Witaj! Logowanie Rejestracja
U NASZYCH RYWALI....(prywatne "pogaduchy" będą kasowane) część II



hank
Liczba postów:11,655 Reputacja: 17,320
07-11-2019, 13:19 #13,281
Pogoń pierwszy raz w sezonie wypadła poza podium. To konsekwencja tylko jednej wygranej w ostatnich czterech kolejkach ligi.
Drzwi szatni w budynku Pogoni na drugim piętrze zostały otwarte. Najpierw wyszedł trener Kosta Runjaic, następnie piłkarze podstawowego składu. Za nimi – ostatnia odprawa. Przed nimi – rywalizacja z Lechem Poznań. A pomiędzy zejście z drugiej kondygnacji na parter, w czasie którego pracownicy klubu będą przybijać im „piątki”. Wśród „cywilów” Iker Guarrotxena. Mniej zorientowany kibic mógłby go nawet nie rozpoznać, bo Bask stał na korytarzu w prywatnych ubraniach. Wypadł z kadry meczowej kosztem dwóch juniorów i stał się symbolem gorszego okresu Portowców.
– Nie jestem zadowolony z rozwoju Ikera i tego, co obecnie prezentuje – nie ukrywał powodów pominięcia pomocnika Runjaic. Trudno odmówić mu racji, po kontuzji głowy odniesionej w czwartej kolejce w starciu z Wisłą Kraków (1:0) Guarrotxena nie może dojść do siebie. Tak naprawdę nawet gdyby założył granatowo-bordowy strój, fani zapewne mieliby problem z dostrzeżeniem w nim pomocnika choćby z poprzedniego sezonu.
Tyle że nie jest jedyny. Pogoń w czterech ostatnich ligowych spotkaniach zdobyła cztery punkty, odniosła ledwie jedno zwycięstwo i wypadła poza podium. Pierwszy raz w sezonie. W tym czasie przegrała też ze Stalą Mielec (0:2) i zakończyła udział w Pucharze Polski na 1/16 finału.
Runjaic ma świadomość kłopotów, po porażce na Podkarpaciu grzmiał, że zawodnicy muszą spojrzeć w lustro i odpowiedzieć sobie na pytanie, czego potrzeba w sporcie, by wygrywać. Niemiec zmienia wyjściową jedenastkę oraz ustawienie taktyczne, co przynosi chwilowe efekty. Po świetnych pierwszych połowach z Lechem i wcześniej z KGHM Zagłębiem (1:0) następowały drugie, słabsze. Zespół z Wielkopolski wykorzystał zadyszkę (1:1), drużyna z Dolnego Śląska nie.
– Jeszcze nie jesteśmy w stanie utrzymać takiego tempa przez całe spotkanie – to słowa Niemca po remisie z Kolejorzem. To kiedy Portowcy będą, jeśli po 16 meczach o stawkę ciągle nie są?
W minionych tygodniach błędy przydarzały się obrońcom, ale od początku sezonu szwankuje ofensywa. Zespół ze Szczecina ma olbrzymi kłopot ze stwarzaniem sytuacji do zdobycia bramki, przed potyczką z Lechem tylko najgorsza w stawce Korona miała niższy wskaźnik spodziewanych goli, który ocenia liczbę i jakość oddanych strzałów. Kamil Drygas leczy kontuzję kolana, miernie prezentuje się Zvonimir Kožulj (bez trafienia czy asysty od 29 lipca), Radosław Majewski odszedł do Australii (choć akurat rywalizację z Lechem oglądał z trybun, dochodzi do siebie w Polsce po urazie kolana). Na razie niewypałem transferowym jest Michalis Manias, który nie stanowi żadnej alternatywy dla Adama Buksy. Santeri Hostikka ma tylko przebłyski efektownej gry.
Z formacji ataku na pochwały zasługują Srdjan Spiridonović i Sebastian Kowalczyk. Ten pierwszy nadrobił zaległości fizyczne i wyrasta na gwiazdę ligi. Miał bezpośredni udział przy pięciu golach. Drugi z występu na występ czuje się pewniej i coraz bardziej wpływa na grę Portowców. Maczał palce przy czterech bramkach. Ponadto Buksa ma niezłą skuteczność, zważywszy że przeciwnicy go podwajają w kryciu, a koledzy nie stwarzają wielu dogodnych okazji.
Mimo tych problemów... Pogoń może zanotować najlepszą pierwszą rundę od awansu do ekstraklasy w 2012 roku. Wystarczy, że Granatowo-Bordowi pokonają w ostatnim starciu przed fazą rewanżową Lechię w Gdańsku, a poprawią rezultat ekipy Dariusza Wdowczyka. Nadzieję fanom na to może dawać pierwsza połowa z Lechem.
– Coś się ruszyło w naszej grze, to było widać przed przerwą. Każda ekipa przeżywa kryzysy, nas też dopadł mały, jednak dzisiaj pokazaliśmy, że mamy go za sobą – zarzekał się Adam Frączczak. Weryfikacja tych zapowiedzi w niedzielę w Trójmieście.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...um/fsv4g17

********************************************************

W tym sezonie koroniarze mają ogromne problemy ze skutecznością. Uroš Djuranović nie jest wyjątkiem.
Gdyby w meczu pokazywał to, co na treningu, byłby królem strzelców – tak Uroša Djuranovicia opisywali koledzy z Dukli Praga. Ci z Korony mogliby powiedzieć tak: „Gdyby wykorzystał większość okazji, walczyłby o tytuł najlepszego strzelca”. – Pocieszam się, że dochodzę do sytuacji – mówił po pierwszych kolejkach sezonu. Dziś górę nad pozytywnym myśleniem coraz częściej bierze frustracja, bo piłka jak nie chciała wpaść do siatki po strzałach Czarnogórca, tak dalej nie chce.
– Szkoda, że nie trafił, bo miał dobrą okazję. Uroš potrafi się odnaleźć w polu karnym i w końcu coś strzeli, jestem pewien. Bardzo chce zdobyć bramkę i oby jak najszybciej mu się to udało, bo zwyczajnie zasłużył na gola – mówił po ostatnim ligowym spotkaniu z Zagłębiem (1:0) Jakub Żubrowski.
Koledzy i trenerzy dostrzegają robotę wykonywaną przez 25-latka na boisku. Bo Djuranovic rzeczywiście dużo biega, walczy, często bierze udział w rozegraniu piłki i równie często dochodzi do sytuacji strzeleckich. Problem w tym, że ich nie wykorzystuje. – Pozostaje tylko ciężko pracować na treningach – mówi napastnik Korony. A że akurat harówki nigdy się nie bał, można być pewnym, że teraz też łatwo nie odpuści.
Charakteru i walki o swoje Czarnogórzec nauczył się w rodzinnej wiosce Martinići. Kiedy miał 14 lat, po raz pierwszy poszedł do pracy. Łatwo nie było, bo dziennie przerzucał kilkaset kilogramów podczas rozładunku tirów. A że już wtedy kopał piłkę w lokalnym klubie, popołudniami chodził jeszcze na treningi. – Miałem szczęście, bo szef uwielbiał futbol. Jak mieliśmy wyjazd, nie robił problemów, żeby dać mi dodatkowe dni wolnego – opowiada.
Później piłka znalazła się na pierwszym planie, choć nawet podczas profesjonalnego kopania zdarzało się Djuranoviciowi pracować. – Dziś już nie muszę się tym martwić – mówi. Teraz jedynym problemem piłkarza jest odbudowanie formy. Ze skutecznością miał już problemy w Pradze. – Pamiętam, jak w jednym z meczów Uroš zmarnował sytuację sam na sam. Bramkarz złapał piłkę, zaczął kontrę i przeciwnicy strzelili gola na 2:1. To był doliczony czas gry, więc już nie zdążyliśmy odrobić i przegraliśmy – opowiada Bohumil Paukner, prezes Dukli Praga, w której Djuranović grał, zanim trafił do Kielc.
Na razie takich wpadek napastnik nie zaliczył, ale gdyby udało mu się choć raz trafić, może dziś Korona miałaby więcej punktów. Przy Ściegiennego wszyscy jednak wierzą, że 25-latek w końcu się odblokuje i zacznie trafiać. Tym bardziej, że jak sam podkreśla warunki do pracy ma idealne, a zespół jest znacznie bardziej zżyty niż w Pradze. – Tam wszyscy po treningu rozjeżdżali się do domu. W Kielcach tak nie jest. Mamy fajną grupę, czasem wychodzimy razem na obiady. Naprawdę jest inaczej, lepiej – zapewnia piłkarz, który na prawym ramieniu ma wytatuowaną wojenną flagę Czarnogóry. – Słyniemy z tego, że zawsze walczymy do końca. Tutaj będę chciał to udowodnić – kończy Djuranović.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ia/5fynx96



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy


hank
Liczba postów:11,655 Reputacja: 17,320
08-11-2019, 13:28 #13,282
Najtrudniejszy czas Gwilii .W czterech ostatnich meczach Legii gruziński pomocnik siedział na ławce rezerwowych.
Na początku sezonu Walerian Gwilia był najlepszym piłkarzem Legii. Gdy większość drużyny zawodziła, on potrafił ratować zespół, jak w meczu z Koroną (2:1), gdy w doliczonym czasie gry zdobył zwycięską bramkę. Ważne były też jego dośrodkowania ze stałych fragmentów.
Ostatnio jednak siedzi na ławce rezerwowych. Jego kłopoty zaczęły się, gdy doznał lekkiej kontuzji i nie był w pełni sił na spotkanie z Lechem. Na jego pozycji zagrał Luquinhas, wypadł dobrze, a Legia wygrała 2:1. Trener Aleksandar Vuković – zgodnie z zasadą, że zwycięskiego składu się nie zmienia – wystawiał dokładnie taki sam zestaw pomocników w kolejnych trzech potyczkach. Nie eksperymentował nawet w starciu PP z II-ligowym Widzewem Łódź (3:2). Brazylijczyk występuje jako ofensywny pomocnik, za jego plecami grają Andre Martins i Domagoj Antolić. Gwilia też mógłby to robić, występował na tej pozycji na początku sezonu, gdy Vuković próbował wariantu z cofniętym napastnikiem Carlitosem, ale Portugalczyk i Chorwat nie dają żadnych podstaw do tego, by ich zastępować.
Dla Gwilii szansą mógłby być powrót na skrzydło Luquinhasa. Aby zrobić mu tam miejsce, Vuković musiałby odesłać na ławkę Pawła Wszołka lub Arvydasa Novikovasa. – Na skrzydle Luquinhas prezentowałby się lepiej. Jest szybki i silny, a w środku nie zawsze może przyjmować piłkę tak, jakby chciał – mówi były zawodnik Legii Sylwester Czereszewski. – Ale drużyna gra dobrze i nawet niedawnym pewniakom trudno jest wejść do składu – dodaje.
– Ostatnie mecze pokazują, że Luquinhas to wszechstronny zawodnik i może grać zarówno na skrzydle, jak i w środku pola. Widać, że jest w dobrej formie, dlatego to inni muszą czekać na szansę. Trener Vuković ma szerokie pole manewru z korzyścią dla zespołu – mówi inny pomocnik Legii z przeszłości Tomasz Sokołowski I.
Gwilia w każdym z tych spotkań pojawiał się na boisku, ale w najlepszym wypadku na nieco ponad pół godziny gry, a bywało, że dopiero w końcówce. To dla niego najtrudniejszy moment, odkąd trafił do Polski, wcześniej w Górniku Zabrze i w Legii miał pewne miejsce w składzie.
Mimo braku regularnej gry w klubie został powołany do reprezentacji Gruzji. Ekipa z Kaukazu 15 listopada zmierzy się ze Szwajcarią w eliminacjach EURO 2020, a cztery dni później jej rywalem w towarzyskim meczu będzie Chorwacja.
Wiosną pomocnik wówczas jeszcze grający w Górniku miał pewne miejsce w drużynie narodowej, we wrześniowym starciu z Danią (0:0) zagrał już tylko w końcówce, a dwa ostatnie spotkania – z Irlandią (0:0) i Gibraltarem (3:2) – opuścił z powodu kontuzji. – Nie dziwię się, że został powołany. Gdyby zależało to ode mnie, grałby w kadrze, bo jest dobrym zawodnikiem. W poprzednich meczach spisywał się bez zarzutu – mówi nam legenda gruzińskiego futbolu Georgij Kinkładze.
– To ofensywny pomocnik, dobry z piłką i bez niej, pracuje od jednego pola karnego do drugiego – dodaje były zawodnik m.in. Manchesteru City.
Gwilia ma szansę na występ w EURO 2020. Gruzja co prawda słabo spisuje się w eliminacjach, ale wygrała swoją grupę w Dywizji D Ligi Narodów i wystąpi w barażach, gdzie jej przeciwnikami będą prawdopodobnie Kosowo, Białoruś i Macedonia Północna.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ii/q33trcd

W obecnej sytuacji może byłby do "wyjęcia: z cwelki ?



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:11,655 Reputacja: 17,320
2 godzin(y) temu #13,283
Zbigniew Boniek w ostrych słowach odniósł się do prezydenta Częstochowy, Krzysztofa Matyjaszczyka. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej zapowiedział, że jeżeli w mieście nie zostanie wybudowany nowy stadion, który spełni wymogi Ekstraklasy i 1 Ligi, Raków może stracić licencję na występy w najwyższych klasach rozgrywkowych w Polsce.
Aktualnie drużyna Marka Papszuna swoje mecze rozgrywa w Bełchatowie, bowiem ich obecny obiekt nie spełnia wymogów licencyjnych. Boniek od dawna przekonywał, że chce zmniejszyć tego typu „wypożyczenia” pomiędzy włodarzami stadionów.
Warto przypomnieć, że prezydent Częstochowy obiecywał wybudowanie nowego obiektu, ale na ten moment wydaje się, że nie spełni swoich zapowiedzi. W tej sytuacji trudno dziwić się, że prezes PZPN jasno wyraził swoje zdanie i zapowiedział, iż jeśli nadal sytuacja będzie wyglądać tak, jak obecnie, to Raków nie otrzyma licencji.
„Z wielką radością i satysfakcją polska rodzina piłkarska, a przede wszystkim futbolowe środowisko miasta Częstochowy, przyjęły przed kilkoma miesiącami awans Rakowa do PKO Ekstraklasy. Awans osiągnięty w znakomitym sportowym stylu godnym pięknych tradycji częstochowskiej piłki. Czas radości i satysfakcji jednak szybko minął i nastąpiła twarda rzeczywistość.
Do tej rzeczywistości z pewnością należą sprawy dotyczące infrastruktury sportowej Rakowa. Stadion przy ulicy Limanowskiego i podstawowe otoczenie stadionowe odbiega od przyjętych w tej kwestii ogólnych norm, a przede wszystkim nie mieści się w podstawowych przepisach licencyjnych, jakie od lat PZPN stawia klubom Ekstraklasy. Kierując się jednak uznaniem dla sportowej strony awansu Rakowa, PZPN zdecydował się warunkowo przyznać Rakowowi licencję na sezon 2019/20, mając na uwadze deklaracje samego Pana Prezydenta, jak i władz miejskich obiecujących budowę, bądź gruntowną modernizację obiektu Rakowa. Byliśmy przekonani jako Związek, że w ciągu roku przynajmniej częściowo Raków Częstochowa zacznie spełniać wymogi licencyjne, pozwalające prowadzić rozgrywki Ekstraklasowe na własnym stadionie.
Niestety w ciągu tych kilku miesięcy nie zauważyliśmy jakiegokolwiek postępu w nadrabianiu zaległości licencyjnych. Mimo zakończonego przetargu, klub i całe środowisko piłkarskie czeka na decyzję Pana Prezydenta, zatwierdzającą budowę bądź przebudowę stadionu Rakowa.
Panie Prezydencie! Z całą mocą i powagą oświadczam, że brak postępów w budowie nowego obiektu Rakowa będzie skutkować brakiem przyznania licencji na Ekstraklasowe rozgrywki w sezonie 2020/21. Nawet sportowe, boiskowe osiągnięcia Rakowa (czego serdecznie mu życzymy) nie pomogą klubowi w otrzymaniu licencji na występy w najwyższej klasie rozgrywkowej. Co więcej, wobec planowego rozwoju przepisów licencyjnych dla klubów I ligi Raków może znaleźć się o dwie klasy niżej niż jest obecnie.
Z całym szacunkiem dla Pana, tysięcy kibiców z Pańskiego miasta, to nie są groźby, ale realny scenariusz, który wobec braku postępów w spełnianiu przepisów licencyjnych PZPN, może się ziścić bardzo szybko. Gra piłkarzy Rakowa na gościnnym stadionie w Bełchatowie to policzek dla potężnego miasta, jakim jest Częstochowa. Miasta, które nie potrafi zapewnić choćby skromnej areny piłkarzom Ekstraklasy.
Panie Prezydencie, stoimy w obliczu niewyobrażalnego kryzysu w częstochowskiej piłce. Degradacja licencyjna Rakowa byłaby policzkiem nie tylko dla ludzi tego klubu, kibiców, ale położyłaby się cieniem na wizerunku Pańskiego miasta trwale i tak pięknie wpisanego w historię naszego kraju. Komisja Licencyjna PZPN, władze Związku, czy ja osobiście oraz właściciele i działacze Rakowa, nie żądamy rzeczy niemożliwych do spełnienia. Wszyscy wierzymy, że Pan Prezydent stosownymi i rychłymi decyzjami spowoduje działania, pozwalające rozpocząć budowę nowego obiektu. Rozumiejąc skomplikowaną sytuację miasta, jego problemy budżetowe, i priorytety społeczne, apeluję do Pana Prezydenta o jak najszybsze postanowienia w wiadomej sprawie. Tym bardziej, że wszyscy dobrze pamiętamy deklaracje Pana Prezydenta w temacie budowy nowego obiektu Rakowa.
Licząc na szybkie decyzje potrzebne klubowi, tysiącom kibiców, i wszystkim ludziom częstochowskiej piłki z poważaniem Zbigniew Boniek” - napisał prezes PZPN w liście opublikowanym przez „Dziennik Zachodni”

za https://sport.onet.pl/pilka-nozna/ekstra...sa/3dxgjsw

Jaka szkoda , że rudy nie widział i nie widzi przekroczenia wszelkich norm w "towarzystwie" , w tym przypadku oślepł i ogłuchł !
*****************************************************************************************************************************************************************
rzeka interesuje się kazachskim piłkarzem Gieorgijem Żukowem, który występuje obecnie w Kairacie Ałmaty – dowiedział się „PS”. Z końcem roku 25-latkowi kończy się kontrakt z obecnym z klubem.
Piłkarz występuje na pozycji środkowego pomocnika – zarówno na szóstce jak i na ósemce. To kreatywny zawodnik, wszechstronny, mający dobre rozegranie. W tym sezonie rozegrał 30 meczów - strzelił dwa gole i zaliczył asystę. Generalnie zbierał dobre recenzje za swoje występy. To klubowy kolega Konrada Wrzesińskiego, który trafił do klubu ubiegłej zimy z Zagłębia Sosnowiec. Wcześniej Żukow występował m.in. w Astanie (59 meczów, 2 gole i 8 asyst) i Rodzie Kerkrade (17 meczów, gol i asysta).

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...ow/qpxrmdm
hydra próbuje sobie wyhodować nowy łeb .
***********************************************************
Piast przedstawił ofertę nowego kontraktu Jorge Feliksowi, ale Hiszpan ma sporo propozycji.
Nie gadaj tyle, bo za kilka miesięcy może cię w Gliwicach nie być – tak krzyknął do Feliksa po hiszpańsku Gerard Badia po meczu z Jagiellonią (3:1), kiedy czołowy piłkarz Piasta udzielał wywiadów. Spotkanie w Gliwicach z trybun obserwował Eduardo Llanos, jeden z menedżerów reprezentujących piłkarza.
Hiszpański agent spędził w Polsce kilka dni i spotkał się z działaczami Piasta, bo obecny kontrakt Feliksa wygasa 30 czerwca przyszłego roku. Klub z Gliwic przedstawił ofertę przedłużenia umowy. Do końca tygodnia zawodnik i jego menedżerowie mają udzielić odpowiedzi.
Bardzo trudno jednak będzie mistrzom Polski zatrzymać Feliksa, który w rundzie jesiennej strzelił dziewięć goli i prowadzi w klasyfikacji najlepszych strzelców ekstraklasy razem z Jesusem Imazem z Jagiellonii i Jarosławem Niezgodą z Legii. – Jeszcze nigdy nie byłem królem strzelców w żadnych rozgrywkach, ale w tym sezonie ważniejsze od tego jest ponowne zdobycie przez nas mistrzostwa Polski. Obecnie mi łatwiej mi o gole, bo gram na pozycji numer dziesięć, mam częściej piłkę przy nodze, jestem bliżej bramki niż wtedy kiedy biegam na skrzydle. Podobnie było w poprzednim sezonie z Joelem Valencią, który także był aktywniejszy, gdy trener zmienił mu pozycję z bocznego pomocnika na ofensywnego – przyznaje Felix, którego pytamy o to, czy kwestia przedłużenia umowy wyjaśni się w najbliższych dniach. – Wszystko jest możliwe, mam też propozycje z Rosji, Turcji, Hiszpanii, Włoch – wymienia piłkarz, który jeszcze nigdy w karierze nie był tak rozchwytywany. – Ale miałem już lepsze okresy, kiedy grałem w Club Lleida Esportiu nie trafiałem regularnie do siatki, ale moja jakość gry była na wyższym poziomie – odpowiada Felix.

za https://www.przegladsportowy.pl/pilka-no...tu/jeme44r



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy






Skocz do: