Witaj! Logowanie Rejestracja
Media o Cracovii



izbik
Liczba postów:5,990 Reputacja: 58
07-04-2021, 17:50 #1,461
Zalosny moze portalik ale analiza niezla...sam mam nadzieje ,ze dobijemy do 31pkt. I to nam da utrzymanie.




paluch
Liczba postów:2,456 Reputacja: 1,272
08-04-2021, 11:21 #1,462
Trzeba patrzeć na siebie i wygrywać, jeżeli mamy zdobyć PP i grać w LE to nie możemy kalkulować.



hank
Liczba postów:14,693 Reputacja: 26,523
08-04-2021, 13:40 #1,463
Michał Probierz przed wizytą w Białymstoku: Nie żałuję odejścia z Jagiellonii .
PKO Ekstraklasa. Cracovia w ramach 24. kolejki wybiera się do Białegostoku. W piątek zagra z Jagiellonią. Z drużyną normalnie trenuje Marcos Alvarez, którego zabrakło w kadrze na mecz z Lechem Poznań (2:1). Z powodu kartek pauzować będzie za to Luis Rocha.
Do końca sezonu z Jagiellonii do Cracovii właśnie wypożyczony będzie Dawid Szymonowicz. - To zawodnik rozwojowy - przekonuje trener Michał Probierz. - Gra regularnie. My jesteśmy zadowoleni, on jest zadowolony. Zobaczymy, czy zostanie na dłużej.
Dzięki pokonaniu Lecha Cracovia przerwała serię dziewięciu meczów ligowych bez zwycięstwa. Czekała na to od 12 grudnia i spotkania z Górnikiem Zabrze. - Moi piłkarze solidnie trenowali, więc nie wpadaliśmy w panikę. Wiedzieliśmy, że ta praca przyniesie efekty - zaznacza Probierz.
Mecz w Białymstoku to pojedynek bramkarzy ze statusem młodzieżowca: Xaviera Dziekońskiego i Karola Niemczyckiego, który ostatnio przebywał na zgrupowaniu reprezentacji. - Obaj się wyróżniają w ekstraklasie - twierdzi Probierz.
Trener Cracovii cieszy się, że w Jagiellonii został Rafał Grzyb. Były asystent pełni rolę tymczasowego szkoleniowca po zwolnieniu Bogdana Zająca. - Fajnie, że Rafał ułożył sobie tak karierę. To profesjonalista i fantastyczny człowiek. Wielką przyjemnością było dla mnie prowadzenie jego jako zawodnika - tłumaczy Probierz.
Michał Probierz odszedł z Jagiellonii (po raz drugi) w 2017 roku. Na pożegnalnej konferencji zaznaczył, że nie mówi "do widzenia", ale "do zobaczenia jeszcze kiedyś". Przed meczem zapytano go czy hasło wciąż jest aktualne. - Tak, przecież w piątek będę w Białymstoku - puścił oko Probierz, po czym dodał, że w jego zawodzie niczego nie można wykluczyć: - Z Jagiellonią rozstałem się dwa razy - za każdym razem w zgodzie. Wciąż utrzymuję kontakt z ludźmi z klubu i z kibicami. Kibice regularnie mnie wspierają. Kiedy zdarzy się słabszy moment, to dostaję od nich sms-y. Nie żałuję ostatniego odejścia z Jagiellonii. Z Cracovią też grałem w Europie, też zdobyłem trofeum, zbudowałem jakiś zespół. Wielu jest malkontentów, ale niestety mamy taki przejściowy sezon. Wszystkie zespoły mają problemy. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że poranny telefon masażysty to jest najgorsze, co może być - dodaje Probierz.

za https://gol24.pl/michal-probierz-przed-w...2-15531261
***********************************************************************************************************************************
Dawid Szymonowicz, obrońca Cracovii: Po sezonie zastanowię się nad moją przyszłością .
Dawid Szymonowicz jest wypożyczony z Jagiellonii do Cracovii na ten sezon. W piątek z „Pasami” zagra w Białymstoku w meczu ligowym.
Łatwiej się trenuje po wygranym meczu?

Jasne, że tak. Regeneracja szybciej przebiega. To zwycięstwo dało zespołowi wiele pozytywnej energii, morale poszło w górę. Cieszę się, że następny mecz jest już w piątek, mam nadzieję, że zagramy dobre spotkanie i odniesiemy kolejne zwycięstwo.

Chcecie wygrywać każdy mecz, ale jak się nie udaje w jednym, drugim, trzecim, to człowiek chyba popada we frustrację.

Na pewno tak, z mentalnego punktu widzenia ostatnie zwycięstwo było na pewno bardzo ważne. Przyszło w dobrym momencie. Teraz czeka nas w krótkim czasie sporo meczów.

Seria dziewięciu spotkań bez zwycięstwa w lidze bardzo uwierała?

Na pewno z każdym kolejnym meczem bez zwycięstwa irytacja w nas rosła. Przydarzały się mecze, które w ostatniej chwili się nam wymykały spod kontroli. Myślę, że zwycięstwo podziała na nas pozytywnie w kontekście końcówki sezonu.

W meczu z Lechem przeżył pan deja vu. Bał się pan, że zagranie ręką może skończyć się tak samo, jak w spotkaniu z Wisłą Kraków – rzutem karnym?

Bezpośrednio po akcji byłem pewny, że nie, a gdy sędzia podbiegł do monitora i sprawdzał tę sytuację, to wiadomo, że różne rzeczy mogą się wydarzyć. Wątpliwości zaczęły się pojawiać, więc odetchnąłem z ulgą, że podjął taką, a nie inną decyzję.

Mówi pan o dużej pewności, ale chyba nikt nie mógł być pewny, jak to się skończy, bo interpretacja ręki w polu karnym zostawia duże pole do popisu sędziom. Nie ma oczywistej wykładni.

Przepisy są niejasne, rzeczywiście dają duże pole do interpretacji. Mówiąc o pewności mam na myśli swoje pierwsze uczucie.

Analizując taką sytuację, to chyba nie mógł pan nic innego zrobić?

To było naturalne ułożenie ciała. Jest dużo pecha, gdy piłka otrze się o rękę obrońcy. Są sytuacje, gdy można pewne rzeczy przewidzieć i schować ręce, ale są też takie, jak ta ostatnia – nie można zareagować, wszystko dzieje się naturalnie.

Zagracie teraz z Jagiellonią, z której przyszedł pan do Cracovii. To dla pana mecz inny niż wszystkie. W końcu w jej barwach debiutował pan w ekstraklasie.

Znam większość osób z klubu, stadion, miasto, ale traktuję to spotkanie jak kolejny mecz. Jestem zawodnikiem Cracovii, zdaję sobie sprawę jak ważna jest to konfrontacja i zrobimy wszystko, by zdobyć trzy punkty.

Jest pan wypożyczony do „Pasów” do końca sezonu. Myśli pan, co będzie dalej? Były już jakieś rozmowy?

Na ten moment moja przyszłość to jedna wielka niewiadoma. Nie było żadnych rozmów. Muszę brać pod uwagę każdą ewentualność.

A gdyby to zależało to tylko od pana, to co by pan wybrał?

To wstrzymałbym się od głosu, bo mamy jeszcze sporo meczów do zagrania.

Zakładając, że wszystko się dobrze ułoży, Cracovia spokojnie się utrzyma, że zdobędziecie Puchar Polski, to co wtedy?

Trzeba rozważyć każdą ewentualność, usiąść i na spokojnie wszystko przeanalizować. Nie ma co działać impulsywnie.

W Jagiellonii rozegrał pan 15 meczów w ekstraklasie, w Cracovii już 21, najwięcej w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Udało się złapać stabilizację, jestem z tego bardzo zadowolony, że ta regularność się pojawiła.

Jagiellonia wygrała z Lechem w Poznaniu, ale przegrała u siebie ze Śląskiem. Ma 5 punktów więcej od was, ale też ma swoje problemy. Nie ma stałego trenera, tylko tymczasowego. To może działać na waszą korzyść, że gracie z rywalem trochę znerwicowanym.

Myślę, że nie. Mają dobrego trenera Rafała Grzyba, który jest na początku swojej drogi. Znam go, graliśmy razem. Bardzo profesjonalnie podchodzi do swoich obowiązków, z czasem będzie się stawał tylko lepszym trenerem. Nie skupiałbym się na problemach Jagiellonii tylko na tym, jak my się tam zaprezentujemy.

Gdy pójdziecie za ciosem, to łapiecie wtedy głębszy oddech.

Jestem przed tym meczem bardzo optymistycznie nastawiony. Zeszło z nas ciśnienie i teraz ruszymy do przodu.

Pochodzi pan z Lidzbarka Warmińskiego, gdy grał pan w I lidze w Stomilu Olsztyn, to pewnie była okazja, by rodzina oglądała pańskie mecze na żywo. A w Białymstoku też?

Tata z bratem są kibicami, młodszy brat też gra w piłkę, w Olimpii Elbląg. Byli nawet w Krakowie na meczach, gdy było to możliwe, byli na Superpucharze. Tata był na każdym moim meczu w Olsztynie. W telewizji oglądają każde spotkanie.

Możecie przykryć niepowodzenia ligowe poprzez rozgrywki Pucharu Polski. W kwietniu czeka was natłok meczów. Wytrzymacie?

Tak, coraz więcej zawodników, którzy byli kontuzjowani, ma już problemy za sobą. Idzie to w dobrym kierunku. Uporali się z problemami w idealnym momencie.

Wam zdrowia nie zabraknie, a Raków, wasz przeciwnik w półfinale Pucharu Polski, ma problemy z koronawirusem, może nie być w pełni sił. To będzie dla was handicap?

Nie patrzyłbym na to. W trakcie sezonu większość drużyn borykała się tym wirusem. Kadry zespołów są szerokie. Nieszczęście jednego zawodnika jest szansą dla drugiego. Zmiennik chce się pokazać i gra wtedy dobry mecz. To nie będzie więc handicap.

za https://gol24.pl/dawid-szymonowicz-obron...2-15530959



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

gusto
Liczba postów:1,794 Reputacja: 3,176
14-04-2021, 10:24 #1,464
Link podaję bo taki zwyczaj na forum, ale do otwierania nie zachęcam, chyba że z adblockiem. https://sport.interia.pl/klub-cracovia/n...Id,5168666

Matej Rodin, obrońca Cracovii: - Oczywiście, sięgnięcie po trofeum to zawsze coś wyjątkowego. To nasz wielki cel. To rzeczywiście w pewnym sensie mogłoby nam uratować ten sezon. Nasza rywalizacja w tym roku wyglądałaby jednak inaczej z sukcesem w Pucharze Polski na koncie. Ale najpierw trzeba to osiągnąć. W Ekstraklasie nie zrealizowaliśmy tego, co mogliśmy. Tym bardziej mecz w Pucharze Polski jest dla nas niezwykle istotny.

Zna pan dobrze Chorwatów grających w Rakowie Częstochowa?

- Fran Tudor długo bronił barw Hajduka Split. Osobiście w tym czasie akurat nie grałem w chorwackiej ekstraklasie, ale znałem tego zawodnika. To był na tyle istotny gracz dla Hajduka, że każdy go w Chorwacji znał. Mieliśmy już okazję rywalizować w polskiej ekstraklasie i wiem, jak dobry to piłkarz. Natomiast Zorana Arsenicia znam tylko z ostatniego starcia Cracovii z Rakowem w lidze. Jesteśmy jednak świadomi, że cały zespół Rakowa gra agresywny futbol, zarówno z piłką przy nodze, jak i w odbiorze. Mają bardzo ofensywne nastawienie. Ale będziemy dobrze przygotowani do tego starcia.

Pozbieraliście się już jako zespół mentalnie po tym zamieszaniu, jakie miało miejsce w Cracovii na początku wiosny? Gdy nie było wiadomo, czy trener Michał Probierz zostaje, czy odchodzi? Nadal zresztą pogłoski dotyczące przyszłości trenera nie milkną. To na pewno może destabilizować funkcjonowanie drużyny.

- Rzeczywiście początkowo był to dla nas niełatwy czas. Wszyscy mieliśmy większe oczekiwania, jeśli chodzi o naszą grę w tej rundzie. Wiemy, że w tym zespole jest jakość, ale brakowało odpowiednich wyników. To oczywiste, że może w takiej sytuacji pojawiać się rozczarowanie, ale ostatnio graliśmy już niezły futbol. Z Jagiellonią Białystok, w ostatnim ligowym spotkaniu, stworzyliśmy sobie sporo sytuacji, choć ostatecznie straciliśmy punkty. Jeśli będziemy grać bardzo skoncentrowani i naprawdę zespołowo, to stać nas na dobre rezultaty - również w PP. Na pewno Raków to mocny zespół i szanujemy naszego pucharowego rywala. Ale nie uważam, że powinniśmy się ich bać. Mamy swoje atuty. Dlatego ja się Rakowa nie obawiam. Jestem przekonany, że wygramy to starcie.

Generalnie czeka was ciężki tydzień, bo zaraz po starciu z ekipą Marka Papszuna, jedziecie do Warszawy na konfrontację z Legią. Jak postrzega pan grę jednego z liderów warszawskiej ekipy, Chorwata Josipa Juranovicia? Śledził pan jego ostatnie występy w chorwackiej kadrze narodowej?

- Juranović w przeszłości grał bardzo dobrze w Splicie, później zrobił kolejny krok w karierze i przeniósł się do Legii. Teraz w Warszawie potwierdza swoją jakość. Generalnie Legia ma świetne boki obrony - nie tylko Juranovicia, ale też Filipa Mladenovicia na drugiej flance. Wykonują wielką pracę dla Legii i jej wyników. Myślę, że Josip zasługuje na to, by pojechać z kadrą na najbliższe mistrzostwa Europy. Trwa tam oczywiście mocna rywalizacja o miejsce na prawej stronie obrony w ekipie "Vatrenih". Jasne, jeśli tylko Sime Vrsaljko będzie zdrowy, to na Euro to on będzie grał w pierwszym składzie, bo to piłkarz Atletico Madryt. Ale to wielka sprawa dla Josipa Juranovicia, dla Legii i dla całej Ekstraklasy, że zawodnik z polskiej ligi gra coraz bardziej regularnie w drużynie wicemistrzów świata. I naprawdę jest w tej rywalizacji blisko Vrsaljko.

Skoro już rozmawiamy o Juranoviciu, to ostatnio Josip wraz z kilkoma innymi chorwackimi piłkarzami grającymi w Polsce rozkręcał akcję licytacji koszulek na rzecz ofiar trzęsienia ziemi, które niedawno nawiedziło Chorwację. Słyszał pan o tej akcji, nagłaśnianej nawet przez Chorwacką Federację Piłkarską? A może też się pan do niej podłączył?

- Nie działałem wprawdzie w porozumieniu z nimi, ale sam starałem się pomóc tym poszkodowanym ludziom na tyle, na ile mogłem. To była naprawdę katastrofa dla chorwackiego społeczeństwa, te ostatnie trzęsienia ziemi. Jak się oglądało obrazy z tego, co wydarzyło się w Sisku, Petrinji czy innych miejscowościach, to widać było, że tak naprawdę zniszczenia dotknęły całe miasta. Chorwackie społeczeństwo jest jednak bardzo solidarne i myślę, że wielu ludzi wykonało dużą pracę, by pomoc ofiarom tego trzęsienia została zapewniona, a ich domy odbudowane.

Część chorwackich sportowców udostępniała poszkodowanym czasowo swoje mieszkania. Wiele było różnych form pomocy. Pan na jaką się zdecydował?

- Wpłaciłem pieniądze bezpośrednio organizacji, która zajmuje się pomocą poszkodowanym z Sisku i Petrinji. Myślę, że w tym momencie taka forma pomocy była z mojej strony najskuteczniejsza. Niestety, pewnie minie kilka lat, zanim w tym regionie sytuacja wróci do normy. Ludzie, którzy stracili swoje domy, mieszkają teraz w kontenerach, przyczepach campingowych, w domach tymczasowych. Wiele domów po prostu nie może być na ten moment ponownie zamieszkałych, bo grożą zawaleniem. Tym bardziej, że trzęsienia ziemi ciągle się w regionie zdarzają. Mam jednak nadzieję, że sytuacja tych ludzi będzie się niebawem poprawiać. Ten problem bezpośrednio dotknął nawet mojego klubowego kolegi Ivana Fiolicia.

O tym nie wiedziałam. Byłam przekonana, że rodzina Fiolicia jest z samej stolicy, z Zagrzebia.

- Ivan przebywał w Chorwacji, gdy to się stało i natychmiast udał się do Sisku, gdzie zdaje się mieszka jego babcia. Od razu chciał pomóc tym ludziom, sprawdzić, jak wygląda sytuacja. Mówił, że to była prawdziwa katastrofa. Człowiek nie może uwierzyć, jak źle to wyglądało, nim nie zobaczy tego osobiście. Ci ludzie ciągle żyją w stresie, bo czasem zdarza się, że ziemia znów się tam trzęsie, choć lżej. Myślę, że dobrze jest zwracać na ten problem uwagę.

Jesienią przeniósł się pan z chorwackiego NK Varazdin do Polski. Pana pierwszy sezon w Cracovii dobiega powoli końca. Jak pan podsumuje ten czas?

- Mamy jeszcze kilka meczów do końca sezonu. Na pewno jednak przeniosłem się do ligi o zupełnie innej charakterystyce, niż chorwacka czy bośniacka. Tam szkoleniowcy kładą większy nacisk na techniczne i taktyczne elementy, a w Polsce rozgrywki są bardziej nastawione na przygotowanie fizyczne i generalnie stronę siłową. Gra się tu bardziej bezpośredni futbol. Ale myślę, że poradziłem sobie z adaptacją.

Jest pan nastawiony na dłuższą przygodę z polską ligą, aż do końca kontraktu, czy jednak myśli pan już o nowych wyzwaniach?

- Człowiek zawsze jest nastawiony na nowe wyzwania, ale zobaczymy, co będzie latem. Jeżeli pojawi się oferta, która będzie satysfakcjonować mnie i klub, to na pewno porozmawiamy. Będziemy obserwować, jak sytuacja się rozwinie. Na pewno w takim klubie, jak Cracovia każdy zawodnik może być zadowolony, bo niczego nam tu nie brakuje. Stadiony w Polsce są topowe, a w naszym przypadku dodatkowo nasza nowa baza w podkrakowskiej Rącznej jest naprawdę na najwyższym poziomie. To świetne miejsce do treningu, mamy tam wszystko, czego potrzebujemy. Człowiek naprawdę cieszy się treningiem w takim miejscu.

W przeszłości grał pan w drużynie z Zagrzebia, choć nie w Dinamo, a w Lokomotivie Zagrzeb. Chciałam zapytać, jakie ma pan przewidywania przed czwartkowym ćwierćfinałem Ligi Europy Villarreal - Dinamo Zagrzeb. W pierwszym meczu Chorwaci ulegli Hiszpanom 0-1, sądzi pan, że sprawa awansu jest przesądzona?

- Dobra praca wykonywana w Dinamie to żadna nowość, od wielu lat wykonują świetną robotę w szkoleniu. W zeszłym roku mieli sporo pecha, gdy Szachtar Donieck zagrał ich kosztem w kolejnej rundzie LE. W tym sezonie w Lidze Europy pokazali już co potrafią przeciwko Tottenhamowi. I wtedy udowodnili, że nie można ich nigdy skreślać zbyt wcześnie. Teraz też nie można uznać, że sprawa awansu jest przesądzona, bo w pierwszym meczu z Villarrealem przegrali tylko 0 - 1. Mają wciąż szansę na przejście Hiszpanów, to świetny zespół. A ich wielką siłą jest to, że wielu zawodników Dinama gra ze sobą znacznie dłużej, niż sezon.

Rozmawiała: Justyna Krupa
Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-04-2021, 10:39 przez gusto.



Na sektorze B się stoi.

hank
Liczba postów:14,693 Reputacja: 26,523
14-04-2021, 12:20 #1,465
Fortuna Puchar Polski. Historyczna szansa Rakowa, Michał Probierz może spać spokojnie
W środę poznamy drugiego finalistę Fortuna Pucharu Polski. Do Arki Gdynia dołączy broniąca trofeum Cracovia albo Raków Częstochowa. Początek półfinału o godz. 17:30. Transmisja w Polsacie Sport News.
Zespoły Michała Probierza i Marka Papszuna przystąpią do rywalizacji o bilety do Lublina w zgoła odmiennych nastrojach. Raków nie przegrał od 13 lutego, w weekend pokonał Wisłę w Krakowie (2:1), jest trzecią siłą PKO Ekstraklasy i ma spore szanse na pierwszy w historii medal mistrzostw Polski. Stulecie założenia klubu w Częstochowie chcą uczcić też poprzez Puchar Polski.
- To dla nas bardzo ważny cel. Raków w finale był tylko raz, ponad pół wieku temu (w 1967 roku, przegrał z Wisłą Kraków - przyp. red.). Chcemy się w tej historii zapisać - nie ukrywa trener Papszun. Więcej TUTAJ. W podobnym tonie wypowiada się prezes Wojciech Cygan: - Cele się nie zmieniają. Dla nas Puchar Polski jest istotną imprezą i zrobimy wszystko, by w finale w Lublinie zagrać.

Dla Cracovii Puchar Polski to natomiast jedyna szansa na uratowanie sezonu i trzeci z rzędu awans do rozgrywek UEFA. Pasy niespodziewanie, biorąc pod uwagę potencjał finansowy i organizacyjny klubu, uwikłały się w walkę o utrzymanie w PKO Ekstraklasie. Wiosną wygrały tylko jeden ligowy mecz i na 6 kolejek przed końcem sezonu mają tylko 3 punkty przewagi nad strefą spadkową.
Rozczarowujące wyniki sprawiły, że w ostatnich dniach odżyły spekulacje na temat przyszłości trenera Probierza. Portal sport.pl podał nawet, że w meczu z Rakowem szkoleniowiec będzie grał o posadę i jeśli przegra, zostanie zwolniony. Według naszych informacji, takie ultimatum nie padło, a prezes Janusz Filipiak nie zamierza zmieniać trenera. Zresztą, nie po to na początku lutego zablokował jego dymisję, by teraz samemu go żegnać.

W lidze Cracovia zawodzi, ale ma wiosną dwa oblicza. To lepsze pokazuje w Pucharze Polski. W drodze do półfinału pewnie pokonała najpierw Wartę Poznań (1:0), a potem Chojniczankę Chojnice (3:0). Przy Kałuży 1 nadziei na drugi z rzędu awans do finału upatrują też w patencie na Raków. Ekipa Probierza z zespołem Papszuna jeszcze bowiem nie przegrała. 5 rywalizacji tych drużyn to trzy zwycięstwa Pasów i dwa remisy.

za https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/...pac-spokoj



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

squier strat
Liczba postów:6,991 Reputacja: 8,807
14-04-2021, 12:32 #1,466
oczywistym jest, że nie zwolni ogrodnika po jednym, przypadkowym meczu kiedy walą go wyniki w ostatnich dwunastu miesiącach.
to jest pierd puszczony przez dziennikarzy gts-u.
zawsze jest szansa, że któryś z piłkarzy uwierzy i zagra przeciw trenerowi.
porażka w pucharze to jeden problem mniej dla żebraków



ar
Liczba postów:475 Reputacja: 105
15-04-2021, 13:53 #1,467
to nie o Cracovii - ale warto przeczytać - bo przez analogię widać czym Cracovia jest dla comarchu i filipiaka

PKO BP zyskał 321 mln zł ze sponsoringu Ekstraklasy w ciągu ostatniego roku
Warszawa, 15.04.2021 (ISBnews) - Sponsoring rozgrywek Ekstraklasy przyniósł partnerowi tytularnemu ligi, PKO Bankowi Polskiemu blisko 321 mln zł w postaci ekwiwalentu reklamowego w okresie od 16 marca 2020 do 15 marca 2021 r., wynika z analiz firmy badawczej Sponsoring Insight. To oznacza wzrost o 30% w porównaniu do takiego samego okresu rok wcześniej, kiedy ta suma wyniosła 245 mln zł. Wzrost dotyczył także liczby publikacji mediowych o banku w kontekście Ekstraklasy oraz zasięgu w social mediach najpopularniejszej polski ligi.
"Minione 12 miesięcy, czyli rok pandemii, był pod każdym względem inny niż jakikolwiek poprzedni, ale w tej trudnej sytuacji radzimy sobie z wyzwaniami. Utrzymanie współpracy ze sponsorami, zwłaszcza głównymi, mimo zupełnie nowych warunków i zmian w rozgrywkach, było jednym z sukcesów. Dziękujemy za to naszym partnerom i odwdzięczamy się wymiernymi korzyściami, które przynosi współpraca z Ekstraklasą. Jak widać, także w sytuacji kryzysowej związanej z pandemią oraz przy mniejszej aż o 48 liczbie meczów, potrafimy wypracować realne korzyści dla sponsorów, zapewniając im dodatkowe możliwości prezentacji w naszych kanałach" - powiedział dyrektor Departamentu Komunikacji, Marketingu i Sprzedaży Ekstraklasa S.A. Marcin Mikucki, cytowany w komunikacie.

Wzrost ekwiwalentu reklamowego nastąpił mimo kilkutygodniowego zawieszenia rozgrywek w okresie lockdownu wiosną 2020, a także przy mniejszej liczbie kolejek i meczów. Najwyżej - bo dwukrotnie - zwiększyła się wartość ekwiwalentu reklamowego dla banku jako tytularnego sponsora w prasie (+101%) i w internecie (+96%). Znaczny wzrost ekwiwalentu dotyczył także social mediów (+68%). Jednocześnie dwucyfrowy wzrost (33%) zanotowano również w kategorii liczby publikacji o banku w kontekście rozgrywek Ekstraklasy - w roku pandemii ukazało się ich w mediach blisko 130 tys. wobec ponad 97 tys. rok wcześniej. Rosnąca wartość publikacji w mediach na temat rozgrywek PKO Bank Polski Ekstraklasy szła w parze ze wzrostami zasięgów kanałów online Ekstraklasy - na YouTube, Facebooku, Twitterze i Instagramie - z czego skorzystali ligowi sponsorzy. Same tylko akcje specjalne w social mediach, zorganizowane dotąd przez Ekstraklasę wspólnie z bankiem, dotarły łącznie do 5,3 mln osób, podano także.

Ekwiwalent reklamowy oznacza koszt reklamy, który marka musiałaby ponieść, aby zaistnieć w mediach w takim wymiarze, jaki dał jej sponsoring. Dzięki współpracy z Ekstraklasą, PKO BP jako partner tytularny zyskał w roku pandemii ekwiwalent reklamowy w prasie w wysokości 172 mln zł oraz w telewizji w wysokości blisko 117 mln zł, w mediach internetowych - ponad 23 mln zł, w social mediach (bez kanałów własnych ESA) - 6 mln zł, a w radiu 2,8 ml zł, wylicza Sponsoring Insight.

"Jako PKO Bank Polski jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników naszej współpracy z najpopularniejszą ligą sportową w kraju. To niezwykle ważne, że długoterminowy projekt, jakim stała się dla nas kooperacja z Ekstraklasą, od razu zyskał status wymiernego modelu marketingowego. W roku pandemii, gdy załamało się wiele dziedzin życia, a i futbol uległ bezprecedensowemu zatrzymaniu się, wspólna wytężona praca zadecydowała o wznowieniu rozgrywek i ich dokończeniu we wcześniej zaplanowanej formule. Udowodniliśmy, że w czasie nadzwyczajnego kryzysu silny państwowy podmiot i największy bank w Polsce w Polsce jest bezpiecznym partnerem, na którego można liczyć. Ponadto, pandemia bynajmniej nie sprawiła, że zrezygnowaliśmy z całego szeregu podejmowanych marketingowych i medialnych działalności. Nasze przywiązanie do marki oznacza codzienną współpracę z najlepszymi klubami w Polsce. Największe serwisy sportowe chętnie korzystają z przygotowywanych przez nas materiałów. Razem z Canal Plus stworzyliśmy jeden z najciekawszych programów publicystycznych 'Wysoki Pressing', który nadawany jest z PKO Rotunda z udziałem najlepszych dziennikarzy piłkarskich w kraju" - powiedział dyrektor Biura Ekstraklasy i Gamingu w PKO BP Mariusz Chłopik.

"Szczególnie w trakcie pandemii jeszcze mocniej chcemy wypełnić lukę powstałą w wyniku obowiązujących obostrzeń i pokazywać, jak wygląda liga od kuchni, przybliżać życie i kariery zawodników PKO Banku Polskiego Ekstraklasy. Dzięki wykorzystaniu kanałów 'Grajmy Razem' docieramy do coraz większej grupy kibiców, która przyzwyczaiła się, że regularnie otrzymuje od nas content na najwyższym merytorycznym poziomie. Jednym z naszych podstawowych celów jest jeszcze trwalsze związanie kibiców z własnymi klubami. Stąd nasz projekt Oficjalnych Kart Ekstraklasy, których wydaliśmy ponad 50 tysięcy sztuk. Sztandarowym pomysłem był także Program Partnerski, skierowany do kibiców oraz klubów piłkarskich, które zyskiwały środki finansowe dzięki promowaniu produktów bankowych przez sympatyków swoich drużyn" - dodał Chłopik.

W roku pandemii Ekstraklasa rozwinęła także swoje kanały online, zwłaszcza profile w social mediach - od 1 kwietnia 2020 r. do 31 marca 2021 r. - na oficjalnych kanałach ligi na YouTube, Facebooku, Twitterze i Instagramie - przybyło łącznie blisko 100 tys. nowych fanów. Największe przyrosty dotyczą kanału na YouTube, gdzie pojawiło się ponad 34 tys. nowych subskrypcji. Dzięki temu obecnie śledzi je łącznie przeszło 776 tys. kibiców. O ponad 40% wzrosły także łączne zasięgi postów na wszystkich oficjalnych kanałach PKO Bank Polski Ekstraklasy - do 820 mln wyświetleń w okresie 1 kwietnia 2020 - 31 marca 2021. W analogicznym okresie rok wcześniej liczba ta wyniosła 584 mln wyświetleń.

"Motorem tych wzrostów są przede wszystkim atrakcyjne treści wideo dotyczące bieżącego sezonu - skróty, najciekawsze akcje, bramki, najbardziej widowiskowe zagrania. Te formaty przyciągają uwagę, wywołują emocje i reakcje fanów. Dodajemy tych materiałów coraz więcej, bo wiemy, że kibice tego oczekują i ten trend będzie się coraz bardziej umacniał. Jednocześnie bogaty kontent wideo na naszych profilach w social mediach umożliwia organizowanie wspólnie ze sponsorami ciekawych i angażujących akcji specjalnych. Z PKO Bankiem Polskim przeprowadziliśmy jak dotąd kilka dużych programów dla kibiców, w tym Oficjalny Quiz Ekstraklasy oraz siedem mniejszych konkursów tego typu. Łącznie pozwoliły one dotrzeć do 5,3 mln osób poprzez Facebooka i Twittera, z czego same posty wideo przyniosły zasięg ponad 1,5 mln. A mówimy tylko o korzyściach, jakie przynosi współpraca i obecność na głównych kanałach samej Ekstraklasy. Trzeba także pamiętać o dodatkowych zasięgach, jakie w swoich kanałach zapewniają same kluby i ich społeczności" - podsumował Mikucki.

Łącznie profile w social mediach 16 klubów grających w Ekstraklasie oraz oficjalne kanały ligi śledzi obecnie prawie 6 mln kibiców. Pod koniec stycznia uruchomione zostało także konto Ekstraklasy na TikToku. Obecnie ma ponad 5 tysięcy obserwujących i ok. 4 mln wyświetleń wideo.

Ekstraklasa S.A. jest spółką akcyjną, założoną 14 czerwca 2005 roku w wyniku umowy pomiędzy PZPN, a klubami piłkarskimi uczestniczącymi w rozgrywkach pierwszej ligi, które były inicjatorem powołania ligi zawodowej. Akcjonariuszami spółki jest 16 klubów najwyższej klasy rozgrywkowej (każdy 5,8% akcji), posiadający ogółem 92,8% akcji spółki; pozostałymi 7,2% akcji dysponuje Polski Związek Piłki Nożnej.

PKO Bank Polski jest liderem polskiego sektora bankowego. Aktywa razem banku wyniosły 381 mld zł na koniec 2020 r. Akcje banku od listopada 2004 r. notowane są na GPW.



Rock
Liczba postów:11,825 Reputacja: 15,198
15-04-2021, 13:57 #1,468
Dlatego trzeba to wykorzystać i jebać Comarch tak jak przy ostatnim proteście.

Kiedy ten zasięg obraca się przeciw Filipiakowi reaguje natychmiastowo.



- niech się wstydzi ten co robi, a nie ten co widzi -

hank
Liczba postów:14,693 Reputacja: 26,523
15-04-2021, 14:07 #1,469
(15-04-2021, 13:57)Rock napisał(a):  Dlatego trzeba to wykorzystać  i jebać Comarch tak jak przy ostatnim proteście.

Kiedy ten zasięg obraca się przeciw Filipiakowi reaguje natychmiastowo.
Comarch to jedyne na czym mu zależy .To jego słaby punkt !



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:14,693 Reputacja: 26,523
20-04-2021, 15:16 #1,470
"Pasy" uszczelniły obronę. Wnioski po meczu Legia - Cracovia .
Zachowanie czystego konta w meczu z liderem zawsze ma swoją wymowę. Cracovia była bardzo dobrze zorganizowana w obronie, nie dopuszczała gospodarzy do groźnych sytuacji, choć raz najlepszy strzelec ekstraklasy Tomas Pekhart wyprowadził w pole defensywę, ale na szczęście nie trafił w bramkę. Środkowi obrońcy nie popełniali takich błędów jak w poprzednich meczach, byli blisko rywali, dlatego uniknęli wpadki. O ile pozycja Cornela Rapy na prawej stronie i Luisa Rochy na lewej jest niepodważalna, to mogło nieco zaskoczyć postawienie na Ivana Marqueza obok Mateja Rodina. Jak widać, trener miał nosa.

Probierz postawił na Marcosa Alvareza, który po raz kolejny zawiódł. Niemiec mógł zdobyć bramkę, ale przegrał w sytuacji sam na sam z Arturem Borucem. Wciąż jego konto bramkowe wynosi – 1 gol za cały sezon. To mówi wszystko. Oprócz tego Alvarez próbuje strzelać z daleka i wykonywać rzuty wolne – z mizernym skutkiem. Plus można mu dać za utrzymywanie się przy piłce, ale to nie jest główna powinność napastnika. Wobec niemocy z przodu można napisać, że Cracovia rozegrała kolejny mecz bez napastnika.''

Przed tygodniem tymczasowy trener Lecha Poznań Janusz Góra pokazał, jak zatrzymać Legię. „Kolejorz” zremisował z nią 0:0, a szkoleniowiec zablokował warszawian, wystawiając trzech stoperów i dwóch wahadłowych. Ten pomysł skopiował Probierz – cofając Sergiu Hankę do obrony. Rumun bardzo mocno wpierał defensorów, pełniąc de facto rolę wahadłowego, a nie typowego prawego pomocnika. Legia w Poznaniu nie znalazła sposobu na swe lustrzane odbicie, w meczu u siebie też nie wymyśliła, jak pokonać „Pasy”.

Trener Michał Probierz zaskoczył, stawiając do bramki Lukasa Hrosso w miejsce Karola Niemczyckiego. Do tej pory to młodzieżowiec miał pewne miejsce w składzie, wychodząc w 24 spotkaniach w tym sezonie. Szkoleniowiec chciał jednak coś zmienić. Hrosso wygrał już z Legią w tych rozgrywkach w Superpucharze (0:0, 5:4 w karnych), może więc trener liczył na jego dobrą passę z Legią? Do Niemczyckiego nie można było mieć większych pretensji za poprzednie, choć przegrane mecze. Czasem jednak nieoczywista zmiana, jeśli przynosi efekt, może być dobrym impulsem dla wszystkich. A Hrosso imponował spokojem i zaraził nim kolegów.

Pomysłem na Legię było ustawienie zasieków w dwóch linii – 4 pomocników i 5 obrońców licząc wraz z wahadłowymi. Z przodu pozostawał tylko Alvarez. Cracovia zagęściła środek pola, mając defensywnych pomocników i ofensywnych, którzy też spełniali defensywne zadania. Legia nie opanowała środka, każdy zawodnik był podwajany. Zawodnicy Cracovii kapitalnie się asekurowali. Nie było to gra nastawiona na kreację, cel uświęcał środki – trzeba było zabezpieczyć własną bramkę, ale nie była to absolutnie kurczowa obrona.

Dla młodzieżowca Cracovii otworzyła się szansa na występ, gdy w bramce zabrakło innego młodzieżowca – Niemczyckiego. Lusiusz zagrał już w półfinale PP, ale w lidze był to dla niego pierwszy występ w tym sezonie. A przypomnijmy, że w ubiegłym był pierwszym wyborem Probierza jeśli chodzi o młodych zawodników. I wygląda na to, że może zagościć w jedenastce na dłużej, bo szkoleniowiec z pewnością nie będzie chciał zmieniać bramkarza, a z „dostępnych” młodzieżowców Lusiusz w tej chwili prezentuje się najlepiej.

Choć jest najlepszym strzelcem Cracovii – 6 goli – to jednak Pelle van Amersfoort nie jest napastnikiem. I choć wobec niedomagań zawodników z tej formacji czasem pełni tę funkcję, to jednak nie jest to dla niego wymarzone miejsce na boisku. Tak grał w meczu Pucharu Polski, zanim na boisku nie zameldowali się napastnicy, tak grał też w Warszawie po zejściu z boiska Alvareza. To zawodnik dobrze czujący się w środku pola, napędzający akcje „Pasów”. Bywało, że pełnił nawet rolę defensywnego pomocnika i to mu wychodziło.

za https://gol24.pl/pasy-uszczelnily-obrone...2-15568441



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,571
20-04-2021, 15:18 #1,471
Nie uszczelnily obrony Hanku, tylko wylaczyly skrzydla - glowna bron cska Smile



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


hank
Liczba postów:14,693 Reputacja: 26,523
20-04-2021, 15:29 #1,472
(20-04-2021, 15:18)gargamel9998 napisał(a):  Nie uszczelnily obrony Hanku, tylko wylaczyly skrzydla - glowna bron cska Smile
Cytuję dokładnie artykuł , bez własnego komentarza .  Wink



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

leszeczek
Liczba postów:15,449 Reputacja: 12,696
20-04-2021, 15:49 #1,473
Gargamel ma dzisiaj słaby dzień. Coś nie zwiera na stykach Smile



"dopóki nie było internetu, nie zdawałem sobie sprawy z tego ilu na świecie jest idiotów" S.Lem

Od pewnego czasu pojawiam się rzadko i nie reaguję na zaczepki. Ot taka zmiana.

hank
Liczba postów:14,693 Reputacja: 26,523
22-04-2021, 12:13 #1,474
Michał Probierz po meczu z Wisłą: Najistotniejsze było zdobycie trzech punktów .
- Dla nas najistotniejsze było zdobycie trzech punktów, oddalenie się trochę od dołu tabeli – powiedział po meczu z Wisłą Płock trener Cracovii Michał Probierz. - Widać, że wszystkie zespoły walczą. Zawodnicy pokazali charakter i za to im muszę podziękować.
Szkoleniowiec odniósł się do pechowego przebiegu spotkania jeśli chodzi o kontuzje w zespole „Pasów”.
- Był splot wydarzeń, którego nie przewidywaliśmy – powiedział szkoleniowiec. - Już po pięciu minutach wiedzieliśmy, że Pelle (van Amersfoort – przyp.) musi zejść. Później, w przerwie Rivaldinho musiał opuścić boisko. Musieliśmy więc zrobić wymuszone zmiany. Od początku meczu widać było, że oba zespoły agresywnie grają, że chcą się przedostać pod bramkę. Mieliśmy kilka groźnych akcji, ale za nerwowo operowaliśmy piłką.
- Ważne, że zdobyliśmy bramkę, oddaliśmy sporo strzałów - kontynuował szkoleniowiec. - Zawodnicy wzięli ciężar gry na siebie, jak Alvarez, Fiolić, Thiago, który zagrał dobry mecz, ale też ci, którzy walczyli o każdą piłkę.
Gratuluję więc zespołowi. Na początku drugiej połowy niepotrzebnie tak się wycofaliśmy do strefy defensywnej i trochę za łatwo oddawaliśmy piłkę, ale z przekroju całego meczu wygraliśmy zasłużenie i pokazaliśmy charakter.
Szkoleniowiec nie miał jeszcze wiedzy co do kontuzjowanych zawodników.
- Pelle będzie miał badania w czwartek rano i dopiero po nich będziemy mogli powiedzieć o nim oraz Rivaldinho, a także poobijanych zawodników – mówi szkoleniowiec. - Mamy dwa dni na regenerację, a w sobotę ważny mecz derbowy.


za https://gol24.pl/michal-probierz-po-mecz...2-15574031



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:14,693 Reputacja: 26,523
05-05-2021, 11:49 #1,475
Cracovia jeszcze bardzo chce coś zdziałać w tym sezonie .
Na dwie kolejki przed końcem sezonu, z piłkarzy i trenera Cracovii zeszło ciśnienie związane z walką o utrzymanie w ekstraklasie. Po pokonaniu Górnika Zabrze 1:0 „Pasy” zapewniły sobie byt. Mają jeszcze dwa mecze. Na razie są na 13. miejscu w tabeli, sezon mogą zakończyć maksymalnie na 9.
Mecz z zabrzanami po pierwszej połowie zapowiadał się na łatwy, a jednak krakowianie do końca musieli drżeć o wynik.
- Wiedzieliśmy, że mimo że presja nie jest aż tak duża, bo jednak Podbeskidzie przegrało swój mecz, to zwycięstwo może nam zapewnić utrzymanie na sto procent – mówi trener Cracovii Michał Probierz. - Gratuluję zespołowi, ale to jest też czas dla nas do przemyśleń. Ważne, że „dowieźliśmy” wygraną do końca.

Wsparcie od Filipiaka
Ten sezon Probierz i kibice „Pasów” zapamiętają jako bardzo trudny. Krakowianie zaczęli go, mając minus pięć punktów. Szybko uporali się z mankiem punktowym, byli w połowie tabeli. Probierz mówił nawet o walce o europejskie puchary, ale po pierwszym meczu w tym roku, przegrany z Wartą Poznań podał się do dymisji. Nie została ona przyjęta przez prof. Filipiaka i 48 godzin później odwołana przez szkoleniowca.

- Profesor Filipiak wykazał się chyba największym spokojem, bo wiem, w jak trudnej sytuacji stał w mojej obronie, jak zawsze mnie wspierał, mimo przeciwności, jakie mieliśmy w tym sezonie

– mówi Probierz. - Jest to jednak jeden z trudniejszych sezonów jakie miałem jako trener. Począwszy od tych wszystkich splotów okoliczności, od pierwszego meczu, tych minusowych punktów, po ostatni mecz. Graliśmy w tym sezonie pod presją, te minus pięć punktów powodowało, że była ta „nerwówka”. Wiem, że wielu kibiców mówi „co to za tłumaczenie?”. Jak widać w 12 meczach, które zremisowaliśmy, to był nasz największy problem. Gdybyśmy pokazali więcej jakości, wygrali cztery czy pięć z tych meczów, to bylibyśmy dużo, dużo wyżej w tabeli i moglibyśmy o coś walczyć.

Cracovia chce wygrać dwa mecze
„Pasom” zostały dwie konfrontacje – w sobotę wyjazdowe w Gdańsku z Lechią i kończące sezon 16 maja z Wartą u siebie.
- Na pewno w dwóch czekających nas do końca spotkaniach będziemy walczyć, by zająć jak najwyższe miejsce. W ostatnim meczu, z kibicami, będziemy chcieli zadowolić fanów, by mieli jednak trochę radości z naszej gry – zapewnia szkoleniowiec „Pasów”.

- W czterech ostatnich meczach nie straciliśmy bramki, mam nadzieję, że tak będzie do końca sezonu – dodaje obrońca, choć ostatnio grający na skrzydle Michal Siplak. - Naszym celem jest zdobycie sześciu punktów w dwóch czekających nas spotkaniach.
Wiadomo, że ten sezon musimy uznać za nieudany, nie tak go sobie wyobrażaliśmy, ale na szczęście w meczu z Górnikiem punktowaliśmy i nasza sytuacja wygląda już lepiej. Zostały nam dwa mecze, które trzeba wygrać i być wyżej w tabeli.
Ostatni z nich będzie już z kibicami. Ich doping znaczy dla nas dużo. To zupełnie inna sytuacja, gdy gra się mecz przy udziale kibiców.

Nie będzie kadrowej rewolucji
Do występów wrócili Pelle van Amersfoort i Michal Siplak, ale kontuzjami zwycięstwo z Górnikiem okupili Lukas Hrosso, Damir Sadikovic i Jakub Kosecki.
- Ten sezon jest „komiczny”, nawet w poniedziałek masażysta złamał obojczyk, nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Teraz „łapie” kontuzję Hrosso także Kosecki, mamy jeszcze kilku poobijanych zawodników. Pocieszające jest to, że w tygodniu dojdą Pik i Rivaldinho do treningów i może będziemy mieli jeszcze większe pole manewru – ocenia Probierz.

Czy w związku z tym, że „Pasy”mają już utrzymanie, trener da teraz pograć młodym piłkarzom?
- Zobaczymy, wielu z nich gra w drugiej drużynie – mówi szkoleniowiec Cracovii. - Obserwujemy ich, tak jak w ostatnim meczu, niektórzy się nieźle zaprezentowali. Jednak trzeba pamiętać, że byłoby to nie fair w stosunku do innych zespołów, które o coś walczą, stawiać na wielu zawodników młodzieżowych. Na pewno jest dwóch zawodników, których obserwujemy i są bardzo blisko debiutu, ale trochę w tym tygodniu jest to skomplikowane, bo mają matury. Na pewno jednak do Gdańska dwóch pojedzie.
https://gol24.pl/cracovia-jeszcze-bardzo...2-15593951
za



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

Diabel
Liczba postów:7,280 Reputacja: 8,340
05-05-2021, 13:03 #1,476
Wywiad z Probierzem mozna rowniez odtworzyc z szafy nagrywajacej na Wielickiej
Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2021, 13:04 przez Diabel.



= sietniok na Madagaskar, won z Cracovii!! ===
#FilipiakOut

hank
Liczba postów:14,693 Reputacja: 26,523
05-05-2021, 14:56 #1,477
Tu mówi trener Jarząbek Michał Wink



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:14,693 Reputacja: 26,523
11-05-2021, 15:21 #1,478
Jakub Kosecki, pomocnik Cracovii: Mogę być najlepszym skrzydłowym w ekstraklasie .
Jakub Kosecki nie zagra już w tym sezonie. A czy w ogóle wystąpi jeszcze w Cracovii? Na to pytanie poznamy odpowiedź wkrótce. Zawodnikowi kończy się półroczna umowa.
Nie zagra pan już w tym sezonie ze względu na zdrowie, czy uraz jest poważny?

Doznałem pechowej kontuzji na treningu, ale na szczęście nie jest to nic poważnego. Normalnie chodzę i gdybym się uparł, to pewnie w ostatnim meczu mógłbym zagrać, ale nie ma co ryzykować. Zderzyliśmy się z Danielem Pikiem, chciałem go wyprzedzić i lewa kostka lekko mi „uciekła”. Na początku się martwiłem, ale im więcej czasu minęło po tym zdarzeniu, tym bardziej jestem spokojny. Miałem już wiele kontuzji tego typu i wiem, że to nie jest nic poważnego.

Pewnie pan żałuje, bo w meczu bez wielkiej presji z Wartą można byłoby się pokazać.

Na pewno, ale tak naprawdę w Cracovii nie pokazałem nawet 70 procent tego, co potrafię. Nie ma co ukrywać, przyszedłem tutaj kompletnie nieprzygotowany, szybko wszedłem w rytm meczowy, potem przyszło zmęczenie, następnie złapałem koronawirusa, przez pierwsze trzy dni ciężko go przechodziłem, czułem się źle. Nie doszedłem do siebie w stu procentach po chorobie. Wróciłem i tak jak mówię, nie pokazałem pełni możliwości. Trzeba się przygotować na nowy sezon, a gdzie to będzie, to się zobaczy.

Rozmawiał pan już z Cracovią, z trenerem o swojej przyszłości?

Powtarzam, gdybym chciał, to pewnie bym zagrał w ostatnim meczu, ale jestem doświadczonym zawodnikiem, a nie wiem, jaka będzie moja przyszłość. Czy to w Cracovii, czy w nowym klubie, to chcę dobrze się przygotować. Jeszcze nie rozmawialiśmy na temat mojej przyszłości. Oczywiście przed podpisaniem kontraktu była możliwość podpisania na 1,5 roku, ale zdecydowałem się na pół roku, musiałem wybadać sytuację. Mówiłem, że Cracovia ma pierwszeństwo i tak będzie. Miałem różne telefony, z różnych klubów, z różnych krajów, ale za każdym razem mówiłem, że czekam na ruch Cracovii.

Do kiedy?

Pewnie do końca maja, zobaczymy, co się będzie działo. Pewnie na początek okresu przygotowawczego będę musiał się stawić. Jeśli podpiszemy nowy kontrakt to na pewno przyjdę, a jeśli nie, to będziemy rozmawiać.

Czeka pan na ruch klubu, a gdyby to tylko zależało od pana to…

jeżeli bym dostał ofertę finansową taką, jaką chcę, to bym został. Jeżeli ktokolwiek myśli, że na nic więcej mnie nie stać, to jest w błędzie, albo się nie zna. Prawda jest taka, że nie pokazałem, tego co umiem. Ja to wiem i trener Probierz pewnie też.

Nie dał panu do zrozumienia czegoś między słowami? Jest chemia między wami?

Pomiędzy mną, a trenerem Probierzem jest chemia. Bardzo lubię i szanuję go za to, jaką jest osobą, że nie owija w bawełnę, ale zawsze mówi to, co myśli, nie owija w bawełnę. Priorytety były takie, by utrzymać się w ekstraklasie To nie był czas, by rozmawiać na temat nowych kontraktów, bo nikt nie wiedział, co będzie. Czekamy, mam nadzieję, że trener Probierz zostanie w Cracovii i będzie kontynuował swoją pracę. Nie jest łatwo zaczynać sezon z ujemnymi punktami. Było dużo kontuzji, trapił nas koronawirus, w ogóle ten sezon jest dla każdego zespołu i piłkarza dziwny. Mam nadzieję, że w nowym uda się otworzyć trybuny dla kibiców. Duże uznanie dla prezesa, że wytrzymał ciśnienie i nie zwalniał trenera.

Gdyby miał pan poszukać pozytywów, to co powie pan o tych ośmiu meczach w ekstraklasie i jednym w Pucharze Polski ze swoim udziałem? Żadnego nie zagrał pan w pełnym wymiarze. Z czego może być pan zadowolony?

Mogłem być w rytmie treningowym i meczowym, choć przez koronawirusa i mój uraz zaburzony, ale zawsze to jest lepsze niż siedzieć przez kilka miesięcy w domu i trenować indywidualnie. Poznałem fajnych ludzi w Cracovii, w szatni, sztab trenerski, medyczny, chłopaków. Jeśli dobrze przepracuję okres przygotowawczy i będę w rytmie meczowym to będę jednym z lepszych, jak nie najlepszym bocznym pomocnikiem w ekstraklasie. Mówię to z pełną świadomością, bo znam swoje możliwości. Potrzebuję zaufania i rytmu meczowego, wtedy wszystko będzie dobrze.

eśli chodzi o drużynę, to chyba najbardziej może cieszyć to, że utrzymaliście się na dwie kolejki przed końcem rozgrywek.

Tak, zdecydowanie. Było to bardzo ważne. Gdy przychodziłem, to na początku myślałem, że priorytetem będzie wygranie Pucharu Polski, ale trener Probierz od razu powiedział mi, że to jest taki super dodatek, jeśli uda się go zdobyć to będzie Ok, ale dla nas najważniejsza jest liga. Udało się utrzymać. Dziwnie to brzmi w kontekście Cracovii, klubu który jest wypłacalny, z dobrą infrastrukturą, stadionem, z kadrą złożoną z zawodników, jak na polską ligę z dużymi umiejętnościami. Splot wydarzeń spowodował jednak, że broniliśmy się przed spadkiem.

Żona z synkiem zdążyła przyjechać z Turcji do Krakowa?

Tak, żona wyjechała z Turcji, gdy tam się wszystko otwierało, było po lockdownie, była piękna pogoda. Przyjechała do Krakowa i złapaliśmy koronawirusa, byliśmy zamknięci w domu. Wyjechała znów do Turcji niedawno, a w Polsce już się wszystko otwiera, a w Turcji jest lockdown. Przynajmniej ma ładną pogodę… Postanowiliśmy, że lepiej będzie jak wróci, mamy tam piękny dom z ogrodem.

Wrócił pan do polskiej ligi po 2,5 roku, czy liga zrobiła jakiś postęp? Czy jest trudniej grać?

Ten sezon jest inny, inaczej się gra przy pełnych trybunach, przy kibicach, jest zupełnie inna presja. Nie potrafię z siebie wydobyć tego, co wydobywałbym, grając przy kibicach. Zupełnie inaczej się człowiek prezentuje, gdy nie ma dopingu, czy tej „szyderki”, rac, opraw na trybunach niż przy pustym stadionie. Żałowałem, że nie było kibiców, ale wiadomo, trzeba dbać o zdrowie. Ciężko więc powiedzieć, czy liga zmieniła się na lepsze. Wydaje mi się, że poziom jest podobny.

Na koniec, gdyby pan miał na coś postawić – to raczej pan zostanie w „Pasach”, czy z nich odejdzie?

Ciężko powiedzieć, musimy pogadać i zadecydować. W Turcji, bo już dzwonili do mnie z różnych klubów, zaczynają treningi dopiero w połowie lipca. Nie chcę się „podpalać”, by brać szybko pierwszą lepszą ofertę. Jeśli nie podpiszę kontraktu do końca maja, to będzie opcja pójść gdzieś indziej. Cracovia przez to, że wyciągnęła do mnie rękę ma pierwszeństwo i zobaczymy, jak się to wszystko zakończy.

za https://gol24.pl/jakub-kosecki-pomocnik-...2-15605081
***************************************************************************************************************************************************
Czas decyzji w Cracovii. Turecki: Szymonowicz powinien zostać na dłużej, inni niekoniecznie .
Najdłuższy staż Ferraresso i Vestenicky'ego
Najdłuższym stażem mogą pochwalić się Diego Ferraresso i Tomas Vestenicky. Brazylijczyk z bułgarskim paszportem jest związany z Cracovią od sezonu 2016/2017. Tylko w jednym z nich był podstawowym zawodnikiem, a poza tym głównie pełnił rolę rezerwowego, człowieka do zadań specjalnych – wchodził na lewą bądź prawą obronę, czasem na skrzydło. Nie oczarował, jest typowym rzemieślnikiem, bardzo przeciętnym.

Z kolei Vestenicky stał się piłkarzem „Pasów” wiosną 2016 i w tzw. międzyczasie był wypożyczony na 1,5 sezonu do Nitry. Napastnik zdobył zaledwie cztery bramki w barwach Cracovii. Ostatnie pół roku spędza w drugiej drużynie, co jednoznacznie świadczy o tym, że Probierz nie wiąże z nim żadnych nadziei. Choć jeszcze jesienią na niego stawiał, za co Słowak odwdzięczył się dwoma trafieniami.

- Ferraresso jest tu długo, a zagrał niewiele, zwłaszcza pełnych meczów – zauważa Andrzej Turecki, były kapitan, legenda Cracovii. - Był takim człowiekiem trenera Probierza do zadań specjalnych. Dla mnie, to on zajmował miejsce wychowankom. Wolałbym za te pieniądze wpuścić dwóch, trzech młodzieżowców, czy juniorów.

Z Vestenicky’m nie przedłużałbym umowy. Cracovia potrzebuje wzmocnień, a nie piłkarzy przeciętnych. A skład może uzupełniać młodzieżowcami, którzy mogliby się uczyć od zawodników typu Pelle van Amersfoort. Mogliby wiele od niego skorzystać.

Szymonowicz pokazał, że umie grać
Dawid Szymonowicz i Ivan Fiolić to z kolei piłkarze wypożyczeni. Ten pierwszy – 25-latek z Jagiellonii został sprowadzony jako ubezpieczenie dla defensywnych pomocników. Z miejsca stał się jednak środkowym obrońcą i wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie. Można powiedzieć, że stał się nawet szefem obrony. W końcówce sezonu stracił jednak miejsce w jedenastce. Fiolicia kibice Cracovii poznali już wiosną ubiegłego roku, gdy był wypożyczony z Genk. Nie olśnił i wiele wskazywało na to, że już nie wróci do Krakowa, ale klub jednak zdecydował się załatwić kolejne wypożyczenie jesienią, tym razem na cały sezon.
Zawodnik o dobrych umiejętnościach technicznych, częściej grający jako skrzydłowy niż jako piłkarz środka pola, ale nie zdobywający bramek. Ewidentnie brakuje mu bramek i kluczowych podań. Wykazuje inklinacje do kombinacyjnej gry, ale nie potrafi postawić kropki nad „i”.

- Szymonowicza nadal widziałbym w zespole – mówi Turecki. - Od czasu debiutu prezentował się dobrze, pokazał, że potrafi grać i Cracovia na tym skorzystała. Pomógł wywalczyć kilka punktów. Sprowadzany był jako zawodnik, który będzie pełnił inna rolę, ale wylądował na stoperze i radził sobie całkiem nieźle. Bardzo solidny chłopak. Stracił miejsce w podstawowym składzie, bo trzeba było coś zmienić. Bardzo potrzebny zespołowi. Co do Fiolicia, to nie mam zdania. Był już raz wypożyczony. Skoro trener odnowił to wypożyczenie, to widocznie coś w nim widzi. Nie przekonuje mnie jednak, bo nie robił znaczącej różnicy. Dość wątły, choć wiadomo, że decydują inne umiejętności. Wolałbym jednak na jego miejsce ściągnąć zdecydowanie lepszego zawodnika.

Koseckiemu brakuje liczb
I wreszcie ostatni, zimowy zaciąg zawodników, którzy podpisali umowę na pół roku. Chodzi o Jakuba Koseckiego i Luisa Rochę.
Ten pierwszy po przygodzie w Turcji chciał przypomnieć się w ekstraklasie. Nie zdobył jednak ani jednego gola, nie popisał się też asystą. Jak na skrzydłowego to wyniki mizerne. Trapił go jednak koronawirus, a ostatnio kontuzja kostki. Pokazał, że jest szybki, przebojowy. Z kolei Rocha z miejsca wszedł do składu, bo Cracovia miała problem z lewym obrońcą. Pierwszego meczu nie dokończył, otrzymując czerwoną kartkę, w kolejnych pokazał, że potrafi grać.

- Kosecki się nie sprawdził, zresztą mówią o tym statystyki, po co Cracovii zawodnik, który jest tylko szybki? - zadaje pytanie Turecki. - Rozpędza się, a potem mu brakuje boiska do wykończenia akcji. Spodziewałem się po nim więcej, myślałem, że okrzepł, nabrał męskości. Zmieniał kluby, ale nie pokazał wielkiej gry. Czy go ktoś zapamiętał z występów w Cracovii? Rocha to z kolei niechciany w Legii zawodnik. Uratował sytuację na lewej stronie obrony. Lepiej spisywał się w ofensywie niż w defensywie. A jest przecież obrońcą. Nie ma jednak tego „coś”, brakuje mu dobrych wrzutek, gra zbyt topornie, brakuje mu finezji. Można doceniać jego ambicje, ale „łapie” „głupie” kartki.

Kto z owej szóstki będzie dalej przywdziewał koszulkę w pasy? Przekonamy się niebawem.

za https://gol24.pl/czas-decyzji-w-cracovii...2-15604477



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy






Skocz do: