Witaj! Logowanie Rejestracja
Ksiązki



Leesior
Liczba postów:9,737 Reputacja: 1,050
16-06-2019, 13:40 #821
Ten sam.




the Painter
Liczba postów:1,044 Reputacja: 5,120
16-06-2019, 14:48 #822
Who's the king? Śpiewał kiedyś zespół o trochę gieteesowskiej nazwie Dog eat dog. Widzę, że zebrało się tu trochę poddanych króla Stevena. Kiedyś próbowałem przeczytać jedną jego książkę w oryginale. Nie pamiętam tytułu. Mógł to być "Bastion" w tej okrojonej wersji. To było o jakimś pojeździe kosmicznym, który wystawał z ziemi u kogoś w ogrodzie. Zmęczyłem tylko jakieś pierwsze 50 stron. Tak się złożyło, że razem z tą knigą, wygląd wylądowałem w Więzieniu Jej Królewskiej Mości Pentonville, podczas mojego drugiego krótkiego pobytu tam i gdy gadzina ogłosiła wyjście do biblioteki, capnąłem tego Kinga i oniemiałemu więzięnnemu bibliotekarzowi, oświadczyłem, że chciałbym wzbogacić więzięnny księgozbiór o tą pozycję i przekazać ją nieodpłatnie. Typ nie mógł wyjść z podziwu. Stwierdził, że to chyba pierwszy taki przypadek, w 150 letniej historii tej instytucji penitencjarnej. W rewanżu "pożyczyłem" sobie "Wieżę jaskółki" Sapka.
Ale nie o tym chciałem. Moim ulubionym filmem w kategorii horror, jest "Lśnienie" S. Kubricka, ale nigdy nie czytałem książki. Ktoś czytał i oglądał film tak, żeby zrobić porównanie? Przeważnie pierwowzór książkowy jest lepszy. Czy tak było i w tym przypadku.

[Obrazek: 6e35818adb6e8de5eb96703dc2a3b25e.gif]

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-06-2019, 14:49 przez the Painter.



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

Hrabia
Liczba postów:1,823 Reputacja: 891
16-06-2019, 17:00 #823
Cytat:the Painter napisał:
Ale nie o tym chciałem. Moim ulubionym filmem w kategorii horror, jest "Lśnienie" S. Kubricka, ale nigdy nie czytałem książki. Ktoś czytał i oglądał film tak, żeby zrobić porównanie? Przeważnie pierwowzór książkowy jest lepszy. Czy tak było i w tym przypadku.

Czytałem książkę i oglądałem film "Lśnienie". Moim zdaniem książka jest dużo lepsza niż film, aczkolwiek wpływ na to mógł mieć fakt, że najpierw czytałem książkę, więc gdy oglądałem film to wiedziałem jaka mniej więcej będzie akcja i jak to się skończy Smile

Aktualnie zacząłem czytać "Poza krawędź świata" Laurence`a Bergreena o wyprawie Ferdynanda Magellana dookoła świata. Początek ciekawy, zobaczymy jak dalej Smile



Better dead than red.
Han pasado!

the Painter
Liczba postów:1,044 Reputacja: 5,120
16-06-2019, 20:24 #824
Dziękooveczka Panie hrabio. Ukłony dla Pani hrabiny. [Obrazek: b52c83b57f491ca6000ae6e44e2845fe.jpg]

ŚWIEŻO MALOWANE



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

sterby
Liczba postów:8,802 Reputacja: 12,793
16-06-2019, 21:01 #825
Ten z lewej to jest ten klawisz od biblioteki?



Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.

the Painter
Liczba postów:1,044 Reputacja: 5,120
16-06-2019, 22:06 #826
(16-06-2019, 21:01)sterby napisał(a):  Ten z lewej to jest ten klawisz od biblioteki?
Kto to jest, nie wiem. Nie wiem też kto to jest klawisz od biblioteki. Książkę Kinga wręczyłem bibliotekarzowi, którym był jak to mówią gady współosadzony (fallow prisoner, ale nie cellmate). A do biblioteki zaprowadziła nas wtedy funkcjonariuszka służby więziennej (pewnie lesba, bo to przeważnie lesby, chociaż zdarzają się wyjątki).
A jak już tak odbiegamy od tematu to, zderzyłeś się kiedyś Sterby z ptakiem lecącym, jadąc na rowerze? Ja dzisiaj tak.Z wróblem. Trauma. Zwłaszcza, że 3 sekundy później zderzyłem się z jakimś starym choojem, pędzącym z naprzeciwka. Jeszcze się srał do mnie. Niewiele brakło, żebym go przerzucił na rower wodny, bo to nad kanałem, na Hackney było. Cieszę się, że u nas sroki pozjadały tym wróblom jajka, bo tutaj skoorwysyny chcą ludzi pozabijać.. Sorki za zboczenie z kursu.
Wracamy do nowości wydawniczych i księgarskich pereł z lamusa.
Jest jeszcze giełda książkowa pod Halą w niedzielę?Za młodych lat bywałem dość często.


ŚWIEŻO MALOWANE



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

sterby
Liczba postów:8,802 Reputacja: 12,793
17-06-2019, 10:42 #827
Z wróblem się nie zderzyłem, kto w ogóle widział wróbla?, ale za to ostatnio jak sprintowałem w Węgrzcach wielkich to osrał mi piękną koszulkę kolarską gołąb. Małżonka twierdzi, że to na szczęście.



Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.

Leesior
Liczba postów:9,737 Reputacja: 1,050
17-06-2019, 10:51 #828
@the Painter
To co czytałeś to "Stukostrachy", oryginalny tytuł "The Tommyknockers". Jest też ekranizacja.

@Hrabia
Daj znać jak poszło z tym Magellanem Smile To znaczy, czy warto przeczytać.



Diabel
Liczba postów:6,670 Reputacja: 6,853
17-06-2019, 11:32 #829
(16-06-2019, 17:00)Hrabia napisał(a):  
Cytat:the Painter napisał:
Ale nie o tym chciałem. Moim ulubionym filmem w kategorii horror, jest "Lśnienie" S. Kubricka, ale nigdy nie czytałem książki. Ktoś czytał i oglądał film tak, żeby zrobić porównanie? Przeważnie pierwowzór książkowy jest lepszy. Czy tak było i w tym przypadku.

Czytałem książkę i oglądałem film "Lśnienie". Moim zdaniem książka jest dużo lepsza niż film, aczkolwiek wpływ na to mógł mieć fakt, że najpierw czytałem książkę, więc gdy oglądałem film to wiedziałem jaka mniej więcej będzie akcja i jak to się skończy Smile
mialem podobnie, ale nie jestem w stanie po tylu latach uargumentowac tej opinii Smile
King zawsze sporo narracji opieral na umysle bohaterow, co ciezko przeniesc na ekran.
Pamietam ze film potraktowal ostrzej jednego z bohaterow usmiercajac go Big Grin film byl dobry, ale ja i tak zawsze wole knizki 
pewnie wroce do ksiazki i przeczytam jeszcze raz, poniewaz pare lat temu King wydal "Doctor sleep" ktora nawiazuje do historii Lsnienia, wiec wypadaloby sie odpowiednio wprowadzic znowu w temat
z pozycji Kinga, tych starszych, polecam "Wielki marsz" , wydal go pod pseudonimem richard Bachman, zajebista knizka



= sietniok na Madagaskar, won z Cracovii!! ===
To My

Camron
Liczba postów:2,619 Reputacja: 844
17-06-2019, 16:25 #830
Książka zawsze będzie lepsza, bo zawiera więcej treści i zajmuje więcej czasu. Film to zazwyczaj ok. 2h, ale za to pobudza bardziej zmysł wzroku i słuchu, a w przypadku horrorów to duży atut. Gdy byłem dzieckiem bardzo podobał mi się horror Stephena Kinga pt "To" - taki w 3 częściach. Zawsze chciałem przeczytać książkę, ale coś stawało na drodze. Smile



Kibic Cracovii traci cierpliwość w niedzielę wieczorem, ale koło środy powinien znów być cierpliwy.

gargamel9998
Liczba postów:6,862 Reputacja: 6,930
17-06-2019, 17:21 #831
Z racji rozpoczynajacego sie urlopu, zaczynam czytac ksiazke "Obroncy Morz" o somalijskich piratach. Nastepnie w kolejce czeka "Rekiny wojny" o zniszczeniu polskiego przemyslu zbrojeniowego.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

the Painter
Liczba postów:1,044 Reputacja: 5,120
20-06-2019, 16:08 #832
(17-06-2019, 17:21)gargamel9998 napisał(a):  Z racji rozpoczynajacego sie urlopu, zaczynam czytac ksiazke "Obroncy Morz" o somalijskich piratach.

Nie. Serio?
To teraz Pif jest dobry, a Hercule zły?
Co następne "Honor-Wierność-Szacunek", książka o kibicach wisły?

ŚWIEŻO MALOWANE



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

gargamel9998
Liczba postów:6,862 Reputacja: 6,930
20-06-2019, 19:13 #833
Nie Malarzu. Obrońcami mórz byli biedni somalijscy rybacy, którym zachód, zniszczyl. Bronili sie. Później przez wojne domowa w Somalii i smierci wiekszosci rybaków, ich nastepcy stali sie piratami.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

the Painter
Liczba postów:1,044 Reputacja: 5,120
20-06-2019, 21:17 #834
Wiem przecież.
Tak ich urobili tamci, ci źli, co potem byli dobzi (nie wiem czy dobra forma). Z Karaibów. Długi John Silver i reszta.

ŚWIEŻO MALOWANE



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

hank
Liczba postów:13,682 Reputacja: 23,111
26-06-2019, 13:15 #835
Nowości wydawnictwa NapoleonV

[Obrazek: 0d329bd480b53aab93c2b8c83967062c.jpg]
Na kartach tej porywającej kroniki amerykańskich zmagań o niepodległość John Ferling przenosi czytelnika w sam środek ponurej wojennej rzeczywistości, odtwarzając ośmioletni konflikt, pełen heroizmu, cierpienia, tchórzostwa, zdrady i żarliwego oddania. Jak ukazuje Ferling, Ameryka była bliższa poniesienia klęski niż się obecnie uznaje. Generał Washington określił zwycięstwo Stanów Zjednoczonych w najlepszy sposób, uznając je za „niemal cud”.
Cud nad Potomakiem to pouczający obraz amerykańskiego triumfu, w barwny sposób przedstawiający wszystkie najważniejsze starcia wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych, począwszy od pierwszych strzałów na błoniach pod Lexington po kapitulację generała Cornwallisa pod Yorktown. Autor ukazuje, jak często los bitew zależał od rzeczy nieuchwytnych, takich jak umiejętność dowodzenia w ogniu walki, szczęście, popełniane błędy, nieustępliwość i element zaskoczenia. Ferling kreśli również przenikliwie portrety kluczowych postaci konfliktu, w tym generała Washingtona oraz innych amerykańskich oficerów i cywilnych przywódców. Część z nich, w tym sam Washington, jak się okazuje, nie dorównuje swej otoczonej kultem reputacji. Praca Ferlinga poświęcona jest również wielu bezimiennym ludziom, który pełnili służbę wojskową, niekiedy bez przerwy całymi latami, stawiając czoła niezliczonym niebezpieczeństwom i cierpiąc ogromną nędzę. Autor wyjaśnia, dlaczego decydowali się walczyć i poświęcać, uznając ich za zapomnianych bohaterów, którzy zapewnili Ameryce niepodległość.


[Obrazek: b1e8f8e7e5f0648e826b2ac18a75be36.jpg]
Laureat nagrody komandora Johna Barry’ego, Ligi Marynarki Stanów Zjednoczonych za rok 2017. Historyk, o którym mówi się, że „robi dla marynarki wojennej to, co Stephen Ambrose dla armii”, przedstawia bezprecedensowy opis nadzwyczajnej kampanii powietrznej, lądowej i morskiej, która doprowadziła Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych na szczyt potęgi i wyznaczyła powstanie USA jako globalnego supermocarstwa. „Hornfischer jest liderem w dziedzinie morskiej historii drugiej wojny światowej (…) pisana jego piórem rozgrywa się niczym intensywny thriller (…) narracja non-fiction w jej najlepszym wydaniu – po prostu książka, której nie wolno przegapić” – James M. Scott, gazeta „Charleston Post and Courier”, Potężnym uderzeniem na wyspy archipelagu Marianów w czerwcu 1944 roku Stany Zjednoczone przekroczyły barierę wojny totalnej. W swoim mistrzowskim popisie na polu dramatycznej opowieści, stanowiącej owoc szeroko prowadzonych badań nad niedawno udostępnionymi materiałami źródłowymi, James D. Hornfischer ożywia historię kampanii, która stanowiła punkt wyjścia do wymuszenia kapitulacji Japonii i na zawsze zmieniła współczesną sztukę wojny. Skupiając się na dowódcach, uczestnikach zmagań na linii frontu oraz zwykłych ludziach, Hornfischer opowiada historię kulminacji ostatniego etapu wojny na Pacyfiku w sposób odmienny niż dotychczas. Mamy tu potężne operacje desantowe na Saipanie, Tinianie i Guam; oszałamiające bitwy powietrzne słynnego „Wielkiego polowania na indyki na Marianach”; pierwsze użycie na szeroką skalę minerskich zespołów płetwonurków; największy samobójczy atak w czasie wojny; śmiałe operacje w małej i dużej skali, które umożliwiły przeprowadzenie strategicznej ofensywy bombowej, z kulminacją w postaci atomowych uderzeń na Hiroshimę i Nagasaki.
Od mórz środkowego Pacyfiku po wybrzeża Japonii, „Flota w czasie przypływu” to poruszający, autorytatywny i kinematograficzny obraz finału drugiej wojny światowej. „Imponująco przejrzysta opowieść (…) zachwycająca, fascynująca” – The Wall Street Journal
„Hornfischer jest liderem w dziedzinie morskiej historii drugiej wojny światowej (…) [i] stworzył imponującą i płynną narrację (…) pisana jego piórem historia rozgrywa się niczym intensywny thriller (…) mocna proza stworzona przez poetę (…) ‘Flota w czasie przypływu’ to po prostu książka, której nie wolno przegapić” – James M. Scott, gazeta Charleston Post and Courier



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

the Painter
Liczba postów:1,044 Reputacja: 5,120
26-06-2019, 15:28 #836
Wszystko bardzo fajnie. Super recenzje Hanku i wygląda, że pozycje mega ciekawe. Tylko się tak zastanawiam, bo jak US Navy tak kocha tego drugiego autora. Kiedyś czytałem, że jak w Holywood ktoś chce nakręcić jakiś wojenny film i zwróci się do US Army z zapytaniem o możliwość wynajęcia sprzętu do zdjęć, to Armia odpowiada, że tak, że bardzo chętnie, tylko chcieliby się zapoznać ze scenariuszem. Jeśli film ukazuje amerykańskich wojaków w pozytywnym świetle, sprzęt producent dostaje niemalże po kosztach, wraz z obsługą.. Jak jest coś nie teges, aj!! Tyle teraz manewrów, napięty harmonogram a ceny takie, że taniej wyjdzie zatrudnienić izraelskich konstruktorów i wyprodukować w Chinach.
Nie wiem, czy podobnie jest w przypadku Marynarki i książek. Na ile można je uznać za pracę naukową, a na ile za laurke dla US Navy.

ŚWIEŻO MALOWANE



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

hank
Liczba postów:13,682 Reputacja: 23,111
27-06-2019, 15:40 #837
Przeczytam - ocenię . Za jakiś miesiąc .



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

the Painter
Liczba postów:1,044 Reputacja: 5,120
28-06-2019, 16:34 #838
Hank napisał:
(..)
... los bitew zależał od rzeczy nieuchwytnych, takich jak umiejętność dowodzenia w ogniu walki, szczęście, popełniane błędy, nieustępliwość i element zaskoczenia.

To były bitwy. W centrum miast. Spontany, nawet jeśli precyzyjnie przygotowane. A dzisiaj grzyby, grille, liny, po 12,szacunek, pojedynek, bez napinek, katowania.. Najlepiej to wogóle na rękę niech się siłują. Aha kibicowskie kolegium sędziowskie będzie trzeba powołać.

ŚWIEŻO MALOWANE



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

Hrabia
Liczba postów:1,823 Reputacja: 891
30-06-2019, 15:33 #839
Cytat: Leesior napisał:
@Hrabia
Daj znać jak poszło z tym Magellanem  To znaczy, czy warto przeczytać.

Skończyłem czytać. Książka jest dobra, ciekawa i warta przeczytania, ale ma 2 poważne minusy. Pierwszy - autor starając się odgadnąć co myślała załoga Magellana o jego decyzjach w sprawach obyczajowych kieruje się niekiedy sposobem myślenia lewicowego "postępowca" z XXI wieku, co jest oderwane od systemu wartości ludzi żyjących w XVI wieku (np. gdy Magellan skazał na śmierć jednego z marynarzy za akt homoseksualizmu z nastoletnim chłopcem okrętowym, autor wyraża przypuszczenie, że załoga musiała być na niego wściekła za wykonanie wyroku, ale nic nie mogła powiedzieć). Drugi minus - autor zawarł tylko bardzo skrótowy opis podróży przez te obszary oceaniczne, na których nie ma zamieszkałych wysp, uznając to najwyraźniej za mało ciekawy aspekt wyprawy. W konsekwencji ponad 3-miesięczna podróż przez Ocean Spokojny skupia się w zasadzie na danych o śmiertelności załogi z powodu szkorbutu oraz opisie przebiegu samej choroby. Podobnie, przebycie całego Oceanu Indyjskiego od obszaru obecnej Indonezji do Przylądka Dobrej Nadziei to w książce ledwie parę zdań. Brakuje mi opisów zajęć załogi podczas tak długich okresów bez możliwości zejścia na ląd, brakuje też opisów napraw okrętów, jak często były wymagane naprawy, czy i ewentualnie w jaki sposób usuwano świdraki spod kadłuba okrętu w sytuacji gdy przez parę miesięcy nie można było wpłynąć do płytkich wód i usunąć świdraków na płytszych bezpieczniejszych wodach, jakie były nastroje wśród załogi i obawy w trakcie płynięcia przez nieznane akweny itp. Kilka osób podczas wyprawy prowadziło własne zapiski, a kapitanowie prowadzili dzienniki okrętowe, więc pewnie autor miał możliwość dokonania bardziej szczegółowego opisu podróży przez Pacyfik i Ocean Indyjski.

Korzystając z sezonu ogórkowego w sporcie, niebawem wezmę się za kolejną książkę - "Chazarowie. Polityka. Kultura. Religia." autorstwa Jarosława Dudka.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-06-2019, 15:39 przez Hrabia.



Better dead than red.
Han pasado!

hank
Liczba postów:13,682 Reputacja: 23,111
04-07-2019, 13:07 #840
Z wydawnictwa Osprey trzy ciekawe pozycje - pierwsza już dostępna , kolejne po wakacjach :
[Obrazek: 9781472836106_5.jpg]

Porównanie na podstawie zmagań w wietnamskiej dżungli czołgów w zasadzie nieporównywalnych , lekki M41 przeciw MBT jakim byl T 54 .

[Obrazek: 9781472832344_5.jpg]

Niewątpliwie , bardzo ciekawa pozycja - jak skuteczne przeciwko sovieckim tankom okazały się niemieckie działa szturmowe - przeznaczone generalnie do wsparcia piechoty

[Obrazek: 9781472832313.jpg]

Jak radzono sobie z panzerfaustami i łowcami czołgów na zachodnim froncie II wojny .

Zwłaszcza ostatnie dwie pozycje autorstwa S.Zalogi zapowiadają się bardzo ciekawie - zarówno dobry , interesujący tekst jak również zawsze ciekawy materiał fotograficzny .
Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-07-2019, 13:09 przez hank.



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy






Skocz do: