Witaj! Logowanie Rejestracja
Sytuacja w tabeli - sezon 2019/20. Idziemy po medal, czy lecimy z ligi?



hank
Liczba postów:13,115 Reputacja: 20,873
29-03-2020, 11:32 #701
Na chłopski rozum jak PZPN zawiesił rozgrywki to jeśli nie ruszą z powrotem powinien wyrównać straty poniesione przez kluby nie z ich przecież winy . Choć z drugiej strony wiemy, że innego wyjścia nie było - jednak jakaś rekompensata od związku się należy .Czy te 116 milionów wystarczy? Wątpię .



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy


quentin
Liczba postów:8,451 Reputacja: 4,399
29-03-2020, 13:47 #702
Trzymajmy się faktów. PZPN zawiesił rozgrywki a dopiero po tym poszło zalecenie by wstrzymać wszystkie rozgrywki.

Kolejna kwestia to że PZPN może sobie teraz uchwalać co chcę, ale to sądy i odpowiednie instytucje stwierdzą czy można piłkarzowi odebrać np. pół pensji.

Niestety bez decyzji c+ w tą czy w tą stronę, kluby działają dość chaotycznie. Jako Cracovia nie powinniśmy podejmować za szybko decyzji. Rozmowy można prowadzić, spotkać się z radą drużyny, ale nie ma co się gorączkować. Klub w miesiąc nie upadnie. Comarch niech odda pożyczkę, to zasypiemy dziurę budżetową.



hank
Liczba postów:13,115 Reputacja: 20,873
30-03-2020, 09:45 #703
Boli, ale można ciąć. Władze Canal+ wierzą w uratowanie sezonu i kontraktu z ekstraklasą .
Canal+ kiedyś bez trudu zmusił kluby PKO Ekstraklasy do obniżki wartości kontraktu. Teraz może mu być łatwiej. Obecna wartość to ok. 240 mln złotych (ale 40 mln daje z tej puli TVP). Do klubów nie trafiła ostatnia transza, podobno niemal 100 mln złotych .
Koronawirus wymusza szczególną ostrożność, ale i oszczędności
Tych musi szukać też platforma Canal+, która pokazuje rozgrywki PKO Ekstraklasy
Obecna wartość kontraktu to ok. 240 mln złotych (ale 40 mln daje z tej puli TVP). Do klubów nie trafiła ostatnia transza, podobno niemal 100 mln złotych
Od tego, ile Canal Plus ostatecznie zapłaci za ten sezon ekstraklasowym klubom, będzie zależeć ich kondycja finansowa, a także to, czy i jak znacząco będą obcinane kontrakty piłkarzy.
Tymczasem okazuje się, że aby znacząco zbić cenę za prawa telewizyjne, nie potrzeba szalejącej epidemii ani innego kataklizmu, który paraliżuje kalendarz ligowych rozgrywek. Szefowie Canal Plus zapewne dobrze o tym wiedzą, szlak przetarli ich poprzednicy wiele lat temu. W 2002 roku nadawca obniżył wypłaty z praw telewizyjnych aż o 40 proc. i kluby dość grzecznie na to przystały. I co znamienne – nikt nie zbankrutował, choć zapewne tylko dlatego, że nie mieliśmy do czynienia z kryzysem gospodarczym, a jedynie z decyzją nadawcy telewizyjnego, który uznał, że umowa jest przepłacona i bezceremonialnie postanowił ją zmienić.
Chodzi o legendarny kontrakt stulecia z 2000 roku, uzgadniający wypłatę klubom 100 mln dolarów w pięć lat. Wychodziło ok. 85 mln złotych na sezon, jednak po dwóch latach wartość została zredukowana do poziomu nieprzekraczającego 50 mln złotych.
– Sytuacja była podbramkowa. Mieliśmy spotkania ze wszystkimi klubami z udziałem przedstawiciela Canal Plus. Mogliśmy postawić weto, lecz wtedy nasz partner zerwałby kontrakt i z jego strony na pewno nie był to blef. Innego chętnego na prawa telewizyjne nie było – wspomina Eugeniusz Kolator, który wtedy jako wiceprezes PZPN reprezentował federację w negocjacjach. Nie istniała jeszcze formalnie ligowa spółka, więc pod umowami telewizyjnymi podpisywał się PZPN.
– Ta obniżka miała charakter ultimatum. Panowie z telewizji postawili sprawę jasno: albo 40 proc. w dół, albo wypowiadamy umowę. Żaden klub nie wstał od stołu – mówi Zbigniew Koźmiński, występujący wtedy w imieniu Ekstraklasy.
Dlaczego doszło do redukcji kontraktu? – Gdy go pierwotnie zawierano, na rynku była duża konkurencja, scentralizowane prawa stały się atrakcją, ich wartość dość sztucznie poszybowała w górę. Po dwóch latach rynek się uspokoił, a Canal Plus wykorzystał pozycję monopolisty i zaproponował redukcję – ocenia Janusz Basałaj, który przez dwa pierwsze lata obowiązywania kontraktu pracował jako szef sportu w tej stacji.
– Oni chcieli obciąć 50 proc., my 20 i w końcu stanęło na 40 – mówi nam ówczesny prezes PZPN Michał Listkiewicz.
W negocjacjach nie uczestniczył już wiceprezes Zbigniew Boniek, który po mundialu w Korei i Japonii został selekcjonerem kadry.
– Przy okazji zmieniliśmy walutę z niemieckiej na polską, bo ten osławiony kontrakt stulecia był podpisany nie w dolarach, a w markach niemieckich. W nowej umowie udało nam się zastrzec, że co roku wartość kontraktu wzrasta o wskaźnik inflacji – zaznacza Kolator. I dodaje ciekawą rzecz: – Była też uchwała zarządu PZPN, która mówiła, że w sytuacji, gdyby znacząco obniżyły się wpływy klubów w porównaniu z tym, co planowano przy założeniu większego dochodu ze sprzedaży praw telewizyjnych, istnieje możliwość obniżania wynagrodzeń zawodnikom. Chodzi o to, aby obniżki nie dawały podstaw do unieważniania kontraktów albo do zawieszenia licencji lub wymierzania innych sankcji. Ale takich przypadków nie pamiętam, przynajmniej nie docierały do PZPN.
Teraz uchwały o dopuszczalnym obniżeniu dochodów piłkarzom – do czego wzywa Ekstraklasa SA, mimo że Canal Plus jeszcze nie ogłosił, że zapłaci klubom mniejsze pieniądze – PZPN nie podjął.
– W tamtych czasach obniżki dla piłkarzy nie nastąpiły, bo ich pensje były bardziej zbliżone do logiki cen krajowych. Dopiero później strzeliły w górę, aż w końcu w zestawieniu z poziomem ligi zaczęły kłuć w oczy – mówi Koźmiński, który wtedy był prezesem Górnika Zabrze.
Jego zdaniem kluby w swoich działaniach wykazywały większą solidarność. – Wprawdzie trochę później, gdy Legię przejął koncern ITI, były inicjatywy „bandy czworga”, jak żeśmy ich nazywali, czyli panów Cupiała (Wisła), Waltera (Legia), Drzymały (Groclin) i Rutkowskiego (Amica), aby najbogatsi dyktowali cenę praw na swoich warunkach. Odpuścili, gdy dowiedzieli się od innych klubów, że najpierw muszą sobie stworzyć czterozespołową ligę i grać tylko między sobą – mówi Koźmiński.
Obcięcie kontraktu stulecia odbyło się tak bezboleśnie, że podobno zaskoczyło nawet negocjatorów francuskiej stacji. Dlatego za rok sondowali możliwość obniżenia już zredukowanej kwoty o... kolejne 40 proc. Szybko porzucili ten pomysł, bo zauważyli, że na kolejne ustępstwo kluby się już nie zgodzą. Po tak burzliwym początku współpracy nikt nie spodziewał się, że Canal Plus jako jedyny nadawca nigdy nie opuści ekstraklasy i będzie wygrywał wszystkie kolejne przetargi.
Obecna wartość kontraktu to ok. 240 mln złotych (ale 40 mln daje z tej puli TVP). Do klubów nie trafiła ostatnia transza, podobno niemal 100 mln złotych, zatem znowu można sobie wyobrazić redukcję o jakieś 40 proc., choć w sytuacji, gdy zostało już rozegrane ponad 70 proc. meczów, na podobne cięcie Canal Plus by się zapewne nie odważył. Cały czas jest też możliwe, iż redukcji nie będzie – to pod warunkiem, że liga ruszy choćby w drugiej połowie maja i do końca czerwca udałoby się ją dokończyć.
– Nie dziwię się, że teraz nadawca nie zajmuje jeszcze jednoznacznego stanowiska. Lepiej czekać, w jakim kierunku rozwinie się sytuacja. Przecież gdy w maju ruszą rozgrywki, ten kontrakt może jeszcze uratować się w stu procentach – zgadza się Eugeniusz Kolator.
Innego zdania jest Zbigniew Koźmiński. – Według mnie szefowie Canal Plus powinni wysłać jakiś sygnał do Ekstraklasy, przygotować kluby na decyzję, wskazać możliwe scenariusze. A oni cicho siedzą i żaby jedzą – w swoim stylu komentuje były szef Piłkarskiej Ligi Polskiej, która potem została przetransformowana w Ekstraklasę SA.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...sa/9s108m1



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

leszeczek
Liczba postów:14,598 Reputacja: 10,552
30-03-2020, 10:41 #704
Niech Canal Plus nie gra takiego pokrzywdzonego. Jeszcze nie wystąpili do mnie (więc pewnie do innych abonentów też nie) z propozycją obniżenia wysokości abonamentu z powodu rażącego obniżenia jakości pakietu sport. Ja płacę tyle ile płaciłem, a zamiast aktualnych meczów mam powtórki sprzed 20 lat.



"dopóki nie było internetu, nie zdawałem sobie sprawy z tego ilu na świecie jest idiotów" S.Lem

Od pewnego czasu pojawiam się rzadko i nie reaguję na zaczepki. Ot taka zmiana.

hank
Liczba postów:13,115 Reputacja: 20,873
31-03-2020, 10:00 #705
Oni takiego kroku nie zrobią , trzeba by to abonenci wykonali pierwszy ruch i zażądali obniżenia opłaty abonamentowej z powodu zmian programowych i niższej jakości usług .
Kilkakrotnie byłem w podobnej sytuacji / co prawda nie z canalem / ale zawsze ja musiałem się upominać , usługodawca nigdy nie reagował właściwie licząc , że nikt się nie upomni .



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

koziołek Moderator
Liczba postów:3,730 Reputacja: 2,432
31-03-2020, 20:21 #706
Ja zawsze się upominałem jak wprowadzali zmiany bo musiałem mieć 100% dostępu do ESA to mój warunek w umowie Big Grin Wtedy mi podłączali wszystko co ma te mecze natomiast teraz nie będę się upominał sam ale gdyby zdecydowali, że zabierają klubom to się zastanowię bo w sumie mam ich tylko dla Ekstraklasy.



433...
Ultras Lech `01

Dumny z bycia Pyrą, za co wszyscy nienawidzą.

kaleb
Liczba postów:5,268 Reputacja: 2,954
04-04-2020, 12:27 #707
Będzie ciekawie, prezes zapowiada mniejsze zaangażowanie Comarchu w klub (ciekawe, czy tylko na czas kryzysu, czy też na stałe):

...wycofaniu się Comarchu z Cracovii i kolarskiej grupy CCC:
CCC Dariusza Miłka a my to są dwie różne sytuacje biznesowe. Rozumiem decyzję pana Miłka o wycofywaniu się z kolarstwa. Jemu pada cały biznes. Ma pozamykane sklepy stacjonarne i poniesie kolosalne straty. A na korzyść Comarchu działa to, że sprzedajemy usługi wirtualne. Cały czas obserwujemy biznesowy barometr firmy i on nie wygląda źle. Nie rozpatruję wyjścia z finansowania Cracovii. Ale na pewno rozważymy stopień zaangażowania. On na skali nie będzie wynosił zero, ale też nie sięgnie 100 procent jak do tej pory. Wiem jedno. Klub utrzymamy.

https://sport.tvp.pl/47421299/janusz-fil...eje-wywiad



hank
Liczba postów:13,115 Reputacja: 20,873
04-04-2020, 13:07 #708
Epidemia musi ich obudzić. „Piłka w Polsce powinna być półzawodowa”
W niektórych krajach Europy piłka jest półzawodowa, u nas też pora na zmiany – mówi Stanisław Płoskoń, były prezes Górnika Zabrze. Ma on nadzieję, że epidemia koronawirusa przyczyni się do obniżenia zarobków w PKO Ekstraklasie.
– Dlaczego piłkarze ekstraklasy mają zarabiać wielokrotnie więcej od profesora wykładającego na wyższej uczelni? – dziwi się Płoskoń
Były prezes Górnika Zabrze spodziewa się dużych redukcji płac i liczy, że polska piłka może stać się częściowo półzawodowa
Obecnie niektórzy z prezesów ekstraklasy chcą być wzorem dla zawodników i też zrzekają się połowy pensji. – Kiedy rządziłem Górnikiem, nie mógłbym tego zrobić, bo nigdy nie wziąłem nawet złotówki z klubu – mówi były działacz
Stanisław Płoskoń rządził zabrzańskim klubem w latach 1996–2001. Był jednym z najbarwniejszych prezesów Górnika. Kiedy piłkarze prosili go o podwyżkę, czasami wyzywał ich na pojedynek w... ping-ponga, a grać potrafił świetnie. Był wybuchowy i impulsywny, zawodników nazywał baranami, ale kiedy przychodzili do niego z radosną nowiną, że spodziewają się potomka, dawał im dwa tysiące złotych na wózek. – Jacek Wiśniewski chyba z sześć razy przychodził do mnie po becikowe, a tyle dzieciaków nie ma – śmieje się były prezes.
– Nigdy jednak nie płaciłem takich chorych stawek piłkarzom, jak robią to współcześnie. Jak można dawać zawodnikom polskiej ligi 60, 80 czy 100 tysięcy miesięcznie? Dlaczego mają zarabiać wielokrotnie więcej od profesora wykładającego na wyższej uczelni? Grają mecz i nie potrafią wytrzymać fizycznie 90 minut albo dostają na starcie z anonimową drużynę w europejskich pucharach i odpadają – dziwi się Płoskoń, który ma pomysł na czasy kryzysu. – W niektórych krajach Europy piłka jest półzawodowa, u nas też tak powinno być. Niektórzy mogą utrzymywać się z grania, ale reszta powinna łączyć to z inną pracą, a młodzi mogliby otrzymywać stypendia. Epidemia sprawiła, że niektóre kluby, które wydają ogromne kwoty na pensje piłkarzy, mogą pęknąć jak bańka mydlana i redukcje wynagrodzeń piłkarzy o połowę nic nie dadzą – zaznacza.
Obecnie niektórzy z prezesów ekstraklasy chcą być wzorem dla zawodników i też zrzekają się połowy pensji. – Kiedy rządziłem Górnikiem, nie mógłbym tego zrobić, bo nigdy nie wziąłem nawet złotówki z klubu – mówi były działacz, który w tamtym okresie był właścicielem radia Flash oraz firm powiązanych z górnictwem. – Przez pięć lat byłem prezesem Górnika, straciłem w tym czasie majątek, ale... trochę się pobawiłem i nikt mi tego nie odbierze – dodaje. Była to jednak specyficzna zabawa.
– Zdarzało się, że kiedy po pierwszej połowie zespół przegrywał, wpadałem do szatni i darłem się do piłkarzy, że jak przegrają, wylecą z drużyny. Czasami rozwaliłem nawet pięścią stojący tam baniak kawy. Później, kiedy zrobiłem już swoje, wsiadałem w samochód i jechałem do Katowic do kasyna, gdzie grałem w blackjacka. Tam dowiadywałem się, jaki był wynik meczu. Gra w kasynie była dla mnie odprężająca, czasami wygrałem duże sumy. Wracając do piłki, pamiętam, jak w 2000 roku Górnik przegrywał po pierwszej połowie 0:1 z Ruchem, ale po mojej akcji w szatni piłkarze wzięli się w garść i wygrali 4:1 – wspomina z zadowoleniem.
Były też sytuacje kryzysowe. W marcu 1999 roku spotkanie z Odrą Wodzisław (0:1) zostało dwukrotnie przerwane, bo kibice wtargnęli na murawę, chcieli pobić zawodników, zarzucili im sprzedaż meczu. – Wpadli wtedy na boisko ze sztachetami w ręku, sam wyszedłem do nich, krzywdy mi żadnej nie zrobili. To były trudne momenty, mieliśmy problemy z kibicami, stadion zdemolowano, a władze miasta wcale mi nie pomogły. Później kiedy odszedłem z Górnika, odetchnąłem, a w książce, którą napisałem dla rodziny i znajomych, wspomniałem, że do piłki nożnej z tamtych czasów pasują trzy słowa: bagno, bagno, bagno – przyznaje. Na stadionie w Zabrzu Płoskoń nie był od lat, a w telewizji ogląda mecze Trójkolorowych tylko... kwadrans. – W klubie zapomnieli o mnie, ale teraz nawet gdybym otrzymał zaproszenie na spotkanie i tak bym nie przyjechał. W telewizji włączę czasami mecz Górnika, ale po piętnastu minutach przełączam na ligę hiszpańską czy angielską, bo tam grają w piłkę – zaznacza.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...wa/1qd7d91



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:13,115 Reputacja: 20,873
08-04-2020, 10:04 #709
Szef Ekstraklasy: Mamy dwanaście pomysłów na dokończenie sezonu .
Marcin Animucki, prezes Ekstraklasy S.A. zdradza, że na wypłatę czeka czwarta transza za prawa telewizyjne, czyli 25 procent z ogólnej kwoty 225 milionów złotych. – Pieniądze dla klubów, które miały być przekazane w czerwcu, mogą być wypłacone w lipcu. Najpierw muszą się zakończyć rozgrywki – podkreśla.
– Potrzebujemy terminów na rozegranie 11 kolejek ligowych i dokończenie Pucharu Polski. O wszystkim będzie decydować sytuacja epidemiczna oraz organy państwowe. Najpierw piłkarze musieliby wrócić do treningów – tłumaczy Animucki.
– Bankructwo jakiegoś klubu? Jest możliwe, ale nie powiem, że jakiś klub może upaść już w ciągu kilku tygodni. Bo jeżeli tak by się stało, byłby to sygnał, że tak naprawdę pacjent zmarł już przed kryzysem – twierdzi szef ligi
Przez ostatnie trzy lata Ekstraklasa S.A. na koniec sezonu generowała między 5 a 8 milionów złotych nadwyżki. Udało się całkowicie odbudować kapitały zakładowe i zapasowe oraz podnieść kapitał własny .
ANTONI BUGAJSKI: Pana zdaniem Ekstraklasa w tym sezonie jeszcze zagra?
MARCIN ANIMUCKI (prezes Ekstraklasy SA): Widać po wszystkich działaniach, zarówno w skali europejskiej, ligowej jak i w decyzjach administracji rządowej, że wszyscy wierzą w powrót na boiska. Oczywiście za cenę wydłużenia rozgrywek i poświęcenia przerwy przed kolejnym sezonem. My jako liga z krajów z drugiej europejskiej grupy, czyli od 16. do 55. miejsca w rankingu, mielibyśmy możliwość dokończenia rozgrywek do 19 lipca.
Kiedy realnie można by wrócić na boiska?
Potrzebujemy terminów na rozegranie 11 kolejek ligowych i dokończenie Pucharu Polski. O wszystkim będzie decydować sytuacja epidemiczna oraz organy państwowe. Najpierw piłkarze musieliby wrócić do treningów, początkowo zapewne w mniejszych grupach, a następnie muszą być dwa-trzy tygodni, żeby przygotować się do ligowego grania po wznowieniu treningów grupowych. Biorąc pod uwagę te wszystkie zastrzeżenia, wydaje się, że jeśli wrócimy na boiska w ostatniej dekadzie maja, a w najgorszym przypadku w pierwszym tygodniu czerwca, rozgrywki uda się zakończyć pełnym wymiarze.
A jeżeli nie wystartujecie w pierwszej połowie czerwca?
Wtedy zastanowimy się nad innymi opcjami.
Na przykład nad rozegraniem tylko czterech kolejek i zakończeniu sezonu bez rozgrywania rundy finałowej?
Do połowy czerwca mamy ponad dwa miesiące, więc skupiamy się na razie na bardziej optymistycznym scenariuszu.
Ale dobrze poznać inne opcje awaryjne.
Mając już wytyczne UEFA z ubiegłego tygodnia, razem z dyrektorem operacyjnym Ekstraklasy, Marcinem Stefańskim, przygotowaliśmy 12 wariantów. Na razie mówimy o opcji, w której gramy 37 kolejek.
A brane jest pod uwagę przesunięcie zakończenia rozgrywek nawet na sierpień?
Trudno to sobie wyobrazić, bo byłoby bardzo kłopotliwe z punktu widzenia rozpoczęcia następnego sezonu.
Załóżmy więc, że sezon kończy się około 20 lipca. Następne rozgrywki ruszyłyby od razu?
Oczywiście potrzebna byłaby chociaż krótka przerwa, minimum 2 tygodnie. Zaznaczam, że na razie mówimy tylko w formie przypuszczeń, bo musimy poczekać na oficjalny kalendarz FIFA i UEFA na następny sezon. Na pewno bardzo ważne będą zabiegi, by w nowych rozgrywkach odbyło się kilka kolejek przed pierwszą przerwą na mecze reprezentacji, które do tej pory rozgrywano zwykle na początku września.
REKLAMA

Słychać też głosy, że nie ma sensu upierać się na siłę przy graniu, tylko skupić się na spokojnym przygotowaniu już do kolejnego sezonu.
Istnieje kilka ważnych powodów, dla których warto poświęcać całą energię na dokończenie obecnego sezonu. Przede wszystkim chodzi o integralność rozgrywek, jej naruszenie zawsze będzie szkodą. Druga kwestia to sprawy finansowe. Bo jeśli nie zagramy, kluby będą mieć bardzo duże straty, które mogą zagrozić ich funkcjonowaniu w przyszłości. I trzecia sprawa, która dzisiaj jeszcze może nie jest często podnoszona, ale to się będzie zmieniać - otóż jeżeli natura pozwoli i restrykcje wprowadzone przez rząd będą łagodzone, ludzie będą chcieli wracać do normalnego życia. Dziś słyszymy, że Austriacy zaczynają działać według zasady, że choć wciąż nie można jeszcze ogłosić zwycięstwa w walce z epidemią, jednak trzeba luzować obostrzenia i powracać powoli do normalnego funkcjonowania. Jednym z elementów takiego neutralnego pokazania, że normalne życie wraca, jest powrót do rozgrywek ligowych i Austriacy włączają w to również ten element sportowy. Czynnik powrotu do normalności też mamy na uwadze, myśląc o naszej Ekstraklasie. Oczywiście, z zachowaniem procedur bezpieczeństwa dla wszystkich uczestników rozgrywek.
Zakładając, że mecze mogłyby się odbywać, to z publicznością czy bez?
Pierwsze kolejki byłyby jednak bez widzów, ale potem w miarę poprawiającej się sytuacji zdrowotnej w kraju, fani mogliby przychodzić na stadiony. Najpierw byłaby to pewnie ograniczona liczba kibiców, z czasem systematycznie zwiększana. Oczywiście wszystkie mecze będzie można obejrzeć na żywo w telewizji i to jest najistotniejsze.
Czy telewizyjny kontrakt będzie wypłacony klubom w stu procentach?
W przypadku dogrania ligi nie będzie z tym żadnego problemu. Po pierwsze, z Canal Plus od wielu lat współpracujemy na partnerskich zasadach, a po drugie - mamy odpowiednie zapisy kontraktowe. Przesunięcie dat nie miałoby znaczenia, bo w umowie jest gwarantowana liczba meczów oraz liczba kolejek i to byłoby spełnione.
A jeśli ligi nie uda się dograć?
Jesteśmy na to przygotowani, natomiast obecnie trzymamy się optymistycznego scenariusza.
Na wypłatę dla klubów czeka jeszcze czwarta transza. O jaką kwotę dokładnie chodzi?
25 procent z ogólnej kwoty 225 milionów złotych. Umowa z klubami wskazuje, że w czerwcu wypłacimy im ostatnią ratę w oparciu o sprzedaż prawa mediowych i marketingowych, a jeżeli dokończymy ligę w lipcu, te pieniądze zostanę wypłacone właśnie wtedy.
Prezes PZPN ostatnio skrytykował ligową spółkę, że nie przygotowała się na kryzys. Nie odkładała z zysków, a dzięki nim teraz mogłaby uruchomić program pomocowy.
Przez ostatnie trzy lata Ekstraklasa S.A. na koniec sezonu generowała między 5 a 8 milionów złotych nadwyżki. Odbudowaliśmy całkowicie kapitały zakładowe i zapasowe. Podnieśliśmy kapitał własny. Staliśmy się wiarygodnym partnerem dla instytucji finansowych w zakresie wszelkiego rodzaju usług bankowych, które teraz mogą być dla klubów bardzo przydatne.
Ale w przeciwieństwie do PZPN nic nie macie „na kupce”.
Gdy osiem lat temu przyszedłem do Ekstraklasy, kluby ze sprzedaży praw dostawały 105 milionów złotych, a w tym roku mają dostać 225 milionów. Niemałe środki wypłacamy też PZPN-owi. Poza tym generujemy dodatkowy przychód, ale co roku właściciele, czyli kluby oraz PZPN, wspólnie i jednogłośnie decydowali, aby przekazywać go klubom i federacji. Dla przykładu: byliśmy umówieni na 155 milionów złotych - wypłaciliśmy 160 mln. Rok wcześniej byliśmy umówieni na 144, a wypłaciliśmy prawie 152. Dawaliśmy klubom więcej, nie mieliśmy z tym problemów, bo Ekstraklasa jest spółką stabilną. Istnieją dwie metody działania - albo odkładasz na czarną godzinę, albo starasz się mieć gotowe narzędzia finansowe. Postawiliśmy na ten drugi sposób i kluby będą na tym korzystać. Reagujemy na wyjątkowo trudną sytuację. Dodam, że mamy sztab kryzysowy, który podejmuje decyzje ważne dla Ekstraklasy. Fajnie, że włączyły się w to wszystkie kluby, w wideokonferencjach bierze udział po 80 osób. Jednym z pierwszych pozytywnych efektów było ustalenie wspólnego stanowiska w kwestii zasad obniżania kontraktów dla piłkarzy.
ymczasem wielu prawników twierdzi, że Ekstraklasa nie może podejmować takich uchwał, bo nie była stroną przy zawieraniu kontraktów.
Tutaj chodzi jednak o coś innego. 16 klubów ustaliło zasady, które mają ochronić pracodawcę i pracownika. W takiej jednomyślności nasze kluby były pierwsze w Europie, zależało nam na systemowym podejściu. Niektórzy błędnie uważają, że bezdusznie zabrano piłkarzom część kontraktów i to nie wiadomo na jak długo. To nieprawda. Z polskiego kodeksu cywilnego, a także szwajcarskiego - co ma znaczenie, bo w Lozannie działa Trybunał Arbitrażowy do spraw Sportu - wynika, że za nieświadczenie usług pracodawca nie musi wypłacać pieniędzy, próg wypłaty świadczeń może być obniżony. Mając tę wiedzę kluby Ekstraklasy mówią tak: chcemy zachować miejsca pracy nie tylko dla was, piłkarze, ale też dla tych wszystkich innych osób, które pracują w klubie. A pensje piłkarskie stanowią 60 -70 proc. w skali miesięcznego budżetowania. Jeżeli więc jest wariant, że nie gramy albo że gramy, ale bez kibiców, to na ten okres, szanowni zawodnicy, zgadzacie się na obniżenie kontraktów o 50 proc., co oznacza, że wyrażacie zgodę za przestój w grze za nieświadczenie usług. W związku z tym nie dostajecie de facto dwóch pensji, przy czym i tak otrzymacie co najmniej 10 tysięcy złotych w skali miesiąca. Oczywiście możecie też iść w spór prawny, który nie wiadomo, kiedy i jak się skończy. Proszę zwrócić uwagę, że coraz większa liczba klubów zaczyna dochodzić do takich porozumień z piłkarzami.
To dlaczego równocześnie apelujecie do PZPN, żeby podjął uchwałę o obniżeniu piłkarskich pensji?
Z uchwałą PZPN byłoby to łatwiejsze do procedowania, pewnie szybciej zapadałyby decyzje. Działamy zgodnie z prawem i nikomu nie chcemy zrobić krzywdy. Robimy wszystko, by żaden klub nie utracił płynności finansowej, żeby nie upadł. W całym biznesie potrzebne są specjalne programy naprawcze i my też je stosujemy.
Klubom grozi bankructwo?
Takie zagrożenie w obliczu potężnego kryzysu występuje podobnie jak w przypadku wielu innych przedsiębiorstw. Jest to po prostu możliwe, ale nie powiem, że jakiś klub może upaść już w ciągu kilku tygodni. Bo jeżeli tak by się stało, byłby to sygnał, że tak naprawdę pacjent zmarł już przed kryzysem.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...nu/6p8r2l2



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

Leesior
Liczba postów:9,725 Reputacja: 1,019
09-04-2020, 15:59 #710
IMO całe to gadanie o wariantach dokończenia rozgrywek to jakiś "odlot". Ktoś odleciał nieźle skoro rozważa dokończenie sezonu w jakiejkolwiek formie. Za dużo kasy w tym wszystkim, za dużo pazerności. Canal + to, Canal + tamto, Ekstraklapa, PZPRN... co jeszcze ? Kasa, podział kasy, ile, za ile, le stracimy, ile zyskamy, ile milionów.... A sp...jcie z tym wszystkim. Na ulicach niektórych krajów trupy ludzi leżą, a tu pie...nie, że już, już trzeba grać.
Zawodnicy pewno roztrenowani, bez motywacji, wystraszeni (co by się nie zarazić), sponsorzy uciekli, ale będziemy kończyć sezon... Ciekawe czy w ogóle wszystkie drużyny by ten sezon były w stanie dokończyć...

Uznać tabelę bieżącą jako ostateczną i finito.



squier strat
Liczba postów:5,840 Reputacja: 5,912
09-04-2020, 17:12 #711
ten cały PZPN ma ponoć dwanaście wariantów dokończenia rozgrywek Big Grin
i tu ukłon w stronę Filipiaka, że nie uczestniczą w tej całej szopce.
rozgrywki nie zostaną dokończone, chyba, że późną jesienią, a nowy sezon zaczniemy systemem wiosna - jesień



kaleb
Liczba postów:5,268 Reputacja: 2,954
09-04-2020, 19:16 #712
Profesor ma jedyna właściwą postawę - nie ma co mówić, bo to futurologia. No ale tym ludziom z PZPN płaca ciężkie pieniądze i muszą coś robić. Coś nie słychać, żeby pracownicy tejże instytucji redukowali swoje wynagrodzenia.



quentin
Liczba postów:8,451 Reputacja: 4,399
09-04-2020, 19:24 #713
Dziś zrezygnowałem z usług c+ (w upc). Na do widzenia jeszcze mi się pochwalili że mają promocje 6zł wprowadzoną w związku z sytuacją w kraju. Podziękowałem mówiąc że nie widzę tej promocji na najnowszym rachunku.

I tekst dnia "mamy informacje z pierwszej ręki że rozgrywki są wstrzymane tylko na 1,5 miesiąca".

Kabareciarze.

Kasy nie przeleją. Skoro centrala z Francji wstrzymała to tym bardziej zależne oddziały/spółki tego nie zrobią.



axe
Liczba postów:1,067 Reputacja: 2,305
09-04-2020, 19:34 #714
Mnie konsultantka Canal+ gdy chciałem rezygnować zbajerowała pytając słodko:
- A nie chciałby Pan zobaczyć jak Gts spada?
I kuźwaaa przedłużyłem na 2 lata...



quentin
Liczba postów:8,451 Reputacja: 4,399
09-04-2020, 22:11 #715
Ty przedłużałeś w innym momencie, pewnie też bym się skusił Smile.

Co by nie mówić dziś jeszcze za wcześnie by ustalać końcową tabele. Niech się dalej modlą ci co muszą.



Camron
Liczba postów:2,530 Reputacja: 699
10-04-2020, 00:05 #716
Axe - nabrała Cię. GTS już upadł wcześniej.
Chciałbym by Arka się utrzymała w lidze i żeby wyszła na prosto. Niewiele mam życzeń.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-04-2020, 00:14 przez Camron.



Kibic Cracovii traci cierpliwość w niedzielę wieczorem, ale koło środy powinien znów być cierpliwy.

hank
Liczba postów:13,115 Reputacja: 20,873
10-04-2020, 09:30 #717
(09-04-2020, 19:34)axe napisał(a):  Mnie konsultantka Canal+ gdy chciałem rezygnować zbajerowała pytając słodko:
- A nie chciałby Pan zobaczyć jak Gts spada?
I kuźwaaa przedłużyłem na 2 lata...
No , to był argument nie do obalenia . Wink



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

squier strat
Liczba postów:5,840 Reputacja: 5,912
15-04-2020, 11:01 #718
jedna z propozycji dokończenia rozgrywek
https://sport.onet.pl/pilka-nozna/ekstra...ni/sgjwxmn



kaleb
Liczba postów:5,268 Reputacja: 2,954
15-04-2020, 11:36 #719
Jeśli sytuacja się unormuje, to dobra wiadomość, bo i liga, i puchar ma być dograny do końca. Ale plan grania co dwa-trzy dni, wykończy większość zespołów, bo teraz trenują na połowę gwizdka. Tabela może wyglądać zupełnie inaczej, niż teraz.



squier strat
Liczba postów:5,840 Reputacja: 5,912
15-04-2020, 13:21 #720
pier...enie, za coś te dziady biorą kasę stąd te poronione pomysły
dzisiaj rzecznik rządu mówi, że wysoki stan zachorować utrzyma się przynajmniej do końca maja, więc plany dziadów z w-awy można se wsadzić w buty
UEFA chce by dograć to do końca czerwca, bo później wiadomo, trza kombinować z kończącymi się właśnie kontraktami.

ale tym to nie nasz problem, a i pozycja w lidze nie najgorsza na wypadek zakończenia rozgrywek po 27-ej kolejce








Skocz do: