Witaj! Logowanie Rejestracja
Stadionowa Turystyka Cracovia:)-D



the Painter
Liczba postów:1,048 Reputacja: 5,131
24-06-2016, 08:50 #161
Pewnie król Bolek odrąbie mi rękę (szczerbcem), ale co tam. Dla Całej rodziny Meroli:
c.d
Vabank, vabank!
Cracovia gra.
Ryzyka smak i mocnych wrażeń.
Vabank, vabank!
Cracovia gna!
A co będzie to się okaże.



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.


Les
Liczba postów:457 Reputacja: 57
27-06-2016, 08:22 #162
Czapki z glow przed Zarlaczem! Jak zes Ty to spamietal to ja nie wiem?
Klamstwo, ze wyswietlenia nabiles sobie sam - ja tez pomagalem Big Grin



KSC

Żarko
Liczba postów:1,473 Reputacja: 779
28-06-2016, 07:35 #163
Juz tylko godziny dziela nas od momentu kiedy WIELCY KIBICE,WIELKIEGO KLUBU Z WIELKIEGO MIASTA przedstawia sie Europie.

Zajebiscie ze dane mi to bedzie przezyc z bohaterami tego watku Hamerem,Krolem Boleslawem,Bialo-Czerwonym.
Choojowo,ze nie ze nie z Painterem,Ferencem,Lesnym...(albo z Lesnym to nie,bo bym tego nie przezylSmile)

Nie wiem co ze Sterbym,Khalidem,Pawelskim,Astonem,Rmszarem i legendarnym Merolem i kilkoma innymi Pasiakami (nawet z zza oceanu )ktorzy dzwonili i pisali,ze temat wart jest uwagi.

Curva , bez kitu jak sie w tym Skopje w czasie naszego korteo na stadion chyba poplacze z radosci, pierwszy raz w zyciuSmile



Żarko
Liczba postów:1,473 Reputacja: 779
28-06-2016, 07:38 #164
Ale jak wroce to obiecuje opisac to Sarajevo za szalik Levadii czegos tamSmile



sterby
Liczba postów:8,821 Reputacja: 12,868
28-06-2016, 13:56 #165
Sterby z bólem będzie śledził relacje w necie. Proza życia przymusiła mnie do pozostania w Krakowie. Sad



Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.

Les
Liczba postów:457 Reputacja: 57
28-06-2016, 16:03 #166
Żarko Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Juz tylko godziny dziela nas od momentu kiedy
> WIELCY KIBICE,WIELKIEGO KLUBU Z WIELKIEGO MIASTA
> przedstawia sie Europie.
>
> Zajebiscie ze dane mi to bedzie przezyc z
> bohaterami tego watku Hamerem,Krolem
> Boleslawem,Bialo-Czerwonym.
> Choojowo,ze nie ze nie z
> Painterem,Ferencem,Lesnym...(albo z Lesnym to
> nie,bo bym tego nie przezylSmile)
>
> Nie wiem co ze
> Sterbym,Khalidem,Pawelskim,Astonem,Rmszarem i
> legendarnym Merolem i kilkoma innymi Pasiakami
> (nawet z zza oceanu )ktorzy dzwonili i pisali,ze
> temat wart jest uwagi.
>
> Curva , bez kitu jak sie w tym Skopje w czasie
> naszego korteo na stadion chyba poplacze z
> radosci, pierwszy raz w zyciuSmile

No jasne...Do mnie to się trzeba przypierdzielić Big Grin Czy ja Ci jakąś krzywdę zrobiłem? Człowiek się stara, z sercem na dłoni, a Ty mi nóż w plecy Żarko...



KSC

sterby
Liczba postów:8,821 Reputacja: 12,868
03-07-2016, 10:48 #167
Jako, że relacja z wyjazdu do Skopje w Głosie z Trybun jest zastrzeżona tylko i wyłącznie dla nadkumatych, oficjalnie proszę Kolegę Żarko, o zamieszczenie w tym wątku swojej relacji.



Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.

Żarko
Liczba postów:1,473 Reputacja: 779
03-07-2016, 11:27 #168
hamer po tym jak zgubił kluczyki do samochodu obiecał,że napisze relacje,a hamer jr,że ją uzupełni Smile



rmszar
Liczba postów:9,717 Reputacja: 284
04-07-2016, 11:53 #169
To może krótka relacja z wyprawy samolotowej, odbytej w całkiem znanym na tym forum gronie.

Czarter klubowy, lajtowa wycieczka, choć zebrało się kilka osób, które pamiętają wyjazdy dawniejsze, niż 20 lat temu. Po przylocie udajemy się na miasto barwnym (bo w barwach) korowodem, kontemplując gorąc, piętrowe autobusy i urodę mieszkanek Skopje. Krótki tour Zasiadamy w okolicach promenady nad rzeką Vardar, racząc się darami gościnnej ziemi macedońskiej: tymi stałymi i tymi w płynie.

Czas dzięki tym ostatnim płynie miło, ale ponieważ postanowiliśmy obserwować na żywo trening piłkarzy, podejmujemy decyzję o powrocie do hotelu. Powrót przebiega bez większych sensacji, mimo wkroczenia ponad rządową "dzielnicę" w wąskie uliczki starego miasta.

Trening piłkarzy nie był porywający, zatem spora część wycieczki udaje się do barów w okolicy stadionu, by tam rozważać szanse Cracovii w starciu z albańskimi góralami. Wieczór kończymy w lokalu Casa Cubana, gdzie dzięki integracji z DJ'em, w której niewątpliwie pomógł litrowy absolut oraz 1000 dinarów, przygotowujemy miejscowym pokaz jak się bawią mieszkańcy kraju na północ od Karpat, do rytmu rzewnej piosenki z refrenem o zielonych oczach.

Dzień kolejny przyniósł niektórym ukojenie w zimnych wodach basenu, a innym w zimnych kieliszkach miejscowych win. Przed zbiórką zaplanowaną na 15 na placu Aleksandra postanawiamy się w samoszóst pożywić w najlepszej knajpie w Skopje, według słów jednego uskrzydlonego kompana i aplikacji TripAdvisor. Po drodze w taksówce wymieniliśmy ze starym Jugosłowianinem, zapewne walczącym jeszcze u boku Tito, uwagi na temat Kosowa, które jest oczywiście serbskie, jak również sytuacji narodowościowej w samej Macedonii. Taksówkarz zachwycony wylewnością Polaków zaśpiewał nam Mazurka Dąbrowskiego i zaświadczył o wieczystej przyjaźni polsko-macedońskiej, ale z ceny za przejazd zejść nie chciał. Lokal okazał się faktycznie zacny, obsługa rącza i kompetentna, a specyfiki z kociołka lokalnego Panoramiksa tak podniosły nasze morale, że pewien kolega postanowił potrenować pływanie stylem dowolnym w umywalce.

Udajemy się na zbiórkę, gdzie poza przerażonymi mieszkańcami, nerwowymi milicjantami i niewidzialnymi Albańczykami, spotykamy mnóstwo znajomych, starych i nowych, z przeróżnych formacji kibicowskich, tudzież ze zgód wszelakich. Wspomnieniom i gościnie, zwłaszcza kibiców Tarnovii, nie było końca, ale czas naglił, a myśmy mieli zasiąść na nieco innym niż reszta Pasiaków sektorze. Zebraliśmy się do hotelu, gdzie niektórzy nie bez pomocy pozostałych, przywdziali się w stroje zgodne z narzuconym odgórnie z Klubu dress codem.

Kto był na stadionie ten wie, że obiekt ten ma swoje rozliczne zalety, ale i kilka wad. Wśród zalet wymienić należy strome schody (które przydały się w trakcie meczu), wśród wad ogólny wygląd sektora dumnie nazywanego VIP. Już przed meczem zazdrośni Albańczycy szukali zwady, szykanując nas a to zamkniętą częścią gastronomiczną, a to zaczepnie kopiąc po nogach coponiektórych przystojniejszych uczestników wyjazdu, którzy przypadli do gustu hostessom.

Nadejszła wiekopomna chwiła i rozpoczął się mecz. Sektor wypełniony amatorami owczych wdzięków ze sporym zdziwieniem zareagował na nasz wielce żywiołowy doping, skoordynowany z dopingiem głównego pasiastego sektora. Ucieszyliśmy się, jak wszyscy, z gola zdobytego przez Lewego, a jeden z nas z radości zszedł kilka rzędów niżej, bowiem jakiś starszy, wyglądający na dawnego uchodźcę, pan pokazywał powtórkę bramki na swoim telefonie komórkowym (po tym poznać uchodźcę). To był początek pierwszej stadionowej chuligańskiej awantury kibiców Cracovii w rozgrywkach LE. Bowiem nasz kochany kamrat tak spodobał się jednej z pań, że wywołało to niezadowolenie wśród jej braci, kuzynów i dalszej rodziny ( a rodziny mają duże, ta wypełniała chyba pół sektora), przez co jakiś śniady i krewki jegomość (nie przemiły uchodźca), wyłapał lepca. Tu przydały się strome i wąskie schody, bo cała rodzina ustawiła się po kolejne lepce w kolejce, przepychając się, jakby to była promocja w Saturnie. Kilku szczęśliwcom udało się załapać na promocję, ale w tym momencie wkroczyli ci, co zawsze, bo mieli oficjalny asumpt do rozpoczęcia swojej promocji. Podobno coś z tego było widać w trakcie transmisji.

Słowiańscy Macedończycy w bojowym rynsztunku (to chyba sławetna zaginiona falanga Aleksandra Wielkiego) chcieli, mimo zapewnień, że damy sobie radę, oglądać do końca mecz w naszej kompanii, więc reszta meczu przebiegła już wyłącznie w atmosferze przyjacielskiego ciupania, choć my do końca narzecza z dolnego Tetova nie rozumieliśmy, za to byliśmy doskonale rozumiani bo zwrot: "picku materi" jest dość uniwersalny na Bałkanach.

Gdyby piłkarze byli choć w części tak bojowi, jak moi kompani, roznieśliby w puch zawodników Shkendiji. Ale niestety, chyba siedzieliśmy za wysoko, by mogli ich widzieć i się zainspirować. Przeto oni wrócili na tarczy, a i my niestety bez tarczy, bo Macedończycy nie chcieli zostawić nam suwenira.



"Some people believe football is a matter of life and death. I'm very disappointed with that attitude. I can assure you it is much, much more important than that." - Bill Shankly

PASIAK06
Liczba postów:161 Reputacja: 2
04-07-2016, 22:06 #170
Żarko jak nie napiszesz relacji do konca tygodnia to przy weekendzie bede Cie molestował.Hamerem sie nie zastawiaj!!!


CRACOVIA DUMA POKOLEN!!!



[Obrazek: zy.gif]

zubereg Moderator
Liczba postów:8,729 Reputacja: 3,660

Ferencvaros
Liczba postów:1,196 Reputacja: 5
05-07-2016, 14:03 #172
Żarko, ja też żałuję bardzo, że nie spotkałem się w Macedonii z Wami. Z Tobą, z Hrobeym82, Walasem83, Gondorem, Stawarem, Rmszarem, Lesem, no ogólnie ze wszystkimi.

Pawła z Poznania byśmy zaprosili, jak on nas do Sarajeva rok tomu... A propos, to przypomniała mi się rozmowa z nim, i moja wypowiedź, że no sorry chłopaki, super gościna, super klimat, jestem pod wrażeniem wszystkiego, ale my Was to możemy co najwyżej zaprosić na wyjazd do Łęcznej Wink A wyszło tak, że piłkarze do Macedonii na puchary, a ja do Chin na saksy. No życie...



Tymniemniej uważam, parafrazując (chyba) Katona Starszego, że głównym problemem jest tutaj Tabisz.

KruszynaKSC
Liczba postów:9,493 Reputacja: 11,987
05-07-2016, 15:13 #173
Ferencvaros Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Żarko, ja też żałuję bardzo, że nie
> spotkałem się w Macedonii z Wami. Z Tobą, z
> Hrobeym82, Walasem83, Gondorem, Stawarem,
> Rmszarem, Lesem, no ogólnie ze wszystkimi.
>
> Pawła z Poznania byśmy zaprosili, jak on nas do
> Sarajeva rok tomu... A propos, to przypomniała mi
> się rozmowa z nim, i moja wypowiedź, że no
> sorry chłopaki, super gościna, super klimat,
> jestem pod wrażeniem wszystkiego, ale my Was to
> możemy co najwyżej zaprosić na wyjazd do
> Łęcznej Wink A wyszło tak, że piłkarze do
> Macedonii na puchary, a ja do Chin na saksy. No
> życie...


To kuuj bilety w czwartek wieczorem jak przejdziemy macedonczykow bo do Azerbejdzanu masz jak do Lecznej wyjazd Wink



"Kocham, kocham tylko Ją!!!
Zawsze, zawsze będę z Nią!!!
Nawet, nawet w chwili zlej!!!
Nigdy, nie opuszczę Jej!!!"

Les
Liczba postów:457 Reputacja: 57
05-07-2016, 16:41 #174
Ferencvaros Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Żarko, ja też żałuję bardzo, że nie
> spotkałem się w Macedonii z Wami. Z Tobą, z
> Hrobeym82, Walasem83, Gondorem, Stawarem,
> Rmszarem, Lesem, no ogólnie ze wszystkimi.
>
> Pawła z Poznania byśmy zaprosili, jak on nas do
> Sarajeva rok tomu... A propos, to przypomniała mi
> się rozmowa z nim, i moja wypowiedź, że no
> sorry chłopaki, super gościna, super klimat,
> jestem pod wrażeniem wszystkiego, ale my Was to
> możemy co najwyżej zaprosić na wyjazd do
> Łęcznej Wink A wyszło tak, że piłkarze do
> Macedonii na puchary, a ja do Chin na saksy. No
> życie...

Tobie pewnie chociaż nie zacinało tak jak mnie moje zasrane "centrum dowodzenia światem"...



KSC

Les
Liczba postów:457 Reputacja: 57
12-07-2016, 14:47 #175
.Wklejam relacje z Derbów Tel-Awiwu z przeprosinami dla Żarłacza, że zachowałem się jak kuta.fon i go zbyłem jak mnie o to poprosił... Gdyby kto pytał jest ona również w jednym poczytnym magazynie kibicowski. Postaram się sklecić niedługo relacje z wyjazdu Belgradzko-Sarajewskiego.
Pozdrawia "Brygada Kryzys" Big Grin


Maccabi Tel-Awiw ? Hapoel Tel-Awiw:

Całość wyjazdu na derby Tel-Awiwu, można skwitować parafrazując jednego z jego uczestników: ?Wszystko jest pod kontrolą?. Hehe ? jasne.... Smile

Z Krakowa wylatujemy do Owdy nad ranem 6 lutego. Lecimy w 3 plus małżonka Biało-Czerwonego. Oczywiście ledwo zdążamy na pociąg na lotnisko bo ?wszystko jest pod kontrolą? Smile Całe szczęście wieczorem przed lotem całkiem przypadkiem udaje nam się ustalić, że lot jest przesunięty z 9.30 na 8.00, bo inaczej posiedzielibyśmy na lotnisku...
Z powodu dość długiego lotu bardzo delikatnie raczymy się czymś mocniejszym, na tyle delikatnie żeby przy odprawie nie było kłopotów. O dziwo podchodzimy do niej jako jedni z pierwszych (samolot był pełny) i trwa to może 5 minut.
Na lotnisku wsiadamy do miejscowego PKS-u i ruszamy do Eljatu gdzie mamy nocleg.
Godzina przez pustynię i jesteśmy na miejscu. Mamy trochę kłopotów z lokalizacją apartamentu, ale warunki okazują się bardzo dobre. Siedzimy prawie do rana i wspominamy ?stare kibicowskie czasy? zajadając się miejscowymi zupkami chińskimi. W skutek własnej niezdarności po ?zupkach chińskich? udaje mi się rozwalić dokumentnie swój telefon, ale ?wszystko jest pod kontrolą?.

Rano szybka zbiórka i ruszamy po zarezerwowany samochód. I tu klops... Rezerwacja zrobiona kartą debetową, ale nie ma opcji wypożyczenia samochodu bez karty kredytowej, lub co najmniej wypukłej, a depozyt ze rezerwacje przepada... Ani samochód, ani 500 stów nie ma. Na szybko szukamy autobusu, żeby dostać się od Tel-Awiwu. Udaje się, będziemy ?na styk?, ale przecież ?wszystko jest pod kontrolą? Smile Tłuczemy się kilka godzin przez kolejną pustynię.

Docieramy ponad dwie i pół godziny przed meczem. Jedziemy do naszego lokum taryfą (złotówiarze chcieli Nas przerobić strasznie). Znowu poziom dobry. Przebieramy się, ogarniamy
i ruszamy pod stadion. Tam jesteśmy umówieni z Naszymi dwoma ?łącznikami?. We dwóch udajemy się w poszukiwaniu jakiegoś browara. Niestety nie ma dosłownie nic. Ze zdziwieniem obserwujemy, że jedni i drudzy przechadzają się w barwach obok siebie ? lekki piknik. Gdy wracamy pod stadion B. z żoną maja już nasze bilety. Ruszamy na stadion i wchodzimy na sektor, który umożliwia nam obserwacje obu ekip. Siadamy (stajemy) na swoich miejscach po tym jak stewardzi nas przestawiają...

Na początek całe Maccabi macha czymś co przypomina balony (poduszki..duże dmuchane kondony). Wygląda to całkiem ciekawie, ale szaleństwa nie ma, kuku tym nie zrobisz. Hapoel siedzi za jedną bramek i ma cały sektor ? oceniam ich na 2000 ? 2200. Widać, że środkowy sektor to ekipa Ultras, która nadaje ton dopingowi. Już w drugiej minucie pada gol dla gości co sprawia, że to oni nakręcają się pozytywnie. Po jakimś czasie Maccabi dochodzi do siebie (siedzą za druga bramką) i też zaczyna prezentować się nieźle. Momentami cały stadion wchodzi do dopingu, gdy gospodarze ?cisną? na boisku niemiłosiernie.

Po przerwie zaczyna się oberwanie chmury, leje strasznie, ale Hapoel nadal robi swoje za to gospodarze są w letargu. Bardzo dziwne... Cicho wszędzie, głucho wszędzie... nie się nie dzieje....siedzą...Budzą się dopiero koło 65 minuty jak przestaje padać. Choć młyn jest szczuplejszy o jakieś 30% w porównaniu do pierwszej połowy. Cały stadion się trochę rozkręca, choć nie można powiedzieć, że doping porywa.

Na boisku kończy się 1:1, na trybunach remis ze wskazaniem na gości.
Wychodzimy ze stadionu i kierujemy się na umówione spotkanie z gospodarzami. Ci pojawiają się jakieś 20 minut po meczu. Ekipa, która ukazuje się Naszym oczom, wizualnie raczej grozy nie budzi, ale pozory mogą mylić. Chwile rozmawiamy i dostajemy kilka gadżetów (największe są niestety rozmiarze L Smile ). Jeden z Naszych ?łączników? odwozi Nas na kwaterę po drodze tłumacząc słabą postawę na trybunach w drugiej połowie deszczem objaśnia także, że w Izraelu liczy się 5 ekip (Maccabi T-A, Hapoel T-A, Beitar Jerozolima, Maccabi Haifa oraz Hapoel Beer-Sheva). Wracając mijamy kilka osób w barwach Hapoelu (podobno to dzieci...). Dziękujemy za transport i udajemy się w poszukiwaniu jakichś % - od 23.00 jest prohibicja i graniczy to z cudem. Trafiam jednak na Rosjanina w sklepie i ?wszystko jest pod kontrolą? Smile

Następnego dnia ruszamy na zwiedzanie Jerozolimy (jakaś godzina jazdy, przez pustynię, a jak że). Wrażenia estetyczne bardzo pozytywne plus naprawdę dobry kebab. Po wszystkim wracamy do Eljatu gdzie mamy kolejny nocleg. Nieco już styrani idziemy jeszcze na dach naszego budynku gdzie Eljat raczy Nas widokiem a'la Kac Vegas 1.
Rano pakujemy się razem z grupą Polskich ?cebulaków? i Ukraińców do PKS-u i jedziemy na lotnisko. Tu przykra niespodzianka ? odprawa trwa dla niektórych około 1,5h. Pytanie, szukanie, wręcz zeznania Smile. Całe szczęście wszyscy wchodzimy do samolotu, ale służby Izraelskie wiedzą nawet gdzie i z kim latamy na all-inclusive Smile
Podsumowując: ?wszystko było pod kontrolą?, choć już wiemy, że auta w Izraelu bez karty kredytowej z grubym limitem nie pożyczymy Smile



KSC

sterby
Liczba postów:8,821 Reputacja: 12,868
12-07-2016, 15:39 #176
To taka lekka perwersja mieszkać w Eljacie, a dojeżdżać do Tel-Awiwu, to tak jakby zachowując odpowiednie proporcje, mieszkać w Zakopanem, a jeździć na Konwiktorską Big Grin

Ja na granicy miałem zupełnie inne doznania, przy wjeździe, pytania o pentagram na plecaku, przy wyjeździe - stempel do widzenia, no, ale ja przekraczałem granicę lądową.
Jeszcze fajniej jest na granicy Betlejem - Jerozolima. Włazi nastolatek z kaemem do autobusu i po kolei mierzy do wszystkich pasażerów oglądając paszporty. Jak na wyjeździe, tylko kule nie są gumowe.

Super relacja.



Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.

Żarko
Liczba postów:1,473 Reputacja: 779
15-07-2016, 16:39 #177
Leśny Twoje winy zostały odpuszczoneSmile
A ten Izrael to mnie wykończył jak kiedyś opisywany tutaj przeze mnie Mediolan.

Jak to mówią co jest tanie to jest drogie.
Za 150 pln mieliśmy loty w te i wewte z Krakowa do Eljatu, czyli śmiech,ale później to już same koszta.
Zwykła niezbyt elegancko wyglądająca pizza to wszędzie koszt koło 70 pln, więc z radością po kilku latach wpierniczałem zupkę chińską grubo po północy zakupioną przez Leśnego w jakimś nocnym za 6 pln.

Podobną ulewę na meczu przeżyłem kiedyś w Katowicach dwudniowego tripa podczas którego zaliczyłem Giekse (grali z Arką), kilka godzin później rucha (na Chorzowskim z Lechem),a na koniec Lechie (na którą przyjechała Polonia).

Żydy oprócz wałka na samochodzie, przekręcili nas też na kwaterze. Na miejscu zapłaciliśmy za całość ,a po powrocie okazało się że z karty ściągnęli jeszcze 300 pln. Nie wzięliśmy rachunku, więc argumentu do zwrotu nie mieliśmy żadnego.

Siedzę na lotnisku w Skopje, żłopie bro i czekam na lot do Bratysławy, by jutro stawić się w Wiedniu na otwarciu kolejnej korpoareny(ale z miejscami stającym dla fanatyków) przy okazji meczu Rapid-Chelsea.

Szalom śmierć psom!

PS.hamer piszesz już drugi tydzień relacje,więc może wrzuć przynajmniej pierwszą częśćSmile



the Painter
Liczba postów:1,048 Reputacja: 5,131
19-07-2016, 10:02 #178
Śmierć psom!
Byłeś Żarko na tym Rapidzie? (Chelsea wtopiła łby ye bane)Dalej same turasy tam chodzą? Tak mówił mi jeden ziomuś z Austrii(wtedy Memphis-takie fajkiB)-),ale to było dobre ćwierć wieku temu. Trybuny stojące. JEDNAK DA SIĘ!!!Pozazdrościć.



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.

Żarko
Liczba postów:1,473 Reputacja: 779
25-07-2016, 02:10 #179
Malarzu ,proste,że byłem.
Turasy faktycznie wychodzą na ulice tłumnie po 23ciej,wtedy akurat przybyłem do Wiednia,ale ze szczegółami opiszę to lada dzien.Po Argentynie,Sarajewie i Skopje ,bo Hamer jednak nawalil i musze go wyręczyćSmile



the Painter
Liczba postów:1,048 Reputacja: 5,131
27-07-2016, 10:42 #180
D(Aw)j śmiało. Wy (oni) szczekacie!My czekamy!
Hamer nawalił? A taki był fajny, amerykański.



Gdy tylko nadszedł moment, w którym drużyna zaczęła się załamywać, rozlegały się chóralne okrzyki i wiersze ad hoc ułożone.






Skocz do: