Witaj! Logowanie Rejestracja
znalezione w internecie ...



KruszynaKSC
Liczba postów:8,345 Reputacja: 8,333
25-02-2017, 12:32 #61
Poswieccie chwilke... Sama prawda o dzisiejszych czasach...Przykre to jest Sad Sam mam z tym duzy problem wiem i zdaje sobie sprawe z tego ze jestem uzalezniony od telefonu...




"Kocham, kocham tylko Ją!!!
Zawsze, zawsze będę z Nią!!!
Nawet, nawet w chwili zlej!!!
Nigdy, nie opuszczę Jej!!!"


Miszczu2007
Liczba postów:6,792 Reputacja: 1,796
25-02-2017, 14:26 #62
Gdy ludzie mają mało problemów, to zawsze sobie jakieś znajdą Wink



Diabel
Liczba postów:4,922 Reputacja: 2,458
25-02-2017, 17:02 #63
Kruszyna, guglowalem tego goscia od opony, podobno przezyl i na razie ma sie dobrze, masakra i tak, az mnie zmrozilo



= sietniok na Madagaskar, won z Cracovii!! ===
To My

BartAcid
Liczba postów:5,761 Reputacja: 724
25-02-2017, 18:54 #64
Kwestia przyzwyczajenia. Jak sie wyscigi oglada to po kilku takich akcjach kuz patrzy sie poprostu jak na scene z 5 czesci oszukać przeznaczenie.

Dobrze ze zyje i wraca do zdrowia. Filip dlugo nie mogl odzyskac tempa wtlyscigowego po takim incydencie.





Geopijatyk-Fan Oderki
Liczba postów:703 Reputacja: 317
25-02-2017, 23:23 #65
ExXiędza Międlara za3mali w UK Żydzi. Inwigilowali go od miesięcy. Oto co pisze:

Wracam do Ojczyzny. Dokładnie do Krakowa. Zostałem zatrzymany przez żydowskie służby specjalne! Niebawem nagram przemówienie, które miałem wygłosić w Telford, a Żydów doprowadziło do białej gorączki. Od miesięcy jestem przez nich inwigilowany. Podczas kilkugodzinnego przesłuchania moje powoływanie się na Jezusa Chrystusa komentowane było z pogardą i odbierane było jako mowa rasistowska. Talmud w czystej postaci.
Dziękuję za wsparcie!
Bóg jest z nami a zwycięstwo jest po naszej stronie!
God bless Great Britain. God bless Great Poland

Chyba Great Great Britain



Za treść postów mojego męża nie odpowiadam.

Barbara M.M.

ian thorpe
Liczba postów:10,243 Reputacja: 8,856
10-03-2017, 21:21 #66
Nie sąd Cię skaże pedofilu - mocny, dokumentalny film. Nic do dodania

https://www.youtube.com/watch?v=y6HUSxnjMe8



JESTEM DUMNY Z BYCIA POLAKIEM !
Nie z każdym "krzyżuje" się opiniami, chociaż to lubię, cenię swój czas.

ian thorpe
Liczba postów:10,243 Reputacja: 8,856
12-03-2017, 17:01 #67
[Obrazek: C6uWD-0WYAA4wuP.jpg]



JESTEM DUMNY Z BYCIA POLAKIEM !
Nie z każdym "krzyżuje" się opiniami, chociaż to lubię, cenię swój czas.

KruszynaKSC
Liczba postów:8,345 Reputacja: 8,333
13-03-2017, 16:15 #68



"Kocham, kocham tylko Ją!!!
Zawsze, zawsze będę z Nią!!!
Nawet, nawet w chwili zlej!!!
Nigdy, nie opuszczę Jej!!!"

sterby
Liczba postów:7,442 Reputacja: 7,479
13-03-2017, 22:24 #69
Kruszyna, 30 lat temu to niemal każde wiadomości sportowe zawierały takie zdjęcia.
Czescy bracia, Pospiszilowie (?) i reszta świata.



[Obrazek: comment_tWHSap1AVSha9ZfklcXcEruuYp0SwdvA,w400.jpg]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

KruszynaKSC
Liczba postów:8,345 Reputacja: 8,333
14-03-2017, 06:12 #70
Dla mnie to nowość Big Grin pierwszy raz żem uwidziol... Smile
Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-03-2017, 06:13 przez KruszynaKSC.



"Kocham, kocham tylko Ją!!!
Zawsze, zawsze będę z Nią!!!
Nawet, nawet w chwili zlej!!!
Nigdy, nie opuszczę Jej!!!"

KruszynaKSC
Liczba postów:8,345 Reputacja: 8,333
30-03-2017, 18:15 #71
Masakra!!! Cos zajebistego!!!!




"Kocham, kocham tylko Ją!!!
Zawsze, zawsze będę z Nią!!!
Nawet, nawet w chwili zlej!!!
Nigdy, nie opuszczę Jej!!!"

BartAcid
Liczba postów:5,761 Reputacja: 724
31-03-2017, 00:09 #72
Skomercjalizowana ruska huśtawka.

Huśtnął bym się
Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-03-2017, 00:11 przez BartAcid.





DiegoKSC
Liczba postów:2,183 Reputacja: 1,936
31-03-2017, 08:03 #73
Wstrząsające...


Ksiądz Roman podstępnie wywiózł od rodziców 13-letnią Kasię, więził ją i przez kilkanaście miesięcy gwałcił. Pedofil odprawia dziś msze w Puszczykowie. I koresponduje z dziećmi na Facebooku.

Minęło dziesięć lat, a ja nadal nie mogę zasnąć przy zgaszonym świetle. Koszmary wracają. Pamiętam, jak wysłał mi kartkę: „Gorące pozdrowienia dla mojej Kasi, za którą często się modlę!”. Miałam 12 lat. Kilka miesięcy później wywiózł mnie daleko od rodziców i zgwałcił po raz pierwszy.

Z domu rodzinnego zapamiętała przerażający chłód. Rodzice nigdy jej nie przytulili, nie mówili, że kochają. Nie miała koleżanek. Bała się je zaprosić do domu. Jej ówczesny kolega z klasy napisał potem na forum internetowym: „Kasia była taka ładna i potulna. Słuchała się nauczycieli”.

Kasia opowiada mi o sobie.

– Tata bił mamę tak, że krew tryskała po ścianach. Mama często leżała na podłodze, zakrwawiona, w podartych ubraniach. Starałam się ich pilnować. Gdy mama chciała się powiesić, śledziłam każdy jej ruch. Czasem rodzice tak się upijali, że zapominali otworzyć mi drzwi. Musiałam spać na zewnątrz. Nie robili mi tego specjalnie. Po alkoholu nie panowali nad swoim zachowaniem. Za każdym razem jak wracałam autobusem do domu, z nerwów bolał mnie brzuch. Liczyłam drzewa wzdłuż drogi – sto jeden, sto dwa, sto trzy – by choć przez chwilę przestać myśleć.



Któregoś dnia, byłam wtedy w szóstej klasie podstawówki, ksiądz uczący nas religii zauważył, że płakałam. Kazał mi zostać po lekcji. Nie chciałam mówić mu o problemach. Miałam zasadę: nie zwierzam się nauczycielom. Później jeszcze kilka razy zatrzymywał mnie na korytarzu i nalegał na rozmowę. Odmawiałam. Chciałam, by przestał mnie wypytywać. Po paru tygodniach podszedł i łagodnym głosem powiedział: „Zaufaj mi, chcę ci pomóc, jestem księdzem, nie skrzywdzę cię”. Wcześniej nikt tak do mnie nie mówił. Po paru miesiącach przyjechał do moich rodziców. Tłumaczył, że chce ich wesprzeć. Mówił, że lepiej będzie mi w szkole z internatem w innym województwie. Wyjaśnił, że tam będę miała najlepsze warunki do edukacji. Rodzice zgodzili się bez wahania. W tym czasie byli na mnie źli, że chowam im butelki z wódką.

Michał Kelm, adwokat Kościoła. Jest obrońcą księży pedofilów. W oczach jednego z nich zobaczył kiedyś szatana

Mam mszę wieczorną w Stargardzie
– To nie była szkoła z internatem, tylko puste mieszkanie jego matki, która jest za granicą. Zapisał mnie do gimnazjum salezjańskiego przy ulicy Witkiewicza w Szczecinie. Mówił, że pedagog z tej szkoły to najlepsza przyjaciółka jego mamy.

To była szkoła dla zamożnych dzieci z dobrych rodzin. Trzeba było mieć wysoką średnią, nawet 5,0, i pieniądze na czesne. A ja miałam raczej słabe oceny. Ale ksiądz dyrektor po rozmowie z ks. Romanem przyjął mnie poza rekrutacją w środku roku szkolnego.

Ks. Roman kazał mi w szkole z nikim nie rozmawiać i od razu po lekcjach wracać do tego mieszkania. I tak nikt tam ze mną nie chciał rozmawiać. We wszystkim różniłam się od dzieci z bogatych rodzin w Szczecinie. Na lekcjach niewiele rozumiałam, bo poziom był dla mnie za wysoki. Czułam się gorsza.

Raz wróciłam trochę później po szkole. Ksiądz szarpnął mnie tak mocno, że skręcił mi rękę. Musieli założyć mi szynę. Kazał powiedzieć w szpitalu, że spadłam ze schodów. Stał i pilnował, co mówię lekarzowi.

Pedofilia w Kościele. Ofiara: Kuria chciała mnie zdyskredytować

Któregoś dnia powiedział: „Nawet nie wiesz, jak o tym marzyłem”.

„O czym, proszę księdza?” – zapytałam.

„Zaraz zobaczysz, moje słoneczko”.

Zasunął zasłony, mocno chwycił mnie za ręce. „Nie krzycz, bo wtedy będzie bolało bardziej” – powtarzał. Zaczął zdzierać ze mnie ubranie. To był taki strach, że nie możesz oddychać. Był silny, ważył sto kilogramów. Krzyczałam, błagałam, by przestał. Gdy skończył, owinęłam się w koc, położyłam przy ścianie i płakałam. „Jadę. Mam mszę wieczorną w Stargardzie” – rzucił. Kazał mi wziąć jakieś dziwne tabletki. Otworzył usta i sprawdził, czy na pewno je połknęłam. Krew spływała mi po nogach. Weszłam do wanny. Zaczęłam ją spłukiwać, ale było jej więcej i więcej. Miałam rozciętą wargę, na udach siniaki. Zaczęłam powtarzać: „Mamusiu, gdzie jesteś? Pomóż mi”. W tej chwili oddałabym wszystko, aby była przy mnie. Kilka godzin siedziałam w wodzie.

W kolejnych dniach zaczął mnie bić, poniżać, groził, że mnie zabije. Powtarzał, że jak wygadam się nauczycielom, to się dowie, bo u salezjanów zna wszystkich. I zapłaci moim koleżankom, by powiedziały, że sama tego chciałam.

Pedofilia w Kościele. Stanisław Obirek: Unikałem niedzielnej mszy

Przychodził, kiedy chciał. Zaczął zmuszać mnie do brania leków. Nie mówił ich nazwy. Ale działały jak psychotropy. Byłam otępiała, senna. Miałam zaburzenia równowagi. Pamiętam, że zaczął powtarzać: „Mama i tata już cię nie chcą. Oni cię nienawidzą. Nie masz w życiu nikogo oprócz mnie”.

W sylwestra przyjechał z wódką. Pozasłaniał okna. Pił i powtarzał, że to będzie mój najlepszy sylwester w życiu. Gwałcił mnie przez całą noc.

Wtedy zaczęłam się ciąć. Cały czas nasłuchiwałam, czy on nie wchodzi. Krzywdził mnie nawet kilka razy jednej nocy. Miał taki obrzydliwy zapach potu. Powtarzałam, że nie chcę, ale on robił to jeszcze mocniej. Czasem w trakcie krzyczał: „I Bóg cię przestał kochać”. Gdy bardzo się wyrywałam, głodził mnie przez kilka dni.


Znajdę cię i zabiję
– Często zabierał mnie na plebanię w Stargardzie. Jedliśmy obiad ze wszystkimi księżmi, a potem brał mnie do swojego pokoju. Nie rozumiem, dlaczego nikt nie reagował. Ja byłam bardzo drobną dziewczynką, wszyscy widzieli, jaka jest między nami różnica wieku, a księża się nie dziwili, że śpię u niego. Jak chciałam skoczyć z okna z ósmego piętra, to powiedział, że opętał mnie szatan. Zabrał mnie do znajomego egzorcysty w Szczecinie i nawet tam poprosił o wspólny pokój na noc.

Któregoś dnia rzucił: „Mała, przytyłaś ostatnio i wymiotujesz”. Zrobił mi test ciążowy. Krzyczał: „Nie chcę mieć bachora”. Potem zabrał do znajomej ginekolog. Zabili moje dziecko. Długo później krwawiłam, bardzo mnie bolało. Po kilku miesiącach przestałam chodzić do szkoły, miałam lęki, myśli samobójcze. Chyba ktoś zwrócił uwagę na moją nieobecność, bo ksiądz zaczął zmuszać mnie, bym chodziła. Załatwił lekcje matematyki z jego znajomą pedagog. Ona wyglądała na bardzo dobrą osobę. Zaczęła dopytywać, dlaczego jestem smutna. Powiedziałam jej o wszystkim. Od razu zobaczyłam, że nie jest pewna, czy mówię prawdę. Pytała: „Czy to nie był sen?”. A później powiedziała księdzu o naszej rozmowie. Przyszedł do domu i zaczął krzyczeć, że szargam jego opinię. „Ty sobie nie wyobrażasz, ile ludzi ludzi w tym mieście mnie ceni, podziwia! – krzyczał. – Jak ludzie cię szanują, to nigdy nie uwierzą w takie wymysły dzieciaka. Ale jeszcze raz to zrobisz, to pożałujesz”.

Ogień kurialny. Ilu polskich księży skazano za pedofilię?

Kazał mi jechać z nim do Częstochowy. On często tam bywał, bo prowadził grupy pielgrzymkowe. Tam, w kościele, kazał mi iść do konfesjonału. „Chodź, powiesz całą prawdę i zobaczymy, jak Bóg zareaguje” – krzyknął. Opowiedziałam księdzu w konfesjonale wszystko. A on zwyzwał mnie od *****. Powiedział, że nigdy nie dostanę rozgrzeszenia i mam się wynosić z kościoła. Pamiętam, że był taki zbulwersowany, czerwony. Wybiegłam z płaczem. Ksiądz Roman za mną. Uśmiechał się przez całą drogę powrotną.

Po roku i paru miesiącach zawiózł mnie do rodziców. Nie pamiętam, jaki był powód, może gdzieś wyjeżdżał. Rodzice bardzo dziękowali mu za dotychczasową pomoc i liczyli na więcej. Powtórzył mi jeszcze, że jak cokolwiek ujawnię, to zrobi ze mnie kurwę.


Postanowiłam sobie, że i tak powiem, ale tym razem byłam ostrożniejsza. Wiedziałam, że rodzice mogą mi nie uwierzyć, bo bardzo go cenili. Powiedziałam pani pedagog w świetlicy środowiskowej. Bałam się, że jak powiem, kim on jest, to ona mi nie uwierzy. Więc powiedziałam, że zgwałcił mnie chłopak. A gdy odpowiedziała, że rzeczywiście mam objawy wykorzystania seksualnego, to dodałam, że tak naprawdę to był mój nauczyciel religii, ksiądz. Od razu zgłosiła sprawę na policję. Powiedziała, że moi rodzice muszą wiedzieć, bo będę potrzebowała bardzo dużo wsparcia psychicznego podczas śledztwa prokuratora i procesu. Zawiadomiła PCPR i stamtąd przyszła pani, która miała wyjaśnić wszystko rodzicom. Mama uderzyła mnie wtedy w twarz. Krzyczała, że to nieprawda. Później ta pani długo z nimi rozmawiała. Po tej rozmowie zabrano mnie z domu i umieszczono w sierocińcu.

Z księdzem spotkałam się w czasie procesu. Przypomniałam sobie, jak wcześniej mówił: „Jeśli mnie kiedyś za to wsadzą, to po wyjściu na wolność nie będę miał nic do stracenia. Znajdę cię i zabiję”.

"Spotlight": światło na pedofilię

Niewolnica księdza
Gdy prokuratura wszczęła śledztwo przeciwko księdzu, w ogłoszeniach duszpasterskich parafii św. Józefa w Stargardzie Szczecińskim zapowiedziano: „Decyzją władz Towarzystwa Chrystusowego ks. Romana przeniesiono do pracy w Anglii. Pożegnanie odbędzie się w czwartek o 19.15. Pragniemy podziękować Bogu za wspólny czas”.

Ksiądz został aresztowany, zanim wyjechał do Anglii, w czerwcu 2008 roku. Miał wtedy 32 lata. W jego laptopie znaleziono treści pedofilskie i korespondencję z innymi dziećmi.

Podczas rozprawy ksiądz Roman B. przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Wyjaśniał sędziemu: – Nie wiem, jak do tego doszło, że dziecko trzymałem u siebie na plebanii i też jeździłem z nią do Lichenia czy Łagiewnik. Po prostu nikogo to nie interesowało.

Ojciec Kasi w sądzie: – Jak dzwoniłem do córki, to miałem wrażenie, że ona jest na jakichś lekach, jakaś zamroczona. Ksiądz Roman był tajemniczy. Nie chciał dużo rozmawiać, gdy pytałem o córkę. Później zablokował jej telefon. Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, że on ją krzywdzi. Zwiodło mnie, że to ksiądz.

Polski ksiądz z Walonii skazany za pedofilię. Dożywotni zakaz pracy z dziećmi

Sędzia, ówczesny prezes Sądu Rejonowego w Stargardzie Mariusz Jasion w lutym 2009 roku skazał księdza Romana na osiem lat bezwzględnego więzienia. Podczas ogłaszania wyroku mówił: – Ksiądz Roman traktował dziewczynkę jak niewolnicę, jak rzecz. Zaplanował swoje działania. Stopniowo izolował dziecko od rodziny oraz przyjaciół. Założył jej w telefonie GPS, aby sprawdzać, gdzie się znajduje. Kontrolował jej billingi w telefonie komórkowym. Cynicznie wykorzystał jej sytuację psychiczną oraz finansową. Prawdopodobnie skutki Kasia będzie odczuwała przez całe życie. O wysokiej demoralizacji ks. Romana może także świadczyć treść rozmów na Gadu-Gadu. Wynika z nich, że z innymi dziewczętami także utrzymywał kontakty zbyt zażyłe jak na kapłana katolickiego i opiekuna młodzieży. Używał też wulgaryzmów, opisując przełożonych, na przykład o proboszczu swojej parafii pisał „ten fiut”.

Ks. Roman miał przebywać w więzieniu do 2016 roku. Następnie mógłby zostać poddany tzw. ustawie o bestiach, stworzonej dla osób, które zagrażają życiu lub wolności seksualnej innych. Jeśli według psychiatrów nadal zagrażałby dzieciom, umieszczono by go w zamkniętym ośrodku w Gostyninie.

Ksiądz idzie do więzienia za pedofilię. "Znak czasu"

Wróć do księdza, on cię kocha
Na forum stargard.naszemiasto.pl znajduję list parafianki ze Stargardu: „Tyle teraz się słyszy o pedofilii, że pomyślałam o sprawie księdza Romana. Na początku dostał zakaz wykonywania zawodu i został usunięty z kapłaństwa. Potem osiem lat więzienia. A teraz jest księdzem w Puszczykowie. Szaleństwo! Dlaczego najpierw coś ustalają, a potem zamykają ludziom usta? Ksiądz Roman działa też w internecie, prowadzi profil na Facebooku jako Roman Bee (czyli ang. pszczółka). Uczył moją córkę, moją siostrzenicę i wiem od nich, że ma kontakt z młodzieżą. Dlaczego nie siedzi w więzieniu? Przecież nie poszedł tam za skradziony cukierek w sklepie!”.

Sprawdzam: Roman B. rzeczywiście jest księdzem w Puszczykowie koło Poznania.

Pytam w sądzie w Stargardzie, dlaczego ksiądz tak wcześnie wyszedł z więzienia. Dowiaduję się, że od wyroku sędziego Jasiona apelację złożyli jego adwokaci. Jeden był opłacany przez rodzinę, drugi przez zakon Towarzystwa Chrystusowego.

Ks. Roman był zakonowi wdzięczny za wsparcie. Przed sądem mówił: „Moje zgromadzenie zakonne mnie wspiera. Nie myślą o wyrzuceniu mnie z zakonu. Regularnie odwiedza mnie w więzieniu przełożony”.


Decyzją sądu okręgowego sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia w Sądzie Rejonowym w Stargardzie. Sąd okręgowy podkreślał, że Roman B. przyznał się do kilkudziesięciu przestępstw seksualnych na Kasi, ale zaprzeczał biciu ofiary i zaplanowaniu działań z góry. Zalecał więc: „Przy kolejnym rozpoznaniu niezbędne będzie ponowne niezwykle wnikliwe przesłuchanie Kasi”.

Kolejną sprawę poprowadziła sędzia Halina Waluś.

Ale nawet nie zobaczyła pokrzywdzonej. Bo Kasia przebywała w czasie powtórnego procesu w szpitalu psychiatrycznym.

W sierocińcu stan zdrowia dziewczynki gwałtownie się pogorszył. W dokumentacji domu dziecka zapisano: „Gdy tylko zaśnie, zaczyna się rzucać. Powtarza przez sen: to boli. Nieustannie płacze”.

Wpływ na stan Kasi mogło mieć także zachowanie jednej z opiekunek. Dyrektor placówki Zdzisław Wudarczyk mówił w sądzie: – Jedna z naszych wychowawczyń w dziwny sposób interesuje się sprawą Kasi. Ciągle chce rozmawiać na temat molestowania i wykorzystuje tę wiedzę, by dręczyć dziewczynkę. Namawia Kasię, aby wróciła do księdza, bo ksiądz ją kocha. Sugeruje jej wycofanie zarzutów. Padło nawet stwierdzenie, że „ksiądz może kogoś na nią nasłać”.

Matka wykrzyczała, że nie jestem już jej córką, bo księdza oczerniam. Reportaż o pedofilii w kościele

Dyrektor Wudarczyk zawiadomił nawet Prokuraturę Rejonową w Pyrzycach o możliwości popełnienia przestępstwa. Dziś mówi mi: – Prokurator wszczął śledztwo, ale umorzył je z braku dowodów. Pani Aneta jest teraz wychowawcą w Domu Dziecka w Pyrzycach.

– Bo w polskim wymiarze sprawiedliwości dziecko to nie jest „dobry” świadek – komentuje biegła sądowa, która prosi o anonimowość. – Najlepszy świadek to wykształcony mężczyzna po czterdziestce. Dziecku z założenia nikt nie wierzy. Nie wystarczy, że Kasia nie miała tendencji do konfabulacji, musiałaby chyba nagrać rozmowę z panią Anetą dyktafonem, żeby uznano to za dowód. Na szczęście w sprawie księdza znaleziono treści pedofilskie w jego telefonie i laptopie. Gdyby zdążył się ich pozbyć, możliwe, że nigdy nie trafiłby do więzienia. On miał rację, gdy mówił, że dziecku nikt nie uwierzy.

W lutym 2009 roku Kasia podjęła próbę samobójczą. Na pół roku trafia do szpitala psychiatrycznego. Docieram do dokumentacji szpitalnej. Lekarze tak opisują jej stan: uczestnictwo w rozprawie oraz spotkanie sprawcy nasiliły tendencje samobójcze, liczne samookaleczenia wymagające interwencji chirurgicznych, koszmary nocne, natrętne wspomnienia. Pacjentka wymaga hospitalizacji psychiatrycznej. W szpitalu wykazuje silny lęk, niepokój. Dziewczynka czuje, że nie zasługuje na życie. Boi się spotkań z duchownymi. Czuje strach przed uczestnictwem w mszach świętych.


Ofiara w szpitalu, sędzia zmniejsza karę
W opinii dla prokuratora biegły psycholog potwierdził wiarygodność zeznań dziewczynki i brak skłonności do konfabulacji. Jednak inny biegły sądowy stwierdził, że ksiądz Roman miał ograniczoną zdolność panowania nad swoim zachowaniem ze względu na „osobowość nieprawidłową z tendencjami pedofilnymi”. Z nieznanych powodów przy ponownym rozpoznaniu sędzia Halina Waluś drastycznie obniża karę. Ks. Roman ma spędzić cztery i pół roku poddany leczeniu psychiatrycznemu na oddziale szpitalnym w zakładzie karnym. Sędzia przyznaje w uzasadnieniu, że nigdy nie widziała pokrzywdzonej.

Ale adwokaci księdza odwołują się także od zmniejszonego wyroku.

W 2010 roku sędzia Andrzej Wiśniewski z Sądu Apelacyjnego w Szczecinie kolejny raz łagodzi wyrok. Z wyroku usuwa zapis, że ksiądz dokonał przestępstwa „przez nadużycie zaufania wynikającego z pełnionej funkcji kapłana katolickiego”. Kara zostaje zmniejszona o pół roku.


Inne spojrzenie na szkodliwość
Rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie Michał Tomala podkreśla, że wszyscy sędziowie w pełni uwierzyli w relację dziecka. – Po prostu inaczej ocenili szkodliwość popełnionego czynu – mówi.

Ksiądz wyszedł na wolność w czerwcu 2012 roku.

Chciałam zapytać sędzię Halinę Waluś, czy gdyby sądziła gwałciciela swojej córki, to za kilkadziesiąt przestępstw seksualnych popełnionych na niej otrzymałby taki sam wyrok.

– Pani chyba nie myśli, że będę się teraz tłumaczyć – oburza się sędzia Waluś i kończy rozmowę.

Pytam rzecznika, dlaczego ksiądz miał dwóch znakomitych adwokatów, a poszkodowana żadnego pełnomocnika. Czemu nikt nie reprezentował jej w sądzie?

– Nie wiem, czy adwokaci oskarżonego byli „znakomici” – odpowiada rzecznik. – Rodzice pokrzywdzonej nie wnosili o ustanowienie pełnomocnika z urzędu dla swojej córki. Bo sprawa nie była dowodowo trudna, skoro oskarżony przyznał się do popełnienia przestępstwa.

Tłumaczę: – Powiedziałam „znakomici”, bo chyba tylko wybitni prawnicy potrafią spowodować, że sędzia usuwa z wyroku słowa o „nadużyciu zaufania”, skoro ksiądz był nauczycielem religii tej dziewczynki i wysyłał jej kartki o treści: „Modlę się za ciebie, moja Kasiu”.

Rzecznik: – Żaden z sędziów nie kwestionował zarzutów. Wszyscy uwierzyli dziewczynce. Mieli po prostu inne spojrzenie na szkodliwość przestępstwa.

Pytam sędziego Andrzeja Wiśniewskiego z Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, dlaczego uznał, że Roman B. nie nadużył zaufania do stanowiska księdza, i wykreślił te słowa z sentencji wyroku. Sędzia Wiśniewski odmawia komentarza.

Prokurator z innego województwa mówi mi anonimowo: – Nie rozumiem opinii biegłych. W jaki sposób miał ograniczoną zdolność panowania nad swoimi czynami przez zaburzenia pedofilne? Czy wszyscy pedofile i gwałciciele będą traktowani łagodniej, bo mają zaburzenia seksualne? Absurd!

Niepotrzebnie robi pani zamieszanie
– Skoro po wyjściu na wolność Roman B. został w zakonie, to znaczy, że zgodził się na to sąd kościelny – tłumaczy mi znajomy ksiądz. – Spytaj władze zakonu, czy możesz przeczytać ten kościelny wyrok.

Pytam rektora Towarzystwa Chrystusowego ks. Andrzeja Łysego, jaka była decyzja sądu kościelnego wobec księdza Romana B.

– To są jakieś insynuacje – mówi.

– Ale co jest insynuacją?

– Niepotrzebnie robi pani zamieszanie.

– Chcę tylko zrozumieć, dlaczego ksiądz skazany za przestępstwa seksualne nadal jest w zakonie. Odprawia msze. Pełni funkcję zaufania publicznego. Przecież adwokat po takich czynach już nigdy nie mógłby wrócić do zawodu.

– Tego nie wiem. Nasz rzecznik pani wyjaśni.

Rzecznik prasowy Towarzystwa Chrystusowego ks. Jan Hadalski odmawia mi komentarza i rozłącza się. Pytam więc w Metropolitalnym Sądzie Duchownym w Poznaniu, jaki był wyrok kościelny w sprawie księdza Romana.

– A jaki jest cel tego artykułu? – pyta ksiądz z sądu.

– Sprawdzenie, w jaki sposób Roman B. w tak krótkim czasie zdołał odzyskać swoją pozycję społeczną i czy nie będzie próbował jej wykorzystać, by krzywdzić kolejne dzieci.

– My tu nie jesteśmy od pomagania dziennikarzom.

– A czy mogę prosić o nazwisko księdza?

– Ja nie prowadziłem tej sprawy.

– A kto ją prowadził?

– W sądzie duchownym, w przeciwieństwie do karnego, nie musimy informować o naszych ustaleniach.

– W sprawach karnych wzywa się na świadka poszkodowaną. A na czym polega sąd kościelny? Czy tylko oprawca przedstawia swą wersję wydarzeń? Czy tylko on wybiera świadków?

Ksiądz odkłada słuchawkę.

Abp Stanisław Gądecki z archidiecezji poznańskiej zastanawia się, czy zgodzić się na rozmowę ze mną. Jego sekretarz ks. dr Jan Frąckowiak nie bardzo rozumie, dlaczego chcę rozmawiać o tej sprawie z arcybiskupem. – Bo on ma realny wpływ na sytuację – wyjaśniam. – Gdy pisałam o molestowaniu żołnierzy w polskiej armii, to reportaż komentował minister obrony narodowej – dodaję.

Ten argument chyba działa, bo sekretarz mówi, że wspólnie z arcybiskupem Gądeckim przemyślą sprawę. Po kilku dniach oddzwania, że arcybiskup nie ma nic przeciwko rozmowie, ale nie chce rozmawiać na tematy pedofilii.

Znajomy ksiądz radzi: „Jedź do byłej parafii księdza Romana. Tam zwykli księża na pewno cię przyjmą. Bo nie czują się lepsi od ciebie”.

Taka głupia młodość
Przyjeżdżam do parafii św. Józefa w Stargardzie. Wyjaśniam księżom, że chciałabym dowiedzieć się czegoś o ich współbracie, ks. Romanie. Rzeczywiście przyjmują mnie bardzo życzliwie. Wołają księdza Józefa, który jest w tej parafii od kilkunastu lat i znał księdza Romana.

– Dla nas to nie jest chwała, że on został w zakonie – mówi ze smutkiem ksiądz.

– Jaki on był?

– Inteligentny, ale też taki normalny, ludzki. Nie wywyższał się. Tu nikt niczego niepokojącego nie zauważył. Teraz na jego temat się nie rozmawia. Czasem bywam w naszym domu zakonnym w Puszczykowie. Tam jest około 30 księży. Na niego się nie natknąłem. Ale nawet tam nikt o nim nie chce mówić.

– A w jaki sposób on tłumaczył swoje zachowanie współbraciom?

– Z tego, co wiem, mówił, że chciał pomóc biednej dziewczynce. Załatwił jej mieszkanie. A potem ona poskarżyła się nauczycielce, że ją przytula. I chyba on rzeczywiście ją przytulał czy dotykał, bo został skazany. A akta sądowe to już są tajne.

– A czy księża się nie obawiają, że on dalej będzie zagrażał dzieciom?

– Myślę, że przełożeni sobie wzięli dużo pracy na głowę. Muszą go teraz pilnować. Ale może lepiej, że ktoś go pilnuje. W zakonie na pewno jest bezpieczniej, niż gdyby był sam na parafii.

– Ale założył konto na Facebooku i dodaje do znajomych dzieci.

– Myślę, że to nie jest prawda. Bo reakcja przełożonych byłaby zdecydowana. I przecież on jest po wyroku, więc prokuratura śledziłaby takie wiadomości. Jego na pewno dużo osób kontroluje: przełożeni w zakonie, wymiar sprawiedliwości. Pamiętam, że mówiono o jego zachowaniu: „To taka głupia młodość”. Więc przełożeni może myślą, że on nie ma takich skłonności w genach.

Gdyby ks. Józef czytał opinię psychologiczną Romana B. sporządzoną dla sądu, dowiedziałby się, że „wykorzystuje fakt, że jest ceniony i lubiany przez ludzi i ma tendencje do manipulowania otoczeniem”. Nie wiadomo, czy księża, którzy wydawali wyrok w sądzie kościelnym, mieli obowiązek przeczytać zeznania Kasi. Czy czytali uzasadnienie sądu i opinię, że dziecko sprowadzone zostało przez księdza do roli niewolnika? Czy zdają sobie sprawę, że pedofil po wyjściu na wolność nie jest w żaden sposób kontrolowany przez wymiar sprawiedliwości?

Pytam przypadkowych księży, co myślą o sprawie ks. Romana. Jeden z nich mówi: – Nikt nie wierzył, że był tak głupi, aby gwałcić tę dziewczynkę. Przecież mógł mieć każdą dziewczynę. Po co miałby się za dziecko brać. Ludzie mówili: „Jakby już był tym pedofilem, to poszedłby do burdelu w Berlinie, tam można znaleźć nieletnie prostytutki. Nie ryzykowałby uwiedzenia uczennicy. Wiedział, czym to grozi”.

Przypomina mi się, co pisał Sándor Márai, że ludźmi rządzi ambicja, próżność, chęć władzy, nieustannie tańczą na głupiej uczcie zmysłów. Mam wrażenie, że całe otoczenie, które mogło zauważyć, co dzieje się z tą dziewczynką, jest w takim ogłupiającym tańcu. Skoro osoby świeckie, jak nauczycielka, której zwierzyła się dziewczynka, albo pani ginekolog, do której przyszedł ksiądz, także nie zareagowały na niepokojące oznaki.

Ksiądz pedofil wkłada nam komunię do ust!?
Jadę do Puszczykowa. Starsza pani w pociągu zagaduje mnie o cel wizyty. Pytam, czy wie coś o księdzu Romanie. – Tutaj nikt o tym nie pisał. Ale to niemożliwe, aby w Puszczykowie pedofila ukryli. Proszę pani, to miasto jest jak wasz podwarszawski Konstancin. Nie mieszkają tu zacofani ludzie, tylko najbogatsi poznaniacy. Nie pozwolą, żeby księża pedofile nam tu msze odprawiali.

O 12.30 idę na mszę świętą do parafii pw. Matki Boskiej Wniebowziętej. Po mszy pytam księdza celebransa o zakon Towarzystwa Chrystusowego. – Mieszkają tu obok, przy ulicy Posadzego – pokazuje mi ksiądz. – Młodsi odprawiają msze także u nas. A codziennie o 7.30 rano mają msze dla mieszkańców w swojej kaplicy.

Następnego dnia, chwilę po siódmej, wchodzę do niezwykle pięknej kaplicy zakonu Towarzystwa Chrystusowego. Siadam w ławce. Obok mnie w szarym swetrze klęczy ksiądz Roman B. Cały czas ziewa, przeciera oczy. W kaplicy znajduje się kilkudziesięciu mężczyzn. Jestem jedyną kobietą. O 7.30 ksiądz Roman zakłada albę, staje za ołtarzem i z dwoma księżmi zaczyna odprawiać mszę. Śpiewa najdonośniej w całej kaplicy. Po jego prawej stronie wisi obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, po lewej obraz Jezusa Miłosiernego.

Po mszy proszę go o chwilę rozmowy. Jest zdziwiony. Wskazuje mi miejsce przy oknie, tak by nikt nas nie słyszał. Przedstawiam się i pytam, czym zajmuje się w Puszczykowie.

– Odprawiam msze i pomagam współbraciom.

– Jak to się stało, że ksiądz nadal jest księdzem? W Stargardzie ludzie mówili, że księdza usunięto z zakonu.

– To były nieprawdziwe informacje. Po takich sprawach jest sąd kościelny i to on podejmuje decyzję, czy mogę zostać.

– A od czego uzależniona jest taka decyzja?

– Od wagi przestępstwa.

– Czyli zadecydowano, że przestępstwo seksualne ma małą wagę?

– Nie chciałbym rozmawiać o wewnętrznych ustaleniach Kościoła, bo to nie jest pani sprawa. Czy są inne pytania?

– Czy ksiądz będzie uczył w szkole?

– To akurat mogę pani obiecać – już nie będę uczył. Zdaję sobie sprawę, że jestem chodzącą bombą zegarową.

– Czy ma ksiądz kontakt z dziećmi?

– Nie. Otrzymałem dużo wsparcia od zakonu. Miałem pomoc psychologiczną.

– Czy ma ksiądz wyrzuty sumienia?

– A kto by nie miał po czymś takim?

– Skoro tak, to może Kasia powinna dostać zadośćuczynienie finansowe od księdza i zakonu, który chronił księdza w sądzie?

– To jest nasza wewnętrzna sprawa. Ja mam prośbę, by nie rozmawiała pani z mieszkańcami Puszczykowa. Wolałbym nie robić afery.

Po wyjściu z kaplicy byłam chyba wyjątkowo zamyślona, bo przewróciłam się przy przejściu przez ulicę. Podbiegło trzech mężczyzn. Pomogli mi usiąść na ławce. Opowiedziałam im, z kim przed chwilą rozmawiałam. – Niemożliwe! Chce pani powiedzieć, że pedofil wkłada nam komunię do ust!? – nie mogli uwierzyć.

Brzydzę się mężczyznami
– Cztery razy trafiałam do psychiatryków. Za każdym razem po próbie samobójczej – mówi mi Kasia. Lekarze zdiagnozowali u niej zespół stresu pourazowego oraz zespół depresyjny z objawami psychotycznymi. – W domu dziecka skończyłam tylko gimnazjum. Bo w pierwszej klasie technikum znów podcięłam sobie żyły. Dyrektor powiedziała, że nie powinnam w takim stanie chodzić do szkoły. Gdy wyszłam z psychiatryka, zdecydowałam, że muszę wyprowadzić się od rodziców. Wynajęłam pokój w innym mieście. Dostałam pracę na kasie. Po pracy siedzę u siebie. Nie wychodzę z domu. Bo ja się już na nic światu nie przydam. Wszystko mi przypomina o przeszłości. Drżę, gdy widzę księdza na ulicy. Brzydzę się mężczyznami. Gdy któryś się do mnie uśmiechnie, odwracam wzrok. Nigdy nie byłam z nikim w relacji seksualnej. Seks kojarzy mi się z ogromnym bólem. Wolałabym być chora fizycznie, wiedziałabym, z czym mam walczyć. A tak stale się boję. Zdarza się, że na ulicy poczuję taki sam zapach perfum jak on miał i paraliżuje mnie. Rozglądam się. Myślę: „On może gdzieś tu być”. Zaczynam biec. Nadal każdej nocy słucham, czy ktoś nie przekręca klucza w drzwiach. Od kiedy wyszedł na wolność, czuję, że on jest wszędzie.

Zawsze możesz na mnie liczyć
Zakładam konto na Facebooku jako trzynastoletnia Zosia. Konto prowadzi i koresponduje z księdzem mój znajomy, który specjalizuje się w sprawach pedofilii. Najpierw ksiądz Roman pisze o swoich podróżach. Niedawno był w USA. Towarzystwo Chrystusowe ma tam domy parafialne. Ksiądz opisuje Zosi, jak jeździ jeepem i chodzi po górach w Denver. Mówi, że jej wiadomości są dla niego bardzo ważne i chętnie wziąłby kiedyś Zosię do Stanów w walizce. Przyznaje, że jeszcze nie wie, czy wróci do pracy w szkole, bo to zależy od przełożonych. Pisze:

„Zosieńko, chcę Cię zapewnić, że Cię bardzo lubię i jeśli czasem chcesz się wygadać, to zawsze możesz na mnie liczyć – obojętnie, czy przez internet, czy osobiście. Wiem, że jest Ci ciężko, dlatego się o Ciebie martwię.

Pozdrawiam Cię serdecznie, Zosiu, modlę się za Ciebie i życzę dobrej nocy”.

***
PEDOFILIA W KOŚCIELE. POGARDA DLA KRZYWDY
Prof. MONIKA PŁATEK, kierowniczka Zakładu Kryminologii Uniwersytetu Warszawskiego:

– Ostateczny wyrok dla ks. Romana był wyrazem pogardy dla krzywdy wyrządzonej ofierze, a po trosze i dla prawa.

Ksiądz dobrze wiedział, co robi. Wybrał 12-latkę opuszczoną przez rodziców, a przez to łatwą do zastraszenia i podporządkowania. Jeśli czuł pociąg do dziewczynek, mógł się wcześniej leczyć, prosić o skierowanie do innej pracy, szukać pomocy u przełożonych. Nie zrobił tego i sądy o tym wiedziały. Ksiądz miał wiele miesięcy na zaprzestanie przestępstw seksualnych, ale je kontynuował. Powinien więc otrzymać karę w górnych granicach, czyli 12 lat.

Mimo to, bez wysłuchania pokrzywdzonej, dwukrotnie złagodzono gwałcicielowi karę. Sądy nie zadbały nawet, by pokrzywdzona była prawidłowo reprezentowana. Nie ma pewności czy w ogóle wiedziała, że ma prawo do pełnomocnika. Jest pewność, że jej interes nie był w sądzie reprezentowany.

Bohaterce tekstu należy się wysokie odszkodowanie od księdza i jego przełożonych. Nie tylko po to, by skończyć z tolerancją dla krzywdzenia dzieci. Przede wszystkim dlatego, że prawo tak stanowi. Odszkodowanie za odebrane zdrowie, utracone dzieciństwo, zrabowany czas na naukę, zabraną godność.

Imię głównej bohaterki zostało zmienione

Dziękuję sędziemu, który zgodził się pomóc w reportażu.

Kontakt przez stronę www.justynakopinska.pl


http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,2...e-31032017



NIECH BĘDZIE POCHWALONA BOSKA CRACOVIA

Legum ministri magistratus, legum interpretes iudices, legibus denique idcirco omnes servimus, ut liberi esse possimus.

dejan
Liczba postów:258 Reputacja: 232
31-03-2017, 10:14 #74
"Ten system jest jak bagno, te daremne ustawy. Wsadzają na 2 lata za 4 gramy trawy" a pedofil za zniszczenie życia niewinnego dzieciaka dostaje 4, później wychodzi i dalej grasuje. I jeszcze to pierdolenie o wewnętrznych sprawach Kościoła. Wewnętrzne sprawy to są jak klerycy rżną się między sobą, albo ze swoimi przełożonymi, a nie w przypadku gdy cierpią dzieci.
Przykład kolejnej patologii: matka bardziej wierzy księdzu, niż własnemu dziecku. Przykre to bardzo.

A może? Artykuł napisany by:
- wyszarpać odszkodowanie
- zwiększyć sprzedaż gazety
- szkalować nieskazitelny obraz kościoła

Na pewno nie jeden imbecyl sobie tak pomyślał...



KruszynaKSC
Liczba postów:8,345 Reputacja: 8,333
30-04-2017, 12:41 #75
Niesamowity widok zejscia lawiny gdzies w Rosji... Cos piknego panocki Wink




"Kocham, kocham tylko Ją!!!
Zawsze, zawsze będę z Nią!!!
Nawet, nawet w chwili zlej!!!
Nigdy, nie opuszczę Jej!!!"

DiegoKSC
Liczba postów:2,183 Reputacja: 1,936
09-05-2017, 09:01 #76
Zakonnica i księża-pedofile zafundowali chorym dzieciom osiem lat koszmaru?
42-letnia zakonnica trafiła za kratki w Argentynie. Razem z pięcioma mężczyznami, w tym dwoma księżmi, jest oskarżona ws. stworzenia grupy przestępczej zajmującej się gwałtami na niepełnosprawnych dzieciach oraz korupcją. Kobieta przez ponad miesiąc ukrywała się przed wymiarem sprawiedliwości.

Jestem dobrą osobą, która oddała swoje życie Bogu - zapewnia zakonnica Kosaka Kumiko, która od 5 maja przebywa w areszcie dla kobiet w Aguas de las Avispas. Oskarżenia, jakie na niej ciążą, są jednak bardzo poważne. Kumiko, w latach 2007-2013 pracująca w placówce im. Antonia Provolo w Luján de Cuyo w argentyńskiej prowincji Mendoza na zachodzie Argentyny, miała pomagać księżom pedofilom w tuszowaniu przypadków wykorzystywania seksualnego niesłyszących dzieci oraz wybierać dla nich najbardziej posłusznych wychowanków.

Zakonnica broni się, że padła ofiarą "nieczystej kampanii wymierzonej w Kościół i ataku rodzin ofiar, które domagają sie pieniędzy". Prawnik zakonnicy zapowiedział, że będzie walczył o umieszczenie jej w areszcie domowym.

Gwałty na wielu niepełnosprawnych dzieciach

Kosaka Kumiko urodziła się w Japonii. Do Argentyny przyjechała w 1977 roku. Do zakonu wstąpiła w 2000 roku, a następnie pracowała w różnych instytucjach religijnych na terenie całego kraju. W 2004 roku trafiła do placówki im. Antonia Provolo. W ośrodku głuchonieme i niesłyszące dzieci miały szansę na otrzymanie podstawowej edukacji, niestety wpadły w ręce przestępców, także tych w koloratkach.

wp
Choć o przypadkach molestowania mówiło się już w 2008 roku, początkowo umorzono postępowanie. Dopiero zeznania kolejnych świadków umożliwiły powrót do sprawy. W grudniu zeszłego roku aresztowanych zostało pięciu mężczyzn związanych z ośrodkiem, m.in. dwóch księży: 82-letni Nicola Corradi i 56-letni Horacio Corbacho, którym zarzuca się molestowanie seksualne około dwudziestu niesłyszących i głuchoniemych dzieci w wieku 10 do 12 lat. Za Corradim oskarżenia o pedofilię ciągną się od czasu ogromnego skandalu w innej placówce im. Antonio Provolo - w Weronie. Nigdy nie odpowiedział za swoje czyny, został natomiast przeniesiony do placówki w Argentynie. Sprawa wywołała oburzenie w Argentynie, a ośrodek w Mendozie został w lutym zamknięty.

Mężczyźni są oskarżeni o gwałty na dzieciach w łazienkach, sypialniach, ogrodzie i piwnicy szkoły w Mendozie. Ich ofiarami miało paść dwadzieścioro kilkoro dzieci, pedofilom grozi od 10 do 50 lat więzienia.

Zakładała pieluszki ofierze, żeby zatrzymać krwotoki

Śledczy zainteresowali się rolą zakonnicy po zeznaniach jednej z ofiar - 17-latki, która opowiedziała, że w wieku pięciu lat była systematycznie gwałcona przez księży, a Kumiko zakładała jej pieluszki, żeby zatrzymać krwotoki. Gdy sprawy zajęły się media, na policję zaczęli zgłaszać się kolejni dawni wychowankowie i świadkowie, według których zakonnica znęcała się nad dziećmi psychicznie i fizycznie.

wp
Jak mówił Sergio Salinas, jeden z adwokatów reprezentujących ofiary, najważniejszym zadaniem Kumiko było jednak wybieranie najbardziej uległych dzieci i "dostarczanie" ich księżom pedofilom. W tym celu miała systematycznie bić wychowanków - tym, którzy się buntowały, oszczędzano dalszego cierpienia. Najbardziej posłuszni trafiali do księży. Według niektórych relacji przytaczanych przez argentyńskie media zakonnica miała również dotykać dziewczynki w intymne miejsca, zmuszać podopiecznych do dotykania się nawzajem i oglądania pornografii.

http://wiadomosci.wp.pl/zakonnica-i-ksie...872888449a



NIECH BĘDZIE POCHWALONA BOSKA CRACOVIA

Legum ministri magistratus, legum interpretes iudices, legibus denique idcirco omnes servimus, ut liberi esse possimus.

ian thorpe
Liczba postów:10,243 Reputacja: 8,856
10-05-2017, 22:34 #77
ciekawy wątek może być z tą śmiercią Polki w Egipcie..
W Polsce działa tzw. mafia rozrywkowa, zajmująca się handlem narkotykami, przemysłem na tle seksualnym oraz pornograficznym, która stoi za sprawą śmierci 27-latki i podobnymi sprawami . Absolutnie nie wierze w obecną narrację. Zamieszany jest w to przemysł "rozrywkowy". - mówi płk Piotr Wroński.
Takie ciekawostki z internetu

[Obrazek: 18425839_1545690528835558_1513425351_n.j...e=59150799]

.

[Obrazek: 18448036_1545690402168904_1980860378_n.j...e=591634D3]

będzie ciekawie. Tylko czy możliwe będzie dokładne ustalenie zajścia ? Wątpię...



JESTEM DUMNY Z BYCIA POLAKIEM !
Nie z każdym "krzyżuje" się opiniami, chociaż to lubię, cenię swój czas.

ian thorpe
Liczba postów:10,243 Reputacja: 8,856
10-05-2017, 23:02 #78
"Generali" przegrywa w sądzie pozew zbiorowy w sprawie polisolokat. 165 osób odzyska 2,5mln PLN + odsetki. Przełomowy wyrok!

ktoś qma o co chodzi z tym wyrokiem, pytam na poważnie. Jestem, ze tak powiem zainteresowany...



JESTEM DUMNY Z BYCIA POLAKIEM !
Nie z każdym "krzyżuje" się opiniami, chociaż to lubię, cenię swój czas.

DiegoKSC
Liczba postów:2,183 Reputacja: 1,936
12-05-2017, 13:12 #79
[Obrazek: 18403304_641556876033766_525621737233004...e=59C131CC]

Ładnie ***** jest ten Międlar.



NIECH BĘDZIE POCHWALONA BOSKA CRACOVIA

Legum ministri magistratus, legum interpretes iudices, legibus denique idcirco omnes servimus, ut liberi esse possimus.

tomex
Liczba postów:3,982 Reputacja: 3,789
12-05-2017, 14:16 #80
przyznać się który to wpuścił bakterie do basenu gts-u w takim stężeniu, że mimo usilnych starań Hawranka - panahawrankowy (*) sanepid musiał go zamknąć.

(*) tak, wiem, że ten wielbiciel kundli nierasowych jest tam tylko wicedyrektorem
Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-05-2017, 14:18 przez tomex.








Skocz do: