Witaj! Logowanie Rejestracja
U NASZYCH RYWALI....(prywatne "pogaduchy" będą kasowane) część II



Rock
Liczba postów:10,427 Reputacja: 9,940
17-05-2020, 21:19 #14,021
Ja myślę, że taki stan prawny już dawno wygenerował znacznie większe zyski niż te śmieszne 3,5 mln. Być może nie dla Cracovii, ale jednak.



- niech się wstydzi ten co robi, a nie ten co widzi -


Miszczu2007
Liczba postów:7,405 Reputacja: 3,147
18-05-2020, 09:25 #14,022
Sorry, umknął mi najważniejszy post: https://www.cracovia.krakow.pl/temat-u-n...pid1431830

Nie wiem czemu cały czas myślałem, że @farciarz2 pisze o wspomaganiu klubów przez PZPN, a nie o tarczy rządowej. Wtedy to faktycznie byłby skandal gdyby liczył się tu sposób rozliczania klubu i właściciela Wink



Mr.Crowley
Liczba postów:1,881 Reputacja: 1,442
18-05-2020, 09:45 #14,023
Spadek przychodów min 25% np.kw 20/kw 19. Pewnie w to poszli. Dotyczy max 249 pracowników. Subwencja 12 tys/os.
Po roku 25% umorzone, 25% jeżeli nie zmniejszy się średnioroczne zatrudnienie, 25% w zależności od przychodów( te będą napewno wyższe w przypadku otwarcia trybun więc do zwrotu)lub straty na sprzedaży,i 25% za kontynuowanie działalności.
W przypadku sierściuchów realna kwota subwencji to 50% otrzymanych środków czyli ok.1350 tys.zł



squier strat
Liczba postów:5,554 Reputacja: 5,495
18-05-2020, 10:34 #14,024
No właśnie. Wzięli kasę, którą przejedzą w miesiąc i zostanie nowy dług bo niby z czego zwrócą? Mnie się to podoba Smile



SaNtO
Liczba postów:17,265 Reputacja: 5,903
18-05-2020, 10:51 #14,025
plusem jest, że nie będzie ich windykował już Majcher tylko podatkowy maniak Morawiecki



ALRS
Liczba postów:1,444 Reputacja: 1,482
18-05-2020, 12:11 #14,026
(18-05-2020, 09:45)Mr.Crowley napisał(a):  Spadek przychodów min 25% np.kw 20/kw 19. Pewnie w to poszli. Dotyczy max 249 pracowników. Subwencja 12 tys/os.
Po roku 25% umorzone, 25% jeżeli nie zmniejszy się średnioroczne zatrudnienie, 25% w zależności od przychodów( te będą napewno wyższe w przypadku otwarcia trybun więc do zwrotu)lub straty na sprzedaży,i 25% za kontynuowanie działalności.
W przypadku sierściuchów realna kwota subwencji to 50% otrzymanych środków czyli ok.1350 tys.zł
Przy zatrudnieniu powyżej 9 osób, subwencja wynosi 4 do 8% obrotu za zeszły rok.
I Cracovia, a w zasadzie  Comarch jako duży też może ją otrzymać, tylko subwencja na dużych z tego co kojarzę jeszcze nie ruszyła.



kaleb
Liczba postów:5,109 Reputacja: 2,765
18-05-2020, 12:55 #14,027
Czego jak czego, ale jeśli będzie do wzięcia choćby i złotówka, to księgowy na pewno tego nie odpuści Wink



hank
Liczba postów:12,743 Reputacja: 19,896
19-05-2020, 11:20 #14,028
– Zmiany były konieczne, jeśli będzie potrzeba, wprowadzimy kolejne – mówi prezes Lechii Gdańsk Adam Mandziara. Klub z ekstraklasy okres pandemii koronawirusa chce wykorzystać na uporządkowanie swojej struktury organizacyjnej.
Sytuacja ekonomiczna Lechii od lat jest zagadką matematyczną. Okres pandemii zarząd chce wykorzystać na uporządkowanie struktury organizacyjnej ekstraklasowego klubu. W tym celu prezes Adam Mandziara powołał Michała Hałaczkiewicza na stanowisko dyrektora generalnego Lechii. Dotychczasowy wiceprzewodniczący rady nadzorczej ma pilnować spójnej wizji działalności, ale również będzie reprezentował klub w negocjacjach ze strategicznymi partnerami finansowymi. Nad kontrolą budżetu i polityką finansową ma czuwać z kolei Joanna Parchem, która została członkinią rady nadzorczej.
– Zaangażowaliśmy osoby z ogromnym doświadczeniem w finansach i zarządzaniu. Bez zabezpieczenia tych obszarów trudno myśleć o dobrym wyniku sportowym. Te zmiany personalne były konieczne i jeśli będzie potrzeba, wprowadzimy kolejne. W obydwu przypadkach liczę na wykorzystanie ich dużego doświadczenia biznesowego. Lechia musi przetrwać ten okres, a my wykorzystujemy tę okazję do rozwoju klubu od strony organizacyjnej i stworzenia mocnych podstaw do dalszego funkcjonowania – tłumaczy Mandziara.
Klub nadal nie doszedł do ostatecznego porozumienia z zawodnikami odnośnie do obniżenia wynagrodzeń. Początkowo z zarządem rozmawiała rada drużyny, która po długich negocjacjach była bliska wypracowania wspólnych warunków. Od jakiegoś czasu zmieniono nieco strategię i zarząd rozmawia z zawodnikami indywidualnie. Mimo problemów w Lechii nikt nie obawia się wyniku procesu licencyjnego, choć ten co sezon jest w klubie tematem numer jeden. Efektem zmiany na lepsze mają być kolejni zawodnicy, którzy przedłużają kontrakty. Parafrazując słowa śp. Kazimierza Górskiego: skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ny/v9f5x6k



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

kaleb
Liczba postów:5,109 Reputacja: 2,765
20-05-2020, 13:19 #14,029
Martin Ševela: Musimy wzmocnić trzy konkretne pozycje

Od kilku dni jesteście w pełnym treningu. W jakim stanie zastał Pan drużynę po wywołanej przez koronawirusa przerwie?

Powiem szczerze, bez koloryzowania - w zaskakująco dobrym. Nie sądziłem, że po tak długim okresie trenowania w domu piłkarze będą aż tak dobrze przygotowani fizycznie. Oczywiście na bieżąco monitorowaliśmy postępy w procesie treningowym, ale i tak na końcu musiały zweryfikować je badania. Te wyszły lepiej, niż się spodziewałem.

Na czym skoncentrował się Pan po powrocie do zajęć na murawie?

Na piłce. To naprawdę proste - piłkarze chcą przede wszystkim grać w piłkę i tego im w ostatnim czasie najbardziej brakowało. Chcę też pochwalić swój zespół za przestrzeganie zasad izolacji domowej. Dzięki temu byliśmy w gronie zaledwie kilku klubów mogących jako pierwsze wrócić do treningów grupowych.

Ma Pan do dyspozycji wszystkich piłkarzy, włącznie z Jewgienijem Baszkirowem, który podpisał nowy kontrakt. Długo musiał Pan zabiegać u prezesa, by zatrzymał Rosjanina?

Byliśmy z prezesem zgodni co do tego, że "Żenia" jest piłkarzem, którego warto zatrzymać w Zagłębiu Lubin. Zagrał tylko w trzech meczach przez wybuch pandemii, ale od pierwszego treningu wiedziałem, że to strzał w dziesiątkę. Pozyskując go wiedzieliśmy na co go stać, ile rozegrał meczów w rosyjskiej ekstraklasie i jaki ma "mental", bo był kapitanem bardzo mocnej drużyny (Rubin Kazań - przyp. PJ). Między innymi dlatego po dosłownie kilkudziesięciu godzinach po transferze wyszedł w pierwszym składzie i stanął na wysokości zadania. Baszkirow wie na co może liczyć w Zagłębiu, podoba mu się tutaj, ale trochę obawiałem się o to, że jest sam, bez rodziny. Mimo to udało się go nakłonić.

A co z Dejanem Dražiciem? Jego także uda się zatrzymać?

Dejan tak samo jak "Żenia" od początku prezentował oczekiwaną przez nas jakość. Znałem tego chłopaka ze Slovanu Bratysława, wiedziałem na co go stać. Jego sytuacja jest nieco inna. To bardzo dobry piłkarz, ale przez dużą konkurencję na jego pozycji w Slovanie grał mniej i dlatego udało nam się go wypożyczyć. Teraz wiem, że prezes Artur Jankowski złożył Słowakom ofertę i czekamy na odpowiedź.

Jak sam piłkarz zapatruje się na pozostanie w Polsce? W przeszłości jako wielki talent debiutował w La Liga (Celta Vigo) i otwarcie mówi, że chce tam kiedyś wrócić. Ekstraklasa to dla niego co najmniej dwa kroki w tył.

Nie ma co ukrywać, ale z drugiej strony Dražić mnie zna i wie czego może się spodziewać. Na Słowacji trafił do wielkiego klubu, takiego jakim w Polsce jest Legia Warszawa, ale my chcemy udowodnić mu, że grając u nas też może się wypromować, a Zagłębie to silny i poukładany klub. Dużo z nim rozmawiam, darzymy się wzajemnym szacunkiem i staram się tłumaczyć mu, że pozostanie tu wcale nie będzie dla niego złym wyjściem. Z samym Slovanem pozostajemy w dobrych relacjach, być może niedługo uda nam się sprowadzić innego piłkarza stamtąd i to też pomoże w rozmowach z Dejanem. Uświadomi mu, że Zagłębie to dobry wybór na obecny etap jego kariery. Czy to wystarczy? Myślę, że jest szansa.

Te kroki to budowa drużyny na przyszły sezon. Ma Pan pewność, że będzie Pan wtedy prowadził Zagłębie Lubin?

Pewność da mi tylko awans do górnej ósemki przed podziałem ligi na grupę mistrzowską i spadkową. Mój kontrakt jest tak skonstruowany, że jak wejdziemy do ósemki, to przedłuży się automatycznie. Jeśliby się to nam nie udało, to jestem po słowie z prezesem, że wówczas musimy jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie, a potem siądziemy do rozmów. Dlatego pozwalam sobie na myślenie kilka kroków do przodu i uczestniczę w procesie transferowym. Raz jeszcze podkreślę - najważniejsza jest jakość! Musimy stworzyć mocy kręgosłup, wokół którego będą ogrywali się nasi wychowankowie. Im wtedy też będzie łatwiej się rozwijać.

Czyli nie myśli Pan o zmianie pracodawcy?

Nie. Przekonałem się, że Lubin to bardzo dobre miejsce dla mnie jako trenera. Jest tutaj bardzo dobra praca, świetne warunki do treningów, fajny stadion i kibice, którzy nas wspierają. To nie są puste słowa, naprawdę czuję, że mogę się tutaj rozwinąć. Pierwszy raz pracuję poza swoim krajem i cieszę się, że trafiłem w to miejsce. Teraz przekonuję m.in. Dejana Dražicia, że też powinien tu zostać.

Jakie pozycje trzeba według Pana wzmocnić w najbliższym czasie?

Praktycznie codziennie rozmawiamy o tym w sztabie i z prezesem. Ciągle myślimy co zrobić i kogo sprowadzić, by na każdej pozycji mieć zawodników prezentujących dużą jakość i wartościowych zmienników, najlepiej w postaci wychowanków, którzy z czasem będą wskakiwać do składu i znaczyć tyle, co chociażby sprzedany ostatnio do Legii Bartosz Slisz. Na teraz szukamy prawego obrońcy i stopera, bo po sezonie odejdą Alan Czerwiński i Bartosz Kopacz. Musimy też znaleźć napastnika, bo na dziewiątce mamy Bartosza Białka, który ostatnio był w dobrej dyspozycji, ale trzeba pamiętać, że to jest bardzo młody chłopak. Wahania formy w jego przypadku będą czymś zupełnie normalnym. Z mojego doświadczenia wynika, że piłkarze dopiero w wieku 23-28 lat są w stanie ustabilizować formę na określonym poziomie. U młodszych niemal zawsze występuje sinusoida, dlatego musimy się zabezpieczyć w tej formacji bardziej doświadczonym zawodnikiem.

Czyli Rok Sirk został już spisany na straty?

Nie skreślamy go, dalej jest w treningu z pierwszą drużyną, ale do tej pory nas nie przekonał. Musimy szukać innego rozwiązania, ale o to nie jest łatwo, bo skutecznego napastnika szukają wszyscy. W kadrze mamy jeszcze Patryka Szysza, ale to nie jest typowy napastnik, taki Robert Lewandowski jak to ja mówię. Typologicznie kimś takim jest Białek - wzrost, prawa lewa noga bez różnicy, gra głową. Oczywiście nie wiadomo, czy wejdzie kiedyś na taki poziom, życzmy mu tego, ale mam na myśli charakterystykę napastnika. Musimy znaleźć kogoś takiego, ale bardziej doświadczonego.

A czy nowym prawym obrońcą Zagłębia będzie Jakub Wójcicki?

Powiem tak - to piłkarz pasujący do profilu, jakiego poszukujemy. Szybki, zwinny, dobrze wyszkolony technicznie. Wiek nie może być kwestią determinującą, najważniejsze są umiejętności i charakter zawodnika. Nie przesądzam, że trafi do nas akurat Wójcicki. Być może będzie to ktoś inny o podobnych parametrach.

Przed wybuchem pandemii postawił Pan na bardzo ofensywną pomoc. Z trójki pomocników Baszkirow - Dražić - Starzyński tylko ten pierwszy może dać coś więcej w defensywie. Nie obawiał się Pan, że balans zostanie zaburzony?

Nie miałem takich obaw. Faktycznie często graliśmy w ustawieniu 4-3-3 z jedną szóstką w postaci "Baszki", ale możemy z tego systemu płynnie przechodzić do 4-2-3-1 z dwoma szóstkami i w trakcie meczów często to robiliśmy. Wówczas obok Baszkirowa grał Dejan Dražić, a Filip Starzyński pozostawał na dziesiątce.

Proszę się nie obrazić, ale Dražić pasuje na szóstkę jak przysłowiowa pięść do nosa. Może zwyczajnie nie ma Pan zbyt dużego pola manewru na szóstce? Jest Jakub Tosik, ale jemu kończy się kontrakt po sezonie i raczej nie zostanie przedłużony.

Pracujemy nad sprowadzeniem środkowego obrońcy, który z powodzeniem będzie mógł grać też jako defensywny pomocnik. To da nam więcej możliwości. Na stoperze stracimy Kopacza i docelowo to jego ma zastąpić nowy gracz, ale pamiętajmy, że nowy kontrakt podpisał Ľubomír Guldan, a w kadrze są jeszcze Damian Oko, Dominik Jończy, a ostatnio dołączył Kamil Kruk z akademii.

Zaciąg zawodników z Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie był ostatnio dużo szerszy. Dołączyli też Adam Borkowski, Dominik Więcek, Jakub Sypek i Bartosz Wierzchowski. Który z nich najszybciej zadebiutuje w ekstraklasie?

Na to zawsze składa się wiele czynników, m.in. rywalizacja na danych pozycjach. Każdy z tych chłopaków ma swoje atuty i wyróżniał się na tyle, że dostał kontrakt. Nie wszyscy będą grać, na pewno nie od razu, ale liczymy, że będą sumiennie pracowali, rozwijali się i naciskali na zawodników z pierwszego składu. Wiele zależeć będzie też od sytuacji zdrowotnej, zawieszeń za kartki itd. Każdy z nich musi być gotowy do gry. Szansa może nadejść w każdej chwili.

Komu przy obecnej sytuacji kadrowej jest najbliżej do składu?

Wiadomo że skoro odchodzi Czerwiński, to Borkowski automatycznie jest wyżej w hierarchii, ale musi to udowodnić. Niemniej silny fizycznie Kruk, który ma wzrost i jest obunożny wygląda na najlepiej przygotowanego. Ważne będzie jak wypadnie na tle Kopacza, Guldana, Oko i Jończego w procesie treningowym. Już na samym trenowaniu z nimi powinien mocno skorzystać.

Jeśli jesteśmy przy Damianie Oko - widzi go Pan jeszcze na lewej obronie? Nie zachwycał nas na tej pozycji.

Jego naturalna pozycja to lewy środkowy obrońca w ustawieniu z czterema defensorami, lub półlewy stoper w formacji z trzema środkowymi obrońcami. Ma bardzo dobrą lewą nogę, ale niestety nie jest wystarczająco szybki, by grać na lewej obronie. Wystawialiśmy go tam z konieczności.

Wróćmy na chwilę do Pana. Jest Pan sam w Lubinie, czy udało się już ściągnąć rodzinę?

Niestety ciągle sam. Był taki pomysł, ale wybuchła pandemia. Myśleliśmy: ok, potrwa to z tydzień, może 10 dni i otworzą granice. Tak się nie stało i teraz wiadomo - konieczność przechodzenia kwarantanny itd. Na brak pracy nie narzekam, a kiedy jestem w domu, to cały czas mam włączoną polską telewizję. Nawet jak jej nie oglądam, to słucham. Staram się w ten sposób jak najlepiej przyswoić język polski.

Z tym źle nie jest. Rozmawiamy bez tłumacza, zresztą od początku tak było. Nawet prosił Pan, by mówić do Pana po polsku.

Wiem że ciągle można wiele poprawić, ale zależy mi na tym, by w szatni mówić przede wszystkim po polsku. Jak już mówiłem nie mam 100 proc. pewności, że pozostanę w Zagłębiu, ale w ten sposób także chcę pokazać, że mi na tym zależy.

https://gol24.pl/martin-sevela-musimy-wz...2-14977782



hank
Liczba postów:12,743 Reputacja: 19,896
20-05-2020, 15:02 #14,030
Wyceniają Wiśniewskiego na miliony euro. Włosi zainteresowani obrońcą Górnika .
Górnik Zabrze chciałby sporo zarobić na transferze Przemysława Wiśniewskiego. W Zabrzu wyceniają go na blisko 4 miliony euro.
Stoper śląskiej drużyny jest uważany za jednego z najbardziej utalentowanych piłkarzy w drużynie. Piłkarzem interesuje się kilka zagranicznych drużyn, w tym włoska Hellas Werona. - Nie myślę o transferze, jestem w Górniku i solidnie przygotowuję się do powrotu ligi, a co będzie w przyszłości, czas pokaże – przyznaje zdolny gracz.
W klubie twierdzą, że środkowy obrońca jest wart przynajmniej tyle, ile Szymon Żurkowski. W ubiegłym roku za pomocnika Fiorentina zapłaciła 3,7 mln euro. - Porównania do Szymona są bardzo miłe i motywujące, bo jest dobrym piłkarzem i trafił do dobrego klubu z Włoch – przyznaje Wiśniewski, dodając, że ostatnio zmieniło się także postrzeganie środkowych obrońców. - W przeszłości nie wymagano od stoperów strzelania goli, a teraz kluby zwracają już na to uwagę. Lubię podbiec pod bramkę i walczyć tam z rywalami o górne piłki – mówi Wiśniewski, który w tym sezonie zdobył dwie bramki, w lidze honorowego gola w meczu z Legią (1:5) oraz w Pucharze Polski w starciu z Polonią Środą Wielkopolską (6:0).
21-letni obrońca Górnika ma 195 cm wzrostu. - I do dwóch metrów nie dociągnę – śmieje zawodnik, który jest najwyższy w rodzinie. - Mój pradziadek też był bardzo wysoki, tata (Jacek, były piłkarz Górnika – przyp. red.) ma około 190 cm, a brat Mateusz jest trochę wyższy od taty – tłumaczy obrońca.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ro/8shjy13



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:12,743 Reputacja: 19,896
21-05-2020, 12:47 #14,031
Gwiazda ligi rumuńskiej na celowniku Legii. Problemem mogą być finansowe oczekiwania obecnego klubu .
Jeden z najlepszych piłkarzy ligi rumuńskiej Denis Alibec znalazł się w orbicie zainteresowań Legii Warszawa. Problemem mogą być jednak finansowe oczekiwania jego obecnego klubu - Astry Giurgiu.
21 spotkań, 11 bramek i 10 asyst - taki jest dorobek Denisa Alibeca w tym sezonie. Rumun (który w przeszłości pograł nawet chwilę w Interze Mediolan) jest w dodatku piłkarzem uniwersalnym, bo może grać jako napastnik, cofnięty napastnik i lewoskrzydłowy. Właśnie taki piłkarz bardzo przydałby się Legii, walczącej (przed przerwaniem sezonu) o odzyskanie tytułu mistrza Polski, straconego w poprzednim na rzecz Piasta Gliwice.
Stołeczny zespół już od pewnego czasu interesował się 29-latkiem, a rumuńskie media znów poinformowały, że chce go kupić. Na przeszkodzie mogą jednak stanąć pieniądze, bo cena wywoławcza za Alibeca to 1,4 mln euro - na tyle wycenia Rumuna portal "Transfermarkt", a działacze Astry chcą ponoć jeszcze więcej, bo 1,5 mln euro.
Taka kwota jest obecnie zdecydowanie powyżej możliwości finansowych Legii, której prezes i właściciel Dariusz Mioduski przyznał ostatnio, że z powodu wymuszonej pandemią koronawirusa przerwą w rozgrywkach PKO Ekstraklasy klub stracił 90 proc. swoich obrotów.
W Astrze Denis Alibec rozegrał 136 meczów, w których strzelił 59 goli i zaliczył 39 asyst. Jego kontrakt wygasa w czerwcu przyszłego roku.
Znamy terminarz pierwszych kolejek ekstraklasy po przerwie spowodowanej pandemią koroanwirusa. Rozgrywki wracają 29 maja

za https://gol24.pl/gwiazda-ligi-rumunskiej...2-14978026



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:12,743 Reputacja: 19,896
22-05-2020, 13:33 #14,032
Nie tylko stałe fragmenty. Kędziorek: Żeby Arka się utrzymała, musi wyglądać jak za czasów Ojrzyńskiego .
- Mam nadzieję, że nie będę utożsamiany tylko ze stałymi fragmentami gry. Była to tylko część mojej pracy w Rakowie Częstochowa – mówi drugi trener Arki Gdynia Maciej Kędziorek.
Maciej Kędziorek blisko cztery lata pracował jako asystent trenera Papszuna w Rakowie Częstochowa. - decyzja o odejściu krążyła w mojej głowie przez dłuższy czas. Nie odszedłem nagle, pod wpływem jakiegoś impulsu. Przeżyłem z klubem dwa awanse oraz półfinał Pucharu Polski. W trosce o własny rozwój chciałem jeszcze popracować z kimś, kto ma inny sposób prowadzenia zespołu – tłumaczy
Do Arki dołączył niedawno, został drugim trenerem zespołu. - Wszystko działo się bardzo szybko, najpierw dostałem sygnał od właściciela, później rozmawiałem z trenerem Mamrotem. Dzień później byłem już w Gdyni i przechodziłem badania na koronawirusa – mówi Kędziorek
Jest on kojarzony głównie z dużą liczbą przygotowanych wariantów w rozegraniu stałych fragmentów gry. - Mam nadzieję, że nie będę stale utożsamiany tylko ze stałymi fragmentami gry, a niestety tak ostatnio jest. Oczywiście była to część mojej pracy w Rakowie, ale nie jedyna - wyjaśnia
Gdy pod koniec grudnia Maciej Kędziorek odchodził z Rakowa, ruszyła lawina spekulacji na temat powodu tej decyzji. Jak wielokrotnie zapewniał sam zainteresowany, z klubem z Częstochowy rozstał się w dobrej atmosferze. - W Rakowie spędziłem blisko cztery lata i decyzja o odejściu krążyła w mojej głowie przez dłuższy czas. Nie odszedłem nagle, pod wpływem jakiegoś impulsu. Przeżyłem z klubem dwa awanse oraz półfinał Pucharu Polski. W trosce o własny rozwój chciałem jeszcze popracować z kimś, kto ma inny sposób prowadzenia zespołu. Od dłuższego czasu przygotowuję się do roli pierwszego trenera. Z Markiem Papszunem mieliśmy udane prawie cztery lata. Liczę na to, że podobnie będzie wyglądała moja współpraca z trenerem Mamrotem, który jest fachowcem dużej klasy – tłumaczy Kędziorek.
Były asystent trenera Papszuna podkreślał, że powodem odejścia nie były oferty z innych klubów. Pod koniec marca Kędziorek zadebiutował w programie „Liga PL”, który jest emitowany w Kanale Sportowym. Jego głównym zadaniem była analiza gry drużyn PKO Ekstraklasy. - Moja przygoda z „Ligą PL” jest zawieszona, bo obecnie jest sporo pracy w Gdyni. Poza tym uważam, że nie byłoby to w porządku wobec Arki. Nie chciałbym oceniać pracy innych klubów, podczas gdy sam pracuję w jednym z nich. Na pewno była to świetna przygoda, być może w przyszłości będzie okazja to kontynuować, ale obecnie skupiam się jedynie na pracy w Arce – wyjaśnia.
Jedną z pierwszych decyzji nowych właścicieli Arki było zatrudnienie nowego trenera. Misję ratowania ligi dla Żółto-Niebieskich powierzono Ireneuszowi Mamrotowi i choć na ocenę tej decyzji przyjdzie czas dopiero na koniec sezonu, to już teraz można pogratulować działaczom rozsądku. A przecież tego w Arce brakowało w ostatnich latach najbardziej. Mamrot to szkoleniowiec uznany w polskiej lidze. Oprócz niego, zmienił się sztab. Asystentem został Adrian Siemieniec, a drugim trenerem wspomniany Kędziorek.
Wszystko działo się bardzo szybko, najpierw dostałem sygnał od właściciela, później rozmawiałem z trenerem Mamrotem. Dzień później byłem już w Gdyni i przechodziłem badania na koronawirusa. Uważam, że Arka w polskich realiach, to jest uznana firma i duży klub, któremu się nie odmawia. Oczywiście obecnie znajduje się w trudnej sytuacji, ale wierzę, że jest to etap przejściowy i za jakiś czas Arka będzie na miejscu, na które zasługuje. Perspektywa pracy w takim mieście, jakim jest Gdynia i w takim klubie jak Arka, była dla mnie bardzo kusząca – opisuje swoje przyjście do klubu.
Zarówno trener Mamrot, jak i Kędziorek dużą uwagę przywiązują do taktyki. Pytanie zatem, czy będzie to wadą, czy zaletą. Drugi trener Arki podkreśla, że na dokładne wdrażanie filozofii gry przyjdzie czas. - Każdy z nas ma pewne swoje przemyślenia i model gry, który preferuje. Natomiast główne decyzje podejmuje pierwszy trener i co naturalne, będę się do nich stosował. Trener Mamrot ma swoją filozofię, którą wspólnie staramy się dopasować do zawodników, z jakimi pracujemy. Brakuje nam sparingów, ale staramy się wdrażać swój plan na treningach i mamy nadzieję, że się to uda. Nie chciałbym ułatwiać pracy trenerom Lechii Gdańsk, ale nie ukrywam, że mamy ciekawy pomysł na to spotkanie, w tym celu zmieniliśmy kilka rzeczy – tajemniczo odpowiada Kędziorek.
- Widzę w zespole kreatywnych zawodników, natomiast nas jako sztab bardziej interesuje, jak będziemy się prezentować jako zespół. Indywidualności nie zagwarantują nam celu, jakim jest utrzymanie. Jednym z naszych celów jest przywrócenie Arce pewnego charakteru, jaki wyróżniał gdynian, chociażby za kadencji Leszka Ojrzyńskiego. Żeby utrzymać Arkę w Ekstraklasie, zawodnicy muszą być gotowi skoczyć za sobą w ogień – dodaje.
Z klubu odszedł niedawno Christian Maghoma, podstawowy zawodnik linii defensywnej. Niewątpliwie kluczowa na koniec sezonu może się okazać szerokość kadry. Trener Mamrot zabrał do Gniewina dwóch młodzieżowców, bramkarza Macieja Skowronka oraz pomocnika Dawida Markiewicza w myśl zasady wszystkie ręce na pokład. – Wiadomo, że na obozach często dochodzi do drobnych urazów mięśniowych, ale na szczęście nie mamy z tym większych problemów. Dołączył do nas Nabil Aankour, więc nasza kadra się rozrasta. Jestem trochę przerażony tym, co zobaczyliśmy w Bundeslidze, mam na myśli liczbę urazów. Mam nadzieję, że z pomocą naszego sztabu uda nam się zapobiec podobnej liczbie kontuzji – mówi drugi trener.
- Jeśli coś mnie na początku pracy zaskoczyło, to podejście zawodników i zaangażowanie, które jest naprawdę na wysokim poziomie. Widać, że chłopcy mają świadomość sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Zazwyczaj zmiana trenera motywuje zawodników do pracy, mam nadzieję, że wraz z upływem czasu poziom zaangażowania nie spadnie – dodaje.
Arka przyzwyczaiła swoich kibiców, że co sezon do końca walczy o utrzymanie w lidze. W obecnym czeka ich podobne, choć zdecydowanie trudniejsze zadanie. Z Ekstraklasy spadną trzy ostatnie zespoły i gdynianie razem z ŁKS-em i Koroną Kielce bezsprzecznie należą do grona tych kandydatów. - Oczywiście mamy swoją diagnozę mankamentów Arki, ale nie chciałbym oceniać pracy poprzedników. Mamy swoją pracę do wykonania. Taka jest piłka nożna, niejednokrotnie zespoły, które na starcie sezonu miały bić się o wysokie cele, w późniejszym czasie brutalnie weryfikowało boisko. Mam nadzieję, że nie będę stale utożsamiany tylko ze stałymi fragmentami gry, a niestety tak ostatnio jest. Oczywiście była to część mojej pracy w Rakowie, ale nie jedyna. Statystyki pod tym względem nie są w Arce przekonujące. Czasu jest mało, ale zrobimy wszystko, żeby je poprawić – deklaruje Kędziorek.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ek/w1vv7gw



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:12,743 Reputacja: 19,896
23-05-2020, 14:22 #14,033
Michał Karbownik podpisał nowy kontrakt .
Michał Karbownik to jeden z najbardziej perspektywicznych piłkarzy grających w PKO Ekstraklasie. Młody obrońca przebojem wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce i stał się jednym z najsolidniejszych młodzieżowców w całej lidze. Po jego dobrych występach zaczęły się plotki o zainteresowaniu nim ze strony wielkich europejskich klubów.
Kontrakt Karbownik był ważny do końca czerwca 2021 roku. Gdyby nie został przedłużony, zawodnik mógłby już w styczniu rozpocząć negocjację z innym zespołem. Legia zabezpieczyła się na taką ewentualność i przedłużyła z nim umowę.
- Myślę, że moja nowa umowa z Legią, w tych trudnych, także dla piłkarskiego świata warunkach, jest okazaniem ogromnego szacunku, jakim darzę klub, osoby, które pomagają mi tutaj każdego dnia stawać się lepszym zawodnikiem i jakim darzę najwspanialszych, jakich piłkarz może sobie wyobrazić, kibiców na świecie. Pomimo wielu plotek, jakie pojawiały się mediach, od początku wiedzieliśmy, że podpisanie nowego kontraktu okaże się formalnością. Zarówno ja, mój menadżer, jak i trener Vuković, dyrektor Kucharski i prezes Mioduski mieliśmy na uwadze nie tylko moje dobro, jak i dobro klubu, który mnie ukształtował. Ja z mojej strony zrobię wszystko, żeby odwdzięczyć mu się tym, co potrafię najlepiej, czyli swoją postawą na boisku – powiedział Michał Karbownik cytowany przez oficjalną stronę Legii Warszawa.
Michał Karbownik do tej pory zagrał w PKO Ekstraklasie w 19 meczach i miał sześć asyst. Serwis transfermarkt.de wycenia go na 3 mln 600 tys. euro.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...sa/7m42y54

**************************************************************************************************************************************************************************
Lechia spłaca tajemniczy transfer Afgańczyka .
Lechia Gdańsk jednak nie zalega z ratami za Omrana Haydarego. Klub ekstraklasy spłaca Afgańczyka pozyskanego z Olimpii Grudziądz.
Pandemia i zatrzymanie rozgrywek stanowią duże wyzwanie dla klubowych prezesów. Dla nich przymusowa przerwa nie oznacza braku pracy. Wydaje się, że Lechia, w której jeszcze niedawno mocno bujało, zaczyna dopływać do brzegu. Ostatnie decyzje wskazują, że ludzie zarządzający klubem chcą poprawić nadszarpnięty wizerunek. Zarząd złożył wniosek o pomoc z tarczy antykryzysowej, który powinien zostać rozpatrzony pozytywnie.
Zaległości wobec piłkarzy nie były jedynym zmartwieniem działaczy. W kwietniu Lechia spóźniała się z zapłatą raty za Omrana Haydarego. Ostatecznie wykonała przelew z dwutygodniowym opóźnieniem. Zimowy transfer Afgańczyka jest owiany tajemnicą. Według portalu transfermarkt.de kwota transakcji wynosi 125 tysięcy euro. – Zobowiązania Lechii Gdańsk wobec Olimpii Grudziądz z tytułu transferu zawodnika Haydarego są określone stosownymi dokumentami i są regulowane zgodnie z postanowieniami w nich zawartymi. Każda ze stron umowy wyraziła zgodę na jej poufny charakter i nie będzie ujawniać szczegółów jej postanowień – mówi nam rzecznik Lechii Arkadiusz Bruliński.
– Lechia realizuje zobowiązania zgodnie z ustaleniami. Umowa obwarowana jest pewną tajemnicą, nie jestem upoważniony do zdradzania tych zapisów. Mieliśmy wstępne ustalenia, natomiast za obopólną zgodą zmieniliśmy warunki. Nikomu żadna krzywda się nie stała. Mogę powiedzieć, że prezes Mandziara zachował się honorowo i nie mam mu nic do zarzucenia – tłumaczy z kolei prezes Olimpii Tomasz Asensky.
W piątek Lechia skorzystała z klauzuli wykupu Kristersa Tobersa z FK Lipawa i związała się z Łotyszem na kolejne trzy lata. Podobnie jak Jakub Arak i Michał Nalepa, Tobers nie ukrywa zadowolenia z nowej umowy, tym samym liczba szczęśliwych ludzi w Gdańsku stale rośnie. Mówi się, że każda skrajność jest zła, ale w tym wypadku skrajna zmiana dotycząca sposobu zarządzania klubem, może wyjść Lechii na dobre.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...go/y86bffy



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:12,743 Reputacja: 19,896
24-05-2020, 14:26 #14,034
Zagłębie słabsze w lipcu? Dwóch graczy może odejść .
Alan Czerwiński i Bartosz Kopacz w Zagłębiu Lubin mogą grać tylko do 33. kolejki. Potem pierwszy będzie już zawodnikiem Lecha Poznań, a drugi Lechii Gdańsk. Na razie nie ma porozumienia z ich nowymi klubami w sprawie przedłużenia pobytu w Lubinie do końca sezonu.
Nowe przepisy związane z awaryjną zmianą ligowego kalendarza powodują, że również na innych zasadach będzie działać letnie okno transferowe. Piłkarze mogą zmieniać klub dopiero po zakończeniu ligowych rozgrywek, a już wiadomo, że te mają potrwać do 19 lipca, jeszcze później zostanie rozegrany finał Puchar Polski i baraże o awans do ekstraklasy.
W szczególnej sytuacji są zawodnicy, którzy jeszcze przed wybuchem pandemii podpisali kontrakty z nowymi klubami obowiązujące od pierwszego lipca. W Zagłębiu dotyczy to Alana Czerwińskiego i Bartosza Kopacza. Obaj deklarują, że chcą dograć sezon w miedziowych barwach, ale ich wola nie wystarcza. - Zagłębie musi się porozumieć z ich nowymi klubami, bo przecież mieliby zostać w Lubinie kilka tygodni dłużej. Regulacje prawne stwarzają taką możliwość, lecz podstawą jest zgoda wszystkich stron. Jeśli nowi pracodawcy się sprzeciwią, pozyskani piłkarze do końca lipca nie zagrają w żadnym klubie - tłumaczy Łukasz Wachowski, dyrektor departamentu rozgrywek krajowych PZPN.
Czerwiński i Kopacz to ważni gracze bloku defensywnego Zagłębia. Ich brak zapewne obniżyłby wartość drużyny. Szefowie klubu koniecznie chcą mieć obu w składzie, ale wiele wskazuje, że z większą determinacją będą zabiegać o dookreślenie ich lipcowego statusu, jeśli drużynie nie uda się awansować do grupy mistrzowskiej (obecnie do 8. pozycji ma cztery punkty straty). Wtedy bowiem Zagłębie będzie musiało się optymalnie zabezpieczyć w walce o utrzymanie. Jeśli natomiast znajdzie się w górnej połówce, trener Martin Ševela będzie mógł dawać więcej szans na grę adeptom Akademii.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...in/lc8d7cb



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:12,743 Reputacja: 19,896
25-05-2020, 12:39 #14,035
Plaga kontuzji w Legii Warszawa. Urazy wykluczają z gry bramkarzy Radosława Majeckiego i Radosława Cierzniaka, skrzydłowego Arvydasa Novikovasa i napastnika Macieja Rosołka.
– Cieszymy się, że wracamy do normalności, ale martwią mnie problemy zdrowotne moich zawodników. Przeciwko Miedzi szansę debiutu w bramce dostanie Wojtek Muzyk. Liczę na jego dobry występ – mówił podczas wirtualnej konferencji prasowej trener Aleksandar Vuković.
Jest szansa, że Majecki wyleczy stłuczony mięsień do sobotniego meczu ligowego z Lechem, Cierzniak narzeka na plecy. Przerwa w grze Novikovasa oraz Rosołka potrwa około miesiąca. Trener Legii zdradził, że we wtorkowym meczu w Legnicy od pierwszej minuty wybiegnie Jose Kante – z powodu czerwonej kartki otrzymanej przeciwko Piastowi gwinejski napastnik nie będzie mógł zagrać w dwóch najbliższych spotkaniach ligowych z Lechem oraz Wisłą Kraków. Wtedy zastąpi go Czech Tomas Pekhart.
– 13 marca byliśmy spakowani do wyjazdu na mecz w Poznaniu. Od tamtego treningu minęło trochę czasu. Po takiej przerwie mamy wreszcie to, czego chcieliśmy, szykujemy się do meczu o stawkę. Wracamy po długiej przerwie, wszystko jest niewiadomą. Ten frazes jest jak najbardziej na czasie. Pewną kartę piszemy od nowa, to co było przestaje mieć znaczenie – powiedział Vuković.
Na mecz z Miedzią legioniści pojadą... piętrowym autobusem. Chodzi o zachowanie wszelkich norm bezpieczeństwa. Po meczu legioniści będą nocować na Dolnym Śląsku, w środę rano przeprowadzą tam trening i dopiero wrócą do stolicy.
– Dyspozycja rywala też jest niewiadomą. Miedź to stabilny klub, przed rokiem grał w ekstraklasie, teraz chce do niej wrócić. Wyróżniają się dobrą organizacją, nie zmieniają ludzi, ufają trenerowi, walczą o powrót do elity. Niezależnie od wszystkiego mecz pucharowy jest dla nas bardzo istotny, chcemy awansować bez względu na przeciwnika. To tylko jeden mecz, bez możliwości poprawy, dlatego musimy zagrać z maksymalną koncentracją – zakończył Vuković.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ca/e4k2mr6



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

Zbychu
Liczba postów:556 Reputacja: 85
25-05-2020, 22:52 #14,036
Wisła Kraków. Nowy sponsor „Białej Gwiazdy” próbuje przyciągnąć kolejnych

Prezes CASS Grzegorz Krupa (z prawej) znalazł szybko wspólny język z prezesem Wisły Kraków Dawidem Błaszczykowskim wisla.krakow.pl
- Ze swojej strony mogę zadeklarować, że zrobimy wszystko, żeby naszą współpracę po pierwsze przedłużyć, a po drugie zwiększyć jej zakres. Oczywiście nie mogę dzisiaj dać takiej stuprocentowej gwarancji, że to się wydarzy, bo wszyscy wiemy, jakie mamy czasy. Wiele będzie zależało od rozwoju sytuacji, związanej z pandemią. Jestem jednak przekonany, że będziemy dalej współpracować - mówi Grzegorz Krupa, prezes zarządu CASS Construction and Steel Structures, firmy, która niedawno podpisała umowę sponsorską z Wisłą Kraków.
WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

- W momencie, gdy wiele firm zastanawia się nad wycofaniem ze sponsoringu w sporcie, czy znacznym jego ograniczeniem, pan podpisał w imieniu firmy CASS umowę z Wisłą Kraków. Skąd taka decyzja?
- Decyzja o podpisaniu umowy zapadła głównie dlatego, że mam nieodparte wrażenie, że nowe władze, nowi właściciele Wisły robią coś naprawdę wyjątkowego. I nie robią tego dla pieniędzy, a bardziej dla idei. Stwierdziłem, że warto wesprzeć taką inicjatywę. Może to też będzie pewnego rodzaju sygnał dla świata biznesu, żeby nie uciekać od sportu mimo trudnej sytuacji. Bez sponsorów świat sportu będzie miał bardzo trudno.

- Z tego, co wiem, nie jest to pańskie pierwsze podejście do Wisły Kraków…
- Nie rozmawiałem z poprzednim zarządem, ale wiele razy miałem okazję rozmawiać z panem Ludwikiem Mięttą-Mikołajewiczem, który jest honorowym prezesem, na temat ewentualnego wsparcia Wisły. Te rozmowy rzeczywiście trwały dość długo, bo już 1,5 roku temu. Z oczywistych powodów nie chciałem wchodzić wtedy w Wisłę Kraków.

- Miał pan ograniczone zaufanie do osób, które wtedy rządziły Wisłą?
- Tak to można nazwać… Teraz natomiast są w Wiśle od dłuższego czasu nowe osoby, które w mojej ocenie zasługują na zaufanie i wsparcie.

- Osoba Jakuba Błaszczykowskiego jest dla pana najważniejsza w tej „układance”? Można też usłyszeć od różnych biznesmenów, że dobrze im się współpracuje z Dawidem Błaszczykowskim. Pan potwierdzi te opinie?
- Gdy zaczynaliśmy rozmowy, pierwsze spotkanie odbyło się z udziałem Jakuba Błaszczykowskiego i jego brata. Każde kolejne to były już spotkania tylko z panem Dawidem. I moim zdaniem on znakomicie nadaje się na prezesa Wisły Kraków. Z mojego doświadczenia wynika, że Dawid Błaszczykowski potrafi nawiązać bardzo dobry kontakt z biznesem. Negocjowaliśmy przez kilka tygodni, ale wszystko przebiegało bardzo profesjonalnie. Szczerze mówiąc, nie wiem, co pan Dawid robił w przeszłości, nawet specjalnie tego nie zgłębiałem, ale dla mnie naturalne jest, że w takim klubie jak Wisła Kraków musi stać na czele ktoś, kto zna się na sporcie. Musi to jednak być również osoba, która ma pojęcie na temat biznesu. Ja mogę ocenić, że pan Dawid jest bardzo merytoryczną, bardzo kompetentną osobą w tej kwestii.

- Początek współpracy pańskiej firmy z Wisłą Kraków to pomoc w zorganizowaniu zgrupowania w Arłamowie.
- Trochę inaczej to wyglądało. Najpierw podpisaliśmy umowę o sponsoringu, a później dołożyłem do tego sfinansowanie zgrupowania w Arłamowie.

- Z komunikatu Wisły, ale też z tego, co można usłyszeć w Krakowie, wasza współpraca ma się rozwijać i macie się w tej sprawie spotkać w najbliższym czasie. Potwierdzi pan te doniesienia?
- Są takie plany. Ja ze swojej strony mogę zadeklarować, że zrobimy wszystko, żeby naszą współpracę po pierwsze przedłużyć, a po drugie zwiększyć jej zakres. Oczywiście nie mogę dzisiaj dać takiej stuprocentowej gwarancji, że to się wydarzy, bo wszyscy wiemy, jakie mamy czasy. Wiele będzie zależało od rozwoju sytuacji, związanej z pandemią. Jestem jednak przekonany, że będziemy dalej współpracować.

- To kiedy panowie się spotkacie?
- Wolałbym na razie nie zdradzać szczegółów, kiedy to spotkanie się odbędzie. Mogę natomiast ujawnić, że z mojej strony, prócz wsparcia finansowego i sponsorowania Wisły Kraków przez spółkę CASS, próbuję przyciągnąć do klubu kolejnych sponsorów.

- Uprzedził pan trochę moje kolejne pytanie, bo jak udało mi się ustalić, ma pan dość rozległe kontakty biznesowe i to z poważnymi firmami. Czyli można zrozumieć, że od tej strony też chce się pan zaangażować w pomoc Wiśle?
- Jak najbardziej. Takie spotkanie jest planowane, choć z oczywistych względów nie powiem na kiedy. Już teraz jednak wiem, że część moich partnerów biznesowych jest zainteresowana współpracą z Wisłą Kraków.

- Wasza umowa ma zawierać również element sportowy, a konkretnie mowa jest współpracy Wisły z Pogonią Staszów, bo w tym mieście prowadzi pan swój biznes. Może pan coś więcej powiedzieć, jak to ma wyglądać?
- W umowie, którą podpisaliśmy, jest stwierdzenie, że Wisła Kraków będzie wspomagać Pogoń Staszów merytorycznie. Ja chciałbym, żeby współpraca między oboma klubami została poszerzona. Takie rozmowy już mają miejsce. Nie jest to może w tym momencie najważniejsza kwestia, ale to też mój mały cel, żeby do takiej owocnej współpracy doprowadzić.

- Czy rozważa pan w przyszłości poważniejsze wejście w Wisłę Kraków?
- Pyta pan, czy chcę zostać udziałowcem?

- Tak, dokładnie o to mi chodzi.
- To są rozmowy na przyszłość. Nikt dzisiaj nie wie, co się wydarzy w piłce nożnej, jak ona będzie wyglądać po pandemii. Jakieś rozważania w tej kwestii były, ale na ten moment nie mogę nic zadeklarować, ani nic powiedzieć.



HEJ PASIAKI!
Do boju Cracovia Kraków
Nie ważną jest rzeczą czy mecz ten wygramy
CRACOVIA ZAWSZE PANY!!!

hank
Liczba postów:12,743 Reputacja: 19,896
26-05-2020, 10:36 #14,037
Igor Łasicki zerwał więzadło krzyżowe

24-letni obrońca Pogoni Szczecin Igor Łasicki podczas piątkowego treningu zerwał więzadło krzyżowe w kolanie.
Przerwa w grze Łasickiego ma potrwać około pół roku .

za http://www.90minut.pl/news/303/news30391...yzowe.html



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:12,743 Reputacja: 19,896
27-05-2020, 10:34 #14,038
Mistrzowie stracili kapitana. Kontuzja Gerarda Badii .
Pomocnik Piasta Gliwice Gerard Badia jest kontuzjowany i nie wiadomo, kiedy wróci do gry. Mistrzowie Polski już w sobotę zmierzą się z Wisłą Kraków w meczu PKO Ekstraklasy.
Na jednym z treningów przypadkowo dostałem w stopę, trochę bolało i wciąż czasami czuję ból – przyznaje Gerard Badia. W sobotę Piast Gliwice podejmować będzie Wisłę Kraków (godz. 17.30), ale Badii zabraknie w tym spotkaniu. Nieoficjalnie mówi się, że przerwa w grze może potrwać ponad miesiąc. To kłopotliwe dla piłkarza również z powodu zapisu w kontrakcie. Umowa pomocnika, który od sześciu lat związany jest z Piastem, obowiązuje do końca sezonu. Kontrakt zostanie automatycznie przedłużony po rozegraniu przez Badię w obecnych rozgrywkach pięćdziesięciu procent możliwych minut. – Pozostało mi kilka meczów, aby to weszło w życie. Od lat jestem w gliwickim klubie i czuję się tutaj bardzo dobrze. Mam świetny kontakt z dyrektorem sportowym Bogdanem Wilkiem, codziennie rozmawiamy. On i pozostałe osoby w klubie chcą, abym został dłużej – przyznaje Badia.
Wilk wiele razy podkreślał, że sprowadzenie piłkarza to jeden z najlepszych jego transferów. – Nieznany wcześniej Hiszpan zadomowił się w Gliwicach, poznał język, stał się symbolem klubu i całej ekstraklasy – mówił nam dyrektor. W tym sezonie Badia rozegrał 23 mecze, ale tylko dwa w pełnym wymiarze czasu. Strzelił cztery gole i miał trzy asysty. – Mamy bardzo wyrównany skład, podczas gierek wewnętrznych trener może wystawić dwie jedenastki, jest spora rywalizacja – opowiada Hiszpan.
Trener Waldemar Fornalik na skrzydle może wystawić Sebastiana Milewskiego, młodzieżowca numer jeden w gliwickiej drużynie. Na tej pozycji może także grać Jorge Felix, który z 12 golami jest najlepszym strzelcem drużyny, Węgier Kristopher Vida oraz Tiago Alves, który czeka na swoją szansę. Portugalczyk, dobrze spisujący się na treningach, jest w drużynie mistrzów Polski od sierpnia ubiegłego roku, ale w lidze jeszcze nie zaistniał. Zaliczył tylko epizody w dwóch meczach ekstraklasy, długo też leczył kontuzję.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ny/fqjp103
****************************************************************************************************************************************************************************
Śląsk już robi transfery .
Rafał Makowski będzie w przyszłym sezonie piłkarzem Śląska Wrocław. Pomocnik Radomiaka podpisał trzyletni kontrakt z opcją przedłużenia o kolejne dwa sezony.
O zainteresowaniu klubu z Oporowskiej tym zawodnikiem informowaliśmy już kilka miesięcy temu. Niespełna 24-letni pomocnik jest traktowany przez Śląsk jako potencjalna „dziesiątka”, choć w przeszłości grywał już głębiej. Do wrocławskiego zespołu dołączy po zakończeniu obecnego sezonu rozgrywkowego. Z końcem czerwca wygasa mu obecna umowa z Radomiakiem. Jeśli drużyna z południowej części województwa mazowieckiego będzie miała nadal szansę na awans do ekstraklasy, niewykluczone, że będzie tam występował kilka tygodni dłużej.
Makowski ma na koncie występy w młodzieżowej reprezentacji Polski u trenera Marcina Dorny. W obecnym sezonie w 1. lidze rozegrał 22 mecze. Strzelił dwa gole i miał trzy asysty.
- Obserwowaliśmy Rafała od dłuższego czasu. Doceniamy duże postępy, które poczynił. W Radomiaku prezentuje równą, wysoką formę i bez wątpienia należy do wyróżniających się zawodników Fortuna 1 Ligi. Wśród jego największych atutów wymienić można wyszkolenie techniczne, przegląd pola oraz doskonałe warunki fizyczne. Dysponuje również bardzo dobrym uderzeniem z dystansu i potrafi wziąć na siebie ciężar kreowania gry. Jesteśmy przekonani, że zawodnik o takiej charakterystyce będzie wzmocnieniem naszej drugiej linii – mówi Dariusz Sztylka, dyrektor sportowy Śląska.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...go/8z81c8j



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:12,743 Reputacja: 19,896
28-05-2020, 11:00 #14,039
Szczęście w nieszczęściu. Drygas gotowy do gry .
Kamil Drygas z Pogoni Szczecin gotowy do gry po kontuzji kolana. Dzięki pandemii miał dodatkowy czas na nadrabianie zaległości.
W trakcie przerwy w rozgrywkach spowodowanej pandemią koronawirusa Kamil Drygas pokonywał regularnie średnio 15 kilometrów wspólnie ze swoim psem
Pomocnik po wyleczeniu kontuzji kolana ćwiczy z zespołem i w piątek może wystąpić w ekstraklasie po 305 dniach przerwy
W 2017 roku Maciej Skorża twierdził, że Drygas będzie powoływany do reprezentacji Polski .
Drygas żartował, że jedynym stworzeniem zadowolonym z pandemii koronawirusa był jego pies, którego pomocnik Pogoni Szczecin zabierał na indywidualne treningi biegowe, kiedy zajęcia w grupach były zakazane przez władze kraju. Piłkarz regularnie pokonywał średnio 15 kilometrów, więc czworonóg mógł się wyszaleć za wszystkie czasy. A i nie ma się co dziwić, że zawodnikowi Portowców humor dopisuje i jest bardziej skłonny do dowcipkowania. Przecież wreszcie po wyleczeniu kontuzji kolana ćwiczy z zespołem i w piątek może wystąpić w ekstraklasie po 305 dniach przerwy.
Nie ma dogodnego momentu na odniesienie urazu, każdy jest zły. Jednak trudno nie uznać, że w przypadku Drygasa mimo wszystko za każdym razem był najgorszy z możliwych. W 2010 roku jako 19-latek przedarł się do podstawowego składu mistrzowskiego Lecha Poznań, imponował choćby w eliminacjach Ligi Mistrzów ze Spartą Pragą, a były to dla niego pierwsze mecze w seniorach w życiu. Wszystko układało się pięknie. Jak w bajce. Aż w październiku złamał kość piszczelową. Kilka miesięcy przerwy. W Kolejorzu już tak naprawdę nie zaistniał.
W lipcu 2019 Drygas był po najlepszym sezonie w karierze – w 35 meczach w lidze strzelił 10 goli, do których dołożył cztery asysty. Stał się liderem Pogoni, zastępował w funkcji kapitana Adama Frączczaka, spokojnie można było go zaliczyć do najlepszych pomocników w ekstraklasie. Proroctwo byłego szkoleniowca Portowców Macieja Skorży, że wychowanek Marcinków Kępno trafi do kadry narodowej, wcale nie brzmiało już zupełnie nieprawdopodobnie. Aż do 2. kolejki obecnego sezonu i starcia z Arką Gdynia (2:0). W drugiej połowie musiał zejść z boiska i już chwilę po zakończeniu meczu nikt się nie łudził, że wszystko będzie dobrze. Oficjalne badania wydawały się formalnością i tak było. Diagnoza – zerwanie więzadeł krzyżowych i pobocznych w kolanie. Znów miesiące przerwy. Trener Granatowo-Bordowych Kosta Runjaic zaraz po spotkaniu mówił, że chętnie oddałby trzy punkty za zdrowie swojego piłkarza.
W obydwu sytuacjach szukano pozytywów. Dekadę temu usłyszał, że miał „ładne” złamanie, bez przemieszczeń, co oczywiście skracało czas leczenia. Natomiast jesienią plusem było towarzystwo w trakcie rehabilitacji Mariusza Malca, który również dochodził do sprawności po kontuzji kolana. Zawodnicy specjalnie układali plany w ten sposób, by ćwiczyć we dwóch, nie w samotności.
– Jeden z kibiców w ciągu kilku dniu spotkał nas w Domu Lekarskim, na cmentarzu podczas akcji charytatywnej i w czasie ligowego meczu. Na stadionie nie wytrzymał, podszedł i zapytał: „Panowie, co jest z wami? Wszystko robicie razem?” – opowiada nam Malec, który już w styczniu dołączył do kolegów.
Wreszcie obaj są także na murawie w trakcie treningów Pogoni, a przymusowa przerwa z powodu zarazy dała Drygasowi dodatkowe tygodnie na wzmocnienie się fizycznie i nadrobienie przynajmniej części zaległości. Pomocnik od początku przygotowań do wznowienia sezonu bierze udział we wszystkich zajęciach, wystąpił w grach wewnętrznych, będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu na starcie z Zagłębiem. To świetna informacja dla Runjaica, bo bez Drygasa w środku pola Portowcy mieli wielkie problemy, czego skutkiem jest choćby słaba skuteczność (najmniej zdobytych bramek w górnej ósemce). 29-latek raczej nie będzie od razu grywał po 90 minut, ale dzięki przedłużeniu rozgrywek zapewne wystąpi znacznie więcej, niż gdyby sezon kończył się w pierwotnym terminie.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ji/7z213gg



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:12,743 Reputacja: 19,896
Wczoraj, 11:58 #14,040
Olbrzymi pech Wolskiego. Nie zadebiutował w nowym klubie, a znów zerwał więzadła krzyżowe .
Rafał Wolski prawdopodobnie trzeci raz od lutego 2018 roku zerwał więzadła krzyżowe w kolanie.
Wszystko wskazywało na to, że Rafał Wolski po wznowieniu sezonu będzie jednym z liderów Wisły Płock. Pomocnik był w coraz lepszej formie fizycznej. W ostatnich dniach pisaliśmy nawet, że może pojawić się w wyjściowym składzie i w końcu zadebiutuje w barwach Nafciarzy podczas niedzielnego spotkania z Koroną Kielce (godz. 12.30). Wygląda na to, że to wszystko trzeba będzie odłożyć w czasie.
27-latek doznał na czwartkowym treningu płocczan poważnego urazu. Na razie nikt z klubu nie chciał potwierdzić takiej informacji. Być może trwają jeszcze badania i na ostateczną diagnozę trzeba czekać.
Pewność co do stanu kolana Wolskiego będzie można mieć w poniedziałek. Przejdzie on wówczas zabieg, podczas którego lekarze potwierdzą czy znów zerwał więzadła krzyżowe, czy też jest to inny uraz. Być może od razu przejdzie też operację rekonstrukcji więzadeł.
Jeżeli potwierdzą się doniesienia i prognozy, to będą one niezwykle dramatyczne dla 7-krotnego reprezentanta Polski. Podejrzewa się, że były zawodnik m.in. Lechii Gdańsk i Legii Warszawa znów zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. To może być dla niego trzecia taka kontuzja na przestrzeni dwóch ostatnich lat.
Wolski ma za sobą dwie rekonstrukcję więzadeł krzyżowych. Pierwszą przeszedł w lutym 2018 roku, do gry wrócił wówczas po siedmiu miesiącach (pod koniec sierpnia). Drugi raz z takim urazem zmagał się od stycznia do początku lipca 2019 roku. Tak poważna kontuzja wiąże się z zabiegiem rekonstrukcji i żmudną kilkumiesięczną rehabilitacją.
Rozgrywający do Wisły Płock trafił na początku marca, po tym jak rozwiązał z winy klubu umowę z Lechią Gdańsk (klub z Wybrzeża zalegał mu z wypłatami pensji). 7 maja Wolski przedłużył kontrakt z Nafciarzami do 30 czerwca 2021 roku (poprzednia obowiązywała do końca obecnych rozgrywek). W tym sezonie ofensywny pomocnik rozegrał 16 meczów w barwach Lechii Gdańsk i strzelił jednego gola.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...we/3xfk4mm



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy






Skocz do: