c0960d98e.jpg]

Baz Patterson [Obrazek: 63b8c379c86622f006522cbfbd7958f0.jpg]
I inny z założycieli gangu Zulusów, zmarły na raka w 2016 Errol Fat Parker.

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
04-02-2019, 02:00 #318
Nie bardzo się palili, by tam wyruszyć, w końcu jednak dotarli . Nie podejmowali jednak żadnych prób, mających na celu urwanie się eskorcie. Dopiero pod samym stadionem. Wjechaliśmy w nich jak wchodzili. To była top hool-orkiestra, na poziomie berlińskich filharmoników. Tam każdy jeden, mógłby grać pierwsze skrzypce. Z kolejki po bilety, zrobiła się kolejka do młócki, a czekający w niej Zulusi, przebierali niecierpliwie nogami, nie mogąc się doczekać, kiedy przyjdzie ich kolej. Jeden przypadek kliniczny, ciekawy materiał do badań dla psychiatrii, z rozpędu zajebbał z grzywy policyjnemu koniowi. Typ był w kompletnym amoku, jakby przydrynił tego wywaru, który Wikingowie podawali berserkom przed walką. Niestety, po meczu już zabrakło im śmiałości, by wychylić się poza eskortę. Dawaliśmy im okazję kilkukrotnie, ale nie skorzystali. Byli niezłą liczbą, bandą bardzo liczną, ale zachowywali się dużo spokojniej niż oczekiwałem. Do tego, trwająca cały dzień, policyjna operacja, została uznana za kolosalny sukces.
Zupełnie inaczej wyglądała historia, gdy Liverpool grał w pucharze na St. Andrews. Kilka autobusów, którymi podróżowały doborowe siły the Reds, wpadły w zasadzkę w pubie. Mecz musiał być powtórzony, tym razem na Anfield i wszyscy, którzy parali się chuligańskim biznesem, zarówno z Liverpoolu jak i z Evertonu, czekali na przyjazd gości. Brums pojawili się dość wcześnie i zakotwiczyli w pubie o nazwie Samm Dodd's, niedaleko Anfield. Niewielkie ich oddziały, włuczyły się niemal wszędzie i wielu z nich się ostro nacięło. Wiecie, co mam na myśli, prawda? Taki jeden z Evertonu pochlastał chyba ze czterech i to tak konkretnie, przy okazji jakoś tak, przechodził koło vana pełnego Brommies pod the Arkles, więc ich zagazował. Spokojnie na osiemnastą był w domu na popołudniową herbatkę i podwieczorek. W wiadomościach już mówili o brutalnych zamieszkach na Anfield.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-02-2019, 09:15 przez the Painter.



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
04-02-2019, 12:38 #319
Po meczu, odbywały się ganianki po całym Anfield i przyjezdni wyłapali kilka pstryczków w nos. Przyjechali jeszcze potem w sezonie 2001/02 i tym razem poszło im ciut lepiej. Rozyebali większość knajp, w których zwykle siedział Everton. Było to bardzo sprytne posunięcie i w zwykły dzień pewnie by tam kogoś trafili. Ale tamtego dnia, wszyscy byliśmy na Stoke. Kumpel, który ich wtedy widział, mówił, że zgłosili się wtedy za the Kop ekipą, po odbiór klapsów. Dowód na to, że Liverpool, wciąż potrafi zebrać bandę, nie tylko na mecze z Man. Utd.

Bolton Wanderers
Jest to kolejny przykład ekipy, która cieszy się pewną renomą w kraju, ale w naszych rankingach, nie łapią się nawet na miano średniaka. Już tam nawet do nich nie jeździmy. Szkoda czasu.W latach siedemdziesiątych graliśmy z nimi półfinał Pucharu Ligi I przyjezdnych, można było liczyć w tysiącach. Laliśmy się po meczu na całej długości Priory Road i zrobili nas wtedy, jak wiele innych firm w tamtym okresie. Wszędzie można się było na nich nadziać. Nie chowali się bynajmniej. Szukali nas. Kilka lat później, pojechaliśmy tam na FA Cup i mając na uwadze, wspomnienia z Pucharu Ligi, spodziewaliśmy się popołudnia pełnego wrażeń. Pojechaliśmy dobrym składem. Było awanti na trybunach. Ci tak zwani casualsi od nich, to nie wiedzieli gdzie spjerdalać. Panika w oczach, kupa w majtach. Doopy ratowały im piwne monstery, tak o jakieś 10 lat starsze, którzy jak na dublerów zagrali nieźle.

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME

the Painter
Liczba postów:1,008 Reputacja: 4,177
04-02-2019, 20:41 #320
Po meczu, tłum od nich podążał za nami na dworzec. Ale gdy rzuciliśmy się na nich, oni rzucili się do ucieczki. Na rrplayu u nas, zaprezentowali się jeszcze gorzej. Niewielka ich ekipka, stała przed trybuną Park End. Gdy tamtędy przechodziłem, ktoś rzucił pachołkiem drogowym i zayebał mi nim prosto w ryj. Nos mi się rozleciał na wszystkie strony. Straciłem kontrolę. Wjechałem w nich tak jak stałem. Sam jeden. Zacząłem napjerdalać największego z nich, obstawiając, że to ich wodzu. Zanim mnie zawinęli, zdążyłem mu jeszcze ujebbać kaptur od narciarskiego płaszcza. Prosił mnie, jak mnie zabierali, żebym mu oddał ten kaptur, to mu go rzuciłem przez ogrodzenie. Żałosny frajerzyna. Prawie się popłakał. Ja dostałem pouczenie, posklejałem sobie kichawę i po meczu czekałem na nich. Już z chłopakami. Ponownie, woleli nie wiedzieć, co na nich czeka.
Ich nowy stadion, to jest kompletna farsa. Gdy tylko zaczyna padać, jesteś cały mokry. Takie obiekty to sobie stawajcie w Grecji, albo we Włoszech. Co, jak projektowali, to w okolicach Manchesteru tak często nie padało? Gwałtowna zmiana klimatu? No bez jaj. Ktoś powinien pomyśleć o dachu. Byliśmy pierwszym klubem, który rozegrał tam oficjalny mecz. Pierwsza kolejka sezonu. Powinniśmy przegrać, ale nie uznano im prawidłowo zdobytej bramki. A chooj, kogo to obchodzi we wrześniu. W maju, gdy okazało się, że oni spadają, a my się utrzymamy, dzięki korzystniejszemu stosunkowi bramek, chyba im się odbiło tamtym golem.

ŚWIEŻO MALOWANE



Elvis shot JFK
MI5 killed Princess Diana
Malarz zajebbał Laurę Palmer

FIRE WALK WITH ME






Skocz do: