Witaj! Logowanie Rejestracja
WOJSKOWOŚĆ



gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
18-04-2021, 08:03 #3,401
Francuska minister sił zbrojnych Florence Parly poinformowała, że agencja ds. zakupów wojskowych (Direction Générale de l’Armement, DGA) podpisała kontrakty na zakup ośmiu kolejnych śmigłowców Airbus Helicopters H225M Caracal i drugiego prototypu bezzałogowego wiropłata VSR700.

Zamówienie jest częścią planu Stimulus mającego na celu wsparcie krajowego przemysłu lotniczego, ogłoszonego przez rząd w Paryżu w 2020, który obejmuje także dwa śmigłowce H145 dla Sécurité Civile i 10 H160 dla żandarmerii.

Podpisane kontrakty przyniosą korzyści także innym francuskim przedsiębiorstwom sektora lotniczego, takim jak Safran Helicopters produkujący silniki Makila 2A do H225M, Safran Power Units wytwarzający pomocnicze zespoły napędowe Saphir 20, Safran Electronic Defense dostarczający system optoelektroniczny Euroflir 410M NG i system nawigacji bezwładnościowej Sigma oraz Thalesowi - producentowi radiostacji VUHF TRA6034 i transponderów IFF TSC4000. Wsparcie francuskiego rządu pomoże Airbus Helicopters i jego dostawcom utrzymać 960 miejsc pracy w ciągu najbliższych trzech lat.

Nowe H225M mają wejść w skład bazy l’Armée de l’Air et de l’Espace (wojsk lotniczych i kosmicznych) BA120 Commandant Marzac znajdującej się w Cazaux w południowo-zachodniej Francji. Dostawy pierwszych z nich mają rozpocząć się w 2024 i umożliwić długo oczekiwaną wymianę śmigłowców Puma. Caracale będą używane do zadań ratownictwa bojowego, ewakuacji medycznej, wsparcia ludności w sytuacjach kryzysowych i szkolenia taktycznego. Wiropłaty zostaną rozmieszczone w całym kraju i będą wspierać działania francuskich żołnierzy za granicą.

Bezzałogowiec VSR700, zaprojektowany do współdziałania z innymi statkami powietrznymi bazowania pokładowego, powstaje w ramach programu SDAM (Système de drone aérien de la Marine) dla francuskiej Marine nationale.


Airbus Helicopters H225M Caracal: https://airbus-h.assetsadobe2.com/is/ima...1&qlt=85,0

VSR 700: https://www.helis.com/h2/vsr700.jpg



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT



gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
18-04-2021, 18:24 #3,402
Rosyjska flota - WMF od 2021 szkolić będzie załogi nowych okrętów z pomocą kompleksu symulatorów oddanych do użytku w Zjednoczonym Centrum Treningowym w Petersburgu. Nowy cykl szkolenia obejmuje kurs teoretyczny sformowanej już obsady danego okrętu dla konkretnej floty (Bałtyckiej, Czarnomorskiej, Północnej czy Oceanu Spokojnego), a potem trening oficerów i marynarzy na symulatorach pozwalających na przykład na ćwiczenia obsady nawigacyjnej w prowadzeniu jednostki z pomostu dowodzenia (system Mostik-2000), czy na trening wacht obsługujących siłownie okrętowe. Za pomocą symulatorów systemu Regiel załogi ćwiczą prowadzenie swoich jednostek w wąskich kanałach wodnych, w trudnych warunkach atmosferycznych, we mgle, a nawet podczas sztormu.

Według dowódcy WMF, adm. Nikołaja Jewmienowa, tylko w ten sposób można optymalnie przygotować oficerów i marynarzy do sprawnego i prawidłowego posługiwania się nowoczesnym sprzętem zamontowanym na nowych rosyjskich okrętach, projektowanych specjalnie dla zapewnienia wysokiego stopnia automatyzacji. Adm. Jewmienow poinformował, że w 2021 flota planuje wyszkolić na symulatorach Centrum Treningowego WMF w Petersburgu ponad 15 załóg rosyjskich bojowych okrętów nawodnych.

W 2021 szkolenie w Petersburgu rozpoczęły już wyselekcjonowane załogi nowych korwet rakietowych projektu 20380 - Rezkij (która budowana jest w Stoczni Amurskiej na Dalekim Wschodzie dla Floty Oceanu Spokojnego) i Rietiwyj (budowanej w Petersburgu w stoczni Siewiernaja Wierf dla Floty Czarnomorskiej). Rosjanie podają, że nowy system przygotowania załóg w Petersburgu przetestowano ćwicząc obsady niszczycieli min projektu 12700 -Piotr Ilicziew i Gierogij Kurbatow oraz patrolowca projektu 22160 Siergiej Kotow.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
19-04-2021, 12:01 #3,403
Ostrzeżenia o rosnącym ryzyku wojny z Chinami płynące ze strony amerykańskich wojskowych i analityków stały się już normą. Zaskoczeniem jest natomiast, gdy takie słowa padają z ust wysokiego rangą polityka z Australii, do tego przedstawiciela partii liberalnej. Christopher Pyne, były minister obrony w gabinetach Malcolma Turnbulla i Scotta Morrisona, ostrzegł przed takim scenariuszem podczas wykładu na Uniwersytecie w Adelajdzie.

Zdaniem Pyne’a ryzyko wybuchu wojny kinetycznej na zachodnim Pacyfiku jest obecnie znacznie wyższe niż pięć lat temu, kiedy kierował resortem obrony. Wydarzenia w Hongkongu i prześladowania muzułmańskiej mniejszości Ujgurów mają dowodzić, że Xi Jinping dąży do zdobycia dominacji w regionie Indo-Pacyfiku. Najbardziej prawdopodobnym punktem zapalnym jest jednak Tajwan. Według Pyne’a nadchodzi globalna katastrofa – wojna z Chinami może wybuchnąć w ciągu najbliższych dziesięciu lat, a Australia najprawdopodobniej zostanie w nią wciągnięta.

Pięć lat temu powiedziałbym, że możliwość ta była bardzo mało prawdopodobna, teraz musiałbym powiedzieć, że możliwość ta jest bardziej prawdopodobna niż wtedy - mówił były szef resortu obrony - Nie cyberwojna, ale prawdziwa, w której giną ludzie, niszczone są platformy wojskowe, a agresorzy i obrońcy są po różnych stronach. To nie jest retoryka. Jest to coś, z czym wy i ja będziemy musieli się zmierzyć w ciągu najbliższych 5 do 10 lat.

Pyne powołał się miedzy innymi na wypowiedzi admirała Philipa Davidsona, szefa amerykańskiego Dowództwa Indo-Pacyfiku (INDOPACOM), który podczas wystąpienia przed senacką komisją sił zbrojnych 9 marca bieżącego roku ostrzegał, że bardzo agresywne zachowanie Chin w ciągu ostatniego roku wydaje się świadczyć o przyspieszeniu ich harmonogramu działań w celu wyparcie Stanów Zjednoczonych z Azji Wschodniej. Zdaniem Davidsona Pekin może podjąć działania militarne przeciw Tajwanowi w ciągu najbliższej dekady, a szczególnie w ciągu najbliższych sześciu lat.

W związku z tym INDOPACOM opracowało rozpisany na pięć lat plan wzmocnienie obrony w regionie Oceanu Spokojnego przed Chinami. Łączne wydatki na ten cel przewidziane są na 27,3 miliarda dolarów. Obejmują między innymi rozbudowę systemów obrony przeciwrakietowej, rozmieszczenie nowych satelitów i rozbudowę zaplecza szkoleniowego. Plany zapewne ulegną zmianie w związku z rezultatami ubiegłorocznej gry wojennej przeprowadzonej przez siły powietrzne Stanów Zjednoczonych, w której po raz pierwszy od lat amerykańskim siłom udało się obronić Tajwan.

Pyne powołał się też na wypowiedzi samego Xi. Wprawdzie chińscy przywódcy tradycyjnie wzywają Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą do gotowości i podnoszenia swoich umiejętności, jednak w ostatnich latach stało się to znacznie częstsze. Ponadto w trakcie marcowego zjazdu Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, fasadowego parlamentu ChRL, Xi opisał środowisko międzynarodowe jako niestabilne i niepewne, a także oznajmił, że zwrócił się do sił zbrojnych, aby się przygotowały do reagowania na różne złożone i trudne sytuacje

-Zachodni analitycy nie mogą traktować tego jako przemówienia, które ma przemówić do wiernych członków Komunistycznej Partii Chin - komentował Pyne - Był to bardzo wyraźny sygnał dla nadchodzącej administracji prezydenta Joego Bidena.

Były minister obrony zastrzegł jednak, iż polityka powstrzymywania Chin nie leży w niczyim interesie, w przeciwieństwie do polityki angażującej Państwo Środka w międzynarodowe procesy i formaty.

Relacje między Canberrą a Pekinem są od kilku lat coraz bardziej napięte, a w ubiegłym roku osiągnęły historyczne dno. Początkowo głównym powodem napięć był australijski sojusz z USA i w związku z tym zaangażowanie na Morzu Południowochińskim. We wrześniu 2017 roku, po międzynarodowych ćwiczeniach „Endeavour 2017”, Dziennik Ludowy, oficjalny organ prasowy Komunistycznej Partii Chin, oskarżył Australię o „okrążanie” Chin. Katalizatorem wydarzeń okazał się dopiero COVID-19. Canberra zażądała niezależnego śledztwa w sprawie przyczyn pandemii. Pekin w odpowiedzi ruszył do konfrontacji, wprowadzając między innymi cła na australijskie zboże, wino i wołowinę, a także ograniczając import surowców.

Takie działania przyniosły efekty odwrotne do zamierzonych. Chiny poważnie nadszarpnęły swoją reputację międzynarodową, zaś kary ekonomiczne okazują się raczej nagrodą, chociaż trudno jeszcze wyrokować o długoterminowych trendach. Większość australijskich producentów i dostawców stosunkowo szybko znalazła nowych klientów, a ograniczenie dostępu do chińskiego rynku zdaje się wręcz służyć australijskiej gospodarce. Nie tylko wzrosły wskaźniki makroekonomiczne, ale także spadło bezrobocie.

Nastąpiła tez wyraźna zmiana w polityce zagranicznej Australii. Nie mogąc uniknąć konfrontacji, Canberra przyjęła ten fakt do wiadomości i zaczęła się szykować na różne warianty konfliktu. W czerwcu ubiegłego roku Royal Australian Navy przeprowadziła zakrojone na dużą skalę ćwiczenia z US Navy. Krótko po nich premier Scott Morrison zapowiedział skokowy wzrost wydatków na obronę, sięgający 40% w ciągu najbliższej dekady. Dużą uwagę poświęcono zdolnościom do działań w cyberprzestrzeni, nie tylko obronie przed chińskimi hakerami, ale także uzyskaniu zdolności do prowadzenia działań ofensywnych.

- Chodzi nam o to, aby mieć wolność życia według własnego uznania: w otwartym i demokratycznym społeczeństwie, bez przymusu i strachu - powiedział w oczywistej aluzji do Pekinu Morrison - Nie staramy się wprowadzać w błąd, zastraszać ani uciszać naszych sąsiadów. Szanujemy ich suwerenność. I oczekujemy, że inni będą szanować naszą.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
19-04-2021, 15:45 #3,404
Od 15 do 22 kwietnia potrwa bilateralne, szwedzko-fińskie ćwiczenie w morskie, którego jednym z zasadniczych epizodów będzie poszukiwanie i zwalczanie okrętów podwodnych. Manewry odbywają się u wybrzeży Blekinge w rejonie Karlskrony.

Gospodarzem ćwiczenia jest 4. Flotylla okrętów bojowych (Fjärde sjöstridsflottiljen) szwedzkiej Marinen. Z jej strony uczestniczą w nim m.in. korwety typu Visby i okręt podwodny typu Gotland. Podobne sprawdziany współdziałania obu flot są realizowane cyklicznie, ale w tym roku manewry mają nowy wymiar. Biorą w nich udział dwa zmodernizowane okręty rakietowe typu Hamina, należące do fińskiego Merivomatu (Siły Morskie). Jednostki te w toku prac mających przedłużyć okres ich eksploatacji i utrzymać zdolności bojowe na poziomie adekwatnym do obecnych i przewidywanych scenariuszy (MLU, Midlife Upgrade), otrzymały sonar holowany Kongsberg ST2400 (przeniesiony z wycofywanych okrętów rakietowych typu Rauma) oraz wyrzutnie 400 mm lekkich torped z napędem elektrycznym do zwalczania okrętów podwodnych. Tymczasowo są to wydzierżawione od szwedzkiej Agencji Materiałów Obronnych (FMV, Försvarets Materialverk), co jest częścią realizacji programu pozyskania systemu torped lekkich nowej generacji Tp47, kontrakt na które zawarto z Saab Dynamics. Obecnie trwają przygotowania fińskich załóg do ich użycia na zmodernizowanych Haminach i przyszłych korwetach (lekkich fregatach) typu Pohjanmaa. Nowy system z torpedą Tp47 zostanie oddany do użytku w 2023 r., a do tego czasu w celach szkoleniowych będzie używany system Tp45.

19 sierpnia 2020 r. na Morzu Archipelagowym okręt rakietowy Tornio (81) typu Hamina wykonał strzelanie torpedą Tp45. Był to pierwszy przypadek odpalenia torpedy z jednostki tego typu (możliwość ta pojawiła się dopiero w toku modernizacji MLU) i w ogóle premierowy od dziesięcioleci, kiedy fiński Merivoimat użył uzbrojenia tej klasy. Test miał na celu sprawdzenie systemu torpedowego zainstalowanego na Tornio, pierwszej Haminie, która zakończyła MLU.

W ćwiczeniu biorą udział też inne okręty oraz lotnictwo szwedzkie i jednostki brzegowe. Manewry są odpowiedzią na ewoluującą sytuację w naszym regionie, zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej i wynikające z tego zmiany w doktrynach obronnych państw skandynawskich, w szczególności Królestwa Szwecji. Dla Merivoimatu to też doskonała okazja do przetestowania nowego sprzętu i taktyki przy poszukiwaniu prawdziwego okrętu podwodnego.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
19-04-2021, 20:19 #3,405
Od 1 do 24 kwietnia na obszarze Morza Arabskiego i jego przyległościach realizowane są operacje połączonych grup lotniskowcowych z francuskiej i amerykańskiej marynarki wojennej. Najważniejszymi okrętami są lotniskowce Charles de Gaulle (R91) i USS Dwight D. Eisenhower (CVN 69). Co ciekawe, na mocy porozumienia amerykańskiego szefa Dowództwa Centralnego generała Kennetha McKenziego i zastępcy dowódcy naczelnego francuskich sił zbrojnych do spraw operacji powietrzno-lądowych to Francuzi dowodzą całym zgrupowaniem, w tym amerykańskim 50. Zespołem Zadaniowym (CTF 50).

Amerykańska decyzja jest wynikiem doświadczeń z międzynarodowych ćwiczeń "Group Arabian Sea Warfare Exercise", w które zaangażowane były okręty ze Stanów Zjednoczonych, Francji, Belgii i Japonii. Ćwiczeniami również kierowali Francuzi. Pod koniec miesiąca zadania okrętu flagowego przejmie USS Dwight D. Eisenhower.

Taka współpraca jest korzystna nie tylko z czysto wojskowego punktu widzenia, ale również ma znaczenie polityczne i jest symbolem bliskich związków między sojusznikami. Francja jest jednym z niewielu państw, które w określonych okolicznościach mogą dowodzić wydzielonymi siłami amerykańskimi w danej operacji. Zwykle Amerykanie nie pozwalają podporządkowywać swoich dużych sił w prawdziwych operacjach dowódcom z innych państw.

Zwykle jest odwrotnie. Standardową procedurą jest czasowe przyłączanie okrętów zagranicznych do amerykańskiej grupy lotniskowcowej. Pozostając przy marynarce francuskiej: w 2017 roku 50.nbsp;Zespołowi Zadaniowemu były podporządkowane fregaty Forbin typu Orizon, Jean Bart typu Cassard i[/i]Auvergne[/i] typu Aquitaine.

Ike i Charles de Gaulle mają specjalne miejsce w historii[/i] – mówił kontradmirał Scott F. Robertson, dowódca Carrier Strike Group 2 - Oba okręty noszą imiona po dowódcach, którzy razem walczyli o wolność, a później jako przywódcy swoich państw pracowali na rzecz pokoju i stabilności. Nasze połączone siły zapewniają bezpieczeństwo i stabilność oraz podkreślają, że jesteśmy silniejsi, gdy razem pracujemy na rzecz bezpieczeństwa morskiego.

Współpraca obu okrętów jest więcej niż symboliczna. W marcu 2020 roku na Morzu Śródziemnym doszło do wymiany samolotów między oboma lotniskowcami. Myśliwce wielozadaniowe F/A-18 Super Hornet wylądowały na lotniskowcu francuskim, a Rafale’e - na amerykańskim. Systemy wykorzystywane przy startach i lądowaniu w obu flotach są kompatybilne.

Nasza kooperacja na korzenie we wspólnej historii, w dekadach wspólnych ćwiczeń i w tym, że nasze floty są jedynymi, które używają lotniskowców atomowych z katapultami- powiedział dowódca zespołu francuskiego, kontradmirał Marc Aussedat - Dlatego nasze grupy lotniskowcowe mogą działać razem, teraz w CTF 50 w walce przeciwko ISIS i w przyszłości, wszędzie, gdzie będzie tego wymagał wspólny interes.

Sam Charles de Gaulle już drugi raz odgrywa rolę okrętu flagowego CFT 50. Za pierwszym razem było to od grudnia 2015 do marca 2016 roku w czasie operacji "Arromanches II" polegającej na zwalczaniu Da’isz. Po pięciu latach od tamtego momentu sytuacja jest znacznie spokojniejsza, samozwańcze Państwo Islamskie jest znacznie osłabione, ale nadal prowadzi wojnę partyzancką i dokonuje ataków na północy Syrii i Iraku. Dlatego koalicja nadal prowadzi operacje lotnicze mające na celu rozpoznanie i eliminowanie islamistów, a operacje prowadzone z lotniskowców są stałym elementem tych działań.

Ponadto według Francuzów ich zespół okrętów ma się przyczyniać do obniżenia napięcia w całym regionie i deeskalacji sytuacji kryzysowej z Iranem. Dlatego z dwóch dostępnych lotniskowców tylko de Gaulle operuje w bezpośrednim sąsiedztwie Zatoki Perskiej i Iranu, a Eisenhower pozostaje na Morzu Arabskim. Ponadto zespół realizuje zadania z zakresu nadzorowania wolności żeglugi i kontroli nieproliferacji broni masowego rażenia.

Amerykańska część CTF 50 składa się poza Eisenhowerem z niszczycieli typu Arleigh Burke: USS Thomas Hudner (DDG 116), USS Mahan (DDG 72), USS Mitscher (DDG 57) i USS Laboon (DDG 58), oraz krążownika USS Monterey (CG-61). Natomiast grupa lotniskowca Charles de Gaulle składa się z fregat Provence typu Aquitaine i Chevalier Paul typu Horizon, okrętu wsparcia i dowodzenia Var, greckiej fregaty Kanaris, belgijskiej fregaty Leopold I oraz nieujawnionego z nazwy wielozadaniowego atomowego okrętu podwodnego. Druga jednostka tej klasy współpracuje najprawdopodobniej z amerykańską częścią zespołu. Z jednej z baz lądowych w rejonie Zatoki Perskiej działania zespołu okrętów wspiera także samolot patrolowy ATL2. Taka kompozycja okrętów pozwala na realizację we własnym gronie wielu różnych rodzajów ćwiczeń.

Obecność francuskiej grupy lotniskowcowej na Bliskim Wschodzie jest częścią czteromiesięcznego rejsu, który zaczął się 21 lutego w Tulonie. Do 6 marca zespół operował na Morzu Śródziemnym, po czym przeszedł przez Kanał Sueski w towarzystwie egipskiej fregaty Al-Fattah i na Morzu Czerwonym rozpoczął operację "Clémenceau 21". W kolejnych tygodniach zespół francuski przejdzie na Ocean Indyjski.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-04-2021, 20:19 przez gargamel9998.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
20-04-2021, 15:20 #3,406
18 kwietnia 2021 rosyjski portal gazeta.ru powołując się na agencję Interfaks, a także na tureckie media społecznościowe (sic!), podał informację o przejściu dzień wcześniej przez Cieśninę Bosfor na Morze Czarne dwóch dużych okrętów desantowych rosyjskiej Floty Północnej: Aleksandr Otrakowskij (031) i Kondopoga (027), oba proj. 775 Ropucha.

W godzinach wieczornych tego samego dnia przez Bosfor przeszły kolejne dwa duże okręty desantowe Kaliningrad (102) i Korolew (130), także proj. 775 Ropucha, należące do Floty Bałtyckiej. W ten sposób siły Floty Czarnomorskiej zostały powiększone do 8 dużych okrętów desantowych.

W sobotę 17 kwietnia zakończył się przerzut 15 okrętów Floty Kaspijskiej na Morze Czarne z wykorzystaniem kanału Wołga-Don.

Rosja planuje prowadzenie manewrów morskich na Morzu Czarnym w okresie od 24 kwietnia do 31 października br. i w związku z tym ogłosiła zamknięcie dla okrętów innych państw akwenu położonego wzdłuż południowych wybrzeży Krymu i Półwyspu Kerczeńskiego. Zapewne zablokuje to możliwość korzystania przez Ukrainę z jej portów położonych nad Morzem Azowskim, do których dostęp jest tylko możliwy przez Cieśninę Kerczeńską.

Koncentracja rosyjskich okrętowych sił desantowych na Morzu Czarnym jest realizowana wraz ze wzmacnianiem ilościowych wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą. Na Krymie powstała duża baza wojskowa, w której według zdjęć satelitarnych stacjonuje już ponad tysiąc pojazdów. Obserwowany jest także wzrost liczebności rosyjskiego lotnictwa wojskowego na Półwyspie Krymskim.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
20-04-2021, 20:07 #3,407
Zmiana rodzaju aktywności US Army wymusza modernizację platform śmigłowcowych. O nowych wymaganiach dyskutowano na dorocznej konferencji Global Force Next.

W ubiegłym miesiącu odbyła się doroczna konferencja Global Force Next organizowana przez Assosiation of the US Army (w tym roku w formie zdalnej). Wśród licznych omawianych tematów tematów dotyczących nowych rozwiązań przeznaczonych dla wojsk lądowych USA, wiele miejsca przeznaczono na omawianie zagadnień przyszłych platform lotniczych - zarówno bezzałogowych jak i załogowych.

Nowy szef programów lotniczych US Army gen. bryg. Robert Barrie, piastujący to stanowisko od lata ub.r., określił znaczenie nowych platform załogowych jako elementy krytyczny rozwoju sił lądowych.

Dowódca ośrodka doskonalenia lotnictwa US Army gen. dyw. David Francis zwrócił uwagę na fakt, iż główna obecnie aktywność wojsk amerykańskich skupiająca się na działaniach asymetrycznych i utrzymania pokoju odchodzi do przeszłości. Ma je zastąpić przygotowanie do działania przeciwko przeciwnikowi o równoważnym potencjale wojskowym. US Army ma być gotowa do działań na dużą skalę w warunkach operacji wielodomenowych.

Z wypowiedzi uczestników wynikało, że US Army musi prowadzić działania zmierzające do zwiększenia możliwości posiadanej floty śmigłowców i zastąpienia w dającej się przewidzieć przyszłości użytkowanych obecnie śmigłowców nowymi platformami, które pozwolą latać dalej i szybciej.

Zwracano uwagę na program Future Vertical Lift (FVL), który jest swoistym poligonem doświadczanym dla konstrukcji wiropłatów mających stanowić przyszłość lotnictwa wojsk lądowych. Zarówno Future Attack Reconnaissance Aircraft, który ma być podstawą wyboru śmigłowca bojowego ze zdolnościami rozpoznania, przeznaczonego do zastąpienia wszystkich używanych obecnie OH-58 Kiowa i części AH-64 Apache, jak również Future Long-Range Assault Aircraft mający zastąpić UH-60 w roli śmigłowców desantowych dalekiego zasięgu, mają przynieść skokowy rozwój możliwości operacyjnych. Śmigłowce bojowo-rozpoznawcze mają być wybrane do 2028 r .

W tym kontekście warto przeanalizować potrzeby polskich Wojsk Lądowych w zakresie nowoczesnych platform wiropłatowych. Program Kruk nie może się doczekać rozstrzygnięcia. Jednak nawet dokonanie wyboru i wprowadzenie do służby nowego śmigłowca bojowego, czy transportowego nie rozwiązuje problemu bezterminowo. Warto patrzeć dalej w przyszłość, podobnie jak przy wyborze F-16 myślano już o potencjalnej możliwości pozyskania samolotów JSF (obecnie F-35).

Wśród oferentów proponujących nam nowe śmigłowce bojowe jest Bell Textron z AH-1 Viper. Jednak oferta ta nie ogranicza się do samego śmigłowca, obejmuje także możliwość włączenia polskiego przemysłu do prac w ramach programu FVL. Byłaby więc okazja do pozyskania nowych kompetencji i zdobycia unikalnej wiedzy, które – wg przedstawicieli Bella – zaprocentują w bliskiej przyszłości na korzyść polskiej armii i przemysłu. Już dziś rozwiązania stosowane np. w pionowzlocie V-280 Valor można śmiało nazwać przełomowymi, a ich wykorzystanie z pewnością otworzy przed wiropłatami zupełnie nowe możliwości operacyjne Kolejne środki w programie FLRAA.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
20-04-2021, 21:34 #3,408
Koncerny Rheinmetall i Northrop Grumman zawarły porozumienie o współpracy w zakresie rozwoju precyzyjnej amunicji artyleryjskiej o powiększonym zasięgu. Działania te mają na celu przede wszystkim wspólny rozwój pod względem podnoszenia precyzji i zasięgu skutecznego ognia amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm. Jest to efekt udanych testów poligonowych systemu amunicji o zwiększonym zasięgu Assegai V-LAP i modułów korygujących M1156 Precision Guidance Kit (PGK).

19 kwietnia 2021 roku oba koncerny oficjalnie potwierdziły sformalizowanie współpracy, opartej na porozumieniu podpisanym w lutym tego roku prze należącą do koncernu Rheinmetall spółkę Rheinmetall Denel Munition z RPA i koncern Northrop Grumman. Partnerstwo skupi się przede wszystkim na stworzeniu pocisku artyleryjskiego kal. 155 mm o zwiększonym zasięgu, wyposażonego w zintegrowany system naprowadzania M1156 (PGK), a także na opracowaniu nowego pocisku 155 mm z ulepszonym zintegrowanym układem napędowym. Powstałe rozwiązania mają być oferowane na rynkach międzynarodowych, w tym USA i innych państwach NATO.

Rheinmetall Denel Munition rozwija system amunicji dalekiego zasięgu Assegai V-LAP (VelocityEnhanced Artillery Projectile), który pozwolił w 2019 roku osiągnąć donośność ognia haubicy kalibru 155 mm wynosząca ponad 76 km. Było to możliwe dzięki wykorzystaniu haubicy samobieżnej Denel G6 ze zmodyfikowaną komorą nabojową i lufą długości 52 kalibrów. Standardowa haubica samobieżna PzH-2000 z lufą tej samej długości osiągnęła donośność 66,9 km. Celem prac jest uzyskanie jeszcze wyższych osiągów, przekraczających nawet 80 km.

Przy prowadzeniu ognia do tak dalekich celów z broni lufowej pojawia się wiele czynników utrudniających trafienie. Dlatego w połączeniu z systemami dalekiego zasięgu mają być rozwijane rozwiązania korygujące tor lotu pocisku zgodne z zadanymi parametrami celu. W tym zakresie pewne zdolności ma już koncern Northrop Grumman. Rozwija on stosowany już przez wiele armii na świecie M1156 Precision Guidance Kit (PGK), który można zastosować w standardowym pocisku artyleryjskim kalibru 155 mm, aby korygować jego tor lotu. Wykorzystuje on system GPS.

Decyzja o współpracy to owoc udanych testów połączenia obu rozwiązań. Rheinmetall i Northrop Grumman przeprowadziły wspólnie testy wariantów pocisków V-LAP z modułem korygującym PGK na początku 2021 roku na poligonie Alkantpan w RPA i zamierzają zademonstrować możliwości takiego połączenia na poligonie US Army w Yuma w Arizonie. Otwiera to możliwość rozwoju precyzyjnej amunicji artyleryjskiej dalekiego zasięgu z wykorzystaniem finansowania amerykańskiego, co z pewnością jest jednym z kluczowych celów tej współpracy.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
21-04-2021, 08:12 #3,409
Kierownictwo ministerstwa obrony Republiki Chińskiej i Narodowego Instytutu Nauki i Technologii Chung-Shan zapowiedziały opracowanie nowego samolotu bojowego.

Jak informuje tajwańska centralna agencja prasowa CNA (Central News Agency), 15 kwietnia minister obrony Republiki Chińskiej Qiu Guozheng i dyrektor Narodowego Instytutu Nauki i Technologii Chung-Shan (NCSIST) Zhang Zhongchen zapowiedzieli przed parlamentarnym komitetem obrony i spraw zagranicznych opracowanie nowego samolotu bojowego.

Obaj urzędnicy poinformowali, że prace pod nadzorem NCSIST są realizowane w ramach dwóch programów badawczo-rozwojowych (B+R), które mają zakończyć się do 2024. Pierwszy dotyczy wstępnego projektu samolotu z budżetem 1,7 mld TWD (228,5 mln zł), a drugi opracowania do niego zespołu napędowego z budżetem 8,8 mld TWD (1,183 mld zł).

W ramach tych prac zidentyfikowano i rozpoczęto badania nad 24 nowymi technologiami potrzebnymi do budowy samolotu bojowego. Dyrektor NCSIST powiedział 15 kwietnia, że prace postępują normalnie i powinny zakończyć się przed terminem. Poinformował, że silnik powstaje poprzez zmodernizowanie i przeprojektowanie silnika F124-200TW (TFE-1042-70), czyli licencyjnego amerykańskiego Honeywell F125-GA-100, produkowanego przez spółkę AIDC (Aerospace Industrial Development Corporation), jako część spółki joint venture ITEC z Honeywell. Miała ona na celu wykorzystanie projektu samolotu myśliwskiego F-CK-1 Ching-kuo i opracowanie samolotów szkolenia zaawansowanego T-5 Yung Yin (aka. Brave Eagle).

Według źródeł tajwańskich, nowy silnik (najwyraźniej faktycznie nawiązujący do projektu wcześniej zaproponowanego przez Honeywell wariantu pod oznaczeniem F125XX) zostanie przeprojektowany w celu zwiększenia ciągu z dopalaniem z 9250 funtów (41 kN) do 16 400 funtów (73 kN). Podobnie jak F-CK-1, nowy samolot bojowy także będzie dwusilnikowy. Charakterystyka i wygląd nowego samolotu nie zostały jeszcze określone. Zakłada się, że od 2024 roku rozpoczną się etapy budowy prototypów samolotu i silników, a pierwszy lot funkcjonalnego prototypu odbędzie się w 2026 lub 2027 roku.

W tajwańskich siłach powietrznych nowy myśliwiec powinien zastąpić przede wszystkim samoloty F-CK-1 Ching-kuo, które zostały wyprodukowane przez AIDC w liczbie 137 egzemplarzy w latach 1989-1999 (obecnie pozostaje w służbie 129 zmodernizowanych samolotów). Ich uzupełnieniem będą 143 zmodernizowane F-16V i 66 fabrycznie nowe F-16C/D Block 70/72 oraz 46 Mirage 2000-5Di/Ei, które będą najstarszym typem w służbie. W międzyczasie wycofane zostaną wszystkie myśliwskie F-5E/F Tiger II i rozpoznawcze RF-5E (22 marca br. dwa F-5E zderzyły się ze sobą i uległy katastrofom).

Decyzja władz w Tajpej o rozpoczęciu ambitnego programu stworzenia własnego samolotu bojowego należy wiązać z sukcesem rozwoju zgodnie z planem, szkolnego T-5 Yung Yin, ale też brakiem zgody USA na sprzedaż samolotów F-35B Lightning II (w zamian USA bezskutecznie proponowały wypożyczenie F-15C/D Eagle). W poprzednich latach rozważano też zakup nowych F-16C/D Block 52+ i używanych AV-8B Harrier II. W przypadku T-5, rozpoczęto testy w locie dwóch prototypów w 2020, a dostawa 66 zamówionych egzemplarzy dla Zhōnghuá Mínguó Kōngjūn ma zakończyć się w 2026.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
21-04-2021, 14:15 #3,410
15 kwietnia Wojska Lądowe Sił Zbrojnych Republiki Francuskiej (Armée de terre) poinformowały o prowadzeniu testów egzoszkieletów pasywnych kanadyjskiej firmy Mawashi Science & Technology. Urządzenia te zostały zakupione przez Agencję Innowacji Obronnych (l’Agence de l’innovation de défense), a ich testy trwają od 22 marca br.

Prowadzone są one w trzech oddziałach francuskiej armii: 1. pułku strzelców spadochronowych (1er régiment de chasseurs parachutistes), 17. inżynieryjnym pułku spadochronowym (17e régiment de génie parachutiste ) i 13. batalionie strzelców alpejskich (3e bataillon de chasseurs alpins), a więc przez żołnierzy formacji lekkich. W pracach biorą także udział pracownicy Battle Lab Earth. Eksperymenty z pasywnym egzoszkieletem prowadzone będą do grudnia br. Będą one realizowane w różnych warunkach klimatycznych, terenowych i różnorodnych scenariuszach użycia. Testowana będzie przydatność urządzenia i jego wpływ na ułatwienie realizacji misji związanych z działaniami formacji specjalnych, podczas operowania w ekstremalnie trudnym terenie itd. Przedmiotem badań będzie również wpływ egzoszkieletu na kamizelki kuloodporne i inne wyposażenie osobiste.

Egzoszkielet pasywny wykorzystuje system sprężyn gazowych lub linek, które podczas pracy redukują obciążenie mięści osoby noszącej urządzenie. W odróżnieniu od urządzeń aktywnych, wykorzystujących silniki elektryczne, nie wymagają one zasilania. Egzoszkielet UPRISE (bo ten model testują Francuzi) pozwala na zwiększenie możliwości podnoszenia przedmiotów w warunkach statycznych i dynamicznych od 50% do nawet 80%. Jednocześnie wykorzystanie urządzenia pozwala na znaczne obniżenie zmęczenia żołnierza ‒ nawet do 25%. Podczas badań zakładowych wykazano zmniejszenie kompresji niektórych chrząstek (np. w kolanie) w porównaniu do realizacji takiego samego zadania bez wykorzystania egzoszkieletu, co oznacza m.in. mniejsze ryzyko odniesienia kontuzji.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


sterby
Liczba postów:9,346 Reputacja: 14,996
21-04-2021, 19:27 #3,411
Skończyłem czytać
[Obrazek: 889529-352x500.jpg]

Absolutne kompendium wiedzy nt współczesnej Rosji i jej kultury militarnej.
Chyba pierwsze takie wydawnictwo w języku polskim.
Każdemu kto chce zrozumieć co się dzieje na wschód od Polski gorąco polecam choć nie jest to lektura ani łatwa, ani optymistyczna.



Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.

[Obrazek: 0_0_520470275_jest_chujowo_ale_stabilnie...middle.jpg]

gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
21-04-2021, 21:21 #3,412
Czechy zwróciły się o zwołanie posiedzenia Rady Północnoatlantyckiej w związku z wydarzeniami dotyczącymi wydaleniem rosyjskich dyplomatów. Poprosiły też NATO o wydanie oświadczenia w tej sprawie – dowiedziała się PAP z czeskich źródeł dyplomatycznych. W Czechach trwają też zatrzymania osób podejrzanych o współpracę z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU.

Rada Północnoatlantycka to najważniejszy organ decyzyjny NATO. Wydaje deklaracje i oświadczenia, skierowane do opinii publicznej oraz państw, które nie są członkami NATO. Uzasadnia w nich przyczyny podjęcia określonych działań przez Sojusz.

Z informacji PAP wynika też, że podczas poniedziałkowej wideokonferencji ministrów spraw zagranicznych Czechy zwróciły się do pozostały państw UE z apelem o solidarność i wydalenie rosyjskich dyplomatów ze stolic unijnych. Do takiej wspólnej, skoordynowanej akcji wydalani rosyjskich dyplomatów doszło po ataku w brytyjskim Salisbury na Siergieja Skripala.

Wszyscy unijni ministrowie na poniedziałkowym spotkaniu mieli wyrazić solidarność i wsparcie dla Pragi.

Tymczasem szef unijnej dyplomacji Josep Borrell na konferencji w Brukseli po poniedziałkowym spotkaniu poinformował, że Czechy nie zwróciły się do państw UE o skoordynowane wydalenie rosyjskich dyplomatów ze swojego terytorium.

Po decyzji o wydaleniu 18 pracowników ambasady Federacji Rosyjskiej w Pradze, którzy zostali zidentyfikowani jako pracownicy wywiadu, Moskwa nakazała do północy z poniedziałku na wtorek wyjazd 20 pracowników placówki czeskiej. Według mediów rosyjskich, które powołują się na wypowiedzi przedstawicieli Czech, w Moskwie pozostanie jedynie pięciu dyplomatów czeskich. Rosja w ramach retorsji zabroniła czeskiej placówce w Moskwie zatrudniania obywateli Rosji.

Praga zdecydowała się na wydalenie pracowników ambasady Federacji Rosyjskiej, mając uzasadnione podejrzenia, że rosyjscy agenci stoją za wybuchem w składzie amunicji w Czechach w 2014 roku. Zginęły w nim dwie osoby.

Czeska policja zatrzymała też co najmniej pięciu podejrzanych o udział w przygotowaniu do przerzutu osób do Donbasu, aby uczestniczyły one w walkach po stronie prorosyjskich tzw. separatystów. Podejrzani mieli współpracować z wydalonymi rosyjskimi dyplomatami, związanymi z wywiadem wojskowym GRU.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
22-04-2021, 08:26 #3,413
US Army zamierza zatrzymać w służbie kołowe transportery opancerzone Stryker nawet dłużej niż do 2040 roku. Mają one stać się centralnym punktem przyszłej floty pojazdów opancerzonych amerykańskich wojsk lądowych i nie podzielą losu kilku innych typów wozów używanych przez tamtejszych żołnierzy. Aby jednak mogło się to udać, Strykery będą potrzebowały szeregu istotnych ulepszeń. Tym samym niezbędne jest wiele przedsięwzięć (nowych i już rozpoczętych) które w sumie podniosą platformę na wyższy poziom, zarówno pod względem sprzętowym, jak i taktyki jej wykorzystania.

Część z tych niezbędnych potrzeb przybliżył 7 kwietnia dyrektor do spraw zdolności bojowych Brygadowych Zespołów Bojowych Strykerów (SBCT), pułkownik Damien Mason, podczas wykładu wygłoszonego w Fort Benning. Przedstawił on zmiany zarówno w formacji, jak i w wyposażeniu, z którymi żołnierze SBCT będą mogli zapoznać się w najbliższej i dalszej perspektywie.

Niektóre z nich już funkcjonują, inne są instalowane, niektóre zaś potrzebują dodatkowego czasu na wszechstronną weryfikację. Dowództwo wojsk lądowych zapewnia, że chce przygotować te pojazdy, aby wypełnić rosnącą lukę w zakresie ich potencjału. Wszystkie ulepszenia wykonywane są z myślą o przygotowaniu SBCT do potencjalnej wojny lądowej z równorzędnymi konkurentami przeciwnikami, takimi jak Chiny czy Rosja.

Do brygadowych zespołów bojowych wyposażonych w Strykery US Army planuje dodać pluton walki elektronicznej, komórkę do spraw działań elektromagnetycznych w cyberprzestrzeni, drony, plutony obsługi technicznej dronów, dodatkowy pluton do każdego szwadronu kawalerii, dwa dodatkowe działa artyleryjskie w każdej baterii, trzecią kompanię inżynieryjną, operatorów robotów bojowych i zestawy przeciwlotnicze bliskiego zasięgu MSHORAD z poziomu dywizji. To niektóre ze zmian organizacyjnych, które są obecnie realizowane, aby wykluczyć powstałe bariery:

- ograniczoną zdolność do prowadzenia wojny elektronicznej, w tym zagłuszania wrogich sygnałów i obrony przed atakami przeciwnika;
- niewystarczające możliwości w zakresie ostrzału bezpośredniego w kierunku poruszających się pojazdów bardzo dobrze opancerzonych, w tym czołgów przeciwnika;
- ograniczony liczbowo i jakościowo potencjał kontrolowania przestrzeni powietrznej na najniższym szczeblu przed zagrożeniami takimi, jak małe drony;
- niemożność jednoczesnego prowadzenia ognia pośredniego i przeciwlotniczego.

Aby sprostać obecnym i przyszłym wyzwaniom, niezbędne jest zajęcie się problemami taktycznymi, w tym dowodzeniem misją, ale także zakrojona na dużą skalę modernizacja Strykera, w tym uzbrojenia głównego, oraz zmiany w siłach i środkach reorganizujące skład SBCT. W najbliższej przyszłości siła brygadowych zespołów ma wynikać ze współpracy żołnierzy stanowiących załogi Strykerów i innych pojazdów, a także piechoty poruszającej się wraz z pojazdami.

Elementem zasadniczym tej kooperacji ma być program Integrated Visual Augmentation System (IVAS). Gogle rozszerzonej rzeczywistości HoloLens 2 (wchodzące w skład wyposażenia żołnierzy) pozwalać będą na używanie czujników i oprogramowania. Na wyświetlaczu nahełmowym pojawiać się będą wszelkie informacje pochodzące z czujników optoelektronicznych, noktowizyjnych, termowizyjnych i kamer zewnętrznych pojazdu. Dzięki temu poprawi się świadomość sytuacyjna, w szczególności szybciej będzie można identyfikować zagrożenia oraz namierzać i likwidować cele.

IVAS pozwoli członkom załogi Strykera na obserwowanie tego, co widzi spieszony żołnierz podczas walki. System ma działać w obie strony, synchronizując załogę z żołnierzami piechoty, aby lepiej koordynować ataki i reagować na zagrożenia. Jednocześnie załoga transportera ma widzieć również inne platformy, takie jak małe drony powietrzne i bezzałogowe pojazdy naziemne wyposażone w czujniki, kamery i broń.

HoloLens 2 pozwala żołnierzom "widzieć przez pancerz" za pośrednictwem czujników umieszczonych na zewnątrz kadłuba podczas działań w dzień i w nocy oraz w trudnych warunkach atmosferycznych. Zakres działania bazuje na technice rzeczywistości rozszerzonej STA (See Through Armor) i działa podobnie do izraelskiego systemu Iron Vision produkowanego przez Elbit Systems.

Głównym celem zmian jest zwiększenie potencjału przydzielonej liczby pojazdów i żołnierzy bez konieczności zwiększania stanu osobowego lub sprzętowego. US Army pracuje również nad ulepszonym przeciwpancernym pociskiem kierowanym. W październiku ubiegłego roku załogi Strykerów z 8. szwadronu 1. Pułku Kawalerii 2. Dywizji Piechoty przetestowali nowy pocisk ze zmodernizowanym systemem wyszukiwania celów MITAS (Modified Improved Target Acquisition System) w Yakima Training Center w Waszyngtonie.

Modernizacja pozwoli każdemu Strykerowi w formacji "działać jako czujnik, przesyłając raporty sytuacyjne i dane obrazowe" do plutonu, kompanii i brygady. MITAS współpracuje również z dalmierzem laserowym, ulepszoną wyrzutnią rakiet i kamerą o wysokiej rozdzielczości. Podczas testów żołnierze byli w stanie uchwycić cele oddalone o ponad dziewięć kilometrów i przekazać członkom załogi (za pośrednictwem sieci) lokalizację celu.

W przyszłości Strykery z podwoziem w kształcie litery V (Stryker A1) mają być zintegrowane z armatami automatycznymi XM813 kalibru 30 milimetrów. Amerykańskie wojska lądowe rozpoczną w 2022 roku integrację przeciwpancernych pocisków kierowanych FGM-148 Javelin ze zdalnie sterowanymi modułami uzbrojenia M153 CROWS II (Common Remotely Operated Weapons Station). Nie jest jednak znana dokładna liczba Strykerów, które otrzymają zmodyfikowane zsmu.

Do formacji mogą również dołączyć haubice kołowe kalibru 155 milimetrów. Zamysłem jest zwiększenie mobilności pododdziałów, które obecne wykorzystują holowane haubice M777 kalibru 155 milimetrów. Amerykańskie wojska lądowe stawiają na mobilność, małą masę i rozmiary, zwiększenie donośności i szybkostrzelności oraz zdolność do łatwego przerzutu drogą powietrzną. Na początku tego miesiąca na poligonie Yuma Proving Ground w Arizonie testowane były cztery konkurujące platformy: Soltam ATMOS, Nora-B52, najnowsza wersja armatohaubicy Archer oraz eksperymentalna haubica samobieżna Brutus.

Ponadto w 1 października 2020 roku US Army podpisała umowę z koncernem General Dynamics Land Systems w sprawie opracowania, przetestowania i dostarczenia tymczasowych mobilnych systemów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu IM-SHORAD (Interim Maneuver Short-Range Air Defense). Do wojsk lądowych trafi dwadzieścia osiem systemów posadowionych na podwoziu transportera Stryker. Zestaw IM-SHORAD tworzą: działko M230 kalibru 30 milimetrów i karabin maszynowy kalibru 7,62 milimetra, wyrzutnia czterech pocisków przeciwlotniczych FIM-92 Stinger oraz wyrzutnia dwóch kierowanych radarowo pocisków rakietowych AGM-114L Longbow Hellfire.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
22-04-2021, 14:01 #3,414
Stany Zjednoczone i Norwegia podpisały Uzupełniającą Umowę o Współpracy Obronnej (Supplementary Defense Cooperation Agreement), na której mocy Amerykanie rozbudują trzy norweskie bazy lotnicze i bazę marynarki wojennej. Rozbudowa norweskich placówek zwiększy możliwości operacyjne Stanów Zjednoczonych i całego NATO w Arktyce i na północnym Atlantyku. Umowa musi jeszcze być ratyfikowana przez norweski parlament, co jest spodziewane w ciągu kilku najbliższych miesięcy.

Po ratyfikacji umowy Amerykanie będą mogli przystąpić do rozbudowy baz lotniczych Rygge, Sola i Evenes oraz portu Ramsund. Amerykanie będą mogli je wykorzystywać jeszcze przed zakończeniem prac budowlanych. Żołnierze i podwykonawcy cywilni będą pracować nad obsługą okrętów wojennych i samolotów na zasadzie rotacyjnej. Za wszystkie prace zapłaci rząd amerykański.

Norwegowie zastrzegli, że żadne amerykańskie jednostki nie będą stacjonowały w rozbudowanych bazach na stałe, oczywiście nie licząc ewentualnych serwisantów i obsługi samych instalacji. Norwegia jest jednym z państw NATO graniczących z Rosją i od początku przynależności do sojuszu nie pozwalała na stałą obecność jednostek innych państw na swoim terytorium.

Zamiast tego Norwegowie skoncentrowali się na rozbudowie lotnisk i portów morskich, aby w razie zagrożenia wojną móc szybko przyjąć oddziały sojusznicze. Ponadto w Norwegii znajdują się magazyny amerykańskiego sprzętu wojskowego, ale ich obsługa w razie zagrożenia miała przybyć bezpośrednio ze Stanów Zjednoczonych. W czasie zimnej wojny zakładano, że do wsparcia norweskich sił zbrojnych zostaną skierowane dywizje amerykańskiej piechoty morskiej.

Nasza współpraca z sojusznikami nieustannie się rozwija - powiedziała norweska minister spraw zagranicznych Ine Eriksen Søreide - Ta umowa potwierdza bliskie więzi ze Stanami Zjednoczonymi i podkreśla kluczową rolę Norwegii na północnej flance NATO. Nasza polityka dotycząca stacjonowania w Norwegii wojsk z innych państw, magazynowania i wykorzystania broni jądrowej oraz wizyt okrętów w portach pozostaje niezmieniona.

Port Ramsund będzie drugim miejscem na norweskim wybrzeżu przygotowanym do przyjmowania amerykańskich okrętów podwodnych i uzupełniania zapasów na wszystkich jednostkach operujących na obszarze północnego Atlantyku. Pierwszym portem jest Tromsø, które w zeszłym roku przeszło dużą rozbudowę i powinno być przygotowane do przyjmowania amerykańskich okrętów podwodnych w ciągu najbliższych tygodni. Według norweskich mediów publicznych baza będzie otwarta dla trzech okrętów podwodnych typu Seawolf.

Baza Rygge jest położona sześćdziesiąt kilometrów od Oslo (do 2016 roku był to jeden z cywilnych portów lotniczych obsługujących stolicę), Sola – na wybrzeżu Atlantyku w pobliżu Stavangeru, a Evenes leży na dalekiej północy, już za kołem podbiegunowym, w tym samym fiordzie co Narwik. Umożliwienie sojusznikom wykorzystywania bazy położonej za kołem podbiegunowym znacznie zwiększa ich możliwości operacyjne oraz pozwoli lepiej i szybciej reagować na intensywne działania Rosji w tym regionie.

Nie wiadomo, jakie amerykańskie budynki i instalacje powstaną w norweskich bazach lotniczych. Spekuluje się, że będzie to głównie zaplecze dla samolotów dalekiego zasięgu, takich jak wielozadaniowe samoloty morskie P-8A Poseidon czy bombowce strategiczne B-1B Lancer. Oba mają bardzo duży zasięg i długotrwałość lotu i mogą być wykorzystywane do monitorowania ruchów jednostek rosyjskiej Floty Północnej w rejonach miejsc stacjonowania i w rejonie okołobiegunowym. W lutym po raz pierwszy w historii cztery B-1B wylądowały w norweskiej bazie Ørland, a w marcu w bazie Bodø.

Był to element realizacji strategii dynamicznej dyslokacji sił (Dynamic Force Employment). Według tego sposobu działania bombowce najczęściej startują z terytorium Stanów Zjednoczonych i albo jedynie na krótko lądują w krajach sprzymierzonych (na przykład przećwiczyć tankowanie bez wyłączania silników), albo czasem wręcz w ogóle nie lądują, tylko wracają do bazy po wielokrotnym tankowaniu w powietrzu. Taka metoda działania ma wprowadzić element nieprzewidywalności operacyjnej w odniesieniu do własnych sił i zasiać niepewność wśród potencjalnych przeciwników.

Co ciekawe, zaledwie kilka dni temu pojawiły się informacje, że jeden z bombowców odniósł w Norwegii poważne uszkodzenie wymagające wymiany obu silników z jednej strony. Według niepotwierdzonych informacji do silnika został zassany tablet należący do obsługi technicznej. Postępowanie wyjaśniające jeszcze trwa, ale dowództwo 7. Skrzydła Bombowego już usunęło ze stanowiska dowódcę eskadry technicznej, podpułkownik Kristen Shadden, z powodu utraty zaufania. Uszkodzony samolot wrócił do bazy Dyess dopiero w kwietniu.

Bazy Ørland i Evenes wybrano również na miejsca stacjonowania norweskich wielozadaniowych samolotów bojowych F-35A Lightning II. Norwegia szybko ogłosiła osiągnięcie wstępnej gotowości operacyjnej tych myśliwców, które od tego czasu regularnie biorą udział w ćwiczeniach NATO i rotacyjnie są wysyłane na Islandię w celu zapewnienia obrony przestrzeni powietrznej tego państwa, które nie posiada własnego lotnictwa wojskowego. Norwegia zamówiła pięćdziesiąt dwa F-35A. Dodatkowo zamówiła także pięć P-8.

Rozbudowa baz i modernizacja norweskich sił zbrojnych są odzwierciedleniem głębokiego zaniepokojenia NATO działaniami rosyjskimi na Dalekiej Północy. Dowódca US European Command, generał Tod Wolters, zeznając w ubiegłym tygodniu przed Senacką Komisja Sił Zbrojnych, powiedział, że rosnące zaawansowanie rosyjskich okrętów podwodnych i stawianie sobie większych celów strategicznych w domenie morskiej spowodowało ożywienie rosyjskiej marynarki wojennej, poszukującej nowych dróg wyjścia na Atlantyk. Wymaga to zwiększonej uwagi ze strony NATO w tym regionie.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
22-04-2021, 20:25 #3,415
Wojska lądowe Stanów Zjednoczonych opublikowały nowy okólnik poświęcony metodom szkolenia. Nie byłoby w tym niczego oryginalnego, gdyby nie rozdział poświęcony udoskonalaniu zmysłów do stopnia umożliwiającego niemal nieświadome postrzeganie najdrobniejszych szczegółów otoczenia. Ażeby wzmocnić przekaz, okólnik przytacza przykłady żołnierzy, którym życie ocaliła właśnie większa spostrzegawczość. US Army już od kilku lat organizuje kursy Zaawansowanej Świadomości Sytuacyjnej (Advanced Situational Awareness), prowadzone w Fort Benning w Georgie, siedzibie Maneuver Center of Excellence.

Szkolenie ASA ma rozwijać efektywność "poprzez budowanie umiejętności niezbędnych do rozwoju zwinnych, odpornych, adaptacyjnych i innowacyjnych żołnierzy, którzy doskonale radzą sobie w warunkach niepewności i chaosu". Dokument koncentruje się na sposobach, w jakie żołnierze mogą optymalizować i doskonalić zdolności obserwacji, tak by mogli szybko rozpoznawać i reagować na nietypowe sytuacje, zachowania i obiekty, mogące stanowić potencjalne zagrożenie. Kolejnym celem jest osiągnięcie przez żołnierzy lepszego zrozumienia własnych zdolności, ograniczeń i wyposażenia.

Ten nieco napuszony styl skłonił media do pisania, że US Army chce stworzyć mnichów-wojowników o nadludzkich umiejętnościach. Faktycznie, okólnik zarzuca sieci bardzo szeroko. Szkolenia w ramach ASA mają korzystać ze zdobyczy nie tylko neurologii, ale także socjologii, antropologii, kulturoznawstwa oraz psychologii poznawczej i postaci. Wszystko to ma pozwolić żołnierzem na lepsze poznanie samych siebie, ale także potencjalnych przeciwników, ich motywacji i zachowań.

W założeniu mają zostać wyuczone zdolności umożliwiające dostrzeganie nawet najdrobniejszych zmian w otoczeniu i zachowaniu ludzi, a tym samym szybsze wykrycie zagrożenia lub zażegnanie sytuacji konfliktowych. Dotychczasowe studia jasno wykazały, że w poprzednich dekadach udałoby się w ten sposób uniknąć wielu ataków terrorystycznych.

O ile nacisk na dziedziny humanistyczne rzadko kojarzone z wojskiem może budzić zdziwienie, o tyle niektóre sekcje okólnika wydają się jeszcze dziwniejsze. Dokument podkreśla niedostateczne wykorzystywanie przez żołnierzy zmysłu węchu. Nie ma w tym jednak przesady. Obecność człowieka można zidentyfikować na podstawie woni mydła lub niemytego ciała, jedzenia, papierosów czy środków odstraszających owady. Amerykanie zresztą nie są tutaj pionierami. W trakcie drugiej wojny światowej Niemcy najchętniej kierowali do jednostek rozpoznawczych niepalących żołnierzy. Dzięki lepszemu węchowi byli oni w stanie wywąchiwać zawsze dobrze maskujących się Rosjan, których często demaskował charakterystyczny zapach machorki.

ASA nie zamyka listy badanych sposobów ulepszenia żołnierzy. Od lat wojska lądowe prowadzą prace nad stymulacją określonych obszarów mózgu za pomocą prądu o niewielkim natężeniu. Drogą neurostymulacji udaje się poprawić nie tylko spostrzegawczość, ale również orientację przestrzenną i sprawność poruszania się, a nawet wydłużyć czas maksymalnej czujności. Z kolei Laboratorium Sił Powietrznych stara się wykorzystać neurotechnikę w celu usprawnienia pamięci i procesu uczenia, a nawet zmaksymalizowania potencjału fizycznego człowieka.

Podobne badania prowadzi DARPA. Według Association of the United States Army (AUSA) niektóre badania dowodzą że "wzmocnienie funkcji poznawczych może być kluczem do zapewnienia żołnierzom fizjologicznego przygotowania do walki z przeciwnikiem w 2050 roku".

Siły zbrojne zawsze starały się zwiększyć potencjał swoich żołnierzy, aczkolwiek środki w postaci naturalnych narkotyków koniec końców zawsze przynosiły koniec końców więcej szkody niż pożytku. To samo dotyczy produktów zaawansowanej chemii, takich jak amfetamina, morfina i LSD, aczkolwiek jeszcze w roku 2019 w USA rozważano przydzielanie niedużych dawek LSD i grzybków halucynogennych zwiadowcom.

W latach 70. i 80. za sprawą New Age rozważania o wznoszeniu żołnierzy na "wyższy poziom" weszły w nową fazę. Z badaniami w tym kierunku związani byli generał Albert Stubblebine i podpułkownik Jim Channon, zaś ich prace zobrazowano najpierw w książce Jona Ronsona "Człowiek, który gapił się na kozy", a następnie w filmie pod tym samym tytułem.

Wątek eksperymentów zmierzających do podniesienia zdolności żołnierzy nie może oczywiście obyć się bez wspomnienia o Chinach. Pod koniec ubiegłego roku John Ratcliffe, Dyrektor Wywiadu Narodowego w administracji Donalda Trumpa, ogłosił że według danych wywiadowczych członków Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej wykorzystano w eksperymentach zmierzających do stworzenia żołnierzy o biologicznie zwiększonych możliwościach.

Ile prawdy w tych rewelacjach, trudno powiedzieć. Faktem jest, że w Chinach duży nacisk kładziony jest na badania genetyczne, biotechnologiczne i bioinżynieryjne. Naukowcy mają wprawdzie w Państwie Środka więcej swobody niż na Zachodzie, jednak także tam badania tego typu budzą duże kontrowersje.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
23-04-2021, 08:33 #3,416
20 kwietnia rząd Wielkiej Brytanii poinformował o podpisaniu międzyrządowej umowy ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie zamówienia kolejnej partii ciężkich śmigłowców transportowych Boeing CH-47F Chinook. Powyższy zakup umożliwi rozpoczęcie wymiany sprzętowej w tym segmencie wiropłatów.

W ramach porozumienia Brytyjczycy zamówili czternaście maszyn w wersji CH-47F. Departament Stanu wydał zgodę na transakcję już w 2018 roku - na przeszkodzie stanęły względy budżetowe oraz pandemia COVID-19. Według deklaracji Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii, dostawa zamówionej partii zostanie zrealizowana do 2029 roku. Cała umowa może kosztować rząd w Londynie około 2 mld USD.

Powyższa umowa jest ważna z dwóch powodów:

1. Brytyjczycy rozpoczną proces generacyjnej wymiany używanych śmigłowców CH-47 Chinook (część z nich przekroczyła już 40 lat intensywnej eksploatacji), które mimo systematycznej modernizacji znajdują się u kresu żywotności technicznej.
2. wobec braku nowych zamówień Boeing zaczyna rozważać zamrożenie linii montażu ostatecznego CH-47 Chinook, która znajduje się w Filadelfii. W bieżącym roku koncern przegrał rywalizację o zamówienie ze strony Izraela (pokonany przez Lockheed Martin CH-53K King Stallion), a nadal nierozstrzygnięta jest kwestia wyboru nowego śmigłowca tej klasy w Republice Federalnej Niemiec.

Brytyjskie siły zbrojne są największym eksportowym użytkownikiem śmigłowców Boeing CH-47 Chinook. Obecnie w linii znajduje się 60 z nich, a pierwsze z nich dostarczono w grudniu 1980 roku. Ich debiutem bojowym była wojna o Falklandy, gdzie utracono cztery egzemplarze (z pięciu zaangażowanych w działaniach) - jak się później okazało, egzemplarz ZA718 ma za sobą długą i intensywną służbę, którą pełni do dnia dzisiejszego.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
23-04-2021, 12:05 #3,417
Rosja prowadzi działania destabilizacyjne na obszarze euroatlantyckim, w tym na terytorium NATO - skonstatowała w wydanym w czwartek oświadczeniu Rada Północnoatlantycka, najważniejszy organ decyzyjny Sojuszu. Posiedzenie Rady zostało zwołane z inicjatywy Czech.

"Czeski minister spraw zagranicznych (Jakub Kulhanek) udzielił dziś informacji Radzie Północnoatlantyckiej o działaniach rosyjskich agentów na terytorium Czech, które doprowadziły w 2014 roku do eksplozji w składzie amunicji w Vrbieticach. Wybuch spowodował śmierć dwóch osób pracujących na miejscu - w związku z czym sojusznicy składają kondolencje - a także bardzo znaczące szkody materialne" - czytamy w oświadczeniu przesłanym przedstawicielom mediów.

Minister Kulhanek potwierdził, że władze czeskie zidentyfikowały dwóch rosyjskich agentów wywiadu jako odpowiedzialnych za eksplozję. Są to te same osoby, których poszukują władze Wielkiej Brytanii w związku z zamachem przeprowadzonym w Salisbury w 2018 roku na Siergieja i Julię Skripalów przy użyciu chemicznej substancji bojowej Nowiczok.

"W odpowiedzi na ustalenie odpowiedzialności Rosji za te działania Republika Czeska wydaliła 18 rosyjskich funkcjonariuszy będących członkami rosyjskich służb wywiadowczych i rozważa podjęcie dalszych istotnych kroków. Sojusznicy wyrażają głębokie zaniepokojenie destabilizującymi działaniami, które Rosja nadal prowadzi na obszarze euroatlantyckim, w tym na terytorium Sojuszu, i deklarują pełną solidarność z Czechami" - zapewnili alianci.

Rada Północnoatlantycka (NAC) jest głównym organem decyzyjnym o charakterze politycznym w strukturze NATO. Każde państwo członkowskie ma swojego reprezentanta w NAC. Rada zbiera się na różnych szczeblach co najmniej raz w tygodniu lub za każdym razem, kiedy zachodzi taka potrzeba.

W tym wypadku o zwołanie posiedzenia NAC w związku z wydaleniem rosyjskich dyplomatów zwróciły się Czechy. Poprosiły też NATO o wydanie oświadczenia w tej sprawie.

Po decyzji o wydaleniu 18 pracowników ambasady Federacji Rosyjskiej w Pradze, którzy zostali zidentyfikowani jako pracownicy wywiadu, Moskwa nakazała do północy z poniedziałku na wtorek wyjazd 20 pracowników placówki czeskiej. Według mediów rosyjskich, które powołują się na wypowiedzi przedstawicieli Czech, w Moskwie pozostanie jedynie pięciu dyplomatów czeskich. Rosja w ramach retorsji zabroniła czeskiej placówce w Moskwie zatrudniania obywateli Rosji.

Praga zdecydowała się na wydalenie pracowników ambasady Federacji Rosyjskiej, mając uzasadnione podejrzenia, że rosyjscy agenci stoją za wybuchem w składzie amunicji w Czechach w 2014 roku.

Czeska policja zatrzymała też co najmniej pięciu podejrzanych o udział w przygotowaniu do przerzutu osób do Donbasu, aby uczestniczyły one w walkach po stronie prorosyjskich tzw. separatystów. Podejrzani mieli współpracować z wydalonymi rosyjskimi dyplomatami, związanymi z wywiadem wojskowym GRU.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


sterby
Liczba postów:9,346 Reputacja: 14,996
23-04-2021, 13:28 #3,418
To się pepiki przekonały co do ruskich, a takich ich zawsze kochali, nawet mimo praskiej wiosny.



Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.

[Obrazek: 0_0_520470275_jest_chujowo_ale_stabilnie...middle.jpg]

gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
23-04-2021, 14:49 #3,419
Ministerstwo obrony Izraela i IAI (Israel Aerospace Industries) zawarły pierwszą umowę na dostawę pojazdów terenowych Z-MAG dla izraelskiego wojska. Department for Land Production and Procurement i ELTA Group (część IAI) podpisały umowę na produkcję i dostawę 9 Z-MAG z opcją na 21 kolejnych. Po okresie ich doświadczalnej eksploatacji izraelskie wojsko rozważy zakup większej liczby pojazdów w kolejnych latach.

Zgodnie z umową, IAI buduje linię montażową pojazdów Z-MAG w Land Division ELTA w Be’er Sheba. Ma zainwestować w ten projekt 100 mln szekli. Wcześniej, w maju 2020 IAI kupiły prawa do produkcji Z-MAG (i innych pojazdów linii Z, w tym Zibar i ZD) od producenta pojazdów terenowych Ido Cohena, z prawami do sprzedaży ich w wersji wojskowej w Izraelu i za granicą. Ido Cohen zachował prawo do produkcji i sprzedaży pojazdów w wersji cywilnej.

Według IAI, Z-MAG ma wyjątkową zdolność manewrowania w najbardziej ekstremalnych warunkach topograficznych i terenowych. Do testów otrzymają je jednostki zajmujące się rozpoznaniem.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT


gargamel9998
Liczba postów:7,304 Reputacja: 8,573
24-04-2021, 09:08 #3,420
Otwarta w roku 2017 w Dżibuti pierwsza chińska zamorska baza budzi wiele kontrowersji. Ciągle nie wiadomo, jak duży obiekt planują Chińczycy i do obsługi jakich jednostek będzie on przystosowany. Coraz więcej przemawia jednak za tym, że Pekin nie zamierza się rozmieniać na drobne. W bazie ukończono już budowę długiego na niemal 350 metrów pirsu. Wszystko wskazuje, że baza ma być przystosowana do przyjmowania chińskich lotniskowców.

Ostatnio w tej sprawie wypowiadał się przed komisją sił zbrojnych senatu Stanów Zjednoczonych szef amerykańskiego Dowództwa Afrykańskiego, generał Stephen Townsend. Przypomniał on o ukończeniu budowy długiego pirsu i podkreślił, że instalacja jest zdolna (przynajmniej teoretycznie) do obsługi lotniskowców. Podkreślił także, iż Chiny szukają możliwości założenia kolejnych baz w Afryce.

Spekulacje na ten temat dotyczą kilku krajów, najczęściej jednak przewija się Namibia. We wrześniu 2020 roku pojawiły się nawet pogłoski o obecności chińskich żołnierzy w Swakopmund, Walvis Bay i Henties Bay. Naciskany w tej sprawie namibijski minister obrony Peter Hafeni Vilho odmówił odpowiedzi. Zaznaczył jedynie, że z Pekinem nie podpisano żadnego formalnego porozumienia odnośnie stacjonowania wojsk, zaś kwestia obecności Chińczyków w kraju jest tajna. Doprowadziło to do awantury w parlamencie. Ostatecznie Vilho ustąpił ze stanowiska w kwietniu tego roku w wyniku skandalu finansowego związanego z ujawnieniem jego konta bankowego w Hongkongu.

Sprawa pirsu i budowy przez Chińczyków fortyfikacji wokół bazy zyskała z kolei rozgłos w maju 2020 roku, po ujawnieniu komercyjnych zdjęć satelitarnych. Zdaniem uznanego analityka H.I. Suttona pirs jest zdolny zdolny do przyjmowania chińskich lotniskowców, śmigłowcowców desantowych, a ewentualnie nawet okrętów podwodnych o napędzie atomowym. Na zdjęciach widoczne były także intensywne prace przy odzyskiwaniu lądu. Uznano to za przygotowania do budowy nowego nabrzeża lub drugiego pirsu.

Spekulacjom nadały tempa kolejne serie zdjęć satelitarnych ujawnionych we wrześniu i listopadzie ubiegłego roku. Wyraźnie widać na nich rozpoczęcie budowy drugiego pirsu na wschód od pierwszego, przy którym prace najwyraźniej już zakończono. Jeżeli nowy obiekt faktycznie powstanie, może mieć 200 metrów długości i 10 szerokości. Budowa nie powinna być zaskoczeniem. Chiny otwarcie przyznały, że planują zbudować w porcie na terenie bazy dziewięć pirsów, pięć dla wykorzystania przez jednostki cywilne, pozostałe - przez marynarkę wojenną.

Co istotne, mimo pandemii COVID-19 rozbudowa chińskiej bazy w Dżibuti przyspieszyła. Wśród nowych obiektów udało się zidentyfikować stację odsalania wody morskiej wraz z cysterną, a nawet zakładem butelkowania wody. Tego typu instalacje są niewątpliwie bardzo użyteczne w lokalnych warunkach.

Zauważono także rozbudowę i modernizację hangarów. Wzdłuż żeber hangarów zidentyfikowano duże kwadratowe słupy, a pomiędzy nimi – pręty zbrojeniowe. Sugeruje to wydłużanie hangarów prawdopodobnie w celu lepszego zabezpieczenia przebywających w nich statków powietrznych przed warunkami zewnętrznymi. W bazie jest siedem hangarów i wszystkie poddano modernizacji. Zdaniem dziennika India Today sugeruje to rychłe wprowadzenie grupy śmigłowców, z których część może być uzbrojona.

Ze względu na usytuowanie nad cieśniną Bab al-Mandab – mającą znaczenie strategiczne jako droga prowadząca do Kanału Sueskiego - obecność Chin w Dżibuti wywołuje zrozumiały niepokój, nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Waszyngton jedynie najgłośniej wyraża wątpliwości i pretensje.

Sama baza stała się już kilkakrotnie przyczyną napięć w stosunkach amerykańsko-chińskich. Amerykanie oskarżają Chiny o próby "zablokowania międzynarodowej przestrzeni powietrznej" w pobliżu obiektu. W tym celu stosowane jest oślepianie laserami pilotów przelatujących w pobliżu samolotów. W ten sposób w 2018 roku ranni zostali obaj piloci amerykańskiego C-130. Waszyngton zarzuca również Chińczykom próby przenikania na teren amerykańskiej bazy, a także inne "nieodpowiedzialne działania" na terenie Dżibuti.

Pekin ze swojej strony oskarża amerykańskie lotnictwo o loty na małej wysokości nad terenem chińskiej bazy i próby zbierania informacji wywiadowczych "poważnie zagrażających bezpieczeństwu bazy i jej personelu". Z uwagi na bliskość obu obiektów, napięcia są nieuniknione i z pewnością będą jeszcze niejeden raz wykorzystywane przez przez obie strony, o czym przypomina wystąpienie generała Townsenda.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-04-2021, 09:08 przez gargamel9998.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

Cracovia i Polonia - ślubowały sobie wierność do samego końca

Czubat - precz ze Stalówki!

#FILIPIAKOUT







Skocz do: