Witaj! Logowanie Rejestracja
Media o Cracovii



hank
Liczba postów:11,655 Reputacja: 17,324
05-11-2019, 16:49 #441
Pierwszy mecz bez bólu .
Pelle van Amersfoort z Cracovii przez ostatnie tygodnie grał z urazem, którego doznał poza boiskiem. Wreszcie ma go za sobą.
Po wrześniowej przerwie na mecze kadry okazało się, że Pelle van Amersfoort, podstawowy ofensywny pomocnik, nie jest do dyspozycji Michała Probierza. Trener sugerował nawet, że Holender może wypaść ze składu na kilka tygodni. Jak się okazało, uraz kolana nie był pokłosiem wydarzeń boiskowych. 23-latek doznał go w czasie wolnym, gdy pojechał na kilka dni do ojczyzny. – Doszło do tego w trakcie biegu. Może dobrze, że nie na boisku, bo mogłoby się skończyć jeszcze gorzej – mówi piłkarz. Od początku tej sytuacji towarzyszyło wrażenie szczęścia w nieszczęściu. – To, że doznałem kontuzji, było oczywiście nieszczęściem, ale szczęśliwie nie wypadłem z obiegu na dłużej. Właściwie ominęły mnie tylko dwa spotkania, a spodziewałem się nawet miesięcy pauzy. Rehabilitacja była jednak bardzo szybka – tłumaczy były gracz Heerenveen.
Choć van Amersfoort szybko wrócił na boisko, osiągnięcie normalnej dyspozycji trwało dłużej. W starciu z Górnikiem Zabrze uraz się odnowił, a po spotkaniu z Pogonią Szczecin Probierz nie ukrywał, że to jeszcze nie jest ten sam zawodnik co przed kontuzją. Holender doskonale zdaje sobie z tego sprawę. – Przed meczem z Lechią powiedziałem do fizjoterapeuty, że to pierwszy raz od kilku tygodni, gdy wchodzę na boisko bez bólu. Wytrwałem w tym stanie przez całe spotkanie. Kolano to zawsze problem dla piłkarza. Teraz wreszcie czułem się jak wcześniej i mam nadzieję, że było to widać – mówi zawodnik, który w doliczonym czasie gry ładnym strzałem głową dał Pasom wygraną.
Były młodzieżowy reprezentant Holandii notuje udane wejście do polskiej ligi. W dwunastu meczach zdobył trzy bramki i miał trzy asysty. Do tego trafił w pucharowym spotkaniu z Jagiellonią Białystok. – Wiem, że dorobek mógł być znacznie lepszy, bo pamiętam szanse, których nie wykorzystałem. Każdy jednak czasem pudłuje – podkreśla. Van Amersfoort szybko wypracował sobie w drużynie taką pozycję, że trener unika zdejmowania go z boiska, nawet gdy gra gorzej mu się układa. – Dobrze, że szkoleniowiec nie zdecydował się na zmianę, bo może nie wygralibyśmy tego meczu. Wiem, że mogę być ważny dla drużyny od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty. Codziennie czuję zaufanie szkoleniowca. Trzeba jednak na nie najpierw zasłużyć. Idzie mi w tym sezonie naprawdę dobrze – kończy van Amersfoort.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...lu/83y5gcc



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy


hank
Liczba postów:11,655 Reputacja: 17,324
06-11-2019, 12:46 #442
Kapitan "Pasów": Daję z siebie maksa, ale mam jeszcze zapas .
Janusz Gol, kapitan Cracovii, niedawno przedłużył z nią kontrakt do czerwca 2022 r. Mówi nam o nowej umowie, polskiej lidze i nadziejach na ten sezon.

- Przedłużył pan ostatnio kontrakt z Cracovią do czerwca 2022 r. negocjacje były trudne?
- Nie, przeszły gładko. Spotkaliśmy się trzy razy, za ostatnim doszliśmy do porozumienia. Nie było spornych sytuacji. Sam rozmawiałem z klubem. Cieszę się, że udało się podpisać umowę na dwa lata.
- Pan chciał dwuletnią umowę?
- Tak. Klub miał początkowo inną wizję, ale doszliśmy do porozumienia. Mam nadzieję, że będzie to z korzyścią dla obu stron, że będę prezentował ten sam poziom i nikt z klubu nie pomyśli, że popełnił błąd.
- Jeśli wypełni pan kontrakt będzie to oznaczać, że rozegra pan w Cracovii cztery sezony, a więc tylko o rok mniej niż w Amkarze Perm. Cracovia to będzie ostatni klub w karierze?
- Na dzisiaj nie mogę tego powiedzieć. Będę miał prawie 37 lat, zobaczymy jak będzie.
- Wkrótce – 11 listopada – 34 urodziny. Jaki prezent chciałby pan otrzymać?
- Dwa dni wcześniej gramy w Płocku. Fajnie byłoby zdobyć komplet punktów. Musimy podejść do tego z dużym zaangażowaniem, bo tam jest trudny teren. Będziemy musieli się namęczyć.
- Czyli sam sobie pan może sprawić prezent, przy wsparciu kolegów.
- Miejmy nadzieję, że to się uda. Byłoby fajnie.
- Już z pewnej perspektywy może pan popatrzeć na przyjście do Cracovii w sierpniu ubiegłego roku. Było to ryzyko z pana strony, przychodząc do klubu z dołu tabeli?
- Myślę, że ryzyko było zawsze, ale nie chciałem o tym myśleć, że może być jeszcze gorzej. Widziałem, że mogę dać swoje umiejętności, jakość. Wyszło bardzo fajnie. Liczyłem, że pułapem będzie górna ósemka, a udało się zająć 4. miejsce. Musimy potwierdzać, że nie było ono przypadkiem.
- Narzeka się na polską ligę, czynią to eksperci, kibice. Jak pan od środka patrzy na poziom, rzeczywiście jest tak źle?
- Rewelacji nie ma. Zazwyczaj dużo jest u nas szarpanej gry, fauli, które nie powinny mieć miejsca. Wystarczy kilka razy pograć po ziemi, to ludzie się już zachwycają, a to są odrębne przypadki. Większość to siłowa gra, bieganie, dlatego ludziom gorzej się to ogląda, bo piłki wybijane są do góry, w aut.
- Nie ma dominacji jednego zespołu, jak dawniej Legii czy Wisły. Czy w związku z tym przed Cracovią jest niepowtarzalna szansa nawet na tytuł mistrzowski?
- Szansa jest zawsze. Na razie jesteśmy na dobrej drodze, mamy tyle samo punktów co Legia. Musimy do każdego spotkania podchodzić tak, jakby to był ostatni mecz, grać o zwycięstwo i zbierać punkty, by być w pierwszej ósemce, co nam się udaje. Nie możemy spuścić z tonu. Mamy szansę osiągnąć bardzo dobry wynik na koniec sezonu.
- Najmocniejsza strona Cracovii to w tej chwili determinacja i wiara we własne siły?
- Na pewno. Nasza gra nie wygląda rewelacyjnie. Bierze się to z tego, że przeciwnicy już inaczej się do nas ustawiają, grają bardziej agresywnie, stąd też gra nieraz tak wygląda, ale determinacja i wiara we własne siły są na odpowiednim poziomie, by wygrywać mecze.
- Jak pan ocenia losowanie 1/8 finału Pucharu Polski.
- Myślę, że losowanie było dobre, przeciwnik fajny, mecz u nas, zresztą będą dwa spotkania z Rakowem w odstępie kilku dni, bo potem czeka nas starcie w lidze. Musimy nastawić się też na PP.
- Trener młodzieżowej reprezentacji Polski Czesław Michniewicz napisał niedawno na Twitterze: Jak dla mnie na dziś, Janusz Gol to najlepszy piłkarz ESA. Profesura.
- Słyszałem o tym, za te słowa mogę trenerowi podziękować. Daję z siebie maksa, choć może mam jeszcze mały zapas. Staram się tę jakość utrzymywać, a nie mnie oceniać, kto jest tym najlepszym piłkarzem ekstraklasy. To będzie widać na koniec sezonu po wynikach drużyn, bo wiadomo, że sam zawodnik bez zespołu nie istnieje.
- A w rankingu piłkarzy na pańskiej pozycji, defensywnego pomocnik,a kto jest numerem jeden?
- Nie wiem… Poczekajmy do końca ligi, wtedy będę mądrzejszy.
- A środek pola Cracovii – pan, van Amersfoort i Lusiusz, jak plasuje się na tle rywali?
- Myślę, że mamy mocny środek, wskazuje na to pozycja w tabeli. Ta formacja jest ważną częścią każdego zespołu. Nie tylko od nas trzech zależą wyniki, ale dzięki temu, że środek dobrze funkcjonuje, zdobywamy punkty.
- Może się pan cieszyć swoją grą, dobrymi słowami ekspertów i kibiców o sobie, ale czy trochę snu z powiek nie spędza brak… goli.
- Wiadomo, że chciałbym coś strzelić, mam nadzieję, że będą bramki.
- Pamięta pan, kiedy ostatnio strzelił w polskiej ekstraklasie?
- …
- Było to w lutym 2012 r. w meczu ze Śląskiem w barwach Legii. Zdobył pan wtedy dwie bramki.
- Tak, przez pięć lat mnie nie było w ekstraklasie. Czekam, czekam. Byłem wyznaczany do karnych w ubiegłym sezonie, ale oddawałem piłkę. Skuteczny był Airam Cabrera i ważne było, by strzelał. Liczyło się dobro drużyny. Mogę nie zdobyć żadnej bramki do końca, jeśli zajmiemy wysokie miejsce.
- Często jest pan pytany o reprezentację Polski. Gdyby przyszło powołanie traktowałby pan tę wiadomość jako tę z gatunku science-fiction?
- Nie wiem, nie myślę o tym, skupiam się na grze dla Cracovii. Nie ma sensu się spinać.
- Selekcjoner nie tak dawno zaskoczył powołaniem Dominika Furmana. Wprawdzie młodszego od pana zawodnika, ale było to dość niespodziewane.
- Jak widać, Dominik strzelił kilka bramek, miał kilka asyst i to zaowocowało tym, że go trener dowołał. Plus dla niego. Ja robię na boisku co mogę, a reszta nie należy do mnie.
- Mówił pan, podpisując kontrakt, że chciałby pan dać coś o siebie młodym zawodnikom. Czy po zakończeniu kariery widzi pan siebie w trenerce?
- Pomysły są, ale chcę się jeszcze skupić na grze. A decyzje o mojej przyszłości zostawiam na później.

za https://gol24.pl/cracovia-kapitan-pasow-...2-14559347
******************************************************************************************************************************

Sebastian Strózik: Podejmę walkę o podstawowy skład .
Sebastian Strózik, pomocnik Cracovii, jest jednym z wygranych z ostatnich meczów „Pasów”. Bardzo chwalił go trener Michał Probierz, który wpuścił go na końcówki pucharowego starcia z Bytovią i ligowego z Lechią. Mówił, że piłkarz był cichym bohaterem meczu z gdańszczanami.

Dla 20-latka był to dopiero czwarty występ w tym sezonie w lidze.
- Bardzo miło wrócić na boiska ekstraklasy, bardzo się cieszę z tego, że dostaję szanse od trenera Probierza – mówi zawodnik. - Trochę mnie zaskoczyły słowa trenera. Fajnie, że praca, którą wykonuję na boisku została dostrzeżona przez szkoleniowca i spotkała się z miłą oceną.
Strózik chce grać coraz więcej. W ubiegłym sezonie zagrał w 20 meczach, choć w pierwszej połowie roku tylko w trzech. Zarówno wtedy, jak i jesienią często nie było go nawet w meczowej osiemnastce.
- Możliwe, że wiązało się to ze spadkiem formy – mówi pomocnik. - Nie prezentowałem aż takiego poziomu jak wcześniej. Teraz czuję się coraz lepiej, z treningu na trening nabieram pewności siebie. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz uda mi się to udowodnić.
Strózik ma na konie jednego gola w ekstraklasie, zdobytego w meczu z Pogonią.
- Na profilu Facebooka czy Instagramie jest moje zdjęcie upamiętniające tego gola, marzy mi się, by tych bramek było więcej – mówi młody zawodnik. - By to przyjemne uczucie po strzelonym golu wracało.
W czerwcu 2018 r. „Pasy” zdobyły wicemistrzostwo Polski juniorów. Na poziomie ekstraklasy regularnie gra Sylwester Lusiusz, Strózik walczy o swoja pozycję, a Radosław Kanach występuje w I-ligowej Sandecji Nowy Sącz. Pozostali na razie przepadli.
- Przeskok z piłki juniorskiej do seniorskiej jest ogromny – komentuje tę sytuację Strózik. - W dorosłej piłce tempo gry i presja są zdecydowanie większe.
Przepis o obligatoryjnej grze młodzieżowca w zespole ekstraklasy pomaga młodym. W Cracovii tę pozycję zdominował Lusiusz, tylko dwa razy do jedenastki wskoczyli Michał Rakoczy i tyle samo razy Kamil Pestka.
- „Lucek” dobrze prezentował się w okresie przygotowawczym i trener postawił na niego od początku i jak na razie bardzo dobrze gra – ocenia Strózik. - Kibicuję mu, by tych minut miał jak najwięcej. Oczywiście będę się starał wywalczyć swą pozycję na boisku. Jeśli nie „wskoczę” za niego do składu, to może stanę obok niego. Nikt nie powiedział, że nie może grać więcej młodzieżowców. Najpierw trzeba się łapać do tej kadry meczowej.
Cracovia gra bardzo dobrze, dlatego też młodzieży trudniej wejść do składu.
- Mówi się, że zwycięskiego składu się nie zmienia – mówi zawodnik. - Mamy bardzo dobry okres, jesteśmy na 2. miejscu, gramy o wysokie cele, co najmniej o pierwszą trójkę, a może i mistrzostwo.
Skrzydła Cracovii to przede wszystkim Sergiu Hanca i Mateusz Wdowiak. Strózik, próbowany w tym miejscu w zespole ma więc wymagających konkurentów.
- Konkurencja jest bardzo silna – mówi Strózik. - Gdy jest rywalizacja można robić większe postępy. Od Sergio czy „Wdówki” mogę się wiele nauczyć, podobnie jak od napastników Rafy Lopesa, Filipa Piszczka, Tomasa Vestenicky’ego. Mam pomoc, mam do kogo się odezwać.
Strózika wiąże z Cracovią kontrakt do czerwca 2022 r. - W Cracovii podejmuję walkę, nie chcę od niej uciekać, chcę mieć satysfakcję z tego, że może wywalczę sobie miejsce w kadrze meczowej i może uda się też wywalczyć podstawową jedenastkę.

za https://gol24.pl/cracovia-sebastian-stro...2-14557517
Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-11-2019, 12:46 przez hank.



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:11,655 Reputacja: 17,324
08-11-2019, 13:20 #443
Zimna wojna między Michałem Probierzem a Radosławem Sobolewskim trwa .
Radosław Sobolewski kontra Michał Probierz. Tak można określić najbliższe stracie ligowe Wisły Płock i „Pasów”. To konfrontacja z wielkim podtekstem.
Obaj panowie, delikatnie mówiąc, nie pałają do siebie sympatią. A geneza ich konfliktu wywodzi się z czasów wspólnej pracy w Wiśle Kraków. Probierz został trenerem „Białej Gwiazdy” w marcu 2012 r. i nie zagrzał w niej długo miejsca, pracując do 2 października owego roku. Ponieważ wyniki nie były satysfakcjonujące podał się do dymisji, która została przyjęta. Opuszczał klub w klimacie konfliktu z piłkarzami. Stosunki z szatnią Wisły były trudne dla szkoleniowca, a Sobolewski jako kapitan zespołu miał z nim na pieńku.
Probierz, będąc trenerem Jagiellonii nie podał ręki Sobolewskiemu, gdy oba zespoły spotkały się w Białymstoku, a „Sobol” objął funkcję trenera Wisły.
Potem Probierz tak komentował tę sytuację: - W piłce to, co było wczoraj, dzisiaj się nie liczy. Jest taka książka Mario Puzo, która uczy, że najważniejsza w życiu jest lojalność. Nie można robić z takich rzeczy sensacji. To są normalne koleje rzeczy. Trenerzy też się muszą szanować.
- Proszę mi wierzyć, że to bardzo dobrze o mnie świadczy, że pan Probierz nie podał mi ręki – odparowywał później Sobolewski.

Potem drogi obu panów skrzyżowały się przy okazji derbów Krakowa. Popularny „Sobol” był trenerem Wisły. „Pasy” przegrały na swoim boisku, i to dotkliwie – 1:4. Przed meczem Sobolewski spojrzał głęboko w oczy Probierza. Nie doszło do uścisku ręki obu panów.
W sobotę pewnie znowu nie dojdzie do uścisku rąk, ale tego na sto procent nie wiemy. Probierza nie można było zapytać o adwersarza na przedmeczowej konferencji prasowej. Prowadzący ją rzecznik Cracovii Przemysław Staniek stwierdził: - Prosimy o nie zadawanie personalnych pytań o trenera Radosława Sobolewskiego, bo trener Probierz nie będzie się do nich odnosił.
Probierz jednak całkowicie nie ignoruje już adwersarza. Ostatnio, po spotkaniu z Lechią, nawet stwierdził: - Czeka nas bardzo trudny mecz w Płocku, gdzie widać, że dobrą pracę wykonuje Sobolewski. Potrafi poukładać ten zespół.
Szkoleniowiec „Pasów” ma komfort wyboru zawodników przed tym spotkaniem. Wiadomo, że kontuzjowani na dłużej są Niko Datković i Daniel Pik, pozostali będą brani pod uwagę na mecz z Wisłą Płock. Szkoleniowiec ma więc spory komfort. Zwłaszcza w ofensywie, bo może brać pod uwagę Mateusza Wdowiaka, a to stwarza pole do powrotu na pozycję napastnika Rafaela Lopesa w miejsce Filipa Piszczka.
- Mamy na dwóch pozycjach znaki zapytania – mówi szkoleniowiec „Pasów”. - Jeszcze się zastanawiamy. Para stoperów: Helik - Jablonsky zostaje bo dobrze się prezentują. Aleks (Dytiatjew – przyp.) musi czekać na swoją szansę i rozumie to. Czasem ktoś korzysta na czyimś nieszczęściu.
„Pasy” znów stają przed szansą, by usiąść na fotelu lidera. Są na 2. miejscu w tabeli. W przypadku dobrego wyniku w Płocku muszą patrzeć na rezultat Legii (gra u siebie z Górnikiem). Na razie oba zespoły mają po 26 punktów, z tym, że warszawianie korzystniejsza różnicę bramek (+10, wobec +8 Cracovii).
Probierz jednak nie uważa, by liderowanie na tym etapie rozgrywek miało pierwszorzędne znaczenie.
- O tym mówiłem już na konferencjach – przypomina. - Nikogo nie interesuje liderowanie w tym momencie, nie ma znaczenia teraz czy ktoś jest pierwszy, czy nie. Najważniejszy jest koniec. Oczywiście, zawsze zawodników uczulam na to, by walczyć o jak najlepszy wynik.

Program 15. kolejki: ŁKS Łódź – Śląsk Wrocław (pt., 18), Piast Gliwice – Jagiellonia Białystok (pt., 20.30), Wisła Płock – Cracovia (s. 15), Legia Warszawa – Górnik Zabrze (s., 17.30), Wisła Kraków – Arka Gdynia (s., 20), Zagłębie Lubin – Raków Częstochowa (n., 12.30), Lech Poznań – Korona Kielce (n., 15), Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin (n., 17.30).

za https://gol24.pl/cracovia-zimna-wojna-mi...2-14563701

I całe szczęście, że nie doszło do przedmeczowej napinki w mediach, ważne aby na boisku drużyna udowodniła swoją wyższość nad rywalem .



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:11,655 Reputacja: 17,324
Wczoraj, 11:03 #444
Michal Pesković: Nowy kontrakt w tym tygodniu .
Michal Pesković w trzecim meczu z rzędu nie puścił gola. Do golkipera „Pasów’ nie można mieć pretensji o ostatnie spotkanie z Wisłą Płock. Wykonywał swą robotę perfekcyjnie, czego nie można powiedzieć o wielu jego kolegach.
- Był to taki mecz, w którym trzeba było być bardzo skoncentrowanym – mówi golkiper Cracovii. - Z uwagi na te stałe fragmenty gry. Z nich groziło na największe zagrożenie i musieliśmy bardzo czujnie bronić. Byliśmy przygotowani na to, że Wisła Płock raczej nie dopuści nas do kontrataków. Udało się nam przeprowadzić dwa, trzy. Szkoda, że Mateusz Wdowiak nie doszedł do piłki, bo byłby w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Trzeba było mozolnie budować ataki i tej cierpliwości trochę nam zabrakło. Tak jak nam mówił trener po meczu, trzeba było trochę zmieniać kierunki gry. To się nam za bardzo nie udało i dlatego nie stworzyliśmy sobie dogodnej sytuacji do zdobycia bramki.
„Pasy” wracają do Krakowa ze zdobyczą, wywieziona z trudnego terenu, o czym świadczy fakt, że miejscowi w Płocku wygrali pięć meczów, a tylko jeden przegrali. Pesković nie jest jednak zadowolony z jednego punktu.
- Nie możemy być zadowoleni po 0:0 – mówi golkiper. - Zabrakło nam chęci wygrania tego meczu i sytuacji klarownych do zdobycia bramek. Miało być wiele dośrodkowań, bo jak gramy skrzydłami, to muszą być dośrodkowania, a nie wykorzystaliśmy żadnego z nich, dlatego nie możemy być zadowoleni.
Defensywna Cracovii już po 20 minutach zmieniła się, bo kontuzjowany opuścił boisko Michal Siplak. Zastąpił go Kamil Pestka. To jednak nie wpłynęło negatywnie na poczynania krakowian.
- Nie jest to dobre na początku meczu, Kamil wszedł, nie był rozgrzany, ale poradził sobie – twierdzi Pesković. - długo już gramy ze sobą, każdy wie, co ma robić.
Pesković powiększył liczbę meczów bez puszczonej bramki w tym sezonie do sześciu. To bardzo dobry wynik.
- Tak jak mówię, każdy z nas w obronie musiał być bardzo skoncentrowany przy stałych fragmentach gry – mówi bramkarz. - Furman ma bardzo dobre dośrodkowania. Wisła na tym bazuje, tak zdobywa bramki, dobrze, że się obroniliśmy.
Przy kilku stopniach C, w sporej wilgoci, jaka unosiła się w powietrzu mało celnych strzałów na bramkę Peskovicia to mogła być dodatkowa trudność. Golkiper ma na ten temat swoje zdanie.
- Raczej nie, grałem już przy -13 stopniach, gdzie odczuwalna temperatura wynosiła -22 – mówi. - W Płocku zimno nie było.
Toczą się rozmowy w sprawie nowego kontraktu dla golkipera Cracovii.
- Tak, myślę, że w tym tygodniu uda się to przelać na papier i podpisać umowę – mówi zawodnik. - Robię swoje jestem odpowiedzialną osobą, na treningach robię to samo, niezależnie czy jestem numerem 1, 2 czy 3. To jest moja praca, lubię to.

za https://gol24.pl/cracovia-michal-peskovi...2-14570689



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:11,655 Reputacja: 17,324
7 godzin(y) temu #445
Cracovia. Kamil Pestka szlifuje formę na ligę w reprezentacji .
Kamil Pestka mało gra w ekstraklasie (7 meczów w tym sezonie, tylko 2 od początku), za to w reprezentacji młodzieżowej trenera Czesława Michniewicza jest niezastąpiony. Obrońca „Pasów” jest jednak bardzo pożyteczny dla Cracovii. Gdy jest „pożar” na lewej stronie, to 21-latek spisuje się bez zarzutu.
Jak choćby w ostatnim meczu z Wisłą Płock, gdy w trybie awaryjnym musiał zastąpić kontuzjowanego Michala Siplaka. Poprzednio ratował też zespół w meczu z Jagiellonią w Białymstoku, gdy wchodził za Ołeksija Dytiatjewa. Za to w Pucharze Polski lewy obrońca gra całe spotkania.
- Na pewno lepiej grać od początku meczu, niż od 20 minuty, można się lepiej przygotować do spotkania na rozgrzewce – mówi Kamil Pestka. - Jak wchodzi się z marszu, to jest trudniej. Wiadomo, że trzeba być skoncentrowanym na sto procent. Nieważne ile, cieszę się, że gram w kolejnym meczu.
Pestkę i jego kolegów z defensywy musi cieszyć fakt, że był to trzeci mecz z rzędu bez straty bramki.
- Dominowały stałe fragmenty gry w tym meczu – opowiada Pestka. - Fajnie, że zagraliśmy na zero z tyłu. Szkoda, że w ofensywie nic nie udało się nam strzelić. Ale jesteśmy cały czas w czołówce tabeli, dystans nie jest duży do 1. lokaty, a jesteśmy jeszcze przed połową sezonu, jeszcze wiele przed nami.
Pestka poza początkiem sezonu, gdy zaczynał mecze w podstawowej jedenastce (także ten w eliminacjach Ligi Europy z DAC Dunajska Streda), miał słabszy okres. Nie grał bądź wchodził na krótki czas.
- Nie jest to łatwe jak się siedzi na ławce, ale takie sytuacje, gdy dostaje się szansę, trzeba wykorzystać – mówi. - Trzeba walczyć, innej drogi nie ma.
Reprezentacja młodzieżowa w piątek zagra wyjazdowy mecz z Bułgarią w ramach eliminacji do mistrzostw Europy. Pestka może być pewien występu od początku, bo trener Michniewicz mu ufa.
- W reprezentacji gram tak naprawdę wszystkie mecze – opowiada. - Teraz nastawiam się na ciężki mecz. Już dostaliśmy pokrótce informacje o rywalu. Bułgaria straciła tylko jedną bramkę w tych eliminacjach, nie będzie to więc łatwe spotkanie.
Polska jednak będzie faworytem, prowadzi w tabeli, mając 10 punktów w dorobku po czterech meczach.
- Sytuacja mogła być jeszcze lepsza, szkoda straconej bramki w końcówce meczu z Rosją – przypomina Pestka. - Ale też nie jest źle, mamy wszystko w swoich rękach.
Pestka, w odróżnieniu od większości swoich kolegów z Cracovii, którzy nie będą grali żadnego spotkania, będzie miał pracowitą przerwę w rozgrywkach. Po meczu eliminacyjnym reprezentacja rozegra też towarzyskie spotkanie z Czarnogórą na wyjeździe (18.11).
- Więcej takich pracowitych przerw bym sobie życzył – zapewnia Pestka.

za https://gol24.pl/cracovia-kamil-pestka-s...2-14573275



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy






Skocz do: