Witaj! Logowanie Rejestracja
WOJSKOWOŚĆ



gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
07-04-2019, 15:20 #2,081
Jak poinformowały władze w New Dehli, indyjskie siły powietrzne prowadzą zaawansowane rozmowy w sprawie pilnego zakupu 21 nowych samolotów MiG-29.

Pozyskanie nowych maszyn jest niezbędne z powodu problemów z zapewnieniem bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej - co jest związane ze starzeniem się znajdujących się na stanie Indyjskich Sił Powietrznych samolotów MiG-21 i MiG-27, które (dzięki prowadzonym modernizacjom i dużej liczbie maszyn w służbie) wciąż stanowią liczący się element sił powietrznych Indii. Według studium przedstawionego przez dowództwo indyjskiego lotnictwa, do zapewnienia pełnego zabezpieczenia przestrzeni powietrznej - z uwzględnieniem sytuacji geopolitycznej (a więc m.in. konfliktu w Kaszmirze) potrzebne są nie mniej niż 32 eskadry, a optymalnym rozwiązaniem byłyby 42 eskadry.

Oczywiście, tak duży kraj prowadzi ciągle działania celem zabezpieczenia technicznego możliwości działania swoich sił powietrznych. Indie oczekują m.in. na dostawy samolotów wielozadaniowych Dassault Rafale zakupionych w 2016 r. Przebieg przetargu na dostawy tych maszyn był bardzo burzliwy i skończyło się na transakcji, której charakter określono jako "ratunkowy i absolutnie niezbędny", ale dostaw wciąż jeszcze nie zrealizowano. Indie prowadzą też postępowanie, którego celem jest pozyskanie nowych samolotów bojowych - ma to być około 110 egzemplarzy dla sił powietrznych i 17 dla marynarki wojennej. Ze względu na rozmiar kontraktu jest wielu potencjalnych konkurentów- amerykańskie samoloty F-21 (czyli przygotowana do budowy w Indiach wersja F-16V Viper), F-18E/F Super Hornet, Dassault Rafale, Eurofighter Typhoon, MiG-29 czy Su-30. Nie doszło jednak jeszcze do jego rozstrzygnięcia. Co więcej, ewentualne wprowadzenie nowego typu samolotu do służby będzie wymagało zmian w infrastrukturze oraz długotrwałego procesu szkolenia pilotów oraz obsługi naziemnej. W sytuacji, w której IAF chce uzupełniać stany tak szybko jak to możliwe, czekanie na rozstrzygnięcie przetargu jest błędne.

W tej sytuacji kupno samolotów MiG-29 wydaje się bardzo dobrym rozwiązaniem. Eksploatacja tego samolotu rozpoczęła się w Indiach w 1986 roku, kiedy to dostarczono pierwsze samoloty w wersji B, zamówione w początkach lat 80. Później, dla potrzeb marynarki wojennej. zakupiono najpierw 16, potem jeszcze 29 egzemplarzy w wersji MiG-29K i KUB przystosowanych do operowania z pokładów lotniskowca. Jednocześnie Indie dążyły do maksymalizacji udziału swojego przemysłu w dostarczaniu części zamiennych i rozwijaniu samolotu. Dobrym tego przykładem jest ostatnia modyfikacja do wersji MiG-29UPG, w której - choć zastosowano rosyjski radar Żuk czy najnowszą wersję silnika RD-33 - to spora część awioniki pochodzi już z zakładów indyjskich.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca


gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
07-04-2019, 20:29 #2,082
Zachodnie sankcje poważnie uderzyły w rosyjski przemysł okrętowy. Głównym problemem stał się brak odpowiednich silników. Pewnym rozwiązaniem może okazać się import z Azji.

Do roku 2014 turbin importowano głównie z Ukrainy, z Zachodu sprowadzano zaś silniki wysokoprężne. Odcięcie rosyjskich stoczni od tych źródeł okazało się dopiero początkiem kłopotów. Na początku tego roku Mercury Marine odmówiło serwisowania silników w jednostkach należących do sił porządkowych na okupowanym Krymie. Już niedługo podobne kroki spodziewane są ze strony Caterpillara i MANa.

Nowe rozwiązania testowane są na razie na niewielkich jednostkach. Jednostki modułowe poszukiwawczo ratownicze projektu 23370M otrzymały silniki wysokoprężne 4V222TIH południowokoreańskiej grupy Doosan. Pierwotny projekt wykorzystywał silniki Iveco. Być może południowokoreańskie jednostki napędowe otrzymają także kutry patrolowe projektu 03160 Raptor.

Import z Azji nie jest jednak rozwiązaniem optymalnym. Rosjanie próbowali wykorzystać diesle chińskiej produkcji, ale okazały się one zawodne i droższe niż silniki zachodniej produkcji. Rosyjska marynarka wojenna ma również nie być w pełni zadowolona z południowokoreańskich jednostek napędowych. Do tego ma jeszcze dochodzić niewystarczająca jakość paliw i smarów.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
08-04-2019, 15:40 #2,083
Sekretarz stanu w MON Marek Łapiński podpisał dziś umowy offsetowe związane z pozyskaniem przez Siły Zbrojne RP śmigłowców do zwalczania okrętów podwodnych (ZOP) wyposażonych w sprzęt medyczny pozwalający na prowadzenie akcji poszukiwawczo-ratowniczych. Następnym krokiem będzie zawarcie umowy na dostawę śmigłowców. Zawarte porozumienie offsetowe jest wynikiem negocjacji prowadzonych przez Polskę z Leonardo MW Ltd., Thales DMS France SAS i MES SpA. Podpisanie umowy offsetowej poprzedza zawarcie umowy dostawy śmigłowców AW101.

Podpisaliśmy właśnie umowę offsetową z Leonardo, która poprzedza umowę główną dotyczącą kupienia przez rząd Polski, na potrzeby Marynarki Wojennej RP, śmigłowców do zwalczania okrętów podwodnych i prowadzenia akcji poszukiwawczo-ratowniczych - powiedział minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Umowę główną podpiszemy jeszcze w tym miesiącu. Bardzo się cieszę z tego, że po umowie podpisanej w Mielcu na zakup śmigłowców dla Wojsk Specjalnych mamy przygotowaną i wynegocjowaną kolejną umowę. Tym razem zostanie ona podpisana w Świdniku. Będzie to umowa dotycząca śmigłowców dla Marynarki Wojennej RP, a więc postępujemy w ten sposób, żeby kontrakty na sprzęt były zawierane z przedsiębiorstwami, które produkują w Polsce - dodał min. Błaszczak.

Głównym offsetobiorcą, zgodnie z umową zawartą pomiędzy Skarbem Państwa RP reprezentowanym przez Ministra Obrony Narodowej a Leonardo MW Ltd. są Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1, należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej i Centrum Morskich Technologii Militarnych Politechniki Gdańskiej. Wartość transferu technologii wynosi 395 882 751 zł i obejmuje 9 zobowiązań offsetowych. Najważniejszym z nich będzie utworzenie w WZL-1 licencjonowanego Centrum Wsparcia Eksploatacji Śmigłowców, w którym realizowana będzie pełna obsługa techniczna, bieżąca i naprawy nowych śmigłowców, jak również wybranych elementów wyposażenia misji oraz pozyskanie technologii i know-how związanych z obsługą techniczną. Umowa zapewni także wsparcie techniczne Leonardo przez 10 lat



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
09-04-2019, 15:06 #2,084
Piloci F-35 należący do Royal Navy przygotowują się do pierwszej od niemal dekady misji zamorskiej odrzutowców należących do brytyjskiej marynarki wojennej. Za cel pierwszej zamorskiej wyprawy od czasu wycofania Harrierów obrano bazę Akrotiti na Cyprze. Dwumiesięczny pobyt nad Morzem Śródziemnym będzie częścią przygotowań do rozpoczęcia jesienią regularnego szkolenia na pokładzie HMS Queen Elizabeth.

Wielka Brytania odebrała pierwsze F-35 w zeszłym roku i od tego czasu w bazie Marham prowadzone było szkolenie z taktyki indywidualnej i grupowej. Dzięki temu brytyjskie F-35 mają być niedługo gotowe do operowania na całym świecie z wykorzystaniem lotniskowców lub baz w państwach sojuszniczych jak ta na Cyprze.

Trening na Cyprze nie ograniczy się jedynie do latania przy pogodnie znacznie lepszej niż brytyjska, ale będzie obejmował również wykorzystania prawdziwego uzbrojenia. Ponadto przebazowanie będzie również testem dla wszystkich służb technicznych, logistycznych oraz całego personelu zabezpieczającego operacje F-35 poza bazami macierzystymi.

Formalnie samoloty należą do 617. Eskadry Royal Air Force, ale w Wielkiej Brytanii nie będzie podziału na samoloty należące na stałe do sił powietrznych i te należące do marynarki wojennej. W tej chwili czterdzieści procent pilotów 617. Eskadry należy do Royal Navy. Po powrocie udadzą się do Norfolku, gdzie przeprowadzą ostatnie przygotowania do rejsu HMS Queen Elizabeth na wschodnie wybrzeże Stanów jednoczonych w celu realizacji szkolenia.

W przyszłości kolejne F-35 przybywające z fabryk zasilą odtworzoną 809. Eskadrę Lotnictwa Morskiego, której tradycje sięgają drugiej wojny światowej. Gdy nie będzie realizowała misji na morzu będzie stacjonowała w bazie Marham, a jej personel będzie się wymieniał z personelem 617. Eskadry.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
09-04-2019, 20:34 #2,085
Na początku kwietnia Komitet ds. bezpieczeństwa rządu Indii, któremu przewodniczy premier Narendra Modi, zatwierdził zakup 464 rosyjskich czołgów podstawowych T-90MS. Kontrakt ma być wart 134,48 mld rupii (ponad 1,9 mld USD). Jego podpisanie przez Ministerstwo Obrony Indii z Rosoboroneksportem jest spodziewane w ciągu kilku miesięcy.

Postępowanie w sprawie zakupu przez Indie rosyjskich czołgów toczy się już wiele lat. W listopadzie 2016 wybór zatwierdziła Rada ds. zakupów obronnych MO Indii. Dopiero teraz ustalono jednak zasady produkcji maszyn. Będą one montowane przez Heavy Vehicles Factory (HVF) w Avadi z podzespołów dostarczanych przez Uralwagonzawod. Tym samym strona indyjska uznała, że nie jest możliwa pełna produkcja T-90MS w rodzimych przedsiębiorstwach ze względu na ich niski poziom techniczny.

Zakupione od FR czołgi mają stanowić uzbrojenie 10 pułków pancernych. Obecnie toczą się rozmowy na temat dalszych zakupów T-90MS. W październiku 2018 pojawił się informacja, że Indie zamierzają nabyć ich jeszcze 1770.

Czołgi T-90MS to zmodernizowane T-90S (wersja eksportowa T-90), dostarczane już wcześniej Indiom. T-90MS otrzymał nową wieżę z działem 2A68M-5 i zdalnie sterowanym km-em. Czołg wyposażono w system kierowania ogniem Kalina i kompleks dynamicznej ochrony Relikt.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
10-04-2019, 19:12 #2,086
Indyjskie wojska lądowe odebrały uroczyście pierwsze holowane haubice Dhanush. W ceremonii, która odbyła się 8 kwietnia, przekazano sześć egzemplarzy. Jednocześnie ministerstwo obrony złożyło zamówienie na pierwszą seryjną partię nowych dział.

Resort obrony złożył zamówienie na co najmniej 110 egzemplarzy. Wcześniejsze deklaracje mówiły o 114 haubicach. Niestety nie podano informacji dotyczących ceny i terminu realizacji.

Dhanush jest holowaną haubicą o kalibrze 155 milimetrów i lufie długości 45 kalibrów, powstałą na bazie haubicy FH77 Boforsa. Zasięg ognia wynosi około 38 kilometrów, aczkolwiek ma on ulec zwiększeniu wraz z wprowadzeniem wersji z lufą długości 52 kalibrów. Wzorem rosyjskich dział Dhanush otrzymał pomocniczą jednostkę napędową, zapewniającą prędkość maksymalną 10 kilometrów na godzinę i umożliwiającą samodzielną zmianę stanowiska na krótkich dystansach.

Wprowadzenie Dhanusha do służby jest elementem szerszego programu modernizacji indyjskiej artylerii Field Artillery Rationalization Plan (FARP). W jego ramach zakupiono także haubice samobieżne K9 Vajra i holowane M777A2.

https://www.youtube.com/watch?v=nXxgUEVv6u0



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
10-04-2019, 21:14 #2,087
Departament Stanu Stanów Zjednoczonych wyraził zgodę na sprzedaż do Japonii maksymalnie 56 pocisków Raytheon RIM-161 Standard Missile-3 (SM-3) Block IB. Zwiększy to zdolności obronne tego kraju przed atakami pociskami balistycznymi dużego i średniego zasięgu. Za jego pomocą można tez niszczyć znajdujące się na niskiej orbicie satelity.

Pociski SM-3 mogą być odpalane z pionowych wyrzutni okrętowych. Wersja Block IB różni się od poprzedników zainstalowanym systemem wyszukiwania celów i systemem TDACS (Throttling Divert and Attitude Control System) do dokonywania manewrów w locie, umożliwiający np. reakcję na manewry przechwytywanej rakiety balistycznej.

Japończycy chcą kupić 56 pocisków SM-3 Block IB wraz z pojemnikami transportowo-startowymi, wsparciem technicznym, logistycznym i inżynierskim trwającym przez pięć lat. Zapotrzebowanie to zostało wycenione na 1,15 mld USD i właśnie na sprzedaż o takiej właśnie wartości wyrazili zgodę Amerykanie. Pociski powstaną w zakładach Raytheona w Tuscon (Arizona), zaś pojemniki transportowo-startowe w zakładach BAE Systems w Minneapolis (Minnesota). W umowie najprawdopodobniej nie przewidziano offsetu.

Pozyskanie nowego typu pocisku nie będzie wielkim wyzwaniem technicznym dla Japończyków, którzy obecnie są już użytkownikami pocisków SM-3 wersji Block IA (na wielkich niszczycielach typu Kongō, dysponujących 90 slotami na pojemniki transportowo-startowe pocisków SM-2, SM-3 lub RUM-139).

Sprzedaż Japonii pocisków nowego typu to dalszy element wzmocnienia jej obrony przeciwrakietowej, stale ulepszanej ze względu na potencjalne zagrożenie ze strony Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej jak i zaostrzającą się sytuację w rejonie Pacyfiku.

https://www.youtube.com/watch?v=e9BJ_3uklVk



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
11-04-2019, 20:16 #2,088
Japońskie Lotnicze Siły Samoobrony (JASDF) poinformowały, że wieczorem 09.04 z ekranów radarów zniknął myśliwiec stealth F-35. Do wydarzenia doszło o 19:27 czasu lokalnego (10:27 GMT). Samolot znajdował się wówczas nad Oceanem Spokojnym, ok. 135 km na wschód od wybrzeży Japonii.

Zaginiony F-35A wystartował z bazy Misawa. Jednocześnie ze zniknięciem z ekranów radarów zerwana została łączność z samolotem. Obecnie trwa akcja poszukiwawcza. Nieznane są losy pilota.

Japonia odebrała dotąd 13 myśliwców stealth F-35A. Stacjonują one w bazie Misawa. Japonia jest największym odbiorcą samolotów F-35 Lightning II - zamówiła ich 147



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
12-04-2019, 16:56 #2,089
Okazuje się, że nie tylko Polska miała problemy z jakością floty samolotów do przewozu najważniejszych osób w państwie. Oszczędzano na niej nawet u naszego zachodniego sąsiada, skutkiem czego politycy niemieccy doświadczyli w ostatnich miesiąca kilku porażek wizerunkowych. Teraz ma się to zmienić poprzez zasilenie eskadry Flugbereitschaft des Bundesministeriums der Verteidigung trzema nowymi Airbusami A350.

Do tej pory Niemcy używali w charakterze samolotów VIP dużego zasięgu dwóch Airbusów A340. Maszyny te, o nazwach własnych „Konrad Adenauer” i „Teodor Heuss”, zostały wyprodukowane pod koniec lat 90. Początkowo użytkowała je Lufthansa, a w 2009 roku zostały sprzedane Luftwaffe i poddane przebudowie do standardu VIP.

Samoloty te mają dzisiaj już po około 20 lat i wiek powoli daje o sobie znać. Najbardziej boleśnie niemieckie władze odczuły to pod koniec listopada ubiegłego roku, kiedy z uwagi na awarię silnika wiozący Angelę Merkel A340 musiał zawrócić z drogi na szczyt G20 w Buenos Aires. Z tego powodu polityk w ogóle nie wzięła w nim udziału. Już wtedy kanclerz zażądała od ministrów obrony narodowej i finansów znalezienia „szybkiego rozwiązania” tego problemu. Potem zdarzyły się jeszcze trzy krępujące sytuacje. Minister finansów Olaf Scholz spóźnił się w Waszyngtonie na spotkanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a minister spraw zagranicznych Heiko Maas – na Radę Bezpieczeństwa ONZ. W obu przypadkach zawiodły opony w A340. Z kolei prezydentowi Niemiec opóźnił się wylot na wizytę do Afryki z powodu awarii silnika.

W reakcji na te problemy powstał plan pozyskania aż trzech samolotów A350 – po raz pierwszy kupionych niezgodnie z dotychczasową tradycją, czyli nie jako używane od Lufthansy, ale fabrycznie nowe. Pomysł nie był jednak łatwy do zrealizowania. Airbus A350 należy bowiem do najnowocześniejszych i najbardziej efektywnych kosztowo samolotów pasażerskich na świecie. To europejski odpowiednik Boeinga 787 Dreamliner (warto przy okazji dodać, że jego skrzydło zostało w dużej mierze zaprojektowane przez polskich inżynierów pracujących w General Electric Company Sp. z o.o. z siedzibą na Okęciu). Co za tym idzie, zamówienia na nie składane są na całym świecie. Zgodnie z danymi Airbusa z końca marca, dostarczono 259 tych maszyn spośród 890 zamówionych. Zakup A350 „od ręki” nie był więc łatwy. Nawet dla władz państwa, w którym są one w dużej mierze produkowane. Stało się to możliwe dzięki rezygnacji z części zamówienia przez linie lotnicze Etihad ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Dzięki temu do Niemców trafią trzy samoloty A350, z których pierwszy pojawi się w służbie już w połowie 2020 roku, a dwa pozostałe w roku 2022. Pierwszy z nich zostanie przekształcony z maszyny rejsowej w VIP-owską w sposób prowizoryczny, z miejscami dla pierwszej klasy przebudowanymi częściowo na łóżka i zamontowaną klimatyzacją. Miejsca klasy ekonomicznej pozostaną bez zmian. Samolot ten otrzyma też standardowe wyposażenie niemieckich samolotów VIP jeśli chodzi o samoobronę. Dopiero dwa kolejne oddane zostaną ze wszystkimi pokładowymi udogodnieniami, takimi jak wygodne sypialnie i prysznice. Przebudowa wnętrza jest bowiem czasochłonna i może trwać nawet do roku czasu.

W ten sposób trzy samoloty zastąpią użytkowane obecnie dwa A340. Najpierw pojedynczy A350 zajmie częściowo ich miejsce, służąc także do szkolenia. Potem dwa kolejne zastąpią A340 w stosunku 1:1, przy czym pierwszy A350 będzie służył nadal jako maszyna rezerwowa. Nie sposób nie skojarzyć tego rozwiązania z polską procedurą zakupu dużych samolotów VIP, gdzie także najpierw pojawił się Boeing 737-800 „Józef Piłsudski” jako rozwiązanie doraźne, a teraz czekamy na dwa docelowe Boeing 737 BBJ.

Decyzja o zakupie samolotów VIP została podjęta przez komisję budżetową Bundestagu, przy zgodzie niemal wszystkich partii zasiadających w niemieckim parlamencie. Interes państwa był ważniejsze niż partykularyzmy polityczne, mimo że cała inwestycja wraz z pakietem logistycznym i szkoleniowym została wyceniona na 1,2 mld EUR.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
12-04-2019, 19:07 #2,090
Kiedy 24 listopada 2015 roku Turcja zestrzeliła rosyjski myśliwiec Su-24, który miał naruszyć jej przestrzeń powietrzną, Ankara i Moskwa znalazły się de facto w stanie zimnej wojny. Zaledwie cztery lata później stosunki między Recepem Tayyipem Erdoganem a Władimirem Putinem są na tyle serdeczne, że zasadne staje się pytanie, czy nie jesteśmy świadkami bardzo spektakularnego odwrócenia sojuszy. Kto wie, czy nie obserwujemy narodzin partnerstwa, które w istotny sposób zmieni układ sił. I nie będzie to zmiana na korzyść Sojuszu, którego członkiem jest Polska.

Przez wieki Rosja i Turcja były naturalnymi rywalami. Rywalizowały o dominację na Bałkanach, a ich antagonizm miał charakter nie tylko geopolityczny, ale również religijny (Rosja występowała w roli obrońcy prawosławia zagrożonego przez muzułmańskich sułtanów) i cywilizacyjny (Moskwa sama określała się wszak jako „trzeci Rzym” po upadku Konstantynopola, który miał być Rzymem drugim). Kolejni carowie pożądliwie spoglądali też na cieśniny Bosfor i Dardanele, które dla Rosji mogłyby być oknem na świat – zapewniałyby jej bowiem dostęp do Morza Śródziemnego i ważnych szlaków handlowych, zwiększając strategiczny potencjał rosyjskiej floty. Ta ostatnia (mimo ogromnych rozmiarów państwa rosyjskiego) była w dużej mierze więźniem płytkich akwenów (takich jak Morze Bałtyckie) czy zamarzających mórz północy, a na Morzu Czarnym, bez swobodnego dostępu do tureckich cieśnin, jej rola była również bardzo ograniczona. Nic dziwnego więc, że tradycyjnie Turcja była członkiem antyrosyjskich sojuszy - jak np. w I wojnie światowej, gdy stanęła do walki po stronie Trójprzymierza.

Z tej perspektywy obecność Turcji w NATO w czasie zimnej wojny również była logiczna – ponieważ w Rosji zmienił się system polityczny, ale jej geopolityczne cele się nie zmieniły. Dla Zachodu był to cenny sojusznik, zagrażający ZSRR od południa i znacznie wydłużający fronty w wypadku ewentualnego konfliktu dwóch bloków. Nic więc dziwnego, że w czasach, gdy światu groził globalny konflikt o trudnych do przewidzenia skutkach, Zachód mógł przymykać oczy np. na słabości tureckiej demokracji. Incydent z 2015 roku wskazywałby, że również po upadku ZSRR niewiele się pod tym względem zmieniło, a głęboko zakorzeniona wrogość rosyjsko-turecka przetrwała kolejną zmianę systemu politycznego w Rosji.

Wszystko zmieniło się jednak po nieudanej próbie puczu w Turcji z lipca 2016 roku, po którym rządzący krajem Erdogan postanowił zaostrzyć kurs swoich rządów. W Turcji od tego czasu znacznie ograniczono swobody obywatelskie, przeprowadzono czystkę w armii i administracji, zamknięto ponad 100 redakcji, tytułów prasowych i firm działających na rynku medialnym, a sam Erdogan umocnił swoją władzę, wprowadzając w kraju system prezydencki. Tym razem nie mogło to ujść uwadze Zachodu, który po upadku ZSRR jeszcze większy niż dotychczas nacisk położył na system fundamentalnych wartości (takich jak wolność i demokracja) konstytuujących Zachód jako pewną polityczną całość. Antydemokratyczny kurs Erdogana oddalił Turcję od UE, wzbudził też niepokój USA. Aby uniknąć izolacji, Ankara musiała albo zliberalizować politykę wewnętrzną, albo zbliżyć się do Rosji.

Erdogan wybrał ten drugi wariant z kilku powodów. Po pierwsze, prezydent Turcji może być spokojny co do tego, że Moskwa nie będzie upominać się o prawa człowieka czy swobody demokratyczne w Turcji. Sama jest na tym polu atakowana przez Zachód, a realizowana w państwie Putina tzw. suwerenna demokracja (jak określają to rosyjskie władze) to system bardzo bliski temu, jaki tworzy Erdogan. Po drugie, różnice religijne między obydwoma krajami nie odgrywają już dzisiaj tak dużego znaczenia. Ani w Rosji Putina, ani w Turcji Erdogana sprawy religijne nie są na pierwszym planie (mimo gestów pod adresem, odpowiednio, prawosławnych i muzułmanów). Po trzecie wreszcie - ostatnie lata dowiodły, że rację miał Samuel Huntington, który w „Zderzeniu cywilizacji” wskazywał, że Turcja, w kontaktach z Europą skazana na rolę państwa peryferyjnego, swoją uwagę zacznie skupiać na Bliskim Wschodzie, gdzie ma potencjał pozwalający jej myśleć o roli regionalnego lidera. Tu zaś Rosja, aktywniejsza w tej części świata od czasu włączenia się w wojnę domową w Syrii, może być dla Turcji cennym sojusznikiem.

Warto też zauważyć, że na Bliskim Wschodzie większość tradycyjnych sojuszników Zachodu (zwłaszcza USA) to kraje, które są rywalami Turcji. Najwyraźniej widać to w przypadku pozbawionych swojego państwa Kurdów, których Turcja postrzega jako zagrożenie swojej integralności terytorialnej. W czasie walki z samozwańczym kalifatem tzw. Państwa Islamskiego Kurdowie walczyli ramię w ramię z zachodnią koalicją w północnej Syrii. Tymczasem Turcja już w 2018 roku uderzyła na tych samych Kurdów w ramach operacji „Gałązka oliwna”, a dziś szykuje się do kolejnej ofensywy przeciwko Kurdom, przed którą powstrzymuje Ankarę jedynie obecność wojsk USA w tym rejonie. Turcja obsadza się ponadto w roli obrońcy Palestyńczyków - przez co jej relacje z najważniejszym sojusznikiem USA w regionie, Izraelem, są bardzo napięte. Po zabójstwie saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego o równie napiętych relacjach można mówić w stosunkach Turcji z drugim ważnym sojusznikiem USA w regionie, Arabią Saudyjską. To wszystko również oddala Ankarę od Zachodu.

Efekty tego widzimy w ostatnich miesiącach. Ankara nie ma zamiaru rezygnować z zakupu rosyjskich systemów rakietowych czwartej generacji S-400. Nawet, co wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, kosztem zablokowania przez USA kontraktu na dostawę Turcji myśliwców F-35. Znamienne są słowa szefa MSZ Turcji Mevluta Cavusoglu, który zapowiedział już, że jeśli USA nie sprzedadzą myśliwców F-35 Turcji, wówczas Turcja może złożyć ofertę zakupu myśliwców „każdemu państwu świata”. W kontekście zakupu S-400 łatwo zgadnąć, jakie państwo miał na myśli szef tureckiej dyplomacji.

To wszystko rodzi pytania o przyszłość Turcji w NATO. Ankara nie wysyła wprawdzie żadnych sygnałów, że rozważa opuszczenie Sojuszu i zapewne do tego w najbliższym czasie nie dojdzie. Z drugiej jednak strony pojawia się pytanie, na ile ów sojusz w przypadku Turcji nie stanie się sojuszem czysto teoretycznym. W czasie, gdy NATO wzmacnia swoją flankę wschodnią i protestuje przeciwko agresywnym posunięciom Moskwy, okręty Rosji i Turcji biorą udział we wspólnych ćwiczeniach na Morzu Czarnym. Na Bliskim Wschodzie (jak zostało wyżej przedstawione) interesy USA i Turcji są w dużej mierze sprzeczne. W UE Turcja jest od czasu, gdy Erdogan zaczął umacniać swoją władzę, na cenzurowanym. A z drugiej strony mamy przyjazną jak nigdy Rosję, którą Erdogan odwiedza i prowadzi bilateralne rozmowy z Putinem m.in. dotyczące kwestii bezpieczeństwa. Trudno nie zadać sobie pytania: przed czym w zasadzie w takiej sytuacji NATO miałoby Turcję chronić?

Utrata Turcji, nawet jeśli ta formalnie będzie nadal członkiem Sojuszu, byłaby dla NATO poważnym problemem. Turecka armia, w zestawieniu Global Firepower 2019, plasuje się na dziewiątym miejscu na świecie - przed armiami takich krajów NATO, jak Niemcy i Włochy, zaledwie o pozycję niżej od Wielkiej Brytanii. Pod względem liczebności licząca ok. 400 tys. żołnierzy armia jest blisko pierwszej dziesiątki największych armii świata. Potencjał militarny to jednak tylko jeden aspekt całej sprawy, drugim jest geopolityczne osłabienie pozycji NATO wobec Rosji. Wystarczy życzliwa neutralność Turcji wobec Rosji, by Moskwa mogła, jeśli chodzi o potencjalny konflikt z Sojuszem, skupić się wyłącznie na flance wschodniej NATO (co jest złą informacją m.in. dla Polski), w dodatku zdobywając dobrą pozycję wyjściową do zagrożenia południu Europy. Przyjazna Turcja, przy jednoczesnych dobrych relacjach Moskwy z Teheranem, oznacza również, że byłe kaukaskie republiki ZSRR są skazywane na ułożenie sobie relacji z Rosją na warunkach Moskwy. Wyraźnie pokazuje to, że nie tylko Turcja, ale również Rosja czerpie istotne korzyści ze zbliżenia obu państw.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
13-04-2019, 08:24 #2,091
Jak poinformował resort obrony Japonii, samolot Lockheed Martin F-35A sił powietrznych tego kraju runął do Północnego Pacyfiku około 135 km od portu Misawa. Maszyna odbywała lot treningowy. Jednostki ratownicze odnalazły szczątki myśliwca, ale los pilota nie jest znany.

Japoński F-35A Lightning II wystartował 9 kwietnia 2019 roku z bazy lotniczej Misawa i o godzinie 19:27 zniknął z radarów - około 135 km od wybrzeża, ponad wodami Północnego Pacyfiku. Przed zdarzeniem samolot odbył 28-minutowy lot treningowy z czterema innymi myśliwcami F-35A. W tym czasie nie sygnalizował żadnych problemów. Za sterami maszyny zasiadał doświadczony, czterdziestoletni pilot. W rejon ostatniej znanej pozycji samolotu japońska marynarka skierowała dwie jednostki ratownicze oraz samoloty, które odnalazły szczątki rozbitej maszyny. Los pilota nadal nie jest znany.

Myśliwiec należał do pierwszej eskadry Japońskich Sił Lotniczych Samoobrony wyposażonej w F-35A, która osiągnęła gotowość operacyjną. 12 pozostałych samolotów zostało uziemionych do czasu wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Utracony F-35A był pierwszą maszyną zmontowaną w Japonii.

Japonia jest obecnie największym zagranicznym nabywcą samolotów 5. generacji typu F-35. Tokio planuje pozyskać 105 maszyn w wersji podstawowej F-35A i 42 maszyny pionowego startu F-35B przeznaczonych dla lotniskowców klasy Izuma.

Japoński myśliwiec to pierwszy utracony w katastrofie F-35A i drugi przypadek utraty maszyny F-35 przez jednostkę operacyjną (po F-35B należącym do US Marines, który rozbił się we wrześniu 2018 roku w rejonie bazy Beaufort w Południowej Karolinie).

---

Japońska telewizja publiczna NHK podała nowe informacje na temat rozbitego trzy dni temu F-35. Okazuje się, że w ciągu dwóch lat (i 280 godzin spędzonych w powietrzu) maszyna ta zaliczyła dwa lądowania awaryjne. W czasie feralnego lotu pilot nie informował jednak o żadnych usterkach.

Pierwsza taka sytuacja wynikła w roku 2017, zanim jeszcze samolot przekazano Powietrznym Siłom Samoobrony. Pilot doświadczalny Lockheeda Martina zdecydował się na lądowanie, kiedy otrzymał informację o awarii instalacji chłodzącej. Lockheed skierował maszynę do przeglądu i wymienił wadliwą część.

Drugie lądowanie awaryjne nastąpiło w sierpniu ubiegłego roku, już podczas służby w Japonii. W tym przypadku podczas lotu w złej pogodzie zawiniła usterka wskaźnika położenia w powietrzu. I tym razem konieczna była wymiana części.

Niestety wciąż nie udało się odnaleźć zaginionego lotnika, 41-letniego majora Akinoriego Hosomiego. W tej chwili szanse na uratowanie jego życia są mikroskopijne.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
13-04-2019, 13:06 #2,092
Australijskie ministerstwo obrony opublikowało budżet na rok fiskalny 2019-20 w tym plany pozyskiwania uzbrojenia i sprzętu wojskowego na najbliższe lata. Perspektywy są wielkie, szczególnie że Canberra uważa obecnie zapewnienie bezpieczeństwa narodowego za swój najwyższy priorytet. Inwestycje mają objąć także rozwój przemysłu zbrojeniowego, wspierających go firm i ośrodków naukowych.

Australijski budżet na najbliższy rok fiskalny 2019-20 to 38,7 mld dolarów australijskich (ok. 27,1 mld USD). Jest to kontynuacja trendu z roku ubiegłego, zgodnie z którym Australia ma zwiększyć swoje wydatki do wysokości 2 proc. PKB jeszcze w roku budżetowym 2020-21. Biorąc pod uwagę, że nominalny produkt narodowy brutto tego kraju szacuje się na 1,53 bln USD, to nakłady na obronność sięgną wówczas mniej więcej 30 mld USD. Z kolei łącznie aż 123 mld USD planuje się wydatkować do lat 2022-23.

Wzrost nacisku na obronność w Australii nie dziwi biorąc pod uwagę rosnące napięcie w rejonie Pacyfiku, związane głównie z rozwojem Chińskiej Republiki Ludowej i jej morskimi ambicjami. W siłę rosną też inni gracze w regionie. A parasol ochronny zapewniany przez Stany Zjednoczone może ulec osłabieniu - czy to w wyniku osłabienia sojuszniczego supermocarstwa, czy pogorszenia z nim stosunków. Poważne "zgrzyty" na linii Canberra-Waszyngton pojawiły się np. po objęciu prezydentury przez Donalda Trumpa. Osobnymi i nieustającymi problemami samej Australii są też imigracja i terroryzm.

Australia nie „obudziła się” jednak dopiero w tym roku. Przeciwnie, wzrost jej wydatków na siły zbrojne i rodzimy przemysł obronny jest notowany od kilku lat. Już w ramach zeszłorocznego budżetu podjęto zobowiązania finansowe o wartości grubo ponad 50 mld USD. Podpisano kontrakt na 12 okrętów typu Attack, które mają wchodzić do służby począwszy od lat 30. To największy kontrakt zbrojeniowy w historii tego państwa. Jego wartość to około 35 mld USD. Okręty zostaną zaprojektowane i zbudowane na Antypodach, w oparciu o projekt francuskiej Shortfin Barracudy i współpracę z DCNS. Druga co do wielkości inwestycja dotyczy floty nawodnej, a dokładnie budowy dziewięciu nowoczesnych fregat typu Hunter za równowartość ok. 24 mld USD. Trwają prace nad okrętami typu Arafura, których docelowo ma powstać 12, a zakontraktowane i budowane są na razie dwa. Doliczając do tego planowane jednostki pomocnicze okazuje się, że Australijczycy chcą wprowadzić do służby łącznie 54 jednostki w największym od czasu drugiej wojny światowej programie unowocześnienia marynarki wojennej.

Wszystkie jednostki powstają i będą powstawały w stoczniach australijskich. Do tego podpisano w ostatnich latach umowę na zakup 211 kołowych wozów bojowych CRV (Combat Reconnaissance Vehicle) i drobniejsze zakupy, w tym: ciężkich morskich bezzałogowców MQ-4C Triton i zintegrowanych systemów dla żołnierza piechoty. Trwają też długofalowe inwestycje jak zakupy myśliwców F-35A, morskich samolotów patrolowych P-8A Poseidon, modernizacje wyposażenie samolotów walki elektronicznej F/A-18 Growler i E-7A Wedgetail i inne pomniejsze programy.

Wspieranie nearshore’u

Australijski Austal buduje również 21 łodzi patrolowych typu Guardian dla marynarek wojennych i innych służb państw ze swojego najbliższego otoczenia, tak aby mogły same skutecznie zwalczać przemyt czy zagrożenia terrorystyczne. Wsparcie dotyczy także infrastruktury. Na Fidżi Australia finansuje budowę regionalnego hubu do szkolenia policji i innych formacji "utrzymujących pokój”, na Nowej Gwinei zaś pomaga rozbudowywać bazę morską w Lombrum. W tym ostatnim przypadku chodzi o „zwiększenie interoperacyjności”, czyli m.in. o zdolność do przyjmowania australijskich jednostek pływających.

Australia inwestuje olbrzymie pieniądze w infrastrukturę - tak przemysłową jak i przyczyniającą się do wzrostu zdolności sił zbrojnych. W ostatnich miesiącach sfinansowano m.in. pierwszą transzę przebudowy paliwowego systemu logistycznego dla sił zbrojnych za równowartość około 800 mln USD. Za ponad 400 milionów trwa przebudowa stoczni w Osborne South, która ma przygotować ją do prac nad fregatami typu Hunter. Ponad miliard ma kosztować unowocześnienie stoczni w Australii Zachodniej.

Inwestuje się także w rozwój nauki. W lutym zaimplementowano strategię STEM (Science, Industry, Technology, Engineering and Mathematics) mającą zapewnić przemysłowi odpowiednio wykształcone kadry w ciągu następnej dekady. Uruchomiono program Defence Global Competitiveness Grant, którego celem jest wspieranie małych firm w konkurowaniu na rynkach światowych. Z kolei program Sovereign Industrial Capability Grant ma wspomóc finansowo małe i średnie przedsiębiorstwa niezbędne dla samowystarczalności rodzimego przemysłu obronnego i stworzyć hub innowacji w sektorze obronnym. Lokalny przemysł jest też wspierany poprzez angażowanie go w przedsięwzięcia budowlane i przebudowy okrętów.

Potencjał militarny Australii rośnie - co nie dziwi, biorąc pod uwagę zmianę w sytuacji w regionie jak i rozwój tego kraju. Czy przełoży się to na zachowanie równowagi sił w regionie i czy z importera Canberra stanie się ośrodkiem nowoczesnego uzbrojenia własnych projektów? To będziemy mogli ocenić w ciągu najbliższych kilku lat.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
14-04-2019, 15:16 #2,093
Brytyjskie ministerstwo obrony wyznaczyło fundusz w wysokości 2 milionów funtów dla autorów nowych, rozsądnych i opłacalnych rozwiązań przeciwdziałającym zagrożeniom powodowanym przez bezzałogowe statki powietrzne. Jak się okazuje poszukiwania takie trwają już od dziesięciu lat i Brytyjczykom nadal nie udało się znaleźć docelowego rozwiązania.

Konkurs na nowej generacji systemy przeciwdziałania dronom C-UAS (Counter-Unmanned Air Systems) jest prowadzony przez centrum innowacji brytyjskiego ministerstwa obrony DASA (Defence and Security Accelerator). Poszukiwane są zarówno systemy detekcji, identyfikowania, śledzenia i zwalczania bezzałogowych aparatów latających w złożonych i zróżnicowanych środowiskach, jak i autonomicznie oraz sieciowo działające systemy podejmowania decyzji.

Brytyjski sekretarz obrony Gavin Williamson potwierdził, że w konkursie wykorzysta się „najzdolniejszych i najlepszych w naszym przemyśle obronnym, aby znaleźć innowacyjne rozwiązania, które zapewnią nam ochronę antydronową w nadchodzących latach”.

Jak się okazuje, nowa inicjatywa jest kolejną częścią programu prowadzonego od dziesięciu lat przez pracujące dla brytyjskiego ministerstwa obrony laboratorium naukowo technologicznego DSTL (Defence Science and Technology Lab). W ramach tego programu prowadzono intensywne poszukiwania systemów antydronowych, które następnie były sprawdzane w czasie praktycznych testów „Bristow” prowadzonych w latach 2013, 2015 i 2018.

Interesowano się przy tym technologiami, które potrafią:

1. Wykrywać i śledzić wiele zagrożeń jednocześnie, przy minimalnym nadzorze przez człowieka
2. Skuteczne przeciwko szerokiemu spektrum typów bezzałogowych aparatów latających, również tych działających w roju i w bardzo zatłoczonej przestrzeni powietrznej
3. Stworzyć wierny, lokalny obraz powietrznej sytuacji dotyczącej bezzałogowców

Obecnie rozpoczęty program ma być prowadzony w kilku etapach. Jak na razie ustalono, że na pierwszą fazę, która ma trwać od lipca 2019 r. do marca 2020 r. przeznaczono 800 tysięcy funtów. Cały cykl poszukiwań i testów ma kosztować około dwóch milionów funtów.

To, co media brytyjskie opisują jako pozytywne działanie brytyjskiego ministerstwa obrony, jest w rzeczywistości sygnałem niepowodzenia dotychczasowych działań jeżeli chodzi o systemy antydronowe. Wynika z nich dodatkowo wyraźnie, że systemy C-UAS nadal nie są tratowane przez Brytyjczyków jako cel priorytetowy. Świadczy o tym przede wszystkim niewielka suma przeznaczona na cały program - nie zwracająca firmom i instytutom nawet środków zainwestowanych w kosztowne rozwiązania (np. radary).

Ogłoszony obecnie konkurs to również potwierdzenie, że prowadzone od dziesięciu lat badania nadal nie zakończyły się wybraniem docelowego rozwiązania. Wygląda to tak jakby celem było "szukanie” a nie "znalezienie” systemu C-UAS. Co gorsza, harmonogram obecnych prac wyraźnie pokazuje, że nie nastąpi to na pewno do 2020 roku.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
14-04-2019, 20:32 #2,094
Szwajcarzy po raz kolejny przymierzają się do zakupu myśliwca odrzutowego. W szranki stanęło aż pięć renomowanych konstrukcji ze Stanów Zjednoczonych i Europy. Jest o co walczyć. Zakup może dotyczyć nawet dwukrotnie większej liczby statków powietrznych niż w poprzednim, nieudanym postępowaniu. Coraz bardziej rozpaczliwa sytuacja Schweizer Luftwaffe daje szansę, że tym razem zakup zostanie dokonany.

Teoretycznie Szwajcaria dysponuje bardzo przyzwoitymi siłami powietrznymi. W jej skład wchodzą bowiem aż 83 bojowe odrzutowce w pięciu dywizjonach. Jednakże tylko 30 z nich to względnie nowoczesne F/A-18C/D Hornet, a pozostałe samoloty to - pozbawione niemal wartości bojowej - F-5E/F Tiger II. W tym roku wycofanych ma zostać 27 z nich (co ciekawe, ostrzą sobie na nie zęby Amerykanie, którzy chcieliby dodać je w swoich eskadr "agresorów”), a zadania pozostałych 26 zostaną ograniczone niemal wyłącznie do szkolenia i lotów w ramach zespołu akrobacyjnego Patrouille Suisse.

Oznacza to radykalne osłabienie szwajcarskich sił powietrznych. Sytuacja ta wynika bezpośrednio z anulowania procedury przetargowej prowadzonej na początki obecnej dekady. Szwajcaria usiłowała wówczas pozyskać następców dla F-5E/F. Wybór padł na ekonomicznego Saab JAS-39C/D Gripen, którego chciano kupić w liczbie 22 egzemplarzy. Zgodnie ze szwajcarskim prawem w sprawie tak dużego zakupu (za 3,1 mld USD) musiało się jednak wypowiedzieć społeczeństwo. W referendum przeprowadzonym w 2014 roku 53 procentami głosów odrzuciło ono możliwość zakupu.

Obecnie z 30 pozostających w służbie Hornetów jedynie 10 jest zdolnych do prowadzenia działań operacyjnych. Pozostałe są albo w zakładach RUAG, gdzie prowadzone są zabiegi wzmocnienia ich struktury (aby przedłużyć resursy płatowców z 5 do 6 tys. godzin, podobne mają przejść z czasem wszystkie F/A-18), albo są trzymane w rezerwie. Dzieje się tak m.in. dlatego, że wiele współczesnych części zamiennych nie pasuje do kadłubów szwajcarskich samolotów i niezbędne jest ich przeprojektowanie.

Taka sytuacja będzie trwała do czasu pozyskanie nowego samolotu bojowego. Tym razem już nie następcy F-5E/F, ale wszystkich szwajcarskich myśliwców w ogóle. Szwajcarzy nie precyzują dzisiaj ile będzie nowych samolotów. Począwszy od tego miesiąca mają testować kolejno wszystkie brane pod uwagę konstrukcje i na tej podstawie mają wypracować wizję swojego przyszłego lotnictwa bojowego. Zgodnie z obecnymi szacunkami prawdopodobnie będzie chodziło o około 30-40 samolotów za cenę zbliżoną do 6 mld USD (wraz z modernizacją infrastruktury, pakietem szkoleniowym i logistycznym).

Ocenianych jest pięć konstrukcji lotniczych: Saab JAS-39E/F Gripen, Dassault Rafale, Eurofighter Typhoon, Boeing F/A-18E/F Super Hornet i Lockheed Martin F-35A Lightning II. Na testy składa się osiem zadań, które będą wykonywały samoloty działające samodzielnie bądź w parach. Jedno z zadań będzie przeprowadzone w warunkach nocnych. Łącznie samoloty każdej z rywalizujących firm będą musiały wykonać 17 lotów. Ocenie mają zostać poddane aspekty operacyjne, techniczne i "specjalne”. Te ostatnie mogą odnosić się do specyficznych warunków terenowych Szwajcarii. Testy nie będą ostatecznym czynnikiem, który wyłoni zwycięzcę. Wybór przewidziany jest bowiem dopiero na przełom 2020 i 2021 roku, a dostawy będą odbywać się zapewne przez całe lata 20., co zgadza się z nazwą całego programu modernizacyjnego: Air2030.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
15-04-2019, 15:10 #2,095
12 kwietnia wiceminister obrony Federacji Rosyjskiej Aleksiej Kriworuczko poinformował o zakończeniu 26 marca prób na poligonie Kapustin Jar nowego systemu obrony powietrznej krótkiego i średniego zasięgu S-350 Witjaź-PWO (indeks GRAU 50R6A) i skierowaniu go do produkcji seryjnej. Jeszcze w 2019 pierwsze zestawy trafią do ośrodka szkoleniowego wojsk przeciwlotniczych w Uchkoz (Gatczyna-3) w obwodzie leningradzkim, gdzie personel rozpocznie proces przekwalifikowania. Zestawy S-350 Witjaź-PWO zastąpią w linii S-300PS Wołchow M-6 i 9K37M1-2 Buk-M1-2 (Urał).

Wdrożenie systemu odbywa się z trzyletnim opóźnieniem w stosunku do pierwotnego harmonogramu wdrożenia, opracowanego przez koncern WKO Ałmaz-Antiej i MKB Fakieł. Wstępne prace nad architekturą systemu rozpoczęto jeszcze w latach 1990. Demonstrator technologii zaprezentowano w 1998 jako odpowiednik Eurosam SAMP/T i pierwotnie miał być oferowany tylko na rynek eksportowy. Po decyzji o opracowaniu także wersji dla rodzimych sił zbrojnych, docelowa konfiguracja została zaprezentowana w 2007, prototyp w 2012, a próby ogniowe rozpoczęto jesienią 2013. Publiczny debiut nastąpił podczas 11. Międzynarodowego Salonu Lotniczo-Kosmicznego MAKS-2013.

W przyszłości zestawy S-350 Witjaź-PWO będą uzupełniać Pancyr-S1, S-400 Triumf i S-500 Promietiej/Triumfator-M w wielowarstwowej obronie przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Ponadto, technologie S-350E wykorzystano przy opracowywaniu południowokoreańskiego KM-SAM (inne nazwy: Cheolmae-2 lub Cheongung), który wszedł do służby w 2015.

S-350E Witjaź-PWO składa się z trzech elementów: maksymalnie ośmiu transporterów-wyrzutni 50P6, pojazdu dowodzenia i kontroli PBU 50K6A, maksymalnie dwóch stacji wykrywania i kierowania ogniem z pasywnym radarem ze skanowaniem elektronicznym MFR 50N6A (wszystkie na podwoziu BAZ-69092-12 6x6) oraz stacji łączności 50R6 (KamAZ-5350). System ma działać w warunkach silnego przeciwdziałania radioelektronicznego, a czas przejścia z pozycji marszowej na pozycje ogniowe wynosi mniej niż 5 minut.

W zależności od konfiguracji transporter-wyrzutnia 50P6 może jednocześnie przenosić 12 pocisków rakietowych 9M96E/9M96M o zasięgu 60/120 km lub 48 pocisków 9M100 o zasięgu 10-15 km. Maksymalny pułap przechwycenia wynosi 30 km. Morska wersja pocisku 9M96E nosi oznaczenie Poliment-Redut. MFR 50N6A wykorzystuje radar trójwspółrzędny pracujący w paśmie X, zdolny do wykrywania i śledzenia 40 celów jednocześnie oraz kierowania pocisków przechwytujących na 8 z nich. Zwykle przeciwko jednemu celowi są kierowane dwa pociski, tak aby zwiększyć prawdopodobieństwo zestrzelenia.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

hank
Liczba postów:11,172 Reputacja: 16,319
16-04-2019, 11:41 #2,096
Rydwany Cahalu : IZRAELSKIE SHERMANY
[Obrazek: Latrun_161112_Sherman_I.jpg]
M-50 Mk.2
Zwycięstwo Izraela w wojnie sześciodniowej do dzisiaj pozostaje oszałamiające. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, ze kościec sił pancernych Izraelskich Sił Obronnych (Cahal) stanowiły już wówczas ponaddwudziestoletnie Shermany. Dzięki determinacji i wyszkoleniu załóg oraz gruntownej modernizacji M4 były w stanie stawić czoła nawet IS-om-3 i T-54.

Historia izraelskich Shermanów zaczyna się jeszcze przed ogłoszeniem niepodległości Państwa Żydowskiego 14 maja 1948 roku. Wraz ze zbliżającym się końcem mandatu brytyjskie wojska stacjonujące w Palestynie przystąpiły do masowego niszczenia posiadanego sprzętu i zapasów. Haganie udało się jednak pozyskać nieco sprzętu, w tym pojedynczego M4A2(W). Czołg nadawał się bardziej na złom niż do walki, ale wytężona praca mechaników przywróciła mu sprawność. Na cześć dziewczyny jednego z nich wóz otrzymał imię Tamar. Mimo wszystko pojazd był niezdolny do walki – brakowało głównego uzbrojenia. W przypływie desperacji zamontowano to, co było pod ręką, i Tamar wzięła udział w walkach o Dżanin wyposażona w działko Hispano-Suiza kalibru 20 milimetrów. Konstrukcja była czystą improwizacją: aby przeładować działko, załoga musiała wychodzić na zewnątrz.
Wkrótce do Tamar dołączył drugi Sherman, M4A1 o nazwie własnej Moir/ wg R. Gannona "Israeli Shermans czołg nazywal się Meir i był to Sherman III czyli M4A2 /. Czołg także został pozyskany od Brytyjczyków, ale tym razem w dobrym stanie i wraz z załogą! Weterani 8. Królewskiego Pułku Pancernego: major Desmond Ruthledge, sierżant Flanagan i szeregowy MacDonald, dołączyli do rodzących się izraelskich sił pancernych, wnosząc swoje bezcenne doświadczenie bojowe. Moir wraz z dwoma Cromwellami wzięła udział w walkach na pustyni Negew. W tym czasie Izrael wysłał do Europy zespoły poszukujące każdej nadającej się do użycia broni i części zamiennych. Tym sposobem udało się we Włoszech pozyskać lufę do armaty M34 /M 3 / kalibru 75 milimetrów, która posłużyła do przywrócenia Tamar pełnej sprawności bojowej. Oba Shermany wzięły udział w walkach ze Egipcjanami na Synaju. W ich trakcie Tamar wjechała na minę i wobec braku możliwości ewakuacji załoga otrzymała rozkaz zniszczenia wozu .
[Obrazek: isr-sher-e1500718610446.jpg]
Czołg Tamar
W chwili zakończenia działań wojennych w 1949 roku Siły Obronne Izraela dysponowały około trzydziestoma M4 różnych wersji. Pozyskano je w różnych miejscach, często tak egzotycznych jak Filipiny. Trudna sytuacja materiałowa zmuszała do częstych improwizacji. Na przykład pozyskane Shermany z haubicami 105 milimetrów miały wskutek powojennej demobilizacji przewiercone lufy. Ażeby przywrócić czołgom sprawność bojową, zastąpiono wadliwe działa armatami polowymi Kruppa model 1911 kalibru 75 milimetrów, kupionymi w Szwajcarii. Przewiercone lufy były jednak częstszym problemem i dotyczyły wozów wszystkich wersji. Z dziurami radzono sobie poprzez zakładanie specjalnych tulei lub zwykłe wypełnianie otworów płynnym metalem. Oczywiście niezawodność i żywotność tak naprawianych dział nie były oszałamiające.

Zakupy Shermanów trwały długo, aczkolwiek ich skala pozostaje nieznana. W roku 1952 brytyjski wywiad oceniał liczbę M4 posiadanych przez Cahal na pięćdziesiąt pięć sztuk, natomiast amerykańskie szacunki mówiły o nawet stu dwudziestu. Z racji dużej liczby i embarga na zakup broni Shermany stały się najłatwiej dostępnym dla Izraelczyków czołgiem. Zmiana na dobre przyszła na początku lat 50. Poparcie Egiptu dla ruchu niepodległościowego w Algierii zraziło Francję do rządu Gamala Abdela Nasera. Szukając sojusznika w regionie, Paryż zwrócił uwagę na Państwo Żydowskie. Obie strony szybko doszły do porozumienia i już wkrótce do Izraela popłynął strumień francuskiej broni. Na początku 1956 Cahal otrzymał około stu M4A1 76W VVSS M4A1 76W HVSS uzbrojonych w długolufowe armaty kalibru 76,2 milimetra/M1A1, M1A1C i M1A2 /. Pojazdy otrzymały oznaczenie M1 Super Sherman. Pojawienie się w armiach państw arabskich licznych T-34/85, Su-100 oraz ISU-152 wymusiło jednak podjęcie radykalniejszych kroków. / czołgi Sherman uzbrojone w armatę M1 76,2 mm nie miały problemu by na typowym dystansie 1500 m zniszczyć pojazdy takie jak T34/85 Su-100 bądż ISU-122 , problem był tylko w niszczeniu silnie opancerzonych Stalinów /
W tym czasie gotowa była już wywodząca się z niemieckiej Kwk 42 (główne uzbrojenie czołgu PzKpfw V Panther) armata CN75-50 kalibru 75 milimetrów i uzbrojony w nią lekki czołg AMX-13. Izrael od razu wykazał zainteresowanie przezbrojeniem swoich Shermanów w nowe działo. Natomiast Francja była bardziej zainteresowana sprzedażą nowych czołgów. Dowództwo Cahalu sceptycznie podchodziło do AMX-13, krytykując jego słabe opancerzenie i awaryjny automat ładujący. Wielkim zwolennikiem pozyskania lekkich czołgów był natomiast generał Mosze Dajan. Ostatecznie wybrano rozwiązanie kompromisowe, w 1954 Izrael zakupił sto AMX-ów-13 i nieznaną liczbę armat CN75-50.

Izraelsko-francuski zespół rozpoczął w Arsenal de Bourges prace nad nową wersją Shermana. Do konwersji wybrano wozy wersji M4A4. Prace projektowe okazały się bardziej skomplikowane, niż początkowo sądzili Izraelczycy: nowe działo okazało się za duże i konieczna okazała się poważna ingerencja w konstrukcję wieży. Wymianie uległy jej przednia i tylna część oraz jarzmo armaty. Konieczny okazał się także montaż ołowianej przeciwwagi z tyłu wieży. Prototyp zakończył próby w sierpniu 1955 roku, a pierwsze zestawy konwersyjne trafiły do Izraela pod koniec tego samego lub na początku następnego roku. Nowy czołg (na zdjęciu tytułowym) otrzymał oznaczenie M50. Łącznie zmodernizowano tak pięćdziesiąt wozów.
/znamienny jest fakt, iż na tym etapie modernizacji sprzetu przezbrojono tylko i wyłącznie Shermany uzbrojone w armatę 75 mm M3 - czyli armata 76,2 mm M1 dawała sobie bez problemu rade z pancerzami czołgów sovieckiej produkcji a o przezbrojeniu Super Shermanow decyzję podjeto po wprowadzwniu do uzbrojenia wojsk państw arabskich duzej liczby nowoczesnych czołgów T54/55 i T62 ./
Masowe wejście do służby czołgów pierwszej generacji oznaczało nie tylko skok jakościowy, ale także zalanie rynku wycofywanymi ze służby Shermanami. Izrael skwapliwie skorzystał z tej okazji i zdecydował się na kolejną modernizację wysłużonych czołgów, ponownie we współpracy z Francją. Tym razem bazę dla nowej wersji stanowić miały M4A3, których zakupiono aż 700 w cenie kilkuset dolarów za sztukę. Oprócz znanej już wieży reszta zmian dotyczyła napędu. Wszystkie czołgi otrzymały zawieszenie HVSS i silniki wysokoprężne Cummins VT8-460 o mocy 460 koni mechanicznych. Po bokach wieży zamontowano dodatkowo wyrzutnie granatów dymnych. Tak zmodernizowane czołgi otrzymały oznaczenie M50 Mark 2. Prototyp był gotowy w 1959, a „produkcja seryjna” ruszyła w 1960 roku. Nie jest jasne, ile czołgów unowocześniono do tej wersji, zależnie od źródła mówi się o 200 do 300 egzemplarzy. Liczba ta obejmuje zakupione M4A3 oraz część z posiadanych już M1 i M50, niezmodernizowane M50 oznaczono Mark 1.
Pod koniec lat 50. Egipt zaczął otrzymywać ze Związku Radzieckiego czołgi IS-3 i T-54/55, które technicznie górowały nad wszystkim, co posiadał Cahal. Z racji ciągle ograniczonego dostępu do nowoczesnych wozów bojowych w Izraelu zdecydowano się znowu zmodernizować wysłużone Shermany. Podobnie jak w wypadku M50 Mark 2 postawiono na zawieszenie HVSS i silnik VT8-460, zastosowano nowe, szersze gąsienice, nową przekładnię oraz prądnicę w miejsce dotychczasowych „ładowaczy baterii”. Prawdziwą rewolucję stanowiło jednak nowe uzbrojenie główne.
[Obrazek: M51--e1500738640955.jpg]
M51 HV
W tym czasie GIAT miał już gotową bruzdowaną armatę CN-105 F1 kalibru 105 milimetrów, przeznaczoną dla nowych czołgów podstawowych AMX-30. Bardzo dobre parametry działa od razu zwróciły uwagę Izraelczyków. Tym razem integracja nowego uzbrojenia z poczciwym Shermanem była prawdziwym wyzwaniem. Armata była po prostu zbyt duża i za ciężka oraz miała za duży odrzut. Części z tych problemów udało się zaradzić dzięki opisanej wyżej ingerencji w podwozie, dalej konieczna była jednak poważna ingerencja w samą armatę. Ostatecznie lufę skrócono z 56 do 44 kalibrów (z 6 do 4,5 metra), zainstalowano charakterystyczny, potężny hamulec wylotowy i przystosowano działo do strzelania słabszą amunicją. Armatę oznaczono CN D1504 L44. Do konwersji wybrano wyłącznie czołgi M4A1(76)W, które z racji uzbrojenia w długolufowe działa kalibru 76,2 milimetra miały większe wieże T23, lepiej nadające się do montażu nowego uzbrojenia. Wartość bojową tak zmodernizowanego Shermana dodatkowo zwiększał reflektor podczerwieni.

Nowe czołgi oznaczono M51, ale szybko stały się znane pod nazwą ISherman (Israeli Sherman), nigdy zresztą nieużywaną przez Cahal. Prototyp testowano w 1960 roku, a pierwsze egzemplarze pokazano w 1965 podczas defilady z okazji dnia niepodległości. Łącznie do standardu M51 zmodernizowano 180 czołgów.
M50 debiutowały bardzo szybko – podczas kryzysu sueskiego. Przygotowania do operacji „Kadesz”, czyli izraelskiego uderzenia na Synaj, były tak gorączkowe, że czołgi trafiały do jednostek pojedynczo. Do chwili rozpoczęcia uderzenia 29 października 1956 roku udało się dostarczyć dwadzieścia pięć M50, kolejne przysyłano w trakcie walk. Łącznie Cahal przeznaczył do uderzenia na Egipt setkę Shermanów różnych wersji, taką samą liczbę AMX-ów-13 i czterdzieści dwa działa samobieżne różnych typów.

Mimo braku czasu na porządne zapoznanie się z nowym sprzętem załogi stanęły na wysokości zadania, a M50 okazał się skutecznym narzędziem walki. Koniec konfliktu zastał izraelskie czołgi dwanaście kilometrów od Kanału Sueskiego. W trakcie walk Izraelczycy stracili zaledwie trzydzieści wozów bojowych, niszcząc lub zdobywając niemal pięćset czołgów i transporterów opancerzonych wroga. Wśród zdobytych pojazdów znalazło się kilkadziesiąt egipskich Shermanów, z których część była bardzo oryginalnie zmodernizowana. Egipcjanie również zainteresowali się armatą CN75-50, wybrali jednak prostszy sposób jej instalacji, po prostu montując na kadłubach kilku M4 wieże od AMX-13.

Z kolei debiut bojowy M51 był mniej pasjonujący. Pierwsze IShermany wraz z M50 oraz świeżo zakupionymi Centurionami brały udział w ostrzeliwaniu syryjskich pozycji na wzgórzach Golan w trakcie tak zwanej „wojny o wodę” w latach 1964–1965. Podczas tych walk Shermany kilkakrotnie natykały się na PzKpfw IV, dostarczone Syrii przez Francję jeszcze od koniec lat 40.

Prawdziwym debiutem M51 była jednak wojna sześciodniowa. Od razu było to mocne uderzenie. Już 5 czerwca 1967 roku nacierająca na Synaju grupa Shermanów z 60. Brygady Pancernej pułkownika Menachema Awirama natknęła się na dwadzieścia IS-ów-3M i podobną liczbę T-34-85. Wszystkie egipskie czołgi zostały zniszczone. Tego samego dnia M51 z 38. Dywizji Pancernej generała Ariela Szarona zniszczyły w walce nocnej dziewięć T-54. Następnego dnia to samo ugrupowanie zdobyło trzydzieści IS-ów-3M. Do 7 czerwca wojska egipskie na Synaju zostały rozbite i rozpoczął się pościg, w wyniku którego izraelskie oddziały dotarły do Kanału Sueskiego. Egipcjanie stracili łącznie 820 czołgów, Izraelczycy – 122.

Walki toczone z siłami jordańskimi na Zachodnim Brzegu były dużo cięższe. Przeciwnikami M50 i M51 były tam M47 i M48. Do starć czołgów doszło wokół Jerozolimy, Dżaninu i Ramallah. Obsadzone przez dobrze wyszkolone i zdeterminowane załogi, Shermany okazały się zdolne do pokonania nowoczesnych czołgów amerykańskiej produkcji nawet w otwartej walce. Starty były jednak dużo cięższe niż na Synaju. Izraelczycy stracili 112 czołgów, sami niszcząc 179 pojazdów wroga.

Jeszcze boleśniejszymi stratami zakończyły się walki na Wzgórzach Golan. Dwudniowe ciężkie starcia w górzystym terenie przyniosły utratę niemal 160 czołgów za cenę 85 wozów przeciwnika. Warto dodać, że Syryjczycy użyli nie tylko PzKpfw IV, ale także dział szturmowych StuG 40.

Po wojnie sześciodniowej rozpoczął się powolny proces wycofywania Shermanów. Na początku lat 70. M1 i M50 Mark 1 wycofano ze służby, a część przekazano jednostkom straży granicznej. Natomiast M50 Mark 2 i M51 przesunięto do rezerwy. IShermany powróciły na pierwszą linię w 1973 roku podczas dramatycznej wojny Jom Kippur. Mimo zaawansowanego wieku nadal okazywały się skutecznymi wozami bojowymi. Bez większych problemów radziły sobie z T-54/55, a nawet T-62! M51 zostały uznane za na tyle przydatne, że pozostawały w rezerwie do początku lat 80.
Wycofanie ze służby w Cahalu nie oznaczało końca kariery izraelskich Shermanów. Po rozpoczęciu wojny w Libanie w 1982 roku wygrzebane z magazynów M50 Mark 2 przekazano popieranej przez Izrael Armii Południowego Libanu, Falandze i innym chrześcijańskim milicjom. Nie wiadomo, ile czołgów oddano, niepotwierdzone doniesienie mówią, że mogło ich być nawet siedemdziesiąt pięć. Na pewno dwa czołgi zostały zdobyte przez Palestyńczyków i walczyły w barwach OWP. Shermana widywano w Libanie w akcji jeszcze w 1990 roku. M50 miały także podobno trafić do Ugandy i Nikaragui.

Również losy M51 potoczyły się ciekawie. Pod koniec lat 80. 150 czołgów tego typu sprzedano Chile. Jedną trzecią z nich zmodernizowano, dodając lekki moździerz kalibru 60 milimetrów, chociaż według części źródeł niektóre czołgi otrzymały armaty czołgowe HVMS także kalibru 60 milimetrów. IShermany pozostawały tam w czynnej służbie aż do roku 1999. Wraz z wycofaniem ze służby w chilijskiej armii historia izraelskich Shermanów definitywnie dobiegła końca.
[Obrazek: sherman-m-60-01.jpg]
Sherman z armatą 60 mm strzelajacą amunicja przeciwpancerna o wielkiej predkości początkowej . Nie jest to jednak modernizacja czolgu M51 lecz jak wskazuje na to wieża czołgu M50 Mk II .

za http://www.konflikty.pl/technika-wojskow...-shermany/
Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-04-2019, 16:03 przez hank.



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
16-04-2019, 15:30 #2,097
W 2018 Szwecja sprzedała zagranicznym odbiorcom sprzęt wojskowy, broń i amunicję za 11,4 mld koron szwedzkich (SEK), czyli 1,2 mld USD. Oznacza to niewielki wzrost w stosunku do 2017, kiedy eksport specjalny Królestwa Trzech Koron zamknął się kwotą 11,3 mld SEK.

Od trzech lat Szwedzi plasują się niemal na tym samym poziomie - ok. 11 mld SEK, który zamknął także rok 2016. Ubiegłe 12 miesięcy było rokiem wprowadzenia reform systemu wydawania zezwoleń na eksport specjalny w tym kraju, co wedle polityków miało zacieśnić i uszczelnić ten rodzaj biznesu.

W Polsce licencjonowane spółki zajmujące się eksportem uzbrojenia i sprzętu wojskowego powinny do 30 kwietnia 2019 przekazać władzom swoje roczne sprawozdania z działalności objętej oczywistymi, wymaganymi pozwoleniami wywozowymi (można je oczywiście wykorzystać lub nie). Tymczasem w Szwecji Inspektorat ds. Produktów Strategicznych już teraz publikuje bilans roku 2018.

77% eksportu specjalnego Szwecji w 2018 trafiło do krajów Unii Europejskiej lub państw z nią stowarzyszonych albo też uznanych przez Sztokholm za partnerskie. A są to USA, Kanada, Korea Południowa i Brazylia. W 2017 na tę dominującą grupę przypadło 82% szwedzkich transakcji specjalnych.

Brazylia stała się w 2018 największym odbiorcą szwedzkiego eksportu specjalnego z 2,955 mld SEK. Co daje 26% całości ubiegłorocznych transakcji. Podobnie było w 2017, kiedy w Brazylii ulokowano sprzęt o wartości 3,5 mld SEK. To wszystko podsumować można jednym stwierdzeniem - wielozadaniowe samoloty bojowe Gripen i towarzyszący im transfer technologii i podzespołów oraz ich wyposażenia.

Na drugim miejscu odbiorców szwedzkich systemów obronnych w 2018 znalazł się Pakistan, dokąd wysłano sprzęt związany z lotniczym, radarowym systemem wczesnego ostrzegania i kierowania za 1 mld SEK. Inspektorat ds. Produktów Strategicznych podaje jednak, że jest to ciągle realizacja i kontynuacja zawartej w 2005 z Islamabadem umowy na dostawę 5 samolotów Saab 2000 wyposażonych w radary Erieye. Dodając, że nowych transakcji na dostawę sprzętu dla pakistańskich wojsk lotniczych nie zawierano od 2007.

W 2018 do Indii (odbiorca nr 3) wysłano ze Szwecji przede wszystkim amunicję i pociski do ręcznych granatników przeciwpancernych za 789 mln SEK.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
16-04-2019, 19:30 #2,098
12 kwietnia minister obrony Indonezji Ryamizard Ryacudu podpisał pakiet umów, obejmujących dostawy czołgów średnich Harimau Hitam (Czarny tygrys), kołowych bojowych wozów piechoty Cobra 8x8 i trzech kolejnych okrętów podwodnych typu Nagapasa.

Spółka PT Pindad (Persero) ma do 2022 dostarczyć 18-20 wozów Harimau Hitam/Kaplan MT dla wojsk lądowych (Tentara Nasional Indonesia-Angkatan Darat, TNI-AD) o wartości 135 mln USD (511,64 mln zł). Oprócz sił zbrojnych Indonezji, zamówieniem 40-50 czołgów zainteresowane są Filipiny i Bangladesz, a mniejszą liczbą Sułtanat Brunei.

Pod koniec sierpnia 2018 planowano zakup 44 czołgów średnich w ramach pierwszego etapu. Jednak, jak poinformowali przedstawiciele spółki-córki PT Pindad Vijayanto liczba zamówionych pojazdów związana jest z ich ceną jednostkową. Całkowite zapotrzebowanie TNI-AD szacowane jest na 400 Harimau Hitam. Środki za zakup czołgów znalazły się w projekcie budżetu obronnym na lata 2018-2019.

Seryjne Harimau Hitam mają zostać wyposażone w uniwersalny system samoosłony pojazdu SSP-1 Obra-3 opracowany przez warszawską spółkę PCO. List intencyjny w tej sprawie zawarto podczas indonezyjskich targów obronnych IndoDefence 2018. Zestawy były testowane na prototypowym wozie w sierpniu 2018 w Centrum Szkolenia Piechoty na poligonie Cipatat na Jawie Zachodniej.

Analiza

Czołg średni Harimau Hitam/Kaplan MT powstał w ramach zainicjowanego w 2014 projektu indonezyjsko-tureckiego MMWT (Modern Medium Weight Tank) w kooperacji z FNSS Savunma Sistemleri. Do tej pory powstały dwa prototypy pojazdów o masie 35 ton.

Harimau Hitam uzbrojony jest 105-mm armatę gładkolufową CT-CV 105HP i 7,62-mm karabin maszynowy umieszczone w wieży Cockerill 3105. Czołg może być wykorzystywany do zwalczania pojazdów opancerzonych i jako wóz wsparcia piechoty.

Pojazd napędzany jest silnikiem o mocy 700 KM umieszczonym w tylnej części kadłuba. Stosunek mocy do masy wynosi 20 KM/t. Zasięg minimalny wozu to 450 km, a prędkość maksymalna 70 km/h.

Wozy Harimau Hitam mają zastąpić w linii czołgi lekkie AMX-13 w wersjach 75 Modèle 52, 105 FL-12 i Retrofit. Indonezja kupiła ich 275 w latach 1960. Obecnie sprawnych pozostaje 120, w większości zmodernizowanych przez PT Pindad (Persero).



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
17-04-2019, 16:34 #2,099
Z materiałów zamieszczonych w ostatnich dniach w chińskich mediach wynika, że marynarka wojenna rozpoczęła próby lasera bojowego. Testy są jednak na razie prowadzone na lądzie.

W materiale wyemitowanym przez chińską telewizję publiczną widać laser bojowy umieszczony na podwoziu mobilnym. Efektor systemu ustawiono na dwóch innych urządzeniach, przypuszczalnie blokach śledzenia i namierzania celu. Widoczna jest również przyczepa, która przypuszczalnie jest dodatkowym generatorem energii. O przynależności lasera wnioskuje się na podstawie zdjęć żołnierzy w mundurach marynarki wojennej.

Nie ujawniono informacji na temat mocy lasera. Część komentarzy sugeruje, że mobilna wersja lądowa może być przeznaczona dla jednostek obrony wybrzeża. Jeżeli doniesienia o zasięgu rzędu pięciu kilometrów są prawdziwe, laser może stanowić uzupełnienie lub alternatywę dla systemu przeciwlotniczego bliskiego zasięgu HHQ-10.

W ciągu ostatnich lat Chiny zaprezentowały kilka typów laserów bojowych. Najbardziej znane systemy znane są pod anglojęzycznymi nazwami Low Altitude Guardian I i Low Altitude Guardian II. Informacje na ich temat są jednak skąpe. Wiadomo, że laser nieznanego typu strącił w roku 2017 drona odległego o trzysta metrów. Innym medialnym sukcesem było opracowanie laserowego karabinka.

Rezultaty prac nad bojowymi laserami nie wydają się więc imponujące. Do tego chińska marynarka wojenna pozostaje w tyle za US Navy, która planuje już niedługo wprowadzić lasery na uzbrojenie niszczycieli. Innym wybijającym się państwem są Niemcy, które przeprowadziły próby na pokładzie okrętu w roku 2016.

http://www.konflikty.pl/wp-content/uploa...fector.jpg



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,313 Reputacja: 5,098
18-04-2019, 15:27 #2,100
Kontyngent lotnictwa brytyjskich wojsk lądowych rozpoczął planowany pobyt w Estonii. Jest to brytyjski wkład w rozwój tak zwanej wzmocnionej Wysuniętej Obecności (Enhanced Forward Presence) NATO, uzgodnionej w trakcie warszawskiego szczytu Sojuszu w 2016 roku.

Do estońskiej bazy Ämari trafiło pięć śmigłowców AgustaWestland-Boeing Apache AH.1 z 663. Eskadry i cztery AgustaWestland AW159 Lynx Wildcat AH.1 z 661. Eskadry. Te drugie wyruszyły z Royal Naval Air Station Yeovilton już 13 kwietnia, tymczasem pożegnanie Apache’ów w bazie Wattisham odbyło się wczoraj.

W Estonii stacjonuje obecnie około tysiąca brytyjskich żołnierzy, w tym kontyngent z pułku pancernego King’s Royal Hussars. Śmigłowce zostaną nad Bałtykiem przez trzy miesiące. W tym okresie między innymi wezmą udział w ćwiczeniach pod kryptonimem "Spring Storm”.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca






Skocz do: