Witaj! Logowanie Rejestracja
U NASZYCH RYWALI....(prywatne "pogaduchy" będą kasowane) część II



Bruno
Liczba postów:1,263 Reputacja: 1,148
04-04-2020, 08:26 #13,881
[Obrazek: g-16.jpg]
 
Tymczasem na Wielickiej.. Big Grin



..Musha rain dum a doo dum a da ..whiskey in the jar-oo !


kaleb
Liczba postów:5,104 Reputacja: 2,758
04-04-2020, 11:31 #13,882
Negocjacje z piłkarzami? No to typujmy, kim są ci dwaj tajemniczy negocjatorzy? Wink
No i który piłkarz idzie jako pierwszy?



hank
Liczba postów:12,735 Reputacja: 19,861
04-04-2020, 13:04 #13,883
Pogoń tnie pensje. Piłkarze dostaną 50 procent mniej, zarząd Portowców zrzekł się wynagrodzenia .
Pogoń Szczecin obniża pensje piłkarzy o 50 procent w związku zawieszeniem rozgrywek z powodu pandemii koronawirusa. Na te ustalenia przystali wszyscy zawodnicy występującej w PKO Ekstraklasie pierwszej drużyny. Będą one obowiązywać od 14 marca do pierwszego meczu po przerwie z udziałem publiczności, ale nie krócej niż do zakończenia sezonu 2019/2020 lub do 30 czerwca 2020. – Uważam, że należy podkreślić zachowanie naszych piłkarzy, którzy rozumieją trudną sytuację, w której się znaleźliśmy – powiedział prezes Portowców Jarosław Mroczek.
Każdy z graczy podpisał aneks do kontraktu, zgodnie z którym jego wynagrodzenie będzie niższe o 50 procent, jednak nie mniejsze niż 10 tys. zł brutto w przypadku umów o pracę lub umów cywilnoprawnych dla zawodników nieprowadzących działalności gospodarczej oraz 10 tys. zł netto dla piłkarzy rozliczających się z pracodawcą na podstawie faktury VAT.
– Podpisaliśmy z piłkarzami 22 aneksy. Wszystkie na identycznych zasadach, określonych uchwałą Rady Nadzorczej Ekstraklasy. Poza tym mamy też 10 młodych zawodników, których redukcje nie dotykają, gdyż zarabiają znacząco mniej niż 10 tysięcy złotych miesięcznie – tłumaczył Mroczek na oficjalnej stronie internetowej Granatowo-Bordowych.
– Od początku atmosfera tych trudnych rozmów była naprawdę pozytywna. Sytuację, w jakiej znalazł się klub, w jaki sposób uchwała RN Ekstraklasy wpłynie na wynagrodzenia piłkarzy najpierw omówiliśmy razem z dyrektorem sportowym Darkiem Adamczukiem oraz prawnikiem klubu, mecenasem Tomaszem Brzozowskim z radą drużyny, a następnie spotykaliśmy się pojedynczo z zawodnikami, którzy chcieli wyjaśnić swoje indywidualne wątpliwości. To oczywiście zrozumiałe, bo proces dotyczy bardzo delikatnej kwestii, więc wyjaśnialiśmy to wszystko najlepiej, jak potrafimy. Co najważniejsze, w trakcie tych rozmów nikt jednak nie próbował podważać konieczności zastosowania redukcji płac – wyjaśniał Mroczek.
Zarząd Pogoni zrzekł się jakichkolwiek wynagrodzeń, natomiast zarobki sztabów szkoleniowych, medycznych i pomocniczych wszystkich zespołów oraz kadry administracyjnej zostały zmniejszone na podstawie wewnętrznych ustaleń (od 5 do 30 procent).

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...go/kq1vxf7

*******************************************************************************************************************************************************************************
Przejście Bartosza Kopacza do Lechii zagrożone. Kontrakt może być anulowany!
To może być niesamowity zwrot akcji. Epidemia koronawirusa i przerwa w rozgrywkach mogą sprawić, że obrońca Zagłębia Lubin Bartosz Kopacz jednak nie przejdzie do Lechii Gdańsk mimo podpisanej umowy!
Takiej historii dawno nie było w naszej lidze. Możliwe, że podobny przypadek nie miał miejsca przedtem. Okoliczności są jednak wyjątkowe, bo nigdy wcześniej nie zawieszono rozgrywek w Polsce z powodu pandemii jakiejś choroby. Dokładnie 3 lutego Lechia poinformowała, że z dniem 1 lipca 2020 roku jej zawodnikiem zostanie Bartosz Kopacz. 27-letni defensor podpisał wtedy trzyletnią umowę i na zasadzie wolnego transferu (jego kontrakt w Zagłębiu Lubin wygasa 30 czerwca) miał przenieść się do ekipy z Trójmiasta.
Zwolennikiem jego sprowadzenia był trener gdańszczan Piotr Stokowiec, który znał go ze wspólnej pracy w Lubinie. Od daty podpisania umowy przez Kopacza trwały rozmowy między Lechią i Zagłębiem na temat wcześniejszego transferu piłkarza. Strony nie dogadały się jednak, co do kwoty odstępnego i wychowanek MOSiR Jastrzębie-Zdrój miał do końca rozgrywek kontynuować grę w barwach „Miedziowych”.
W tym sezonie Kopacz zagrał w 25 spotkaniach lubinian (we wszystkich w pełnym wymiarze czasowym). Mimo to Zagłębie nie przedstawiło mu odpowiedniej oferty przedłużenia współpracy i dlatego związał się on z Lechią. Według naszych informacji gdański klub poinformował zawodnika i jego menedżerów – agencję Fair Sport International, że może mieć problemy z wywiązaniem się z ustaleń. Wszystko przez kłopoty finansowe Lechii, które przymusowa przerwa w rozgrywkach jeszcze pogłębiła.
Wyjść z sytuacji jest przynajmniej kilka:
- kontrakt może zostać anulowany przez klub i piłkarza (za porozumieniem stron), przez co Kopacz będzie miał status wolnego zawodnika od 30 czerwca.
- zawodnik zgodzi się na niższe zarobki w Lechii i mimo to przejdzie do klubu z Gdańska
- umowa z Lechią będzie anulowana, a Kopacz dogada się z Zagłębiem w sprawie nowej umowy
Obecnie trwają rozmowy agentów zawodnika i Lechii na temat wyjścia z tej patowej sytuacji.
Im dłużej kryzys spowodowany pandemią koronawirusa będzie trwał, tym więcej podobnych przypadków może mieć miejsce. I to nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Kluby z powodu strat nie wiedzą przecież do końca jakimi środkami finansowymi będą dysponować w najbliższych miesiącach.
Nie do końca wiadomo też gdzie piłkarz miałby występować, jeżeli mimo wszystko jego kontrakt z Lechią nie zostanie anulowany, a UEFA, Ekstraklasa SA i PZPN zdecydują, że sezon 2019/20 będzie kontynuowany po 30 czerwca. W takich przypadkach europejska centrala zaleca, żeby zainteresowane kluby (w tym przypadku Lechia i Zagłębie) dogadywały się jeżeli chodzi o takich graczy. Skoro nie było porozumienia zimą w sprawie wcześniejszego przejścia, to trudno przypuszczać, żeby strony osiągnęły consensus - teraz. Zwłaszcza, że w tabeli ekstraklasy dzieli je zaledwie pięć punktów.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ne/ffzy28b



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

sterby
Liczba postów:8,298 Reputacja: 10,646
04-04-2020, 21:21 #13,884
Oglądam se na stopklatce Spaceballs, a tam...
[Obrazek: 67339.12.jpg]
...binarny Jarosław



[Obrazek: gf-JzRg-qYWu-XW5A_janusz-filipiak-664x442-nocrop.jpg]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

quentin
Liczba postów:8,425 Reputacja: 4,359
04-04-2020, 21:53 #13,885
Oczywiście chodziło o ilość. Ledwo uzbierał tych przykładów na jedną drużyny, w dodatku połowa z tych "newsów" latała od miesięcy po necie.

Jedno trzeba Warszawie przyznać niezła patola w kominie płacowym. W pierwszej trójce 3 typów dla których nikt nie przyjdzie na stadion poza najbliższą rodziną. Szanuje. Wink

Co do Arki mam wrażenie że tam wyszukuje się piłkarzy grając w menadżera piłkarskiego.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-04-2020, 21:54 przez quentin.



hank
Liczba postów:12,735 Reputacja: 19,861
05-04-2020, 12:50 #13,886
Kolejny młody z dłuższą umową. Szymczak na kolejne lata w Lechu .
Kilka tygodni temu swoje umowy z Lechem przedłużyli odgrywający już duże role w zespole wychowankowie - Kamil Jóźwiak, Robert Gumny, Tymoteusz Puchacz i Filip Marchwiński. Teraz dołączył do nich kolejny adept klubowej akademii, 17-letni Filip Szymczak, który jednak na większą szansę w pierwszej drużyny nadal czeka.
Chociaż akurat w ostatnich dniach przed zawieszeniem rozgrywek z powodu pandemii koronawirusa, nastolatek był w hierarchii snajperów Kolejorza numerem dwa i pierwszym zmiennikiem Christiana Gytkjaera. Kontuzję leczył bowiem Paweł Tomczyk, a Timur Żamaletdinow musiał odbudowywać swoją pozycję w oczach trenerów po tym, jak zimą nie udało się go wypchnąć do innego klubu mimo usilnych prób. Szymczak wiosną zdążył więc zadebiutować w ekstraklasie i uzbierać łącznie osiem minut na murawie w spotkaniach z Rakowem (3:0) i Cracovią (1:2). Debiutancki mecz w pierwszym zespole Lecha zaliczył zaś jeszcze jesienią, wchodząc na murawę w końcówce spotkania Pucharu Polski z Chrobrym Głogów (2:0).
Szymczak na co dzień trenuje z pierwszym zespołem Lecha, ale więcej spotkań rozgrywa w drużynie rezerw. Na drugoligowych boiskach wystąpił w tym sezonie w 18 meczach, w których strzelił cztery gole.
- Widać, że Filip w ostatnim czasie dojrzał piłkarsko i występując w zespole naszych rezerw nabiera ciągle doświadczenia w piłce seniorskiej. Obecnie otrzymuje coraz więcej szans w pierwszym zespole i na pewno bardzo dobrze na niego wpływa trenowanie z takim napastnikiem jak Christian Gytkjaer - podsumowuje dyrektor sportowy Lecha, Tomasz Rząsa.
Nowa umowa 17-letniego napastnika obowiązywać będzie do 31 grudnia 2022 roku. Z powodu panującej pandemii, do podpisania nowego kontraktu nie mogło dojść w budynkach klubowych, a Szymczak podpis pod dokumentami musiał złożyć we własnym domu

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...an/763bbxm



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

koziołek Moderator
Liczba postów:3,660 Reputacja: 2,285
05-04-2020, 15:33 #13,887
Uzupełniając zdjęciami fajne ujęcie młodego Szymczaka.

[Obrazek: 92436122_10157386087987061_1189340267476...e=5EB12244]

a tutaj tuż po podpisaniu umowy Smile

[Obrazek: 92104332_10157386156872061_3825025284575...e=5EB0A4D9]



433...
Ultras Lech `01

Dumny z bycia Pyrą, za co wszyscy nienawidzą.

Arena
Liczba postów:599 Reputacja: 383
05-04-2020, 15:41 #13,888
On ma jakieś problemy z głową?
Zdjęcie na tle herbu klubowego, a gość z jęzorem jak u krowy.



koziołek Moderator
Liczba postów:3,660 Reputacja: 2,285
05-04-2020, 15:59 #13,889
A nie zauważyłeś, że graficy wkleili mu głowę do innego zdjęcia? Pewnie w takiej formie żartobliwej by w tym okresie wrzucić trochę humoru Smile Nie spotkali się w klubie na sesji zdjęciowej Smile



433...
Ultras Lech `01

Dumny z bycia Pyrą, za co wszyscy nienawidzą.

Arena
Liczba postów:599 Reputacja: 383
05-04-2020, 16:01 #13,890
Faktycznie, dowcip pierwsza klasa Smile



hank
Liczba postów:12,735 Reputacja: 19,861
06-04-2020, 10:23 #13,891
Artur Płatek: Koniec z piłkarzami z wideo .
- Dział sportowy pracuje pełną parą, ale przed monitorami, a nie w podróży. Rozmawiamy z trzema zawodnikami, którzy mogą do nas trafić - mówi Artur Płatek, doradca zarządu Górnika.
W zabrzańskim klubie Płatek odpowiedzialny jest za transfery, wciąż również łączy tę funkcję z pracą skauta w Borussii Dortmund. Były szkoleniowiec często bywa między innymi w Ameryce Południowej, gdzie obserwuje potencjalnych kandydatów do gry. Epidemia koronawirusa sprawiła, że musiał zmienić swoje nawyki.
- Mecze się nie odbywają, ale mamy pełno pracy. To czas, aby dokładnie prześledzić zawodników na video. Jesteśmy teraz w stanie zobaczyć więcej niż dziesięć spotkań z udziałem danego piłkarza. Mamy wyselekcjonowaną grupę zawodników, których wcześniej obserwowaliśmy na żywo. Możemy bardziej wnikliwie przypatrzeć się kandydatom do gry w Górniku, ale wiadomo, że obserwacja video nie zastąpi tego, co widzi się na żywo – przekonuje działacz. - Nie jestem zwolennikiem wielogodzinnego siedzenia przed monitorem. Można wyciągnąć suche liczby, powtarzające składowe, ale nie zobaczy się tych rzeczy, które uważam w futbolu za najważniejsze, czyli związanych z mentalnością zawodnika. Część tych kwestii można zaobserwować podczas oglądania meczu na żywo. Najwięcej jednak daje rozmowa – kontynuuje.
A jak wyglądały obserwacje piłkarzy w przeszłości? - Menedżerowie przesyłali kasety wideo, zdarzało się, że taśma była podkręcona, to znaczy jeśli normalna prędkość była 1, filmik z zagraniami piłkarzy był przygotowany w prędkości 1,5. Po obejrzeniu takiego filmiku wydawało się, że obserwowany gracz jest demonem szybkości a na żywo był wolniejszy od zawodników, którzy byli w kadrze – wspomina Płatek.
Filmiki nagrywane w nowoczesnej technologii też są jednak mylące. - Kiedy pracowałem w 2. Bundeslidze w Sportfreunde Siegen, obserwowaliśmy jednego z belgijskich piłkarzy. Na wideo wymiatał, wyglądał świetnie. Jak zobaczyliśmy go na żywo, wydawało się nam, że to całkiem inny człowiek, byliśmy mocno rozczarowani. Takie kompilacje są mylące, menedżerowie przygotowują najlepsze zagrania swojego zawodnika, a wiadomo, że nie umieszczą w niej kiksów, kiepskich podań, strzałów. Potem oglądając, wydaje się, że mamy drugiego Messiego – opowiada Płatek, który pracuje w Górniku od grudnia 2018 roku.
- Odkąd jestem w Zabrzu do klubu trafił tylko jeden zawodnik, którego nie widzieliśmy na żywo. To Ishmael Baidoo, obecnie wypożyczony do drugiej ligi słowackiej. Jest szybki, dobrze wyszkolony technicznie, ale to jeszcze młody gracz i potrzebuje czasu, aby okrzepnąć oraz potrzebuje gry – tłumaczy doradca zarządu. - Taka sytuacja się już jednak nie powtórzy, bo bez obserwacji na żywo łatwo można się pomylić – dodaje.
Przy poszukiwaniach piłkarzy w Zabrzu korzystają również z platform, które ułatwiają analizę zawodników. - Mamy swój własny system. Są w nim zapisywane raporty, liczby oraz dostęp do bardzo wiele spotkań, które możemy oglądać, również z egzotycznych lig oraz rozgrywki juniorskie, co też bardzo nas interesuje. To system ISF, korzysta z niego Borussia Dortmund i setki innych klubów, ale w Górniku skrojony jest pod nasz grunt. Pomocny jest również InStat i wyscout. Nie da się jednak oglądać sześciu spotkań dziennie, nawet osoba, która kocha futbol, będzie tym zmęczona. To nie ma sensu. Aby dobrze i wnikliwie przeanalizować jednego zawodnika, powinno zobaczyć się dwa mecze na dzień - radzi.
Płatek przygotowuje także kadrę na nowy sezon. - Rozmawiamy z trzema piłkarzami, którzy mogą latem do nas trafić. W kwestii przedłużenia umów ciężko obecnie o konkrety, bo nie wiemy, czy sezon zostanie dokończy, a jeśli tak, do kiedy będziemy grać. Kolejna kwestia, jak będą się prezentować zawodnicy, którym wygasają umowy. Mamy jednak przygotowany plan A, czy plan B, bo czasu na podjęcie decyzji będzie bardzo mało – kończy Płatek.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...mi/bx1tgvj
****************************************************************************************************************************************************************************
Sposób na uratowanie twarzy. „Panowie Midakowie już nawet boją się pokazywać w Gdyni. Nagrabione mają tutaj niesamowicie”
Legenda Arki Czesław Boguszewicz ma pomysł, jak powinni zachować się ludzie odpowiedzialni za kryzys klubu.
Boguszewicz to istotna postać w historii Arki. W 1979 roku zdobył z drużyną pierwszy w historii Puchar Polski, a zanim kontuzja przerwała jego karierę, pięć razy zagrał w reprezentacji
Teraz legenda Arki na właścicielach pogrążonego w kryzysie klubu nie zostawia suchej nitki
– Panowie Midakowie już nawet boją pokazywać się w Gdyni i wcale się nie dziwię. Nagrabione mają tutaj niesamowicie. Konflikty właściciela z kibicami zdarzają się w różnych klubach, ale akurat oni nie mają żadnego argumentu, który by ich bronił – mówi
Muszą zdjąć czapki, walnąć się w piersi, przeprosić za to, do jakiego stanu doprowadzili Arkę. A potem przekazać swoje udziały za symboliczną kwotę i ściskać kciuki, by nowy właściciel sobie poradził z wielkim wyzwaniem. To dla nich jedyny sposób, żeby uratowali twarz – taki plan działania Czesław Boguszewicz podpowiada Włodzimierzowi i Dominikowi Midakom, właścicielom Arki Gdynia.
Boguszewicz to istotna postać w historii klubu. W 1979 roku zdobył z drużyną pierwszy w historii Puchar Polski, a zanim kontuzja przerwała jego karierę, pięć razy zagrał w reprezentacji. Występował między innymi w pamiętnym meczu Dania – Polska (1:2) w 1977 roku, który dla Biało-Czerwonych był ważnym krokiem w drodze po awans do mundialu w Argentynie. Mijają kolejne dekady, a on wciąż jest jednym z trzech piłkarzy (obok Janusza Kupcewicza i Romana Korynta), którzy zagrali w kadrze narodowej jako zawodnicy Żółto-Niebieskich.
Teraz legenda Arki na właścicielach pogrążonego w kryzysie klubu nie zostawia suchej nitki. – Panowie Midakowie już nawet boją pokazywać się w Gdyni i wcale się nie dziwię. Nagrabione mają tutaj niesamowicie. Konflikty właściciela z kibicami zdarzają się w różnych klubach, ale akurat oni nie mają żadnego argumentu, który by ich bronił. Nawet im nie współczuję, bo zrobili to na własne życzenie. Jedno jest pewne: z obecnymi właścicielami nie ma już żadnych szans na wyjście z finansowych tarapatów – dodaje Boguszewicz.
Wprawdzie ostatnie tygodnie pokazują, że istnieją sprawy nieporównywalnie ważniejsze niż sport, ale właśnie stan zawieszenia rozgrywek paradoksalnie powinien sprzyjać rozwiązywaniu poważnych problemów gdyńskiego klubu. – Czasu walki z epidemią Arka nie może przespać. Wierzę, że ludzie, którzy dobrze jej życzą, wspólnie się zmobilizują i nie dopuszczą do upadku klubu. Nawet w tak ciężkich chwilach można się komunikować i szukać ratunku dla Arki. Liczę, że wesprze ją grupa odpowiedzialnych ludzi – mówi Boguszewicz.
Po zakończeniu trenerskiej kariery był menedżerem piłkarskim, ale miał także mocne związki z Arką, m.in. pełniąc funkcję dyrektora sportowego. – Od dłuższego czasu nie działam już w klubie, ale to nie oznacza, że wciąż nie jest mi on bardzo bliski. Stadion Arki widzę z okien mieszkania i gdy tylko jestem w Gdyni, staram się być na meczu – zaznacza.
Jego zdaniem ostatnie okno transferowe Arki było zwyczajnie złe. – Sprowadzano piłkarzy, którzy nie dali spodziewanej jakości. Nie podoba mi się, że tak wielu obcokrajowców znalazło się w kadrze drużyny ewidentnie kosztem młodych Polaków, którzy są szkoleni w klubie i w Gdyni. Żal mi tych chłopaków, bo oni są na takim samym albo zbliżonym poziomie do Mateusza Młyńskiego, ale tracą czas, bo nie dostają się do pierwszej drużyny. To jest dla nich ogromnie demotywujące. Ciężko trenują, starają się, marzą o tej Arce, a potem widzą, że to wszystko nie ma jednak większego znaczenia, bo przyjeżdżają przeciętniacy z zagranicy i blokują im miejsce w składzie. Trudno wyobrazić sobie mechanizm bardziej podcinający skrzydła. Sam wchodziłem do ligowej drużyny, wtedy jeszcze w Pogoni Szczecin, jako siedemnastolatek, więc dobrze wiem, jakie to jest ważne – podkreśla.

Sposób na uratowanie twarzy. „Panowie Midakowie już nawet boją się pokazywać w Gdyni. Nagrabione mają tutaj niesamowicie”
Antoni Bugajski dzisiaj 06:00
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

FACEBOOK | 0

TWITTER

E-MAIL

KOPIUJ LINK
Legenda Arki Czesław Boguszewicz ma pomysł, jak powinni zachować się ludzie odpowiedzialni za kryzys klubu.

Foto: Norbert Barczyk/Pressfocus / Newspix
Arka Gdynia




‹ wróć
Boguszewicz to istotna postać w historii Arki. W 1979 roku zdobył z drużyną pierwszy w historii Puchar Polski, a zanim kontuzja przerwała jego karierę, pięć razy zagrał w reprezentacji
Teraz legenda Arki na właścicielach pogrążonego w kryzysie klubu nie zostawia suchej nitki
– Panowie Midakowie już nawet boją pokazywać się w Gdyni i wcale się nie dziwię. Nagrabione mają tutaj niesamowicie. Konflikty właściciela z kibicami zdarzają się w różnych klubach, ale akurat oni nie mają żadnego argumentu, który by ich bronił – mówi
Muszą zdjąć czapki, walnąć się w piersi, przeprosić za to, do jakiego stanu doprowadzili Arkę. A potem przekazać swoje udziały za symboliczną kwotę i ściskać kciuki, by nowy właściciel sobie poradził z wielkim wyzwaniem. To dla nich jedyny sposób, żeby uratowali twarz – taki plan działania Czesław Boguszewicz podpowiada Włodzimierzowi i Dominikowi Midakom, właścicielom Arki Gdynia.
Na własne życzenie
Boguszewicz to istotna postać w historii klubu. W 1979 roku zdobył z drużyną pierwszy w historii Puchar Polski, a zanim kontuzja przerwała jego karierę, pięć razy zagrał w reprezentacji. Występował między innymi w pamiętnym meczu Dania – Polska (1:2) w 1977 roku, który dla Biało-Czerwonych był ważnym krokiem w drodze po awans do mundialu w Argentynie. Mijają kolejne dekady, a on wciąż jest jednym z trzech piłkarzy (obok Janusza Kupcewicza i Romana Korynta), którzy zagrali w kadrze narodowej jako zawodnicy Żółto-Niebieskich.
Zobacz także
Boniek: Piłkarze mogą wrócić na boisko w drugiej połowie czerwca i zdążą dokończyć sezon [wywiad] >>
Epidemia musi ich obudzić. „Piłka w Polsce powinna być półzawodowa” >>
Pogoń ogranicza kadrę w obliczu pandemii. Benyamina i Kožulj rozwiązali umowy >>
Teraz legenda Arki na właścicielach pogrążonego w kryzysie klubu nie zostawia suchej nitki. – Panowie Midakowie już nawet boją pokazywać się w Gdyni i wcale się nie dziwię. Nagrabione mają tutaj niesamowicie. Konflikty właściciela z kibicami zdarzają się w różnych klubach, ale akurat oni nie mają żadnego argumentu, który by ich bronił. Nawet im nie współczuję, bo zrobili to na własne życzenie. Jedno jest pewne: z obecnymi właścicielami nie ma już żadnych szans na wyjście z finansowych tarapatów – dodaje Boguszewicz.
Nie wolno przespać
Wprawdzie ostatnie tygodnie pokazują, że istnieją sprawy nieporównywalnie ważniejsze niż sport, ale właśnie stan zawieszenia rozgrywek paradoksalnie powinien sprzyjać rozwiązywaniu poważnych problemów gdyńskiego klubu. – Czasu walki z epidemią Arka nie może przespać. Wierzę, że ludzie, którzy dobrze jej życzą, wspólnie się zmobilizują i nie dopuszczą do upadku klubu. Nawet w tak ciężkich chwilach można się komunikować i szukać ratunku dla Arki. Liczę, że wesprze ją grupa odpowiedzialnych ludzi – mówi Boguszewicz.
Po zakończeniu trenerskiej kariery był menedżerem piłkarskim, ale miał także mocne związki z Arką, m.in. pełniąc funkcję dyrektora sportowego. – Od dłuższego czasu nie działam już w klubie, ale to nie oznacza, że wciąż nie jest mi on bardzo bliski. Stadion Arki widzę z okien mieszkania i gdy tylko jestem w Gdyni, staram się być na meczu – zaznacza.
Jego zdaniem ostatnie okno transferowe Arki było zwyczajnie złe. – Sprowadzano piłkarzy, którzy nie dali spodziewanej jakości. Nie podoba mi się, że tak wielu obcokrajowców znalazło się w kadrze drużyny ewidentnie kosztem młodych Polaków, którzy są szkoleni w klubie i w Gdyni. Żal mi tych chłopaków, bo oni są na takim samym albo zbliżonym poziomie do Mateusza Młyńskiego, ale tracą czas, bo nie dostają się do pierwszej drużyny. To jest dla nich ogromnie demotywujące. Ciężko trenują, starają się, marzą o tej Arce, a potem widzą, że to wszystko nie ma jednak większego znaczenia, bo przyjeżdżają przeciętniacy z zagranicy i blokują im miejsce w składzie. Trudno wyobrazić sobie mechanizm bardziej podcinający skrzydła. Sam wchodziłem do ligowej drużyny, wtedy jeszcze w Pogoni Szczecin, jako siedemnastolatek, więc dobrze wiem, jakie to jest ważne – podkreśla.
– Nie narzekałbym, gdyby Arka była w górnej ósemce i wszyscy ją chwalili za grę. Ona jednak jest przecież na takim poziomie, że nasza gdyńska młodzież na pewno nie byłaby gorsza. Nawet nie chce mi się wymieniać nazwisk tych obcokrajowców, zwrócę tylko uwagę na Marko Vejinovicia. Kosztował podobno krocie i akurat on oczywiście potrafi nieźle grać w piłkę, ale jest leniem do biegania, porusza się jakby miał zaciągnięty ręczny hamulec. Transferowe ruchy wymknęły się spod kontroli. Ktoś w odpowiednim czasie nad tym nie zapanował, nie było odpowiedniego zarządcy i problem gotowy – analizuje Boguszewicz.
– Nie dziwię się władzom miasta, że w styczniu wstrzymały wsparcie finansowe klubu. W takiej sytuacji byłoby to karygodnym marnowaniem publicznych pieniędzy. Nie wiadomo, jakie naprawdę w klubie są rozliczenia, nikt tego nie widzi i nie słyszy. Potencjalni inwestorzy też się zniechęcają, gdy zaczynają analizować, jak funkcjonuje, a raczej nie funkcjonuje Arka – dodaje były trener i piłkarz tego klubu.
Kryzys jest na tyle poważny, że Boguszewicz przypuszcza, iż w tej chwili jedynym ratunkiem na uniknięcie spadku z ekstraklasy byłoby tylko powiększenie ligi. Chodzi o sytuację, w której przedostatnie miejsce w tabeli jednak dawałoby utrzymanie. – To ratunek mało honorowy, ale doszliśmy do takiego punktu, że bardzo bym chciał, aby się tak zakończyło – przyznaje.
Jeszcze przed wstrzymaniem rozgrywek mówiło się, na Olimpijską może wrócić trener Leszek Ojrzyński, który – tak jak 41 lat temu Boguszewicz – zdobył z Arką Puchar Polski. Na razie sprawa zawisła w próżni. Szkoleniowcem został inny były piłkarz klubu Krzysztof Sobieraj, ale nie zdążył jeszcze poprowadzić zespołu w żadnym meczu.
– Ten wcześniejszy pomysł z powrotem Ojrzyńskiego był dobry. To jest człowiek, który potrafi zmobilizować drużynę niemal od razu. Od pierwszego meczu zespół przynajmniej orałby trawę. Dzisiaj innego wyjścia już nie ma, piłkarze muszą przekraczać własny próg bólu, a nie narzekać, że treningi są za ciężkie. Mam wrażenie, że kilku zawodników przyjechało do Gdyni na wczasy. I to kolejny element, który zaprowadził Arkę do tego dramatycznego miejsca, w którym teraz się znalazła – martwi się Boguszewicz.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...sa/rpekdxx



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:12,735 Reputacja: 19,861
07-04-2020, 10:20 #13,892
Trener Korony Kielce Maciej Bartoszek skomentował w rozmowie z nami temat przedłużania umów z zawodnikami, którym 30 czerwca kończy się kontrakt. W Kielcach jest 19 takich zawodników. Szkoleniowiec uważa, że trzeba wprowadzić systemowe rozwiązanie, żeby takie kluby jak Korona nie miały problemu z dograniem sezonu w lipcu lub sierpniu.
Maciej Bartoszek, trener Korony Kielce komentuje konieczność przedłużenia umów przez piłkarzy, których kontrakty wygasają 30 czerwca 2020 roku. Bez nich może nie mieć wystarczającej liczby zawodników do dogrania sezonu w lipcu
– Nie zdziwią mnie kontrakty, które będą u nas przedłużane wariantowo z klauzulami wydłużającymi współpracę w zależności od ligi, w której będziemy występować w kolejnych rozgrywkach. Być może wiele klubów tak zrobi i będzie to rozsądne wyjście z sytuacji – mówi trener Korony
– Nie można tej sprawy zostawić klubom, bo będziemy mieli chaos organizacyjny – twierdzi trener Bartoszek
138 zawodnikom w całej ekstraklasie kończą się umowy 30 czerwca. 19 takich piłkarzy jest w Koronie. Czy z punktu widzenia szkoleniowca to duży problem, bo nie wie trener ilu z nich będzie mogło dokończyć sezon?
Maciej Bartoszek (trener Korony Kielce): Dla mnie sytuacja, w której tak wielu zawodnikom Korony umowy kończą się 30 czerwca, nie jest komfortowa. Jeżeli trzeba będzie dograć sezon, to będzie dla nas spory problem. Tak naprawdę nie będzie kim grać. Zakładamy oczywiście, że nie będzie żadnej odgórnej decyzji FIFA i UEFA o automatycznym przedłużeniu kontraktów do zakończenia rozgrywek.
Wyobraża sobie trener, że trzeba nagle negocjować aż z tyloma zawodnikami?
Rozmowy indywidualne z tak dużą liczbą zawodników będą nawet logistycznym kłopotem. Nie wiem też na jak długi czas kontraktować piłkarzy. My jesteśmy w tyle specyficznym położeniu, że nie wiemy czy w kolejnym sezonie będziemy grali w ekstraklasie z uwagi na nasze miejsce w tabeli. Trudno będzie nakłonić zawodnika na przedłużenie umowy o miesiąc lub dłużej, jeżeli zespół jest bliski spadku.
Może pan zostać nagle zostać bez większości drużyny.
Jest to przerażająca, ale możliwa perspektywa, że obudzę się 1 lipca i nie będę miał połowy zespołu.
REKLAMA

Ma pan jakiś pomysł na wyjście z tej sytuacji?
Nie zdziwią mnie kontrakty, które będą u nas przedłużane wariantowo z klauzulami wydłużającymi współpracę w zależności od ligi, w której będziemy występować w kolejnych rozgrywkach. Być może wiele klubów tak zrobi i będzie to rozsądne wyjście z sytuacji. FIFA i UEFA muszą też zmienić przepisy, bo z tego co pamiętam w letnim oknie najkrótszym możliwym czasem na jaki można popisać kontrakt jest dwanaście miesięcy. Sytuacja jest nieco inna w oknie zimowym. Wtedy najkrótsza możliwa umowa to sześć miesięcy. Kontrakty na miesiąc lub dwa są niezgodne z przepisami. Temat tych kończących się umów jest bardzo trudny i złożony. Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Były plotki, że kontrakty będą automatycznie przedłużane, teraz informacje z UEFA są inne. Dla mnie przedłużenie automatyczne do ostatniego meczu byłoby logicznym rozwiązaniem. Jako trenera zastanawia mnie co się stanie z zawodnikami, którzy podpisali kontrakty od 1 lipca w innych klubach lub są wypożyczeni. Jest dużo aspektów tego problemu, bo nie wiadomo, w którym klubie taki piłkarz będzie mógł grać. Jesteśmy wszyscy w tak dziwnym i trudnym momencie dla całego świata i świata sportu, że nie ma prostych rozwiązań.
Ważne chyba będzie też to, czy otwarte zostanie okno transferowe i sprowadzeni zawodnicy będą mogli występować w meczach kończących sezony?
Nawet jak 1 lipca otwarte zostanie okno transferowe, to inne kluby pewnie nie będą chciały sprzedawać swoich zawodników, bo same będą chciały dograć sezon. Dotyczy to ekstraklasy, ale również I i II ligi. Potrzeba jakiś systemowych rozwiązań światowych federacji i PZPN.
Uważa więc trener, że jakieś organy powinny narzucić odpowiednie rozwiązanie?
Nie można tej sprawy zostawić klubom, bo będziemy mieli chaos organizacyjny. Oczywiście można zasilić kadrę zawodnikami z juniorów, ale nie w takiej liczbie o jakiej mówimy w Koronie. Chodzi przecież o dziewiętnastu piłkarzy .


za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...30/3z5wntg

************************************************************

Ponad 5 milionów złotych wypłaciła Wisła Płock pośrednikom transakcyjnym w 2019 roku.
Każdy klub ma obowiązek publikacji do końca marca sprawozdania finansowego za ostatni okres obrotowy. Sytuacja jest wyjątkowa, więc czas na składanie dokumentacji licencyjnej został wydłużony do końca kwietnia
W tej chwili mamy dostęp do oświadczeń dziesięciu klubów
Z tej grupy nieoczekiwanie najwięcej pieniędzy przedstawicielom piłkarzy zapłaciła Wisła Płock. Chodzi o sumę przekraczającą 5 mln 752 tys. złotych
Każdy klub ma obowiązek publikacji do końca marca sprawozdania finansowego za ostatni okres obrotowy (bywa on traktowany albo jak rok kalendarzowy albo jak ligowy sezon, czyli od lipca do czerwca). Teraz sytuacja jest wyjątkowa, więc czas na składanie dokumentacji licencyjnej został wydłużony do końca kwietnia i zapewne z tego powodu wciąż nie wszystkie kluby upubliczniły dane finansowe. Razem z nimi muszą również przedstawiać informację na temat zbiorczej kwoty, która została wypłacona pośrednikom – z tytułu transferów zawodników oraz zawierania nowych kontraktów i przedłużania umów.
W tej chwili mamy dostęp do oświadczeń dziesięciu klubów. Z tej grupy nieoczekiwanie najwięcej pieniędzy przedstawicielom piłkarzy zapłaciła Wisła Płock. Chodzi o sumę przekraczającą 5 mln 752 tys. złotych. Jeśli roczny budżet Nafciarzy kształtuje się na poziomie 24 mln zł, oznacza to, że prowizje pochłaniają 20 procent jego wartości. Na dodatek nie chodzi o jakiś wyjątkowy rok w finansowej historii Wisły, bo w poprzednim suma wypłaconych kwot pośrednikom była tylko o pół miliona niższa. Wówczas prezes Jacek Kruszewski deklarował, że nie żałuje żadnej wydanej złotówki i tłumaczył, że choć klub płacił spore prowizje, to sporo na tym zarabiał. Dzięki temu bowiem mógł sprzedać za granicę na bardzo korzystnych warunkach Arkadiusza Recę. Kosztował aż 4 mln euro, ale z góry było ustalone, że takimi zyskami trzeba będzie się podzielić.
W 2019 roku podobnych hitowych transakcji z udziałem Wisły jednak nie było. Inna sprawa, że jeśli sprowadzano znanych zawodników z kartą na ręku (jak na przykład Jakuba Rzeźniczaka), oczywiście nie oznacza to, że nie należało zapłacić prowizji za taką transakcję. Również transfery gotówkowe (Macieja Ambrosiewicza z Górnika Zabrze) z pewnością wiązały się z dodatkowymi kosztami. Zaznaczmy, że nie chodzi o należności powstałe w ubiegłym roku, ale tylko w tym czasie zapłacone. Prezes Wisły Płock wyraźnie oświadczył, że sięgają one aż 2015 roku. Co ciekawe, takie samo zastrzeżenie zawarł w oświadczeniu sprzed dwunastu miesięcy.
Od Wisły Płock mniej płaciła dysponująca przecież znacznie większym budżetem Legia Warszawa (5 mln 350 tys. złotych), a także Lech Poznań (4 mln 172 tys.). W obu tych przypadkach ostatni pełny okres obrotowy to poprzedni sezon. Na dalszych miejscach jest Zagłębie Lubin z też niemałą kwotą przekraczającą 2 mln złotych, ale obecny prezes mógłby się od niej odcinać, bo dotyczy jeszcze działalności jego poprzedników. Z kolei 1,8 mln złotych wydała Wisła Kraków, co jak na jej znane problemy też musi robić wrażenie.
Interesująco w tym zestawieniu wyglądają wydatki Piasta Gliwice. W poprzednim sezonie drużyna zdobyła mistrzostwo Polski i jak się okazuje, nie wiązało się to z dużymi pieniędzmi przekazanymi agentom piłkarzy. Na cel poszło jedynie 686 tys. złotych. Wisła Płock dała ponad osiem razy więcej.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ow/hb2dsp6



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

Sir Pablo
Liczba postów:602 Reputacja: 584
07-04-2020, 13:30 #13,893
Koronawirus. Cięcia kosztów następują również w Legii Warszawa. Jak informuje portal legia.net, stołeczny klub zwolnił około 40 pracowników z różnych działów.

Ponoć pracę stracili pracownicy działu marketingu i mediów klubowych. Legia Warszawa, w podobie do innych polskich klubów, również mierzy się z finansowymi kłopotami. Wicemistrzowie Polski zaczynają szukać oszczędności w dobie pandemii. Na razie klub nie pociąga do odpowiedzialności piłkarzy, ale już zdążył zwolnić 40 pracowników - informuje portal legia.net.
Rozmiary redukcji mają być jeszcze większe. Oprócz zwolnień wśród ludzi zajmujących się reklamą i wizerunkiem klubu - pozostali pracownicy będą zarabiać o 50 proc. mniej. To dotyczy również trenerów akademii, drużyn młodzieżowych i pierwszego zespołu.



tomecki
Liczba postów:3,657 Reputacja: 855
07-04-2020, 14:06 #13,894
(07-04-2020, 13:30)Sir Pablo napisał(a):  Koronawirus. Cięcia kosztów następują również w Legii Warszawa. Jak informuje portal legia.net, stołeczny klub zwolnił około 40 pracowników z różnych działów.

Ponoć pracę stracili pracownicy działu marketingu i mediów klubowych. Legia Warszawa, w podobie do innych polskich klubów, również mierzy się z finansowymi kłopotami. Wicemistrzowie Polski zaczynają szukać oszczędności w dobie pandemii. Na razie klub nie pociąga do odpowiedzialności piłkarzy, ale już zdążył zwolnić 40 pracowników - informuje portal legia.net.
Rozmiary redukcji mają być jeszcze większe. Oprócz zwolnień wśród ludzi zajmujących się reklamą i wizerunkiem klubu - pozostali pracownicy będą zarabiać o 50 proc. mniej. To dotyczy również trenerów akademii, drużyn młodzieżowych i pierwszego zespołu.
Coraz bliżej zapowiadany przez Janusza moment na który czekamy, moment kiedy inni możni tej ligi upadną, a wtedy zdobędziemy na lata monopol na sukces i dominację w lidze Smile



quentin
Liczba postów:8,425 Reputacja: 4,359
07-04-2020, 23:26 #13,895
Przede wszystkim odstrzelili pracowników (zlecenie na rbg) od sprzedaży biletowej, dość logiczne skoro nie sprzedają. Niestety jak jest dobrze (w tym finansowo) to nikt nie robi problemu. Jak uderza taka sytuacja to nagle te wszystkie zlecenia na wykonanie "jakiejś" pracy tracą sens.

W Warszawie cięcia są grube, ale też wpływy zbliżone do reszty ligi Wink a koszty ... znacznie odbiegające od reszty ligi.

Pogoń puściła cały zespół na urlop 2-tygodniowy.



hank
Liczba postów:12,735 Reputacja: 19,861
08-04-2020, 09:57 #13,896
Pogoń Szczecin zdecydowała, że obcokrajowcy mogą wyjechać z Polski w trakcie przerwy w rozgrywkach. Zostali tylko ci, którzy są z rodzinami.
W trakcie pandemii Pogoń wyrasta na pioniera. Najpierw to w klubie ze Szczecina jako pierwszym w najwyższej lidze doszli do porozumienia w sprawie obniżek pensji i podpisano aneksy do kontraktów z piłkarzami zgodnie z zaleceniem Rady Nadzorczej Ekstraklasy, a następnie wydano drużynie zgodę na wyjazd do domów, w tym zawodnikom zagranicznym. Wszyscy w stolicy Pomorza Zachodniego mają się stawić 19 kwietnia. – Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że tych piłkarzy będzie czekać dwutygodniowa kwarantanna – mówił szef pionu sportowego Dariusz Adamczuk.
Po rozwiązaniu umów z Soufianem Benyaminą i Zvonimirem Kožuljem w ekipie Portowców jest 10 zawodników spoza Polski i przynajmniej dla części izolacja z powodu zarazy była trudniejsza niż dla miejscowych. Siedzenie bez najbliższych w czterech ścianach w obcym kraju – nie była to komfortowa sytuacja. Dlatego ze zgody na powrót do ojczyzn skorzystali ci, którzy przebywali w Szczecinie sami, bez rodzin czy dziewczyn: Paweł Cibicki, Santeri Hostikka, Ricardo Nunes, Tomas Podstawski i Srdjan Spiridonović. Po powrocie władze dostarczą im do domów m.in. rowery stacjonarne, a w tzw. międzyczasie np. Hostikka i Spiridonović ćwiczyli za pośrednictwem internetu z odpowiadającym z przygotowanie fizyczne w drużynie Piotrem Szumiłą.
Natomiast w Szczecinie zostali ci, którzy przebywali tam z żonami lub dziewczynami – Benedikt Zech, Michalis Manias, David Stec i Dante Stipica – oraz Konstantinos Triantafyllopoulos, który akurat jest sam, ale może liczyć na towarzystwo Maniasa i jego żony, z którymi zna się jeszcze z czasów występów w Asterasie Tripolis.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ia/s8gbq22
********************************************************************************************************************************************************************

Batalia o kontrakty. W których klubach PKO Ekstraklasy obniżono pensje piłkarzy?
PKO Ekstraklasa została zawieszona przez pandemię koronawirusa, co wiąże się z problemami finansowymi wielu klubów. Rada nadzorcza Ekstraklasa S.A. ustaliła, że kluby mogą obniżać wynagrodzenia piłkarzy o 50 procent. Które kluby zgodziły się na obniżkę pensji, a które odmówiły?
Decyzja z 27 marca 2020 roku oznacza, że kluby PKO Ekstraklasy zostały uprawnione do obniżania pensji nie niższych od kwoty 10 tysięcy złotych brutto. Pensje przekraczające tę kwotę mogą zostać obniżone o 50 procent. Na taki krok na ten moment zdecydowały się jednak tylko niektóre drużyny.
Wszyscy piłkarze z drużyny zgodzili się na obniżkę pensji w Wiśle Kraków, Lechu Poznań, Pogoni Szczecin, Śląsku Wrocław i Wiśle Płock, a w ostatnim czasie do tego grona dołączyła Cracoviaczasie do tego grona dołączyła Cracoviaczasie do tego grona dołączyła Cracovia. W tych pięciu klubach sytuacja została rozwiązana i obie strony wiedzą na czym stoją. W większości klubów PKO Ekstraklasy wciąż toczą się jednak negocjacje.
KGHM Zagłębie Lubin to jeden z niewielu klubów, w którym obniżki kontraktów nie będą dotyczyć marca. U Miedziowych szykowane są obniżki o 50 procent, ale nie będą one dotyczyć poprzedniego miesiąca. Decyzja dotycząca zmniejszenia kontraktów nie została jeszcze oficjalnie zaakceptowana, ale pominięcie miesiąca marca jest pewnego rodzaju kompromisem. Na to zgodził się już sztab szkoleniowy, a obniżki mają nie dotyczyć pozostałych pracowników klubu.
Górnik Zabrze nie zamierza ujawniać stanu negocjacji z piłkarzami i sztabem szkoleniowym. Prezes Dariusz Czernik zapewnił, że wszystkie szczegóły muszą najpierw poznać sami zainteresowani pracownicy. Nie ma więc żadnego oficjalnego komunikatu ze strony zabrzan, co do uchwały spółki Ekstraklasa S.A.
W Warszawie również nie podawane są żadne oficjalne komunikaty. Legia chce zapłacić piłkarzom maksymalnie 20 tysięcy złotych miesięcznie brutto - poinformował 6 kwietnia Przegląd Sportowy. Na zejście z pensji o połowę zgodzili się członkowie zarządu klubu. Prezes i właściciel Dariusz Mioduski nie pobiera pensji. Obniżki dotyczą także sztabu szkoleniowo-medycznego. Brakuje jednak ustalenia najważniejszej kwestii, czyli porozumienia z piłkarzami.
Trudna sytuacja panuje obecnie w Lechii. Z winy klubu PKO Ekstraklasy rozwiązano już kontrakty Rafała Wolskiego i Sławomira Peszki ze względu na to, że brak wypłaconych wypłat sięgał ponad trzech miesięcy, Problemem dla gdańszczan jest również kwestia kontraktu Bartosza Kopacza. Z obrońcą Zagłębia Lubin dogadano się zimą w kwestii umowy, która obowiązywać miała od 1 lipca. Teraz Lechia poinformowała jednak zawodnika, że nie będzie w stanie zrealizować założeń kontraktu. Na obniżki zgodzili się jak dotychczas sztab szkoleniowy i zarząd.
– Do spraw przedłużania kontraktów chcemy podchodzić fair wobec piłkarzy. Na pewno nie będziemy czekać do 30 czerwca bez żadnej rozmowy na ten temat. Zawodnik musi wiedzieć wcześniej czy jesteśmy zainteresowani i na jakich zasadach dalszą współpracą – zapowiada prezes Arki, Radomir Sobczak. W Gdyni wciąż trwają negocjacje, ale wiadomo, że rozmowy z piłkarzami, tak samo jak sytuacja finansowa klubu są bardzo trudne.
Trener Korony Kielce Maciej Bartoszek powiedział dla Przeglądu Sportowego, że gdyby PKO Ekstrakalsa musiała zostać dokończona po 30 czerwca, może nie mieć do dyspozycji nawet połowę drużyny. Aż 19 zawodnikom z drużyny właśnie wtedy kończą się umowy. Prezes kielczan Krzysztof Zając informował na początku kwietnia, że piłkarze informację o swoich kontraktach dostaną drogą mailową. Wiele wskazuje na to, że cała drużyna zgodzi się na obniżkę o 50 procent, jednak oficjalnego potwierdzenia wciąż brak.
Jedyną oficjalną informacją ze strony aktualnego mistrza Polski jest ta dotycząca przedłużenia kontraktu z Patrykiem Sokołowskim. W kwestii obniżenia pensji sztabu szkoleniowego i całej drużyny brak jednak jakichkolwiek informacji. Pojawiły się za to doniesienia o zwolnieniu legendy Piasta Jarosława Kaszowskiego.
Jagiellonia Białystok nie dogadała się ze swoimi zawodnikami. - Jeżeli prezes nie chce spotkać się z całym zespołem lub kilkoma jego przedstawicielami, to niech rozmawia z każdym osobno - stwierdził w "Prześwietleniu" Łukasza Olkowicza Taras Romanczuk. Ze strony klubu wciąż nie ma oficjalnej informacji, co do obniżenia pensji zawodników.
W Łodzi nie ma jednomyślności. Drużyna PKO Ekstraklasy została podzielona na tych, którzy chcą podporządkować się obniżce i tych niezadowowolonych z tego faktu. - Prezes rozmawiał już na ten temat z radą drużyny i przedstawił jej propozycje zarządu. Rada wstępnie przyjęła te warunki. Obecnie trwają rozmowy dotyczące indywidualnego ustalania zarobków z każdym zawodnikiem – mówił w zeszłym tygodniu rzecznik ŁKS-u, Bartosz Król. Do dziś nie poznaliśmy jednak oficjalnej informacji na ten temat.
Obniżki szykowane są w Rakowie. Częstochowianie od zeszłego tygodnia prowadzą negocjacje, ale nie wiadomo kiedy się zakończą. Pod koniec marca kontrakty rozwiązano z Bryanem Nouvierem oraz z Andriją Lukoviciem. – Od dłuższego czasu prowadziliśmy rozmowy z Bryanem i Andriją na temat rozwiązania ich umów. Podobnie jest z Emirem. Ta sytuacja zupełnie nie ma nic wspólnego z panującą epidemią koronawirusa. Piłkarze od dawna wiedzieli, że mają małe szanse na występy w pierwszym zespole, a ich ambicje są zdecydowanie wyższe niż gra w naszych czwartoligowych rezerwach – stwierdził prezes Rakowa Wojciech Cygan. Klub nie poinformował wciąż o obniżce pensji piłkarzy.
Obniżki pensji w klubach PKO Ekstraklasy:
Arka Gdynia - brak oficjalnej informacji
Cracovia - obniżka o 50 procent
Górnik Zabrze - brak oficjalnej informacji
Jagiellonia Białystok - brak oficjalnej informacji
Korona Kielce - brak oficjalnej informacji
Lech Poznań - brak oficjalnej informacji
Lechia Gdańsk - brak oficjalnej informacji
Legia Warszawa - negocjacje trwają. Obniżka w sztabie szkoleniowym i medycznym
ŁKS - brak oficjalnej informacji
Piast Gliwice - brak oficjalnej informacji
Pogoń Szczecin - obniżka o 50 procent
Raków Częstochowa - brak oficjalnej informacji
Śląsk Wrocław - obniżka o 50 procent
Wisła Kraków - obniżka o 50 procent
Wisła Płock - obniżka o 50 procent
Zagłębie Lubin - brak oficjalnej informacji, bez obniżki w marcu

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ly/bedzkqp



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

TOM76
Liczba postów:1,775 Reputacja: 1,491
08-04-2020, 10:22 #13,897
A na histerii artykuł sugerujący że w gtsie jest kraina miodem i mlekiem płynąca a u nas jest gorzej
"...
- Nie tylko Wisła, także trzy inne kluby (m.in. Pogoń i Wisła Płock - przyp. red.) doprowadziły do podpisania aneksów z piłkarzami. A w kolejnych są zaawansowane rozmowy w tej sprawie. I to my, jako pierwsza liga w Europie, 16 klubów jednogłośnie, poprzez uchwałę rady nadzorczej Ekstraklasy SA, wytyczyliśmy nowy trend. Taka sytuacja nie miała miejsca w innych ligach. - powiedział.

Gorzej dzieje się po drugiej stronie Błoń. W rozmowie z TVP Sport prezes Cracovii prof. Janusz Filipiak ujawnił, że z klubu wycofali się wszyscy sponsorzy..."

No w dobie wirusa tam jest wręcz lepiej niż przed. Co Białoński i reszta histerii mają za sieczkę w głowie?????



kaleb
Liczba postów:5,104 Reputacja: 2,758
08-04-2020, 12:46 #13,898
Wspomniany wyżej artykuł z Przeglądu Sportowego podaje informację, że już wszyscy zgodzili się na obniżki o 50%.



SaNtO
Liczba postów:17,262 Reputacja: 5,891
08-04-2020, 14:20 #13,899
To znaczy, że to pewniejsza informacja niż bezpośrednia od Filipiaka? Ja wiem, że Filipiak to kłamca i oszust ale wierzenie bezgraniczne w łajno pisane przez dziennikarzyków to trochę poważniejsze schorzenie



zejniov
Liczba postów:177 Reputacja: 176
08-04-2020, 15:14 #13,900
A tymczasem w Gdańsku....

LECHIA GDAŃSK. PRAWNIK PESZKI I WOLSKIEGO BEZLITOŚNIE PUNKTUJE PREZESA KLUBU ADAMA MANDZIARĘ

Adwokat Lech Kaniszewski, który reprezentuje Rafała Wolskiego i Sławomira Peszkę, wytyka Lechii Gdańsk błędy, niepozwalające odwoływać się od niekorzystnych wyroków.

Pisaliśmy niedawno, że prezes Lechii Adam Mandziara ostrzegał Wolskiego i Peszkę. Mówił, że piłkarze, którzy rozwiązali kontrakty z klubem, mogą się jeszcze zdziwić i zapowiadał odwołanie do CAS-u - Sportowego Sądu Arbitrażowego w Lozannie.

Na odpowiedź reprezentującego piłkarzy adwokata Lecha Kaniszewskiego nie trzeba było długo czekać. W liście rozesłanych do trójmiejskich redakcji pisze między innymi:

"W rzeczywistości Lechia Gdańsk nie ma możliwości złożenia odwołania od złożonego przez Rafała Wolskiego oświadczenia o rozwiązaniu kontraktu z winy klubu, ponieważ nie dotrzymała 7-dniowego terminu, w którym możliwe jest skierowanie do Sądu Polubownego PZPN odwołania od oświadczenia zawodnika o rozwiązaniu kontraktu (...) Prezes Lechii Gdańsk nie może być również niezadowolony z uzasadnienia Sądu Polubownego PZPN, ponieważ uzasadnienie w sprawie Sławomira Peszki nie zostało na dzień publikacji wywiadu jeszcze sporządzone. (...) Powyższe wskazuje, że tezy zawarte w wypowiedzi Prezesa Klubu Lechii Gdańsk SA Adama Mandziary są niezgodne ze stanem faktycznym odnośnie Rafała Wolskiego oraz nieprecyzyjne odnośnie Sławomira Peszki."

Przekładając język prawniczy na bardziej przystępny powyższe oznacza, że Lechia w sprawie Wolskiego nie dopilnowała terminów i nie może się dalej odwoływać do organów międzynarodowych - sprawa jest zamknięta. Jeśli chodzi o Peszkę to odwoływać się jeszcze nie można, gdyż nie zostało sporządzone uzasadnienie wyroku.  

Na marginesie, może to i lepiej, że gdański klub nie będzie mógł odwołać się do CAS-u w Lozannie, gdyż do tej pory żadnej ze spraw tam rozstrzyganych Lechia nie wygrała. Złożenie odwołania kosztuje 15 tysięcy franków szwajcarskich, szanse na sukces znikome, a klubowa kasa nie cierpi w dobie pandemii koronawirusa na nadmiar środków.  

I na koniec jeszcze ciekawostka: adwokat Lech Kaniszewski, który reprezentuje Wolskiego i Peszkę, w latach 2001-03 grał w ataku Lechii Gdańsk. Biało-zielona drużyna występowała wówczas w A klasie, a potem w klasie okręgowej i odbudowywała klub z gruzów. Boiskowym partnerem Kaniszewskiego był wtedy m.in. bramkarz Mateusz Bąk, który jako jedyny z tamtej ekipy przeszedł drogę od A klasy do Ekstraklasy. Przyszły adwokat, Kaniszewski w 34 ligowych i pucharowych meczach zdobył 10 goli dla Lechii.

żródło: interia
Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-04-2020, 15:15 przez zejniov.








Skocz do: