Witaj! Logowanie Rejestracja
WSPOMNIEŃ CZAR - Czyli opowieści z cyklu "jak to dawniej było" :)



MisioPas
Liczba postów:763 Reputacja: 4
15-01-2007, 09:40 #1
No to jest temat teraz tylko czekac na kontynuacje dyskusji z watku meczu ze Stocznia! Karvin moze podwiesisz temat? Mysle ze sie przyjmie Smile



Debiut: 19.09.1982 CRACOVIA - LEGIA 1:0


Karvin
Liczba postów:6,897 Reputacja: 3,851
15-01-2007, 15:11 #2
Proszę Cię bardzo MisioPasie Smile
tak gwoli zagajenia wątku - dwa mecze wspominam z łezką w oku jeden to oczywiście wspaniałe zwycięstwo nad Polonią Bytom 2:1 w latach 80tych drugie to Podhale 4:2 u siebie w 90tych
poza tym pamiętam taki mecz z Zagłębiem Sosnowiec co go wygraliśmy 5:3 - Zagłębie wtedy było bardzo mocne - no i remis z Tychami 3:3 kiedy Ojciec tak się ucieszył ze strzelenia bramki na 3:3 (wycofany bramkarz) że mi rozbił okulary Smile
a z kaprawych meczy to prowadzenie dwoma bramkami z Tychami na 2 minuty przed końcem i porażka (najpierw Tyszanie wycofali bramkarza i walnęli nam dwie bramy, a potem po wznowieniu zwycięską...)
kac po tym meczu minął mi dopiero w Sanoku na finale I ligi Smile




Cracovia Pany!

Gość Gość
 
15-01-2007, 15:20 #3
A ja pamietam jak w zamierzchłych czasach na początku XXI wieku zdobyliśmy Mistrzostwo Polski, a działo się to jeszcze w starej hali na Siedleckiego,
ledwo do domu dotarłem



Gość Gość
 
15-01-2007, 15:56 #4

utkwił mi w pamięci mecz z ŁKS(a raczej to co było po meczu) o utrzymanie rok 85-86, kiedy wydawało się że spadamy do drugiej ligi jak nic, i jakims cudem pod koniec sezonu Cracovia zaczęła grać (chyba Bulas przyszedł pod koniec rundy).
I w barażach zwycięstwo z ŁKS 4:0 i pochód na Rynek, czołówka pochodu z hokejkami, a był to ciepły, słoneczny dzień pod koniec kwietnia,

ale niestety to utrzymanie się wtedy w I lidze to był łabędzi śpiew




Leesior
Liczba postów:9,739 Reputacja: 1,052
15-01-2007, 19:21 #5
Pamiętam mecze z ŁKS-em...
Wyniki: 9:1 w Łodzi, 7:1 w Krakowie, 6:1 w Łodzi i 4:1 w Krakowie. W tym ostatnim meczu było 0:1 po pierwszej tercji... i już robiło się nerwowo, bo było jakioś tak, że ŁKS musiał wygrać tylko dwa mecze, żeby się utrzymać, a my cztery. Regulamin przewidywał bowiem zminejszenie koniecznych zwycięstw o jedno za lepszą pozycję w lidze i lepszy bilans bezpośrenich meczy. Obydwa "plusy" przypadły ŁKS-owi, a pięty mecz byłby znowu w Łodzi... W ŁKS-ie grali wtedy bodajże Stopczyk i bramkarz Hahn (przez co poniektórych zwany złośliwie "krasnalem...". Zgadnijcie czemu ? Smile )
I faktycznie przed tymi meczami wrócił na posadę trenera Bulas... Pamiętam jak cała hala ryczała: TA-DEK ! BU-LAS !

A co do Stoczniowca to pamiętam jakiś mecz, w którym wygraliśmy 14 (słownie: czternaście):1. Siedem bramek strzelił wtedy Romek... Jedną jakoś tak, że sam do dziś nie wiem jak to było możliwe... a stałem za bramką, więc widziałem dobrze... Bramkarz Stoczniowca miał parę razy ochotę zjechać z lodu, ale mieli tylko jednego, więc nie bardzo kto miał go zmienić....

Pzdr.:Leesior




Karvin
Liczba postów:6,897 Reputacja: 3,851
15-01-2007, 19:26 #6
Hahn nie sięgał poprzeczki jak to mówili złośliwi - jego nie pamiętam już za bardzo z lodu ale Stopczyka jak najbardziej - znakomity hokeista znienawidzony zresztą w Krakowie Smile
no ale z ŁKSu wywodzi się inni ulubieniec publiczności niejaki Zdunek Smile
mecz 14:1 pamiętam - niesamowity mecz Stebleckiego i ta słabiutka wtedy Stocznia w białych koszulkach z reklamą Sanyo kompletnie bezradna...
ale inna sprawa że dawniej mecze ze Stocznią oznaczały zawsze jakąś zadymę na lodzie Smile




Cracovia Pany!

MisioPas
Liczba postów:763 Reputacja: 4
15-01-2007, 20:52 #7
Stocznia przez dlugi okres byla taka dziwna druzyna! Za silni na II lige a za slabi na pierwsza! rok po roku awans i spadek awans i spadek! Tak bylo przez ladnych kilka lat! Jak wygrali mecz w I lidze to wszyscy byli w szoku! Konczyli sezon srednio z 3 najwyzej 5 punktami by spasc i za rok znow awansowac Big Grin



Debiut: 19.09.1982 CRACOVIA - LEGIA 1:0

zubereg Moderator
Liczba postów:8,735 Reputacja: 3,665
15-01-2007, 23:21 #8
To i ja dorzucę swe 5 groszy...
Pamiętam taki mecz z Towimorem co po dwóch tercjach pzregrywalismy 0-3, ale udało sie zremisować 3-3.
A z meczy to oczywiscie najlepszy był wyjazd do Sosnowca w 97, ale to z powodu lekko napiętej atmosfery na trybunachSmile
Był to mój najlepszy wyjazd w życiu....



[Obrazek: zuber.jpg]

jurassic
Liczba postów:5,298 Reputacja: 1,066
16-01-2007, 13:52 #9
A ja, kiedy jeszcze mieszkałem w Tychach, zanim pojechałem na studia do Krakowa i tutaj osiadłem, nie zapomnę do końca życia ostatniego półfinałowego meczu GKS Tychy z Naprzodem Janów, jaki odbył się Tychach w roku 1988 (tak, tak w roku najlepszego występu naszej reprezentacji na igrzyskach olimpijskich w Calgary, kiedy moi rodzice na krótko przed olompiadą kupili kolorowy telewizor), kiedy to Tychy (chyba również w najsilniejszym składzie w swojej historii m.in z Henrykiem Gruthem, Wojtkiem Matczakiem i Darkiem Wieczorkiem) zdobyły po raz pierwszy srebrny medal po przegranej w finale z bezsprzecznie najlepszą wtedy w naszej lidze Polonią Bytom. Otóż w decydującym o awansie do finału meczu, po dwóch tercjach GKS Tychy przegrywał z Naprzodem Janów aż 0:5, a gra GKS-u wyglądała tak źle, że już wszyscy obecni na lodowisku tyscy kibice pogodzili się z porażką. Do dzisiaj nie jestem w stanie sobie tego wyjaśnić, jak to się stało, z jak silną motywacją drużyna GKS-u wyszła na lód na trzecią tercję, że od początku trzeciej tercji Tychy zaczęły tak gryźć lód, że po dziesięciu minautach trzeciej tercji zrobiło się 5:5, a w ostanich dziesięciu minutach hokeiści GKS Tychy jeszcze dołożyli 2 bramki i wygrali 7:5 !!!
Tej radosci tyskich kibiców po tym meczu nie da się opisać, wg mnie była chyba sto razy większa niż po zdobyciu tytułu mistrzowskiego przez GKS Tychy w 2005 roku i Cracovię w 2006 roku. Pamiętam był wtedy ciepły wiosenny dzień, byłem na meczu w koszulce z krótkim rękawem i z 4 - metrowym zielono-czarno-czerwonym szalikiem, zrobionym na maszynie w załadzie dziewiarskim niedaleko tyskiego lodowiska. Po zakończeniu tego wspaniałego, historycznego meczu moja koszulka była tak mokra, jakbym dopiero co ją wyjął z wody, zgubiłem wtedy zegarek elektroniczny z kalkulatorem - hit ówczesnych czasów jaki kupiłem sobie rok wcześniej w czasie wakacji na Węgrzech.
Takiego meczu już chyba nigdy w życiu nie przeżyję ! Ale obym się mylił !
Jestem szczęśliwy, że dożyłem tego, żę w 2005 roku mój GKS Tychy, wreszcie po upływie 17 lat od tego pamiętnego meczu zdobył tytuł mistrzowski i równie jestem szczęśliwy, że moja Cracovia znowu wreszcie zdobyła tytuł mistrzowski w 2006 roku, po zwycięstwie w finale z moim GKS-em Tychy !
A na koniec pozdrawiam serdzecznie wszystkich prawdziwych kibiców Cracovii i GKS Tychy i życzę nam wszyskim, aby zeszłoroczny skład finału tj. Cracovia - GKS Tychy znów się powtórzył !!!

Jurassic



Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy !!!

tomek1906
Liczba postów:1,927 Reputacja: 56
16-01-2007, 14:03 #10
ZDUNEK to był przebój Wink))



Khalid Pasiak
Liczba postów:14,854 Reputacja: 4,443
16-01-2007, 14:52 #11
No to tera jaWink:

"szliśmy we czterech jasny gwint". Ostatnie powiewy festiwalu wolności
jesieni A.D 1981 powodowały ,że mało kto interesował się sportem. Wracaliśmy- tu nie pamiętam - albo z UJ gdzie strajkujący studenci robili wykłady historyczne dla uczniów albo z jakiejś wystawy... Koło hali targowej
usłyszeliśmy przeciągłe "uuuu" "aaaa" a potem na tysiące gardeł
"do boju Cracovia". Poszedłem tam - w końcu juz od 4 lat kibicowałem Pasiastej piłce... Trafiłem do jakiejś rozpaczliwej rudery
przykrytej blachą falistą bez ścian z boku. Wypełniony zbitą masa ludzi wał
ziemny cały czas żył, reagował na każde zagranie. To nie to co teraz ,kiedy drużyna się ma bronić 3-5 a trybuny zaczynają "Hej Pasy Gol" (????) W takiej sytuacji halę wręcz roznosiło. Potężne "uuuuuu" powodowało ,że przerażone wróble i gołębie miotały sie pod dachem...
Mały byłem jeszcze więc powolutku (była połowa pierwszej tercji meczu z Baildonem Katowice) przecisnąłem sie do siatki za bramką "od hali targowej".
Grywałem za młodu troszkę z bywającym na forum masserem (tylko masser nie pisz prawdy jaki ze mnie był "zawodnik" - oficjalnie głoszę ,że byłem nie do zatrzymania [bo słabo umiałem hamować Wink ] w hokeja i zawsze kochałem tą dyscyplinę aczkolwiek mecze oglądałem głownie w TV....poczułem sie od pierwszych minut u siebie. Po 10 minutach żyłem już rytmem hali ...i tak pozostało do dziśSmile


Ps: Cracovia - beniaminek - długo się opierała znacznie mocniejszym ślązakom ale ostatecznie przegrała 5-8 a gdy przy chyba 4-5 (nie jestem pewny) sędzia dał wątpliwą karę naszemu na lód posypały się flaszki po gorzałce. Migawa podjechał z kijem , op...ił ten fragment trybun , tamci przeprosili i było po sprawie...
Jak widac klimaty u nas były zawsze Wink

PPS: Taka refleksja mi się nasuneła. Stałym bywalcem meczy hokejowych zostałem nie z powodu hokeja (wtedy chodziłbym co jakiś czas) ale z powodu cudownej , magicznej wręcz, atmosfery "rudery przy Siedleckiego".






http://www.pajacyk.pl/ Wejdź, kliknij brzuszek pajacyka i pomóż  głodnym dzieciom +Ustaw jako stronę startową!!!

zac
Liczba postów:6,574 Reputacja: 893
16-01-2007, 15:00 #12
A ja nigdy nie zapomnę meczu z Tychami zremisowanego w ostatnich sekundach ,dzięki bramce strzelonej przez Wieczorkiewicza.Pełna hala ,niesamowita atmosfera itd



Karvin
Liczba postów:6,897 Reputacja: 3,851
16-01-2007, 15:55 #13
ech to prawda
jednak dawniej hala reagowała na sytuacje na lodowisku zdecydowanie bardziej sensownie - teraz reaguje jak na piłce nożnej czyli nie bardzo patrząc na wydarzenia meczu...
ale i tak się poprawia...




Cracovia Pany!

volker0
Liczba postów:1,753 Reputacja: 2
16-01-2007, 16:43 #14
mysle,ze tamte czasy jeszcze powroca.z tego co widze,to na trybunach zasiada sporo mlodziezy,stara gwardia sie wykruszyla,wiec skad oni to maja 'wiedziec i czuc',kiedy ich wtedy na takich meczach jak opisujecie nie bylo..a teraz jak jest sami widzicie.
rzeczywiscie wtedy czasy byly inne i hokej rowniez.wtedy bylismy slabeuszami a wygrana graniczyla z cudem,wiec i hala odbierala to inaczej i doping byl inny,bo chodzilo wtedy o cos innego.czlowiek,kiedy spoznil sie na poczatek pierwszej tercji,bo zapozno wyszedl ze szkoly,kiedy wysiadl na przystanku,to lecial na mecz,a nie szedl,bo szkoda bylo kazdej sekundy..kiedy byl juz w okolicach Hali Targowej i slyszal to glosne uuuu...to serce bilo zaj..szybko,to byla taka podnieta,ze trudno to dzisiaj opisac ,czlowiek wiedzial,ze zaraz zostanie pochloniety w calosci w...obrzed meczu w Naszej hali,to taki narkotyk byl,odjazd..
dzisiaj, jestesmy Mistrzami ..

na koniec mam malutkie pytanie.kiedys na mecze hokejowe chodzil Piotrus.zbieral podpisy wszystkich zawodnikow,mial pochowane proporczyki pod kurtka.wszystkich znal z kazdym sie wital na hali,na goraco komentowal mecz.
wszyscy nie raz mieli go doscSmile ale smiali sie,z prawdziwego kibica Pasow Smile
wysiadal gdzies na Malborskiej,a my jechalismy dalej. pojawia sie czasami na meczach?



Na Zawsze Tyś ,ze mną jest!

Khalid Pasiak
Liczba postów:14,854 Reputacja: 4,443
16-01-2007, 17:04 #15
Piotrusia "ale nasi lepsi byli proszę Pana" nie widziałem na meczach gdzieś od początku tysiaclecia chyba...
Nie wiem co się z nim dzieje.




http://www.pajacyk.pl/ Wejdź, kliknij brzuszek pajacyka i pomóż  głodnym dzieciom +Ustaw jako stronę startową!!!

kinder
Liczba postów:988 Reputacja: 269
16-01-2007, 17:43 #16
Tez go pamietam.....Piotrus.... widzialem go nawet na meczach mojej Bronowianki...mam nadzieje ze wszystko z nim w porzadku



Karvin
Liczba postów:6,897 Reputacja: 3,851
16-01-2007, 17:58 #17
Mieszka na Woli - ten temat tu był rozstrząsany na forum była zrzuta na karnet dla niego - nie wiem co wreszcie wyszło - ja lubiłem -"a nasi to dziś grają na biało (albo inny kolor w jakim akurat graliśmy - w przypadku hokeja różnie bywało) prawda?"





Cracovia Pany!

tomecki
Liczba postów:3,795 Reputacja: 1,361
16-01-2007, 18:36 #18
Moje najmilsze wspomnienia:

1.) Pierwsza Inicjacja Hokejowa:

21 października 1984r.
Cracovia - Zagłębie Sosnowiec 5-7 (m 4-3,0-1,1-3)
Pawlik 20,44 Mycoń 6, Kanabus 16, Steblecki 17

Oj fajna paka wtedy była: Kanabus, Pawlik, młodziutki:-) Steblecki, Papuga, Ś.P. Migacz, Zawadzki, "Jabol" Jaskiernia itd

2.) Mecze o utrzymanie z ŁKS-em z 1989 roku, o których juz pisano powyżej i marsz na Rynek

3.) Mecz z Towimorem Toruń z 1989 r. wygrany 5-4 po szalenie ambitnej walce, a juz tydzien później do druzyny doszli Roszczin i Agulin i zaczęły się pieknie i wysoko wygrywane mecze

4.) Nie pamiętam w którym roku mecz z Naprzodem Janów 0-3 po pierwszej tercji, 3-3 po drugiej i wygrana 4-3 po trzeciej

5.) Oczywiście kultowy mecz z GKS Tychy 3-3 po bramce na remis Wieczorkiewicza

6.) Mecze wyjazdowe Play off z Zagłębiem w Sosnowcu ( dzień po dniu) w 1990 r. najpierw wygrana chyba 6-3, a dzień później niestety już w plecy

7.) Mecz o 5 miejsce w Katowicach z Gks-em z 1990r. wygrany po karnym oczywiście Romka Stebleckiego

8.) Play off-y z Podhalem pechowo przegrane z 1997r. ( w pamieci utkwił mi zwłaszcza mecz w Krakowie 4-2)

9.) Wygrane baraże o I ligę z SMS Sosnowiec a właściwie to SMS Warszawa w sierpniu 1999r.

10.) No i taka era bardziej doniosła w sukcesy:

10 stycznia 2004 odradzająca się Cracovia wzmocniona w głównej mierze powrotem Romana Stebleckiego rozbija Zagłębie Sosnowiec 18-3 i zaczyna marsz na właściwe sobie miejsce.

11.) Play off 2006 dwa marcowe wyjazdy do Gks Tychy, a w szczególności mecz wygrany karnymi:-)


Przez te wiele lat sporo sie zmieniło na naszym lodowisku, ale jedno wydaje mi się, że nie:
Rolbiarz jest ciągle ten sam jakby czas dla niego sie zatrzymał;-)



zubereg Moderator
Liczba postów:8,735 Reputacja: 3,665
16-01-2007, 23:04 #19
O ile ja wiem Piotruś sfiksował do reszty i jest w jakimś zakładzie....



[Obrazek: zuber.jpg]

volker0
Liczba postów:1,753 Reputacja: 2
16-01-2007, 23:29 #20
nie moze byc..



Na Zawsze Tyś ,ze mną jest!






Skocz do: