Witaj! Logowanie Rejestracja
Książka, której nie chcieli dopuścić do druku!!!



MakuKSC
Liczba postów:2,209 Reputacja: 2,954
27-02-2019, 20:07 #381
Czytam i czytam,a dopiero teraz przypomnialem sobie,ze kiedys sam mialem zajawke na Everton Wink
[Obrazek: b56948c1f666051bmed.jpg]



"Cracovio ma, tyś dumą mego miasta...."


the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
27-02-2019, 22:14 #382
Ja kiedyś nawiązałem (bardzo przelotnie) korespondencję ze smrodem, kibicem the rozje-blues Chorzów, który napisał taki anonsik do Tempa, że kibicuje Liverpoolowi i że nawiąże kontakt z kibicami innych angielskich klubów. Napisałem mu, że trochę kibicuję Chelsea i że jestem z Krk. . Ten mi normalnie przysłał hmm.., "naszywki" z herbami kilku angielskich klubów. Były malowane pisakami na kawałkach materiału, wyciętych, założę się, że to było prześcieradło. Pamiętam, że udało mi się rozpoznać wszystkie oprócz Evertonu właśnie. I jeszcze mi debil napisał, że bardzo mu przykro, że ruch już nie ma zgody z wisłą. To mu odpisałem, że nie ma czego żałować, ale jak chce się wypłakać to nie do mnie, bo ja jestem za Cracovią. Już się nie odezwał. Pewnie mu się hanyska doopa zmarszczyła, jak go uświadomiłem, że nie mam pcheł.

ŚWIEŻO MALOWANE



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
28-02-2019, 17:51 #383
Było nas mnóstwo na mieście, ale oni kwadrans po piątej, musieli już być w Birkenhead. O dziesiątej zadzwonili do nas, że mają ekipę u siebie w mieście i żebyśmy do nich przyjechali. Chociaż nie był to najmądrzejszy pomysł, zdecydowaliśmy się jechać, ale OSD siedli na nas pod Hannoverem i musieliśmy porzucić nasze zamiary.
Oni wszyscy śpiewają: "Nie chcemy katedry i przystani Head. Nie jesteśmy Scousers, tylko z Birkenhead!".I bardzo dobrze koorwa. Siedzieć tam na doopie i nie wyłazić.

Wigan Athletic
Chociaż nigdy nie byłem z Evertonem na Wigan, miałem z nimi spotkanie w Manchesterze. To był klasyk. Ustawiliśmy się tam z Oldham, na powrocie z wyjazdu, na Sheffield Wednesdays . Szukaliśmy tego Oldham, chyba z godzinę, mimo, że cały czas byli pod telefonem i cały czas twierdzili, że mają wyimaginowaną stówę. Zrobiliśmy jeszcze jedną rundkę w ich poszukiwaniu i przeszliśmy przez Oxford Road. Poszedłem z jednym ziomkiem zobaczyć na stację i w bufecie przycieliśmy 30 osobową grupę. Wszedłem więc do środka. Rozejrzałem się trochę po twarzach, bo znałem paru typów z Oldham, ale żadnego z nich tam nie było. Już chciałem wychodzić, gdy nagle jeden kolo się podniósł i pyta się: -Masz koorwa jakiś problem ?
-Szukam Oldham ziomuś.Widziałeś ich może?
-Nie jestem koorwa żaden twój ziomuś. Znalazłeś Wigan, zamiast Oldham i teraz masz problem z nami.
Nie mogłem uwierzyć w mojego farta. Spojrzałem na tego fiuta z krwiożerczym uśmieszkiem i specjalnie ważąc słowa, oznajmiłem mu:
-Nie jesteś koorwa mój ziomuś? No to teraz masz problem z nami, bo mam na zewnątrz 80 chłopaków, którzy powinni tu być lada moment. O! Właśnie nadchodzą. Oto i oni choojku.
Wyjrzał na zewnątrz i przysięgam wam, w kilka sekund jego twarz zmieniła kolor. Kontynuowałem więc:
-Słuchaj gnoju. Jeżeli szybko, bardzo szybko i bardzo grzecznie mnie teraz przeprosisz, może nie powiem im, co przed chwilą usłyszałem od ciebie.
Wymamrotał przeprosiny patrząc w ziemię. Potem na paluszkach uciekł do kąta i tam przycupnął.
Ledwo powstrzymując się od śmiechu, dotrzymałem umowy z tym frajerzyną. Ruszyłem do wyjścia, pokazując chłopakom, że nie ma po co wchodzić do środka.
[Obrazek: bcd0d92c48b19a42a0ba3b81a0f30156.jpg][Obrazek: 42d30df1fa761c43ce3df35681b24dec.jpg]

Head Pier i katedra. Największe atrakcje turystyczne Liverpoolu, którymi gardzą kibice pobliskiego Tranmere. Z Birkenhead.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-02-2019, 18:08 przez the Painter.



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
01-03-2019, 01:09 #384
Pomylił się kolo startując do mnie. Jak to mówią, poślizgnął się na własnej kupie. Chciał przykozaczyć, a tylko wstydu sobie narobił. Pozostali zachowali się fair i do nich nic nie miałem. Wychodząc życzyłem mu miłego weekendu, chociaż wiedziałem, że świat, właśnie mu się rozyebał na malutkie kawałeczki. Nawet jego ludzie się z niego podśmiechiwali, gdy stamtąd wychodziłem.Gdy później podkręciłem o tym chłopakom, chcieli tam wracać i ich zrobić, ale po co? Upokorzenia jakiego chłopina doznał, nie pobije żaden wpjerdol. Jeden mój ziomek, którego znałem z meczów repry, wypytywał później parę postaci z Wigan o ten incydent i potwierdzili, że tak właśnie było. Mówili, że typek sam się wtedy ośmieszył, ale że się ponoć później odgrażał, że mnie zrobi, jak się jeszcze kiedyś spotkamy. Bez komentarza.

Wrexham
Mam kilku kumpli na Wrexham i jeździłem jakiś czas na ich mecze, gdy miałem bana na Goodison, za wyrok po moim występie na Arseanalu. Próbowałem odwiedzić wszystkie 92 ligowe stadiony i zaliczyłam kilka topowych wyjazdów, z mniej znaną, z dwóch ekip noszących nazwę Frontline, jak to Boro lubi przypominać Wrexham. Może nie ma ich zbyt wielu, ale wiele razy pokazali, że lubią się zabawić i że potrafią. W przeciągu lat, zanotowali kilka budzących szacunk rezultatów.
Jedna z najlepszych akcji, w jakich mogłem ich obserwować, to było awanti po play offie na Leyton. Rok wcześniej, dałem się tam głupio zamielić, więc teraz, jak debil wracałem po więcej. Wrexham przeyebał, a na trybunach mieli pierwszy, drugi i trzeci garnitur. Efekt? Z taką garderobą, jechali z Cockneys, prawie całą drogę do stacji metra. W pewnym momencie jednak po przegrupowaniu, miejscowi skontrowali z okrzykiem I-C-F!! Trochę ta obecność ekipy West Ham (lub taki bluff?), przytłumiła Wrexham i wyrównała wynik spotkania.
Innym razem pojechałem, gdy grali na Shrewsbury. Otoczyliśmy tubylców w ich pubie, który nazywał się bodajże Elephant and Castle, ale miejscowi nie wyrażali ochoty na bliższy kontakt i siedzieli zabarykadowani w środku. W związku z takim obrotem sprawy, wiele osób dało sobie spokój i odbiło stamtąd. Wtedy banda Shrewsbury, zrobiła się dużo odważniejsza. Wylecieli na zewnątrz i zrobili tych z Wrexham, którzy jeszcze tam byli. Dobrze ich zrobili. Ciężkie uszkodzenia ciała. Większość z tych chłopaków, to byli akurat moi kumple. Dziwne to było trochę uczucie, jeździć z nimi na te niewielkie miejscówy. Obserwować przemoc na mniejszą skalę, ale wciąż intensywną.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-03-2019, 09:45 przez the Painter.



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
01-03-2019, 11:06 #385
Gdybym tam był z Evertonem, pewnie nawet byśmy nie spojrzeli w kierunku takiego przeciwnika, ale będąc tam z mniejszą ekipą, w niewielkiej grupie, mogło się to skończyć obrażeniami i właśnie to sprawiało, że takie wypady mnie pociągały.
Najlepszą zabawę miałem, gdy pojechałem z nimi na Northampton, świętować awans. Pojechało ich parę ładnych koła. Ja wraz z liczną grupą, nie załapałem się na wejściówki i zostaliśmy zamknięci na zewnątrz. Northampton miał niewielką bandę, którą ruszyli na nas. Zajebbałem z foranta temu typowi na przedzie, co to myślał, że jest śmietanką Nationwide (instytucja finansowa, bank czy jakaś kasa oszczędnościowa, z tego co kojarzę, to właśnie w Northampton mają swoją siedzibę-dop. tłum.).Wrexham zrobił resztę. Wtedy zobaczyłem dużą grupę stewardów wchodzących na stadion i postanowiłem się podpiąć. Chwilę później, szedłem na końcu tej grupy w żółtej odblaskowej kurtce. Jeszcze jedną chwilę później, stałem pod sektorem Wrexham i byłem odpowiedzialny za kontrolowanie ich zachowania. Otrzymałem krótką instrukcję, że mam nie dopuścić, żeby wtargnęli na boisko i jeśli ktoś ewentualnie będzie sprawiać kłopoty, mam taką osobę wskazywać oficerom policji. Po bramce dla Wrexham, pozwoliłem im wszystkim wbiec na murawę i jeden chłopak, wysłał mi później zdjęcie z lokalnej gazety, na którym widać jak Wrexham przeskakuje przez barierę na boisko, a na pierwszym planie stoję ja,robiący za ochronę, z wielkim bananem na gębie. W przerwie, podbiłem do ekipy Northampton, żeby im powiedzieć, gdzie się spotykamy po meczu. Zapowiedziałem im też, że zostaną pochlastani. Było tam wielu kibiców, którzy patrzyli na mnie jak na jakiegoś przybysza z innej planety. Oczami pełnymi niedowierzania patrzyli na jednego ze stewardów Northampton FC, którego najwyraźniej konkretnie poyebało i kompletnie postradał zmysły. W końcu mi się znudziła ta szopka i poszedłem do knajpy. Ale kurtkę sobie zatrzymałem. Mam ją do dzisiaj. Może się przydać, gdyby Evertonowi tam przyszło kiedyś zagrać.

ŚWIEŻO MALOWANE



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
02-03-2019, 15:59 #386
Goniłem też bilety na Wrexham i zdarzało się, że nie wychodziło mi to na dobre. Raz się tak wyebałem, gdy przyjechało Cardiff. Przyjechali w parę koła. Sprzedałem kilku bilety na trybunę Wrexham i po chwili sprzedałem wszystkie, w przeciągu półtorej minuty. Zostali jednak wyprowadzeni stamtąd, a ja wciąż byłem na zewnątrz, więc musiałem się szybko ewakuować, bo nieduża firma Cardiff już wypuściła za mną list gończy, domagając się refundacji. Innym razem, to było jak Wrexham podejmował Manchester United w Pucharze Zdobywców Pucharów. Poszło mi jak koorwie w deszcz. Od jednych i od drugich nie spotkało mnie tego wieczoru nic miłego, tylko żale, pretensje i kuksańce. Mancs chcieli mnie dojechać za to, że byłem z Evertonu i miałem bilety, co na bank, by ich ucieszyło, gdyby mnie dopadli. Wielu starszych typów z Wrexham, powróciło na trybuny z kibicowskiej emerytury. Nie kojarzyli mnie wogóle i zaczęli się srać, że próbuję na nich przyrobić. To był bardzo nieprzyjemny dla mnie wieczór. Liczyłem, że skubnę trochę grosza, a zarobiłem tylko wpjerdol. Tak z dziesięć strzałów na ryj, plus vat.
Było do przewidzenia, że prędzej, czy później trafimy na nich i tak też się stało. Graliśmy z nimi w Pucharze Littlewood's, u siebie i na wyjeździe. Starałem się trzymać na uboczu, w czasie tego dwumeczu, by nie nadziać się na moich ziomali, Neil'a, Stan'a, albo Chaz'a i paru innych moich kumpli stamtąd. Ale to było mission impossible. Cały Everton chciał się z nimi sprawdzić, więc obiecałem im, że to ogarnę, ale sam nie będę się angażował. Ledwo co mi się to udało.
Pierwsze spotkanie, na the Racecourse, wygraliśmy 5:0 i przed meczem niezbyt sympatyczna banda od nich, wystartowała do paru naszych z przedłużaczami. Udało mi się to załagodzić i uratować doopy tym z Wrexham. Po meczu, przeprowadziłem naszą ekipę bocznymi uliczkami, przez ciasne zaułki, na tyły restauracji McDonald's, gdzie zwykle po meczu zbierała się ekipa Wrexham. Doprowadziłem ich tam i na tym skończyła się moja rola. Potem, byłem już tylko obserwatorem. Everton odpalił w nich rakietnicę i ruszył na nich, ale oni zdążyli się już zerwać i nie było szans ich dogonić. Typ stamtąd, którego znam bardzo dobrze, nadal twierdzi, że nic takiego nie miało miejsca,że musieliśmy pomylić Wrexham, z grupą jakichś dzieciaków, czekających na Happy Meal'a. Koorwa, było grubo po dziesiątej!

ŚWIEŻO MALOWANE



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
02-03-2019, 17:30 #387
Na Goodison, przyszedłem dość późno pod stadion. Stwierdziłem, że idę jeszcze do the Winslow na Goodison Road, na bronka. Mecz trwał już chyba z pół godziny, ale miałem to wszystko, głęboko w doopie tego dnia. Naraz, za oknem przyciąłem grupę chłopaków przechodzących obok knajpy. Wyszedłem. To był Wrexham. Jakieś cztery dychy.
- Gdzie masz swoich chłopaków Nicholls? - krzyknął jeden z nich.
-Na trybunach baranie, a gdzie? Zaraz będzie przerwa.
-.. aa, tak. Rzeczywiście.
Szli z buta z Lime Street i zgubili się po drodze. Trochę im zeszło, zanim się znaleźli i o godzinie 20. szukali jeszcze Evertonu. Zabrakło im wiedzy z topografi miasta, ale przynajmniej nie brakowało im dobrych chęci. I za to Pan Bóg ich kocha.
Wyszli ze stadionu jakieś 20 minut przed końcem i pojechali autobusem na Lime Street. Cieszę się, że tak to wyszło. Nie chciałem stracić fajnych kontaktów jakie tam mam, przez jakiś głupi mecz o czapkę gruszek. Chociaż wciąż jest tam paru takich, którzy nigdy mi nie wybaczą, że przeze mnie musieli spjerdalać na sygnał z rakietnicy.
Nie jeździłem tam przez kilka lat,aż do 2002.,gdy graliśmy u nich przedsezonowy sparing. Wciąż jednak mam kontakt z Niel,na którego Cardiff mówi "TenRudyŁysyKoleś". Typ naprawdę ma obsesję na punkcie futbolowej chuliganki. Jeśli chcesz wiedzieć, co się wydarzyło na jakimkolwiek stadionie w kraju, w ostatnią sobotę, albo 8 lat temu, zapytaj Neil'a. On wie wszystko. Gdyby mój psychiatra, mógł wejść w jego głowę i przestudiować jak to wszystko chłop ma tam poryte, zgarnąłby miliony i nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, przez trzy lata z rzędu.
Na tym sparingu mieliśmy niezłą bekę, gdy dostaliśmy telefon, od kilku naszych chłopaków z Chester, którzy woleli jechać tam nayebać się ale, niż jechać z nami na Wrexham. Poinformowali nas, że paru naszych młodzieżowców, weszło na sektor Wrexham i mają tam ostro jechane przez brygady miejscowych, sponsorowane przez Stone Island. Czterech z nas wyszło więc z knajpy, nie zapominając zapłacić i weszliśmy na stadion. Wkrótce staliśmy, nad ich sypiącym się w gruzy Kopem, obserwując jak sprawcy całego zajścia, ześlizgują się na środek ich sektora. To był skecz na najwyższym poziomie. Wmaszerowaliśmy w sam środek, a oni rozstąpili się przed nami, niczym głębiny Morza Czerwonego. Zapytaliśmy głośno, ale grzecznie, czy ktoś z nich miałby ochotę na szybki sparing pod stadionem. Jakiś tuzin od nich, stał tam wpatrując się w swoje przykurzone laczfordy i nie wydawał żadnego dźwięku, poza kilkoma głębszymi westchnięciami. Zaczęliśmy się śmiać i wtedy miejscowe wąsy, które właśnie świadkowały największemu upokorzeniu, jakie mogło spotkać tamtejszą ekipę, wyprowadziły nas na zewnątrz.
Wkrótce wydzwoniony zostałem przez znajomka stamtąd i ustawiliśmy się na drina i żeby przedyskutować, kto się tam nieładnie zachował. Gdy wychodziłem z paroma kumplami do knajpy, nadzialiśmy się na ich niewielką, ale agresywną bandę, która myślała, że szukamy atrakcji. Na moment wybuchło starcie.Próbowałem to zażegnać i odkręcić. Skończyło się na tym, że dostałem butelką w głowę i musieli mi założyć parę szwów. Przejebbane nieporozumienie, z którego niektórzy próbowali zrobić cenne zwycięstwo na ustawie. Typowe dla dzisiejszych plastikowych hool's. Słyszałem, że ktoś od nich napisał nawet na necie, że wysłali top boy'a z Evertonu, na kilka tygodni do szpitala. W twoim śnie, cudownym śnie...

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-03-2019, 18:53 przez the Painter.



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

sterby
Liczba postów:7,526 Reputacja: 7,694
02-03-2019, 18:04 #388
Wrexam - Mutd w PZP???



[Obrazek: gf-JzRg-qYWu-XW5A_janusz-filipiak-664x442-nocrop.jpg]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
02-03-2019, 19:05 #389
No. Sam się ździwiłem. Ale, żeby nie było, że dostali się tam, dzięki wczorajszemu zwycięstwu w alkoholizacjach tłumacza. [Obrazek: e2f0f32d929f1fe66d4d831e243eb87b.jpg]

ŚWIEŻO MALOWANE



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

sterby
Liczba postów:7,526 Reputacja: 7,694
02-03-2019, 20:36 #390
Znaczy się autor coś dozował.



[Obrazek: gf-JzRg-qYWu-XW5A_janusz-filipiak-664x442-nocrop.jpg]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
02-03-2019, 20:50 #391
Mogło tak być. Wystarczy wyguglować Wrxh w euro-puch.
O proszę, to był bodajże rok 1984. Wielki brat patrzył? Chyba w inną stronę, jak Walijczycy pykneli kołków z FC Porto. Musiał nayebany do nieprzytomności Młynarczyk bronić.
O koorwa!!! W sezonie 75/76 udało im się w tych samych rozgrywkach, wyeliminować potężną ZKS Stal Rzeszów.
A nie. Teraz doczytałem. Z United grali w 92.Odpadli bardzo pechowo, tracąc w dwumeczu 5 bramek i nie strzelając ani jednej.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-03-2019, 21:13 przez the Painter.



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

thunderlord
Liczba postów:399 Reputacja: 32
02-03-2019, 21:17 #392
Raczej w 1990. United pozniej w tych samych rozgrywkach pykneli tez legie, a potem zdobyli to trofeum.

Wysłane z mojego LG-K220 przy użyciu Tapatalka



the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
03-03-2019, 12:41 #393
A w 90. To pamiętam, bo kumpel był w Warszawie na tym meczu. Najpierw dostał z buta na peronie od Legii, ale później już spoko. Tylko jak, po meczu chciał się zaopiekować jednym nayebanym angolem w bluzie bramkarskiej MU, to legioniści pogrozili mu palcem. Strasznie ponoć wtedy dbali o Mancs'ów i w doopę im włazili.
Nie to co My z Ajaxem.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-03-2019, 12:43 przez the Painter.



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
03-03-2019, 14:04 #394
Nie powiem, żebym się ucieszył, raczej byłem niemile zaskoczony, gdy wylosowaliśmy ich rok później w Pucharze. Byłem pewien, że Everton nie będzie sobie nimi doopy zawracał, tak samo, jak byłem pewien, że oni ogłoszą z tej okazji, powszechną mobilizację i będą rekrutować każdego posiadacza podrabianej czapeczki Burrberry w promieniu 30 mil. Nie myliłem się. Wydarzenia tamtego wieczoru, wciąż podnoszą mi ostro ciśnienie, a szacunek, jaki miałem dla wielu chłopaków z Wrexham, przepadł po nich bezpowrotnie. Co ciekawe, po raz pierwszy w życiu, znalazłem w głowie, dość zdrowego rozsądku, by odpuścić sobie tym razem. Stało się tak, dzięki jednemu ziomkowi stamtąd (jeszcze raz, dzięki ziomuś), który dał mi wcześniej cynę. Ostrzegł mnie, że wciąż prowadzone jest śledztwo w sprawie niewielkiej bijatyki, w której brałem udział parę tygodni wcześniej i że wąsy chcą mnie drutnąć, jeśli tylko pojawię się na tym meczu. Nie powstrzymało to jednak Walijczyków, przed bombardowaniem mnie telefonami przez całe popołudnie,z pytaniami o kondycję naszej firmy i jej aktualną lokalizację. Nie mogli uwierzyć, że Everton nie traktuje poważnie ich Wszechmocnej Frontline. Zostałem dosłownie zasypany esemesami ze zmyślonymi numerami i zmyślonymi miejscami spotkania.
Po którymś z kolei telefonie, nie wytrzymałem i wydzwoniłem naszych chłopaków. Powiedzieli, że będą siedzieć w Chester gdzieś do 19.,bo pod stacją roi się od psów. Skontaktowałem się z Wrexham i przekazałem im info., gdzie mogą znaleźć Everton. Zamiast tam jechać i sprawdzić się z naszym składem, Wrexham wolał dużo bezpieczniejszą opcję i rozyebali puby, w których siedzieli zwykli fani, w tym wielu z rodzinami. Wiekopomne zwycięstwo dla żałosnych fajterów. Chłopaki od nas przyjechali 20 po 7.,rozgonili to co zostało z tej ekipy za trzy piątki i weszli na trybuny, w samą porę, by zobaczyć jak Rooney strzela swoją pierwszą bramkę dla Evertonu. Nie mieli pojęcia, że Wrexham przekopał wcześniej zwykłych kibiców. Ta ich akcja była tak drastyczna, że starszy podchujaszczy z liverpoolskiej antychuliganki, sprawujący tego dnia opiekę nad ekipą Evertonu, powiedział chłopakom, że pozwoli im wyjść trochę wcześniej i jeśli dojdzie do jakichś rozliczeń z Wrexham, za to, co stało się przed meczem, on na pewno nie będzie dmuchać w swój gwizdek (w czasach gdy bryt. policjanci, nie mieli łączności z bazą, rozdawano im gwizdki, przy pomocy, których wszczynali alarm jak coś się działo-dop. tłum.).Niewiele się wydarzyło po meczu, ale kilka tygodni później, mnóstwo typów z Wrexham zostało powiniętych. Kilku z nich wyłapało wyroki, z tego co słyszałem. Psy z Merseyside przeglądały nagrania z CCTV i te zrobione przez spotterów i nawet jednej osoby od nas nie skręcono, co jest koronnym dowodem, że naszych chłopaków tam nie było, jak Wrexham urządzał sobie zawody w atakowaniu zwykłych fanów, nie szukających zwady. Największe oburzenie, wywołał przypadek 12 latka, któremu rozbito na głowie szklankę. Niemało się musiałem nagimnastykować, by powstrzymać naszych chłopaków, przed wyjazdem na chatę, do kilku prominętnych postaci na Wrexham. Wiem, że to na bank nie byli ci goście. Gdybym wiedział, kto to zrobił, mrugnąłbym tylko okiem punisherom od nas.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-03-2019, 19:29 przez the Painter.



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
04-03-2019, 00:27 #395
Po tym wieczorze hańby i wstydu, rozpędzili się i poszli po bandzie. Ponoć tamte wydarzenia ich skonsolidowały. Podobno mają liczną i uzdolnioną młodzież. Dołączyło do nich wielu młodych chłopaków, którzy robią co chcą i chooj wbijają w konsekwencje prawne. To ma być to uzdolniona chuligańsko młodzież? Dla mnie to raczej upośledzenie umysłowe. Nie ma tygodnia, żeby wąsy nie wytargały, któregoś o świcie z wyra. I za co? Za rzucenie cegły w Port Vale, co nawet połowy dystansu nie pokonała? Za 5 minut tańca synchronicznego w miejscu, w zawodach z Chester? Zdolniachy po chooju.
Wciąż utrzymuje kontakt z większością ich wierchuszki, ale tak jak było w tym przypadku, gdy duży klub, z konkretną ekipą, cieszącą się reputacją, trafi na klub z małego miasteczka, gdzie na mecze chodzą ambitni kolesie, wtedy wszelkie zasady, wszelkie prywatne układy, wylatują przez okno i cierpią niewinni ludzie. Takie przeyebane sytuacje się zdarzają i zawsze zdarzać się będą, ale jak ktoś próbuje zrobić z tego niewiadomo jaki wyczyn i chełpi się tym miesiącami, taki ktoś musi mieć wyjątkowo ubogą osobowość. Mówiąc prościej, musi być strasznym prostakiem.
[Obrazek: 79d98c53467df3e5d1288360edbcf704.jpg]

Wrexham AFC - Najstarszy klub w Walii i trzeci pod względem starszeństwa na świecie.
Za xerovią i gołębiami.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2019, 15:38 przez the Painter.



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
04-03-2019, 11:32 #396
Jocks (Szkoci)
Tak samo jak z Aberdeen, zmierzyliśmy się z Celtic i z Rangers na Goodison i oglądałem też Everton, grający w Glasgow z oboma klubami. Byłem też na finale Pucharu Szkocji, pomiędzy Old Firm, w 1980, kiedy to doszło do starć na murawie. To była bijatyka budząca grozę. Żadna ze stron, nie chciała ustąpić nawet o cal. Nienawiść w czystej postaci i trwające całą wieczność wymiany ciosów. Gdyby mi przyszło wybierać z pośród tych dwóch, wolę Rangers. Byłem na ich sektorze i były tam tysiące chłopaków, gotowych na starcie. Nikogo tam nie znałem, więc nie odzywałem się do nikogo. Pojechaliśmy na ten mecz vamem i gdy jechaliśmy East Lancs Road, kierując się na autostradę, zatrzymał nas kibic Liverpoolu i poprosił o podwózkę. Był przekonany, że jedziemy na finał Pucharu Anglii. Postanowiliśmy go nie wyprowadzać z błędu. Dopiero w okolicy Carlisle, zorientował się, że jedziemy w przeciwnym kierunku. Niezłego miał nerwa jak wysiadał. A my niezłą bekę z niego.
Obie Old Firm, odwiedziły Goodison, przy okazji meczy pożegnalnych. Celtic na pożegnanie Neville'a Southall'a, a Rangers Dave'a Watson'a. Z Celtic zaczęło się, gdy wywiesili sporych rozmiarów flagę IRA "Pod dębem" i zaczęli puszczać republikańską muzę na getto-blasterze (taki duży, przenośny magnetofon kasetowy, kuzyn miał Toshibe, a narzeczona braciaka Sharp'a, kurcze pióro, zapomniałem jak się w Polsce na nie mówiło, jamnik? nie, to chyba była taka torba, ale wiecie o jakiego graja chodzi, co nie?o już wiem boombox, tak? - dop. tłum.). Większość ludzi, myśli, że Szkoci to bardzo mili ludzie, lubiący dobrą zabawę, ale według mnie mają nieźle zryte banie i używają religii, jako usprawiedliwienia dla futbolowej przemocy. Gdy zaczęła się młócka pod the Oak, wielu naszych kibiców krzyczało: "Zostawcie ich! Zostawcie ich w spokoju!". Nie wiem, czego się spodziewali, gdy ktoś promuje terroryzm w centrum twojego miasta, w niecały rok po tym, jak bomba podłożona przez IRA w Warrington, rozerwała na strzępy nastoletniego fana Evertonu.
Rangersi przynajmniej jak przyjechali do nas, to przyjechali chuligańską ekipą i szukali problemów z chuliganką Evertonu. Do pierwszych bójek, doszło już przed meczem. Rangers wspomagał liczny kontyngent Chelsea. Jednak 150 aresztowanych, to liczba niewspółmiernie wielka, w porównaniu z tym, co tak naprawdę się działo. Zawijali dosłownie za wszystko. Wystarczyło się obejrzeć za siebie, albo krzyknąć na kumpli, żeby poczekali. Prawie wszyscy od nas, zostali zwolnieni po zamknięciu pubów, bez żadnych dalszych konsekwencji. Jedynym przegranym, był Dave Watson, który musiał zapłacić tym wszystkim psom, co obstawiały jego pożegnanie, za nadgodziny.
Na Ibrox pojechaliśmy w latach osiemdziesiątych, na pożegnalny mecz Colina Jackson'a. To nie był przyjemny wyjazd. Pojechało nas tam tylko parę stów i jeszcze jak debile, porozłaziliśmy się po całej okolicy. To nas uratowało. Gdybyśmy się trzymali w grupie, nie mam co do tego wątpliwości, zostalibyśmy tam zabici. Oni wtedy byli przekonani, że pałamy gorącą miłością do Celticu i sprawili, że czuliśmy się tam niemile widziani. Bardzo niemile. Tak naprawdę, to u nas nikt jakoś za Celtic specjalnie nie przepada, ale wytłumacz to, goniącym cię protestantom. Po wizycie Celticu u nas, ja osobiście nienawidzę jednych i drugich.
Na Celtic Park, pojechaliśmy kilka sezonów temu, na towarzyskie spotkanie w okresie przygotowawczym. Trzeba Szkotom przyznać, że zachowywali się wtedy w porządku wobec nas, co też bardzo mnie podkoorwiło, bo pojechaliśmy tam dobrą bandą i spodziewaliśmy się licznych atrakcji. Mówię wam, ciężko z nimi wygrać!
Tak więc, zaliczyłem starcia z trzema najlepszymi ekipami w Szkocji, włączając Aberdeen. Znam też kilku chłopaków z Hibbs i nie sądzę, żeby któraś z band z Glasgow, znalazła u siebie w kraju godnego rywala. Ich liczby są zatrważające. Aberdeen i Hibbs, to zupełnie inna liga. Nie są w stanie zaistnieć w cieniu tych dwóch potężnych armii. Gdyby doszło do tego, że "wielka dwójka" dołączyłaby do rozgrywek w Anglii, zaczynając od niższych lig,myślę że wtedy świadkowalibyśmy na stadionach ekscesom chuligańskim, jakich Anglia nie widziała od lat osiemdziesiątych. Millwall vs. Rangers. Koorwa, strach się bać.

ŚWIEŻO MALOWANE



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

sterby
Liczba postów:7,526 Reputacja: 7,694
04-03-2019, 17:17 #397
Były jamniki, ale jak to jamniki były długie i niskie, najczęściej chyba Sanyo, które w połowie lat 80-tych uchodziło za dość badziewną markę. Wspomniane przez Ciebie Toshiba i Sharp to były po prostu radiomagnetofony kasetowe. Toshiba miała obrotową głowicę, co było w naszym demoludzie nie lada sensacją, Sharp się psuł co też było sensacją zwłaszcza, że to wtedy było made in Japan.



[Obrazek: gf-JzRg-qYWu-XW5A_janusz-filipiak-664x442-nocrop.jpg]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
04-03-2019, 18:19 #398
W uzupełnieniu do posta powyżej.
Przyjaźń pomiędzy Headhunters Chelsea i ICF Glasgow Rangers trwa od wielu lat i jest czymś wyjątkowym, jako że takie sojusze na Wyspach nie są zbyt popularne. Najlepszyn przykładem tego braterstwa, jest ekipa z Ulsteru, Linfield (ich wizyta w Dublinie na meczu UCD vs RFC, została opisana w rozdziale o europejskich wojażach Evertonu), którzy uważają się zarówno za fc Chelsea jak i Rangersów.
[Obrazek: 6c173a4101a26e33dccae0047aadb79c.jpg]
[Obrazek: 91adc4fce96b4f249cf6066a2eab535f.jpg]
[Obrazek: 97ccae6e5dc6477f33ce7d3b7c192a26.jpg]
[Obrazek: 3895553d26d9c067855604f4710ab01e.jpg]
[Obrazek: 12001e5391fb84ff1acb2af8ec8f4668.jpg]

Najlepsza beka była, jak gdzieś pod koniec lat 80. Rangers przyjechali do Londynu, na przedsezonowy sparing z Tottenhamem i całą drugą połowę, gonili ekipę Yids dookoła WHL. Nie żeby pałali do nich jakąś straszną nienawiścią, ot tak, ku uciesze ich ziomków z Chelsea, obecnych na tym meczu.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2019, 18:23 przez the Painter.



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
05-03-2019, 09:54 #399
Rozdział 18.
Dogrywka: Anderlecht

Gdy zakończyłem pisać poprzedni rozdział, myślałem, że jeszcze tylko krótki epilog i boom! Następny przystanek-drukarnia. A tu taka okazja. Przedsezonowy sparing z Anderlechtem. Nie mogłem tego przepuścić. To był nasz pierwszy wypad do Europy, od 1995. Założę się, że stateczni panowie, siedzący za wypolerowanymi, dębowymi drzwiami na Goodison, teraz żałują, że nie zostaliśmy w domu i nie poszukaliśmy sobie jakiegoś przeciwnika, jak Preston, albo coś takiego. Skala przemocy, jaka miała miejsce tamtego wieczoru, oraz liczebność naszego gangu, przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Może z wyjątkiem jakichś 20 gości, każdy jeden chuligan, który walczył pod sztandarem Evertonu, w przeciągu ostatnich 30 lat, pojawił się wtedy w Brukseli. Z ręką na sercu mogę przysiąc, że to była największa i najbardziej szalona banda, jaką kiedykolwiek widziałem na Evertonie.
Jeszcze tydzień przed, spotkanie obu drużyn, stało pod znakiem zapytania. Belgijskie władze nie były zbyt chętne, by nas gościć. Gdyby wiedzieli, czym to się skończy, obłorzyliby swoje granice workami z piaskiem, ustawili karabiny maszynowe i rozciągneliby druty kolczaste.
Dajcie mi spokój z angielskimi kibicami, rzucającymi plastikowymi krzesłami na Euro 2000 i wygłupiającymi się tam. W porównaniu z naszą wizytą w Brukseli 6.sierpnia 2002 roku, to był Festiwal Kwiatowy na Chelsea (Chelsea Flower Show - największa impreza ogrodnicza na Wyspach, organizowana co roku na terenach domu opieki dla kombatantów- Chelsea Hospital - dop. tłum.). To było gorsze od wszystkiego co widziałem, a widziałem praktycznie wszystko. Możecie mi wierzyć.
W poniedziałek wyruszyłem do Amsterdamu, kminiąc, że jak wybiorę bezpośredni lot do Brukseli, znajdę się na pokładzie pierwszego samolotu lecącego z powrotem. Od 1995 roku, kiedy to zostałem deportowany z Islandii, miałem zakaz podróżowania zagranicę, na mecze Evertonu.

ŚWIEŻO MALOWANE



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY

the Painter
Liczba postów:880 Reputacja: 3,141
05-03-2019, 13:26 #400
Jeszcze tak w uzupełnieniu, do tego uzupełnienia powyżej, o przyjaźni pomiędzy RFC i CFC, dodam, że mi osobiście, bardziej podobała się poprzednia nazwa ekipy Rangers-In Her Majesty Service (W służbie Jej Królewskiej Mości. Chyba nawet jeden z odcinków Bonda nosił taki tytuł.) Orgjnalnie i na temat, to znaczy, oddawała świetnie lojalistyczny charakter klubu. ICF też fajna, ale chyba wymyślona i noszona przez inną grupę kibicowską z Wysp, którzy chyba do Chelsea zbyt wielkiej sympatii nie czują. I vice versa.

ŚWIEŻO MALOWANE



URODZONY BIAŁO-CZERWONY
WYCHOWANY NA CRACOVIA PANY






Skocz do: