Witaj! Logowanie Rejestracja
Sergiu Hanca - Witamy w Cracovii!!!



Hrabia
Liczba postów:1,357 Reputacja: 508
18-05-2019, 15:51 #181
Brawo Sergiu! Pomaganie ubogim to rzadkość wśród celebrytów i piłkarzy Smile Szacun Smile



Better dead than red.
Han pasado!


gbialas
Liczba postów:68 Reputacja: 68
19-05-2019, 00:08 #182
Bielizna i inni zbereźnicy, byliście odwiedzić nietypowych kasjerów??

https://cracovia.pl/pilka-nozna/news/wia...biletowych



sterby
Liczba postów:7,624 Reputacja: 7,986
19-05-2019, 12:49 #183
Czy to małżonka na zdjęciu ze starszym synem?
[Obrazek: D62ZvU1W0AY7P9k.jpg]



[Obrazek: gf-JzRg-qYWu-XW5A_janusz-filipiak-664x442-nocrop.jpg]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

bodzio969
Liczba postów:879 Reputacja: 754
19-05-2019, 14:18 #184
Nie trafiłeś Wink



stary kibol
Liczba postów:4,401 Reputacja: 1,358
24-05-2019, 21:07 #185
Gdy w 73 min Sergiu Hanca strzelał z rzutu karnego, niemal dokładnie 3 lata wcześniej, również w 73 min meczu, do karetki trafił jego przyjaciel, piłkarz FCDinamo - Patric Ekeng. Więcej o tej tragicznej historii tutaj: https://pasjonaci.info/hanca-oddal-hold/



Cracovia zawsze Pany!

hank
Liczba postów:10,936 Reputacja: 15,813
25-05-2019, 12:29 #186
Ma chłopak serce - nie tylko do gry . Smile



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

krzys67Bytom
Liczba postów:251 Reputacja: 900
25-05-2019, 12:52 #187
(25-05-2019, 12:29)hank napisał(a):  Ma chłopak serce - nie tylko do gry . Smile

Szkoda, że ten mój post - ostatnie zdanie się nie przebiło:
https://www.cracovia.krakow.pl/temat-ser...pid1364029

Sad
Szkoda ...



Khalid Pasiak
Liczba postów:14,010 Reputacja: 2,031
25-05-2019, 13:54 #188
(25-05-2019, 12:52)krzys67Bytom napisał(a):  
(25-05-2019, 12:29)hank napisał(a):  Ma chłopak serce - nie tylko do gry . Smile

Szkoda, że ten mój post - ostatnie zdanie się nie przebiło:
https://www.cracovia.krakow.pl/temat-ser...pid1364029

Sad
Szkoda ...

Krzyś jak Cie lubię : "Weźcie się i zróbcie". A może WEŹ SIĘ I ZRÓB, ZACZNIJ, DAJ PRZYKŁAD...
bez urazy...




http://www.pajacyk.pl/ Wejdź, kliknij brzuszek pajacyka i pomóż  głodnym dzieciom +Ustaw jako stronę startową!!!

krzys67Bytom
Liczba postów:251 Reputacja: 900
26-05-2019, 18:39 #189
Masz rację
Sad



lucjusz
Liczba postów:823 Reputacja: 198

perkins007
Liczba postów:320 Reputacja: 261
05-08-2019, 01:33 #191
Gościa bym brał po karierze jako ambasadora Cracovii, od razu wszystkim by się lepiej patrzyło na Pasy.



gusto
Liczba postów:685 Reputacja: 1,053
05-08-2019, 17:45 #192
90minut ostatecznie ukradło Hance bramkę, zmienili na samobója. Inne źródła (w tym laczynaspilka.pl) podają gola Hanki.



Diabel
Liczba postów:5,300 Reputacja: 3,529
06-08-2019, 14:39 #193
Może warto przypomnieć, zauważyłem parokrotnie mieszanie w innych wątkach.
Hanca Sergiu - piłkarz Cracovii
Hank - kibic Cracovii, słynny że swoich smiesznosci, tzw Śmieszności Hanka



= sietniok na Madagaskar, won z Cracovii!! ===
To My

SaNtO
Liczba postów:16,595 Reputacja: 4,216
06-08-2019, 14:46 #194
Może zaznaczę, że jego nazwiska odmienia się przez K a nie C co jest słuszne



haec habui dicere
Gdybym miał dwa życia oba oddałbym tylko Tobie
[Obrazek: 2iihgnm.jpg]

3lvis
Liczba postów:4,976 Reputacja: 2,401
06-08-2019, 15:54 #195
(05-08-2019, 17:45)gusto napisał(a):  90minut ostatecznie ukradło Hance bramkę, zmienili na samobója. Inne źródła (w tym laczynaspilka.pl) podają gola Hanki.

To akurat było pewne. Właściciel 90 minut Paweł Mogielnicki większość goli po rykoszetach uznaje jako samobójcze. Oficjalne źródła jednak przyznały gola Sergiu i w każdej klasyfikacji na koniec sezonu będzie zaliczony jemu.



lucjusz
Liczba postów:823 Reputacja: 198

SaNtO
Liczba postów:16,595 Reputacja: 4,216
06-08-2019, 22:55 #197
(06-08-2019, 15:54)3lvis napisał(a):  
(05-08-2019, 17:45)gusto napisał(a):  90minut ostatecznie ukradło Hance bramkę, zmienili na samobója. Inne źródła (w tym laczynaspilka.pl) podają gola Hanki.

To akurat było pewne. Właściciel 90 minut Paweł Mogielnicki większość goli po rykoszetach uznaje jako samobójcze. Oficjalne źródła jednak przyznały gola Sergiu i w każdej klasyfikacji na koniec sezonu będzie zaliczony jemu.
Jest to czysty objaw skrajnego debilizmu ale jeśli jest faktycznie konsekwentny to ja to nawet szanuję



haec habui dicere
Gdybym miał dwa życia oba oddałbym tylko Tobie
[Obrazek: 2iihgnm.jpg]

konserwa
Liczba postów:2,742 Reputacja: 2,470
07-08-2019, 00:54 #198
(06-08-2019, 22:55)SaNtO napisał(a):  Jest to czysty objaw skrajnego debilizmu ale jeśli jest faktycznie konsekwentny to ja to nawet szanuję
Hmm, konsekwentne trwanie w debiliźmie jest poszanowania godne? Nieortodoksyjny pogląd, którego nie rozumiem, ale już przestałem się dziwić wyrażanym tu poglądom.



hank
Liczba postów:10,936 Reputacja: 15,813
07-08-2019, 12:59 #199
(05-08-2019, 17:45)gusto napisał(a):  90minut ostatecznie ukradło Hance bramkę, zmienili na samobója. Inne źródła (w tym laczynaspilka.pl) podają gola Hanki.
A gdyby piłka odbiła się od słupka tez byłby samobój ?  Big Grin



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

DiegoKSC
Liczba postów:2,298 Reputacja: 2,343
09-08-2019, 10:48 #200
Chyba będzie tutaj pasować.

Andreea Hanca: Zobaczysz, tato, kiedyś wyjdę za piłkarza

[Obrazek: z25066318V,Andreea-Hanca.jpg]

- Mówią, że kobiety nie znają się na piłce nożnej? To znaczy, że mnie nie znają - mówi Andreea Hanca, żona Sergiu, piłkarza Cracovii.

Jarosław K. Kowal: Co stało się 20 grudnia ubiegłego roku?
Andreea Hanca: To był ostatni mecz sezonu. Dinamo Bukareszt, ówczesna drużyna mojego męża, miało za sobą sześć trudnych miesięcy. Tego dnia grali w mieście Giurgiu, byliśmy na trybunach z całą rodziną, około 15 osób. Stresowaliśmy się od początku, bo nie było pewności, czy Sergiu wybiegnie na boisko. Czuł ból w stopie, więc miał zadecydować podczas rozgrzewki. Zagrał, ale Dinamo nie miało dobrego dnia.

Przegrywało 0:4...
– I wtedy Sergiu zdobył gola. Naprawdę ładnego! Stadiony świata! Co naturalne, zaczęliśmy się cieszyć. Kłopot w tym, że wściekli fani Dinama, rozgoryczeni całym sezonem, zaczęli wygadywać różne rzeczy pod adresem mojego męża. A jak ktoś mówi źle o mojej rodzinie, to zamieniam się w wulkan.

O! To chyba dobre słowo.
– Mówi pan tak, bo widział film z derbów Krakowa z moim udziałem? [śmiech]. Opowiem o nim później. Wracając do tematu – zaczęłam dyskutować z kibicami. Moim zdaniem drużyna grała źle także ze względu na nich, bo chyba zapomnieli, jak się dopinguje. Głównie wyzywali piłkarzy i trenerów, zamiast ich wspierać. I wygarnęłam im to!

Chodzi o to, że jestem fanką Dinama od trzeciego roku życia. Mój ojciec był zakochany w tym klubie i przelał tę miłość na mnie. Wie pan, jakie jest moje pierwsze wspomnienie z dzieciństwa? Widok ojca wrzeszczącego „gooool!” do telewizora. Kiedyś obiecałam mu: „Jak dorosnę, wyjdę za piłkarza Dinama”. Chodziłam na mecze co tydzień, dorastałam na stadionie, między kibicami czułam się jak u rodziny, więc nigdy nie sądziłam, że znajdę się w niebezpieczeństwie.

Pani mąż w wywiadach opowiedział, że tego dnia panią kopnięto.
– Na szczęście był ze mną brat, bo inaczej doszłoby do większej awantury. Sytuacja była dla mnie tym bardziej rozczarowująca, że wszystko wydarzyło się na sektorze dla rodzin i znajomych piłkarzy, a nie wśród zwykłych kibiców. Powinni mnie bronić, a zamiast tego... Okropna sprawa. Przez trzy dni nie mogłam wyjść z szoku.

Podobno w rumuńskich mediach o sprawie było bardzo głośno.
– Zbliżały się święta Bożego Narodzenia, więc uznałam, że niczego czytać na ten temat nie będę. Z Sergiu, dzięki Bogu, było wszystko w porządku, więc zależało mi tylko na tym, by mieć go obok siebie. Ta sytuacja sprawiła jednak, że w Dinamie przestał czuć się bezpiecznie. Porozmawiał z prezesem i oznajmił, że chce odejść. Dostał zgodę, bo działacze klubu chyba dobrze wiedzieli, że nie zrobili wszystkiego, co należy, by zapewnić nam bezpieczeństwo. Jestem przekonana, że dziś tego żałują. Słyszał pan, co teraz dzieje się w Dinamie?

Nie.
– Niedawno trener Dinama podczas meczu dostał zawału. Wcześniej był zastraszany, część fanów go nie akceptowała, mimo że jest świetnym fachowcem. Historia ze mną w roli głównej to był początek. Prezesi już wtedy powinni zająć się sytuacją. Nie można dopuszczać kibiców tak blisko klubu. To przecież tylko piłka – sport, który powinien dostarczać pozytywnych emocji.

Wróci pani na trybuny Dinama?
– Oczywiście [uśmiech]. Przecież tam dorastałam! Ale mam nadzieję, że wcześniej władze klubu zrobią porządek na trybunach. Teraz już zresztą nie mają wyjścia. Jeśli pójdę na mecz z moim synkiem Zianem, chcę czuć się bezpieczna.

Pytałem o tę historię, bo gdyby nie ona, nie rozmawialibyśmy teraz. Uporządkujmy – po tym wszystkim pani mąż powiedział, że nie będzie dalej grał w Dinamie...
– Zgadza się.

I wybrał Cracovię. Doradzała mu pani transfer do Polski? Dlaczego nie Cypr? Albo Arabia Saudyjska?
– To prawda, że mieliśmy trzy oferty. Żartowaliśmy, że musimy wybrać tę z Arabii, bo tam kobiety nie mogą chodzić na stadion, więc podobna historia na pewno się nie wydarzy [śmiech]. A poważnie, to ją odrzuciliśmy od razu, także z tego względu. W stronę Polski popchnęło nas kilka rzeczy.

Między innymi selekcjoner reprezentacji Rumunii Cosmin Contra.
– Tak. Sergiu zadzwonił do niego. Contra powiedział od razu: „Jedź do Polski. Na Cyprze albo w Arabii zarobisz dużo więcej, ale polska liga będzie dla ciebie najlepsza. Stamtąd najłatwiej będzie się wybić”.

Inne rzeczy też jednak miały wpływ na tę decyzję. Ciekawe jest na przykład to, że Sergiu zadebiutował w reprezentacji Rumunii w meczu przeciwko Polsce. To było dwa lata temu. Wtedy jego ojciec opowiedział nam, że ich rodzina ma polskie korzenie. Dziadkowie mojego męża lata temu wyemigrowali do Rumunii i – by uniknąć problemów związanych z życiem w komunistycznym ustroju – wyrzucili „k” z nazwiska. Z „Hanka” zostało bardziej rumuńskie „Hanca”.

Mówiłam mu więc w żartach: „Jesteś Polakiem, więc jedziemy do Polski”. I cieszę się z tej decyzji, bo widzę, jak mu zależy na Cracovii. Dobrze się tu czuje.

Powiedzmy dyplomatycznie, że problemów z kibicami w Krakowie też nigdy nie brakowało. Żadnych obaw w tym względzie nie było?
– Słyszeliśmy, że kibice Cracovii do życia potrzebują kibiców Wisły i odwrotnie. Ale na trybunach jest bezpieczniej niż w Rumunii. U nas każdy może kupić bilet bez okazywania dowodu osobistego, więc na stadionie czuje się bezkarny.

I tutaj czuje się pani bezpieczna?
– Oczywiście, że tak! Spotykając kibiców Cracovii, czuję pozytywną energię z ich strony i staram się odwdzięczać tym samym. Wie pan, co mi się podoba? Że im zależy. I że wspierają swój zespół nawet wtedy, gdy mu nie idzie. Przed transferem wygooglowałam co nieco o Cracovii. Okazało się, że piłkarze grają w biało-czerwonych strojach, jak Dinamo. A ich największy rywal, Wisła, to m.in. kolory czerwony i niebieski, jak Steaua [drugi zespół z Bukaresztu, wicemistrz Rumunii – przyp. red.]! Krzyknęłam: „O Boże, to znak!” [śmiech].

Dużo tych znaków w państwa życiu. Jest pani przesądna?
– Raczej nie, ale wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Jesteśmy zresztą bardzo religijni... A jeszcze co do Cracovii – bardzo podoba mi się jej hymn. Już przed przyjazdem do Krakowa o nim czytałam, ale kiedy usłyszałam go po raz pierwszy na stadionie, miałam dreszcze, zaparło mi dech.

W tej koszulce, w koszulce Cracovii, chodzi pani po ulicy?
– Tak. I nigdy nie było żadnych problemów.

Proszę się rozejrzeć, na krakowskich ulicach rzadko można spotkać kogoś w klubowych koszulkach. To niestety byłoby nierozsądne.
– Chce pan powiedzieć, że jestem jedyną wariatką w mieście? [śmiech]. Naprawdę czuję się tu bezpieczna. Nasza historia została już opisana w polskich mediach, więc ludzie wiedzieli, że Sergiu odszedł z Dinama także ze względu na to, by chronić rodzinę. Po jednym z wywiadów wielu kibiców Wisły pisało do męża w mediach społecznościowych. Byliśmy bardzo zdziwieni.

Co pisali?
– Że podoba im się podejście męża do wielu spraw. To były słowa wsparcia, które dużo dla nas znaczyły.

Skoro już pani wspomniała o rywalizacji Cracovii z Wisłą...
– Czekam na mecz u nas, na Cracovii. Na razie byłam tylko na derbach na stadionie Wisły. Zresztą widział mnie pan.

I właśnie o ten film chcę spytać.
– Przed meczem byłam pewna, że skopiemy im tyłki. Ale mecz się zaczął i... nie wiedziałam, co się dzieje. Cracovia miała za sobą dobry okres, wygrywała z lepszymi drużynami od Wisły, m.in. z Legią. Tym razem jednak nasi wyglądali na trochę ospałych. Podczas derbów! Przecież w takich meczach trzeba być 10 razy bardziej skoncentrowanym niż normalnie! Sergiu na boisku jest typem wojownika, ale tym razem nie widziałam w nim tego zacięcia. I to doprowadzało mnie do szału, dlatego reagowałam tak żywiołowo. Mieliśmy ustalone znaki, pokazywałam mu: „Nie odpuszczaj”.

Koniec końców pani reakcje stały się hitem polskich portali społecznościowych.
– Z początku o tym nie wiedziałam, bo nie mam konta na Twitterze. Okazało się, że film z moim udziałem został przerobiony, dodano efekty specjalne. Wyszło śmiesznie, ale zdziwiło mnie to. Na trybunach było 35 tys. ludzi, a kamera wyłapała właśnie mnie. Nie sądzę, by operatorzy wiedzieli, że jestem żoną piłkarza.

Po prostu nikt nie reagował tak jak pani.
– Więc mają szczęście, że trafili na kogoś takiego jak ja [śmiech]. Oczywiście żartuję! Mam pokojowe nastawienie do życia, ale w czasie meczu... Nienawidzę, kiedy moja drużyna przegrywa!

I zawsze pani tak reaguje?
– Nie. Tylko na derbach. Po tamtym meczu ludzie zaczęli wypisywać do mnie na Instagramie, że cieszą się, widząc kogoś, kto wkłada w kibicowanie tyle serca.

Potem zaangażowała się pani w życie klubu – sprzedawała bilety, w krótkim filmie reklamowym zachęcała do przyjścia na mecz Cracovii...
– Już mówiłam, że kibice Cracovii bardzo dobrze mnie traktują, więc z przyjemnością usiadłam za kasą [w ramach akcji marketingowej „nietypowy kasjer” – przyp. red.]. Byłam z mężem, ale do mnie ustawiały się dłuższe kolejki. Zażartowałam, żeby lepiej zajął się grą, a bilety będę sprzedawać ja.

Często rozmawiacie o piłce?
– Tak. Kiedy poznałam Sergiu, grał w drużynie z miasta położonego 400 km od mojego rodzinnego Bukaresztu [w ASA Targu Mures – przyp. red.]. Po trzech miesiącach znajomości stwierdził, że chce się ze mną ożenić. Odpowiedziałam, że wcześniej musimy spędzić razem trochę czasu. Prowadziłam wówczas dwa salony piękności, więc poprosiłam mamę, by się nimi zajęła. Rzuciłam wszystko i wyjechałam do Sergiu.

Jak się poznaliście?
– Mieliśmy wspólnych znajomych, a on śledził mnie w mediach społecznościowych. Jeszcze zanim się poznaliśmy, już wiedział o mnie wszystko i opowiadał kolegom, że chce się ze mną ożenić. Kiedy w końcu się do niego przeprowadziłam, powiedzieliśmy sobie, że od teraz jesteśmy drużyną i poświęcimy się piłce w stu procentach. Zaczęłam więc robić notatki na temat odżywiania, snu i wszystkich innych rzeczy, które mogły przełożyć się na jego formę. Zatrudniliśmy nawet trenera personalnego. W czasie meczu też wszystko zapisywałam: w 17. min Sergiu złapał pierwszą zadyszkę, w 80. wyglądał na bardzo zmęczonego itd.

W Targu Mures spędziliśmy sześć miesięcy, aż Sergiu dostał ofertę z Dinama. W styczniu podpisał kontrakt z tym klubem, a w czerwcu wzięliśmy ślub. Dotrzymałam słowa danego tacie, wyszłam za piłkarza Dinama. Trzeba uważać, czego się pragnie, bo może się spełnić.

I dziś nadal jesteście drużyną?
– Dlatego tu jestem. Proszę mi wierzyć, miałabym czym się zajmować w Bukareszcie. Oprócz salonów piękności mamy też sklep spożywczy. Ale jestem tu, by pomóc mężowi grać jak najlepiej. Właśnie rozpoczynamy specjalny program żywieniowy.

To pani gotuje?
– Oczywiście, codziennie. Zresztą oszalałabym, gdybym miała siedzieć w miejscu i nic nie robić.

Dobrym przykładem, jak może wyglądać tego typu współpraca, mogą być Anna i Robert Lewandowscy.
– Czytałam o nich. Podoba mi się to, co robi Anna. Śmiejemy się z Sergiu, że jeśli nasz syn Zian zostanie piłkarzem, to będzie miał wszystko podane na tacy. Zresztą Sergiu po zakończeniu kariery chce zostać trenerem. Marzymy o własnej akademii piłkarskiej dla biednych dzieci.

Podobno już dużo pomagacie.
– Jak już mówiłam, jesteśmy wierzący. Ufam, że Bóg z nawiązką zwraca to, co dajemy innym. Kiedy Sergiu przeniósł się do Dinama, założyliśmy sobie, że będziemy przekazywać pewną kwotę potrzebującym po każdej jego bramce i każdej asyście. I w tamtym sezonie zdobył 12 goli, a do tego miał 13 asyst! Widząc, że dobro wraca, chcieliśmy zrobić coś więcej. Najłatwiej dać pieniądze i zapomnieć.

To mimo wszystko lepsze niż nic.
– Ale czuliśmy, że możemy więcej. Powiedzieliśmy o tym naszemu księdzu, a on wskazał pewną rodzinę. To były dzieci wychowujące się bez matki. Zaopiekowaliśmy się nimi, zdecydowaliśmy się na pewien rodzaj adopcji.

To znaczy?
– Dzieci mieszkają u księdza, 15 km od Bukaresztu, a my odwiedzamy ich, kiedy tylko jesteśmy w Rumunii. Pomagamy im nie tylko finansowo, dużo z nimi rozmawiamy. Jeden z chłopców bardzo dobrze gra w piłkę. Sergiu jest jego idolem. Tyle możemy zrobić teraz. W przyszłości założymy akademię, o której wspomniałam. Będę jej menedżerem.

A mówią, że kobiety nie znają się na piłce. Taki jest stereotyp.
– Tak mówią? To znaczy, że mnie nie znają. Piłka nożna może dodać życiu kolorytu. Niedziela znaczy mecz, a mecz to adrenalina, której nie da ci nic innego. Zdarza mi się płakać, kiedy mój zespół przegrywa, ale tych wszystkich emocji nie da się kupić.

Gdyby pan usłyszał moją dyskusję z Sergiu, pomyślałby pan, że to pogawędka dwóch facetów. Patrząc na jego grę z trybun, mogę zobaczyć więcej, niż widać z boiska. Po każdym meczu rozmawiamy o tym, jakie błędy popełnił.

Chwali go pani czasem?
– Tak! Nawet jak przegrywamy. Wiem, że tuż po meczu potrzebuje ciepłych słów, by mieć siłę do dalszej pracy. Wtedy go nie krytykuję. Ale następnego dnia to już co innego!

http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,35800...:undefined



NIECH BĘDZIE POCHWALONA BOSKA CRACOVIA

Legum ministri magistratus, legum interpretes iudices, legibus denique idcirco omnes servimus, ut liberi esse possimus.






Skocz do: