Witaj! Logowanie Rejestracja
WOJSKOWOŚĆ



gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
19-11-2020, 20:31 #2,941
Władze Wielkiej Brytanii poinformowały o planowanym znacznym zwiększeniu wydatków na obronę narodową. Mają one być podnoszone o ok. 10% rocznie, w stosunku do pierwotnych planów. Według rządu są to "największe inwestycje od czasów Zimnej Wojny”.

Brytyjski resort obrony w ciągu czterech lat ma otrzymać dodatkowo łącznie 16,5 mld funtów. Pierwotnie planowano zwiększenie wydatków o 0,5%więcej, niż wynosi inflacja, dzięki czemu brytyjski resort obrony otrzyma nominalnie łącznie o 24,1 mld funtów więcej, niż gdyby budżet pozostał na poziomie z bieżącego roku - około 41,5 mld funtów.

Dodatkowe pieniądze pozwolą na realizację szeregu programów modernizacji brytyjskiej armii. Priorytetami mają być m.in. inwestycje w systemy bezzałogowe, cyberobronę, a także marynarkę wojenną. Przy okazji ogłoszenia wzrostu wydatków poinformowano, że obok ośmiu planowanych fregat typu 26 i pięciu typu 31 zostanie też rozpoczęty program nowych okrętów typu 32. Brytyjczycy zamierzają też inwestować znaczne środki w badania i rozwój w programie myśliwca szóstej generacji Tempest.

Sky News pisze, że tylko dodatkowe 41,5 mld funtów da możliwość wzrostu wydatków o około 10 proc. średniorocznie. Jednakże, nawet pomimo tego nie zostaną zaspokojone wszystkie potrzeby sił zbrojnych i mogą być konieczne cięcia, związane na przykład z redukcją liczby czołgów i innych pojazdów bojowych.

Przyjęte przez Brytyjczyków założenia dotyczące finansowania obronności są więc dość korzystne, zwłaszcza zważywszy na problemy gospodarcze wywołane pandemią. Władze w Londynie same przyznają jednak, że inwestycje mają być wsparciem dla gospodarki, szczególnie dla przemysłu stoczniowego i lotniczego oraz wysokich technologii.

Na razie wciąż nie określono dokładnego podziału dodatkowych środków. Nadal więc otwarte jest pytanie, czy tym razem uda się uniknąć redukcji wojskom lądowym Wielkiej Brytanii, a w szczególności ich komponentowi ciężkiemu. Podczas posiedzenia parlamentarnej komisji obrony wprost pojawiło się stwierdzenie, że wdrożenie cięć zmniejszających potencjał jednostek pancernych i zmechanizowanych w stosunku do planów z 2015 roku spowoduje, że jedyna brytyjska dywizja ciężka nie będzie w stanie skutecznie przeciwstawić się rosyjskiej jednostce pancernej tego samego poziomu.

Już dziś bowiem wojska lądowe Wielkiej Brytanii borykają się z brakami jeśli chodzi o nasycenie artylerią, zestawami przeciwlotniczymi czy np. systemami rakiet przeciwpancernych na pojazdach, a wprowadzanie dalszych redukcji może doprowadzić do utraty możliwości skutecznego działania w konflikcie o dużej intensywności. Jednocześnie wiadomo, że dodatkowe fundusze nie pozwolą na realizację wszystkich postulowanych przez wojsko programów, więc pytanie o możliwe redukcje w "lądowym" komponencie, odgrywającym szczególną rolę na wschodniej flance NATO, jest otwarte.

Brytyjczycy zamierzają przeprowadzić zintegrowany przegląd obrony i bezpieczeństwa do 2021 roku. Wtedy dowiemy się, czy ambitne założenia dotyczące robotyzacji armii i nowych, kosztownych programów lotniczych oraz morskich (i odstraszania nuklearnego) uda się dzięki dodatkowym środkom połączyć z utrzymywaniem konwencjonalnych zdolności - niezbędnych, aby Londyn utrzymał swoją pozycję w systemie obrony i odstraszania w Europie Środkowo-Wschodniej.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca


gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
20-11-2020, 09:27 #2,942
Przedstawiciele rządów Kataru i Włoch podpisali porozumienie, na którego mocy katarscy piloci będą się uczyli we włoskiej szkole International Flight Training School (IFTS). Szkoła jest wspólnym przedsięwzięciem włoskich sił powietrznych i koncernu Leonardo.

W oficjalnym komunikacie włoskiego ministerstwa obrony nie ma żadnych szczegółów dotyczących umowy. Nie wiadomo więc, ilu pilotów będzie szkolonych, jaki będzie zakres szkolenia, na jak długi czas podpisano umowę ani jaka jest jej wartość. Zagadnienie jest tym ciekawsze, że Katar wraz z ogólnym rozwojem swoich sił powietrznych buduje także system szkolenia.

W roli samolotów szkolenia podstawowego wykorzystywane są pakistańskie Super Mushshaki, a w szkoleniu średniozaawansowanym - Pilatusy PC-21. Dodatkowo do szkolenia zaawansowanego Katar zamówił dziewięć odrzutowych samolotów szkolno-treningowych BAE Systems Hawk Advanced Jet Trainer. Być może więc Katarczycy będą korzystali z IFTS jedynie do czasu osiągnięcia gotowości operacyjnej przez Hawki i wtedy będą całkowicie polegać na własnym systemie szkolenia. Tym bardziej, że IFTS na razie oferuje właśnie jedynie kursy zaawansowane.

Podpisanie umowy z włoską szkołą jest ciekawe również z tego powodu, że Katar stawiał do tej pory raczej na bliskie stosunki z Wielką Brytanią. Właśnie od tego państwa kupił dwadzieścia cztery Typhoony, z których pierwsze egzemplarze zostaną dostarczone w 2022 roku.

IFTS oczywiście również będzie szkoliła pilotów wyznaczonych do służby na tych myśliwcach, ale w Royal Air Force funkcjonuje już 12. Eskadra składająca się z Brytyjczyków i Katarczyków, którzy mają w niej się przygotować do obsługi nowych maszyn. Można by się więc spodziewać, że także wcześniejsze etapy szkolenia będą realizowane w Wielkiej Brytanii, tym bardziej w kontekście zamówionych Hawków i brytyjskiego programu szkoleniowego skierowanego do innych państw International Defence Training.

International Flight Training School

Latem 2018 roku szefowie koncernu Leonardo i dowódcy włoskiego lotnictwa wojskowego podpisali porozumienie o uruchomieniu wspólnej szkoły dla pilotów wojskowych. International Flight Training School zwiększy możliwości szkoleniowe oferowane przez 61. Skrzydło włoskiego lotnictwa. Począwszy od 2021 roku nowa szkoła przejmie całkowicie szkolenia zaawansowane i przedoperacyjne włoskich pilotów.

Szkoła ma również na celu zwiększenie liczby zagranicznych kursantów, a jednocześnie pozwoli zaoferować klientom więcej nowocześniejszych rozwiązań szkoleniowych. Szkoła korzysta z doświadczenia instruktorów włoskich i zagranicznych sił powietrznych, a jej głównym wyposażeniem są samoloty szkolno-treningowe M-346. Pierwsze egzemplarze dostarczono w lutym 2019 roku. W przyszłości do wyposażenia wejdą również M-345, które będą wykorzystywane w drugiej i trzeciej fazie szkolenia, a M-346 – w fazie czwartej, wprowadzającej do latania myśliwcami (Lead In to Fighter Training, LIFT).

IFTS jest ciągle na etapie formowania się, ale trwają już pierwsze kursy. Na razie szkoła ma siedzibę w bazie 61. Skrzydła w Galatinie na południu Włoch, jednak w przyszłym roku jej zaplecze powiększy się o położoną na Sardynii bazę Decimomannu. Placówka w ma zostać otwarta w 2021 roku i wtedy zostaną tam przeniesione M-346, tworząc centrum szkolenia zaawansowanego. Do tego czasu w bazie powstaną nowe płyty postojowe, hangary serwisowe i infrastruktura do szkolenia naziemnego. Docelowo na Sardynii mają bazować dwadzieścia dwa M-346, a naukę będzie prowadziło czterdziestu instruktorów wojskowych i cywilnych.

Baza Decimomannu i pobliski poligon są od dekad wykorzystywane przez różne państwa NATO do ćwiczeń z użyciem ostrej amunicji. Baza zapewnia doskonałą pogodę przez większość roku, a ponadto dysponuje dwoma pasami startowymi, dzięki czemu można realizować więcej misji jednocześnie, i wydzieloną zastrzeżoną przestrzenią powietrzną. Możliwość wspólnych lotów kursantów z przybywającymi tam na ćwiczenia samolotami z innych państw jest kolejnym atutem tego miejsca.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
20-11-2020, 13:35 #2,943
BAE Systems Hägglunds otrzymał od Szwajcarskiego Federalnego Urzędu Zamówień Obronnych kontrakt na modernizacje floty bojowych wozów piechoty CV9030CH używanych przez szwajcarską armię pod nazwą Schützenpanzer 2000.

Jak poinformował koncern BAE Systems, program modernizacji szwajcarskich CV90 ma pozwolić na utrzymanie łącznie 186 egzemplarzy tych wozów w służbie liniowej do 2040 roku. Jednocześnie uzyskana ma być wyraźne poprawa ich funkcjonalności eksploatacyjnej dzięki wymianie przestarzałych i zużytych elementów na nowe.

Wśród wprowadzonych zmian wymienia się instalacje aktywnego zawieszenia, które ma pozwolić na zmniejszenie ogólnego zużycia układu jednego, a także minimalizację kosztów serwisowych w pozostałym okresie użytkowania przy jednoczesnym zwiększeniu prędkości oraz poprawy komfortu jazdy dla załogi. Dodatkowo planowane jest zamontowanie nowej ulepszonej, modułowej architektury elektroniki pojazdowej. Wyposażenie dodatkowe ma objąć m.in. montaż systemu obserwacji dookolnej, który ma pozwolić na znaczące podniesienie świadomości sytuacyjnej załogi.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
20-11-2020, 17:19 #2,944
16 listopada br. ministerstwo obrony Norwegii poinformowało, że w ramach Projektu 2050 planowany jest zakup nowych południowokoreańskich czołgów K2 Heuk-Pyo (Black Panther) lub niemieckich Leopard 2A7V. Wcześniej odrzucono możliwość modernizacji obecnych Leopardów 2A4NO do standardu 2A7V

Szef norweskiego resortu obrony Frank Bakke-Jensen powiedział, że po przeprowadzeniu analizy rynku uznano, iż tylko te dwa typy wozów bojowych spełniają wymagania wojsk lądowych (Hæren). Brano pod uwagę łącznie dziewięć wariantów rozwiązania, w tym modernizacji obecnie posiadanych wozów i zakupu następców, nowych lub używanych. Rozpoczęto rozmowy z rządami Republiki Federalnej Niemiec i Republiki Korei na temat współpracy przemysłowej przy ewentualnym wyborze jednej z konstrukcji. 

Norwegowie mają 52 czołgi Leopard 2A4NO, z których sprawnych jest około 30. W obecnej formie (bez ewentualnej modernizacji) zostaną one utrzymane w linii do 2025. Plany te zostały zawarte w białej księdze obronności Norwegii, obejmującej 8-letni plan zamówień wojskowych. Szczegółowy plan finansowy, zakres zakupu i przewidywany harmonogram dostaw ma zostać przedstawiony norweskiemu parlamentowi (Storting) w 2021. Wtedy też ma nastąpić wybór nowej konstrukcji. Już teraz zakładanym minimum jest rozpoczęcie dostaw w 2025, tak aby wypełnić zdolności po wycofaniu Leopardów 2A4NO.

Nowe wozy wejdą do uzbrojenia brygady północnej (Brigade Nord) w ramach jednego z nowych batalionów pancernych (Panserbataljonen), obok batalionów mobilnych zestawów obrony powietrznej i artylerii rakietowej dalekiego zasięgu. 

Co ciekawe, przy decyzji z 2018 o wycofaniu Leopardów 2A4NO i nie podnoszeniu ich standardu odpowiadającego obecnie modernizowanym wozom dla wojsk lądowych Niemiec i Danii, argumentowano, że propozycja niemieckiej spółki Krauss-Maffei Wegmann (KMW) nie spełni wymogów pola walki przyszłości. Teraz stwierdzono, że wymogi te spełnią m.in. nowo wyprodukowane Leopardy. Warto zauważyć, że KMW wznowiła w ostatnim czasie linię produkcyjną tych wozów dla Węgier.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
20-11-2020, 21:10 #2,945
19 listopada br. podczas telekonferencji ministrowie obrony Francji, Grecji, Niemiec, Włoch i Wielkiej Brytanii ogłosili wspólny projekt budowy średnich śmigłowców wielozadaniowych nowej generacji (Next Generation of Medium Multi Role Helicopters) w celu modernizacji obecnych flot wiropłatów sił zbrojnych tych państw. Inicjatywa jest jednym z projektów wysokiego priorytetu NATO (High Visibility Projects, HVP).

List intencyjny (Letter of Intent) w ramach inicjatywy Next Generation Rotorcraft Capabilities podpisali minister sił zbrojnych Francji Florence Parly, federalna minister obrony Niemiec Annegret Kramp-Karrenbauer oraz ministrowie obrony Grecji Nikolaos Panagiotopoulos, Wielkiej Brytanii Ben Wallace i Włoch Lorenzo Guerini. 

Zgodnie z informacją prasową NATO, znaczna liczba średnich śmigłowców wielozadaniowych użytkowanych obecnie przez siły zbrojne członków Sojuszu osiągnie koniec swojego cyklu życia w okresie pomiędzy 2035-2040 lub później, co spowoduje konieczność ich wycofania z eksploatacji. Nowa inicjatywa ma na celu opracowanie wiropłatów następnej generacji, które będą odpowiedzią na nadchodzące wymagania techniczne i będą wykorzystywały najnowsze technologie, zdolności produkcyjne i koncepcje operacyjne. 

W ciągu kilku najbliższych lat zespoły eksperckie z państw-sygnatariuszy porozumienia opracują szczegółowy program prac badawczo-rozwojowych, poczynając od zdefiniowania wymagań operacyjnych i wieloetapowego programu współpracy międzynarodowej. 

Zastępca sekretarza generalnego NATO, Mircea Geoană powiedział, że inwestując we wspólne zasoby i kierując inicjatywy rozwojowe w ramach wielonarodowej współpracy, zapewniamy, że członkowie Sojuszu są wyposażeni w najlepsze dostępne zdolności, co pomaga utrzymać przewagę technologiczną NATO

Dotychczasowymi przykładami wielonarodowej współpracy państw NATO w Europie w programach śmigłowcowych są śmigłowce produkowane przez włosko-brytyjskie konsorcjum AgustaWestland, francusko-niemiecko-francusko-niderlandzkie NHIndustries (NHI). Państwa-sygnatariusze nowego porozumienia wdrażają obecnie średnie śmigłowce wielozadaniowe NHI NH90, natomiast Wielka Brytania poszukuje następcy swoich Westland Puma HC.2



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
21-11-2020, 11:07 #2,946
Ministerstwo Obrony Narodowej Republiki Koreańskiej zapowiedziało inwestycje w wysokości ponad 72,5 mld dolarów w spółki rodzimego przemysłu zbrojeniowego. Mają zostać one zrealizowane w ramach kontraktów na zakup broni i sprzętu dla południowokoreańskich sił zbrojnych w ciągu najbliższych pięciu lat.

Plany te zostały zaprezentowane przez południowokoreańskiego ministra obrony narodowej Suh Wooka w trakcie targów obronnych DX Korea 2020 w Goyang. W trakcie swojej mowy nazwał przemysł zbrojeniowy siłą napędową wzrostu gospodarczego i podstawą silnej obrony narodowej. Budżet obronny Korei Południowej na okres pięciu najbliższych lat ma wynosić łącznie 270 mld USD. Spośród tych środków 1/3 ma zostać przeznaczona na modernizację techniczną, co oznacza wydanie łącznie ok. 90 mld USD. Aż ponad 80% tych środków ma zostać wydane na zakup rodzimych systemów uzbrojenia.

"Będziemy aktywnie naciskać na politykę pielęgnowania przemysłu obronnego i wzmacniania współpracy technologicznej między sektorem prywatnym a wojskiem na rzecz rozwoju ośmiu podstawowych technologii obronnych, w tym inteligentnego systemu dowodzenia i kontroli" - minister obrony narodowej Korei Południowej Suh Wook

W październiku br. południowokoreańska agencja do spraw zamówień obronnych DAPA (Defense Acquisition Program Administration) poinformowała o planach wydania, w ramach rozpoczęto w maju br. programu tzw. szybkiego przyjęcia, do 2021 roku ok. 22,75 mln USD na 12 nowych systemów uzbrojenia wykorzystujących najnowocześniejsze technologie, w tym systemy bezzałogowe i autonomiczne. Wśród nich wymienia się systemy amunicji krążącej, rozpoznawcze i bojowe bezzałogowe statki powietrzne, uzbrojone i uniwersalne bezzałogowe platformy lądowe, inteligentne systemy przeciwzakłóceniowe i nowy system zarządzania polem walki (BMS).

Równolegle prowadzone są także liczne, inne programy wprowadzania do służby liniowej południowokoreańskich sił zbrojnych nowych systemów uzbrojenia czy modernizacji już eksploatowanych. W ostatnich miesiącach zawarto m.in. kontrakty na rozpoczęcie produkcji seryjnej i dostawy nowego samobieżnego artyleryjskiego zestawu przeciwlotniczego na podwoziu kołowym Anti-Aircraft Gun Wheeled Vehicle System (AAGW), a także moździerza samobieżnego podwoziu gąsienicowego transportera opancerzonego K200A1.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
21-11-2020, 15:25 #2,947
20 listopada br. w Poznaniu minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak wziął udział w inauguracji działalności Wysuniętego Dowództwa V Korpusu amerykańskich wojsk lądowych (US Army). W uroczystości uczestniczyła także Ambasador Stanów Zjednoczonych Georgette Mosbacher oraz zastępca dowódcy V Korpusu gen. dyw. Terrence J. McKenrick.

Proces formowania Wysuniętego Dowództwa V Korpusu US Army z siedzibą w Poznaniu rozpoczął się w październiku br. Pierwsza grupa personelu przybyła już do Polski, a sformowanie dowództwa i osiąganie gotowości operacyjnej będzie następować stopniowo, w okresie kilkunastu miesięcy. Docelowo w jednostce będzie służyć ponad 200 żołnierzy amerykańskich, z dowódcą w randze generała dywizji.

Głównym zadaniem Wysuniętego Dowództwa V Korpusu US Army w Polsce będzie koordynacja działań i nadzór nad jednostkami wojsk lądowych dyslokowanymi w Europie, planowanie operacyjne oraz współpraca i synchronizacja działań sił amerykańskich z wojskami innych państw NATO.

Kwestia wydzielenia Wysuniętego Dowództwa odtwarzanego V Korpusu US Army pojawiła się po raz pierwszy w wypowiedzi ówczesnego sekretarza obrony USA Marka Espera 29 lipca br. podczas briefingu prasowego na temat zapowiadanej relokacji sił amerykańskich z Niemiec. 4 sierpnia fakt ten potwierdziło MON. Poznań jako siedziba Wysuniętego Dowództwa został potwierdzony z kolei 9 września.16 października w amerykańskim Fort Knox w stanie Kentucky zostało reaktywowane po siedmiu latach dowództwo sztabu V Korpusu. Dowódcą został awansowany 21 maja br. na stopień gen. dyw. John Kolasheski.

15 sierpnia br. Minister Błaszczak podpisał wraz z sekretarzem stanu USA Mike’em Pompeo umowę o wzmocnionej współpracy obronnej (EDCA, Enhanced Defence Cooperation Agreement). Umowa została ratyfikowana przez prezydenta RP Andrzeja Dudę 15 października br.

Umowa umożliwiła dalsze pogłębianie współpracy wojskowej, w tym zwiększenie obecności żołnierzy USA w Polsce. Polska w ramach umowy zobligowała się do zapewnienia infrastruktury, która w przypadku zagrożenia będzie mogła przyjąć do 20 tys. żołnierzy amerykańskich. Ustalono również zmianę formuły stacjonowania wojsk USA w Polsce, z rotacyjnej na trwałą oraz wzrost liczby żołnierzy USA o ok. 1 tys. do co najmniej 5,5 tys. Sfinalizowanie tej umowy to efekt procesu i wynik kilkudziesięciu spotkań szefa MON w Waszyngtonie, począwszy od 2018.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
21-11-2020, 20:13 #2,948
Amerykański sekretarz marynarki Kenneth Braithwaite wystąpił z propozycją reaktywowania 1.Floty. Jego zdaniem jeżeli Waszyngton naprawdę chce zaznaczyć swoja obecność w regionie Indo-Pacyfiku i zwiększyć możliwości przeciwstawiania się Chinom, konieczne jest zmniejszenie zadań ciążących na 7.Flocie. Reaktywowana 1. Flota miałaby odpowiadać za Ocean Indyjski i rejon strategicznie ważnej cieśniny Malakka.

7.Flota z kwaterą główną w Yokosuce w Japonii to największy zespół US Navy operujący poza wodami macierzystymi. W jej skład wchodzi od pięćdziesięciu do siedemdziesięciu okrętów, w tym lotniskowiec USS Ronald Reagan typu Nimitz (który kilka dni temu wrócił do Yokosuki po kilkumiesięcznym rejsie). Równie duży jest obszar odpowiedzialności floty, rozciągający się od Hawajów po zachodnią część Oceanu Indyjskiego.

Dowództwo 1.Floty miałoby zostać zlokalizowane w Singapurze. Jeżeli jednak władze miasta‑państwa nie wyrażą zgody, flota stałaby się formacją bardziej ekspedycyjną, przemieszczaną w regionie do miejsc gdzie będzie potrzebna. Inna hipotetyczne lokalizacje to baza w zatoce Subic na Filipinach, Tajlandia, zachodnia Australia lub nawet Cam Ranh w Wietnamie. Są to jednak rozważania czysto teoretyczne. Największym atutem Singapuru, oprócz położenia, jest rozbudowana amerykańska infrastruktura logistyczna w postaci Command Logistics Group Western Pacific.

"Nie możemy polegać tylko na 7.Flocie w Japonii. Musimy spoglądać na innych naszych sojuszników i partnerów, takich jak Singapur, jak Indie, i w efekcie rozmieścić aktywną flotę tam, gdzie będzie to niezmiernie istotne, gdybyśmy, nie daj Boże, kiedykolwiek wpadli w jakąś burzę" - wyjaśnia swój pomysł sekretarz marynarki.

Braithwaite został sekretarzem marynarki w maju tego roku. Wcześniej był ambasadorem USA w Norwegii, gdzie dokładnie zapoznał się z agresywną polityką Chin i ich ekspansją w Arktyce. Przemyślenia z tego okresu dyplomatycznego skłoniły go do wystąpienia z pomysłem reaktywowania 1.Floty i powierzenia jej części zadań 7.Floty.

Nieoficjalne propagowanie tego pomysłu rozpoczął wkrótce po objęciu stanowiska sekretarza marynarki. Miał rozpocząć rozmowy na ten temat z byłym już sekretarzem obrony Markiem Esperem, nie poruszył jednak jeszcze sprawy z jego następcą, Christopherem Millerem.

Reaktywacja 1.Floty może być ostatnia poważną decyzją administracji Donalda Trumpa. Nie wiadomo, jak do sprawy odniesie się administracja Bidena. Typowana na stanowisko sekretarza obrony Michèle Flournoy w sprawie przeciwdziałania chińskiej ekspansji wskazuje na utrzymanie przewagi technicznej, lepsze wykorzystanie posiadanych zasobów i słabości przeciwnika. Trudno więc powiedzieć, czy nowa flota mieści się w tym zakresie tematycznym.

Utworzona w roku 1947 1.Flota odpowiadała za obszar operacyjny zachodniego Pacyfiku. W roku 1973 została przemianowana na 3.Flotę, której podporządkowano obszar wschodniego Pacyfiku. Nie byłby to pierwszy przypadek reaktywacji floty. W maju 2018 roku powróciła 2.Flota, odpowiadająca za obszar Atlantyku w trójkącie między biegunem północnym, Gibraltarem i Florydą.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
22-11-2020, 09:18 #2,949
Po rozpadzie Związku Radzieckiego, gdy Ukraina ogłaszała niepodległość i przekształcała się z zależnej republiki sowieckiej w suwerenne państwo, musiała określić pewne kwestie strategiczne związane z jej miejscem w nowo formującym się układzie sił w Europie Wschodniej. Jeden z pomysłów, który później przerodził się na pewien okres w główny nurt przyjęty przez władzę w kontekście budowania pozycji bezpieczeństwa, miał się opierać na tworzeniu państwa bezblokowego. Taka koncepcja powstała po 1994 roku, gdy Ukraina przekazała swój potencjał jądrowy Rosji, która wraz z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi miała "zagwarantować" bezpieczeństwo i niepodzielność Ukrainy. Wizja zapewnienia obrony suwerenności Ukrainy przez światowe mocarstwa powodowała, że określenie się po stronie jednego sojuszu mogłoby poskutkować utratą gwarancji drugiego. Dodatkowo koncepcja bezblokowości cieszyła się poparciem społeczeństwa.

W ten sposób jedną z możliwości prowadzenia skutecznych ćwiczeń zgrywających współpracę sił zbrojnych Ukrainy z innymi partnerami stał się udział w misjach pokojowych Organizacji Narodów Zjednoczonych. Pod egidą ONZ ukraińscy żołnierze mogli zyskać doświadczenie, współdziałając z innymi kontyngentami narodowymi bez wchodzenia w multilateralne sojusze wojskowe, które określałyby potencjalnego przeciwnika lub charakter polityki zagranicznej państwa. Dodatkowo udział w misjach podnosił rangę państwa na arenie międzynarodowej poprzez aktywny wkład w budowanie stabilności w rejonach objętych kryzysem lub wojną.

Wraz z podnoszeniem kompetencji żołnierzy dodatkowym atutem udziału w misjach zagranicznych było utrzymywanie części sprzętu wojskowego w odpowiedniej kondycji. Dla sił zbrojnych Ukrainy w momencie rosyjskiej agresji w 2014 roku posiadanie części sprzętu w odpowiednim stanie ze względu na przygotowania do udziału w misjach zagranicznych okazało się zbawienne w początkowych fazach operacji ATO i w późniejszym okresie, gdy w 2018 roku zwalczaniem separatystów zajęło się regularne wojsko. Wcześniej w obrazie ukraińskiego wojska dominowały redukcje żołnierzy i sprzętu wojskowego oraz ogólne zaniedbanie.

Poniższa analiza przybliży zaangażowanie Ukraińców w misje pokojowe ONZ na całym świecie, skupiając się jedynie na misjach, w których udział wzięli ukraińscy żołnierze lub personel, zarówno cywilny, jak i wojskowy, po 1991 roku. Trzeba jednak mieć na uwadze, że ze względu na brak jednolitych opracowań przedstawiane dane (w kontekście ilościowym i czasowym) będą bazowały na oficjalnych komunikatach zawartych na stronie Ministerstwa Obrony Ukrainy lub innych resortów oraz publikacjach przez nie wydawanych. Brak dokładnych aktualizacji sprawia, że w niektórych przypadkach nie da się podać dokładnych lub aktualnych liczb albo też określić precyzyjnie funkcji, które miał wypełniać kontyngent ukraiński.

Ukraina w Organizacji Narodów Zjednoczonych
Ukraina jest związana z Organizacją Narodów Zjednoczonych praktycznie od momentu jej powstania. Jeszcze jako Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka była jednym z pierwszych państw (członkiem założycielem), które podpisały Kartę Narodów Zjednoczonych – tworząc w ten sposób ONZ. W tym okresie był to praktycznie dodatkowy głos dla ZSRR na posiedzeniach plenarnych Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Niemniej jednak, nawet jeśli Ukraina prowadziła politykę zagraniczną tylko iluzorycznie (jej kierunki i działania były kreowane poza Kijowem), wiązała ją z przestrzeganiem zasad Karty Narodów Zjednoczonych, dotyczących między innymi utrzymywania pokoju międzynarodowego i ochrony praw człowieka. W tym okresie żołnierze narodowości ukraińskiej również uczestniczyli w misjach pod egidą ONZ, jednak charakter wspólnych sił zbrojnych ZSRR powoduje, że oficjalne statystyki i informacje podawane przez ukraińskie ministerstwo obrony co do historii zaangażowania ukraińskich żołnierzy w misjach pokojowych nie przedstawiają ich udziału przed 1991 rokiem.

W momencie ogłoszenia niepodległości przez Ukrainę urząd stałego przedstawicielstwa Ukraińskiej SRR przy ONZ został naturalnie przekształcony w przedstawicielstwo ukraińskie. Od tamtej pory Ukraina czynnie uczestniczy w działaniach ONZ, zarówno militarnie, jak i merytorycznie. Przykładem w tej drugiej dziedzinie jest utworzenie w 1994 roku – z ukraińskiej inicjatywy – Konwencji o bezpieczeństwie personelu ONZ i personelu współdziałającego. Aspekty militarne obejmują wysyłanie własnych kontyngentów wojskowych i personelu w rejon misji pokojowej lub współtworzenie wielonarodowych pododdziałów, których cel był w zasadzie ten sam, czyli udział w misji pokojowej.

Od 1992 roku Ukraina zaangażowała się w dziesiątki misji pokojowych pod egidą ONZ na całym świecie, od państw bałkańskich po oddalone kraje afrykańskie. Ranga peacekeepingu jest na tyle ważna, że ukraiński parlament ustanowił w 2013 roku obchody corocznego Dnia Ukraińskich Sił Pokojowych (15 lipca). Ten fakt zasługuje na szczególną uwagę ponieważ już od 2002 roku, istnieje międzynarodowe coroczne święto ustanowione przez Zgromadzenie Ogólne ONZ – Międzynarodowy Dzień Uczestników Misji Pokojowych ONZ (29 maja).

Ukraiński peacekeeping w Europie

Misje pokojowe ONZ na terytorium kontynentu europejskiego są związane z kryzysem, jaki tworzył przez wieki tak zwany kocioł bałkański. Mozaika etniczna, która powstawała na przestrzeni stuleci, tworząc narodowości podbijane przez odrębne cywilizacje, spowodowała, że w jednym miejscu stykały się społeczeństwa odmienne religijnie, kulturowo, cywilizacyjnie i etniczne. Wspólna krwawa historia była przeplatana ideą iliryzmu, która miała połączyć ludność południowych Słowian w jedno państwo. Po kilku nieudanych próbach ich zjednoczenia koniec drugiej wojny światowej pozwolił na stworzenie nowej socjalistycznej Jugosławii. Ten twór, łączący sześć bałkańskich państw, przetrwał kilka dekad za sprawą charyzmatycznego przywódcy Josipa Broza Tity, który potrafił umiejętnie balansować między zachodem a wschodem oraz między wewnętrznymi próbami dominacji przez jedną z nacji. Po jego śmierci odżyły stare antagonizmy, a nowe elity, widząc upadek komunistycznych reżimów, zaczęły na fali nacjonalizmu przekształcać swój wizerunek i dążyć do rozpadu pogrążonej w zapaści gospodarczej Jugosławii. Krwawa wojna zmusiła światowe mocarstwa do interwencji w ramach ONZ.

Wojna prowadzona między innymi przez Chorwatów, Serbów i Boszniaków zmusiła Radę Bezpieczeństwa ONZ w 1992 roku do podjęcia rezolucji nr 743, która określała utworzenie i wysłanie w rejon państw byłej Jugosławii sił pokojowych. Siły Ochronne Organizacji Narodów Zjednoczonych (UNPROFOR) miały docelowo rozdzielić strony konfliktu i zdemilitaryzować teren, a następnie monitorować i współdziałać w celu między innymi odbudowania narodowych/miejscowych sił policyjnych i administracji. Proponowane plany ONZ były jednak odrzucane przez strony konfliktu. Natomiast misja zakończyła się w momencie kontrofensywy chorwackiej w 1995 roku.

Wojska ukraińskie brały udział w misji UNPROFOR praktycznie od początku w 1992 roku aż do jej zakończenia. Łączna liczba żołnierzy i obserwatorów wojskowych stanowiła 1303 osoby. W ich skład wchodziły następujące jednostki:

240. Samodzielny Batalion Specjalny (550 osób),
60. Samodzielny Batalion Specjalny (550 osób),
Operacyjna Grupa Oficerów (63 osoby),
jednostka żandarmerii wojskowej (20 osób),
grupa obserwatorów wojskowych (10 osób),
15. Samodzielny Oddział Śmigłowców (110 osób)

Ich dyslokacja obejmowała rejony sektora Północnego (w Chorwacji), sektora Północ-Wchód (w Bośni i Hercegowinie) oraz Sarajewo (Bośnia i Hercegowina)., natomiast ich zadania opierały się na prowadzeniu czynności operacyjnych, to jest konwojowaniu pomocy humanitarnej dla miejscowej ludności, rozdzielaniu walczących stron oraz patrolowaniu wyznaczonych obszarów odpowiedzialności. Podczas misji według ministerstwa obrony zginęło piętnastu ukraińskich żołnierzy.

Sytuacja na Bałkanach nie została ustabilizowana po 1995 roku. ONZ po wygaśnięciu mandatu UNPROFOR wskutek braku zgody stron konfliktu na jego przedłużenie zmodyfikowała jednostki wchodzące w skład sił pokojowych i rozpoczęła szereg mniejszych, samodzielnych misji na terenie Byłej Jugosłowiańskiej Republiki Macedonii, Chorwacji i Kosowa.

Po 1995 roku, mimo zawartego układu w Dayton, który kończył wojnę w Bośni i Hercegowinie, sytuacja dalej była napięta. Wiązało się to z istnieniem separatystycznych regionów i innych napięć etnicznych, na przykład w Kosowie. Należy jednak pamiętać, że nie dla wszystkich byłych jugosłowiańskich republik uzyskanie niepodległości wiązało się z wybuchem konfliktu zbrojnego. Bezkrwawe ogłoszenie niepodległości udało się Macedonii, która w listopadzie 1991 roku stała się niezależnym państwem.

Po wygaśnięciu mandatu UNPROFOR Rada Bezpieczeństwa ONZ w marcu 1995 roku ustanowiła rezolucją nr 983 nową misję na obszarze Macedonii. Nowo powstałe Siły Zapobiegawcze Organizacji Narodów Zjednoczonych (UNPREDEP) stacjonowały na terenie Macedonii, gdzie miały monitorować wszelkie zagrożenia związane z naruszeniem pokoju i próbą destabilizacji regionu wzdłuż granicy z Jugosławią i Albanią. Misja trwała do 1999 roku. Ukraińskie zaangażowanie podczas UNPREDEP sprowadzało się do obecności jednego obserwatora wojskowego, który zajmował się kontrolą i monitorowaniem strefy przygranicznej oraz informowaniem kierownictwa sił pokojowych o naruszeniach zagrażających stabilności regionu.

Kolejne misje, które były spadkobiercami UNPROFOR, skupiały się na Chorwacji, a dokładniej – na istniejących w jej granicach serbskich terytoriach separatystycznych. W 1996 roku RB ONZ poprzez rezolucję nr 1037 ustanowiła Tymczasową Administrację ONZ dla Wschodniej Slawonii, Baranji i Zachodniego Sirmium (Sremu) - UNTAES. Jej głównym celem było koordynowanie wszelkich działań mających doprowadzić do pokojowej reintegracji terenów z niepodległą Chorwacją. Po osiągnięciu celu w 1998 roku misja została zakończona.

W UNTAES wzięło udział 511 Ukraińców. Wchodzili oni w skład następujących jednostek wojskowych:

17. Samodzielna Eskadra Śmigłowców (150 osób),
70. Samodzielna Kompania Czołgów (160 osób),
64. Samodzielna Kompania Zmechanizowana/Specjalna (105 osób),
8. Samodzielna Eskadra Śmigłowców (96 osób).
Zadania przez nich wykonywane obejmowały monitorowanie realizacji porozumień zawartych między skonfliktowanymi stronami, mających umożliwić przekazanie kontroli Tymczasowej Administracji ONZ, oraz patrolowanie obszarów i transport personelu ONZ.

W 1996 roku powołano jeszcze jedną misję pokojową na terytorium Chorwacji. Rada Bezpieczeństwa ONZ rezolucją nr 1038 ustanowiła Misję Obserwacyjną ONZ na półwyspie Prevlaka (UNMOP). Ten mały półwysep w południowej Chorwacji stanowił strategiczny punkt w trakcie działań zbrojnych towarzyszących rozpadowi Jugosławii. Początkowo obszar ten był kontrolowany przez siły jugosłowiańskie, a następnie – odbity przez Chorwatów, po czym obie strony zgodziły się w 1992 roku na demilitaryzację półwyspu. Proces ten był monitorowany przez UNMOP od 1996 roku i trwał do końca roku 2002. W tym okresie udział w misji wzięło dwóch ukraińskich obserwatorów wojskowych. Ich zadania skupiały się na monitorowaniu i informowaniu o działalności marynarek wojennych państw w zatoce oraz obecności wojsk chorwackich i jugosłowiańskich w strefie zdemilitaryzowanej.

Ostatnia europejska misja pokojowa ONZ, w której obecnie biorą udział ukraińscy obserwatorzy, to Misja Tymczasowej Administracji Narodów Zjednoczonych w Kosowie (UNMIK). Terytorium należące dzisiaj do niezależnego, chociaż nie w pełni uznawanego na arenie międzynarodowej Kosowa było przez wieki serbsko-albańską kością niezgody. Rozpad Jugosławii zachęcił tamtejszą ludność albańską do dążeń separatystycznych. Rada Bezpieczeństwa ONZ wobec eskalacji konfliktu utworzyła w 1999 roku rezolucją nr 1244 nową tymczasową administrację UNMIK. Jej głównym celem było monitorowanie wszelkich kwestii związanych z przestrzeganiem praw człowieka i praworządnością, a także pomoc w tworzeniu i koordynowaniu instytucji porządku publicznego oraz organów administracyjnych. Zadania mandatowe i liczebność misji zmieniały się na przestrzeni lat w związku z przejmowaniem niektórych sfer przez UE oraz wewnętrznymi zmianami w państwie.

Ukraina bierze udział w UNMIK od 2000 roku. Wysyła dwóch oficerów sztabowych, których zadania polegają głównie na zbieraniu i analizowaniu informacji dotyczących praworządności, działalności sił KFOR, EULEX i innych organizacji. Dodatkowo wykonują oni inne zadania zgodnie z przydzielonymi stanowiskami.

Ukraiński peacekeeping w Azji
Misje pokojowe na kontynencie azjatyckim, w które zaangażowała się Ukraina, mają nieco szersze tło niż w przypadku Europy, gdzie skupiają się wokół "kotła bałkańskiego". Azja stawiała wyzwania w obrębach między innymi Kaukazu, Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu. Podłoża konfliktów ocierały się o rozpad ZSRR i prowadzoną przez Moskwę agresywną „politykę salami”, motywowaną utrzymaniem za wszelką cenę wpływów w tak zwanej bliskiej zagranicy; ponadto w innych regionach dochodziło zarówno do starć międzypaństwowych, jak i wewnętrznych rozłamów.

Pierwszą azjatycką misją, w której wzięli udział Ukraińcy, była Misja Obserwatorów ONZ w Tadżykistanie (UNMOT), funkcjonująca na podstawie rezolucji RB ONZ nr 968. Konflikt między ówczesnym tadżyckim rządem a islamską opozycją tlił się jeszcze przed rozpadem Związku Radzieckiego, a nasilił się w 1992 roku. Od tamtej chwili aż do roku 1997 naprzemiennie wybuchały protesty i starcia siłowe przeplatane próbami porozumień i zawieszeniami broni.

ONZ zaangażowała się i wysłała swoich przedstawicieli w ramach UNMOT, których celem było przede wszystkim nadzorowanie wprowadzenia porozumień dotyczących zawieszenia broni, monitorowanie i odnotowywanie przypadków jego naruszenia oraz pomoc humanitarna w zakresie możliwości. Misja trwała do 2000 roku, a przez cały jej okres udział w niej wzięło dwudziestu jeden ukraińskich obserwatorów wojskowych.

Konflikt wewnętrzny w Tadżykistanie to nie jedyny przykład konfliktu w postsowieckiej strefie „bliskiej zagranicy”. O ile w Tadżykistanie konflikt zażegnano, o tyle rosyjska agresywna polityka tworzyła „zamrożone konflikty” od Mołdawii po państwa Kaukazu. Właśnie tam po wojnie abchasko‑gruzińskiej ONZ ustanowił w 1993 roku na mocy rezolucji nr 858 Misję Obserwacyjną Narodów Zjednoczonych w Gruzji (UNOMIG). Obserwatorzy mieli monitorować przestrzeganie zawieszenia broni pomiędzy zwaśnionymi stronami. Ukraina wysłała pięciu obserwatorów wojskowych w 2001 roku. Przez ten czas nadzorowali oni zdeponowaną broń, kontrolowali wyznaczone strefy bezpieczeństwa oraz monitorowali ogólne przestrzeganie ustalonego przerwania ognia. Swoje zadania wykonywali aż do końca misji, czyli do 2009 roku.

Przełom XX i XXI wieku to również dalszy ciąg krwawych starć arabsko-izraelskich. Bliski Wschód, który płonie praktycznie nieustannie od chwili proklamacji niepodległości Państwa Izrael w 1948 roku, stał się gigantycznym wyzwaniem dla utrzymania pokoju i stabilności. ONZ prowadziła wzdłuż izraelskich granic szereg misji mających na celu sprostać tym wyzwaniom.

W 1978 roku Rada Bezpieczeństwa postanowiła stworzyć siły pokojowe na pograniczu izraelsko-libańskim, na którym dochodziło do starć pomiędzy Izraelem i początkowo palestyńskimi, a później libańskimi bojownikami. Na mocy rezolucji nr 425 i 426 powstały Tymczasowe Siły Zbrojne ONZ w Libanie (UNIFIL), które funkcjonują nieprzerwanie do dzisiaj. Ich główny cel to monitorowanie wycofania się izraelskich sił z terytoriów Libanu i pomoc w przywróceniu pokoju. Ukraina miała swój – dość krótki w stosunku do ogólnego czas misji – epizod w Libanie od 2000 do 2006 roku. W tym czasie służbę poza granicami państwa pełnił tam 3. Samodzielny Batalion Inżynieryjny (650 osób), a od 2001 do 2006 roku dodatkowo w sztabie UNIFIL służyło siedmiu ukraińskich oficerów. Do głównych zadań jednostki inżynieryjnej należało rozminowywanie terenu, utrzymywanie przejezdności dróg i budowanie infrastruktury (baz) na potrzeby misji.

UNIFIL to nie jedyna misja na Bliskim Wschodzie, w którą zaangażowała się Ukraina. W 2003 roku Kijów wysłał swoje jednostki do Kuwejtu, gdzie od 1991 roku trwała Misja Obserwacyjna ONZ w Iraku i Kuwejcie (UNIKOM). Samo zaangażowanie się ONZ w tym rejonie wynikało z irackiej agresji na Kuwejt w 1990 roku. Obserwatorzy misji, działając na podstawie mandatu określonego rezolucją nr 689, mieli monitorować granicę między zwaśnionymi państwami w celu deeskalacji przemocy i ustabilizowania sytuacji. Ukraiński kontyngent biorący udział w UNIKOM składał się z 19. Samodzielnego Batalionu Ochrony RCB (Radiacyjnej/Chemicznej/Biologicznej), który liczył 448 osób i stacjonował w bazie na terenie Kuwejtu. Batalion wykonywał szereg zadań związanych z reagowaniem kryzysowym, rozpoznaniem skażeń, ochroną ludności cywilnej przed konsekwencjami użycia broni masowego rażenia oraz zwalczaniem skutków jej użycia. Ukraińcy brali udział w UNIKOM od kwietnia do sierpnia 2003 roku.

Kolejną misją pokojową w Azji – już nie na Bliskim Wschodzie – była polityczna Specjalna Misja ONZ w Afganistanie (UNSMA). Jest to mało znana misja prowadzona od przełomu 1993 i 1994 roku aż do 2002, później zastąpiona Misją Wsparcia NZ w Afganistanie (UNAMA). Jej ogólnym celem była pomoc w stabilizacji sytuacji w kraju. Od kwietnia 2000 roku aż do maja 2001 roku brał w niej udział jeden ukraiński obserwator wojskowy. Jego zadania wiązały się z organizacją współpracy między ambasadami, stroną rosyjską i innymi siłami stabilizacyjnymi.

Ostatnią misją na kontynencie azjatyckim, w której Ukraina bierze udział od 2013 roku, jest misja na Morzu Śródziemnym w ramach Sił Pokojowych ONZ na Cyprze (UNIFICYP). Powołano je do życia rezolucją RB ONZ nr 186 w 1964 roku. Podłoże misji leży w konflikcie między cypryjskimi Grekami a cypryjskimi Turkami. Od tamtej pory siły pokojowe monitorują sytuację, a po eskalacji konfliktu w 1974 roku mandat misji obejmuje nadzorowanie przestrzegania zawieszenia broni, obserwację strefy buforowej, prowadzenie działań humanitarnych i działań mających wspierać budowanie relacji między zwaśnionymi stronami.

W misji bierze udział od 2013 roku dwóch ukraińskich obserwatorów wojskowych. Do ich zadań należy monitorowanie sytuacji w strefie buforowej, prace analityczne i szereg innych zadań przydzielanych w zależności od zajmowanego stanowiska.

Ukraiński peacekeeping w Ameryce Środkowej

Europa, Azja i Afryka były lub są sceną wielu misji pokojowych, w których angażowali się niebiesko-żółci żołnierze. Za Oceanem Atlantyckim Ukraińcy w ramach peacekeepingu trafili jednak tylko raz – w 1997 roku. Wzięli wtedy udział w Misji Weryfikacyjnej ONZ w Gwatemali (MINUGUA), która trwała od styczna do maja. Powołano ją na podstawie rezolucji RB ONZ nr 1094, a jej głównym celem było weryfikowanie przestrzegania zawieszenia ognia pomiędzy rządowymi siłami Gwatemali a partyzantami z Gwatemalskiego Zjednoczenia Narodowo-Rewolucyjnego.

Sam konflikt rozpoczął się w latach 60. dwudziestego wieku i trwał przez kolejne trzydzieści sześć lat, toteż gdy zwaśnionym stronom udało się wypracować porozumienie, ONZ postanowiła wspomóc realizację procesu pokojowego. W misji wzięło udział ośmiu ukraińskich obserwatorów wojskowych. Ich zadania dotyczyły monitorowania postępowań zawartych w porozumieniu zawieszenia broni, rozdzielanie sił i demobilizacji kombatantów GZNR w wyznaczonych punktach.

Ukraiński peacekeeping w Afryce

Powody interwencji międzynarodowej na kontynencie afrykańskim wiązały się najczęściej z krwawymi wojnami domowymi, wyrosłymi na gruncie kolonializmu i dążenia do niepodległości. Nakładały się na to problemy wynikające z podziałów kolonialnych, przynależności do odrębnych plemion czy religii w ramach jednej kolonii - a więc następnie jednego organizmu państwowego. Dodatkowo wokół wielu konfliktów współistniał problem związany z szybkim przyrostem naturalnym i zacofaną gospodarką w ramach względnie słabo rozwiniętych społeczeństw. Tak zobrazowane uogólnienie Trzeciego Świata, chociaż stygmatyzujące, oddaje wizję wielu konfliktów zbrojnych oraz klęsk związanych z głodem i brakiem odpowiednich struktur sanitarnych w Afryce.

Ukraina bierze udział w afrykańskich misjach ONZ od 1996 roku. W porównaniu z innymi kontynentami to właśnie na „czarnym lądzie” zaangażowanie Ukraińców w jest największe.

Pierwszy afrykański akord dla Ukrainy rozpoczął się w 1996 roku Misją Obserwacyjną ONZ w Angoli (MONUA). Wojna domowa w Angoli wybuchła w 1975 roku i trwała dwadzieścia siedem lat. Po jednej stronie walczył Ludowy Ruch Wyzwolenia Angoli, sprawujący funkcje rządowe (przy wieloletnim wsparciu ze strony Kuby), a po drugiej – ugrupowania partyzanckie oraz wojska regularne Republiki Południowej Afryki i Zairu. Sam konflikt, choć długi, miał swoje epizody zawieszenia broni i próby pokojowego rozwiązania sytuacji, w które zaangażowała się Organizacja Narodów Zjednoczonych. MONUA, powołana rezolucją RB ONZ nr 1118, była spadkobiercą zadań, które wykonywała Trzecia Misja Weryfikacyjna NZ w Angoli (UNAVEM I – 1988–1991; UNAVEM II – 1991-1995; UNAVEM III - 1995-1997). Główne obowiązki dotyczyły wsparcia administracji państwowej, dążeń do pojednania i współpracy między stronami oraz udzielania pomocy humanitarnej. Dodatkowo istniał szereg kwestii związanych z aspektem policyjnym i militarnym, w tym kontrola neutralności policji lub nadzór przestrzegania zawieszenia ognia.

Wysłany w 1996 roku kontyngent ukraiński składał się z 901. Samodzielnej Kompanii Pontonowo-Mostowej, liczącej 200 osób, ośmiu oficerów sztabowych, pięciu obserwatorów wojskowych i trzech żandarmów. Główne zadania były związane z zabezpieczeniem inżynieryjnym na wyznaczonych obszarach odpowiedzialności, w szczególności remontowaniem dróg oraz budowaniem przepraw. Mandat MONUA i pobyt ukraińskich żołnierzy w Angoli trwał do 1999 roku. Niestety kontyngent nie wrócił do ojczyzny w pełnym składzie. Podczas misji zginął jeden ukraiński żołnierz.

Od 2000 roku ukraińskie błękitne hełmy zaczęły brać udział w misjach pokojowych od zachodu po wschód kontynentu. Po Angoli ukraiński kontyngent wojskowy wysłano do Sierra Leone. To zachodnioafrykańskie państwo od 1991 do 2002 roku pochłaniała wojna domowa między stroną rządową a rebeliantami między innymi ze Zjednoczonego Frontu Rewolucyjnego. Krwawa wojna (pełna ludobójstwa, masowych gwałtów, wykorzystywania dzieci-żołnierzy i innych zbrodni) musiała zaangażować społeczność międzynarodową.

W 1998 roku ONZ powołała misję obserwacyjną, która do października 1999 roku monitorowała sytuację w kraju oraz nadzorowała rozbrojenie i demobilizację. Następnie mandat misji został poszerzony i rezolucją RB ONZ nr 1270 powołano Misję ONZ w Sierra Leone (UNAMSIL), która trwała do końca 2005 roku. Jej głównym celem było koordynowanie współpracy między zwaśnionymi stronami w celu wprowadzenia w życie ustaleń zawartych w porozumieniu pokojowym z marca 1999 roku. Zadania mandatowe obejmowały dodatkowo kwestie związane z rozbrojeniem, demobilizacją, nadzorem przestrzegania zawieszenia ognia i reintegracją byłych kombatantów ze społeczeństwem.

Ukraińskie siły wchodzące w skład UNAMSIL obejmowały:

4. Samodzielny Batalion Remontowo-Budowlany (530 osób od grudnia 2000 do lutego 2005);
oficerów pełniących funkcje w sztabie misji (do 20 osób od grudnia 2000 do kwietnia 2005);
20. Samodzielny Oddział Śmigłowców (110 osób od marca 2001 do grudnia 2004);
obserwatorów wojskowych (do 20 osób od sierpnia 2001 do grudnia 2005).

Do głównych zadań jednostki remontowej należało zabezpieczenie materiałowo-techniczne, szkolenie załóg transporterów opancerzonych i kierowców ciężarówek oraz transport towarów humanitarnych. Natomiast jednostka śmigłowców między innymi przeprowadzała loty obserwacyjne, transportowała personel ONZ i ewakuowała rannych. Misja w Sierra Leone, tak samo jak MONUA, nie obyła się bez ofiar. Podczas UNAMSIL życie straciło sześciu ukraińskich żołnierzy.

Ukraińskie zaangażowanie w Afryce od 2000 roku to nie tylko Sierra Leone. Równolegle Kijów wysłał personel do Etiopii i Erytrei oraz Demokratycznej Republiki Konga. W obu przypadkach byli to obserwatorzy wojskowi, a w DRK – dodatkowo oficer sztabowy.

Konflikt erytrejsko-etiopski tlił się już od lat sześćdziesiątych XX wieku. Erytrea walczyła o niepodległość i odłączenie się od Etiopii, co ostatecznie nastąpiło po referendum w kwietniu 1993 roku. Do kolejnej eskalacji między dwoma już suwerennymi podmiotami, doszło w 1998 roku. Po dwuletnich starciach strony podpisały porozumienie o zawieszeniu broni, a Rada Bezpieczeństwa ONZ postanowiła utworzyć na mocy rezolucji nr 1320 Misję ONZ w Etiopii i Erytrei (UNMEE). Personel ONZ stacjonował na granicy państw, w 25-kilometrowej strefie bezpieczeństwa. Zadania mandatowe dotyczyły nadzorowania zawieszenia broni, monitorowania pozycji jednostek sił obu stron, nadzoru nad wyznaczoną strefą oraz likwidacji min w strefie bezpieczeństwa i jej sąsiedztwie.

Ukraiński personel wysłany do UNMEE stanowiło siedmiu obserwatorów wojskowych. Ich zadania obejmowały również pomoc w organizowaniu powrotów dla uchodźców i wysiedleńców. Obowiązki wykonywali do 2008 roku.

Ukraińska przygoda w Demokratycznej Republice Konga zaczęła się w tym samym roku co UNAMSIL i UNMEE, ale zaangażowała Kijów na dłużej. Sama interwencja ONZ w DRK jest związana z kryzysem, który rozpoczął się z chwilą początku ludobójstwa w sąsiedniej Rwandzie w 1994 roku. Członkowie rwandyjskiego plemienia Hutu, które odpowiedzialne było za wymordowanie setek tysięcy Tutsi, masowo uciekali do ówczesnego Zairu. W 1996 roku sytuacja w Zairze zaogniła się i doszło do wojny domowej, która trwała do 1997 roku i była preludium do tak zwanej afrykańskiej wojny światowej. Ten konflikt ciągnął się aż do 2003 roku, angażując 8 afrykańskich państw: DRK, Namibię, Zimbabwe, Angolę, Czad, Ugandę, Rwandę i Burundi.

W 1999 roku część walczących stron podpisała porozumienie o zawieszeniu broni i rozmieszczeniu sił pokojowych ONZ. Wobec tego Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła rezolucję nr 1279, która utworzyła Misję Obserwacyjną ONZ w Demokratycznej Republice Konga (MONUC). Jej głównym celem było nadzorowanie rozejmu, podejmowanie starań o pokojowe rozwiązanie sytuacji kryzysowej, prowadzenie dialogu ze zwaśnionymi stronami, wspieranie pomocy humanitarnej, analizowanie informacji dotyczących sił i środków stron walczących oraz rozminowywanie terenu i usuwanie innych materiałów wybuchowych. Ukraina wydelegowała do MONUC dziesięciu (podnosząc w niektórych latach liczbę do trzynastu) obserwatorów wojskowych, którzy głównie nadzorowali punkty kontrolne i wyznaczone strefy bezpieczeństwa, w tym kontrolowali proces wycofania broni i rozminowania oraz dodatkowo uczestniczyli w spotkaniach komitetów i komisji wojskowych.

Mimo podpisania porozumienia i obecności sił pokojowych wojna trwała dalej do 2003 roku, a jej następstwa prowadziły do kolejnych wieloletnich kryzysów. Państwo było niestabilne, a administracja – niewydolna. Do tego dochodził problem głodu i chorób, przy czym miliony osób zostały wysiedlone lub pozbawione dachu nad głową. Przez kolejne lata dochodziło do incydentów zbrojnych lub lokalnych ofensyw, toteż w 2010 roku ONZ postanowiła poszerzyć mandat misji. Rezolucją RB nr 1925 MONUC została przeobrażona w Misję Stabilizacyjną Organizacji Narodów Zjednoczonych w Demokratycznej Republice Konga (MONUSCO).

Mandat misji obejmował fizyczną neutralizację i rozbrajanie grup rebelianckich, ochronę personelu międzynarodowego i ludności cywilnej, wsparcie administracji w walce z bezprawiem oraz koordynację szeregu reform wojska, policji i wymiaru sprawiedliwości. Dodatkowo ONZ w swoich kompetencjach mandatowych odpowiada za pomoc w zabezpieczeniu techniczno-logistycznym przy organizacji wyborów w kraju. Wobec zmian charakteru misji Ukraina wysłała po 2010 roku jeszcze sześciu oficerów sztabowych.

Z kolei w 2012 roku udział w misji rozpoczęła 18. Samodzielna Jednostka Śmigłowców. Kontyngent liczył 250 żołnierzy, dysponował śmigłowcami bojowymi Mi-24 (4 sztuki) i śmigłowcami transportowymi Mi-8MT (również cztery). Wystawienie jednostki wojskowej dysponującej śmigłowcami poszerzyło listę zadań wykonywanych przez Ukraińców. Do ich nowych obowiązków należało prowadzenie rozpoznania powietrznego, odstraszanie i w razie potrzeby wsparcie ogniowe sił lądowych ONZ, prowadzenie operacji poszukiwawczo-ratowniczych oraz w zależności od potrzeb inne mandatowe zadania w zakresie zasad użycia siły.

MONUSCO jest kolejną misją obok wcześniej opisanych UNMIK (Kosowo) i UNIFICYP (Cypr), w której ukraiński personel w dalszym ciągu bierze udział. Jest to jednak również kolejna misja afrykańska, z której do ojczyzny nie wróci pełny skład. Według oficjalnych informacji do tej pory w DRK życie straciło trzech ukraińskich żołnierzy.

W 2004 roku ukraiński kontyngent wojskowy trafił do Liberii - kolejnego zachodnioafrykańskiego państwa, w którym na przestrzeni lat 1989-2003 stoczono dwie wojny domowe. W tym czasie ONZ powołała misję obserwacyjną (UNOMIL), trwającą od 1993 do 1997 roku. Wobec późniejszej eskalacji konfliktu, a następnie zawarcia porozumienia pokojowego w 2003 roku, strony zwróciły się z prośbą do ONZ o wysłanie sił pokojowych do Liberii. Wobec tego RB ONZ rezolucją nr 1509 utworzyła Misję Narodów Zjednoczonych w Liberii (UNMIL). Zadania mandatowe polegały na nadzorowaniu wprowadzania rozejmu, ochronie personelu ONZ, wsparciu pomocy humanitarnej oraz pomocy w reformie krajowych sił militarnych i policyjnych.

Ukraina wysłała w 2004 roku do Liberii 56. Samodzielną Jednostkę Śmigłowców. Oddział liczył momentami nawet do 301 osób, a na stanie miał śmigłowce bojowe Mi-24 (6) i transportowe Mi-8MT (8). Do ich zadań należało rozpoznanie i obserwacja, transport, wsparcie lotnicze dla jednostek ONZ, czynności poszukiwawczo-ratownicze oraz ewakuacja rannych. W 2014 roku w rejon misji zostali wysłani również ukraińscy obserwatorzy wojskowi i oficerowie sztabowi (maksymalnie było ich pięciu). Ich zadania wiązały się z planowaniem i koordynowaniem lotów, transportów lotniczych i innych działań związanych z użyciem operacyjnym jednostek powietrznych. Dodatkowo zajmowali się kwestiami analitycznymi, które dotyczyły między innymi współpracy z organizacjami humanitarnymi.

Obserwatorzy i oficerowie brali udział w misji do 2017 roku, natomiast kontynent wojskowy – do 2018 roku. Liberia to kolejne państwo afrykańskie, z którego Ukraińcy nie wrócili w komplecie. Podczas UNMIL zginęło sześciu ukraińskich żołnierzy.

W czasie misji pokojowej w Liberii Kijów w 2005 roku wysłał również personel na południowy wschód kontynentu afrykańskiego. W ten sposób rozpoczęła się wieloletnia „przygoda” ukraińskich wojskowych w Sudanie, państwie, które wewnętrznie od lat 50. XX wieku było skłócone pomiędzy zdominowaną przez islam północą a chrześcijańskim południem. Konflikty, które toczyły się głównie na południu kraju, związane były z chęcią uzyskania autonomii, a w późniejszych latach całkowitej niezależności przez Sudańczyków z południa.

Ukraina trafiła do Sudanu zaraz po drugiej wojnie domowej, która trwała od 1983 do 2005 roku. Rada Bezpieczeństwa ONZ na mocy rezolucji nr 1590 ustanowiła Misję Narodów Zjednoczonych w Sudanie (UNMIS). Miała ona wesprzeć wdrażanie ustaleń porozumienia pokojowego, które rząd Sudanu podpisał z Ludową Armią Wyzwolenia Sudanu (partyzantką reprezentującą Południe). Znaczący zapis porozumienia mówił o przyznaniu szerokiej autonomii Sudanowi Południowemu na sześć lat, a po ich upływie miało być rozpisane referendum niepodległościowe. Zadania mandatowe obejmowały również szereg czynności koordynujących pomoc humanitarną, w tym ułatwianie powrotu osobom wysiedlonym i uchodźcom oraz rozminowywaniem terenu.

Ukraiński personel UNMIS składał się z jedenastu obserwatorów wojskowych. Ich obowiązki obejmowały między innymi monitorowanie rozejmu, prowadzenie śledztw w przypadku jego naruszenia, obserwację przemieszczania się sił zbrojnych stron na obszarze misji oraz prowadzenie operacji rozminowania wspólnie z innymi organizacjami międzynarodowymi i stronami konfliktu. Ukraińcy wykonywali te zadania przez sześć lat – do 2011 roku, kiedy w wyniku referendum, niepodległość ogłosiło wciąż najmłodsze państwo świata, Sudan Południowy. Wobec takiej sytuacji mandat UNMIS wygasł w lipcu 2011 roku.

Wspomniana wcześniej ukraińska wieloletnia „przygoda” w Sudanie nie skończyła się, lecz przeniosła do Sudanu Południowego i w obszar graniczny między oboma państwami. Jednocześnie w dalszym ciągu konflikt między Sudanem a Sudanem Południowym miał charakter zbrojny. Oprócz starć trwających od 2003 roku na zachodzie Sudanu (w Darfurze) w 2011 roku doszło do zbrojnych incydentów granicznych, w których wojska z północy siłą zajęły region Abyei, otaczający nadgraniczne miasto o tej samej nazwie. Incydenty szybko przerodziły się w regularną walkę, w której wyniku z bogatego w złoża ropy naftowej regionu granicznego ponad 100 tysięcy osób zostało zmuszonych do ucieczki.

Wydarzenia związane z dalszym konfliktem pomiędzy Sudanem a już niepodległym Sudanem Południowym spowodowały że w 2011 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ ustanowiła dwie misje pokojowe w tym regionie. Pierwsza była spadkobiercą UNMIS – została powołana rezolucją nr 1996, ustanawiającą Misję Narodów Zjednoczonych w Republice Sudanu Południowego (UNMISS). Druga misja miała związek z walkami na terenie Abyei, gdzie RB ONZ na mocy rezolucji nr 1990 ustanowiła Tymczasowe Siły Zbrojne ONZ w Abyei (UNISFA).

Misja w Sudanie Południowym ma głównie pomóc w budowaniu i utrzymaniu stabilności wewnątrz państwa oraz wesprzeć budowanie wszelkich gałęzi demokratycznej administracji państwowej. Główny nacisk położono na aspekt prawny funkcjonowania państwa i na rozwój ekonomiczny. Ukraina wysłała do Sudanu Południowego czterech przedstawicieli. Trzech z nich sprawuje funkcje obserwatorów wojskowych, czwarta osoba to oficer sztabowy. Do ich zadań należy prowadzenie patroli na obszarze odpowiedzialności, zbieranie i analiza informacji, monitorowanie rozejmu oraz procesu rozbrojenia, demobilizacji i reintegracji, a także zapewnianie stałej łączności władz lokalnych z organizacjami pozarządowymi i międzynarodowymi.

Druga sudańska misja pokojowa stacjonuje w obszarze Abyei. Jest to teren, któremu przyznano specjalny status administracyjny. Teoretycznie obszar należy zarówno do Sudanu, jak i do Sudanu Południowego. Administracją zajmują się specjalnie powołane organy, składające się z przedstawicieli obu stron, natomiast ochronę obszaru, w szczególności ludności cywilnej, powierzono siłom ONZ. O specjalnym charakterze UNISFA decyduje wydana przez Radę Bezpieczeństwa ONZ autoryzacja użycia siły w obronie ludności cywilnej i pracowników humanitarnych. Same zadania mandatowe dotyczą nadzoru wycofywania się stron konfliktu z regionu Abyei, współpracy z miejscowymi siłami porządkowymi w celu ochrony infrastruktury naftowej, ochrony personelu, obiektów i sprzętu misji, współpracy z innymi organami administracyjnymi oraz wsparcia w dostarczaniu pomocy humanitarnej oraz przede wszystkim zapewnieniu ochrony ludności cywilnej.

W UNISFA udział bierze sześciu ukraińskich obywateli, w tym czterech pełni funkcje obserwatorów wojskowych, a kolejnych dwóch jest oficerami sztabowymi. Ich obowiązki obejmują podobne spektrum działań jak w przypadku misji w Sudanie Południowym. Patrolują wyznaczony obszar, zbierają i analizują informacje, monitorują przestrzeganie umowy o tymczasowej administracji regionu i prowadzą inne zadania związane ze stanowiskiem służbowym.

Oprócz MONUSCO, UNMISS i UNISFA, na kontynencie afrykańskim jest jeszcze jedna misja, w której obecnie udział biorą błękitne hełmy z Ukrainy. Jednak przed jej opisem należy wrócić jeszcze do zakończonej misji na zachodzie Afryki.

W 2010 roku Ukraina dołączyła do misji pokojowej w Wybrzeżu Kości Słoniowej – państwie które od lat 60. do lat 90. funkcjonowało stabilnie. Na początku XXI wieku pogrążyło się jednak w konflikcie w wyniku walki o władzę. Zwaśnione grupy polityczne wypracowały wspólne porozumienie w 2003 roku: nowo utworzony rząd z pomocą ONZ, ECOWAS (Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej) i Francji miał przeprowadzić szereg reform w administracji i wojsku.

W tym okresie ONZ utworzyła Misję na Wybrzeżu Kości Słoniowej (MINUCI), która trwała od 2003 do 2004 roku. Na mocy rezolucji nr 1528 w miejsce MINUCI powołano Operację ONZ na Wybrzeżu Kości Słoniowej (UNOCI). Początkowo miała ona pomagać we wprowadzaniu w życie zapisów porozumienia z 2003 roku, jednak po 2010 roku sytuacja wewnętrzna w WKS zaogniła się i doszło do wybuchu wojny domowej. Mimo jej zakończenia w kwietniu 2011 roku sytuacja w kraju była dalej niestabilna i dochodziło do incydentów.

Mandat UNOCI obejmował monitorowanie zachowań i przemieszczeń uzbrojonych grup na terenie kraju, wsparcie dla rządu w rozbrojeniu, demobilizacji i reintegracji oraz powrocie uchodźców, wsparcie w procesie reform bezpieczeństwa państwa, ochronę ludności cywilnej i personelu ONZ, monitorowanie embarga na broń, a także szereg działań mających na celu wsparcie budowy instytucji państwowych, które współpracowałyby z instytucjami międzynarodowymi, przestrzegając przy tym praw człowieka i jego wolności.

Ukraina zaangażowała się w misję kilkuetapowo w okresie od 2010 do 2017 roku. Początkowo, od listopada 2010 do grudnia 2011 roku, udział w misji brało sześćdziesięciu żołnierzy wyznaczonych ze składu 56. Samodzielnej Jednostki Śmigłowców, która operowała w ramach misji pokojowej w Liberii. Do dyspozycji mieli oni śmigłowce bojowe Mi-24 (trzy) i śmigłowce transportowe Mi-8 (dwa). Ich zadania obejmowały rozpoznanie lotnicze i patrolowanie, eskortę żołnierzy, obserwację i ewakuację medyczną. Ich udział w UNOCI miał związek z wykonywaniem czynności zabezpieczających trwającą wtedy kampanię wyborczą. Po jej zakończeniu grupa powróciła do Liberii. Kolejny etap trwał od sierpnia 2013 do lutego 2016 roku. Brało w nim udział trzydziestu jeden żołnierzy wchodzących w skład grupy lotniczej. Dysponowali oni trzema Mi-24, a do ich zadań należało transportowanie towarów, personelu i VIP-ów ONZ, prowadzenie ewakuacji rannych, wykonywanie lotów obserwacyjnych oraz wsparcie powietrzne dla jednostek lądowych misji ONZ.

Ostatni etap ukraińskiego zaangażowania trwał od maja 2014 do kwietnia 2017 roku. W tym czasie do sztabu misji wysłano trzech oficerów. Każdemu z nich powierzono inne stanowisko: starszego oficera w siedzibie działu koordynacji lotów, funkcjonariusza centrum logistycznego w dowództwie operacji i analityka w centrum analitycznym operacji. Zadania przez nich wykonywane wiązały się ściśle ze stanowiskiem: planowanie i koordynacja ruchu lotniczego, analiza informacji operacyjnych oraz planowanie wsparcia logistycznego komponentu wojskowego operacji.

Ostatnia misja pokojowa, w której Ukraina bierze udział od 2018 roku, to Wielowymiarowa Zintegrowana Misja Stabilizacyjna w Mali (MINUSMA), utworzona w 2013 roku na mocy rezolucji nr 2100 w związku z niestabilną sytuacją w Mali, kryzysami wewnętrznymi i obecnością ekstremistów. Ukraińskie zaangażowanie w misję nie jest jednak przedstawiane w oficjalnym spisie ze strony ministerstwa obrony (ma to związek z brakiem najnowszych aktualizacji). Mandat misji obejmuje zadania zmierzające do ustabilizowania sytuacji instytucjonalnej i humanitarnej w państwie. Dodatkowo siły stabilizacyjne mają chronić ludność cywilną i personel ONZ oraz ochraniać zabytki dziedzictwa kulturowego.

O ukraińskim zaangażowaniu można dowiedzieć się z informacji medialnych. Znalezienie informacji dotyczących szczegółowych zadań wykonywanych przez Ukraińców jest problematyczne, jednak dzięki specjalnym raportom Sekretarza Generalnego o sytuacji w Mali można poznać dokładną liczbę ukraińskiego personelu. W 2019 roku było to siedmiu oficerów sztabowych, a w 2020 roku łącznie ich liczba wynosi dziewięć osób.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

sterby
Liczba postów:8,889 Reputacja: 13,327
22-11-2020, 13:03 #2,950
W poniedziałek wystrzelona z pokładu niszczyciela rakietowego klasy Arleigh Burke USS John Finn (DDG-113) rakieta typu SM-3 (w wersji Block IIa) zniszczyła cel symulujący trajektorią lotu międzykontynentalną rakietę balistyczną. W momencie trafienia cel miał się znajdować poza atmosferą. Co warte uwagi, pocisk został zniszczony poprzez bezpośrednie trafienie (kinetic kill vehicle) – a nie dzięki ładunkowi wybuchowemu. Potwierdzenie zdolności „wpiętych” w system Command and Control Battle Management Communications (C2BMC) pocisków SM-3 do namierzania i niszczenia ICBM-ów uznawane jest za przełomowe wydarzenie, potencjalnie znacznie zwiększające amerykańską siłę odstraszania (chociaż, zapewne, część środowiska strategów nuklearnych wzdrygnęła się na myśl o potencjalnych destabilizujących konsekwencjach poniedziałkowego testu).
 
Godny odnotowania jest również fakt, że jest to kolejne już potencjalne zastosowanie pocisków SM-3. Przypomnijmy, że pocisk, który rozpoczynał służbę jako element obrony powietrznej, ma obecnie służyć zarówno jako broń ASAT, pocisk przeciwokrętowy, jak i, po zmodyfikowaniu na potrzeby US Army, ma również służyć do ataków na cele znajdujące się na lądzie. Trend ku unowocześnianiu i dostosowywaniu już istniejących systemów uzbrojenia, zamiast tworzenia nowych, często problematycznych (F-35, LCS, Zumwalt), wydaje się tak wymuszony przez ograniczenia budżetowe dotykające amerykańskie siły zbrojne, jak rozsądny. Trudno zresztą, aby było inaczej; brak pieniędzy i rozsądne nimi dysponowanie idą zazwyczaj w parze.


Żródło: S&F



Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.

[Obrazek: 0_0_520470275_jest_chujowo_ale_stabilnie...middle.jpg]

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
22-11-2020, 22:41 #2,951
Egipt stał się państwem, które w ostatnim czasie włącza się w szereg wspólnych przedsięwzięć szkoleniowych z różnymi państwami świata. Co więcej, czyni to na różnych kierunkach strategicznych, odnoszących się do architektury bezpieczeństwa Afryki, Morza Śródziemnego czy też Bliskiego Wschodu.

Egipska aktywność wojskowa w regionie staje się w ostatnich miesiącach coraz bardziej widoczna w kontekście kolejnych międzynarodowych ćwiczeń oraz manewrów. Obecnie Kair prowadzi lub prowadził w ostatnich dniach szereg ćwiczeń z partnerami z Królestwa Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Jordanii, Sudanu oraz Wielkiej Brytanii czy Francji.

W pierwszej kolejności należy wskazać, że w bazie wojskowej Mohamed Naguib w Egipcie zgromadziły się formacje wojskowe reprezentujące państwo gospodarza, ale również innych państw arabskich (Jordanii, ZEA, Bahrajnu oraz Królestwa Arabii Saudyjskiej, należy również zaznaczyć, że część źródeł mówi także o udziale personelu wojskowego z Sudanu).

Wszystko w ramach połączonych ćwiczeń, określonych jako „Miecz Arabów” (Saif Al Arab). Żołnierze oraz oficerowie mają w trakcie ich trwania wymieniać się doświadczeniami oraz zwiększać możliwość prowadzenia wspólnych działań antyterrorystycznych, ale również ochrony granic przez zewnętrznymi zagrożeniami. Wskazuje się, że są to główne ćwiczenia mające na celu pokazanie zasięgu współpracy wojskowej Egiptu oraz jego sojuszników z państw arabskich. Zgrywając przy tym różne systemy uzbrojenia, które są na wyposażeniu wspomnianych krajów.

Nie można zapomnieć, że cały czas trwają również inne, bilateralne ćwiczenia wojskowe sił egipskich oraz sudańskich o kryptonimie "Orły nad Nilem". Ich wagę miało podkreślić przybycie na miejsce manewrów szefa sztabu wojsk egipskich gen. Mohamed Farid. Wizytował on ćwiczące wspólnie komponenty lotnicze oraz wojsk specjalnych z obu państw afrykańskich. Przypomnijmy, że w ramach "Orłów nad Nilem" wojska egipskie i sudańskie chcą przećwiczyć uderzenia na wrogie cele, obronę przeciwpowietrzną oraz misje C-SAR w przypadku zestrzelenia maszyn przez obronę przeciwlotniczą przeciwnika. Przy czym, tego rodzaju przedsięwzięcia szkoleniowe są postrzegane przez zewnętrznych obserwatorów, jako szczególne narzędzie względem napięć wokół relacji Egiptu oraz Sudanu z Etiopią.

Zaś na Morzu Śródziemnym, Egipt wspólnie z Brytyjczykami prowadzi pierwszy raz połączone ćwiczenia z zakresu operacji desantowych. Jak zostało podkreślone, dwustronne manewry egipsko-brytyjskie miały na celu zwiększenie interoperacyjności oraz wymianę wiedzy i doświadczenia. Wszystko w celu wykazania możliwości wspólnego przeciwdziałania wyzwaniom stojącym w sferze bezpieczeństwa morskiego w regionie Morza Śródziemnego. Podczas fazy morskiej wspomnianego przedsięwzięcia szkoleniowego Wielka Brytania zaangażowała dwa okręty, desantowy HMS Albion oraz niszczyciel HMS Dragon. W przypadku brytyjskich sił, muszą być one postrzegane przez pryzmat obecności w regionie Littoral Response Group (Experimentation) (LRG-X).

Wspomniane zgrupowanie brytyjskie ma na celu opracowanie koncepcji nowego formatu szybkich sił ekspedycyjnych, opartych na większej roli działań specjalnych. Obecnie LRG-X prowadzi szereg ćwiczeń z partnerami Londynu w rejonie Morza Śródziemnego. Egipcjanie wystawili jednostkę Mistral ENS Anwar El Sadat, fregatę ENS Sharm El Sheikh oraz okręt ENS Ali Gad. Oprócz testowania zdolności współdziałania w przypadku operacji desantowej, zgrupowania miały również kooperować w scenariuszach zakładających odpieranie zagrożenia ze strony napadu powietrznego przeciwnika, jak również ochrony przed uderzeniem obcych jednostek nawodnych. W manewrach wzięły udział także jednostki specjalne z obu marynarek wojennych.

Trzeba również przypomnieć, że w listopadzie egipskie i francuskie okręty ćwiczyły wspólne działania w ramach ćwiczeń PASESEX. Dwie fregaty, egipska ENS Taba i francuska Languedoc pogłębiały dotychczasowe możliwość kooperacji dwóch flot i współpracy w wykonywaniu działań na akwenie Morza Śródziemnego. Zaś w tle pozostają wspólne ćwiczenia egipsko-rosyjskie "Most Przyjaźni 3" na akwenie Morza Czarnego. Egipt zacieśnia współpracę i jak widać nie ukrywa, że jest w stanie użyć narzędzi militarnych w przypadku zagrożenia swoich interesów regionalnych. To zaś zapewne nie pozostaje bez odzewu w takich państwach, jak Turcja czy Etiopia.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-11-2020, 22:41 przez gargamel9998.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
23-11-2020, 16:57 #2,952
Wojna w Karabachu pokazała, że czołg jest łatwym celem do ataku dronów. W ciągu zaledwie kilku tygodni działań wojennych Erewan stracił ponad 120 pojazdów bojowych.

Jakie wnioski powinni wyciągnąć inni z tego konfliktu i w jakim stopniu czołgi są bezpieczne wobec wrogich UAV? Druga wojna w Karabachu pokazała wrażliwość pojazdów opancerzonych, zwłaszcza czołgów, ostrzeliwanych z nowoczesnych tureckich dronów.

Skuteczność bezzałogowych statków powietrznych przewyższyła skuteczność armeńskiej naziemnej broni przeciwpancernej. W związku z tym media dochodzą do wniosku, że w nowoczesnych warunkach coraz trudniej jest chronić czołgi ze względu na rosnącą liczbę i charakter zagrożeń.

Współcześni projektanci starają się zwiększyć przeżywalność czołgów. Wiadomo już o rosyjskich planach zainstalowania systemów ochrony czynnej Arena-M na czołgach T-72B3M i T-80BVM, dodatkowych jednostkach ERA w sztywnej obudowie po bokach oraz wymianie pancerza reaktywnego Kontakt-5 na czołgi Relikt T-90M.

Planuje się również zwiększenie żywotności zbiorników za pomocą systemów ochrony elektromagnetycznej i autonomicznego automatycznego systemu przeciwpożarowego z powtarzalnym działaniem. Według zachodnich analityków, bez uwzględnienia zdobytych pojazdów opancerzonych armii azerbejdżańskiej, Armenia straciła ponad 120 czołgów różnych modyfikacji (Azerbejdżan stracił 30), 24 transportery opancerzone, około 20 bojowych wozów piechoty, 120 holowników i 17 dział samobieżnych.

Azerbejdżan nie jest uważany za potęgę militarną, ale dzięki użyciu dronów uderzeniowych Bayraktar i amunicji, takiej jak Harop i Skystriker, był w stanie narzucić własny scenariusz konfliktu. Jednocześnie należy się liczyć z silnym wsparciem Turcji, która jest odpowiedzialna za patrolowanie Karabachu z powietrza samolotami rozpoznawczymi i „latającymi radarami”.

We współczesnych realiach czołgi nie mogą być używane na zasadzie samobieżnej artylerii. Takie podejście jest uzasadnione tylko w przypadku operacji antyterrorystycznej.

Eksperci wyjaśniają, że teraz wojsko musi dokładniej przemyśleć użycie czołgów podczas walki z powodu zbyt dużej ilości broni. Jeśli czołgi są używane nieskutecznie w bitwie, nie oznacza to, że same są nieskuteczne.

"Najprawdopodobniej stanowiska dowodzenia nie rozumieją znaczenia czołgów we współczesnej walce" - sugerują eksperci.

Oprócz wzmocnienia systemów ochrony czołgów, konieczne jest stworzenie nowych środków ich obsługi, np. bezzałogowych statków powietrznych. Kilka lat temu w Syrii pojawiły się pierwsze postulaty wykorzystania do dronów, aby zmienić bieg konfliktu zbrojnego.

Stacjonujące tam wojska rosyjskie miały odpierać ataki dronów fabrycznych, które były kontrolowane nie przez zwykłe wojska, ale przez grupy terrorystyczne. Obecnie nowoczesne lotniska są chronione przez najnowsze systemy obrony powietrznej.

"Drony wroga atakują w skoordynowany sposób i niosą groźny ładunek. Gdyby nie systemy przeciwdziałania, które nie zawsze okazywały się niezawodne, to już byłaby potężna siła, nawet w wersji improwizowanej"- twierdzą eksperci.

Świat szuka skutecznych sposobów ochrony przed bezzałogowymi statkami powietrznymi, ale nawet najnowocześniejsze systemy obrony powietrznej nie roszczą sobie pretensji do rozwiązania tego problemu. Potrzeba nie tylko modernizacji, ale także stworzenia zupełnie nowych indywidualnych systemów ochrony czołgów przed bezzałogowymi statkami powietrznymi.

Temat jest otwarty. To poważny problem dla wojska i będzie wymagał sporej inwestycji. Do tej pory systemy obrony powietrznej stosunkowo skutecznie współpracują z urządzeniami elektronicznymi. Takich nowoczesnych systemów nie ma jednak w Armenii. Wywiad ormiański przeoczył pojawienie się systemów uderzeniowych tureckich oficerów i najemników z Syrii. Zaskakujące jest, jak naiwnie ormiańskie służby specjalne podeszły do tej kwestii. Innym problemem jest to, że Rosja nie posiada dronów szturmowych.

"Dziś czołg jest bezsilny wobec poważnego drona w walce jeden na jednego".

Specjaliści rozumieją ochronę indywidualną jako uniwersalną ochronę pojazdów opancerzonych przed atakami bezzałogowych statków powietrznych.

"To najbardziej niezawodne i najtańsze narzędzie w porównaniu do pokrywania wszystkich części zintegrowanym systemem obrony powietrznej. Jednocześnie konieczne jest stwarzanie możliwości ciągłej modernizacji, ponieważ pojawiają się nowe rozwiązania producentów bezzałogowych systemów uderzeniowych"- tłumaczy ekspert.

Brak sprawnie działającego systemu obrony powietrznej Armenii, słabe wyszkolenie i niedobór części nowoczesnej broni odegrały istotną rolę w Górskim Karabachu.

Eksperci są przekonani o skuteczności podejścia zintegrowanego - rozwoju wyposażenia obrony powietrznej i ochrony osobistej. Dowodzi tego bieg historii. Wcześniej czołgi niszczono wyrzutniami przeciwpancernymi, następnie pociskami podkalibrowymi i kumulacyjnymi. W efekcie czołgi otrzymały dynamiczną ochronę, która neutralizuje skumulowany strumień wraz z jego eksplozją.

Kompleks ochrony czynnej Arena wyłapuje tylko te pociski, które wlatują do zbiornika z boku. Dlatego potrzebne są ulepszenia, aby przeciwdziałać pociskom w atakach najwyższego poziomu. Ponadto nowoczesne amerykańskie systemy przeciwpancerne są w stanie uderzyć z góry.

Jeśli chodzi o ochronę najnowocześniejszych rosyjskich czołgów, takich jak Armata, przed bezzałogowymi atakami, informacje o tym są utajnione, ale wydarzenia w Karabachu są powodem do wyciągnięcia konkretnych wniosków.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
24-11-2020, 17:44 #2,953
Wielka Brytania utworzyła nową jednostkę National Cyber Force (NCF), która będzie koncentrowała się na prowadzeniu ofensywnych operacji w cyberprzestrzeni. Powstała z myślą o wykorzystaniu brytyjskich zdolności do realizacji kluczowych misji. W ramach NCF personel wywiadu oraz sił zbrojnych znajdzie się pod jednym dowództwem, aby zagwarantować bezpieczeństwo całego państwa. Wielka Brytania przechodzi na kolejny poziom budowania ofensywnych cyberzdolności.

W przemówieniu na temat wydatków na obronę premier Boris Johnson odniósł się do współpracy pomiędzy Centralą Łączności Rządowej (ang. Government Communications Headquarters – GCHQ) i Ministerstwem Obrony, odpowiedzialnym za prowadzenie operacji w sieci w celu zakłócenia wrogiej działalności zewnętrznych aktorów, w tym państw, organizacji terrorystycznych czy cyberprzestępców. Obejmują one szeroki zakres działań – od przeciwdziałania propagandzie terrorystycznej po wspieranie misji wojskowych – czytamy w oficjalnym komunikacie rządu w Londynie.

Podczas przemówienia Boris Johnson podkreślił, że jednostka National Cyber Force (NCF) ma pomóc przekształcić brytyjskie cyberzdolności w taki sposób, aby zapewnić państwu pełne bezpieczeństwo. Jak wskazał, NCF odgrywa istotną rolę we wzmacnianiu „cybersiły” Wielkiej Brytanii w skali międzynarodowej.

Myślą przewodnią: ofensywa

National Cyber Force skupi personel brytyjskiego wywiadu (GCHQ, MI6), resortu obrony oraz Laboratorium Nauki i Technologii Obrony (ang. Defence Science and Technology Laboratory – DSTL) pod jednym dowództwem. Cyberoperacje z udziałem NCF mogą obejmować m.in. ingerowanie w systemy telefonów, aby uniemożliwić wrogim podmiotom komunikację; zabezpieczenie brytyjskich samolotów wojskowych przed cyberatakami czy wykorzystanie Internetu do likwidacji platform cyberprzestępczych, w tym działalności pedofiliów.

"Od ponad wieku GCHQ pracuje nad zapewnieniem bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii. Cyberbezpieczeństwo stało się integralną częścią tej misji, ponieważ dążymy do uczynienia naszego państwa najbezpieczniejszym miejscem do życia i prowadzenia działalności online. Jesteśmy wiodącą na świecie cybersiłą" - Jeremy Fleming, Dyrektor GCHQ


Generał Sir Patrick Sanders z Dowództwa Strategicznego podkreślił, że ogłoszenie utworzenia National Cyber Force na rzecz bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii w cyberprzestrzeni stanowi „kamień milowy w obronności kraju”. Powstanie NCF porównał do przełomowego momentu, jakim było utworzenie w 1918 roku Royal Air Force.

Największa siła NCF leży w partnerstwie między Dowództwem Strategicznym, GCHQ a służbami specjalnymi (SIS). Jednostka łączy ich doświadczenie i kulturą operacyjną, co ma zbudować nową jakość cyberzdolności, która stanie się rozpoznawalna w skali świata. Utworzenie National Cyber Force oznacza, że Wielka Brytania rozwija swoje możliwości, które mają odstraszać przeciwników, ale równocześnie chronić brytyjską infrastrukturę oraz zabezpieczać misje prowadzone przez wojsko.

"NCF wzmacnia naszą globalną obecność w wirtualnej domenie i jest wyraźnym przykładem na to, jak realizujemy nasz ambitny program modernizacji obronności" - Ben Wallace, minister obrony Wielkiej Brytanii

W komunikacie GCHQ oficjalnie zadeklarowano, że Wielka Brytania zobowiązuje się do wykorzystywania swoich cyberzdolności w odpowiedzialny sposób i zgodnie z prawem krajowym oraz międzynarodowym. Przestrzeganie obowiązujących regulacji ma zagwarantować, że prowadzone operacje będą proporcjonalne, odpowiedzialne i ukierunkowane.

Brytyjski plan

Współcześnie Wielka Brytania jest jednym ze światowych liderów jeśli chodzi o posiadanie i wykorzystanie ofensywnych cyberzdolności. W tym obszarze GCHQ to kluczowy podmiot w opracowywaniu oraz rozwijaniu narzędzi i technik potrzebnych do prowadzenia misji. Przykładem może być operacja z 2018 roku, kiedy to brytyjskim siłom udało się skutecznie zlikwidować sieci propagandowe Państwa Islamskiego.

Zaawansowanie brytyjskich sił w zakresie cyberprzestrzeni potwierdził we wrześniu br. generał Sir Patrick Sanders, który wskazał, że Wielka Brytania posiada zdolności do prowadzenia ofensywnej cyberwojny. Podkreślił, że Brytyjczycy dysponują możliwościami, jakie mogą zostać użyte do „degradacji, zakłócenia i zniszczenia” infrastruktury krytycznej swoich wrogów.

Szef Dowództwa Strategicznego zaznaczył, że brytyjskie wojsko jest celem około 60 ataków każdego dnia, dlatego też aktywna postawa przeciwko zagrożeniom jest szczególnie ważna w kontekście cyberbezpieczeństwa całego państwa.

Odzwierciedleniem ofensywnych cyberzdolności Wielkiej Brytanii oraz potwierdzeniem ich rzeczywistego użycia może być operacja wymierzona w rosyjską infrastrukturę, o której poinformował były szef brytyjskiej służby cywilnej Sir Mark Sedwill.

Pod koniec października br. Sir Mark Sedwill ujawnił, że Wielka Brytania przeprowadziła szereg operacji wymierzonych w rosyjskich liderów. Jak dodał, starano się wykorzystać słabości rosyjskiego systemu, używając do tego m.in. ofensywnych narzędzi w cyberprzestrzeni.

Szef brytyjskiej służby cywilnej przyznał, że poprzez cyberataki dążono do tego, aby Rosja zapłaciła najwyższą cenę za swoje agresywne zachowanie. Jego zdaniem Kreml operuje w tzw. szarej strefie, gdzie zaciera się granica pomiędzy stanem pokoju a wojny, używając szeroką skalę narzędzi z zakresu wojny informacyjnej czy cyberataków.

Podjęte przez Brytyjczyków działania miały na przykład przeszkodzić w nielegalnych transferach pieniędzy z Rosji. Były szef brytyjskiej służby cywilnej wskazał, że operacje w sieci zostały zastosowane między innymi po otruciu Siergiej Skripala, byłego oficera GRU przebywającego w Wielkiej Brytanii w 2018 roku.

"Nowe brytyjskie Narodowe Siły Cybernetyczne to wiodąca na świecie siła, zdolna do prowadzenia ukierunkowanych, odpowiedzialnych operacji cybernetycznych w celu ochrony naszego bezpieczeństwa narodowego" - Dominic Raab, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii

Utworzenie National Cyber Force to krok w stronę dalszego rozwijania ofensywnych cyberzdolności, które są istotnym elementem cyberbezpieczeństwa Wielkiej Brytanii. W przypadku Londynu operacje tego typu wpisały się w szeroki katalog działań na rzecz ochrony państwa oraz społeczeństwa.

Działalność NCF ma przyczynić się do usprawnienia dowództwa, kontroli i nadzoru nad prowadzonymi działaniami. Nie można wykluczać również wzrostu liczby ofensywnych operacji wymierzonych we wrogie podmioty. Nowa jednostka stanie się także istotnym elementem cyberbezpieczeństwa NATO. Warto pamiętać, że Sojusz do tej pory aktywnie korzystał z brytyjskich doświadczeń i rozwiązań, co w przypadku NCF również będzie miało miejsce.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
25-11-2020, 11:07 #2,954
Według serwisu Military Watch Magazine po utworzeniu bazy morskiej w Sudanie Rosja zdecyduje się na reaktywację podobnych obiektów na Kubie i w Wietnamie. Rosyjski portal Avia.pro stwierdza nawet, że mogą one rozpocząć działanie już w latach dwudziestych. Dzięki tego rodzaju wysuniętym placówkom Rosja uzyskałaby możliwość projekcji siły w kluczowych regionach świata.

Temat powrotu Rosjan do dawnych baz wojskowych nie jest nowy. Pojawiał się wielokrotnie wraz ze wzrostem zaangażowania wojskowego Moskwy na świecie, szczególnie zaś po rozpoczęciu wojny na Ukrainie i aneksji Krymu w 2014 roku. Wtedy relacje z Zachodem znacznie się ochłodziły, a wśród rosyjskich polityków pojawiały się głosy wzywające do powrotu na Kubę i do Wietnamu. W 2017 roku mówił o tym szef Komitetu Obrony i Bezpieczeństwa, generał pułkownik Wiktor Bondariew, który podkreślił, że rządy tych krajów w czasach sowieckich były tradycyjnymi partnerami Moskwy, a i dziś utrzymują z nią bliskie relacje.

W czasach zimnej wojny Związek Radziecki utrzymywał stację SIGINT Lourdes na Kubie. Wykorzystywano ją do śledzenia poczynań Amerykanów z uwagi na bliskość wybrzeży USA (z Hawany do bazy lotniczej Key West jest 170 kilometrów). Z kolei w Wietnamie utrzymywana była duża baza morska w zatoce Cam Ranh. W 1979 roku ZSRR i Wietnam zawarły umowę w sprawie dwudziestopięcioletniej dzierżawy obiektu. Na terenie Cam Ranh także istniała stacja nasłuchowa radzieckiego wywiadu, monitorująca działania zarówno Amerykanów, jak i Chińczyków. W dobie upadku Związku Radzieckiego nastąpiła znaczna redukcja sił w bazie.

Instalacje na Kubie i w Wietnamie były używane przez Rosjan do 2002 roku. Powodem tej decyzji o ich opuszczeniu były kwestie finansowe, za wynajem Rosjanie musieli bowiem płacić znaczne sumy. W przypadku Kuby za użytkowanie obiektów w Lourdes było to blisko 200 milionów dolarów rocznie. Nie bez znaczenia były też naciski Waszyngtonu, który uzależnił kwestię umorzenia rosyjskiego zadłużenia od wycofania się z Kuby.

Z kolei Hanoi w 2001 roku zażądało od Moskwy opłat za wynajem bazy w Cam Ranh sięgających również blisko 200 milionów dolarów. Władze rosyjskie szukające w tamtym okresie oszczędności stwierdziły, że również ten obiekt jest zbyt drogi w utrzymaniu, i podjęły decyzję o wycofaniu sił.

W ostatnich latach Moskwa podejmowała kroki mające na celu powrót do bazy w Wietnamie. Władze w Hanoi konsekwentnie jednak stoją na stanowisku, że na terenie ich kraju nie może być mowy o obcych instalacjach wojskowych. Baza w Cam Ranh może być za zgodą Wietnamu wykorzystywana jako miejsce uzupełniania zapasów i postoju dla okrętów zaprzyjaźnionych państw. Stosowne umowy Hanoi zawarło między innymi z Rosją i Indiami, jednak Moskwa uzyskała możliwość wykorzystywania lotniska w Cam Ranh do postoju i tankowania w trakcie wykonywania misji w regionie, w tym do lotów swoich strategicznych nosicieli pocisków manewrujących.

Wywołało to zresztą nerwową reakcje Waszyngtonu, który zażądał od władz Wietnamu wycofania zgody na wykorzystywanie bazy przez rosyjskie siły powietrzne. Najprawdopodobniej obecnie w Cam Ranh nie ma na stałe rosyjskich żołnierzy, jest jednak odpowiednie zaopatrzenie i infrastruktura niezbędna do rotacyjnej obecności tam samolotów i okrętów.

Z kolei w 2014 roku w mediach pojawiały się informacje o reaktywacji stacji SIGINT w Lourdes. Szybko jednak zostały zdementowane, a artykuły na ten temat - usunięte z rosyjskich mediów. Później spekulowano, że w zamian za konserwację poradzieckiego sprzętu i umorzenie długów z czasów sowieckich Rosja ma utrzymywać bazę morską w Zatoce Cienfuegos. Podobnie jak w przypadku tej w Sudanie miałyby ona być w stanie przyjmować okręty o napędzie atomowym.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
25-11-2020, 17:43 #2,955
Nowo mianowany szef sztabu US Air Force, generał Charles Q. Brown, w wywiadzie udzielonym serwisowi Defense News opowiedział o swojej wizji modernizacji amerykańskiego lotnictwa. Wbrew temu, co można by pomyśleć w pierwszym odruchu, na liście priorytetów nie znalazł się żaden konkretny typ statku powietrznego.

"Nie jestem już tak bardzo zauroczony samolotami, mimo że nimi latałem" przyznał generał „CQ” Brown. Nie umieszcza więc na swojej liście ani wielozadaniowych samolotów bojowych F-35, ani samolotów szkolno-treningowych T-7A Red Hawk, ani nawet bombowców strategicznych nowej generacji B-21 Raider. Co zamiast tego?

Przede wszystkim modernizacja potencjału nuklearnego. W Stanach Zjednoczonych kwestia ta przewija się od lat, a chociaż praktycznie każdy zgadza się, że ma ona kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego, najważniejsze decyzje raz po raz odwlekano w czasie. Dopiero dwa miesiące temu zapadła decyzja o przyznaniu Northropowi Grummanowi kontraktu na zaprojektowanie międzykontynentalnego pocisku balistycznego nowej generacji - GBSD. W ramach wartego 13,3 miliarda dolarów kontraktu następca starzejących się pocisków Minuteman III ma wchodzić do służby od roku 2029.

Tutaj, owszem, pojawia się program B-21, ale jedynie jako element szerszego programu modernizacji potencjału strategicznego. Pierwszy z co najmniej stu egzemplarzy ma być oblatany w 2022 roku. Modernizacja dwóch z trzech komponentów triady nuklearnej, za które odpowiada USAF, to także pociski manewrujące LRSO, za które odpowiada Raytheon. Notabene będą one przystosowane również do przenoszenia głowic konwencjonalnych.

Drugi punkt na liście generała Browna to zarządzanie polem walki - sieciocentryczność, błyskawiczna wymiana danych pomiędzy uczestnikami działań bojowych i całkowita koordynacja, ocierająca się wręcz o wszechwiedzę. Rozwój programu zaawansowanego systemu zarządzania walką (ABMS) był oczkiem w głowie poprzedniego szefa sztabu, generała Davida Goldfeina, ale Brown również docenia znaczenie tej inicjatywy.

Tradycyjnym problemem okazać się może zdobycie funduszy na przedsięwzięcie, które z jednej strony jest dalekowzroczne i wymaga integrowania różnorodnych rozwiązań, a z drugiej - nie zakończy się powstaniem niczego namacalnego, jakiejkolwiek "zabawki", przy której mógłby się sfotografować polityk. W roku budżetowym 2021 USAF prosił o 302 miliony dolarów na ABMS. Kongres postanowił, że zetnie z tej sumy co najmniej 50 milionów.

Dla mnie i dla sił powietrznych oznacza to, że coś się zagubiło w tłumaczeniu - mówi Brown - Robimy to trochę inaczej, niż prowadziliśmy tradycyjne programy pozyskiwania wyposażenia.

A skoro o tym mowa, trzeci priorytet Browna to właśnie metody zakupu wyposażenia. Celem jest pozyskiwanie go szybciej i taniej. Generał chce, aby w produkcji wykorzystywano bardziej zaawansowane technologie, z większym udziałem projektowania cyfrowego i symulacji. W tej kwestii jego sojusznikiem będzie z pewnością doktor Will Roper, odpowiedzialny za zakup wyposażenia dla US Air Force. Roper również jest miłośnikiem nowych rozwiązań i nowej filozofii pozyskiwania sprzętu.

Koncepcja Digital Century Series, której Roper jest orędownikiem, zakłada kupowanie małych partii samolotów od różnych producentów i wprowadzanie do służby coraz nowszych rozwiązań w szybkim tempie. Wydaje się to idealnie wpisywać w pragnienia Browna, ale generał nie chciał powiedzieć wprost, czy w przypadku Digital Century Series słowo stanie się ciałem. Jakaś zmiana jest jednak niezbędna.

"Jeśli wciąż będziemy stosować to samo podejście, które stosujemy, odkąd zacząłem służbę w siłach powietrznych, i będziemy oczekiwać innych rezultatów, to niewiele nam z tego przyjdzie" - oświadczył generał Brown, który uzyskał stopień podporucznika w 1985 roku.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
26-11-2020, 20:12 #2,956
Po latach walk z terrorystami i partyzantkami oraz udziału w wielu innych operacjach poniżej progu wojny francuskie siły zbrojne przechodzą przeobrażenie mające lepiej dostosować je do klasycznej wojny z równorzędnym przeciwnikiem, takim jak Rosja czy Chiny. Pomimo stereotypowego poglądu na niechęć Francji do Stanów Zjednoczonych modernizacja wojsk lądowych ma kilka cech wspólnych i odbywa się przy współpracy obu stron.

Zacieśniająca się współpraca obu państw nie oznacza jednocześnie wspólnego sprzętu, kopiowania doktryny czy identycznego spojrzenia na kwestię zaawansowanych technologii. Według Francuzów przyszłe zagrożenia będą miały różne formy, dlatego także wśród sojuszników powinna panować różnorodność, która pozwoli się wzajemnie uzupełniać, i nie powinno się wyłącznie klonować rozwiązań amerykańskich.

"Być może francuskie wojska lądowe nie są tak wielkimi miłośnikami najnowszych technologii jak te z innych państw - powiedział generał dywizji Michel Delion, dowódca Centrum Nauki Doktryny i Dowodzenia Armée de terre - Tak, współpraca ze Stanami Zjednoczonymi wymaga interoperacyjności, ale jeszcze ważniejsze jest wspólne nastawienie mentalne żołnierzy, co wymaga rozbudowania programu wymiany oficerów. Lepiej jest dążyć do kompatybilności standardów niż kupować jednakowe wyposażenie."

Od lipca 2019 roku generał brygady Hubert Cottereau jest zastępcą dowódcy amerykańskiej 3. Dywizji Piechoty, a od stycznia 2020 roku amerykański generał brygady Todd Wasmund jest zastępcą dowódcy francuskiej 3. Dywizji. Ta jednostka weźmie udział w zaplanowanych na przyszły rok amerykańsko-francuskich ćwiczeniach sztabowych „Warfighter 21-04” i będzie podlegała amerykańskiemu III Korpusowi.

"Nasze wyzwanie nie dotyczy techniki - zgadza się generał Wasmund - Większość wyzwań wiąże się z polityką, która często nie pozwala obu armiom dzielić się informacjami, zwłaszcza wywiadowczymi, nawet jeśli obie strony dysponują urządzeniami technicznie gotowymi do współdzielenia informacji."



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
27-11-2020, 08:46 #2,957
We wrześniu 2014 roku zakończyło się funkcjonowanie wojsk pancernych w Belgii. Nie była to sytuacja wyjątkowa w szeregach NATO – trzy lata wcześniej na taki sam krok zdecydowała się Holandia. I podobnie jak wcześniej Holendrzy, także Belgowie najwyraźniej doszli do wniosku, że była to zła decyzja, i szybko zaczęli szukać sposobu na jej odwrócenie.

Naturalną drogą byłaby współpraca z Berlinem lub Paryżem i leasingu albo francuskich Leclerców, albo niemieckich Leopardów 2. Zwolennikiem takiego rozwiązania był Michel Péters, doradca do spraw obronnych byłego premiera Charles’a Michela, rządzącego w latach 2014–2019 (obecnie przewodniczącego Rady Europejskiej).

"Francuskie wojska lądowe nie miały wolnych Leclerców do wydzierżawienia – stwierdził pułkownik Manuel Monin, zajmujący się realizacją francusko-belgijskiego porozumienia CaMo (Capacité Motorisée), dotyczącego współpracy w zakresie dostaw i eksploatacji pojazdów dla belgijskiego Komponentu Lądowego. Dziś reaktywacja takiej zdolności wymagałaby zasobów ludzkich, których belgijskie siły zbrojne nie mają.

"Sądzę, że aby zostać czołgistą, jest już za późno zauważył Péters na Twitterze. W 2016 roku było to nadal możliwe ze szwadronem F [francuskojęzycznym] i N [niderlandzkojęzycznym]. Teraz wszystkie te zdolności już utracono. W przypadku obrony przeciwlotniczej zareagowano w ostatniej chwili."

Odtworzenie wojsk pancernych wymagałoby wiele wysiłku i stopniowego budowania potencjału. Dlatego też pod znakiem zapytania stoją ewentualne plany zaangażowania się w któryś z europejskich programów rozwoju czołgu podstawowego, w szczególności francusko-niemiecki MGCS.

W zamian Péters proponuje skupienie się na dzisiejszych wyzwaniach i zaplanowanie działań zapewniających szybki rozwój. Zgodził się z nim pułkownik Monin, podkreślający smutną rzeczywistość spadku ambicji politycznych w ostatnich latach, którą trudno będzie przywrócić.

Zarówno dla Pétersa, jak i dla Monina jasne jest, że jeśli Belgia chce mieć czołgi, musi teraz zainteresować się programem MGCS, który ma zastąpić Leclerki i Leopardy 2 do 2035 roku. Oprócz nowych czołgów mógłby on stworzyć szanse dla belgijskiego przemysłu obronnego. Niemniej jednak oznaczać to będzie, że na wskrzeszenie pododdziałów pancernych będzie trzeba czekać jeszcze co najmniej piętnaście lat.


Koniec belgijskich Leopardów

10 września 2014 roku belgijskie wojska lądowe formalnie zakończyły użytkowanie czołgów podstawowych Leopard 1 podczas ćwiczeń poligonowych w niemieckim Bergen-Hohne. Już wówczas stan wojsk pancernych nie był najlepszy, gdyż spośród 132 czołgów zmodernizowanych do wersji A5 tylko garstka pełniła służbę liniową. Resztę magazynowano, a obrazu faktycznego stanu dopełnia to, że 1/3 Batalion Ułanów (1er/3ème Bataillon de Lanciers) dysponował jedynie ośmioma wozami. Obecnie pododdział ten użytkuje transportery opancerzone Piranha IIIC (naturalnie słabiej uzbrojone) i pojazdy Dingo 2.

Bezpośrednio po zakończeniu zimnej wojny belgijskie wojska pancerne miały 468 czołgów, w szczególności Leopardów 1. Stopniowo je wycofywano, oddając do muzeów lub magazynów. Część belgijskich czołgów tego typu została zutylizowana w zakładach należących do Agencji Zaopatrzenia i Dostaw Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
27-11-2020, 17:46 #2,958
US Army ogłosiła utworzenie dowództwa łączącego US Army Europe Command i US Army Africa Command. Dowódcą nowoutworzonego US Army Europe and Africa Command (USAREUR-AF) zostanie gen. Christopher G. Cavoli.

Połączenie dwóch dotychczas oddzielnych dowództw jest elementem reformy struktur dowodzenia. Na czele USAREUR-AF znajdować się będzie czterogwiazdkowy generał. Ponadto zmiany dotyczą także połączenia komponentów US Army Africa i Southern European Taks Force w US Army Southern European Task Force, Africa (SETAF-AF). Dowódcą tego komponentu będzie dwugwiazdkowy generał.

Połączenie dwóch dowództw pozwoli zwiększyć efektywność dowodzenia w dwóch sąsiadujących teatrach operacji. Dzięki konsolidacji możliwe będzie skupienie się na zadaniach poziomu strategicznego. Integralną częścią dowództwa będzie V Korpus z kwaterą w Poznaniu. Jego rolą będzie planowanie i synchronizacja operacji w Europie.

Konsolidacja zwiększy globalną i regionalną gotowość do wspierania Narodowej Strategii Obrony. Nowa struktura zwiększy efektywność dowodzenia i kontroli, elastyczność oraz możliwości w zakresie prowadzenia wielkoskalowych i wielodomenowych operacji – powiedział sekretarz departamentu US Army, Ryan D. McCarthy.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
27-11-2020, 20:57 #2,959
Na rozpoczynającym się we wtorek dwudniowym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw NATO powołana przez sekretarza generalnego Sojuszu Jensa Stolteneberga grupa ekspertów przedstawi propozycje jego zreformowania, w tym ograniczenia zasady jednomyślności - podała agencja dpa.

Według uzyskanych przez nią informacji, eksperci zalecili również, by do kuluarowych rozmów w trakcie północnoatlantyckich szczytów zapraszano przywódców tych państw Unii Europejskiej, które do NATO nie należą oraz by poświęcano znacznie więcej uwagi potencjalnym zagrożeniom ze strony Chin.

Zdaniem eksperckiej grupy, by wzmocnić polityczną współpracę wewnątrz Sojuszu, powinno się prowadzić więcej rozmów na wysokim szczeblu - i to nie tylko w kwaterze głównej NATO w Brukseli, lecz także w państwach członkowskich. W grę wchodzą tu m.in. dodatkowe spotkania szefów dyplomacji czy konferencje ministrów spraw wewnętrznych na temat terroryzmu.

Urzeczywistnienie wszystkich tych postulatów uważa się obecnie za wysoce nieprawdopodobne - zaznacza dpa. Jej zdaniem, na ograniczenia w stosowaniu weta państwa takie jak Turcja i Węgry zapewne się nie zgodzą. Rozgniewany traktowaniem węgierskiego szkolnictwa na Ukrainie Budapeszt od 2017 roku konsekwentnie blokuje spotkania wspólnej komisji NATO-Ukraina. Natomiast Ankara wymogła ograniczenie współpracy NATO z Austrią w reakcji na krytyczne wypowiedzi austriackich polityków pod adresem Turcji.

Ze względu na obecne napięcia między Turcją i Unia Europejską nierealistyczne jest oczekiwanie na niezbędną zgodę Ankary na rozszerzenie współpracy NATO z UE - ocenia dpa. Powołując się na własne informacje dodaje, że również w Wielkiej Brytanii kwestia zacieśniania stosunków NATO z UE traktowana jest sceptycznie.

Grupę ekspertów NATO powołano wiosną bieżącego roku z inicjatywy ministra spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maasa po tym, gdy blisko rok temu prezydent Francji Emmanuel Macron publicznie ogłosił, że NATO jest w stanie "śmierci mózgu". Macron chciał w ten sposób zwrócić uwagę na pojawiające się ustawicznie rozbieżności poglądów państw członkowskich w podstawowych kwestiach polityki bezpieczeństwa. Jako uzasadnienie swego stanowiska francuski prezydent przytoczył przykład tureckiej interwencji zbrojnej w północnej Syrii, którą podjęto bez wcześniejszych konsultacji z partnerami z NATO i która stała się możliwa dopiero po nieuzgodnionym wcześniej z Sojuszem wycofaniu z tych terenów wojsk USA.

Rozprowadzone w środę wewnątrz Sojuszu postulaty będą omawiane na wideokonferencji ministrów spraw zagranicznych w przyszłym tygodniu. Współprzewodniczącymi 10-osobowego zespołu eksperckiego są były minister obrony i były minister spraw wewnętrznych Niemiec Thomas de Maiziere oraz były amerykański dyplomata Wess Mitchell. Francja oddelegowała do tego gremium swego byłego szefa dyplomacji Huberta Vedrine'a.

W centrali NATO nie chciano w środę wieczorem komentować całej sprawy. Potwierdzono tam jedynie, że raport grupy eksperckiej przekazano odbiorcom i że zostanie on oficjalnie zaprezentowany na spotkaniu szefów MSZ. Także przedstawicielstwa państw członkowskich powstrzymały się na razie od wszelkich komentarzy. Zaznaczano przy tym, że ważne jest przeprowadzenie najpierw otwartej wewnętrznej dyskusji.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

gargamel9998
Liczba postów:6,943 Reputacja: 7,365
28-11-2020, 09:48 #2,960
Brytyjski premier Boris Johnson ogłosił plan rozwoju nowych fregat, nazwanych typ 32. Deklaracja jest zaskakująca, bowiem Wielka Brytania realizuje już programy budowy dwóch typów fregat (26 i 31) a w dotychczasowych oficjalnych dokumentach nie pojawiła się żadna wzmianka o kolejnym typie. Sprawą zainteresował się parlament, w związku z czym będącą jego zapleczem informacyjnym Biblioteka Izby Gmin zaczęła zbierać dane o enigmatycznych okrętach.

Rezultaty pracy Biblioteki są bardziej niż skromne, prawdopodobnie więcej informacji o fregatach typu 32 pojawi się w Zintegrowanym Przeglądzie Obrony i Bezpieczeństwa (Integrated Defence and Security Review), którego publikację zapowiedziano na początek przyszłego roku. Kolejnym dokumentem wnoszącym cokolwiek do sprawy będzie zapewne również Trzydziestoletni Plan Zamówień Okrętów Wojennych (30-year Naval Ship Acquisition Plan).

Obecnie pozostają więc spekulacje bazujące na przeprowadzonej przez Bibliotekę Izby Gmin analizie obecnych założeń Royal Navy. Brytyjska marynarka wojenna posiada obecnie trzynaście fregat typu 23 (Duke) optymalizowanych pod kątem zwalczania okrętów podwodnych. Jednostki te zaczną być wycofywane ze służby począwszy od roku 2023, a ich zastępcami będzie osiem fregat typu 26. Budowę pierwszych trzech okrętów zakontraktowano w roku 2017.

Początkowo zakładano budowę dwunastu fregat typu 26, także optymalizowanych pod kątem zwalczania okrętów podwodnych. Ze względów oszczędnościowych liczbę okrętów ograniczono i po długich debatach zdecydowano się na budowę pięciu fregat typu 31. W założeniu mają to być jednostki wielozadaniowe, mniejsze, a przez to tańsze w budowie i eksploatacji niż typ 26.

Biblioteka Izby Gmin sugeruje, że fregaty typu 32 mogą być odpowiedzią na plany zwiększenia brytyjskiej obecności wojskowej w Azji i większego zaangażowania globalnego. Pierwszy lord morski, admirał Tony Radakin, który już uznał Chiny za potencjalne zagrożenie dla Wielkiej Brytanii, uznał wysunięta obecność Royal Navy za priorytet. Zasugerował przy tym otwarcie konieczność zwiększenia liczby okrętów stale przebywających poza wodami macierzystymi.

Wobec nieznanego jeszcze harmonogramu prac trudno oceniać, do jakiego stopnia ewentualne jednostki typu 32 mogą rozwiązać problem zbyt małej liczby fregat w Royal Navy. Według Biblioteki Izby Gmin w połowie dekady Wielka Brytania może odczuć czasowy niedobór okrętów tej klasy. Już w roku 2017 szef Izby Żeglugi, Guy Platten, ostrzegał, że w celu utrzymania zdolności do ochrony morskich szlaków handlowych konieczne jest szybkie rozpoczęcie budowy dodatkowych okrętów.

Tutaj pojawia się jednak kolejny problem: braki personalne. Według stanu na 1 lipca tego roku Royal Navy brakowało do pełnych stanów 5,9% ludzi.

Fregaty typu 32, jeżeli powstaną, nie będą jedynym nowym typem okrętów rozwijanych w Wielkiej Brytanii. Premier Johnson wspomniał również o wielozadaniowych jednostkach badawczych. Natomiast jeszcze w ubiegłym roku ruszyły prace koncepcyjne nad niszczycielami nowej generacji, nazwanymi roboczo T4X lub Project Castlemaine.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca






Skocz do: